Polityk zaprezentuje pierwszy za swojej kadencji przegląd polityki fiskalnej. Z niezależnych opracowań jego departamentu wynika, że ministerstwo będzie zmuszone dokonać w ciągu najbliższych 4 lat pożyczek na łączną kwotę 110 mld funtów w celu pokrycia strat wynikających ze spadku przychodów podatkowych. To z kolei konsekwencja prognozowanego spowolnienia wzrostu gospodarczego na Wyspach.

Zamiast obiecywanej przez poprzedniego kanclerza George’a Osborne’a nadwyżki budżetowej w 2020 roku, Hammond spodziewa się, że deficyt nadal będzie wtedy utrzymywał się w okolicach 30 mld funtów.

Rząd May ma jednak ambitne plany ws. wprowadzenia reform socjalnych. Hammond zapowiedział, że przeznaczy 1,4 mld funtów na subwencje do budowy 40 tys. nowych domów oraz ogłosił złagodzenie zasad regulujących dostęp do finansowania taniego budownictwa mieszkaniowego. Jedną z jego zapowiedzi jest też podniesienie płacy minimalnej, która obecnie wynosi 7,2 funta na godzinę.

Szokująca decyzja Brytyjczyków o opuszczeniu UE jest dla gabinetu Teresy May wyraźnym sygnałem na to, że większość Brytyjczyków opowiada się za tworzeniem wzrostu gospodarczego, który będzie dzielony w bardziej sprawiedliwy sposób. Rządzący zdają sobie sprawę z tego, że zwykli obywatele czują, że zostali poszkodowani w wyniku postępujących globalizacyjnych procesów. Prognozy dla brytyjskich finansów publicznych w związku z Brexitem nie są najlepsze. Hammond nie będzie więc dysponował dużymi środkami na socjalne „prezenty”.

Wielka Brytania zmaga się z problemami finansów publicznych, natomiast kontynentalna Europa, zdaje się, że szybko zapomniała o Brexicie. Z badania przeprowadzonego przez niemiecki think tank Bertelsmann Stiftung wynika, że ludzie w 5 z 6 największych unijnych krajów postrzegają sytuację Wspólnoty po referendum lepiej, niż przed jego przeprowadzeniem. Oznacza to, że fala populistycznych nastrojów na Starym Kontynencie nie jest tak silna, jak życzyliby sobie tego politycy pokroju Marine Le Pen.

Tymczasem Hammond będzie musiał uzyskać w kraju przychylność środowiska lobującego za opuszczeniem przez Brytyjczyków UE. Jego dotychczasowe wypowiedzi na temat trudnej sytuacji w jakiej znalazła się tamtejsza gospodarka po ogłoszeniu Brexitu są negatywnie odbierane przez niektóre polityczne środowiska i rynki finansowe. Priorytetem kanclerza skarbu pozostaje wywalczenie utrzymania dostępu dla Wielkiej Brytanii do wspólnego unijnego rynku, podczas gdy jego oponenci stawiają na piedestale kontrolę emigracji oraz ochronę szefa Banku Anglii Marka Carneya.

>>> Czytaj także: Limitowana praca i mieszkania dla imigrantów. Wielka Brytania wzoruje się na małej wyspie koło Francji?