Nie ujawniono jednak szczegółów finansowych projektu. W dokumencie podkreślono, że "wstępnym założeniem" jest wybudowanie 400 punktów ładowania, a do 2020 roku "tysięcy" takich miejsc. Projekt będzie realizowany od początku przyszłego roku - dodano. W wydanym we wtorek komunikacie koncerny motoryzacyjne podkreślają, że plan stworzenia takiej sieci powstał dzięki "bezprecedensowej współpracy".

Firmy chcą, aby stworzone przez nie punkty ładowania samochodów elektrycznych miały moc wysokości do 350 kW, czyli więcej niż obecnie istniejące.

"Ładowania samochodu elektrycznego ma być równie wygodne co tankowanie na zwykłej stacji benzynowej" - podkreślono w komunikacie.

"Nasz wspólny projekt jest krokiem milowym, wyraźnie pokazującym, że rywale łączą siły, aby budować e-mobilność" - ocenił w komunikacie szef BMW Harald Krueger. Tymczasem prezes Daimlera Dieter Zetsche powiedział, że dostępności tego typu punktów "pozwoli po raz pierwszy na długodystansową e-mobilność i spowoduje, że więcej osób zdecyduje się na samochody elektryczne".

Reklama

Prezes Forda Mark Field zaznaczył, że infrastruktura umożliwiająca szybkie ładowanie "jest bardzo ważna dla adopcji masowego klienta i ma potencjał do przekształcenia możliwości wynikających z jazdy elektrycznej".

"Są dwa aspekty, które są dla nas decydujące: możliwość bardzo szybkiego ładowania i zlokalizowanie stacji w odpowiednich miejscach" - zwrócił uwagę prezes należącego do VW Porsche Oliver Blume.

Siec stacji ładowania ma działać w standardzie CCS (Combined Charging System). W ramach podpisanego porozumienie BMW, Daimler, Ford i VW będą równymi partnerami w spółce joint venture odpowiedzialnej za realizację projektu. Koncerny chcą też zachęcić inne podmioty do uczestnictwa w realizacji tego pomysłu.

>>> Czytaj też: Opłaty za tankowanie elektrycznych aut w Portugalii. Taniej niż za spalinowe