Euler Hermes: Liczba upadłości firm wzrosła r: r do 73 w listopadzie



Warszawa, 06.12.2016 (ISBnews) - Liczba upadłości firm w listopadzie br. wyniosła 73 wobec 57 rok wcześniej, podał Euler Hermes na podstawie oficjalnych danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego.

Firma podkreśla, że chodzi o upadłości faktyczne - czyli niezdolności do regulowania zobowiązań wobec dostawców w różnych formach prawnych. Od początku roku opublikowano informacje o 728 tak rozumianych upadłościach wobec 686 w tym samym okresie ub. roku (+6%).

"Firmy, o których upadłości opublikowano informacje w listopadzie zatrudniały wg. ostatnich dostępnych danych łącznie ponad 4,5 tys. pracowników" - czytamy w komunikacie.

Euler Hermes zwraca uwagę na gwałtowny wzrost liczby upadłości firm budowlanych wraz z końcem sezonu, jak i wielu kontraktów. Problemy dotyczą firm o lokalnej, regionalnej skali działalności - o obrotach do kilkudziesięciu milionów złotych.

W II kwartale upadały te firmy budowlane, które nie zdobyły nowych zleceń - obecnie upadają te, które je zdobyły, ale nie były w stanie zrealizować ich z zyskiem. Ponadto - zwykle gdzieś w okolicach III kwartału kończy się większość kontraktów z poprzednich lat - nie trwają do zimy, tylko zwykle do jesieni lub wiosny, podano w materiale.

"W tym roku kroplówka sezonu budowlanego nie wystarczyła na długo, gdyż sezon był słabszy od ubiegłorocznego (wartość produkcji budowlanej -20% r/r, generalnie spadek inwestycji w środki trwałe w III kwartale wyniósł 7,7% r/r). Deficyt nowych prac powodował, iż nawet największe spółki budowlane starały się o regionalne i lokalne kontrakty – wygrywając z firmami o lokalnym zasięgu. To właśnie one znalazły się w statystyce upadłości (nie tylko z powodu braku zleceń – upadały także te, które je zdobyły, ale po skandalicznie niskich cenach i na nich nie zarobiły)" - skomentował członek zarządu Euler Hermes odpowiedzialny za ocenę ryzyka Tomasz Starus, cytowany w komunikacie.

Dodał, że nie miała przy tym znaczenia specjalizacja – w gronie 21 firm budowlanych, których upadłość ogłoszono w listopadzie były po równo firmy budownictwa ogólnego, kubaturowego, jak i budownictwa wyspecjalizowanego – w tym nie tylko drogowego, ale także np. budownictwa obiektów wodnych, kanalizacyjnych i przesyłowych.

Według Euler Hermes, handel pogrążony jest w wielu problemach: wobec 7% wzrostu liczby upadłości w handlu detalicznym i aż 22% w handlu hurtowym (za 11 miesięcy) wzrost popytu konsumpcyjnego o niecałe 4% jest niewystarczającym impulsem. Sprzedaż detaliczna wzrosła bowiem przy bardzo silnym wsparciu w postaci nie tylko programu 500+, ale także rosnącego zatrudnienia i jednocześnie wynagrodzeń.

"Patrząc na środki, które trafiły na rynek, wzrost ten nie jest więc aż tak bardzo wysoki - a nawet trochę poniżej oczekiwań. […] Co więcej - w przyszłym roku wpływ tych środków na wzrost popytu będzie mniejszy, ponieważ co prawda okres ich wydatkowania będzie dłuższy o jeden kwartał, ale punkt odniesienia będzie zdecydowanie wyżej niż obecnie (już z uwzględnieniem programu 500+ w ciągu 3 kwartałów bieżącego roku)" - powiedział także Starus.

Według niego, w hurcie konkurencja jest tak zabójcza, że fakt większego strumienia gotówki w handlu i wzrost sprzedaży detalicznej nie są czynnikiem zmiany.

"Wysoka konkurencja cenowa - i w ślad za tym niskie marże, a także towarzysząca temu konsolidacja na rynku detalicznym i hurtowym, konkurencja ze strony e-commerce, deflacja - czynników obniżających prognozy dla handlu hurtowego jest tak dużo, że trudno wskazać o ile jeszcze musiałby wzrosnąć popyt konsumencki, aby wpłynęło to na odwrócenie tendencji rynkowych" - czytamy dalej w komunikacie.

"Bardziej ożywczy dla handlu powinien być wzrost inflacji, która może rosnąć dużo szybciej niż dotychczasowe tempo wychodzenia z deflacji. Przyczynią się do tego wyższe koszty pracy, które z kolei mogą oznaczać kres wielu firm usługowych i produkcyjnych" - podsumowano w materiale.

(ISBnews)