Nie ma w naszej branży finansowej bardziej żywotnego przedsiębiorcy niż Leszek Czarnecki. Od czasów ustrojowej transformacji zbudował największą w Polsce firmę leasingową (EFL), duży bank (Getin Noble), bank wyspecjalizowany w usługach dla małych i średnich przedsiębiorstw (Idea), dwie liczące się na rynku firmy ubezpieczeniowe (TU Europa, Open Life), największego w kraju pośrednika finansowego (Open Finance) czy jednego z liderów rynku windykacji (getBack). Nikt tak jak zbudowane przez Czarneckiego zespoły nie potrafił sprzedawać klientom wysokomarżowych produktów. Ale w ostatnich kilku latach wrocławski biznesmen nie ma dobrej passy.

Przede wszystkim bardzo mocno spadła wartość Getin Noble Banku, do niedawna najważniejszego składnika aktywów Leszka Czarneckiego. Rynkowy sukces bank osiągnął, umiejętnie wykorzystując boom na walutowe kredyty hipoteczne. W pierwszej połowie 2014 r. giełdowa wycena GNB zbliżała się do 10 mld zł. Obecnie jest to poniżej 1,1 mld zł (do Czarneckiego należy nieco ponad połowa akcji). Największy w branży udział kredytów walutowych w portfelu (stanowią jedną czwartą wszystkich udzielonych przez bank) jest dziś dla banku obciążeniem – Komisja Nadzoru Finansowego zaleciła GNB podniesienie współczynników kapitałowych, a we wrześniu zatwierdziła plan naprawczy banku.

Jeszcze mniej powodów do zadowolenia mają akcjonariusze Open Finance, który Leszek Czarnecki wprowadził na giełdę w 2011 r. Dwa lata później wartość rynkowa firmy przekraczała miliard złotych, ale w ciągu ostatnich trzech lat obniżyła się ponad 90 proc. W rekordowym 2012 r. spółka miała 450 mln zł przychodów i 123 mln zł zysku netto. W zeszłym roku zysk netto spadł do 28 mln zł, w II kw. tego roku Open zanotował pierwszą w swojej giełdowej historii stratę (powtórzyła się i w III kw.). Powodem coraz gorszych rezultatów są fundamentalne zmiany, jakie zachodzą na rynku pośredników finansowych. Zamiast porównywać ceny produktów finansowych u nich, klienci robią to w internecie. Coraz częściej także tym kanałem decydują się na zawarcie transakcji. Właśnie w segmencie pośredniczenia w sprzedaży produktów finansowych najszybciej rozwijają się firmy z sektora FinTech, które są w stanie dostarczyć klientom produkty taniej niż obciążeni wysokimi kosztami utrzymania sieci placówek klasyczni pośrednicy finansowi. Na początku roku zarząd Open Finance zapowiadał, że do końca września przedstawi nową strategię firmy. Miała ona opierać się na poprawie jakości obsługi klientów i redukcji kosztów. Prace nad nią jeszcze nie zostały ukończone.

Wydaje się jednak, że w objęciu funkcji wiceprzewodniczącego rady Open przez Leszka Czarneckiego nie chodzi o nadzór lub pomoc zarządowi w napisaniu nowej strategii. Spółka właśnie prowadzi emisję akcji z prawem poboru (dzień ustalania prawa poboru wyznaczono na 30 listopada), z której zamierza pozyskać do 35 mln zł. Pieniądze mają zostać przeznaczone na wykupienie 13 proc. akcji Open TFI (pośrednik stanie się jego jedynym akcjonariuszem) i spłatę zobowiązań wobec Getin Noble Banku. Do końca I kw. 2017 r. Open TFI zostanie połączone z Noble Funds TFI, kontrolowanym przez GNB. Sens całej operacji wydaje się jasny – chodzi o podniesienie zysków GNB, żeby w ten sposób spełnił on wymagania kapitałowe stawiane przez KNF i tym samym uniknął konieczności emitowania akcji. I to właśnie na tym zależy przede wszystkim Leszkowi Czarneckiemu.