Niedawno zakończył się w Rydze szczyt formatu 16+1 (5-6 listopada br.), czyli spotkanie na szczeblu premierów w ramach forum współpracy krajów Europy Środkowo-Wschodniej z Chinami. W spotkaniu uczestniczył Li Keqiang, a Polskę reprezentowała Beata Szydło. Podczas rozmów oczywiście nie pominięto strategii Nowego Jedwabnego Szlaku (One Belt One Road – OBOR), która obejmuje także nasz kraj.

Pekin szacuje inwestycje w ramach programu na 890 mld dol., z czego spora część popłynie z Asian Infrastructure Investment Bank, Chińskiego Banku Rozwoju oraz banków komercyjnych. Dodatkowo strategię mają wspierać środki z New Development Bank oraz Silk Road Infrastructure Fund. Ocenia się, iż inwestycje OBOR stanowią 12-krotność amerykańskiego Planu Marshalla i obejmą ponad 60 krajów, które generują ponad połowę globalnego PKB (patrz tabela). Zgodnie z oficjalnymi danymi National Bureau of Statistics of China Kraj Środka zainwestował w 2014 r. w państwach objętych Nowym Jedwabnym Szlakiem prawie 92,5 mld dol. (15-krotność inwestycji z 2005 r.).

Upust dla wolnych mocy

Z założenia OBOR to lek na nadmiar mocy produkcyjnych, które pojawiły się po wstrzyknięciu przez Pekin pakietu stymulacyjnego w gospodarkę w 2008 r., oraz krótkoterminowa alternatywa dla ciągle słabo rosnącej konsumpcji krajowej. Szacuje się, iż przeciętna nadwyżka mocy produkcyjnych w Kraju Środka wynosi 20 proc., z czego największą nadpodaż obserwuje się w wyposażeniu kolektorów słonecznych (około 60 proc.), a także w produkcji aluminium, cementu i chociażby stali.

Niestety, nadal pozostaje niejasne, w jakim stopniu krajowe zasoby zostaną wykorzystane w Nowym Jedwabnym Szlaku. Projekty w ramach OBOR wymagają przetransportowania produktów o znacznych gabarytach, co powoduje poważny wzrost kosztów i zniechęca potencjalnych inwestorów. Ponadto przestawianie chińskiej gospodarki na popyt wewnętrzny przebiega w sposób znacznie wolniejszy, niż życzyłby sobie tego Pekin, stąd inwestycje związane z OBOR stanowią pewnego rodzaju zastępnik mający stymulować wzrost ekonomiczny kraju dopóty, dopóki nie rozkręci się konsumpcja.

Kosztem ubocznym strategii mogą być: spowolnienie w wprowadzaniu reform wewnętrznych oraz sztuczne podtrzymywanie i rosnące rozmiary dotacji kierowanych do nierentownych przedsiębiorstw. Tym sposobem żywot wielu wysokoemisyjnych czy energochłonnych korporacji zostanie przedłużony.

Niepewność polityczna i ryzyko bezpieczeństwa

Niestety obszar objęty OBOR nie należy do najstabilniejszych – na znacznych odcinkach lądowych i morskich panuje skomplikowana sytuacja polityczna. Przykładowo, istniejące konflikty między Kirgistanem, Tadżykistanem i Uzbekistanem mogą zagrozić planom Pekinu. Uzbekistan wyraźnie sprzeciwia się projektom elektrowni wodnych w Kraju Środka. Chińska inwestycja w górnym biegu rzeki Amu Darya (Tadżykistan) może niekorzystnie wpłynąć na dostęp Uzbekistanu do wody, będącej deficytowym surowcem w regionie Azji Środkowej.

Skomplikowana sytuacja w Myanmarze i nastawienie tamtejszego społeczeństwa do Chińczyków również nie sprzyja inwestycjom Pekinu. Barierę dla chińskich przedsięwzięć zagranicznych może stanowić ponadto narastająca rywalizacja krajów ASEAN, państw Azji Południowej i Centralnej o dominację w regionie.

Ciekawym przykładem ścierania się interesów państw azjatyckich jest Bangladesz. Na początku tego roku Japonia uzgodniła z tamtejszym rządem budowę portu w Matarbari (południowo-wschodni obszar kraju). Jednocześnie Chiny nadal negocjują z tymi samymi władzami budowę portu oddalonego zaledwie o 15 mil od Matarbari.

Chociaż władze Chin wielokrotnie podkreślają, iż OBOR ma na celu wyłącznie intensyfikację wymiany gospodarczej i kulturalnej, wiele państw objętych projektem wyraża swoje obawy, że chińska strategia jest czymś podobnym do konia trojańskiego, a prawdziwym celem jest poszerzenie wpływów geopolitycznych Pekinu. Chociaż kraje znajdujące się na drodze OBOR potrzebują inwestycji zagranicznych, to przyjmowanie tych kapitałów wiąże się z zakłóceniem ich zrównoważonych relacji chociażby z UE, USA i Federacją Rosyjską.

Ryzyko ekonomiczne

Jednym z głównych źródeł ryzyka ekonomicznego, z którym zmierzą się chińscy inwestorzy, okazuje się potencjał krajów objętych OBOR. Wiele z tych państw, szczególnie w Azji Środkowej, ma problemy z obsługą zagranicznego zadłużenia. Również przeprowadzane w nich projekty inwestycyjne niejednokrotnie kończyły się fiaskiem. Dodatkowo dysfunkcyjne instytucje państwowe oraz zjawiska korupcyjne na najwyższych szczeblach władzy podważają wiarygodność tych krajów.

Ryzyko wiąże się także ze źródłami finansowania OBOR. Kapitał wspomagający kluczowe projekty będzie pochodził m.in. z Chińskiego Banku Rozwoju. Najważniejszym źródłem środków pieniężnych dla mniejszych przedsięwzięć będą nisko oprocentowane kredyty udzielane przez komercyjne banki państwowe.

Bankowcy wcale jednak nie są zadowoleni z takiej możliwości i raczej niechętnie będą udzielali preferencyjnych kredytów państwowym korporacjom. Banki komercyjne, szacując ryzyko wynikające z projektów w państwach objętych OBOR, uważają, że znaczna część udzielonych kredytów nie zostanie spłacona, a niektóre z podejmowanych projektów mają niewiele wspólnego z logiką i rachunkiem ekonomicznym. Co więcej (chociaż są to nieoficjalne praktyki), centrale niektórych banków wydają nieformalne zalecenia dla pracowników swoich oddziałów, aby ograniczali akcję kredytową dla przedsiębiorstw angażujących się w Nowy Jedwabny Szlak, np. korporacji budujących linie kolejowe.

Nawet chińscy urzędnicy przyznają nieoficjalnie, iż należy spodziewać się aż 80 proc. strat na inwestycjach w Pakistanie, 50 proc. w Myanmarze, a średnio około 30 proc. strat w całej Azji Środkowej. Chociaż banki chcą trzymać się jak najdalej od OBOR, Pekin naciska na te instytucje, aby nie tylko udzielały preferencyjnych kredytów, ale też partycypowały w ryzyku walutowym ponoszonym przez chińskie korporacje zaangażowane w Nowy Jedwabny Szlak.

Sceptycyzm banków co do sukcesu strategii OBOR wynika również z faktu, iż dotąd około 90 proc. chińskich inwestycji zagranicznych przeprowadzono za pośrednictwem przedsiębiorstw państwowych oraz innych kanałów kontrolowanych przez rząd. Jednak firmy subwencjonowane przez państwo nie zawsze skrupulatnie oceniały koszty, możliwe korzyści i ryzyko związane z podejmowaniem zagranicznego przedsięwzięcia. W efekcie okazywało się, iż inwestycje przynosiły niewielkie zwroty, np. średnio 6-8-proc. zyski z inwestycji infrastrukturalnych, a w przypadku przedsiębiorstw działających w sektorze wydobywczym około 80 proc. przedsięwzięć zakończyło się stratą.

Ryzyko zarządzania międzykulturowego

Pojawia się jeszcze jedno wyzwanie związane z OBOR – umiejętne zarządzanie różnorodnością międzykulturową. Religia i kultura mogą wpływać na wartościowanie pracy, zarządzanie czasem, komunikację i ofertę produktową. Niuanse wyznaniowe, bariery językowe i wpływy byłego ZSRR wzdłuż Nowego Jedwabnego Szlaku i wcale nie ułatwiają chińskim inwestorom prowadzenia biznesu. W przeszłości firmy z Państwa Środka standardowo funkcjonowały między Wschodem a Zachodem, co oznaczało w dużym uproszczeniu interakcję między światem chrześcijańskim (UE i USA) oraz światem tradycji cywilizacji buddyjskich (relatywnie łatwo przystosowujących się do innych religii) i społeczeństw ateistycznych (szybko akceptujących postawę człowieka sukcesu i jego dążenie do zysku). Obecny OBOR rozciąga się jednak również na państwa wyznające islam, co wymaga od chińskich inwestorów uczenia się od podstaw prowadzenia biznesu w tych regionach.

Chociaż język angielski zdominował kontakty biznesowe na świecie, to w krajach objętych Nowym Jedwabnym Szlakiem biznesmeni komunikują się również w językach rosyjskim, arabskim i perskim. Stąd dodatkowymi kosztami dla inwestujących w tych regionach będą opłaty związane z tłumaczami.

Wyzwaniem okazuje się również znalezienie odpowiednio wykwalifikowanych pracowników. Przekonali się o tym chińscy inwestorzy, którzy ulokowali spore kapitały w Azji Centralnej, głównie w Kazachstanie. Niedobór specjalistów, szczególnie w krajach byłego ZSRR, wynika z faktu, iż wcześniej rozwój infrastruktury tych państw wspierali moskiewscy profesjonaliści. Ponadto lokalni pracownicy charakteryzują się odmiennym postrzeganiem czasu i wartości pracy. Niejednokrotnie inwestujący w Azji Centralnej narzekali, iż tamtejsi specjaliści potrafili brać urlopy w środku prowadzonych projektów.

Podsumowując, chińskie inwestycje w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku z całą pewnością są wysoce narażone na regionalne zawirowania, terroryzm oraz konflikty religijne i etniczne. Niebezpieczeństwo dodatkowo potęguje fakt, iż korporacje z Państwa Środka dotąd nie opracowały strategii na wypadek wystąpienia ryzyka. Firmy obecne na niestabilnych terytoriach korzystają z procedur bezpieczeństwa konsularnego i dyplomatycznego, co jest rozwiązaniem niewystarczającym przy długoterminowych inwestycjach. Chociaż Pekin nieustannie wskazuje liczne zalety wprowadzanej strategii, to w kontekście przedstawionego ryzyka można domniemywać, iż Nowy Jedwabny Szlak będzie raczej wyboistą drogą.

Autor: Ewa Cieślik, pracownik Uniwersytetu Ekonomicznego, specjalizuje się w obszarze chińskich rynków finansowych.