Brytyjski urząd statystyczny ogłosił dziś, że gospodarka wyspiarskiego kraju w III kw. rosła w tempie 0,5 proc. To o 0,3 pkt proc. więcej, niż spodziewali się analitycy.

Dobrych informacji dostarczył też Nissan. Japońska firma zdecydowała bowiem, że jej fabryka w Sunderland zajmie się produkcją dwóch nowych samochodów.

Wcześniej przedstawiciele Nissana mówili publicznie, że rozważają ubieganie się od Wielkiej Brytanii odszkodowania za decyzję o Brexicie.

Obie informacje to istotny argument dla wszystkich tych, którzy ostrzegali przed recesją i spadkiem zagranicznych inwestycji. Pytanie, które dziś trzeba zadać, brzmi: Czy odporność, jaką wykazała się brytyjska gospodarka, przetrwa wyjście kraju z Unii Europejskiej?

„To będzie bardzo długi proces i to co widzimy, to zaledwie początek” – komentuje Danny Blanchflower z Banku Anglii. „Rynki wciąż boją się, że spowolnienie może się jeszcze pojawić – żyjemy w bardzo spokojnym świecie, do którego tsunami może dopiero nadejść” – dodaje.

Decyzja Nissana

Decyzję japońskiego producenta samochodów z ulgą przyjęło 7000 osób, którzy pracują w fabryce Nissana w Sunderland. Nissan jest obecnie największym producentem aut na Wyspach. Dodatkowo firma zapowiedziała inwestycje w istniejącą fabrykę, w której ma wytwarzać auta nowej generacji.

Nissan ujawnia, że na decyzję firmy wpłynęły „wsparcie i zapewnienia” od obecnego rządu.

Mniej więcej w tym samym czasie Konfederacja Brytyjskiego Przemysłu ogłosiła, że wydatki konsumentów utrzymują się na „zdrowym” poziomie, a indeks handlu detalicznego wzrósł do najwyższej wartości od ponad roku.

Brytyjski rząd określił dzisiejsze wiadomości jako “fantastyczne” i pokazujące, że Wielka Brytania jest otwarta na biznes.

Nissan nie jest jedyną firmą zagraniczną, która w tym tygodniu wyraziła chęć pozostania na Wyspach. Bez względu na brak pewności co do kształtu umowy o Brexicie i jej wpływie na sektor finansowy, francuska Axa potwierdziła swój plan budowy najwyższego budynku w londyńskim City. Firma podjęła tę decyzję już po referendum ws. Brexitu.

III kw. 2016 to 15 kwartał z rzędu, w którym Wielka Brytania notuje wzrost gospodarczy. Wynik taki sprawia, że kraj znajduje się na poziomie Niemiec i osiąga znacznie lepsze wyniki niż kraje strefy euro. Stanowi to ważny argument dla tych, którzy uważają, że Wyspy nie potrzebują Unii Europejskiej, aby dobrze funkcjonować.

Są też powody do pesymizmu

Trzeba jednak pamiętać, że dobre wyniki PKB to tylko część historii. Wyższy wzrost gospodarczy to zasługa głównie usług, tymczasem w sektorach przemysłu, budownictwa i rolnictwa zanotowano spadki.

Większość ekonomistów zgadza się, że negatywne efekty związane z Brexitem przyjdą z czasem. Mediana prognozowanego wzrostu gospodarczego na 2017 roku wynosi 1 proc., czyli połowę tego, co prognozowano na 2016 rok. Co więcej, widoczny już wzrost poziomu inflacji uszczupla zarobki Brytyjczyków.

Optymizm studzi też szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) Christine Lagarde. „To co ma niszczący wpływ na gospodarkę, to przede wszystkim niepewność” – zaznacza Lagarde. „Sytuacja taka będzie trwała przez najbliższe 2-2,5 roku” – wyjaśnia.