Hammond zapowiedział, że przeznaczy 1,4 mld funtów na subwencje do budowy 40 tys. nowych domów oraz ogłosił złagodzenie zasad regulujących dostęp do finansowania taniego budownictwa mieszkaniowego. Jedną z jego zapowiedzi jest też podniesienie płacy minimalnej, która obecnie wynosi 7,2 funta na godzinę.

Szokująca decyzja Brytyjczyków o opuszczeniu UE jest dla gabinetu Teresy May wyraźnym sygnałem na to, że większość Brytyjczyków opowiada się za tworzeniem wzrostu gospodarczego, który będzie dzielony w bardziej sprawiedliwy sposób. Rządzący zdają sobie sprawę z tego, że zwykli obywatele czują, że zostali poszkodowani w wyniku postępujących globalizacyjnych procesów. Prognozy dla brytyjskich finansów publicznych w związku z Brexitem nie są najlepsze. Hammond nie będzie więc dysponował dużymi środkami na socjalne „prezenty”.

- Musimy utrzymać naszą wiarygodność – powiedział Hammond. – Mamy nieprzyjemnie duże zadłużenie. Poza tym zmagamy się z deficytem i musimy przygotować gospodarkę na okres, który znajduje się przed nami – dodał.

Płaca minimalna wprowadzona przez poprzednika Hammonda George Osborne’a był wyższa od poprzedniej o 4,2 proc. To znacznie powyżej inflacji notowanej obecnie na Wyspach.

Finansowanie budowy mieszkań w dostępnej cenie zostanie rozszerzone o wynajem, współwłasność oraz wynajem z możliwością kupna.

Kolejną zmianą będzie wprowadzenie zmian w programie rządowych dopłat dla osób o niskich dochodach o nazwie Universal Credit, z którego skorzysta 3 milionów gospodarstw domowych.

>>> Czytaj też: Limitowana praca i mieszkania dla imigrantów. Wielka Brytania wzoruje się na małej wyspie koło Francji?