Decyzja zapadła po tym, gdy blisko 40 konserwatywnych posłów zagroziło wyłamaniem się i zagłosowaniem zgodnie z wnioskiem opozycji w celu wymuszenia na rządzie Theresy May większej przejrzystości przed rozpoczęciem przyszłych planów negocjacyjnych.

Zgodnie z projektem Partii Pracy premier May będzie musiała przedstawić podstawowe informacje dotyczące planów brytyjskiego rządu, zanim formalnie rozpocznie procedurę wyjścia z Unii Europejskiej i uruchomi tzw. artykuł 50 traktatu lizbońskiego, co zostało zapowiedziane na pierwszy kwartał przyszłego roku.

Jak zastrzeżono w proponowanym tekście wniosku, ujawnienie jakichkolwiek informacji nie powinno zagrażać pozycji negocjacyjnej rządu w Londynie. Zdaniem komentatorów taki zapis oraz brak definicji "planu" otwierają furtkę do tego, aby ujawnić jedynie ogólne intencje rządu, a nie szczegółowy plan rozmów.

Poparcie dla projektu zgłoszonego przez opozycję jest warunkowe i oparte na uzupełnieniu tekstu o dwa dodatkowe zapisy, które potwierdzają, że wyrażona w czerwcowym referendum wola opuszczenia Wspólnoty powinna być uszanowana przez parlament, a procedura z art. 50 rozpoczęta przed końcem marca 2017 roku.

Takie zapisy mają za zadanie zmusić opozycję do poparcia rządowego kalendarza rozmów i wykluczyć ewentualne próby opóźnienia rozpoczęcia rozmów w celu utrudnienia przeprowadzenia wyjścia z Unii Europejskiej.

Keir Starmer, sekretarz stanu ds. wyjścia z Unii Europejskiej w rządzie cieni Partii Pracy, uznał decyzję Downing Street za "niezwykle istotne ustępstwo ze strony rządu". "Nie znając tego planu, widzieliśmy niepotrzebną niepewność i spekulacje (...) na temat prawdopodobnego podejścia rządu (do rozmów - PAP)" - powiedział.

To drugie ustępstwo ze strony rządu w ciągu kilku miesięcy; wcześniej, obawiając się przegranej w innym głosowaniu parlamentarnym, premier Theresa May zaakceptowała wniosek o debatę parlamentarną na temat przebiegu Brexitu.

Jednocześnie w Sądzie Najwyższym trwa rozprawa sądowa, która ma rozstrzygnąć, czy rząd ma prawo do uruchomienia procedury wyjścia z Unii Europejskiej bez głosowania w parlamencie. W pierwszej instancji Wysoki Trybunał uznał, że niezbędne jest dodatkowe głosowanie w parlamencie; Downing Street odwołała się od tej decyzji. Wyrok spodziewany jest w styczniu przyszłego roku.

Z Londynu Jakub Krupa

>>> Czytaj też: Ile zapłacimy za baryłkę ropy za 5 lat? Zaskakujące ustalenia