© 2008 INFOR PL S.A.
INFOR PL S.A.
Forsal.pl: Financial Times
2012-05-28T00:20:28+02:00
INFOR PL S.A.
http://forsal.pl/atom/tagi/financial_times
Niech Eurowizja obnaży rzeczywistość Azerbejdżanu
http://forsal.pl/artykuly/620362,niech_eurowizja_obnazy_rzeczywistosc_azerbejdzanu.html
2012-05-25T18:52:21Z
<p class="tresc">To jednak również poważny interes. Szacuje się, że festiwal gromadzi przed telewizorami w całej Europie (i nie tylko) 125 milionów widzów. Tym bardziej kłopotliwe jest to, że gospodarzem imprezy ma być autokratyczny Azerbejdżan.</p><p class="tresc">Kraje uczestniczące nigdy nie musiały zdawać testów z przywiązania do zasad demokracji. Nie muszą nawet pochodzić z Europy – poprzednim zwycięzcą był Izrael. Konkurs narodził się jednak w atmosferze powojennego pojednania. Nadawcy wystąpili wspólnie z pionierskim pomysłem paneuropejskiego programu z lekką rozrywką w roku 1956, czyli w roku antykomunistycznych powstań we wschodniej Europie i na rok przed narodzinami dzisiejszej UE. W dwie dekady po uzyskaniu niezależności od Związku Radzieckiego Azerbejdżan jest daleki od przestrzegania wartości, na których oparta była ta „europejska idea”.</p><p class="tresc">W Azerbejdżanie dokonał się bez wątpienia postęp gospodarczy dzięki ogromnym rezerwom ropy i gazu. Kraj skorzystał na rosyjskim imperializmie energetycznym, bo Europa, chcąc zdywersyfikować źródła dostaw, jest skłonna przymknąć oko na deficyt demokracji u alternatywnych dostawców.</p><p class="tresc">Jednak naftowe bogactwo, jak to się nazbyt często zdarzało w krajach byłego ZSRR, pomogło umocnić klanową elitę polityczną, która zmarginalizowała opozycję i ograniczyła wolność słowa. Freedom House określa kraj jako niedemokratyczny. Obrońcy praw człowieka dysponują długą listą przypadków aresztowań i pobić działaczy opozycji i dziennikarzy.</p><p class="tresc">Po krótkim okresie demokracji na początku lat 90., która zakończyła się chaosem, Hejdar Alijew, pierwszy sekretarz miejscowej partii w czasach komunistycznych, przywrócił porządek. Jego syn Ilham Alijew chce najwyraźniej zaprowadzić rządy dynastyczne. Limit dwóch kadencji prezydenckich został zniesiony w 2009 roku. Wybory parlamentarne w 2010 roku zostały ocenione jako niespełniające międzynarodowych standardów.</p><p class="tresc">Błędem było zakazanie azerskim muzykom występowania na scenie. Przecież internet, globalne media i sieci społecznościowe znacznie utrudniają krajom wykorzystywanie wydarzeń kulturalnych lub sportowych do wybielania swojego wizerunku. Ukraina przekonuje się o tym przy okazji Euro 2012. Z Rosją może być podobnie przy okazji zimowej olimpiady w Soczi w 2014 roku i mistrzostw świata w piłce nożnej w 2018 roku. Jeżeli Eurowizja pomoże zwrócić uwagę nie tylko na ekonomiczny sukces symbolizowany przez kryształową halę koncertową w Baku, lecz także na deficyt praw i wolności w Azerbejdżanie, to osiągnie coś bardzo pożytecznego.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p><span class="autor1"></span></p><p><a href="http://www.ft.com/"><img src="http://g.infor.pl/p/_wspolne/pliki/55000/ft_55137.gif" /></a></p>
Ekonomia w czasach kryzysu, czyli kultura ryzyka i pułapka postrzegania
http://forsal.pl/artykuly/620359,ekonomia_w_czasach_kryzysu_czyli_kultura_ryzyka_i_pulapka_postrzegania.html
2012-05-26T09:43:04Z
<p class="tresc">Chodzi o to, że rzadko rozważają serię opcji i możliwości, dochodząc do racjonalnego wniosku, jaki rodzaj działania jest
najbardziej skuteczny, jeżeli chodzi o maksymalizację satysfakcji. </p><p class="tresc">Trzeba przyznać ekonomistom, że nigdy nie byli na tyle głupi, by wierzyć, że człowiek jest w pełni racjonalnym homo economicus; na potrzeby teorii ekonomicznej omijali ten problem, stosując zasadę ceteris paribus, która zakłada, że wszystkie pozostałe warunki pozostają niezmienne. Klasyczny ekonomiczny dowcip opowiada o chemiku, inżynierze i ekonomiście, którzy znaleźli się na bezludnej wyspie bez jedzenia i wody. Odkryli składzik z konserwami, które pomogłyby im przetrwać do czasu nadejścia pomocy. Jednak nie mieli otwieracza. Wszyscy postanowili wykorzystać swoje doświadczenie zawodowe, by znaleźć sposób na otwarcie puszki. Chemik znalazł minerały, które po zmieszaniu miały się zapalić, wytwarzając wystarczającą temperaturę, by puszka się otworzyła. Inżynier obliczył siłę potrzebną do otwarcia konserwy i zaczął szukać przydatnych do tego kamieni i kijów. A ekonomista? Usiadł na plaży i patrząc w morze, powtarzał: „Załóżmy, że mamy otwieracz”.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="tresc" style="text-indent:8.0pt">Uświadomienie sobie, że nie mamy otwieracza i że jesteśmy poznawczo ograniczeni, że podejmujemy decyzje poprzez serię myślowych skrótów i że emocje odgrywają dużą rolę w naszym życiu, jest niezwykle ważne. Należy jednak podkreślić, że jak wykazały ostatnie badania, brak racjonalności nie musi być czymś negatywnym. Emocje odgrywają kluczową rolę w naszym procesie decyzyjnym i bez nich decyzje mogą być wadliwe. Co w końcu decyduje o tym, że niektórzy z nas noszą czerwone krawaty, a inni niebieskie? (Tak, wiem, nasze żony lub partnerki, ale one też muszą w jakiś sposób podejmować te decyzje).</p><p class="tresc" style="text-indent:8.0pt">Mamy tu do czynienia z pewnymi kluczowymi czynnikami psychologicznymi. Dla przykładu heurystyka dostępności (wydarzenia, które łatwo przywołujemy do świadomości; nacechowane emocjonalnie wydają się nam bardziej prawdopodobne – red.) nawiązuje do naszej oceny korelacji, na którą wpływa to, co pamiętamy. Na przykład powszechnie się uważa, że główną przyczyną śmierci starszych ludzi jest zapalenie płuc lub rak. Tymczasem są nią choroby serca.</p><p class="tresc" style="text-indent:8.0pt">Heurystyka zakotwiczenia opisuje sposób, w jaki niezwiązane ze sobą liczby wpływają na nasze sądy. Jeżeli poprosimy ludzi, by zakręcili kołem ruletki, w której kula zawsze zatrzyma się na numerze 10 lub 65 (koło jest zepsute), wpłynie to na ich późniejszą odpowiedź na pytanie, ile krajów afrykańskich jest członkiem ONZ.</p><p class="tresc" style="text-indent:8.0pt">Te i podobne skrzywienia systemowe wpływają na sposób, w jaki komunikujemy się i postrzegamy świat. Są aż nadto widoczne w obecnym kryzysie strefy euro i były kluczowym czynnikiem w kryzysie z lat 2008 – 2009. Wyraźnie również odgrywają rolę w obecnej debacie emerytalnej. Warto pamiętać, że nawet profesjonaliści, tacy jak lekarze, księgowi i piloci, opierają się często w swoich sądach na intuicji. Nie wspominając już o naszych politykach!</p><p class="tresc" style="text-indent:8.0pt">To skrzywienie sądów jest główną przyczyną większości nonsensów w przepisach dotyczących ochrony zdrowia oraz obsesji na punkcie bezpieczeństwa i zagrożeń, która ogarnęła nasze społeczeństwa. Szczególnie widoczne jest to w Wielkiej Brytanii. Jeżeli sądy na tym obszarze nie są równoważone przez uważną analizę faktów i zdrowy rozsądek (choć zawsze powtarzam studentom, że nie ma czegoś takiego jak zdrowy rozsądek rozumiany jako racjonalne rozumienie realiów sytuacji), będą wadliwe.</p><p class="tresc" style="text-indent:8.0pt">Czy muszę przypominać ptasią grypę i koszmarne kolejki do kontroli bezpieczeństwa na lotniskach, w których każdy z nas jest traktowany jak potencjalny zamachowiec samobójca? Wszystkie te biedne starsze panie zmuszone do zdejmowania butów i biznesmeni zmuszani do wyrzucania drogich wód po goleniu, po to tylko, by zadośćuczynić absurdalnym przepisom. Choć oczywiście monopolistyczne zyski, które lotniska czerpią ze sprzedawania płynów po przejściu kontroli bezpieczeństwa, muszą być miłą rzeczą. Tak się składa, że w USA w ubiegłym roku popełniono 14 tys. morderstw. Ile z nich było rezultatem islamskiego ekstremizmu? Zero. USA wyraźnie nie muszą importować żadnych terrorystów. Nasi deputowani powinni gwarantować, że regulacje i kampanie są proporcjonalne, albo pójdą w złym kierunku, niepotrzebnie tylko strasząc ludzi. Legislacje, regulacje i upublicznianie określonych faktów będzie w sposób pośredni lub bezpośredni wpływać na nasze postrzeganie rzeczywistości.</p><p class="tresc" style="text-indent:8.0pt">Na koniec chciałem opowiedzieć wymowną, ale i w jakimś sensie smutną historię z londyńskiego metra. Obecnie prowadzona jest tam kampania plakatowa, by nie przepychać się do wyjścia z pociągu. Bardzo rozsądnie; każdy, kto kiedykolwiek był w Londynie, pamięta powtarzane jak refren „Mind the Gap”. Kampanię uzasadnia to, że w „ubiegłym roku doszło do 164 wypadków przy wsiadaniu do pociągów i wysiadaniu z nich”. To z pewnością poważny problem. Ale chwileczkę. W roku obrachunkowym zakończonym w kwietniu z metra skorzystało około 1,1 miliarda osób. Te 164 wypadki stanowią półtora tysięcznej procentu, czyli 0,000164 proc. Jak pisał Sam Leith, komentując tę kampanię w piśmie „Prospect”, prawdopodobnie większość z tych 164 ofiar była i tak zbyt pijana, by przeczytać plakat, więc jest to całkowita strata czasu. Niestety, wpłynie ona na percepcję wielu ludzi, którzy w podróżowaniu zaczną dostrzegać jeszcze jedno zagrożenie dla ich życia. Pomyślcie tylko o tych wszystkich biednych dzieciach, na które matki zaczną krzyczeć po przeczytaniu plakatu w drodze na wizytę u dziadka. Londyńskie metro wpadło na kiepski pomysł.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="wyroznienie"></p>
Serbia znów dryfuje ku nacjonalizmwi. Jak ją utrzymać dla Europy?
http://forsal.pl/artykuly/619579,jak_utrzymac_serbie_na_europejskim_kursie.html
2012-05-25T20:09:47Z
<p class="tresc">Kiedy tym krajem jest Serbia, gdzie demony nacjonalizmu wciąż można łatwo obudzić, obawy są tym większe. A kiedy prezydentem zostaje dawny nacjonalista, sojusznik zmarłego Slobodana Milosevica i Vojislava Seselja, sądzonego obecnie w Hadze, dzwonki alarmowe rozbrzmiewają szczególnie głośno.</p><p class="tresc">Są jednak powody, by sądzić, że zaskakujące zwycięstwo Tomislava Nikolicia w niedzielnych wyborach nie zawróci Serbii z proeuropejskiego kursu, który obrała w 2004 r. za prezydentury Borisa Tadicia. Nikolic i jego Partia Postępu pokłócili się w 2008 r. z radykałami Seselja i przeszli na pozycje umiarkowanie proeuropejskie. Nie wiadomo, na ile szczera jest ta przemiana; wielu Serbów jest podejrzliwych w tej kwestii. Nikolic mówi też o zacieśnieniu więzów z Rosją. Jednak jego prounijna retoryka w kampanii wyborczej była spójna. Popierając go, wyborcy wsparli tę wizję.</p><p class="tresc">Serbskie wybory prezydenckie i parlamentarne były tym razem zdominowane przez kwestie ekonomiczne, a nie nacjonalistyczne apele o odwet. Partia Nikolicia szła do wyborów z hasłem obniżenia 25-proc. bezrobocia, zdynamizowania wzrostu gospodarczego i ukrócenia korupcji, która stała się znakiem firmowym poprzedniej koalicji.</p><p class="tresc">Bruksela słusznie jednak powstrzymała się z gratulacjami dla Nikolicia, ostrzegając, że chce dowodu na jego proeuropejskie zaangażowanie i wolę współpracy oraz pojednania z sąsiadami Serbii. Kiedy w marcu Belgrad uzyskał status kandydata do UE, następnym krokiem miało być ustalenie daty rozpoczęcia rozmów o członkostwie. UE chce „widocznej i trwałej poprawy relacji” z Kosowem, zanim do tego dojdzie. To wielki test dla Nikolicia, którego retoryka w sprawie Kosowa jest twardsza niż Tadicia, ale który może mieć większe szanse na zjednanie sobie kosowskich Serbów. Bardziej bezpośrednim wyzwaniem jest sformowanie nowego koalicyjnego rządu – albo poprzez jego partię, albo demokratów Tadicia, którzy zajęli drugie miejsce, by uniknąć szkodliwej destabilizacji.</p><p class="tresc">Serbia pilnie potrzebuje odwieszenia linii kredytowej z MFW. Będzie to wymagało cięć, które odbiją się na i tak już zubożałych Serbach. Jeżeli Nikoliciowi uda się zrealizować te dwa zadania, pokaże, że jest mężem stanu, którego oczekuje UE.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p><a href="http://www.ft.com/"><img src="http://g.infor.pl/p/_wspolne/pliki/55000/ft_55137.gif" /></a></p>
60 lat NATO – potężny Sojusz na niebezpiecznym rozdrożu
http://forsal.pl/artykuly/619249,60_lat_nato_potezny_sojusz_na_niebezpiecznym_rozdrozu.html
2012-05-22T19:51:51Z
<p class="tresc">Przez cztery dekady NATO powstrzymywało agresję Związku Radzieckiego. Usunęło serbskie wojska Slobodana Miloszevicia z Kosowa w 1999 roku. Obaliło libijskiego dyktatora, pułkownika Kaddafiego w 2011 roku.</p><p class="tresc">Dziś jednak sojusz zmaga się z dużymi problemami. Po części wynika to z traumatycznych doświadczeń w Afganistanie. Dziś w Chicago NATO podkreśli swoją determinację, by wycofać się z tego kraju do końca 2014 roku. Choć słuszna jest decyzja o kontynuowaniu afgańskiej misji do tego czasu, będzie to niepopularna wojna. Należy wątpić, by NATO wkrótce zdecydowało się na jakąkolwiek interwencję poza swoimi granicami.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="tresc">Ponadto NATO ma poważny problem wewnętrzny. USA i Europa obierają coraz bardziej rozbieżne strategie militarne. Stany Zjednoczone skupiają się na Pacyfiku, a nie na utrzymaniu sił w Europie, starając się odeprzeć zagrożenie ze strony Chin. Jednocześnie europejskie rządy z powodu zapaści gospodarczej tną wydatki na obronność. Oba te trendy wpychają NATO w kryzys. Stany uważają, że Europa przywiązuje coraz mniejsze znaczenie do obronności. Europa z kolei wydaje się głucha na ostrzeżenia płynące z Ameryki, że Stary Kontynent powinien wydawać więcej dla zapewnienia sobie bezpieczeństwa.</p><p class="tresc">Niektórzy twierdzą, że ta wizja jest zbyt pesymistyczna. USA raz po raz podkreślają, że nie opuszczają Europy. Pojawiają się również sygnały, że Europa próbuje wziąć na siebie więcej zobowiązań związanych z członkostwem w NATO. Sojusz ogłosił, że członkowie wspólnie sfinansują nową flotę szpiegowskich samolotów bezzałogowych, których pilnie potrzebują.</p><p class="tresc">Rozdźwięk pomiędzy USA i Europą będzie się jednak pogłębiał. Francois Hollande, nowy prezydent Francji, potwierdził członkostwo swojego kraju w NATO, ale prawdopodobnie obetnie wydatki na obronność, by zbilansować budżet. Wzbudził również zaniepokojenie, deklarując wycofanie wszystkich jednostek bojowych z Afganistanu do końca 2013 roku. Niemcy, wykorzystując kryzys gospodarczy, aspirują do roli europejskiego lidera, ale zawiodły międzynarodowe zaufanie, wycofując się z akcji w Libii w ubiegłym roku. Inne państwa ograniczają swój potencjał militarny. Wielka Brytania będzie pozbawiona lotniskowców przez dekadę. Dania zrezygnowała z łodzi podwodnych, a Holandia z sił pancernych.</p><p class="tresc">Ponieważ nagłówki gazet zdominował kryzys w strefie euro, mało kto ma czas zajmować się innymi sprawami. Jednak przy obecnym kursie Europie w dłuższej perspektywie grożą militarna impotencja i marginalizacja.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p><span class="autor1"></span></p><p><a href="http://www.ft.com/"><img src="http://g.infor.pl/p/_wspolne/pliki/55000/ft_55137.gif" /></a></p>
Rostowski w "FT": Tylko EBC może zapobiec katastrofie w strefie euro
http://forsal.pl/artykuly/618675,rostowski_w_ft_tylko_ebc_moze_zapobiec_katastrofie_w_strefie_euro.html
2012-05-21T05:40:13Z
<p>"EBC powinien już teraz ogłosić, iż w razie<strong> wyjścia Grecji z eurostrefy</strong> będzie gotów skupować każdą ilość obligacji pozostałych państw strefy przez wyznaczony z góry czas, np. 12 lub 18 miesięcy" - napisał Rostowski w artykule, który ukazał się w poniedziałkowym numerze brytyjskiego dziennika.</p><p>"Były prezes EBC<strong> Jean-Claude Trichet</strong>, inaugurując podobną interwencję na dużą skalę w sierpniu ubiegłego roku, argumentował, że w warunkach, w których nie można posłużyć się normalnymi instrumentami polityki pieniężnej, EBC posiadając mandat do jej ustalania ma prawo naprawy tych warunków. Jest to także stanowisko polskiego rządu" - zaznaczył minister.</p><p>"Nawet w sytuacji, gdy ktoś jest przekonany, że takie (niestandardowe - PAP) działanie jest przeciw unijnym traktatom, Polska stoi na stanowisku, że jest uzasadnione w przypadku, gdy członek eurostrefy wychodzi z niej, ponieważ takie wydarzenie nie jest przewidziane w traktatach" - wyjaśnił.</p><p>Rostowski zastrzegł, że gotowość EBC do interwencji na rynku państwowych obligacji dotyczyłaby tylko sytuacji, gdyby któreś z państw strefy euro samo wychodziło z niej, a więc nie byłaby normalną praktyką.</p><p>"Wyjście z eurostrefy jest bardzo precyzyjnie zdefiniowanym wydarzeniem. Dlatego taka interwencja EBC nie byłaby zachętą dla innych państw (do emisji instrumentów dłużnych - PAP), czego słusznie obawiają się EBC i Niemcy. Żaden kraj nie wyjdzie ze strefy euro ściągając na siebie katastrofę po to, by inni mogli skorzystać z interwencji banku centralnego" - tłumaczy.</p><p>Wśród korzyści przyjęcia takiego rozwiązania Rostowski wymienia zwiększenie fiskalnej dyscypliny państw euro.</p><p>"Łagodząc skutki wyjścia z eurostrefy któregoś z członków dla państw w niej pozostających, a tym samym zwiększając prawdopodobieństwo wyjścia państw, które stale zachowują się w sposób nieprzewidywalny, EBC faktycznie zwiększyłby dyscyplinę fiskalną w ramach unii walutowej także w średnim okresie, a tym samym obniżałby ryzyko nadużycia rozwiązań niezgodnie z ich celem" - napisał.</p><p>Według <strong>Rostowskiego</strong> uświadomienie Grekom, że w razie ich wyjścia z eurostrefy, inni członkowie nie poniosą z tego tytułu przykrych konsekwencji przekona ich, by w nowych wyborach poparli partie, które chcą dotrzymać warunków, na mocy których Grecja uzyskała międzynarodową pomoc finansową. </p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p>
Moskwa nie powinna się odwracać plecami do Zachodu
http://forsal.pl/artykuly/618475,moskwa_nie_powinna_sie_odwracac_plecami_do_zachodu.html
2012-05-18T17:55:38Z
<p class="tresc">W ubiegłym tygodniu Putin zadzwonił do Obamy, by powiedzieć mu, że nie będzie mógł uczestniczyć w szczycie, ponieważ jest zbyt zajęty tworzeniem nowego rządu. Zastąpi go premier Rosji Dmitrij Miedwiediew.</p><p class="tresc">Decyzja Putina jest wysoce niefortunna. Nie ma wątpliwości, że realna władza w Rosji znajduje się na Kremlu. Co więcej, dla tego pokolenia światowych liderów Putin pozostaje wielką niewiadomą. Obama i brytyjski premier David Cameron spotkali się z nim za swojej kadencji tylko raz. A jest o czym rozmawiać: rozpad reżimu Asada w Syrii, irański program nuklearny, przyszłość Afganistanu i potrzeba zwiększenia kontroli zbrojeń, by wspomnieć tylko najbardziej palące kwestie.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="tresc">Trudno uniknąć wrażenia, że Putin chce wyrządzić afront Stanom Zjednoczonym. Jest wściekły na NATO za plan dotyczący tarczy antyrakietowej, który ma zostać zaakceptowany na szczycie sojuszu w Chicago, w przyszłym tygodniu. Jest również jasne, że Putin chce upokorzyć G8. Postrzega on prawdopodobnie tę organizację jako staromodny klub zachodnich dżentelmenów, w którym dla Rosji nie ma miejsca. Zamiast tego woli podkreślać związki z mocarstwami wschodzącymi. Na miejsce pierwszej wizyty wybrał Chiny. Putin weźmie również udział w szczycie grupy G20 w Meksyku, na którym obecni będą liderzy takich państw jak Indie i Brazylia.</p><p class="tresc">Jakie wnioski można z tego wyciągnąć? Być może reset we wzajemnych stosunkach po prostu się nie udał. Putinowska gospodarka opiera się przede wszystkim na wysokich cenach ropy i innych surowców. Dopóki to się nie zmieni, Putin nie będzie czuł presji, by poważnie negocjować z Zachodem.</p><p class="tresc">Nie powinien jednak ignorować kosztów, jakie Rosja może w związku z tym ponieść. Jeżeli amerykańska misja w Afganistanie się nie powiedzie i talibowie wrócą do władzy, to Rosja zapłaci cenę za wzrost przemytu heroiny przez jej granicę. Jeżeli prezydent Baszar al-Asad utrzyma się u władzy w Syrii, to Rosja odczuje reperkusje na Bliskim Wschodzie, ponieważ poparła lidera, którego bojkotuje Liga Arabska. Jeżeli Iran w końcu wyprodukuje broń nuklearną, to Rosja powinna się niepokoić, ponieważ bezpośrednie zagrożenie pojawi się u jej południowych granic.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="tresc">Gdyby Putin był realistą w polityce zagranicznej, chciałby rozmawiać z zachodnimi partnerami o tych problemach. Rzecz w tym, że polityka zagraniczna nie jest jego priorytetem. Odkrył, że rosyjska opinia publiczna jest krytyczna wobec jego reżimu. Musi się zatem zaprezentować Rosjanom jako mocny człowiek.</p><br /><p><a href="http://www.ft.com/"><img src="http://g.infor.pl/p/_wspolne/pliki/55000/ft_55137.gif" /></a></p>
Wykrwawić rywala patentem
http://forsal.pl/artykuly/618416,wykrwawic_rywala_patentem.html
2012-05-20T13:24:08Z
<p class="tresc">Judith Masthoff, holenderska naukowiec zajmującą się problemem sztucznej inteligencji, pierwszego przełomowego odkrycia dokonała w latach 90. Jej pomysł – „umożliwiający internaucie znalezienie w sieci konkretnej, interesującej go informacji” – po latach stał się orężem w sądowych bataliach, jakie toczą ze sobą czołowe firmy branży technologicznej.</p><p class="tresc">Wynalazek – zarejestrowany w amerykańskim urzędzie patentowym pod numerem 6216133 – przeszedł długą drogę. Najpierw należał do koncernu Philipsa, potem został odsprzedany firmie handlującej własnością intelektualną, wreszcie trafił to obecnego właściciela – Facebooka. Teraz pomysł Masthoff odgrywa kluczową rolę w procesie wytoczonym przez największą na świecie sieć społecznościową portalowi Yahoo. Firma Marka Zuckerberga zdecydowała się na sądową batalię, bo wcześniej sama została oskarżona o naruszenie prawa patentowego przez walczący o przeżycie Yahoo.</p><p class="tresc">– Nie jestem zadowolona z sytuacji, w której mój pomysł jest użyty do walki z konkurencją – tak Masthoff komentuje postępowanie Facebooka. – Ale prowokacja Yahoo wymaga odwetu. Sądowy pozew złożony tuż przed giełdowym debiutem FB można nazwać sabotażem i szantażem – dodaje.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="tresc">Z innego punktu widzenia możliwość wykorzystywania przez Facebook starych wynalazków do obrony podstawy prawnej swojego funkcjonowania świadczy o tym, że skutecznie działa rynek własności intelektualnej. Albo też że system oszalał i próbuje dusić innowacje.</p><p class="tresc">Wzajemne pozwy najbardziej znanych graczy branży elektronicznej zmusiły takie firmy, jak Facebook, Samsung, Microsoft, Google i Apple, do wydania w zeszłym roku znacznych sum na obronę prawną własnej działalności, powodując gwałtowny skok wartości patentów. – Tylko na rynku smartfonów w ubiegłym roku wydano na prawa autorskie 20 mld dol. – mówi profesor Mark Lemley ze Stanford Law School.</p><p class="tresc">To ogromne marnotrawstwo pieniędzy. – A przecież patenty nie miały temu służyć. Pozwy sądowe, takie jak sprawa założona przez Yahoo, stają się de facto podatkiem od osiągniętego sukcesu – przekonuje David Martin, prezes firmy zajmującej się analizami M-Cam. Co gorsza, rosnące koszty ponoszone przez przedsiębiorstwa na obsługę prawną skutkują spowolnieniem innowacji. Ci, których nie stać na opłacenie nowego „podatku”, odpadają z rywalizacji.</p><p class="tresc">Batalie patentowe – i koszty budowania potężnego zaplecza własności intelektualnej – nie są niczym nowym w branży technologicznej. W ostatnich latach wielu szefów spółek skarżyło się na działalność tzw. trolli – były to niewielkie firmy wyspecjalizowane w skupowaniu patentów i wnoszeniu pozwów o odszkodowanie za łamanie ich własności. Dziś trollami stali się najwięksi. Patenty należące do Nortel Networks, upadłego producenta sprzętu telekomunikacyjnego, zostały sprzedane na aukcji za 4,5 mld dol. Cena – pięć razy wyższa od wywoławczej – świadczy o tym, że zbankrutowany Nortel był wart więcej niż działający. Google, który przegrał wówczas z Apple’em oraz Microsoftem, zaledwie półtora miesiąca później zapłacił aż 12,5 mld dol. za Motorola Mobility. Tylko po to, by przejąć jej własność intelektualną dotyczącą bezprzewodowej komunikacji.</p><h2>Ćwierć miliona spornych patentów</h2><p class="tresc">Przyczyną transakcji na tak wielkie sumy jest potok pozwów dotyczących smartfonów: Apple, Samsung, Microsoft i inne firmy walczą o przewagę na największym – i zarazem najzyskowniejszym – rynku od czasów pojawienia się komputerów osobistych. Z jednej strony są bogate spółki mające środki oraz chęć kupowania dużej liczby patentów, które mogą ochronić ich działalność. Z drugiej – grupa dawnych gwiazd zmuszona zamieniać cenne dobra niematerialne na gotówkę. Wśród tych ostatnich są upadłe firmy, takie jak Nortel i Eastman Kodak (którego patenty dotyczące cyfrowego przetwarzania obrazu mogą okazać się najcenniejszą częścią majątku) oraz spółki walczące o przeżycie, takie jak Motorola i AOL, które zostały zmuszone przez akcjonariuszy do spieniężania patentów.</p><p class="tresc">Istnieją różne wytłumaczenia nasilenia zarówno walk sądowych, jak i sprzedaży patentów. Według niektórych to produkt uboczny zmian na rynku technologii – w świecie obracającym się wokół pomysłów własność intelektualna zajmuje należne jej główne miejsce.</p><p class="tresc">Zgodnie z tym punktem widzenia większy ruch na rynku patentów nadaje własności intelektualnej niezbędną płynność, to z kolei pomaga znaleźć właścicieli, którzy zdolni są do jej najpełniejszego wykorzystania. Potwierdzenia tej tezy nie trzeba długo szukać: Microsoft natychmiast odsprzedał Facebookowi za 550 mln dol. część patentów AOL, dawnego potentata internetu.</p><p class="tresc">Założenie, że „ekonomika pomysłów” potrzebuje lepszej infrastruktury i nowego podejścia, które sprawi, że rynek będzie działał lepiej, spowodowało powstanie rzeszy nowych firm – np. Intellectual Ventures, która chce promować innowacje, oddzielając tworzenie i opatentowywanie pomysłów od ich komercjalizacji, lub RPX, która skupuje patenty dla ochrony prawnej swoich klientów. Krytycy jednak twierdzą, że podobne przedsiębiorstwa tworzą system zachęcający do sporów sądowych i zmuszający firmy do wydawania środków na ochronę przed koniunkturalnymi pozwami.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="tresc">Według drugiego punktu widzenia wzmożona walka prawna odzwierciedla nieuniknioną konkurencję związaną z powstaniem nowych wielkich rynków zbytu. Patentowe wojny wokół smartfonów, w których po raz pierwszy zetknęły się firmy ze świata komputerów i mobilnej komunikacji, są tego najlepszym przykładem. Według RPX w grę może wchodzić ponad 250 tys. patentów, często pokrywających się, ponieważ smartfony wykorzystują technologie z kilku dziedzin branży technologicznej. Podobne walki prawne odbywały się, kiedy pojawiły się telegraf i radio, a nawet maszyny rolnicze – firmy walczyły o zapewnienie sobie zysków. W końcu powstaje sytuacja patowa i rywale dochodzą do wniosku, że wzajemne przebijanie się nie przyniesie już żadnych korzyści.</p><h2>Wojna każdego z każdym</h2><p class="tresc">Nie jest jednak wcale pewne, czy ten wzór powtórzy się w przypadku smartfonów lub sieci społecznościowych oraz reklam internetowych. – Patenty mają dużo większe znaczenie: ludzie wiedzą, że można nimi handlować, są o wiele bardziej widoczne. Zwiększenie liczby pozwów i wzrost cen patentów może potrwać znacznie dłużej – mówi prof. Doug Lichtman z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles. Drugą oznaką zachodzących głębszych zmian są sądowe spory o patenty w branżach bardzo dalekich od rynku wysokich technologii. Nawet stosunkowo stabilne branże, takie jak przemysł spożywczy, motoryzacja lub górnictwo, przeżywają wzrost liczby pozwów.</p><p class="tresc">To prowadzi do trzeciego wytłumaczenia nowych zjawisk w świecie patentów: zaszła zmiana systemowa. – Sama liczba pozwów oraz sumy wydawane na obronę prawną sugerują, że coś poważnie się zepsuło – twierdzi prof. Lemley. Zgodnie z tą teorią przyczyną problemu są ułomności procesu przyznawania wyłączności, który umożliwia opatentowanie nieznacznych lub nawet nieoryginalnych pomysłów, jak również decyzje sądów przyznające rację pozywającym. W tym przypadku naprawienie sytuacji może trwać lata: nowa amerykańska ustawa, pierwsza w tej dziedzinie od ponad pół wieku, przyniosła tylko niewielką poprawę. Zbliżyła ona prawo patentowe w USA do standardów międzynarodowych, ale tylko nieznacznie ograniczyła możliwość wnoszenia dokuczliwych koniunkturalnych pozwów.</p><p class="tresc">Tymczasem liczba spraw sądowych raczej się nie zmniejszy. Przeciwnie, walka może wylać</p><p class="tresc">się poza rynek smartfonów na szerszy obszar świata internetowego. – Jeśli np. Yahoo uda się wymusić opłaty patentowe na Facebooku, firma ta prawie na pewno wniesie podobne pozwy przeciwko innym spółkom internetowym. Na jej celowniku może się znaleźć Twitter, który ma bardzo mało patentów i nie może się bronić – mówi jeden z prawników pragnący zachować anonimowość, zajmujący się sporami między gigantami technologicznymi.</p><p class="tresc">Inni ostrzegają, że Facebook niedługo czekają nowe bardzo trudne wyzwania prawne. – Amazon, największy na świecie internetowy dom handlowy, posiada patent na sieci społecznościowe, i to wcześniejszy niż Facebooka, co może spowodować, że ten ostatni będzie musiał walczyć o główną ideę swojej działalności – mówi David Martin. Amazonowi też grozi batalia sądowa po wyjściu poza świat elektronicznych czytników i stworzeniu innych urządzeń mobilnych, takich jak Kindle Fire, który jest tabletem – mówi jeden z ekspertów. Prawnicy już zacierają ręce.</p><p class="tresc">Twórców pomysłów, które uruchomiły cały ten system, sytuacja wydaje się nierealna. – Jestem zainteresowana tym, żeby ludzie wykorzystywali moje pomysły – mówi Judith Masthoff, powtarzając to, co wynalazcy mówili od zawsze. I dodaje z rezygnacją: „Ale firmy również muszą bronić swoich interesów”.</p><p><a href="http://www.ft.com/"><img src="http://g.infor.pl/p/_wspolne/pliki/55000/ft_55137.gif" /></a></p>
Europa Środkowo-Wschodnia: na drodze do potęgi?
http://forsal.pl/artykuly/618419,europa_srodkowo_wschodnia_na_drodze_do_potegi.html
2012-05-22T05:53:55Z
<p>Co najmniej 16 głów państw Europy Środkowej i Wschodniej stało – dosłownie – w kolejce, żeby poznać podczas forum ekonomicznego chińskiego premiera. Kiedy Wen ogłaszał otwarcie specjalnej linii kredytowej dla łączonych projektów inwestycyjnych w infrastrukturę i technologie w Europie Wschodniej obecne były tylko dwa, małe państwa strefy euro i ani jeden z krajów Europy Zachodniej.</p><p>Niedługo po tej wizycie zastępca premiera Li Keqiang odwiedził Moskwę, gdzie podpisał z rosyjskimi firmami 27 kontraktów o łącznej wartości 15 mld USD. Na Węgrzech podpisał kolejnych siedem, w tym linię kredytową w wysokości 1 mld USD na projekty, takie jak budowane przez Chińczyków połączenie kolejowe z lotniskiem w Budapeszcie.</p><p>To nie koniec inwestycji. Cosco, chiński gigant transportowy, rozpoczął już rozmowy o zainwestowaniu kolejnego miliarda dolarów w adriatycki port Rijeka w Chorwacji. Ukraiński oligarcha rolniczy Oleg Bakhmatiuk jest ponoć w trakcie rozmów w sprawie inwestycji ze strony chińskiego producenta maszyn Sinomach.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p>Nic dziwnego, że Europa przyjmuje wszelkie inwestycje z otwartymi ramionami. Grecja chyli się ku opuszczeniu strefy euro, a zachodnioeuropejskie banki wycofują kapitał ze wschodu żeby wesprzeć swój bilans księgowy. W tym czasie Pekin zorientował się, że ma okazję zlewarować swoje rezerwy o wartości 3,2 bln w celu rozwinięcia swojej obecności w regionie, podczas gdy Europa Zachodnia, która była tu przez ostatnie dwie dekady dominującym inwestorem, jest zajęta własnymi problemami.</p><p>Dla Chińczyków region Europy Środkowej i Wschodniej jest atrakcyjny z wielu powodów – niskie podatki, dobrze wykształcona siła robocza, której zarobki są około pięć razy niższe niż w Niemczech, oraz dostęp do jednolitego rynku UE. </p><p>To sprawia, że region ten jest idealną bramą dostępu do reszty Europy i świetnym centrum dystrybucyjnym dla dużych produktów, których dostarczanie z Azji jest zbyt drogie. To właśnie, już od jakiegoś czasu, robią południowokoreańskie firmy, takie jak Samsung i LG w Polsce, czy też Kia na Słowacji. </p><p>Chiny zdają się szykować do szerszych inwestycji bezpośrednich oraz przejęć w Europie Wschodniej. I choć są one mniej kontrowersyjne politycznie niż w krajach zachodnich, niektóre sektory wciąż są na tę kwestię wrażliwe. Chiny były na przykład uważane za potencjalnego nabywcę udziałów polskich banków, które sprzedawane były przez banki zachodnie. Pekin ograniczył się jednak do starań o zgodę na otwarcie polskich oddziałów przez Bank of China i Industrial and Commercial Bank of China.</p><p>Choć Wen Jiabao zauważył podczas warszawskiego forum, że handel pomiędzy 16 państwami Europy Środkowej i Wschodniej a Chinami rósł od 2001 roku o 27,6 proc. rocznie, import chińskich towarów wciąż dziesięciokrotnie przewyższa eksport z regionu. Do 2015 roku handel ma według chińskiego premiera wzrosnąć o 100 mld euro. Europejscy liderzy będą go z pewnością trzymać za słowo.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p><a href="http://www.ft.com/"><img src="http://g.infor.pl/p/_wspolne/pliki/55000/ft_55137.gif" /></a></p>
Droga w stronę mniej uzbrojonego świata
http://forsal.pl/artykuly/618112,droga_w_strone_mniej_uzbrojonego_swiata.html
2012-05-20T00:49:33Z
<p class="tresc">To wciąż największe zagrożenie dla globalnego bezpieczeństwa – rodzące ryzyko, że Iran, Izrael oraz USA popadną w nowy konflikt regionalny.</p><p class="tresc">Konfrontacja z Iranem i Koreą Północną to niejedyne wyzwanie, z jakim muszą się zmierzyć USA i ich sojusznicy, którzy borykają się z potencjalnym rozprzestrzenieniem broni jądrowej. Muszą też przyjąć bardziej moralizatorski ton, argumentując, że nie powinno się wpuszczać innych krajów do klubu państw mających taką broń. Jednym z czołowych osiągnięć polityki zagranicznej prezydenta Baracka Obamy jest zainicjowanie redukcji ilości broni jądrowej posiadanej przez USA i Rosję, które łącznie mają 95 procent światowych zasobów. Ogłosił on też całkowite wycofanie tej broni jako dalekosiężny cel polityki USA.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="tresc">Jeśli Obama wygra drugą kadencję, powinien popchnąć naprzód dalszą redukcję. Obecnie Global Zero, międzynarodowy ruch popierany przez amerykańskiego prezydenta, objaśnia szczegółowo, jaki powinien być następny krok. Generał James Cartwright, były szef amerykańskiego Dowództwa Sił Strategicznych, argumentuje, iż USA oraz Rosja powinny w ciągu najbliższych 10 lat zredukować ilość posiadanej broni nuklearnej z obecnego poziomu 5 tys. sztuk po obu stronach (zarówno tych rozmieszczonych w terenie, jak i składowanych w arsenałach) do około 900.</p><p class="tresc">Global Zero ma mocny argument na poparcie tak daleko idącej redukcji. Arsenał 900 sztuk broni w zupełności wystarczyłby do wzajemnego powstrzymywania i znacznie przekraczałby poziom, który jest potrzebny Waszyngtonowi i Moskwie do odstraszania państw trzecich.</p><p class="tresc">Co ważniejsze, pomogłoby to w osiągnięciu drugiego istotnego celu kontroli zbrojeń – zaangażowania innych potęg nuklearnych, takich jak Chiny, Indie, Pakistan i Izrael. Podczas gdy USA i Rosja składują tak ogromne ilości broni, pozostałe państwa nie poczuwają się do obowiązku uznawania jakichkolwiek ograniczeń. Trzeba jednak je zachęcić, by przyłączyły się do negocjacji, które mogłyby skłonić je do zmniejszenia swoich arsenałów. Dotyczy to zwłaszcza takich przypadków, gdy niektóre kraje – jak Pakistan i Indie – wciąż powiększają swoje zasoby.</p><p class="tresc">Osiągnięcie postępu będzie trudne. Pentagon nie przejawia specjalnej chęci do nuklearnych redukcji. Rosja tymczasem pozostaje nieufna – częściowo z powodu planowanej przez NATO budowy tarczy antyrakietowej, której się sprzeciwia. Niemniej cel powinien zostać osiągnięty. Kontrola zbrojeń musi się stać multilateralnym przedsięwzięciem.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p><a href="http://www.ft.com/"><img src="http://g.infor.pl/p/_wspolne/pliki/55000/ft_55137.gif" /></a></p><p class="autor-nota"><span class="autor1"></span></p>
"FT": Brak współpracy z Zachodem obróci się przeciw Rosji
http://forsal.pl/artykuly/618007,ft_brak_wspolpracy_z_zachodem_obroci_sie_przeciw_rosji.html
2012-05-17T08:23:24Z
<p>Putin ogłosił niedawno, że nie weźmie udziału w szczycie G8 w Camp David, który rozpoczyna się w piątek, a Rosję na spotkaniu będzie reprezentował premier Dmitrij Miedwiediew. W obliczu tej decyzji trudno uniknąć wrażenia, że jest to ze strony Putina gest lekceważący wobec USA i samej G8 - uważa brytyjski dziennik.</p><p>Można też wywnioskować, że "osławiona polityka resetu (w stosunkach USA-Rosja) grzęźnie". Dopóki reżim Putina opiera się na wysokich cenach ropy naftowej, rosyjski prezydent "nie będzie odczuwał presji, by poważnie negocjować z Zachodem" - pisze "FT". Z drugiej strony Putin "musi zdać sobie sprawę, jak wielką cenę przyjdzie zapłacić Rosji za tak nieustępliwą politykę" - przestrzega dziennik.</p><p>"Jeśli nie powiedzie się misja USA w Afganistanie i do władzy powrócą talibowie, to Rosja poniesie konsekwencje zwiększonego handlu heroiną u swoich granic. Jeśli prezydent Baszar el-Asad utrzyma władzę w Syrii, to w Rosję będą wymierzone reperkusje na Bliskim Wschodzie, bo to ona (go) popiera. Jeśli Iran wreszcie zdobędzie broń jądrową, to Rosjanie będą się martwić nuklearnym zagrożeniem na południowej granicy swojego kraju" - wskazuje "FT".</p><p>Gdyby w polityce zagranicznej Putin był realistą - pisze dalej dziennik - chciałby rozmawiać o tych sprawach z zagranicznymi partnerami. Należy jednak pamiętać, że urząd prezydencki obejmował wśród protestów społeczeństwa i dlatego zależy mu przede wszystkim na tym, by pokazać, że jest twardym graczem. Problem polega więc na tym, że "polityka zagraniczna jest dla niego jedynie środkiem do celu" - podsumowuje "Financial Times".</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p>