Sprawa dotyczyła byłego przedsiębiorcy, który miał zaległości w VAT i PIT. Zamiast wpłacić do urzędu skarbowego ponad 200 tys. zł, postanowił skorzystać z możliwości, jaką daje art. 67a par. 1 pkt 3 ordynacji podatkowej. Z przepisu tego wynika, że naczelnik urzędu skarbowego może umorzyć podatnikowi zaległość i odsetki, pod warunkiem że stwierdzi, iż przemawia za tym interes publiczny lub/i ważny interes podatnika.

Podatnik uzasadnił swój wniosek złym stanem zdrowia (cierpiał na schizofrenię paranoidalną i uzależnienie od hazardu), trudną sytuacją materialną (miał już egzekucję komorniczą na 150 tys. zł) i recesją gospodarczą. Głównym argumentem była jednak schizofrenia. Mężczyzna tłumaczył, że ostatnio jego stan zdrowia znacznie się pogorszył i wymaga on hospitalizacji w specjalistycznych ośrodkach. Uważał, że nie ma szans na to, by choroba pozwoliła mu wrócić do pełnej aktywności zawodowej, a zwłaszcza do prowadzenia działalności gospodarczej. Twierdził, że mógłby pracować w zakładzie pracy chronionej, ale i tak nie dałby rady spłacić zadłużenia.

Jego argumenty nie przekonały naczelnika urzędu skarbowego ani dyrektora Izby Skarbowej w Gdańsku. Obydwaj zgodnie uznali, że zaległe podatki powinny zasilić budżet. Zwrócili uwagę na to, że zaległości powstały w trakcie choroby, która przez lata nie przeszkadzała podatnikowi prowadzić dochodowej działalności gospodarczej ani nawet zawrzeć związku małżeńskiego czy podpisać intercyzy.

Mężczyzna sięgnął po jeszcze jeden argument. Wyliczył, że jego zadłużenie będzie wzrastać corocznie o blisko 15 tys. zł odsetek. Tymczasem z opinii lekarza orzecznika miało wynikać, że kwestia uzyskania przez niego jakiegokolwiek dochodu w ciągu dwóch najbliższych lat stoi pod znakiem zapytania.

Przegrał w WSA w Gdańsku. Sąd przypomniał, że o umorzeniu zaległości decyduje organ podatkowy. Może odmówić ulgi w spłacie nawet wtedy, gdy stwierdzi istnienie obu interesów (publicznego i podatnika). – W tej sprawie jednak fiskus ustalił, że nie istnieje żaden z nich – zauważył WSA.

Wyrok potwierdził następnie NSA, który orzekł, że podatnik nie zasługuje na specjalne względy. Stwierdził przy tym, że organy podatkowe należycie zbadały i oceniły sprawę.

>>> Polecamy: Ile naprawdę zarabiają posłowie? Kancelaria Sejmu wyprowadza z błędu