W połowie grudnia wygasa część Protokołu Akcesji Chin do Światowej Organizacji Handlu (WTO), która oznacza konieczność uznania Chin za gospodarkę rynkową. W związku z tym UE oraz inni członkowie tej organizacji nie będą mogli stosować korzystnego dla nich mechanizmu obliczania ceł w postępowaniach antydumpingowych przeciwko Pekinowi.

Bruksela od miesięcy zastanawiała się, jak zareagować na ten fakt ze względu na zagrożenie dla europejskiego przemysłu, jakie wiąże się z napływem do Unii dotowanych produktów, zwłaszcza stali. W środę przedstawiciele przemysłu stalowego kolejny raz zebrali się na demonstracji w Brukseli, żeby wyrazić sprzeciw wobec braku zdecydowanych działań mających pomóc sektorowi.

Zgodnie z zasadami WTO Unia może nakładać cła antydumpingowe, jeśli wszczęte wcześniej dochodzenie wykaże, że faktycznie na jej rynek wprowadzano po zaniżonych cenach produkty ze szkodą dla przemysłu unijnego.

W standardowej procedurze dumping oblicza się przez porównanie ceny eksportowej danego produktu przywożonego do UE z cenami krajowymi lub z kosztami wytworzenia produktu w kraju wywozu. Nie dotyczyło to jednak Chin, które nie są uznawane za gospodarkę rynkową, bo zaniżają koszty produkcji przez interwencje państwowe.

W takim przypadku, aby móc obliczyć, jakie powinno być cło antydumpingowe UE, jako punkt odniesienia brała nie ceny z Chin, a dane z innego kraju o gospodarce rynkowej. Przykładowo w przypadku sprawy paneli słonecznych porównywano cenę, po jakiej eksportowały Chiny, z ceną na rynku Korei Południowej. W praktyce zastosowanie tej zasady kraju analogicznego dawało Unii możliwość nałożenia na chińskie towary wyższych ceł.

Teraz, gdy 10 grudnia po 15 latach od wejścia Państwa Środka do WTO Chiny będą musiały być uznawane za gospodarkę rynkową, możliwość takiego ich traktowania się zakończy.

Aby wypełnić międzynarodowe zobowiązania prawne, ale jednocześnie nie pozostawać bezbronnym wobec Pekinu, KE zaproponowała w środę projekt zmiany przepisów ws. oceny zakłóceń na rynku w państwach trzecich. "Unia Europejska wypełnia swoje zobowiązania wobec WTO. Nasza nowa metoda (dot. obliczania subsydiowania) jest neutralna państwowo i żadnemu z krajów nie przyznaje statusu gospodarki rynkowej" - oświadczyła w środę w Brukseli unijna komisarz ds. handlu Cecilia Malmstroem.

Rozwiązania, jakie proponuje Komisja, mają umożliwić wychwytywanie zakłóceń na rynku (czy to w Chinach, czy w innym kraju) i odpowiednio na to reagować. "Przy ustalaniu, czy występują zakłócenia, uwzględniany będzie szereg kryteriów, takich jak polityka i wpływ państwa, powszechna obecność przedsiębiorstw państwowych, dyskryminacja na korzyść przedsiębiorstw krajowych i niezależność sektora finansowego" - podkreśliła KE w komunikacie.

W planach jest przygotowywanie sprawozdań dotyczących krajów czy sektorów, w których KE wskazywałaby na istnienie zakłóceń. Tak jak to ma miejsce obecnie, składanie skarg będzie należeć do firm, ale przemysł będzie mógł wykorzystać sprawozdanie Komisji, by przedstawić swoją sprawę.

Co ważne, do obliczania dumpingu KE będzie mogła brać pod uwagę cenę produktu w podobnym kraju do tego, który podejrzewany jest o stosowanie subsydiów.

Taka metoda pozwoli UE z jednej strony wywiązać się z zobowiązań dotyczących Chin w ramach WTO, a z drugiej strony stosować wobec konkretnych sektorów w tym kraju metodologię pozwalającą na zahamowanie napływu subsydiowanych produktów.

Zrzeszająca 30 sektorów przemysłowych organizacja AEGIS Europe w wydanym oświadczeniu skrytykowała propozycje Komisji. Stowarzyszenie wskazało, że Stany Zjednoczone będą nadal stosować wobec Chin zasady takie jak obecnie, gdy kraj ten nie jest uznawany za gospodarkę rynkową. AEGIS Europe podkreśliła też, że teraz - zgodnie z propozycją KE - to po stronie unijnej będzie leżał ciężar udowodnienia występowania zakłóceń na rynku w postępowaniach antydumpingowych, a to oznacza obciążenia dla przedsiębiorstw.

Propozycja będzie omawiana przez ministrów odpowiedzialnych za handel i przedstawicieli krajów członkowskich w piątek 11 listopada. Tego dnia omawiany ma być również projekt modernizacji instrumentów ochrony handlu (Trade Defence Instruments - TDI), który jest zablokowany w Radzie UE, gdzie reprezentowane są kraje członkowskie, od 2013 r.

>>> Czytaj też: Chiny mają nowego ministra finansów. Czy Xiao Jie wyciągnie kraj z zadłużenia?