Chleb przegrywa konkurencję z mocno reklamowanymi chipsami, chrupkami, płatkami zbożowymi, frytkami i batonikami. Stracił na znaczeniu także ze względu na modne diety, w których wyklucza się pieczywo. Jeśli to wszystko uwzględnić, spadki i tak nie są radykalne.

Koniec miłości Polaków do chleba nie jest równoznaczny ze schyłkiem piekarń. W tym samym czasie, gdy Polacy rezygnowali z tradycyjnej diety, staliśmy się potentatem, jeśli chodzi o eksport wyrobów piekarskich.

Produkcja i eksport pieczywa.jpg

Produkcja i eksport pieczywa.jpg

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Z tego wynika drugi paradoks: spadek spożycia nie zmienił znacząco poziomu jego produkcji. W przypadku pieczywa świeżego od 15 lat waha się ona w granicach 1,6–1,7 mln ton rocznie. Najszybciej rośnie eksport chleba, pieczywa cukierniczego, ciast, ciasteczek oraz wafli. W ubiegłym roku był aż o 240 proc. większy niż w 2005 r., a jego wartość przekroczyła 1,1 mld euro.

Największym odbiorcą tych produktów były Niemcy (280,6 mln euro). Na drugiej pozycji w rankingu uplasowała się Wielka Brytania (114,5 mln euro), na trzeciej Czechy (81,8 mln euro), a na czwartej Francja (72 mln euro).

Przemysłowe firmy piekarnicze, zatrudniające ponad dziewięć osób, osiągają dobre wyniki finansowe. – W ubiegłym roku wśród tych, które złożyły odpowiednie sprawozdania, rentowność netto ze sprzedaży przekroczyła 6 proc. Była więc wyższa niż w całym przemyśle spożywczym, gdzie osiągnęła poziom 4,5 proc. – informuje Jadwiga Drożdż z IERiGŻ. W trudniejszej sytuacji jest część spośród ok. 9,5 tys. rzemieślniczych piekarni. Co roku w  wyniku ostrej konkurencji likwiduje działalność 300–500 z nich. ⒸⓅ