"W tym roku świąteczny sezon na pracę jest odmienny od sytuacji z lat ubiegłych. Narastające niedobory kadrowe notowane w całym roku kumulują się w okresie wzmożonego popytu na pracowników i powodują większe trudności ze znalezieniem kandydatów do dorywczych zajęć. Szczególna sytuacja występuje dziś w dużych metropoliach, gdzie poziomy bezrobocia potrafią sięgać od 3% do 5%. A należy pamiętać, że w ostatnich miesiącach roku zapotrzebowanie na pracowników tymczasowych potrafi być nawet o połowę większe niż w ciągu roku. Stąd wiele firm w celu obsadzenia wakatów posiłkuje się pracownikami zza granicy. Dlatego w tym roku w przy świątecznych zawodach spotkamy wyraźnie więcej Ukraińców" - powiedział pełnomocnik zarządu Krzysztof Inglot, cytowany w komunikacie.

W pierwszej kolejności otwierają się rekrutacje na pracowników do obsługi kasowej w sklepach wielkopowierzchniowych, z zabawkami, elektroniką czy książkami. Na tych stanowiskach wynagrodzenia kształtują się na poziomie od 12 dla 16 zł brutto za godzinę, podano także.

"Wiele miejsc pracy oferuje również branża logistyczna, która odpowiada nie tylko za dostarczenie towarów do sklepów, ale również obsługę sklepów internetowych, które coraz częściej stają się miejscem zakupów prezentów na święta. Stąd od listopada do stycznia występuje wzmożone zapotrzebowanie na magazynierów, których stawki kształtują się na poziomach od 12 zł do 18 zł brutto za godzinę" - czytamy w komunikacie.

Wynagrodzenia hostess, które wcielają się w rolę elfów czy śnieżynek potrafią sięgać od 14 zł do nawet 20 zł brutto za godzinę. Niezmiennie liderem wynagrodzeń pozostaje zawód Mikołaja, którego wynagrodzenie potrafi sięgać 47 zł za godzinę pracy, a w przypadku wizyt domowych wielokrotność tej kwoty, podano również.

"W tym roku obserwujemy, że większość pracodawców oferuje już pod koniec 2016 roku stawki przekraczające poziomy 13 zł brutto za godzinę, a więc poziom minimalnego wynagrodzenia obowiązującego od nowego roku. To zarówno wynik rosnącej presji płacowej, jak i trwania części prac jeszcze w styczniu" - podsumował Inglot. 

>>> Czytaj też: Jak bardzo Polacy są zadłużeni we frankach?