Najwyższą wartość wskaźnika zaobserwowano w Chile – 0,47. Tuż za Chile uplasował się Meksyk (0,46) oraz Stany Zjednoczone (0,39). Oznacza to, że to właśnie w tych krajach nierówności dochodowe są stosunkowo największe wśród wszystkich krajów wchodzących w skład OECD.

Z kolei krajem o najmniejszych nierównościach okazała się Islandia (0,24). Stosunkowo dobrze wypadły też Norwegia i Dania (0,25). Wśród siedmiu krajów o najniższych nierównościach znalazły się także Francja i Niemcy (0,29).

Polska ze wskaźnikiem na poziomie 0,30 znalazła się w środku stawki i wypadła lepiej niż wynosi średnia dla wszystkich krajów OECD (0,32). Oznacza to nieznaczny wzrost polskiego wskaźnika względem wyniku z 2012 roku (0,29) i spadek względem wyniku z 2007 roku (0,31).

Wśród najbardziej rozwiniętych krajów świata, które są skupione w OECD, poziom nierówności osiąga obecnie jeden z najwyższych pułapów od lat 80. XX wieku. Dzieje się tak pomimo, że w wielu krajach spada poziom bezrobocia. Ocenia się, że za taki stan rzeczy odpowiada bardzo wolny wzrost wynagrodzeń.

Współczynnik Giniego

Miarą nierówności, która zastosowano w raporcie OECD, jest współczynnik Giniego, czyli wskaźnik nierówności społecznej. Wskaźnik ten służy do pomiaru nierównomiernego rozkładu dóbr, w szczególności nierównomiernego rozkładu dochodu np. gospodarstw domowych. Wartość wskaźnika równa „0” oznacza, że wszyscy ludzie w danym kraju uzyskują takie same dochody, zaś wskaźnik równy „1” oznacza, że jedna osoba (gospodarstwo domowe) kontroluje cały majątek w danym kraju.

>>> Czytaj więcej w finansopedii Forsal