"Myślę, że Trump zdaje sobie sprawę, że nie było to głosowanie za nim, lecz raczej przeciw Waszyngtonowi, przeciw establishmentowi" - powiedziała niemiecka minister w telewizji ARD.

Z kolei wpływowy przedstawiciel współrządzącej w Niemczech partii CDU, szef komisji spraw zagranicznych Bundestagu Norbert Roettgen w wypowiedzi dla rozgłośni Deutschlandfunk ocenił, że rząd niemiecki nie wie, czego powinien spodziewać się po Trumpie, jeśli ten zgodnie z przewidywaniami zostanie wybrany na prezydenta USA.

"Uświadamiamy sobie teraz, że nie mamy pojęcia, co zrobi ten prezydent USA, jeśli na (najwyższy w państwie) urząd wybrany zostanie głos protestu i ten głos protestu stanie się najbardziej wpływowym człowiekiem na świecie" - powiedział Roettgen.

"Pod względem geopolitycznym znajdujemy się w bardzo niepewnej sytuacji" - dodał.

Według mediów w USA Trump zdobył już 264 głosy elektorskie na 270 potrzebnych do zwycięstwa w wyborach, a jego rywalka, kandydatka Partii Demokratycznej Hillary Clinton - 215.