© 2018 INFOR BIZNES Sp. z o. o. INFOR BIZNES Sp. z o. o. Forsal.pl: Bloomberg 2018-10-16T02:15:42+02:00 INFOR BIZNES Sp. z o. o. http://forsal.pl/atom/tagi/bloomberg To koniec serów topionych? Millenialsi zmieniają amerykańską kulturę jedzenia http://forsal.pl/artykuly/1299257,to-koniec-serow-topionych-millenialsi-zmieniaja-amerykanska-kulture-jedzenia.html 2018-10-14T19:40:44Z Coraz więcej barów i restauracji odchodzi od legendarnego amerykańskiego sera topionego. W wielu przypadkach zastępuje się go bardziej wyrafinowanymi i luksusowymi rodzajami. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Sieć Wendy’s oferuje ser typu asiago. Restauracje A&amp;W w Kanadzie przerzuciły się na prawdziwy cheddar. McDonald’s do swoich produktów zaczął uwłaczać gatunki sera, które nie zawierają konserwantów. Z kolei Cracker Bartel porzucił klasyczny grilowany ser. Tak samo jak sieć Panera Bread, która wprowadziła cztery nowe rodzaje: fontina, cheddar, monteau i wędzoną goudę. Efekt? Wyższa sprzedaż. </p><p>Amerykański ser topiony to składnik, na który jest coraz mniejsze zapotrzebowanie – komentuje Sara Burnett, dyrektor ds. polityki żywnościowej w Panera Bread. </p><h2><b>Kultura na rozdrożu</b></h2><p>Kultura jedzenia w Stanach Zjednoczonych znalazła się na rozdrożu. Amerykański ser topiony został rozsławiony przez powojenne pokolenie baby boomers, dodawano go prawie do wszystkiego. W równym stopniu uwielbiało go również pokolenie Z. Wszystko jednak zaczyna się zmieniać przez pokolenie millenialsów. I nie chodzi tu tylko o anegdotyczne opowieści. Trend znajduje potwierdzenie na poziomie danych. </p><p>Sprzedaż topionego sera w USA, w tym takich marek, jak Kraft Singles czy Velveeta, ma spaść w tym roku o 1,6 proc. byłby to czwarty z rzędu rok spadków – wynika z danych Euromonitor International. </p><p>Zmiany można zaobserwować także na giełdzie towarowej Chicago Mercantile Exchange, gdzie 500-funtowe baryłki cheddara, wykorzystywane do produkcji amerykańskiego sera topionego, są sprzedawane ze zniżką w formie 40-funtowych bloków. Powód? Popyt na ser w baryłkach maleje już od wielu lat – komentuje Alyssa Bader z HighGround Dairy. </p><p>Spadki widać też na poziomie produkcji. Liczba fabryk sera w USA co prawda wzrosła o 40 proc. w latach 2000-2017, ale wzrost ten to efekt powstawania małych fabryk, produkujących sery specjalne - Matt Gould, redaktor Dairy &amp; Food Market Analyst Inc.</p><p>Mniejszy popyt to także spadek cen. Z danych amerykańskiego urzędu statystycznego wynika, że cena detaliczna za funt sera topionego spadła poniżej 4 dolarów. To pierwszy raz od 2011 roku. </p><p><b>Gayle Voss, </b>właścicielka barów Gayle V’s Best Ever Grilled Cheese w Chicago, używa dziś robionego w Wisconsin sera butterkäse. Jest on produkowany w małych partiach przez hodowców, którzy znają imiona swoich krów. Ser ten jest rozciągliwy i maślany. Tego dziś oczekują klienci – uważa Voss. </p><p>„Mogłabym kupić topiony ser wypełniony konserwantami” – wyjaśnia. „Ale chcę wspierać małe firmy, a klientom oferować wysokiej jakości produkty. „Ludzie chcą dziś wiedzieć, skąd pochodzi ich jedzenie. Widać w wynikach sprzedaży” – dodaje. </p><p>Co prawda mąż Gayle Voss, gdy jest w domu, sięga przede wszystkim po kanapki z serem topionym, ale tylko dlatego, że został tak wychowany – podsumowuje właścicielka barów. </p><p>Tak jak większość Amerykanów. Ser topiony pojawił się w czasach, gdy liczyła się użyteczność. <b>James i Norman Kraft </b>wynaleźli proces topienia sera w 1916 roku. Jednym z ważnych odbiorców tego typu sera była amerykańska armia. Gdy żołnierze wrócili do domu, popularność topionego sera zaczęła rosnąć. W 1950 roku firma Kraft wprowadziła na rynek ser topiony w plastrach. Niedługo potem wymyślono maszynę, która automatycznie kroiła ser topiony na plastry. W końcu w 1965 roku zaczęto sprzedawać ser topiony w plastrach pod marką Kraft Singles. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/1210510,pracujacy-londynczycy-ustawiaja-sie-w-kolejkach-po-darmowe-posilki-bo-nie-starcza-im-na-jedzenie.html">Pracujący londyńczycy ustawiają się w kolejkach po darmowe posiłki, bo nie starcza im na jedzenie</a></p> Globalna wyprzedaż aktywów dotknęła też kryptowaluty. Bitcoin traci na wartości http://forsal.pl/artykuly/1297706,globalna-wyprzedaz-aktywow-dotknela-tez-kryptowaluty-bitcoin-traci-na-wartosci.html 2018-10-11T13:43:56Z Podczas czwartkowej masakry na światowych giełdach inwestorzy nie mieli się gdzie schować. Nawet Bitcoin i inne kryptowaluty dołączyły do wszechobecnej wyprzedaży.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Bitcoin, największa cyfrowa waluta, tracił na wartości nawet 7 proc., spadając do najniższego poziomu od połowy sierpnia. O godzinie 9:30 w Londynie strata wynosiła 4,8 proc. Indeks kryptowalutowy Bloomberg Galaxy Krypto Index w trzecim dniu strat spadł o ponad 11 proc. Inne popularne kryptowaluty Ether, XRP i Litecoin traciły co najmniej 10 proc. wartości.</p><p>„Globalna wyprzedaż akcji rozlała się też na rynek kryptowalut”, mówi Ryan Rabaglia z hongkońskiej firmy obracającej kryptowalutami OSL. „Dni kryptowalut jako bezpiecznej przystani w bardzo dużym stopniu oderwanej od reszty świata wydają się kończyć”, dodaje.</p><p>Zwiększenie zainteresowania instytucji państwowych kryptowalutami sprawiło, że korelacja z tradycyjnymi aktywami się zwiększyła, chociaż trend ten może nie trwać długo – stwierdził też Rabaglia.</p><p>Największa wyprzedaż akcji od lutego tego roku zaczęła się w USA i przetoczyła w czwartek przez Azję. Indeksy benchmarkowe w regionie traciły co najmniej 4 proc., a chiński Shanghai Composite może zakończyć dzień na poziomie najniższym od prawie czterech lat. Do nerwowości na rynkach przyczynia się amerykańsko-chińska wojna handlowa, rentowność 10-letnich obligacji amerykańskich sięgająca rekordu z 2011 roku i zacieśnianie polityki pieniężnej Rezerwy Federalnej.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/swiat/aktualnosci/artykuly/1297273,na-rynkach-polala-sie-krew-trump-to-fed-zwariowal.html">Na rynkach polała się krew. Trump: To Fed zwariował </a></p> Koniec ery Snapchata? Spółka traci pieniądze w zawrotnym tempie http://forsal.pl/artykuly/1295145,akcje-snapa-leca-w-dol-spolka-traci-pieniadze-w-zawrotnym-tempie.html 2018-10-10T07:05:27Z Snap „bardzo szybko traci pieniądze” i w pierwszej połowie przyszłego roku może potrzebować dokapitalizowania - ostrzegają analitycy MoffettNathanson. Pesymistyczne prognozy wywołały wyprzedaż akcji technologicznej spółki.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Szef Snapa Evan Spiegel zapowiadał niedawno, że jego spółka osiągnie rentowność w 2019 roku. Jednak aby tak się stało, Snap musiałby rosnąć „zdecydowanie szybciej” niż teraz i mocno ograniczyć koszty – uważa Michael Natanson, analityk MoffettNathanson. </p><p>Z jego szacunków wynika, że spółka straci w 2019 roku ponad 1,5 mld dol. Biorąc pod uwagę rosnącą konkurencję ze strony Facebooka, który umożliwia wrzucanie postów w formie „stories”, Snapchatowi ciężko będzie przyciągnąć nowych użytkowników.</p><p>„<b>Snap</b> nie osiągnie w najbliższej przyszłości rentowności bez wprowadzenia znaczących cięć kosztów” – napisał Natanson w raporcie. „W 2019 roku będzie musiał podjąć konkretne kroki, by zapewnić sobie płynność i utrzymać się na rynku”.</p><p><span class="psav_picture">psav picture</span></p><p>Te nie najlepsze prognozy natychmiast odbiły się na wycenie giełdowej spółki. Od poniedziałku akcje Snapa straciły ponad 7 proc. na Wall Street, a we wtorek spadły do nowego minimum – 6,83 dol. Według prognoz Michaela Nathansona cena docelowa akcji to 6,5 dol (obniżona z 8 dol.). </p><p>Od czasu IPO w marcu 2017 roku papiery Snapa potaniały o ponad 58 proc.</p><p><a href="http://forsal.pl/artykuly/1216252,snapchat-mial-byc-drugim-facebookiem-dzis-traci-uzytkownikow-i-pieniadze.html" title="&lt;b&gt;Snapchat&lt;/b&gt; miał być drugim Facebookiem. Dziś traci użytkowników. I pieniądze">Snapchat miał być drugim Facebookiem. Dziś traci użytkowników. I pieniądze</a></p> Marzysz o zamieszkaniu w Australii? Zapomnij o Sydney i Melbourne http://forsal.pl/artykuly/1294551,marzysz-o-zamieszkaniu-w-australii-zapomnij-o-sydney-i-melbourne.html 2018-10-10T20:01:29Z Migranci, którzy chcą osiedlić się w Australii, mogą stanąć wkrótce przed poważnym dylematem: Sydney i Melbourne będą poza ich zasięgiem.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Rząd premiera Scotta Morrisona znajduje się na wczesnym etapie opracowywania przepisów <b>uniemożliwiających tysiącom imigrantów osiedlenie się w dwóch największych miastach kraju</b>. Celem zmian ma być ograniczenie gwałtownego tempa wzrostu populacji tych metropolii i jego negatywnego wpływu na miejską infrastrukturę.</p><p>Do Australii przybywa średnio jeden imigrant co minutę. W ciągu trzech ostatnich dekad populacja kraju wzrosła o 50 proc., co pobudziło gospodarczy wzrost. Jednak Australijczycy narzekają na obniżenie standardu życia, wysokie ceny mieszkań, zakorkowane drogi i stagnację płac.</p><p>- Pracujemy nad przepisami, które mają na celu skierowanie migrantów do mniejszych miast i regionów i które zobowiążą ich do pozostania w nich przez kilka lat – powiedział minister ds. populacji i infrastruktury miejskiej Alan Tudge. – Istnieją dowody na to, że po okresie przejściowym zostaną oni w tych miejscach na znacznie dłużej – dodał. </p><p>Przepisy mogą objąć nawet prawie połowę wszystkich napływających do Australii osób, a w szczególności te, które nie mają zagwarantowanej przez firmy pracy w dużych miastach oraz te, które otrzymały wizy w oparciu o rodzinne powiązania. </p><p>- Występuje silna koncentracja migracji w Sydney i Melbourne. Wiemy, że wywiera to ogromną presję na różne obszary – mówi członek gabinetu Morrisona Steven Ciobo.</p><p>Australia prowadzi opozycyjną w stosunku do USA czy Wielkiej Brytanii politykę migracyjną. Podczas gdy o rządy w Waszyngtonie i Londynie dążą do ograniczenia imigracji, Australia przyjęła w 2017 fiskalnym roku prawie 184 tys. imigrantów.</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/swiat/aktualnosci/artykuly/1289095,islandia-branza-turystyczna-spowalnia-to-nowe-zagrozenie-dla-gospodarki.html">Dekadę po kryzysie finansowym Islandia staje w obliczu nowego zagrożenia</a></p> Włochy znowu idą pod prąd. Chcą wielkich chińskich inwestycji http://forsal.pl/artykuly/1289323,wlochy-znowu-ida-pod-prad-chca-wielkich-chinskich-inwestycji.html 2018-10-05T13:50:56Z Włoski rząd zrywa z polityką poprzedniego gabinetu i otwiera się na duże chińskie inwestycje infrastrukturalne.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Poprzedni włoski rząd dążył do ograniczenia chińskich inwestycji w swoich strategicznych branżach. Jednak obecny gabinet idzie w przeciwnym kierunku. Pekin i Rzym opracowują właśnie memorandum ws. zwiększenia chińskich inwestycji we Włoszech w ramach <b>tzw. Nowego Jedwabnego Szlaku</b>, który jest nazywany chińskim Planem Marshalla.</p><p>Chiny mają zainwestować we włoskie <b>linie kolejowe i lotnicze, przemysł kosmiczny i kulturę</b>.</p><p>- Znacznie różnimy się w podejściu do Chin w stosunku do poprzedniego rządu. Staramy się nie ignorować tego kraju, jak to miało miejsce w przeszłości – powiedział Michele Geraci, podsekretarz stanu we włoskim Ministerstwie Rozwoju Gospodarczego.</p><p>To kolejny punkt, w którym polityka nowej populistycznej koalicji jest sprzeczną z unijną. Wcześniejsze rozbieżności dotyczyły polityki migracyjnej i fiskalnej oraz ogólnego stosunku włoskiego rządu do UE.</p><p>Nowy włoski rząd nie chce wspólnej unijnej polityki w zakresie zewnętrznych inwestycji. – Mamy 28 różnych gospodarek z 28 różnymi interesami – mówi. </p><p>Włochy stawiają na współpracę z Chinami, bo to ma im pomóc w ograniczeniu zadłużenia i spełnieniu unijnych wymagań w zakresie deficytu budżetowego. </p><p>Geraci podkreśla, że Włochy chcą stać się kluczowym unijnym partnerem Chin ważnym podmiotem w ogromnej inwestycyjnej inicjatywie. Podkreśla, że kluczowe w tym kontekście jest znaczenie Włoch w basenie Morza Śródziemnego. Polityk zapewnia, że Włochom nie grozi zbytnie pogłębienie relacji z Państwem Środka, które mogłoby doprowadzić do kolejnego kryzysu zadłużeniowego.</p><p>- Nasi europejscy przyjaciele udzieliły Włochom dużych kredytów, a o Chiny nie powinniśmy się martwić. Jesteśmy zadłużeni w EBC. Wielkość naszej gospodarki ratuje nas jednak przed kredytową pułapką – powiedział Geraci. </p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/swiat/unia-europejska/artykuly/1286320,el-erian-czy-wlochy-stana-sie-druga-grecja-oto-najwieksze-czynniki-ryzyka.html">Czy Włochy staną się drugą Grecją? Oto największe czynniki ryzyka</a></p> Czy Włochy staną się drugą Grecją? Oto największe czynniki ryzyka http://forsal.pl/artykuly/1286320,el-erian-czy-wlochy-stana-sie-druga-grecja-oto-najwieksze-czynniki-ryzyka.html 2018-10-04T19:29:41Z Włochy znalazły się w centrum uwagi rynków jako potencjalne źródło systemowych problemów gospodarczych i finansowych. Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy kraj ten może stać się „nową Grecją”. Sprawa jest jednak bardziej złożona - pisze Mohamed El-Erian. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Po kilku dniach rosnących spreadów oraz po tym, jak prominentny polityk Claudio Borghi stwierdził, że posiadanie własnej waluty jest zaletą, Włochy znalazły się w centrum uwagi rynków jako potencjalne źródło systemowych problemów gospodarczych i finansowych. Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy kraj ten może stać się „nową Grecją”. </p><p>Podczas gdy rzeczywiście istnieją pewne podobieństwa między Grecją a Włochami, to jednak różnice są na tyle duże, że inwestorzy powinni skupiać się raczej na innym zestawie czynników niż w przypadku Grecji. </p><p>W mniej niż dwa tygodnie spready na 10-letnie obligacje skarbowe wzrosły o ok. 60 pkt. bazowych do ok. 3 proc. Poziom ten nie był notowany od 2014 roku. Problem ten „rozlał się” na rynek nieruchomości oraz, w mniejszym stopniu, na europejskie rynki akcji. Pod presją znalazła się także wspólna waluta. </p><p>Bezpośrednim czynnikiem, który spowodował zwiększenie się spreadów, było ogłoszenie przez włoski rząd, że deficyt budżetowy przekroczy poziom wymagany przez UE. Stopniowa redukcja zakupów włoskich obligacji przez Europejski Bank Centralny (EBC) także stanowi pewien problem dla inwestorów. Jednak znacznie większym zmartwieniem są różne czynniki mogące dać efekt w średnim terminie: wysokie zadłużenie, kilka niestabilnych banków oraz anemiczny wzrost gospodarczy. </p><p>Wątpliwości inwestorów zostały niepotrzebnie wzmocnione przez kilka publicznych wypowiedzi i nie chodzi tu tylko o przedstawicieli eurosceptycznego włoskiego rządu. Otóż szef Komisji Europejskiej<b> Jean-Claude Juncker</b> powiedział w wywiadzie telewizyjnym, ze „musimy zrobić wszystko, aby uniknąć nowej Grecji – tym razem w wydaniu Włoch”. </p><h2><b>Kilka podobieństw…</b></h2><p>Oczywiście paralela z Grecją sprzed kilku lat jest po części zrozumiała, istnieją bowiem co najmniej trzy ważne podobieństwa.</p><p>Po pierwsze, pod względem zadłużenia, które jest delikatnym połączeniem całkiem sporych zobowiązań publicznych w relacji do PKB, duża liczba emisji obligacji publicznych, które trafiają do krajowego systemu bankowego oraz obawy o średnioterminową spłatę długu. </p><p>Po drugie, pod względem realnej gospodarki: model wzrostu, który wielokrotnie już pokazał, że nie jest zdolny do wytworzenia inkluzywnego dobrobytu i prosperity. </p><p>Po trzecie, pod względem politycznym: we Włoszech, podobnie jak w Grecji, pojawiły się ruchy antyestablishmentowe, które nie wahają się upolitycznienia kwestii członkostwa kraju w strefie euro. </p><h2><b>… i znaczące różnice</b></h2><p>Pomimo tego istnieją jednak też ważne różnice, które wskazują na inną dynamikę w razie systemowego zagrożenia w obu krajach. </p><p>W przeciwieństwie do Grecji, Włochy są jedną z największych gospodarek Europy i jednocześnie państwem założycielskim Wspólnot. Ze względu na swój rozmiar, potrzeby finansowe kraju są znaczące w stosunku do istniejących sieci zabezpieczenia krajów pogrążonych w kryzysie. Zatem problemy z Włochami byłyby źródlem znacznie większego i bardziej trwałego ryzyka systemowego, zarówno pod względem finansowym jak i gospodarczym. Nie jest żadną przesadą stwierdzenie, że jeśli sprawy potoczyłyby się w złym kierunku, Włochy stanowiłyby egzystencjalne zagrożenie dla strefy euro. </p><p>W przeciwieństwie do Grecji, Włochy nie mają także nie mają deficytu na rachunku obrotów bieżących (mają nadwyżkę) i średni czas niespłacenia długu jest większy. Przy mniejszym ryzyku niedotrzymania zobowiązań finansowych przez Włochy, głównym czynnikiem mogącym mieć wpływ na potencjalne problemy są zmiany mające źródło w polityce krajowej i lokalnej. Jest to najważniejszy czynnik, któremu inwestorzy powinni się uważnie przyglądać. </p><p>To co ostatecznie uratowało członkostwo Grecji w <b>strefie euro</b>, to perspektywa bankructwa. W obliczu strachu o to, że bankructwo pogrążyłoby grecką gospodarkę w wieloletniej depresji i fundamentalnie zmieniło regionalne stosunki gospodarcze tego państwa, rządząca krajem Syriza zdecydowała się na rozwiązanie ortodoksyjne – i to w sytuacji, gdy ugrupowanie to wygrało zarówno wybory jak i referendum, w którym Grecy opowiedzieli się za czymś przeciwnym. </p><p>Wielu inwestorów, ale też urzędników UE czy <b>Europejskiego Banku Centralnego,</b> ma nadzieję, że włoski rząd przyjmie podobną postawę co rząd w Atenach – i to pomimo, że ryzyko szybkiej niewypłacalności kraju jest niższe. Robiąc tak, Rzym będzie musiał stworzyć bardziej wszechstronny program, mający na cely stworzenie wysokiego, inkluzywnego i równoważnego wzrostu gospodarczego. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też:<a href="http://forsal.pl/swiat/unia-europejska/artykuly/1285247,strefa-euro-pojdzie-na-dno-do-rebeliantow-walczacych-z-establishmentem-dolaczyly-wlochy.html"> Strefa euro pójdzie na dno? Do rebeliantów walczących z establishmentem dołączyły Włochy</a></p> Inflacja w Turcji jest najwyższa od 15 lat, ale najgorsze może być dopiero przed nami http://forsal.pl/artykuly/1286111,inflacja-w-turcji-jest-najwyzsza-od-15-lat-ale-najgorsze-moze-byc-dopiero-przed-nami.html 2018-10-03T08:57:27Z Inflacja w Turcji przez 6 miesięcy wzrosła tak bardzo, że osiągnęła poziom najwyższy od 15 lat. Przy najwyższych od prawie 20 lat stopach procentowych turecki bank centralny powoli traci pole manewru. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p><b>Inflacja we wrześniu</b> r/r wzrosła do poziomu 24,5 proc. To więcej, niż mediana szacunków ekonomistów ankietowanych przez agencję Bloomberg, która wyniosła 21,1 proc. Z kolei miesięczna stopa inflacji wyniosła 6,3 proc. (przewidywano poziom 3,4 proc.). Za główny powód wzrostu cen uważa się spadek wartości tureckiej liry. </p><p>Choć w ubiegłym miesiącu turecki bank centralny podniósł stopy procentowe do najwyższego poziomu od prawie dwóch dekad, to ceny rosną w tempie niespotykanym od połowy 2003 roku. Wówczas prezydent <b>Recep Tayyip Erdogan</b> doszedł do władzy. </p><p>Biorąc pod uwagę niechęć banku centralnego do dalszego podnoszenia stóp oraz widoczne spowolnienie gospodarcze, bank ma już niewielkie pole manewru, aby przeciwdziałać rosnącym cenom. Dodatkowo turecka waluta od początku roku straciła aż 40 proc. wartości względem dolara amerykańskiego. Oznacza to, że najgorsze może być dopiero przed nami. </p><p>„Wyniki związane z inflacją są tak negatywne, że przypomina to już stare czasy” – komentuje Inan Demir, ekonomista z banku Nomura International w Londynie. „Nie można ich ignorować. Zauważmy, że roczna stopa inflacji przekroczyła granicę banku centralnego, którą ustanowiono na 24 proc. Może to oznaczać kolejną podwyżkę stóp procentowych” – dodaje. </p><p>Koszyk żywności, który odpowiada prawie za 1/4 całej inflacji, w ujęciu rocznym zdrożał aż o 27,7 proc. Analogiczny wynik dla sektora energii wyniósł we wrześniu 27,3 proc. Z kolei ceny producentów zwiększyły się w ciągu roku o 46,15 proc. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też:<a href="http://forsal.pl/artykuly/1215429,turcja-nad-finansowa-przepascia-oto-7-problemow-ktore-trzeba-znac.html"> Jeśli Turcja wpadnie w finansową przepaść, pociągnie inne kraje. Oto 7 kwestii, które trzeba brać pod uwagę</a></p> Rosja nigdy nie produkowała tak dużo ropy. Nie zatrzymało to wzrostu cen surowca http://forsal.pl/artykuly/1284475,rekordowe-wydobycie-ropy-w-rosji-wzrost-cen-ropy-naftowej.html 2018-10-08T15:53:04Z Produkcja ropy w Rosji osiągnęła historyczny rekord w postradzieckiej erze po tym, jak Kreml całkowicie wycofał się z cięć ustalonych z OPEC.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Wydobycie ropy i kondensatu we wrześniu wyniosło w tym kraju 46,48 mln ton. Przekłada się to na <b>produkcję ponad 11 mln baryłek ropy dziennie</b>. Wzrost wynika z nowego porozumienia Rosji z OPEC na mocy którego zwiększą one dostawy surowca w reakcji na wzrost jego cen. Produkcja ropy w krajach OPEC wzrosła w zeszłym miesiącu o 30 tys. baryłek dziennie. Polityka surowcowa Rosji i krajów kartelu ma silny związek z sankcjami nałożonymi przez USA na Iran.</p><p>Rosja pobiła poprzedni rekord w wydobyciu surowca w 2016 roku. Potem na skutek porozumienia z OPEC ograniczyła produkcję, ale dane z ostatniego miesiąca wskazują, że kurek został ponownie całkowicie odkręcony. W porównaniu do sierpnia produkcja surowca wzrosła o 150 tys. baryłek.</p><p>Minister energetyki Rosji Aleksander Nowak stwierdził, że kraj ma wolne moce produkcyjne, które pozwolą zwiększyć wydobycie surowca o kolejne kilkaset tysięcy baryłek dziennie. </p><p>Rosnąca produkcja w Rosji i Arabii Saudyjskiej nie zatrzymała wzrostu cen surowca do prawie czteroletniego maksimum. Rynek obawia się bowiem ograniczenia podaży ropy z Iranu na skutek handlowych napięć z USA. </p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/finanse/gielda/artykuly/1283500,pkn-orlen-sfinalizowal-transakcje-zakupu-100-udzialow-w-czeskim-unipetrolu.html">PKN Orlen sfinalizował transakcję zakupu 100 proc. udziałów w czeskim Unipetrolu</a></p> GE w 18 lat straciło 500 000 000 000 dolarów. To jakby z rynku zniknął Facebook http://forsal.pl/artykuly/1283671,ge-w-18-lat-stracilo-500-000-000-000-dolarow-to-jakby-z-rynku-zniknal-facebook.html 2018-10-02T07:18:38Z 28 sierpnia 2000 roku najgorętszym produktem Apple był komputer w cukierkowych kolorach, Donald Trump był tylko nowojorskim potentatem nieruchomości, a firma General Electric była warta jakieś 600 miliardów dolarów. Apple i Trump od tego czasu zaszli daleko. A co z GE? ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Firma jest u progu zatrważającego momentu w swojej historii: od rekordowego momentu 18 lat temu straciła ona na wartości pół biliona dolarów. W poniedziałek firma podała zaskakującą wiadomość o zastąpieniu na stanowisku CEO Johna Flannery’ego, który nie był w stanie zatamować spadku ceny akcji firmy po niewiele ponad roku pracy.</p><p>Ta kultowa amerykańska korporacja jest dziś warta niecałe 100 miliardów dolarów, a inwestorzy sygnalizują, że nie spodziewają się poprawy.</p><p>Spadek wartości firmy – o 81 proc. od jej najwyższego poziomu – martwi tym bardziej, że ma miejsce pośród rekordowych wzrostów na giełdzie. Apple jest od niedawna pierwszą założoną w USA firmą, która przekroczyła 1 bilion dolarów wartości rynkowej, a do tego wąskiego grona niewiele później dołączył Amazon.</p><p>Nawet osoby, które od dawna obserwują GE, w tym rynkowe niedźwiedzie, są zaskoczone. „Wow”, powiedział Steve Tusa, analityk JPMorgan Chale, który śledzi GE od 2001 roku, kiedy zapytałem go o pół biliona dolarów straty.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/1230158,jeff-bezos-jest-tak-bogaty-ze-moglby-wykupic-caly-asortyment-amazona-a-potem-jeszcze-boeinga-i-walmarta.html" title="Jeff Bezos jest tak bogaty, że mógłby wykupić cały asortyment Amazona. A potem jeszcze Boeinga i Walmarta">Jeff Bezos jest tak bogaty, że mógłby wykupić cały asortyment Amazona. A potem jeszcze Boeinga i Walmarta</a></p><p><b>Co jest warte 500 miliardów dolarów?</b></p><ul><li>PKB Belgii</li><li>Wartość rynkowa Facebooka</li><li>Łączna wartość rynkowa Boeinga, 3M i Honeywell</li><li>Tesla Model 3 – i trzy lata wynajmu miejsca w garażu – dla każdego mieszkańca Nowego Jorku</li><li>Najdroższy model iPhone’a X dla każdego obywatela USA</li><li>Latte ze Starbucksa każdego ranka przez najbliższe 464 miliony lat</li></ul><p>Pogarszanie się sytuacji GE od złotego okresu w połowie roku 2000 – legendarny Jack Welch zbliżał się już wtedy do końca swojej kadencji – następowało w różnych etapach. Atak terrorystyczny z 11 września 2001 roku bardzo źle wpłynął na przykład na działy silników odrzutowych oraz ubezpieczeń. Ale kilka ostatnich lat było naprawdę brutalnych.</p><p>W 2017 roku wartość akcji firmy spadła o 45 proc., między innymi na skutek problemów z płynnością finansową i słabej sprzedaży w dziale energetycznym. W tym roku spadek wynosi już kolejne 35 proc. W czerwcu straty te spowodowały, że stuletnia firma została usunięta z indeksu Dow Jones Industrial Average, co wywołało tylko dalszą wyprzedaż.</p><p>W połowie września GE zanurkowała na skutek wątpliwości wokół kluczowego segmentu energetycznego firmy. Inwestorzy przestraszyli się, kiedy GE przyznało, że jej główna turbina gazowa miała „problem związany z utlenianiem”, co spowodowało, że jeden z klientów firmy tymczasowo wyłączył dwie amerykańskie elektrownie.</p><p>GE znalazło sposób na naprawienie problemu i zapewnia, że sytuacja jest pod kontrolą, ale zeszłotygodniowy spadek akcji pokazuje, że dla firmy nie ma miejsca na złe wieści.</p><p>W tej fatalnej sytuacji GE stara się przetransformować, pozbywając się niektórych z najstarszych działów firmy, w tym produkcję żarówek zapoczątkowaną przez Thomasa Edisona. Flannery, który przejął stanowisko prezesa po Jeffreyu Immelcie, obniżył dywidendy i zamierza zawęzić uwagę GE do przemysłu lotniczego, produkcji energii oraz energii odnawialnej. Chce też skurczyć większość pozostałych operacji finansowych, które są spadkiem po Welcu i Immelcie i które bardzo ucierpiały podczas kryzysu finansowego z 2008 roku.</p><p>Nic z tego nie ożywiło jednak akcji firmy. Zbierają się wokół niej inwestorzy grający na krótką sprzedaż. „Gdzie leży dno?” zastanawia się Deane Dray, analityk z RBC Capital Markets. „Tego właśnie wszyscy chcieliby się dowiedzieć”. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/1268723,wos-wielka-czworka-czyli-google-amazon-facebook-i-apple-rosnie-gniew-na-gafa.html" title="Woś: Wielka czwórka, czyli Google, Amazon, Facebook i &lt;b&gt;Apple&lt;/b&gt;. Rośnie gniew na GAFA">Woś: Wielka czwórka, czyli Google, Amazon, Facebook i Apple. Rośnie gniew na GAFA</a></p> Co się stanie, kiedy ropa osiągnie cenę 100 dolarów za baryłkę? http://forsal.pl/artykuly/1283573,ceny-ropy-co-sie-stanie-kiedy-ropa-osiagnie-cene-100-dolarow-za-barylke.html 2018-10-02T07:19:04Z Wzrost cen ropy przynosi prognozy powrotu do ceny 100 dolarów za baryłkę po raz pierwszy od 2014 roku. W globalnej gospodarce dla jednych będzie to oznaczać zwycięstwo, dla innych – przegraną.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Eksporterzy surowca będą się cieszyć z wyższych zysków, dając prztyczka w nos firmom i budżetom państw. Z kolei kraje kupujące ropę będą musiały pogodzić się z rosnącymi cenami, co może wpłynąć na wzrost inflacji i zmniejszyć popyt.</p><p>Pocieszające jest to, że według Bloomberg Economics dojście ropy do poziomu 100 dolarów za baryłkę będzie miało mniejsze znaczenie dla globalnego wzrostu niż w 2011 roku.</p><h2><b>1. Co to oznacza dla globalnego wzrostu?</b></h2><p>Zwyżka cen ropy odbiłaby się niekorzystnie na budżetach domowych i wydatkach konsumentów, ale skala tego efektu będzie różnorodna. Europa jest dość silnie narażona ponieważ wiele państw w tym regionie importuje ropę. Chiny są największym importerem ropy na świecie i mogą się spodziewać wzrostu inflacji.</p><p>Należy też wziąć pod uwagę czynniki sezonowe, takie jak zbliżająca się na północnej półkuli zima. Konsumenci mogą zmienić źródło energii, żeby obniżyć koszty, ale nie stanie się to szybko.</p><p>Ekonomiści mówią, że długotrwałe konsekwencje dla światowej gospodarki wywołałoby dopiero utrzymanie się cen na poziomie powyżej 100 dolarów.</p><h2><b>2. Jak światowa gospodarka może wchłonąć ropę za 100 dolarów?</b></h2><p>Bloomberg Economics stwierdza, że ropa po 100 dolarów za baryłkę będzie miała więcej negatywnych niż pozytywnych konsekwencji dla globalnego wzrostu. Są jednak istotne różnice pomiędzy dzisiejszą sytuacją gospodarczą, a tą z 2011 roku.</p><p>„Rewolucja łupkowa, zmniejszona energochłonność i wyższe ceny ogółem oznaczają, że konsekwencje będą łagodniejsze niż wcześniej”, napisali w raporcie ekonomiści pod kierunkiem Jamiego Murraya. „Cena baryłki musiałaby wzrosnąć dużo bardziej, żeby globalny wzrost poślizgnął się na kałuży ropy”.</p><h2><b>3. Jak na rynek wpłyną Iran i Trump?</b></h2><p>Geopolityka to jak zawsze dzika karta. Odnowione sankcje USA na Iran już teraz przeszkadzają w eksporcie ropy z tego kraju. Choć prezydent Donald Trump naciska na OPEC w kwestii zwiększania produkcji, możliwości są ograniczone. Do tego na podaż z krajów takich jak Wenezuela, Libia czy Nigeria nakładają się problemy zapaści gospodarczej i niepokojów społecznych. Mimo to Goldman Sachs przewiduje, że cena 100 dolarów za baryłkę nie zostanie przekroczona.</p><h2><b>4. Kto zyska na wyższych cenach ropy?</b></h2><p>Większość państw produkujących najwięcej ropy to gospodarki rozwijające się. Arabia Saudyjska jest na ich czele, jej produkcja ropy stanowiła w 2016 roku prawie 21 proc. PKB – ponad dwa razy tyle, co w Rosji. Inni wygrani to Nigeria i Kolumbia. Zwiększone dochody ze sprzedaży ropy pomogłyby im załatać budżety i zmniejszyć deficyt, pozwalając rządom na zwiększenie wydatków, które zachęci z kolei do inwestycji.</p><h2><b>5. Kto straci?</b></h2><p>Wśród państw, które stracą najwięcej na zwyżce cen ropy są Indie, Chiny, Tajwan, Chile, Turcja, Egipt i Ukraina. Zwiększenie wydatków na ten surowiec obciąży rachunek bieżący i sprawi, że gospodarki te będą bardziej narażone na wzrost stóp procentowych w USA. Wśród przegranych może się jednak znaleźć też jeden ze zwycięzców – Oystein Olsen, szef norweskiego banku centralnego, ostrzegł, że największy zachodnioeuropejski producent ropy naftowej może mieć problemy, jeśli branża przestanie uważnie kontrolować koszty.</p><h2>6. Co to oznacza dla największej gospodarki świata?</h2><p>Skok cen ropy stanowi dziś dla USA dużo mniejsze ryzyko niż kiedyś dzięki boomowi na produkcję ropy z łupków. Według starej zasady ekonomistów stały wzrost o 10 dolarów za baryłkę zmniejszałby produkcję USA o 0,3 proc. w kolejnym roku. Obecnie szacuje się jednak, że spadek produkcji może wynosić ok. 0,1 proc.<br />Podczas gdy zmniejszona zależność USA od importowanej ropy ma pozytywny wpływ na gospodarkę na poziomie przemysłu, niezamożne gospodarstwa domowe odczują ciężar wyższych cen paliwa na stacjach. Wydają oni około 8 proc. swoich rocznych zarobków brutto na benzynę, podczas gdy jedna piąta najlepiej zarabiających wydaje tylko 1 proc.</p><h2><b>7. Czy dojdzie do zwiększonej inflacji na całym świecie?</b></h2><p>Ceny energii często mają duży wpływ na wskaźniki cen detalicznych, co prowokuje polityków, w tym amerykańską Rezerwę Federalną, do jednoczesnego skupiania się na głównych indeksach, które nie uwzględniają bardzo zmiennych kosztów energii. Jednak znaczący wzrost cen ropy mógłby spowodować bardziej długotrwały wzrost inflacji ogółem, jeśli koszty przeniosłyby się na transport i rachunki.</p><h2><b>8. Co to oznacza dla banków centralnych?</b></h2><p>Jeśli wyższe ceny ropy zwiększą inflację, to bankierzy centralni, biorąc wszystko pod uwagę, będą mieli o jeden mniej powód, żeby utrzymywać luźną politykę monetarną. Wśród najbardziej narażonych gospodarek bank centralny Indii już teraz ostrzega przed skutkami rosnących cen największego towaru importowego kraju. Większa ogólna presja cenowa może też spowodować szybsze zacieśnianie polityki monetarnej w gospodarkach takich jak Tajlandia, Indonezja, Filipiny czy RPA.</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/biznes/energetyka/artykuly/1277531,energetyka-odnawialna-zaczyna-spinac-sie-bez-wsparcia.html" title="Energetyka odnawialna zaczyna &quot;spinać się&quot; bez wsparcia">Energetyka odnawialna zaczyna "spinać się" bez wsparcia</a></p>