W rozpowszechnionym w środę przez Watykan wywiadzie papież powiedział, że apel „Nigdy więcej wojny” po pierwszej wojnie światowej nie został „poważnie potraktowany”, bo wybuchła druga wojna światowa.

„Teraz jest trzecia wojna, którą przeżywamy; w kawałkach. To jest wojna. Na świecie toczy się trzecia wojna światowa: Ukraina, Bliski Wschód, Afryka, Jemen” - oświadczył Franciszek.

„Mówimy: nigdy więcej wojny, ale produkujemy broń i ją sprzedajemy; sprzedajemy ją tym, którzy walczą” - dodał papież. Przywołał teorię ekonomiczną, zgodnie z którą kraj pogrążony w kłopotach gospodarczych wszczyna wojnę i poprawia w ten sposób swe finanse. „To znaczy, że to jeden z najprostszych sposobów wytwarzania bogactwa, oczywiście za bardzo wysoką cenę: krwi” - oznajmił.

Następnie ocenił: „Dzisiaj brakuje przywódców. Europa potrzebuje liderów, liderów idących naprzód”.

W wywiadzie mówił także o synodalności Kościoła podkreślając, że jej przykładem są dwa ostatnie synody na temat rodziny, w przygotowaniu których uczestniczyli wszyscy biskupi ze świata i wszystkie diecezje.

Franciszek zwrócił uwagę na to, że konkluzje tych obrad, czyli to, co zawiera jego wydana potem adhortacja apostolska „Amoris laetitia”, zostały zaaprobowane przez dwie trzecie ojców synodalnych. „To jest gwarancja” - wskazał odnosząc się częściowo do głosów krytyki części hierarchii kościelnej, która widzi zagrożenie w niejasnym jej zdaniu stanowisku papieża wobec kwestii dopuszczenia rozwodników w nowych związkach do komunii.

Pytany o to, co powinno być najważniejsze dla księdza, Franciszek odparł: "czułość". "Niech księża nie wstydzą się czułości" - zaapelował. Zdaniem papieża potrzebna jest "rewolucja czułości" na świecie, który cierpi na "kardiosklerozę".

Wyraził również opinię, że wielkie szkody przynosi dezinformacja w mediach, czyli - jak zauważył - „mówienie tylko jednej części prawdy". “Słuchaczowi czy widzowi przedstawia się tylko półprawdę, a zatem nie może wydać on poważnego osądu. Dezinformacja to prawdopodobnie największa szkoda, którą może wyrządzić środek przekazu, bo nakierowuje opinię w jedną stronę pomijając drugą część prawdy” - oświadczył papież.

„Uważam, że media muszą być bardzo przejrzyste, bardzo transparentne i nie popadać – proszę, bez urazy - w chorobę koprofilii, czyli chcieć zawsze informować o skandalu, o rzeczach brzydkich, nawet jeśli są prawdziwe” - powiedział Franciszek, którego wypowiedzi przytoczyło watykańskie biuro prasowe.

Papież jest zarazem przeświadczony o tym, że media jako "budowniczy opinii" mogą też "wytworzyć ogromnie dużo dobra".

Z Watykanu Sylwia Wysocka (PAP)

>>> Polecamy: Amerykanie sprzedają coraz mniej broni. Zyski rosną innym