© 2008 INFOR PL S.A. INFOR PL S.A. Forsal.pl: euro2012 2012-02-11T10:01:26+01:00 INFOR PL S.A. http://forsal.pl/atom/tagi/euro2012 Euro 2012: wielkie zyski czy wstyd i finansowa klapa? http://forsal.pl/artykuly/592653,euro_2012_wielkie_zyski_czy_wstyd_i_finansowa_klapa.html 2012-02-09T19:56:26Z <p>„Euro 2012 wypromuje nas i da nam zarobić” – twierdzą optymiści. „Najemy się wstydu i nie wzbogacimy się nawet o złotówkę” – przestrzegają pesymiści. Paradoksalnie w tym sporze toczącym się od 18 kwietnia 2007 r. (tego dnia Komitet Wykonawczy UEFA wybrał na organizatorów Euro 2012 Polskę i Ukrainę) obie strony mają rację. W całej sprawie przyjęły bowiem zupełnie różne punkty widzenia. </p><p><strong>Ile dokładnie kosztuje Euro 2012</strong>? Tej informacji nie znajdziemy w żadnym biuletynie statystycznym, w żadnych dokumentach rządowych ani ustawach budżetowych. To wzbudziło niepokój samej Najwyższej Izby Kontroli, która już trzy lata temu alarmowała, że polskie władze nie opracowały ani szczegółowego harmonogramu prac przygotowawczych do Euro, ani nie przeprowadziły dokładnego kosztorysu imprezy. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a title="Rząd składa sprawozdanie o stanie przygotowań do Euro 2012" href="http://forsal.pl/artykuly/591703,rzad_sklada_sprawozdanie_o_stanie_przygotowan_do_euro_2012.html">Rząd składa sprawozdanie o stanie przygotowań do Euro 2012</a></p><p>Żeby wyliczyć koszty bezpośrednie (związane głównie z logistyką), jakie pociągnie za sobą impreza (zapewnienie kibicom bezpieczeństwa, opieki zdrowotnej, transportu etc.), trzeba pytać bezpośrednio u źródła, czyli w urzędach miast, w których rozegrane zostaną mecze piłkarskie finałów. Jak wyliczył DGP – Warszawa, Wrocław, Poznań i Gdańsk wydadzą łącznie niecałe 100 mln zł. </p><p>Najbardziej skrupulatnie podeszła do tematu stolica. – Ponad 17 mln zł wydamy na transport i komunikację, 2 mln na zapewnienie bezpieczeństwa i porządku, prawie 5 mln na właściwą opiekę zdrowotną dla kibiców – wylicza Andrzej Cudak, p.o. dyrektora Sekretariatu ds. Euro 2012 w stołecznym ratuszu. Dodaje, że do całkowitej sumy doliczyć należy także 10 mln zł, które miasto przeznaczy na zapewnienie bezpieczeństwa w tzw. strefie kibica. Podsumowując – organizacja pięciu meczów w ramach turnieju będzie kosztowała Warszawę około 34 mln zł. </p><p>Nieco mniej wydadzą na logistykę pozostałe polskie miasta, w których odbędą się piłkarskie spotkania podczas Euro. – Całość kosztów związanych z mistrzostwami szacujemy na 20 mln zł, z czego największą część pochłonie organizacja strefy kibica – mówi Hanna Domagała, dyrektor wrocławskiego Biura ds. Euro 2012. Na podobne wydatki szykuje się Poznań. </p><p>Pozostaje jeszcze Gdańsk, ale ten jako jedyny albo jeszcze nie wyliczył, ile dokładnie będzie go kosztowała organizacja imprezy, jakby bał się, że przez to rozsypie się jego tegoroczny budżet, albo postanowił skrzętnie ukrywać swoje kalkulacje. Pomimo kilkukrotnych próśb i ponagleń, zarówno telefonicznych, jak i pisemnych, nikt w tamtejszym urzędzie miasta od miesiąca nie był w stanie rzeczowo odpowiedzieć nam na pytania o koszty dotyczące organizacji turnieju, czyli przede wszystkim: zapewnienie kibicom bezpieczeństwa, dostępu do opieki medycznej i komunikacji publicznej. Można jednak założyć, że Gdańsk będzie musiał przeznaczyć na realizacje tych celów podobną sumę co Wrocław i Poznań, czyli ok. 20 mln zł. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a title="Polska przegrała Euro 2012: kibice nie przyjadą nad Wisłę" href="http://forsal.pl/artykuly/591520,polska_przegrala_euro_2012_kibice_nie_przyjada_nad_wisle.html">Polska przegrała Euro 2012: kibice nie przyjadą nad Wisłę</a></p><p>Oprócz miast organizatorów wydatki poniosą także te miasta, w których co prawda nie będą rozgrywane żadne mecze, ale które będą gościły kibiców oraz reprezentacje piłkarskie. Ostrożnie szacując, Kraków, Gdynia oraz Sopot w związku z Euro wydadzą w sumie ok. 10 mln zł. </p><p>Do wydatków samych miast należy również doliczyć koszty poniesione przez spółę PL.2012, której głównym zadaniem jest koordynowanie przygotowań do mistrzostw. Jej łączny budżet od momentu powołania w 2007 r. aż do rozpoczęcia imprezy będzie opiewał na prawie 62 mln zł. Za te pieniądze zostały zbudowane m.in. platformy elektroniczne, takie jak Polish Pass czy Polish Guide, które mają ułatwić zagranicznym kibicom poruszanie się po Polsce podczas mistrzostw (m.in. rezerwację miejsc w hotelach czy biletów kolejowych etc.). </p><p>Oprócz wydatków miast i spółki PL.2012, do kosztów bezpośrednich organizacji Euro 2012 zaliczyć można również wydatki policji – kilkanaście milionów złotych, m.in. na nadgodziny dla funkcjonariuszy, paliwo do radiowozów, zakwaterowanie i wyżywienie dla policjantów ściąganych do miast organizatorów z innych regionów Polski. </p><p>Bezpośrednie wydatki związane z organizacją Euro 2012 zamkną się więc w sumie, która nie powinna przekroczyć 200 mln zł. To niewiele, zważywszy na to, jakich zysków z imprezy spodziewają się organizatorzy. </p><h2>Gigantyczne wydatki w krótkim czasie </h2><p>– Szacujemy, że podczas turnieju w Polsce pojawi się ok. miliona turystów, którzy przyjadą nie tylko dla meczów, lecz także dla samej atmosfery mistrzostw. Bezpośredni zysk z Euro 2012 może wynieść nawet 800 mln zł – tłumaczy Mikołaj Piotrowski, dyrektor ds. komunikacji w spółce PL.2012. </p><p>Założenia te są bardzo optymistyczne, zważywszy na to, że będziemy gościli głównie kibiców z Włoch, Grecji, Hiszpanii i Irlandii, czyli krajów najboleśniej doświadczonych przez spowolnienie gospodarcze. Z drugiej strony ich mieszkańcy to wierni fani piłki nożnej, którzy są gotowi przeznaczyć ostatnie oszczędności albo nawet zaciągnąć kredyt, aby tylko towarzyszyć swoim reprezentacjom podczas mistrzostw. </p><p>Ale gdyby nawet obciąć o 30 proc. optymistyczne prognozy PL.2012, to kibice i tak zopostawią w Polsce ponad pół miliarda złotych. Bilans finansowy mistrzostw przedstawia się zatem obiecująco – wydatki na poziomie 200 mln zł i przychody rzędu 500 mln zł – mamy 300 mln zł zysku. </p><p>Niestety zupełnie inaczej sprawy wyglądają, gdy weźmie się pod uwagę nie tylko bezpośrednie koszty organizacji Euro 2012 związane m.in. z logistyką i bezpieczeństwem, lecz także wszystkie inwestycje, jakich trzeba było dokonać, aby mistrzostwa mogły się u nas odbyć. Podsumowanie ich wszystkich daje rachunek opiewający na kwotę – bagatela – 100 mld zł. To niemal dwukrotnie więcej niż Wielka Brytania wyda na zorganizowanie w tym roku olimpiady w Londynie i trzydziestokrotnie więcej, niż kosztowało Austrię i Szwajcarię przygotowanie ostatnich mistrzostw Europy w piłce nożnej, które odbyły się w 2008 r. Skąd taka zawrotna suma? </p><p>– U nas skala zmian zainicjowanych przez Euro 2012 jest znacznie większa niż np. w Austrii czy Szwajcarii, ponieważ tam przy rozpoczęciu przygotowań istniała większość wymaganej infrastruktury. My zaczynaliśmy z zupełnie innego poziomu – mówi Piotrowski z PL.2012. I wylicza, że w ramach przygotowań do Euro prowadzonych jest łącznie 219 inwestycji związanych z budową autostrad, rozbudową istniejących dróg, modernizacją linii kolejowych. Zaledwie 4 proc. całej sumy pochłonęła budowa stadionów. </p><p>Ogromną skalę inwestycji potwierdzają także miasta-organizatorzy. – 1,6 mld zł to koszt inwestycji, drogowych, prawie 0,5 mld wydaliśmy na nowe tramwaje i autobusy miejskie, 300 mln kosztowała rozbudowa lotniska i dworca PKP – wylicza Zbigniew Talarczyk, zastępca dyrektora Biura Euro 2012 w poznańskim urzędzie miejskim. </p><p>Z tych zapowiedzi i podsumowań wynika jasno, że jeżeli kibice – i to w huraoptymistycznym wariancie – zostawią u nas podczas turnieju miliard złotych, to nie zwróci się nawet Stadion Narodowy, którego budowa pochłonęła niemal 1,6 mld zł. Czyżbyśmy zatem mieli zakończyć Euro 2012 z mankiem na koncie opiewającym na 99 mld zł? </p><h2>Zyski w dłuższej perspektywie </h2><p>Eksperci zwracają uwagę, że zdecydowana większość inwestycji infrastrukturalnych i tak była konieczna, a organizacja Euro jedynie je przyspieszyła. – Należy pamiętać nie tylko o krótko-, ale i o długoterminowych efektach organizacji turnieju, czyli: zwiększeniu atrakcyjności turystycznej kraju, wzroście produktywności gospodarki, który wynika z ilościowej i jakościowej poprawy stanu infrastruktury transportowej, zwiększeniu prywatnych inwestycji krajowych oraz wzroście atrakcyjności inwestycyjnej kraju, prowadzącym do zwiększonego napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Innymi słowy, znacznie zwiększy się potencjał gospodarczy Polski – mówi ekonomista Adam Czerniak ze Szkoły Głównej Handlowej, który wspólnie z kolegami z Uniwersytetów Łódzkiego i Jagiellońskiego przygotował raport IMPACT o wpływie organizacji Euro na naszą gospodarkę. </p><p>Zdaniem ekonomistów inwestycje przyspieszone z racji mistrzostw na przestrzeni najbliższych ośmiu lat dadzą polskiemu PKB zastrzyk dodatkowych 18,4 mld zł. I to w wariancie pesymistycznym. Optymistyczny zakłada, że do 2020 r. PKB urośnie w wyniku Euro aż o 36,6 mld zł. Inne skutki to wyższa nawet o 25 mld zł konsumpcja czy dodatkowe 4 mld zł pochodzące od zagranicznych firm, w których Euro 2012 rozbudzi apetyt inwestycyjny. Dzięki temu zarobić ma również państwo – na przestrzeni ośmiu lat, zależnie od rozwoju wypadków, od 4,1 do 7,7 mld zł. Z tytułu podatków oczywiście. </p><p>Organizacja Euro 2012 ma się opłacić nawet policji. KGP dostała na przygotowania do mistrzostw dodatkowe 120 mln zł z budżetu państwa. Za te pieniądze kupiła m.in. nowe mundury, radiowozy, komputery etc. Gdyby nie mistrzostwa, na nowy sprzęt czekałaby pewnie latami. – Przecież nowy sprzęt będzie nam służył nie tylko podczas turnieju, lecz jeszcze długo po nim – zwracają uwagę funkcjonariusze. </p><p>Trudno nie zgodzić się z tymi wszystkimi argumentami. W dłuższej perspektywie Euro 2012 rzeczywiście przełoży się na większą atrakcyjność polskiej gospodarki i zapewne poprawi nasz wizerunek na świecie. To powinno zachęcić do wizyty nad Wisłą i turystów, i inwestorów, a nawet poprawić nasz bilans handlowy. Można sobie wyobrazić, że część zagranicznych kibiców po powrocie do domu będzie częściej sięgała po polskie piwo i jeszcze rozreklamuje je wśród znajomych. To wszystko ma sens. Ale niestety na zero szybko nie wyjdziemy. O ile w ogóle. </p><h2>Zastaw się, a postaw się </h2><p>Biorąc pod uwagę wszystkie inwestycje z ostatnich czterech, o których mówi się, że „są wykonywane pod Euro”, nie ma wątpliwości co do jednego – będzie to najdroższa impreza sportowa, jaką widziała Europa. I jedna z wielu, której organizacja będzie się zwracała przez całe dziesięciolecia.</p><p> Od 1990 r. na Starym Kontynencie zorganizowano trzynaście masowych wydarzeń sportowych: pięć turniejów Euro, trzy piłkarskie mundiale, trzy olimpiady zimowe i dwie olimpiady letnie. I tylko jedna z tych imprez zwróciła się w okresie jej trwania – mistrzostwa świata w piłce nożnej w Niemczech z 2006 r. W nieco ponad miesiąc kibice zostawili tam 3 mld euro, podczas gdy organizacja imprezy pochłonęła ok. 2,5 mld euro. Tyle że Niemcy byli gotowi do zorganizowania takiej imprezy w zasadzie od zawsze – dbali o infrastrukturę drogową, kolejową i hotelarską nie z myślą o kibicach piłkarskich, lecz inwestorach, obywatelach i turystach. Przed samym mundialem pozostało im zatem wyremontować parę stadionów i posadzić wokół nich trochę zieleni. </p><p>Zupełnie inaczej było w przypadku ostatnich mistrzostw Europy zorganizowanych w 2008 r. wspólnie przez Austrię i Szwajcarię. Oba kraje na przygotowanie turnieju wydały 800 mln euro, z czego ponad połowę pochłonęła budowa bądź modernizacja obiektów sportowych. Te pieniądze im się nie zwróciły. – Turniej przyniósł zysk w wysokości 415 mln euro – szacuje Holger Preuss z Uniwersytetu Mainz. Co gorsza, okazało się, że w dłuższej perspektywie Euro 2008 wcale nie rozruszało austriackiej turystki. W 2009 r. przyjechało do tego kraju tylko o 2 proc. więcej turystów niż w roku 2007. Ale eksperci zwracają uwagę, że po prostu nie było czego rozruszać – Austria od lat jest bardzo popularna wśród turystów, głównie ze względu na alpejskie kurorty. Cała austriacka branża turystyczna zarabia 22 mld euro rocznie – po ok. 1,7 tys. euro na mieszkańca. </p><p>Myślenie, że impreza sportowa przekłada się na wpływy z turystyki, może być błędne, co pokazuje również przykład Grecji, która w 2004 r. zorganizowała letnie igrzyska. Sfinansowała je kosztem 12 mld euro, pozyskując pieniądze z kolejnych emisji państwowych obligacji. Tymczasem na dwa tygodnie przed inauguracją spośród 5,3 mln przygotowanych biletów sprzedane były zaledwie 3 mln. W geście rozpaczy grecki rząd wykupił 300 tys. wejściówek i rozdawał je na ulicach Aten, aby kamery telewizyjne nie pokazywały pustych trybun. Ale biletów nie chcieli przyjmować nawet rodowici Grecy – co piąty Ateńczyk uciekł przed igrzyskami z miasta, obawiając się tłumów turystów. Ale tych także nie było. W całym 2004 r. Ateny odwiedziło o 20 proc. zagranicznych gości mniej niż rok wcześniej. Przyjechali co prawda kibice sportowi, ale za to uciekły setki tysięcy miłośników greckich zabytków i kultury. </p><p>W efekcie przychody z ateńskich igrzysk ledwie przekroczyły 2 mld euro, z czego 10 proc. Grecy musieli jeszcze oddać MKOl. Sami zostali z długami, których nie spłacili do dzisiaj (nie tylko tych zresztą). W dodatku utrzymanie zbudowanych z okazji tego wydarzenia obiektów sportowych kosztuje ich 150 mln euro rocznie. Wioska olimpijska w stolicy generowała tak duże straty, że w końcu władze miasta zdecydowały się zamienić ją w przytułek. W luksusowych mieszkaniach postawionych osiem lat temu dla najlepszych sportowców świata dzisiaj mieszkają najuboższe greckie rodziny. </p><h2>Dynamika wyhamowuje </h2><p>Nie ma również twardych dowodów na to, że w długoterminowej perspektywie masowe imprezy sportowe przekładają się na wyższy PKB. Z dotychczasowych doświadczeń wynika raczej, że PKB wyraźnie przyspiesza przed samą imprezą, w roku samego wydarzenia stabilizuje się, a już w kolejnym – dynamika wyraźnie spada. W 2003 r. wzrost PKB w Grecji wyniósł imponujące 5 proc., w kolejnym roku spadł do 4,6 proc., a rok później – do 3,8 proc. Nie inaczej jest w przypadku wielkich wydarzeń związanych z piłką nożną. Włochy, które zorganizowały mundial w 1990 r., na rok przed imprezą miały dynamikę PKB zbliżoną do 3 proc. Rok po mistrzostwach była o połowę mniejsza. – To naturalny efekt tego, że przed imprezami trwają gorączkowe przygotowania polegające głównie na liczonych w miliardach inwestycjach w infrastrukturę. To dźwiga wzrost gospodarczy, jednak tylko na chwilę. Po turnieju czy igrzyskach gospodarka wraca na stare tory albo wręcz zwalnia – wyjaśnia Stephen Jen z banku inwestycyjnego Morgan Stanley. </p><p>Jak bardzo prawdziwa jest ta teza, pokazują wydarzenia z 6 lipca 2005 r., gdy MKOl decydował o przyznaniu organizacji Letnich Igrzysk Olimpijskich 2012 Londynowi. Gdy tylko w Singapurze publicznie ogłoszono decyzję, na londyńskiej giełdzie akcje największych brytyjskich spółek budowlanych momentalnie podrożały o ponad 5 proc. To głównie one realizują dziś inwestycje warte łącznie ok. 10 mld funtów. I o ile siedem lat temu ówczesny premier Wielkiej Brytanii Tony Blair wszem i wobec obwieszczał, że „zyski z olimpiady są pewne”, o tyle jego następca David Cameron jest znacznie oszczędniejszy w takich deklaracjach. Zamiast o zyskach finansowych, mówi jedynie w kółko, że „olimpiada wzmocni pozycję Wielkiej Brytanii na świecie”. Wie bowiem, że dzisiaj na sporcie zarabiają już wyłącznie sami sportowcy oraz organizacje, takie jak UEFA, FIFA czy MKOl. Państwa, które organizują imprezy masowe, stają się bogatsze jedynie o infrastrukturę, która w dodatku po imprezie często się marnuje. </p><p>Na szczęście w przypadku Polski może być inaczej – stadionów wybudowaliśmy tylko cztery (dla porównania Portugalia na potrzeby Euro 2004 postawiła lub zmodernizowała 10 obiektów, z których kilka za długi przejął już komornik), w dodatku niektóre – na przykład Narodowy – mają na co dzień pełnić funkcje biurowe i handlowe. Resztę infrastruktury stanowią całkowicie nowe lub wyremontowane drogi, ulepszone linie kolejowe. Do tego dochodzą nowoczesne środki transportu publicznego czy ulepszona baza hotelowa. Czyli wszystko to, czego nie mogliśmy się doczekać przez ponad dwie dekady i na co – gdyby nie Euro – pewnie czekalibyśmy jeszcze kolejne długie lata. A tak dostaliśmy impuls, który zmusił nas do zakasania rękawów. I to największy sukces tego turnieju. </p><p>współpraca: Tomasz Żółciak</p> Rząd składa sprawozdanie o stanie przygotowań do Euro 2012 http://forsal.pl/artykuly/591703,rzad_sklada_sprawozdanie_o_stanie_przygotowan_do_euro_2012.html 2012-02-07T10:59:10Z <p>Ministrowie mają ponadto pracować nad założeniami projektu ustawy o zasadach udziału zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub działaniach ratowniczych na terytorium Polski.</p><p>Autorzy założeń podkreślają wagę tej ustawy m.in. w kontekście Euro 2012. "Przedsięwzięcie na tak szeroką skalę wymagać będzie ścisłej współpracy polskich i ukraińskich służb ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego, co w praktyce przekładać się będzie także na prowadzenie wspólnych operacji na terytoriach obydwu państw" - czytamy w projekcie założeń do ustawy, udostępnionym na stronie MSW.</p><p>Ustawa miałaby być też stosowana w sytuacjach, w których Polska będzie potrzebować międzynarodowej pomocy w ramach m.in. zapobiegania przestępczości, w trakcie zgromadzeń, imprez masowych czy klęsk żywiołowych.</p><p>Rząd zapozna się też m.in. z informacją na temat realizacji wieloletnich programów wsparcia inwestycji.</p> Przegraliśmy Euro 2012 jeszcze przed pierwszym gwizdkiem http://forsal.pl/artykuly/591520,polska_przegrala_euro_2012_kibice_nie_przyjada_nad_wisle.html 2012-02-08T06:34:43Z &#160;<p>Oprócz dobrych wiadomości, np. dotyczących gotowych stadionów, pojawia się tez gorsze – związane z liczbą kibiców.</p><p>W Polsce będą grać drużyny z najbardziej zadłużonych krajów europejskich – Grecji, Włoch, Hiszpanii i Irlandii. Trudno się spodziewać, by ich kibice szastali pieniędzmi. Za nocleg nie chcą płacić więcej niż 25 euro dziennie. </p><p>Przeciętny Włoch podczas turnieju mógłby wydać od 2,3 tys. zł do 4,3 tys. zł. O Chorwatach mówi się, że wydadzą najmniej, bo 700 zł na osobę, ale nie brak wyliczeń, zgodnie z którymi kibice z tego kraju wydadzą powyżej 2 tys. zł. Niestety, w wyniku grudniowego losowania w Polsce będą grać drużyny z najbardziej zadłużonych europejskich państw, takich jak Grecja, Włochy, Hiszpania i Irlandia. Trudno się spodziewać, by byli skłonni szastać pieniędzmi.&nbsp;</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też:<a href="http://forsal.pl/artykuly/526273,architekt_edmund_obiala_budujemy_rekordziste_stadion_narodowy_to_najdrozszy_stadion_swiata.html"> Architekt Edmund Obiała: Budujemy rekordzistę - Stadion Narodowy to najdroższy stadion świata</a></p><p>To niepokoi polskich przedsiębiorców, którzy mają problemy z oszacowaniem, ile zarobią. Coraz więcej obaw mają restauratorzy. W Poznaniu jeszcze pod koniec grudnia właściciele knajp spodziewali się gigantycznych obrotów, które pozwolą im się ustawić do końca życia. Dziś mają nadzieję po prostu na wzrost sprzedaży. – My liczymy na większe obroty także dlatego, że będzie to początek sezonu letniego, a to oznacza większą liczbę klientów – mówi pracownik gdańskiej restauracji Euro. Firma nie zdecydowała jeszcze o podwyżkach. Wyczekuje, co zrobią inni. A jeszcze pod koniec grudnia wszyscy zakładali wzrost cen o 15 – 20 proc.</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/artykuly/576795,euro_2012_stadion_narodowy_w_warszawie_oddany_do_uzytku_zdjecia.html">Euro 2012: Stadion Narodowy w Warszawie oddany do użytku (ZDJĘCIA)</a></p><p> W innych miastach jest podobnie. Optymizmem tryskają już tylko ci właściciele lokali, którzy prowadzą biznes w centrum miasta lub w okolicy stadionów. Ale mówią już nie o 20-proc. podwyżkach, a 5-10 proc. Choć faza grupowa nie rysuje się w różowych barwach, sytuację pod względem liczby kibiców mogą uratować ćwierćfinały i półfinał. Jeśli chcemy zarobić na kibicach, trzeba trzymać kciuki za drużyny niemiecką, holenderską i angielską. W 2006 r. na ćwierćfinał mistrzostw świata do Niemiec przyjechało 150 tys. Anglików. Także przewoźnicy i taksówkarze martwią się, że ich obroty będą mniejsze od spodziewanych. – W grudniu 2008 r., gdy w Poznaniu był organizowany szczyt klimatyczny, obroty mieliśmy o 1/3 mniejsze niż zwykle, bo mieszkańcy pouciekali z miasta, a uczestnicy szczytu nie byli tak zamożni, jak nam się wydawało. Teraz może być podobnie – mówi prezes Stowarzyszenia Poznańskich Taksówkarzy Jacek Kalka. </p><p>Najspokojniejsi są hotelarze. Jak wynika z badań przygotowanych przez serwis noclegowy eHoliday, pismo branżowe „Hotelarstwo” oraz Instytut Hotelarstwa, co trzeci obiekt noclegowy w Polsce zyska na Euro. – Uzgodniliśmy, że cena, jaką możemy zapłacić za nocleg, to nie więcej jak 25 euro za noc – mówi Thomas Gassler z organizacji Futbol Supporters Europe zrzeszającej 3 mln kibiców z 40 krajów. Zdaniem Andrzeja Szafrańskiego, analityka rynku hotelowego, oznacza to, że deklaracje kibiców są zgodne z tym, co oferuje nasz rynek. – Średnia cena za pokój w 2011 r. oscylowała w okolicach 120 zł – mówi. </p><p>To cena w obiektach ekonomicznej klasy. Według GUS stanowią one większość spośród 7 tys. hoteli w Polsce. Zarobią też te luksusowe, w miastach, w których zatrzymają się drużyny, główni zagraniczni goście i delegaci. Takich hoteli nie jest wiele (w całym kraju ok. 50 pięciogwiazdkowych), więc mogły windować ceny nawet o 30 proc. – Mamy już zarezerwowane 80 proc. pokojów przewidzianych do grupowej rezerwacji – mówi Piotr Madej z hotelu Intercontinental w Warszawie. Co ciekawe, zarobić powinny też hotele poza centrami rozgrywek, te znajdujące się na wschodzie Polski, gdyż jak wynika z ustaleń DGP, na Ukrainie jest bardzo poważny problem z dostępem do bazy noclegowej. Ze względu na niewielką konkurencję ceny za noc osiągają tam astronomiczne kwoty. Na portalach można bez trudu znaleźć oferty sięgające 2 tys. euro za noc.</p> "Zachód powinien zbojkotować Euro 2012 na Ukrainie" http://forsal.pl/artykuly/590893,corka_tymoszenko_zachod_powinien_zbojkotowac_euro_2012_na_ukrainie.html 2012-02-03T12:36:36Z <p>Zapytana przez największą włoską gazetę o to, co może zrobić Zachód, by pomóc jej matce, 31-letnia Jewhenija odparła: "Natychmiast zbojkotować piłkarskie<strong> mistrzostwa Europy.</strong> Pokładamy nadzieję w mobilizację kibiców".</p><p>"Przywódcy nie powinni legitymizować swoją obecnością na naszych stadionach prezydenta (Wiktora) Janukowycza, który naraża na szwank europejską przyszłość Ukrainy, obraża demokrację i fizycznie usuwa przeciwników" - powiedziała córka Tymoszenko. Swoją matkę i inne uwięzione osoby z ukraińskiej opozycji nazwała "ofiarami politycznych prześladowań".</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/556702,wyrok_na_tymoszenko_umocni_rosje_w_negocjacjach_gazowych_z_ukraina.html" title="Wyrok na &lt;strong&gt;Tymoszenko&lt;/strong&gt; umocni Rosję w negocjacjach gazowych z Ukrainą">Wyrok na Tymoszenko umocni Rosję w negocjacjach gazowych z Ukrainą</a></p><p>Na pytanie o dalsze kroki w obronie jej matki, Jewhenija odpowiedziała: "Mamy wsparcie Unii Europejskiej i Rady Europy, (sekretarz stanu USA) Hillary Clinton, dalajlamy, skontaktuję się z laureatką nagrody Nobla Aung San Suu Kyi, musimy podnieść poziom nacisków na Janukowycza, który traci poparcie".</p><p>Córka Tymoszenko powtórzyła, że jej matka ciężko choruje w więzieniu i nie jest w stanie podnieść się z łóżka. Według jej relacji uwięziona była premier otrzymuje tylko leki na grypę i odmawia przyjmowania więziennych lekarstw. Stwierdziła ponadto, że życie jej matki jest zagrożone.</p><p><strong>Julia Tymoszenko</strong> została skazana w październiku 2011 roku na siedem lat więzienia za nadużycia popełnione przy zawieraniu umów gazowych z Rosją w 2009 roku. Skazanie byłej premier pogorszyło stosunki między Ukrainą a UE. Bruksela uznała, że wyrok na Tymoszenko jest wyrazem wybiórczego stosowania prawa, co zaowocowało tym, że w grudniu ubiegłego roku nie doszło do parafowania umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE.&#160;</p> Bezpieczeństwo kibiców na Euro 2012 pod znakiem zapytania http://forsal.pl/artykuly/590827,bezpieczenstwo_kibicow_na_euro_2012_pod_znakiem_zapytania.html 2012-02-03T22:54:50Z <p class="tresc">Do takich wniosków doszli właśnie posłowie z sejmowej komisji spraw wewnętrznych i administracji. Wiadomo jedynie, że wkrótce na czele nowego komitetu stanie minister sportu Joanna Mucha, a jej zastępcami będą szefowie resortów spraw wewnętrznych i administracji: Jacek Cichocki i Michał Boni.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/590448,stan_surowy_zamkniety_projektu_zlota_44_juz_w_lipcu.html">Ukończono ostatnie piętro Złotej 44</a></p><p class="tresc">Wydarzenia na ostatnim posiedzeniu komisji spraw wewnętrznych i administracji, która zaprosiła nowego wiceministra resortu Michała Deskura nadzorującego m.in. policję, zaskoczyły nawet posłów rządowej koalicji. Wiceprezes PiS Mariusz Kamiński dociekał, kto po niedawnej dymisji Adama Rapackiego stoi na czele komitetu bezpieczeństwa Euro. Jasnej odpowiedzi na to proste pytanie wiceminister Deskur nie potrafił jednak udzielić. Podobnie jak na większość pozostałych. W odpowiedziach wyręczali go nowy komendant główny policji lub szefowie straży pożarnej i granicznej.</p><p class="tresc">– To najważniejsza od dziesięcioleci impreza organizowana w Polsce, która na długo ukształtuje nasz wizerunek w Europie. To niepoważne, że nie ma osoby odpowiedzialnej – mówił Kamiński. Wiceszef komisji poseł Jerzy Polaczek dodawał: – Trudno uwierzyć, że nowy wiceminister będzie w stanie nadzorować skutecznie mundurowych i wydawać im polecenia, skoro nie zna się na bezpieczeństwie.</p><p class="tresc">Przedstawiciele stołecznej policji poinformowali również posłów, że ich zdaniem Stadion Narodowy nie jest jeszcze gotów na organizację meczów i raczej nie wydadzą zgody na spotkanie Wisły z Legią planowane na 11 lutego.</p><p class="tresc">Jednak według nieoficjalnych informacji DGP prawdziwą przyczyną sprzeciwu policji jest masowy exodus doświadczonej kadry oficerskiej w Warszawie. Po niespodziewanym odwołaniu przez nową ekipę cieszącego się opinią doskonałego fachowca komendanta stołecznego Adama Mularza raporty o przejście na emeryturę złożyło około 100 funkcjonariuszy. Szczególnie niebezpieczne są odejścia w pionach kluczowych dla zapewnienia bezpieczeństwa podczas imprez masowych: dowództwa oddziałów prewencji (wraz z ponad 20 osobami), kierownictwa śródmiejskiej komendy czy wydziału terroru kryminalnego.</p><p class="tresc">– Zanim nowe kierownictwo opanuje sytuację, minie dużo czasu, a muszą zdążyć przed pierwszym gwizdkiem na Euro – mówi jeden z naszych rozmówców, który pozostał w garnizonie stołecznym.</p><p class="tresc">MSW zapewnia, że sytuacja nie wymknęła się spod kontroli, a brak szefa komitetu ds. bezpieczeństwa Euro jest tylko incydentem. – Komitet swoje zadanie spełnił, przygotowania już za nami i teraz potrzebna jest nowa instytucja do zarządzania turniejem – przekonywał posłów wiceminister Deskur.</p><p class="tresc">Pokieruje nią minister sportu Joanna Mucha. Siedziba będzie najprawdopodobniej w Centrum Olimpijskim w Warszawie. – Euro to impreza, która ma się kojarzyć z zabawą. Dotąd to policja odgrywała główną rolę, co było błędem. To jakby mundurowy miał być wodzirejem na weselu – tak według naszych informacji przekonywał premiera i kolegów z rządu minister Cichocki. Również dzięki takiemu rozwiązaniu wraz z Bonim będą mogli zająć się bezpośrednim zarządzaniem sytuacjami kryzysowymi, które mogą mieć miejsce. Sama minister Mucha będzie w tym czasie kontaktować się z mediami, prezydentami miast, w których odbędą się mecze, a także PZPN oraz UEFA.</p><p class="tresc">– Teraz jest faza tworzenia szczegółowych planów operacyjnych. Trzeba negocjować z prezydentami i organizatorami, którzy muszą wziąć na siebie większą odpowiedzialność – wyjaśnia wysoki rangą urzędnik resortu.</p> Ukraiński świstak: Wiosna w marcu, Polska i Ukraina w finale Euro 2012 http://forsal.pl/artykuly/590601,ukrainski_swistak_wiosna_w_marcu_polska_i_ukraina_w_finale_euro_2012.html 2012-02-02T16:11:18Z <p>Zgodnie z prognozą ukraińskiego kuzyna amerykańskiego świstaka Phila z Punxsutawney mroźna pogoda utrzyma się co najmniej do końca lutego, a prawdziwe ocieplenie nadejdzie dopiero około 15-20 marca - przekazała agencja Interfax-Ukraina.</p><p>W tym roku Tymko wystąpił nie tylko w roli synoptyka. Za przykładem niemieckiej ośmiornicy, która bezbłędnie wytypowała zwycięzców piłkarskich mistrzostw świata w RPA w 2010 roku, ukraiński świstak został poproszony o wyznaczenie półfinalistów i finalistów Euro 2012.</p><p>W tym celu Tymko został umieszczony w centrum zabawkowego boiska piłkarskiego, a jego dwie przeciwne strony zostały oznaczone flagami państw uczestniczących w turnieju. "Zwycięstwo" odnosiła reprezentacja, na połowę której przebiegło zwierzę.</p><p>Zgodnie z przewidywaniami świstaka do półfinału Euro 2012 wejdą drużyny Ukrainy, Rosji, Polski i Anglii, a mecz finałowy rozegrają drużyny gospodarzy mistrzostw, czyli Ukrainy i Polski. O wytypowanie ostatecznego zwycięzcy Tymki nie poproszono.</p><p>Tymko II przewiduje pogodę od 2010 roku. Wcześniej robił to jego poprzednik o takim samym imieniu, który przepowiadał nadejście wiosny od 2004 roku. W 2009 roku, po ukończeniu dziewięciu lat życia, Tymko I przeszedł na zasłużoną emeryturę.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/589302,powodz_katastrofa_lotnicza_i_zamieszki_czyli_czarne_scenariusze_na_euro_2012.html" title="Powódź, katastrofa lotnicza i zamieszki, czyli czarne scenariusze na Euro 2012">Powódź, katastrofa lotnicza i zamieszki, czyli czarne scenariusze na Euro 2012</a></p> Nowy terminal pasażerski lotniskaw Poznaniu będzie gotowy przed Euro 2012 http://forsal.pl/artykuly/589629,nowy_terminal_pasazerski_lotniskaw_poznaniu_bedzie_gotowy_przed_euro_2012.html 2012-01-31T15:23:54Z <p>Jak poinformowali we wtorek przedstawiciele spółki zarząd <strong>Portu Lotniczego Poznań-Ławica</strong>, na ukończeniu jest już budowa drogi równoległego kołowania i płyty postojowej.</p><p>Pierwszy etap prac, który będzie zakończony przed Euro 2012, obejmuje budowę nowej części terminala o powierzchni całkowitej ponad 17,8 tys. m kw. Na dwóch kondygnacjach nadziemnych i jednej podziemnej znajdą się: hala odpraw, hala przylotów, sortownia bagażu i pomieszczenia biurowe. Zakres robót obejmuje również budowę drogi wewnętrznej wraz z przebudową parkingu.</p><p>Wykonawcą inwestycji jest firma Hochtief Polska. Koszt inwestycji to ponad 96 milionów złotych netto.</p><p>"Inwestycja jest już całkowicie zamknięta, działa ogrzewanie i trwają prace wewnątrz budynku. Powoli zmierzamy do zakończenia pierwszego etapu robót i ich odbioru od generalnego wykonawcy" - poinformował pełnomocnik zarządu spółki Port Lotniczy Poznań-Ławica ds. inwestycji Krzysztof Ochocki.</p><p>Jak dodał, prace wewnątrz obiektu powinny zakończyć się w lutym. Pierwszymi pasażerami odprawionymi w nowym terminalu będą osoby przylatujące na Euro.</p><p>"Nowy terminal ma powierzchnię zbliżoną do już istniejącego, będzie on tylko terminalem przylotowym. Po Euro rozpoczniemy modernizację istniejącego obiektu, który stanie się terminalem dla odlatujących" - powiedział.</p><p>W kolejnych etapach prac, których zakończenie zaplanowano na II kwartał 2013 roku, nastąpi ukończenie części biurowej nowego terminala, oraz budowa nowej centralnej strefy kontroli bezpieczeństwa.</p><p>Krzysztof Ochocki poinformował, że w porcie lotniczym kończą się prace przy budowie drogi równoległego kołowania i płyty postojowej.</p><p>"Wszelkie prace konstrukcyjne zostały już zakończone, płyty są już oznakowane zgodnie z prawem lotniczym. Zostały prace związane z montażem oświetlenia płyt postojowych i oświetlenia związanego z manewrowaniem samolotów. Oddanie do użytku operacyjnego nastąpi w maju" - powiedział.</p><p>Wykonana w technologii asfaltowej równoległa droga kołowania zajmuje powierzchnię ok. 13 ha, ma 5 km długości. Betonowa płaszczyzna postojowa pomieści 6 samolotów.</p><p>"Do tej pory, po wylądowaniu, samoloty musiały się zatrzymać, zawrócić i drogą startową dotrzeć do płaszczyzny postojowej. Teraz po wylądowaniu zjadą drogami szybkiego zjazdu na równoległą drogę kołowania i odblokują drogę startową, która będzie w stanie przyjąć kolejny samolot" - powiedział Ochocki.</p><p>Po zakończeniu robót poznańskie lotnisko będzie mogło przyjmować dwa razy więcej samolotów niż obecnie. Lotnisko będzie w stanie jednocześnie obsługiwać pasażerów dwunastu samolotów.</p><p>Obecnie w Poznaniu odprawianych jest ok. 1,5 mln pasażerów rocznie, w przyszłości port lotniczy obsłuży rocznie trzymilionowy ruch pasażerski.</p> Euro 2012: czas apokalipsy http://forsal.pl/artykuly/589302,powodz_katastrofa_lotnicza_i_zamieszki_czyli_czarne_scenariusze_na_euro_2012.html 2012-02-01T06:35:38Z <p class="tresc">Katastrofa autokaru, zamieszki wśród kibiców, ale także powodzie, pożary i katastrofa lotnicza – to według rządowych analiz, do których dotarł DGP, najbardziej prawdopodobne kryzysy podczas turnieju Euro 2012. Aż trzy specjalne sztaby będą organizować akcje ratownicze, co według ekspertów oznacza, że zamiast sprawnej akcji zapanuje chaos.</p><p class="tresc">Specjalną analizę ryzyka, czyli prawdopodobieństwo wystąpienia różnych kryzysów, przygotowali eksperci z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. – Ocena powyżej 60 procent to niemal pewność, że taka właśnie sytuacja nastąpi. A lista tak wysoko ocenionych kryzysów jest długa – tłumaczy nam jeden ze specjalistów pracujących w RCB.</p><p class="tresc">&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a title="Sport, biznes i rozrywka dla 58 tys. osób. Stadion Narodowy otwarty" href="http://forsal.pl/artykuly/588960,sport_biznes_i_rozrywka_dla_58_tys_osob_stadion_narodowy_otwarty.html">Sport, biznes i rozrywka dla 58 tys. osób. Stadion Narodowy otwarty</a></p><p class="tresc">Według ocen rządowych ekspertów na 60–70 procent w trakcie trwania Euro dojdzie do: katastrofy drogowej, zamieszek wśród kibiców, powodzi, pożaru, a także katastrofy lotniczej i awarii systemu elektroenergetycznego. Na skażenie chemiczne, akt terroru, awarię systemu łączności, katastrofę budowlaną i skażenie radiacyjne jest szansa między 50 a 60 procent.</p><p class="tresc">Ze wszystkimi rodzajami zagrożeń będzie musiała sobie poradzić skomplikowana struktura antykryzysowa. Na jej czele stanie minister sportu Joanna Mucha, mając do pomocy zastępców: ministra spraw wewnętrznych Jacka Cichockiego oraz administracji i cyfryzacji Michała Boniego. Specjalnie zbudowany główny sztab będzie się mieścił w stołecznym Centrum Olimpijskim, gdzie pracować będą właśnie ministrowie i eksperci ze wszystkich służb: od policji przez drogowców po strażaków. Dodatkowo własne centra będą mieć policja w Legionowie oraz straż pożarna w kompleksie przy ul. Podchorążych, a także stale działające Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. – System zarządzania kryzysowego powinien być tak jasny, jak to możliwe. To konieczne, aby szybko podejmować decyzje, a później wiedzieć, kto jest za co odpowiedzialny – komentuje Przemysław Guła, były szef Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.</p><p class="tresc">Na liście wysoką, drugą pozycję zajmują zakłócenia porządku, czyli zamieszki. Niemal pewne są tam, gdzie przyjedzie najwięcej kibiców, czyli w Warszawie i Krakowie. W drugim z tych miast wprawdzie meczów nie będzie, ale zamieszkają aż trzy reprezentacje. Tymczasem w stołecznej policji trwa exodus wyższej kadry kierowniczej, właśnie na emerytury przeszło dowództwo oddziałów prewencji – kilkanaście osób. – To doświadczeni ludzie, którzy przez ostatnie lata w każdym miesiącu mieli dużą demonstrację lub mecz. W policji jest silna obawa, że młodych policjantów po szkoleniu podstawowym poprowadzi przeciwko kibicom niedoświadczona kadra – przyznaje DGP oficer Komendy Głównej Policji.</p><p class="tresc">&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a title="Euro 2012 będzie bezpośrednio obstawiać 9 tys. policjantów" href="http://forsal.pl/artykuly/588375,euro_2012_bedzie_bezposrednio_obstawiac_9_tys_policjantow.html">Euro 2012 będzie bezpośrednio obstawiać 9 tys. policjantów</a></p><p class="tresc">W ocenie RCB niemal tak samo możliwa jak bójki jest awaria systemów łączności i sieci informatycznych. Sprzeciw ruchu <strong>Anonymous</strong> wobec umowy ACTA pokazał, jak prosty jest paraliż rządowych witryn WWW. Tymczasem w samej administracji państwowej nie ma nawet zgody, która instytucja odpowiada za zwalczanie tego rodzaju zagrożeń: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych czy Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, a może Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.</p> Wszystkie stadiony na Euro 2012 w miniaturze. Zobacz zdjęcia http://forsal.pl/artykuly/589228,stadiony_na_euro_2012_w_miniaturze_zdjecia.html 2012-01-30T18:53:49Z <p>Osiem modeli stadionów w skali 1:100 można od dziś podziwiać w Centrum Nauki Experymentarium w łódzkim centrum handlowym Manufaktura. </p><p>Choć miniaturowe stadiony i tak imponują wielkością. Jak podaje portal rmf24.pl „Największa z wystawionych miniatur ma ponad 16 metrów kwadratowych powierzchni. W takich wymiarach prezentowany jest w Łodzi warszawski Stadion Narodowy. Pozostałe są mniejsze - mają od 10 do 12 metrów kwadratowych.”</p><p>Aby zobaczyć zdjęcia z wystawy kliknij na poniższy obrazek:</p><p><a href="http://forsal.pl/grafika/589228,90334,wszystkie_stadiony_na_euro_2012_w_miniaturze_zobacz_zdjecia.html"><img src="http://g.infor.pl/p/_wspolne/pliki/734000/734628-333.jpg" /></a></p><p>„EURO w Łodzi? Tym razem to nie żart.” – tak wystawę reklamują organizatorzy. Modele będzie można podziwiać do 22 lutego, czytamy na stronieStadiddddd rmf24.pl.</p> Lotnisko Chopina wyda ok. 2 mln zł na przygotowania do Euro 2012 http://forsal.pl/artykuly/589165,lotnisko_chopina_wyda_ok_2_mln_zl_na_przygotowania_do_euro_2012.html 2012-01-30T14:25:04Z <p>"Wszystkie przygotowania, jakie poniesie lotnisko, aby obsłużyć większą liczbę pasażerów na czas mistrzostw Europy w piłce nożnej, będą kosztowały ok. 2 mln zł" - powiedział w poniedziałek Przybylski.</p><p>Wyjaśnił, że do obsługi większej liczby osób lotnisko musi się odpowiednio przygotować. W tym celu nie wybuduje jednak specjalnej infrastruktury, tylko wykorzysta tę, którą ma.</p><p>Władze lotniska zdecydowały, że w czasie Euro 2012 ponownie otworzą zamknięty w 2009 roku terminal Etiuda, który wcześniej obsługiwał pasażerów tanich linii lotniczych. Etiuda podczas imprezy będzie wspomagała główny terminal tylko wtedy, kiedy w nowym obiekcie zbyt wielu pasażerów będzie długo oczekiwać na wylot po meczach.</p><p>"To będzie terminal tymczasowy. Chodzi o to, żeby w tym czasie powiększyć przepustowość lotniska i sprawnie odprawić podróżnych" - powiedział rzecznik. Przypomniał, że wcześniej rozważano wariant, by pasażerów odprawiać w specjalnych namiotach.</p><p>"Etiuda jest budynkiem, który jest w pełni przystosowany do zainstalowania sprzętu potrzebnego do obsługi kontroli bezpieczeństwa. Ma odpowiednie instalacje, których nie zdemontowano. Terminal trzeba tylko powtórnie wyposażyć w niezbędne urządzenia" - powiedział.</p><p>Na parkingu w rejonie Etiudy ma powstać też tzw. strefa buforowa, w której kibice mają czekać na wylot. Mają tam zostać rozstawione namioty, w których będzie można coś zjeść i napić się.</p><p>"Trwają już pewne przeróbki w nowym terminalu. Chodzi m.in. o zwiększenie liczby stanowisk kontroli bezpieczeństwa, a także powiększenie tej części, w której pasażerowie oczekują w kolejce do kontroli" - powiedział Przybylski.</p><p>W styczniu dyrektor Lotniska Chopina Michał Marzec mówił PAP, że lotnisko będzie mogło przyjąć dziennie nawet 30 tys. kibiców. "Zgodnie ze standardami przyjętymi przez UEFA, zakładamy, że na mecze grupowe może przylecieć ok. 15 tys. kibiców, a na ćwierćfinał i półfinał - nawet 30 tys. Do tego dochodzi ruch pasażerów nie związany z Euro" - mówił wówczas. Dodał, że łącznie w trakcie meczów na Stadionie Narodowym lotnisko spodziewa się ponad 50 tys. osób.</p><p>Finały Mistrzostw Europy w piłce nożnej odbędą się w Polsce i na Ukrainie między 8 czerwca a 1 lipca br.</p><p>Lotnisko Chopina jest największym portem lotniczym w Polsce. Obsługuje ruch rozkładowy, czarterowy oraz cargo. W 2011 r. port obsłużył ponad 9,3 miliona pasażerów i odprawił ponad 43,6 tys. ton cargo.</p>