Niespełna dwa tygodnie temu Woolfe trafił do szpitala. Twierdzi, że uderzony w Strasburgu przez partyjnego kolegę podczas spotkania poświęconego przyszłości partii doznał drgawek, częściowego paraliżu i utraty czucia na twarzy i musiał być leczony. Ów kolega, Mike Hookem, zaprzecza, jakoby dopuścił się rękoczynów.

Eurosceptyczna UKIP, która odegrała istotną rolę w przekonaniu większości Brytyjczyków do opowiedzenia się w czerwcowym referendum za wyjściem W. Brytanii z Unii Europejskiej, jest od tego czasu pogrążona w chaosie. Jej przywódca Nigel Farage ustąpił po referendum, a Diane James, która go zastąpiła, złożyła tę funkcję po zaledwie 18 dniach.

Woolfe, europoseł UKIP, poinformował w poniedziałek, że przerywa kampanię, podczas której ubiegał się o funkcję przewodniczącego i że odchodzi z partii "ze skutkiem natychmiastowym". Wyraził opinię, że partią nie da się kierować bez Nigela Farage'a jako przewodniczącego i po referendum ws. Brexitu, które tę partię jednoczyło.

W jego opinii UKIP jest "targana walkami wewnętrznymi" i "wojnami zastępczymi między rywalizującymi obozami", a jej organ kierowniczy nie staje na wysokości zadania.

Woolfe zapowiedział, że będzie niezależnym eurodeputowanym, dopóki W. Brytania nie wyjdzie z UE. (PAP)