© 2008 INFOR PL S.A.
INFOR PL S.A.
Forsal.pl: Bloomberg
2012-05-28T00:10:28+02:00
INFOR PL S.A.
http://forsal.pl/atom/tagi/bloomberg
Grecja to jedyne “upadłe państwo”. Tu nie ma przywódców
http://forsal.pl/artykuly/620389,fitschen_grecja_to_jedyne_upadle_panstwo_tu_nie_ma_przywodcow.html
2012-05-25T17:37:29Z
<p>„Wydaje mi się, że Grecja jest teraz jedynym krajem, który można nazwać „państwem upadłym”. To kraj skorumpowany. Korupcja dotyczy przywódców politycznych i oczywiście ludzie są gotowi ją popierać” – powiedział Fitschen podczas swojego przemówienia na konferencji zorganizowanej przez Amerykańską Izbę Handlową w Berlinie. Fitschen wraz z Anshu Jainem zastąpi pod koniec miesiąca Josefa Ackermanna na stanowisku prezesa niemieckiego Deutsche Banku.</p><p>W czwartek Fitschen odwiedził Ateny i spotkał się z dyrektorami miejscowych firm z sektora bankowego, transportowego i przemysłowego.</p><p>“Zapytałem moich partnerów: gdzie są ludzie, którym moglibyście zaufać i którzy mogliby wprowadzić wasz kraj w nową erę, pomóc odzyskać wiarę w to, że Grecja może być jeszcze docenianym członkiem strefy euro?” – mówił Fitschen. „Niestety, wymienionych nazwisk było bardzo niewiele. Nie znaleźlibyście wśród nich nawet kilku nazwisk osób, które teraz są uważane za kandydatów na przywódców politycznych”.</p><p>>>> Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/619596,grecja_bedzie_miec_46_godzin_aby_wyjsc_ze_strefy_euro.html" title="Grecja będzie mieć 46 godzin, aby wyjść ze strefy euro">Grecja będzie mieć 46 godzin, aby wyjść ze strefy euro</a></p><p>Nowe wybory w Grecji odbędą się 17 czerwca. Już teraz jednak, po raz pierwszy od listopada 2009 r., europejscy liderzy i banki centralne otwarcie mówią o realnej możliwości porzucenia euro przez Grecję. </p><p>Wydany już przez niektórych europejskich przywódców i ekonomistów werdykt, że Grecja wyjdzie z eurolandu, jest zdaniem Fitschena bardzo niebezpieczny. „Nie powinniśmy mówić tyle o wyjściu z euro strefy, powinniśmy za to więcej rozmawiać o tym, jak upewnić się, żeby do tego nie dopuścić. Powinniśmy skupić całą naszą uwagę na tym, jak zatrzymać Grecję w gronie członków eurostrefy. Wierzę, że to diametralnie zmieniłoby całą debatę” – powiedział Fitschen.</p><p>Każdy kraj jest inny i nie istnieje żadna uniwersalna metoda rozwiązania kryzysu zadłużenia – twierdzi nowy szef Deutsche Banku. „Ludzie po prostu nie widzą światełka na końcu tunelu. Akceptują to, że muszą przejść przez bolesny proces zmian, ale gdzie jest „marchewka”, która zachęci ich do pogodnego oczekiwania na nadejście lepszych czasów? Gdy społeczeństwo odczuje, że gospodarka znów nabiera rozpędu, czekanie stanie się łatwiejsze” – mówi Fitschen.</p><p>>>> Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/620106,ceps_kto_zaplaci_za_grexit.html" title="Kto i ile zapłaci za "Grexit"?">Kto i ile zapłaci za "Grexit"?</a></p>
Dzieje powojennej Europy zmierzają do katastrofy
http://forsal.pl/artykuly/620084,crook_kryzys_musial_nadejsc_co_dalej_unio.html
2012-05-24T20:31:45Z
<p>Dzieje powojennej Europy zdają się zmierzać w kierunku <strong>katastrofy</strong>. Nie chodzi już tylko o to, że kontynent pogrążył się w kolejnym wielkim kryzysie, ani o to, że w niektórych krajach sytuacja pogorszy się, zanim zdąży się poprawić. To nawet nie kwestia tego, że całego zamieszania <strong>można było uniknąć</strong>. Problem polega na tym, że z powodu kryzysu Europa pęka wzdłuż linii podziału, które dzięki Unii miały przestać istnieć. Całe dekady rozmów o <strong>europejskiej solidarności</strong> i o <strong>idei wspólnoty</strong> powoli zaczynają brzmieć jak kiepski żart. Stwierdzenie, że Brytyjczycy, Niemcy, Grecy, Włosi i Hiszpanie to naturalni partnerzy, których więcej łączy niż dzieli, oraz że Unia to prawdziwa wspólnota, a nie<strong> wypracowany w pocie czoła brukselski projekt</strong>, okazuje się być, powiedzmy, dyskusyjne.</p><p>Rozmowy na temat kryzysu toczą się w ramach <strong>odwiecznych stereotypów</strong>. Niemcy są władczy i surowi, Włosi leniwi, Grecy skorumpowani, Brytyjczycy zarozumiali, a Francuzi próżni. To tyle w kwestii 60 lat europejskiej jedności.</p><p>Obecnie to Niemcy są głównym chłopcem do bicia. Nie tylko greccy rysownicy powoli wracają do symbolu <strong>swastyki</strong> - Włochy i Hiszpania także nie wytrzymują niemieckich nacisków mających na celu odbudowę finansowej stabilności Europy.</p><p>Do niedawna Niemcy mogły mówić w imieniu wspólnych interesów bogatych państw północy. Mimo że Unia - pomysł niemieckich przywódców - miała na celu <strong>podporządkowanie</strong> ich kraju większej zbiorowości, dziś, bardziej niż kiedykolwiek, Niemcy są <strong>osamotnione</strong>.</p><p>Co poszło nie tak? Powód jest potrójny: majestat Francuzów, wstyd Niemców i powszechne prawo do rozdmuchiwania swej wielkości na papierze. Te trzy czynniki sprawiły, że Unia była <strong>słabo przygotowana</strong> na nadchodzące napięcia. To pech, że kryzys przyszedł akurat w tym momencie, zanim narodowe sentymenty zdążyły wygasnąć, a <strong>tożsamość europejska</strong> zająć ich miejsce. Twórcy Unii musieli przeczuwać, że ryzykują. Postawili wszystko na jedną kartę i przegrali.</p><p>>>> Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/620076,sondaz_obywatele_krajow_strefy_euro_chca_utrzymania_euro.html">Sondaż: obywatele krajów strefy euro chcą utrzymania euro</a><a href="http://forsal.pl/artykuly/619596,grecja_bedzie_miec_46_godzin_aby_wyjsc_ze_strefy_euro.html" title="Grecja będzie mieć 46 godzin, aby wyjść ze strefy euro"></a></p><p><strong>Po roku 1945</strong> nadrzędnym celem zrujnowanej Europy, było stworzenie bezpiecznej strefy <strong>pokoju i dobrobytu</strong>. Konieczne stało się pojednanie Francji i Niemiec, dotąd zażartych wrogów i pewnych kandydatów na<strong> gospodarczych liderów nowej Europy</strong>. Na horyzoncie prześwietlał im jeden cel – stworzenie <strong>Stanów Zjednoczonych Europy</strong>. Unia polityczna miała być kolejnym, po unii handlowej i gospodarczej, krokiem ku jedności. Wraz z powstaniem Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej Unia przyjęła nowych członków, a jednocześnie zaczęła tworzyć cienką, lecz szybko rozwijającą się sieć europejskich instytucji rządowych, włącznie z parlamentem i władzą wykonawczą. Te dwie tendencje stały ze sobą w sprzeczności. Nowi członkowie mieli ze sobą jeszcze mniej wspólnego, niż zaawansowany gospodarczo trzon Unii, co dodatkowo utrudniło integrację polityczną i ekonomiczną.</p><p>Niemcy chciały poszerzenia Unii, aby otoczyć się przyjaznymi państwami, jakkolwiek były one często na zupełnie<strong> innym etapie rozwoju</strong>, niż kraje gospodarczego trzonu Europy. Francja natomiast chciała pogłębienia unii politycznej, aby <strong>poskromić silną niemiecką gospodarkę</strong> i poszerzyć swoje wpływy. W końcu, do czegóż, jeśli nie do chwały, stworzeni są Francuzi? </p><p>Wspólna waluta miała pomóc Europie stać się godnym konkurentem dla Stanów Zjednoczonych, usprawnić rodzący się <strong>jednolity rynek</strong>, a także przyspieszyć tworzenie się <strong>europejskiej tożsamości</strong>. Niemcy, zgadzając się na euro, chciały dać ostateczny dowód na to, że do haniebnej przeszłości nie ma już powrotu. Zrezygnowały z marki, by pokazać pokorę. Tak, tak. To ironia losu.</p><p>Ekonomiści od początku starali się zwrócić uwagę na <strong>wątłość</strong> projektu euro. Profesor ekonomii na Uniwersytecie Harvarda, Marin Feldstein podkreślał, że wyniki gospodarcze poszczególnych krajów Unii znacznie się różnią i że wspólna waluta doprowadzi do napięć między nimi, a Europie brakuje <strong>aparatu politycznego</strong> oraz <strong>podstaw prawnych</strong> do ich złagodzenia. Miał całkowitą rację. Euro na pewno pomogło w pogłębieniu <strong>integracji gospodarek </strong>krajów Unii, przez co dziś powrót do starej waluty wydaje się być tak trudny. Jednocześnie nie nadążono ze stworzeniem jednolitych dla całej wspólnoty<strong> regulacji finansowych</strong>.</p><p>Rynki pracy wciąż w znacznym stopniu pozostają <strong>państwowe</strong>. <strong>Przepływ pracowników</strong> w teorii jest dozwolony, ale w rzeczywistości wymaga dużo zachodu, bo<strong> cykle koniunktury</strong> poszczególnych krajów nie są dobrze zsynchronizowane, a zaświadczenia o pracy i umowy emerytalne ciężko przenieść na obcy rynek. Poza tym, który Francuz chciałby mieszkać w Wielkiej Brytanii? Albo odwrotnie?</p><p>Winą za <strong>bałagan na rynkach pracy</strong> (którego efektem jest m.in. <strong>25-procentowe bezrobocie w Hiszpanii</strong>) należy obciążyć <strong>Komisję Europejską</strong>. Zajęta poszerzaniem i komplikowaniem swoich kompetencji, nie skupiła się na kwestiach, które pomogłyby w utrzymaniu lub ułatwiły rozpad strefy euro.</p><p>Dziś wszyscy zadają sobie pytanie, czy Grecja <strong>zrezygnuje</strong> ze wspólnej waluty. Jeśli tak się stanie, to prawdopodobnie wkrótce kolejne kraje zaczną rozważać taką możliwość. Żeby uniknąć ostatecznej katastrofy, być może trzeba będzie postawić na umocnienie wspólnoty, czego od wybuchu kryzysu próbują uniknąć Niemcy. Musiałaby to być unia podatkowa, a taką trudno sobie wyobrazić bez silniejszej integracji politycznej. Zatem czy <strong>podzielone</strong> narody Europy – władczy Niemcy, leniwi Włosi, zarozumiali Brytyjczycy i próżni Francuzi – naprawdę chcą stworzyć<strong> wspólne państwo</strong>? Nikt nie spodziewał się, że na to pytanie odpowiedzi trzeba będzie szukać tak szybko. Od zaraz.</p><p>>>> Polecamy: <a href="http://forsal.pl/artykuly/619960,giovannini_grecja_musi_wyjsc_z_eurolandu_znienacka_tylko_tak_zadziala_g_euro.html">Giovannini: Grecja musi wyjść z Eurolandu znienacka. Tylko tak zadziała g-euro</a></p><p><em>Clive Crook jest felietonistą Bloomberg View.</em></p>
Grecja będzie mieć 46 godzin, aby wyjść ze strefy euro
http://forsal.pl/artykuly/619596,grecja_bedzie_miec_46_godzin_aby_wyjsc_ze_strefy_euro.html
2012-05-25T05:59:34Z
<p>Będzie to czas pomiędzy zamknięciem handlu w Nowym Jorku w piątek wieczorem, a otwarciem giełdy w Wellington w Nowej Zelandii w poniedziałek – wynika z syntezy scenariuszy wyjścia Grecji ze strefy euro autorstwa 21 ekonomistów i analityków.</p><p>W ciągu niespełna dwóch dni greckie władze będą musiały uspokoić zamieszki społeczne podczas zarządzania bankructwem kraju, zaplanować wprowadzenie nowej waluty, dokonać rekapitalizacji banków, zatrzymać odpływ kapitału i wreszcie znaleźć sposób na zapłacenie rachunków, gdy skończą się już pieniądze z bailoutu. Ryzyko niepowodzenia podczas realizacji tych zadań jest ogromne, szczególnie w przypadku kraju, który od 2010 roku był ratowany już dwa razy i będzie miał nowy, niedoświadczony rząd. </p><p>“Wyjście ze strefy euro jest trudne I wiąże się z dużym zamieszaniem, zatem każdy, kto uważa to zadanie za łatwe do przeprowadzenia, jest w błędzie” – twierdzi Lorenzo Bini Smaghi, były członek rady zarządzającej Europejskiego Banku Centralnego. „Grecy w tej sytuacji muszą wykazać się racjonalnością i chronić swój kraj przed lekkomyślnymi decyzjami, których mogą potem długo żałować. Wyjście ze strefy euro nie jest w tym przypadku rozwiązaniem problemów” – dodaje.<br />Lorenzo Bini Smaghi zapytany o to, czy Grecja ostatecznie wyjdzie ze strefy euro, odmówił komentarza. </p><h2>Bez szans na renegocjację warunków bailoutu</h2><p>Widmo opuszczenia przez Grecję unii walutowej po raz pierwszy pojawiało się 8 maja, gdy członek rady zarzadzającej EBC Joerg Asmussen powiedział w wywiadzie dla niemieckiego dziennika Handelsblatt, że jeśli Grecja chce pozostać w strefie euro, nie ma możliwości renegocjacji warunków bailoutu. Szef EBC Mario Draghi odpowiedział na to 16. maja stwierdzając, że EBC „silną chęć”, aby Grecja jednak pozostała członkiem eurolandu. </p><p>Obie powyższe wypowiedzi pojawiły się po tym, jak w wyborach w Grecji z 6. maja lewicowa partia Syriza wezwała do renegocjacji warunków greckiego bailoutu. Na tym haśle partia ta może budować swoją bazę wyborczą przed kolejnymi wyborami w Grecji, które mają się odbyć 17. czerwca. </p><p>>>> Polecamy: <a href="http://forsal.pl/artykuly/619172,syriza_i_jej_lider_chca_wygrac_wybory_w_grecji_dlatego_oszukuja_wyborcow.html">Cipras i Syriza okłamują Greków. To nie może się dobrze skończyć</a></p><h2>Nowe polityczne podziały</h2><p>“Po raz pierwszy w tym stuleciu mamy do czynienia z sytuacją, w której walka polityczna nie toczy się pomiędzy prawicą a lewicą, ale pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami bailoutu” – komentuje Aristotle Kallis, professor nowożytnej i najnowszej historii z Lancaster University w Wielkiej Brytanii. </p><p>„Nie sądzimy, aby Grecja ostatecznie opuściła strefę euro, nawet jeśli wybory 17. czerwca wygrają ugrupowania chcące renegocjacji bailoutu” – stwierdził 21. maja w wywiadzie dla telewizji Bloomberg Bill O’Neill, dyrektor inwestycji na region Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki w Merrill Lynch Wealth Management z Londynu. „W najgorszym razie będziemy mieli do czynienia z procesem negocjacji, ale ostaeczenie nie wierzymy w opuszczenie eurolandu przez Ateny” – dodał. </p><p>Ekonomiści z Citigroup w notatce z 7. maja stwierdzili, że wyniki wyborów w Grecji podbiły ryzyko wyjścia kraju ze strefy euro do 75 proc. w okresie od roku do 18 miesięcy. Z kolei ponad 50 proc. inwestorów ankietowych przez agencję Bloomberg przewiduje, że Ateny przestaną być członkiem eurolandu w ciągu tego roku. <br />„Grexit” może nastąpić zaraz po tym, jak nowy rząd odmówi podporządkowania się warunkom uzgodnionym w ramach wcześniejszej umowy bailoutowej.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p>
Europejskie banki szykują się na pogrom. Depozyty będą masowo znikać
http://forsal.pl/artykuly/619717,europejskie_banki_wciaz_bez_planu_na_wypadek_odejscia_grecji_od_euro.html
2012-05-25T06:01:38Z
<p>Pożyczkodawcy zwiększyli bufory kapitałowe, odpisali greckie obligacje i wykorzystali prawie do dna kredyty od banków centralnych, aby wspomóc finansowanie oddziałów na południu Europy, ale wciąż są narażone na rozprzestrzenienie się kryzysu, który może w efekcie doprowadzić do wycofania się kapitału, alarmują inwestorzy.</p><p>Nawet mając za sobą dwuletni okres przygotowań, banki są wciąż zagrożone z powodu ryzyka wycofywania depozytów i niewypłacalności innych zadłużonych krajów, poza Grecją.</p><p>„Greckie wyjście będzie puszką Pandory”, powiedział Jacques-Pascal Porta z Ofi Gestion Privee w Paryżu (spółka ma udziały m.in. w Deutsche Bank AG oraz PNB Paribas). „To katastrofa, która otworzy drzwi kolejnym katastrofom. Wiarygodność euro będzie podważona i ustanowi się precedens: dlaczego odejść od euro nie miałaby też Hiszpania, Włochy a nawet Francja?”.</p><p>Perspektywa opuszczenia grona 17 krajów przez Grecję stała się bardziej prawdopodobna po tym, jak niektóre partie w tym kraju zaprotestowały przeciw warunkom drugiego unijnego bailoutu. Wybory 6 maja pokazały niechęć greków do oszczędzania i poparcie dla MFW. Druga runda odbędzie się 17 czerwca po nieudanych próbach stworzenia rządu. Po raz pierwszy odkąd wybuchł kryzys w listopadzie 2009 roku, europejscy przywódcy i banki centralne mówią otwarcie o odejściu Grecji od euro. </p><h2>Walka na depozyty</h2><p>Głównym ryzykiem dla europejskich banków i całej strefy euro będzie wycofywanie depozytów z zadłużonych krajów takich jak Portugalia, Irlandia, Hiszpania i Włochy na fali spekulacji, że kraje te też mogą opuścić unię walutową. Banki z Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii miały 1,19 bln roszczeń w tych czterech krajach pod koniec 2011 roku, jak mówią dane Bank for International Settlments. </p><p>Jeśli Grecja zdecyduje się na radykalny krok, nowa waluta prawdopodobnie ucierpi z powodu dewaluacji wielkości 75 proc. w stosunku do euro. Dewaluacja zmusi obywateli i firmy do ogłoszenia niewypłacalności zagranicznych pożyczek, twierdzą ekonomiści z UBS AG. Jeśli przywódcom europejskim nie uda się wiarygodnie zagwarantować, że greckie wyjście jest odosobnionym przypadkiem, posiadacze depozytów w innych krajach mogą zdecydować o wypłaceniu euro z banków albo przeniesieniu ich do bezpieczniejszych krajów. </p><p>„Największym ryzykiem z jakim muszą się zmierzyć banki w tym momencie jest ryzyko wycofywania depozytów”, powiedział Andrew Stimpson, analityk bankowy w Keefe, Bruyette „& Woods Ltd w Londynie. „Im więcej polityków będzie kontynuować otwartą dyskusję w sprawie wyjścia, tym bardziej ludzie w Hiszpanii, Irlandii i Portugalii będą skłonni do zabierania pieniędzy ze swoich lokalnych banków. </p><p>Być może wielki „eksodus” depozytów z banków już stał się faktem. Banki w Grecji, Irlandii, Portugalii i Hiszpanii doświadczyły wycofania 80,6 mld euro (3,2 proc.) depozytów gospodarstw domowych i firm od końca 2010 roku do końca marca, jak pokazują dane Europejskiego Banku Centralnego. Pożyczkodawcy w Niemczech i Francji odnotowali z kolei wzrost depozytów o 217 mld euro (6,3 proc.) w tym samym okresie. </p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p>
Uczelnie w USA: oto cena za wysokie miejsce w światowych rankingach
http://forsal.pl/artykuly/619533,usa_konkurencja_zabija_system_szkolnictwa_wyzszego.html
2012-05-24T07:03:57Z
<p>Tą chorobą jest rozrzutność i niezdrowa rywalizacja – wynika z opinii Marka C. Taylora, publicysty Bloomberga. </p><p>Taylor powołuje się m.in. na raport Richarda Kneedlera z Marshall College w Pensylwanii, który szacował już w 2009 roku, że spośród 700 badanych prywatnych uczelni wyższych w USA dwie trzecie stały na krawędzi finansowej klapy. </p><p>„Budowlany wyścig zbrojeń na kampusach to najbardziej widoczny przykład rywalizacyjnego amoku. Uczelnie wyższe w USA chcą być na tyle konkurencyjne dla studentów, że podejmują zbyt ambitne inwestycje” – pisze Taylor w artykule. „W niektórych przypadkach nowe projekty rzeczywiście polepszają jakość kształcenia. Jednak najczęściej wciągają szkoły w bardzo kosztowną rywalizację – nowe centrum sportowe, akademik, czy inne udogodnienia dla studentów zaczynają wyglądać słabo, gdy uczelnia obok otwiera jeszcze nowocześniejsze – a ten wyścig nie ma końca”. </p><p>Wciąż mówi się o tym, jak bardzo dążenie do konkurencyjności rozwija jednostki, instytucje i firmy. Skłania do podejmowania ryzyka, niezbędnego dla wdrażania innowacji i polepszania wydajności. Ale w przypadku edukacji wyższej w USA konkurencja działa odwrotnie – twierdzi Mark C. Taylor. Według niego często zniechęca do ryzykowania, prowadzi do podejmowania zbyt ostrożnych, krótkoterminowych decyzji, wytwarzania miernych produktów oraz promowania rozrzutności i wydatków na biurokrację i „sztuczne kwiaty”.</p><h2>Rozrzutność o jakiej polskie uczelnie mogą pomarzyć</h2><p>„Chodzi o niezdrowe dążenie do bycia lepszym od sąsiada” – napisał przedstawiciel Uniwersytetu Wright State University w artykule dla Daily News. Artykuł wyjaśnia dlaczego college w Ohio wydają setki milionów dolarów na centra dla studentów i inne pozaakademickie atrakcje. W stanie Giorgia trwa śledztwo regulacyjne w sprawie finansowania budowy 173 domów studenckich, garaży, boisk i centrów rekreacyjnych.</p><p>Najczęściej niezdrową rywalizację rozpoczynają prywatne uczelnie. Szkoły takie jak Harward University, czy New York University zaciągają miliardowe długi. W efekcie mniejsze szkoły czują presję, aby iść w ich ślady – pożyczać i wydawać pieniądze, których nie mają – tłumaczy Taylor. </p><h2>Obsesja na punkcie rankingów</h2><p>System szkolnictwa wyższego w USA różni się od większości europejskich rozwiązań przede wszystkim różnorodnością. To uczelnie samodzielnie opracowują programy nauczania, w które państwo nie ingeruje. O jakości uniwersytetu decyduje akredytacja regionalna bądź profesjonalna, jak wyjaśnia Fundacja Fulbrighta na stronach internetowych. Uczelnie muszą rywalizować ze sobą o prestiż. Istnieje tzw.” liga bluszczowa”, która skupia najbardziej znane i renomowane szkoły wyższe, takie jak Yale czy Harward. </p><p>Najlepsza reklamą dla szkoły jest pozycja w międzynarodowych rankingach. Zawsze mają one wpływ na zainteresowanie uczelnią przez kandydatów a także poziom dotacji. Co roku władze wszystkich uczelni czekają na <em>Academic Ranking of World Universities</em>, the <em>World Top Universities</em> oraz <em>Times Higher Education World University Rankings</em>. Amerykańskie uczelnie są najczęściej w czołówkach tych zestawień. Jednak płacą za to wysoką cenę.</p><p>Ale to nie wszystko. Rywalizacja toczy się także na polu studiów doktoranckich. Często są tworzone niepotrzebnie, tylko po to, aby podnieść prestiż szkoły. Uniwersytet w Teksasie (University of North Texas), na przykład, może poszczycić się ofertą 97 licencjackich, 82 magisterskich i 35 doktoranckich programów. To nie wystarczy. Mimo, że konieczność cięcia wydatków doprowadziła już do zamknięcia 90 proc. programów edukacyjnych, uniwersytet wciąż tworzy nowe naukowe programy doktorskie. W ten sposób teksańska uczelnia wcale nie zwiększa poziomu naukowego, ale dołącza do licznego grona szkół, które kształcą przyszłych "niepotrzebnych" doktorów – a popyt na tego typu wykształcenie w USA znacznie przewyższa zapotrzebowanie na rynku. Wszytko po to, aby otrzymać dodatkowe dotacje federalne albo lukratywne prywatne datki i zwiększyć prestiż. </p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><h2>Zawsze chodzi o pieniądze</h2><p>Ze względu na sposób finansowania uczelnie dzielą się na publiczne i prywatne lub niezależne. Uczelnie prywatne mają prywatne fundusze, które zasilają ich budżety. Uczelnie publiczne finansowane są z pieniędzy podatników danego stanu. </p><p>Studia w USA są płatne i czesne są wymagane zarówno na prywatnych jak i publicznych uczelniach. Jak wyjaśnia Fundacja Fulbrighta uczelnie prywatne pobierają jednakowe czesne od wszystkich studentów bez względu na to skąd pochodzą. Publiczne uczelnie pobierają znacznie mniejsze czesne od mieszkańców danego stanu lub rezydentów.</p><p>Inaczej to wygląda w polskim systemie, w którym studia na publicznych uczelniach są w całości finansowane przez państwo. </p>
Węgry chcą stworzyć niezależny “wschodni system finansowania”
http://forsal.pl/artykuly/619731,wegry_chca_stworzyc_niezalezny_wschodni_system_finansowania.html
2012-05-23T20:04:54Z
<p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Węgry chcą zbudować “wschodni system finansowania” obok systemu pożyczek z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i rynków kredytowych, napisał Heti
Valasz, cytując Ministra Gospodarki Gyorgy Matolcsy.</p><p>W wywiadzie, którego kopia została wysłana do Bloomberga przed jutrzejszą publikacją, Matolcsy nie podał szczegółów na temat planowanych wschodnich źródeł finansowania.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p>– Węgry doświadczą „nieprzyjemnych” wskaźników wzrostu gospodarczego na koniec pierwszej połowy 2012 roku – powiedział minister w wywiadzie. Według niego europejski kryzys finansowy może potrwać co najmniej 20 lat a cztery południowe kraje członkowskie strefy euro do 2020 roku mogą opuścić unię walutową. </p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p>
Sbierbank ostrzega przed Grekami: "Grexit" pociągnie w dół gospodarkę Rosji
http://forsal.pl/artykuly/619712,wyjscie_grecji_ze_strefy_euro_pociagnie_w_dol_gospodarke_rosji.html
2012-05-23T19:28:16Z
<p>Porzucenie euro i <strong>powrót Grecji do drachmy</strong> uderzy nie tylko w kraje strefy euro. Według czarnego scenariusza nakreślonego przez ekonomistów Sbierbanku, „Grexit” obniży wzrost rosyjskiego PKB o 2,1 proc. z obecnego poziomu 4,9 proc. Ceny rosyjskiej ropy spadną do 85 dol. za baryłkę, a inflacja przyspieszy do 6,7 proc. – wynika z raportu banku. W pierwszym kwartale 2012 r. wskaźnik wzrostu cen towarów i usług w Rosji wynosił 3,6 proc. </p><p>Inwestorzy uciekający od ryzyka będą tez ewakuować się z Rosji. <strong>Sbierbank </strong>przewiduje, że w ciągu roku inwestorzy wycofają z tego kraju 96 mld euro.</p><p>Analitycy banku twierdzą jednak, że po wyjściu Grecji z unii walutowej, Euroland może stać się silniejszy. „Jeśli kryzys nie zabije strefy euro, to ją wzmocni” – konkluduje główna ekonomistka Sberbanku Ksenia Yudaeva.</p><p>>>> Czytaj też: <a title="Niemcki Bundesbank ostrzega: ustępstwa dla Grecji oznaczają katastrofę" href="http://forsal.pl/artykuly/619684,niemcki_bundesbank_ostrzega_ustepstwa_dla_grecji_oznaczaja_katastrofe.html">Niemiecki Bundesbank ostrzega: ustępstwa dla Grecji oznaczają katastrofę</a></p>
Cipras i Syriza okłamują Greków. To nie może się dobrze skończyć
http://forsal.pl/artykuly/619172,syriza_i_jej_lider_chca_wygrac_wybory_w_grecji_dlatego_oszukuja_wyborcow.html
2012-05-24T07:05:24Z
<p>Francois Hollande, zanim został prezydentem Francji, pojechał do Londynu, by zapewnić przedstawicieli finansjery, że nie jest „niebezpieczny”. <strong>Aleksis Cipras</strong> – fenomen ostatnich <strong>wyborów w Grecji</strong>, odbywa w tym tygodniu podobne tournée po Europie. Tylko że on akurat naprawdę jest niebezpieczny.</p><p>Cipras i jego <strong>partia Syriza</strong> wciskają Grekom kłamstwo, twierdząc, że Grecja może złamać warunki porozumień z rządami państw strefy euro i jednocześnie nadal otrzymywać od nich pieniądze. Jeżeli wyborcy mu uwierzą i w czerwcowych wyborach zdobędzie wystarczająco dużo głosów, by wprowadzić swoje groźby w życie wówczas jego kraj, Europa i gospodarka całego świata będzie przez lata odczuwać konsekwencje.</p><p><span class="psav_slideshow">psav slideshow</span></p><p>Jeszcze kilka tygodni temu Cipras był zaledwie pośledniej klasy radykałem. W liceum <strong>wstąpił do komunistycznej młodzieżówki</strong>, podziwia prezydenta Wenezueli Hugona Chaveza a teraz stoi na czele Syrizy – romantycznej w duchu koalicji niewielkich lewicowych partii. Kiedy obejmował szefostwo jednej z nich – Synaspismos, w partyjnym ogłoszeniu opisano „towarzysza” jako kogoś, kto „uczestniczył we wszystkich międzynarodowych protestach i demonstracjach przeciwko neoliberalnej globalizacji.”</p><p>Teraz trzydziestosiedmioletni Cipras twierdzi, że <strong>chce by Grecja została w strefie euro</strong>. Ale jeśli zerwie porozumienia w kwestii bailoutu i Grecja nie spłaci swojego zadłużenia, czy utrzymanie wspólnej waluty jest możliwe? Przyparty do muru, twierdzi, że wierzyciele Grecji blefują i nie zdecydują się przerwać finansowania. Zdaniem Ciprasa zdają sobie sprawę, że <strong>opuszczenie strefy euro przez Grecję może zatopić gospodarkę całego kontynentu</strong> i dlatego nie będą ryzykować.</p><p>Być może, ale nie myślmy o tym. Jeśli Cipras wierzy w to co mówi, oznacza to że zamierza postawić przyszłość Grecji i reszty kontynentu podczas ryzykownego pokera z Angelą Merkel. Inni greccy politycy chcą renegocjować warunki pakietu pomocowego i liczyć na przychylność Europy. Cipras natomiast mówi, że podrze porozumienie, by zmusić drugą stronę do wyłożenia kart.</p><p>A co jeśli nie wierzy w to co mówi i zdaje sobie sprawę, że Grecja prawdopodobnie zostanie odcięta? Wówczas wystawia swój kraj na ryzyko chaotycznego bankructwa tylko dlatego, że chce zdobyć władzę. </p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p>W pierwszym wypadku jest lekkomyślny, w drugim cyniczny.</p><p><strong>Bloomberg View</strong> krytykował fragmentaryczne, nastawione wyłącznie na oszczędności antykryzysowe rozwiązania wprowadzane w strefie euro pod przywództwem Niemiec. Ciepło przyjęliśmy zwrot w debacie i większą koncentrację na pobudzaniu wzrostu po zwycięstwie Hollande’a, mimo że nie zgadzamy się z jego rozwiązaniami dla Francji. Cipras mówi, że chce przewodzić prowzrostowej zmianie kursu dla całej Europy. To pięknie, z tym że europejskie rozmowy nijak mają się do obietnic, które składa greckim wyborcom.</p><p>Grecki rynek akcji zanurkował w zeszłym tygodniu, po tym jak <strong>Cipras stwierdził, że zamierza znacjonalizować greckie bank</strong>i i zlekceważyć postanowienia programu pomocowego. Chodziło szczególnie o odmowę zwolnienia 150 tys. funkcjonariuszy publicznych. To nie jest dyskusja między politykami, czy państwami, tłumaczył Guardianowi: „<strong>To wojna między narodami a kapitalizmem, a Grecja znajduje się na froncie tej wojny.</strong>”</p><p>W Grecji to nie kapitalizm był jednak przyczyną kryzysu, tylko ogromnie przerośnięta i niekompetentna biurokracja, która wyrosła w ciągu dekad przeważnie skorumpowanych rządów. Co gorsza większość obecnych oszczędności boleśnie dotykających przeciętnych Greków stanowi efekt porażki wcześniejszych rządów w wypełnianiu warunków pierwszego bailoutu. Wywołało to większy nacisk na dalsze zaostrzanie polityki fiskalnej.</p><p>Ciprs niemal uzyskał mandat. W wyborach 6. maja zdobył 16,8 proc. głosów i może zwiększyć swój wynik do 20 lub więcej procent w czerwcu. Ale sondaże sugerują, że Syria walczy obecnie o pierwsze miejsce z centro-prawicową Nową Demokracją. W Grecji ma to szczególne znaczenie, ponieważ <strong>zwycięska partia dostaje dodatkowe 50 miejsc w trzystuosobowym parlamencie</strong>. </p><p>Europejscy politycy ze wszystkich obozów musza uświadomić sobie różnicę pomiędzy Syrią a innymi partiami niezgadzającymi się z europejskim planem oszczędności. Muszą powtarzać, że chcą pomóc Grecji, ale nie mogą jej pomóc i kraj nie może ona zostać w strefie euro, jeśli przywódcy odrzucają porozumienia podpisane przez ich kraj.</p><p><strong>Grecy muszą o tym wiedzieć 17. czerwca, podczas wyborów</strong>. Powinni też zdawać sobie sprawę, że to co Syria i jej młody przywódca im opowiadają to kłamstwo.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p>
Amerykański gigant na krawędzi? JPMorgan wstrzymuje skup akcji
http://forsal.pl/artykuly/618984,klopotow_jpmorgan_ciag_dalszy_bank_wstrzymuje_skup_akcji.html
2012-05-22T08:20:56Z
<p>Podczas wczorajszej konferencji prasowej na Manhattanie Jamie Dimon główny dyrektor wykonawczy JPMorgan, poinformował o wstrzymaniu programu skupu akcji. Zapewnił jednocześnie, że kwartalna dywidenda pozostanie bez zmian. </p><p>„Bank potrzebuje zastrzyku gotówki, aby sprostać międzynarodowym wymogom kapitałowym, nie chodzi o straty z działalności”, wyjaśnił Dimon. Działania banku budzą coraz więcej niepokoju na rynkach finansowych. </p><p>Wcześniej ten największy amerykański bank pod względem posiadanych aktywów ogłosił, że od marca 2012 roku odnotował co najmniej 2 mld USD straty w sektorze działalności handlowej. Kwota może urosnąć o kolejny 1 mld jeszcze w tym kwartale, jak powiedział Dimon 10 maja. </p><p>Ryzyko, że straty mogą się pogłębiać wciąż istnieje. „W tej chwili wszystko jest bardzo chwiejne, chociaż nie aż tak, jak jeszcze niedawno”, twierdzi Dimon. Odmówił odpowiedzi na pytanie jak duże mogą okazać się ostateczne straty. </p><p>“Bierzemy pod uwagę wszystkie możliwe scenariusze”, powiedział Dimon. JPMorgan jest jednak spokojny o swoją kondycję. „Obecna sytuacja nie doprowadzi do katastrofy. Nie siedzę z założonymi rękami i pełen obaw o ostateczne wyniki”, uspokajał. </p><p>JPMorgan musi się zmierzyć z presją ze strony inwestorów i regulatorów rynku, którzy domagają się wyjaśnień – w jaki sposób jeden z najbardziej prestiżowych oddziałów banku, którego zadaniem jest zarządzanie nadwyżkami przy minimalnym ryzyku źle ocenił ryzyko na niepłynnych <a href="http://finansopedia.forsal.pl/wiki/Derywaty">derywatywach</a> kredytowych.</p><p>JPMorgan zgodził się na dokapitalizowanie, zgodnie z międzynarodowymi regulacjami – do poziomu wymaganego przez standardy Bazylei III. Regulacje wymagają od największych firm finansowych utrzymania wyższych poziomów kapitału. Dimon nie powiedział kiedy bank zamierza ponownie uruchomić program skupu akcji. </p><h2>JPMorgan zachwieje rynkiem kredytów hipotecznych w Europie? </h2><p>Wstrzymanie programu skupu akcji to tylko jeden z powodów do obaw. Inwestorzy spekulują również na temat ewentualnego wycofania się JPMorgan z rynku obligacji hipotecznych w Europie. W ubiegłym kwartale bank zwiększył zakupy obligacji hipotecznych poza USA – w Europie (głównie w Danii i Wielkiej Brytanii). „Gdyby przestał inwestować sytuacja byłaby zła, ponieważ obecnie jest to największy kupiec na rynku”, powiedział o JPMorgan Frank Erik Mejer, dyrektor Aegon Asset Management z siedzibą w Hadze. </p><p>Emisja o<a href="http://finansopedia.forsal.pl/wiki/Obligacje_hipoteczne">bligacji hipotecznych </a>ma na celu obniżenie kosztów kredytów hipotecznych i zwiększenie ich dostępności dla osób prywatnych. JPMorgan skupia do 9 proc. obligacji hipotecznych w Wielkiej Brytanii i Danii.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p>
Bańka Facebooka błyskawicznie pękła. Kurs akcji spadł o 11 proc.
http://forsal.pl/artykuly/618917,cena_akcji_facebooka_spadla_ponizej_ceny_emisyjnej.html
2012-05-22T05:42:41Z
<p>Kurs akcji Facebooka spadł dziś rano nawet do 35,06 dolarów. O godz 9:30 czasu nowojorskiego za akcję największego portalu społecznościowego na świecie płacono 35,72. O godzinie 12:37 czasu nowojorskiego cena akcji osiągnęła poziom 33,90 dol. (spadek o 11,3 proc. względem otwarcia).</p><p><strong>Wartość Facebooka </strong>według wyceny ofertowej była 107 razy wyższa od rocznych zysków spółki. </p><p>Przychody Facebooka wyniosły w zeszłym roku 3,7 mld dolarów, co oznacza, że nie znalazł się w gronie pięćdziesięciu największych spółek technologicznych w USA. Google wycenione dwukrotnie wyżej odnotowało 37,9 mld przychodów. </p><p>Bloomberg powołując się anonimowe źródło informuje, że<strong> Morgan Stanley</strong>, bank który przeprowadzał ofertę publiczną Facebooka, bronił kursu spółki przed spadkiem poniżej ceny emisyjnej w trakcie pierwszego dnia handlu.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p>