© 2018 INFOR BIZNES Sp. z o. o. INFOR BIZNES Sp. z o. o. Forsal.pl: finanse osobiste 2018-10-16T01:05:51+02:00 INFOR BIZNES Sp. z o. o. http://forsal.pl/atom/tagi/finanse-osobiste Druga strona kredytowego medalu, czyli czego nie mówią frankowicze [OPINIA] http://forsal.pl/artykuly/1298961,druga-strona-kredytowego-medalu-czyli-czego-nie-mowia-frankowicze-opinia.html 2018-10-13T21:42:43Z Kredyty frankowe, ze względu na niski i stabilny w początkach lat dwutysięcznych kurs franka szwajcarskiego oraz atrakcyjne oprocentowanie stawką referencyjną libor, stanowiły interesującą alternatywę dla relatywnie droższych w tamtym okresie kredytów w polskich złotych. Fakt ten zdaje się pomijany przez część frankowiczów, domagających się rewizji ich umów z bankami - piszą Konrad Orlik i Szymon Suchcicki. ]]> <p class="tresc"><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc"><span>P</span><span>oczątek XXI wieku, kolejne pokolenie Polaków marzących o własnym mieszkaniu i czas decyzji, czy wybrać kredyt hipoteczny w walucie krajowej czy kredyt tańszy i modny w walucie obcej. Szerokie grono osób poszukujących środków na sfinansowanie zakupu własnego M, pomimo występowania realnego ryzyka walutowego, podejmuje decyzje o zaciągnięciu w banku zobowiązania denominowanego lub indeksowanego do franka szwajcarskiego z niższą miesięczną ratą, niż wynosiłaby rata kredytu złotowego. Wzrost kursu franka, do którego doszło w drugiej połowie 2008 r., spowodował wzrost całkowitego zadłużenia kredytobiorców względem banków kredytujących zakup nieruchomości. Ustawodawca, podejmując kroki w celu uspokojenia sytuacji panującej na rynku kredytów walutowych, wprowadził ustawę antyspreadową, która dała frankowiczom możliwość spłaty zadłużenia bezpośrednio w walucie kredytu bez dodatkowych opłat. Nowe prawo zastrzegło też uregulowanie w umowach kredytowych zasady określania sposobów i</span><span> terminów ustalania kursów wymiany walut stosowanych przez banki. </span></p> <p class="tresc"><span>Kolejna, nieprzewidziana przez światowych analityków zmiana wartości franka szwajcarskiego, powodująca nagły wzrost jego kursu względem innych walut, w tym złotówki, doprowadziła do niespotykanego dotąd wzrostu raty kredytowej, jak i wzrostu całkowitego zadłużenia względem kredytodawców. Wszystkie te okoliczności wpłynęły negatywnie na finanse dużej części kredytobiorców frankowych, a część z nich doprowadziły do poważniejszych problemów finansowych. </span></p> <p class="tresc"><span>W związku z zaistniałą na rynku walutowym sytuacją, która miała bezpośrednie przełożenie na wiele polskich gospodarstw domowych, część frankowiczów popadła w tarapaty.</span></p><p class="tresc"><span>&gt;&gt;&gt; CAŁY TEKST <a href="https://edgp.gazetaprawna.pl/wydanie/55651,12-pazdziernika-2018/65526,Dziennik-Gazeta-Prawna/19">W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP</a></span></p> Będą rekompensaty za podwyżki prądu? Minister szykuje ustawę http://forsal.pl/artykuly/1298841,beda-rekompensaty-za-podwyzki-pradu-minister-szykuje-ustawe.html 2018-10-12T12:19:34Z Ministerstwo Energii przygotowuje się na ewentualność rekompensowania obywatelom o niskich dochodach wzrostu cen energii, wywołanego polityką klimatyczną UE - powiedział PAP minister energii Krzysztof Tchórzewski. Nie jest to jednak przesądzone - zastrzegł.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Przepisy przygotowywane są na wypadek gdyby okazały się potrzebne - podkreślił. "Prace nie są zbyt intensywne, na razie nie ma potrzeby się spieszyć. Ostatnie ruchy cenowe na rynkach energii i uprawnień do emisji CO2 są spadkowe. Jest wyraźnie taniej niż jeszcze jakiś czas temu" - powiedział minister.</p><p>Jednak, jego zdaniem, można domniemywać, że cena uprawnień do emisji CO2 utrzyma się w 2019 r. na poziomie powyżej 20 euro, co będzie obciążało koszt produkcji energii w Polsce kwotą rzędu 80 zł na MWh. "Powinniśmy być przygotowani na ewentualne rekompensaty dla najuboższych obywateli" - podkreślił.</p><p>Tchórzewski przypomniał, że zgodnie z europejskimi regulacjami, dochody ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2, które trafiają do krajowych budżetów mogą zostać przeznaczone na szeroko pojętą modernizację energetyki, poprawę efektywności energetycznej, ale także na rekompensaty dla obywateli z powodu ewentualnego wzrostu cen energii, wynikającego z polityki klimatycznej UE. "Można z nich rekompensować podwyżki obywatelom, którzy zostaną najbardziej nimi dotknięci" - zaznaczył minister. Wskazał jednocześnie, że przychody przyszłorocznego budżetu państwa z tytułu sprzedaży uprawnień do emisji CO2 powinny być dużo wyższe niż pierwotnie zakładano, z powodu znaczącego wzrostu kosztów uprawnień do emisji CO2.</p><p>Podkreślił, że takie rozwiązania były już stosowane w szeregu państw UE, które w przeszłości wypłacały ze swoich budżetów rekompensaty pewnym grupom odbiorców.</p><p>Minister Tchórzewski poinformował też, że początkowo ME planowało rozwiązania ws. ewentualnych rekompensat wprowadzić do ustawy okołobudżetowej na 2019 r. "Takie poprawki zgłosiliśmy, ale okazało się, że jest to niezgodne z zasadami tworzenia budżetu i takich poprawek do ustawy okołobudżetowej wprowadzać nie można. Dlatego wycofaliśmy się z tej ścieżki z przyczyn formalnych. Te rozwiązania można wprowadzić, ale odrębną ustawą, zgodnie ze ścieżką legislacyjną, a nie jako poprawki do ustawy okołobudżetowej" - podkreślił.</p><p> Minister przypomniał, że o ile możliwość pomocy dla obywateli europejskie przepisy przewidują wprost, to każda pomoc dla firm z tytuły wzrostu cen energii musi być wcześniej notyfikowana w KE.</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/lifestyle/zdrowie/artykuly/1297373,drogie-zdrowie-wydajemy-srednio-770-zl-na-osobe.html" title="Drogie zdrowie. Wydajemy średnio 770 zł na osobę">Drogie zdrowie. Wydajemy średnio 770 zł na osobę</a></p> KNF: Średnia stopa zwrotu OFE za ostatnie 3 lata wyniosła 18,82 proc. http://forsal.pl/artykuly/1297358,knf-srednia-stopa-zwrotu-ofe-za-ostatnie-3-lata-wyniosla-18-82-proc.html 2018-10-11T08:42:37Z Średnia ważona stopa zwrotu wszystkich otwartych funduszy emerytalnych (OFE) za okres od 30 września 2015 r. do 28 września 2018 r. wyniosła 18,826 proc., podała Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"Wysokość średniej ważonej stopy zwrotu wszystkich otwartych funduszy emerytalnych za okres od dnia 30 września 2015 r. do dnia 28 września 2018 r. wynosi 18,826%" - czytamy w komunikacie. <br /> </p><p>Stopy zwrotu OFE za okres od 30 września 2015 r. do 28 września 2018 r. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/nieruchomosci/aktualnosci/artykuly/1297118,krolowie-stolecznej-reprywatyzacji-zobacz-kto-uzyskiwal-najwieksze-odszkodowania-w-warszawie.html">Królowie stołecznej reprywatyzacji. Zobacz, kto uzyskiwał największe odszkodowania w Warszawie</a></p> Dług spadkowy będzie kosztem uzyskania przychodu http://forsal.pl/artykuly/1296067,sprzedaz-odziedziczonej-nieruchomosci-dlug-spadkowy-bedzie-kosztem-uzyskania-przychodu.html 2018-10-11T14:53:14Z Kto spłaci zobowiązania spadkodawcy pieniędzmi ze sprzedaży odziedziczonej nieruchomości, ten zapłaci mniej podatku dochodowego.]]> <p class="tresc"><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc"><span><b>Nieruchomość w spadku </b>nie cieszy, gdy obciąża ją spory dług. W takiej sytuacji rozsądniej bywa spadek odrzucić, a jeśli już został przyjęty – często jedynym wyjściem jest ją sprzedać i pozbyć się ciężaru. Dziś jednak spłata długów spadkowych nie zmniejsza podstawy opodatkowania PIT (pisaliśmy o tym w artykule „Spłacone długi po zmarłym nie pozwalają zmniejszyć podatku dochodowego”, DGP nr 99/2018). </span></p> <p class="tresc"><span>Po pierwszym czytaniu w Sejmie jest projekt, który to zmienia. Pozwala uznać takie <b>wydatki za koszty uzyskania przychodu ze sprzedaży nieruchomości </b>(druk nr 2854). Ucieszy to spadkobierców, którzy będą sprzedawać odziedziczony dom lub mieszkanie przed upływem 5 lat (po tym czasie w ogóle nie ma podatkowego przychodu ze zbycia).</span></p> <p class="tresc"><span>Co istotne, ten sam projekt zakłada, że okres ten będzie liczony od końca roku kalendarzowego, w którym nieruchomość nabył spadkodawca, a nie jak dziś – spadkobierca. Dzięki temu wielu spadkobierców uniknie zapłaty PIT.</span></p> <p class="tresc"><span>Fiskus upomni się jednak o daninę, gdy spadkodawca umrze krótko po zakupie lub wybudowaniu nieruchomości, a spadkobierca zaraz potem ją sprzeda (nie będzie czekał 5 lat).</span></p> <p class="tresc"><span>Obie zmiany mają mieć zastosowanie do dochodów uzyskanych od 1 stycznia 2019 r. Warto więc się wstrzymać ze sprzedażą do przyszłego roku, aby móc z nich skorzystać. </span></p><p><a href="http://forsal.pl/nieruchomosci/mieszkania/artykuly/1287927,nie-tylko-polska-ma-zbyt-malo-komunalnych-m.html">Nie tylko Polska ma zbyt mało komunalnych „M”?</a></p><h2><b><span>Ciężary spadkowe w kosztach</span></b></h2> <p class="tresc"><span>Dziś przy sprzedaży nieruchomości spadkobierca może zaliczyć tylko udokumentowane nakłady zwiększające jej wartość oraz zapłacony podatek od spadków i darowizn. – W efekcie, po spłacie długów spadkowych, musi jeszcze uregulować podatek dochodowy z własnej kieszeni – wskazuje Konrad Filip Turzyński, doradca podatkowy, partner w KNDP.</span></p> <p class="tresc"><span>To ma się zmienić. Katalog kosztów ma się poszerzyć m.in. o przypadające na podatnika ciężary spadkowe. Ich katalog będzie zamknięty i obejmie: </span></p> <ul class="tresc"> <li><span>długi spadkowe,</span></li> <li>zaspokojone roszczenia o zachowek, oraz</li> <li>wykonane zapisy zwykłe i polecenia.</li> </ul> <p class="ramka-tyt"><span>Przykład</span></p> <p class="ramka-txt"><span>– Wyobraźmy sobie, że podatnik odziedziczył w testamencie dom jednorodzinny po swoim ojcu, dla uproszczenia wart 100 tys. zł – mówi Konrad Filip Turzyński. Nieruchomość ta była obciążona kredytem, a pozostały do spłacenia dług w wysokości 50 tys. zł obciążył spadek. Dodatkowo brat podatnika wytoczył mu proces o zachowek w wysokości 12,5 tys. zł. Jeśli podatnik sprzeda nieruchomość, by spłacić zobowiązania wynoszące 62,5 tys. zł, to zgodnie z obecnymi przepisami wydatków tych nie uwzględni przy obliczaniu podatku od dochodu ze zbycia. Odda więc fiskusowi 19 tys. zł. </span></p> <p class="ramka-txt"><span>– Uwzględniając koszty administracyjno-prawne, na całej transakcji może nawet stracić. Dzięki zmianom podatek zapłaciłby od kwoty 37,5 tys. zł pozostałej mu po spłacie długów – wyjaśnia ekspert (patrz też przykład w ramce).</span></p> <h2><b><span>Nie tylko kredyt </span></b></h2> <p class="tresc"><span>– Projekt nie rozstrzyga, co należy rozumieć przez długi spadkowe stanowiące koszt uzyskania przychodu. Nie nakazuje też, by były one związane ze sprzedawaną nieruchomością – zwraca uwagę Anna Misiak, partner, doradca podatkowy, szef zespołu podatków osobistych i doradztwa dla pracodawców w MDDP. </span></p> <p class="tresc"><span>Jej zdaniem zatem kosztem będzie nie tylko spłata zaciągniętego przez spadkodawcę kredytu na mieszkanie, ale też – sięgając do przepisów prawa cywilnego – m.in.:</span></p> <ul class="tresc"> <li><span>niektóre stosunki zobowiązaniowe, w których spadkodawca był dłużnikiem (np. zwrot pożyczki lub przedmiotu użyczenia, zapłata wymagalnego czynszu, uiszczenie wymagalnych rat renty i alimentów),</span></li> <li>obowiązki odszkodowawcze wynikające z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania,</li> <li>obowiązki pracownicze związane z działalnością gospodarczą spadkodawcy, które nie wygasły z chwilą śmierci,</li> <li>koszty związane z ostatnią chorobą spadkodawcy (np. wydatki na opiekę nad chorym, koszty leczenia i utrzymania),</li> <li>koszty pogrzebu spadkodawcy,</li> <li>koszty postępowania spadkowego (np. koszty zabezpieczenia spadku, ogłoszenia testamentu, przesłuchania świadków testamentu ustnego, koszty związane z ustanowieniem wykonawcy testamentu, jego wynagrodzenie oraz wydatki związane z działalnością tego wykonawcy, koszty spisu inwentarza i zarządu spadku).</li> </ul> <p class="tresc"><span>Zdaniem Grzegorza Grochowiny, menedżera w KPMG w Polsce, nie powinno być też przeszkód do zaliczania do kosztów podatkowych wydatków na: leczenie i opiekę w czasie ostatniej choroby spadkodawcy, pogrzeb, łącznie z nagrobkiem, postępowanie spadkowe, wynagrodzenie wykonawcy testamentu. </span></p> <p class="tresc"><span>– Tego rodzaju koszty są uznawane za długi i ciężary spadku zgodnie z ustawą o podatku od spadków i darowizn – zwraca uwagę ekspert.</span></p> <h2><b><span>Spadkobierca jak kupujący </span></b></h2> <p class="tresc"><span>Koszty uzyskania przychodów obejmą również udokumentowane koszty nabycia lub wytworzenia nieruchomości poniesione jeszcze przez spadkodawcę. </span></p> <p class="tresc"><span>– To oznacza zrównanie sytuacji spadkobierców i osób, które sprzedają nieruchomości, które sami kupili – mówi Anna Misiak. Wyjaśnia, że po nowelizacji spadkobiercy będą mogli pomniejszyć uzyskany ze sprzedaży przychód m.in. o: cenę nabycia, koszty związane z budową, opłaty notarialne, podatek od czynności cywilnoprawnych, o ile będą dysponować dokumentami potwierdzającymi poniesienie takiego kosztu przez spadkodawcę. </span><span class="allCaps"><b>©℗</b></span></p><p class="tresc"><span class="allCaps"></span><span class="allCaps"></span></p><p><span class="psav_picture">psav picture</span></p><span class="allCaps"></span><span class="allCaps"></span><h3 class="srodtyt">OPINIA: Łukasz Bączyk doradca podatkowy, starszy menedżer w Crido</h3><h3 class="srodtyt"><span>Spadkobiercy mogą liczyć na podatkowe oszczędności</span></h3><p class="tresc"><span>Skutki dla podatników można zobrazować następującym przykładem: </span></p><p class="tresc"><span><b>Założenia</b></span></p><p class="tresc"><span>▪</span><span> przychód ze zbycia nieruchomości – 500 000 zł</span></p><p class="tresc"><span>▪</span><span> udokumentowane nakłady poniesione przez podatnika – 100 000 zł</span></p><p class="tresc"><span>▪</span><span> podatek od spadków i darowizn przypadający na nabytą nieruchomość – 35 000 zł</span></p><p class="tresc"><span>▪</span><span> udokumentowane koszty nabycia przez spadkodawcę – 200 000 zł</span></p><p class="tresc"><span>▪</span><span> ciężary spadkowe przypadające na nabytą nieruchomość – 20 000 zł</span></p><p class="tresc"><span><b>Dziś</b></span></p><p class="tresc"><span>Dochód = 500 000 (przychód) – 100 000 (nakłady podatnika) – 35 000 (podatek od spadków i darowizn) = 365 000 zł</span></p><p class="tresc"><span><b>Po zmianach:</b></span></p><p class="tresc"><span>Dochód = 500 000 (przychód) – 100 000 (nakłady podatnika) – 35 000 (podatek od spadków i darowizn) – 200 000 (cena nabycia nieruchomości przez spadkodawcę) – 20 000 (ciężary spadkowe) = 145 000</span></p><p class="tresc"><span><b>Rezultat:</b></span><span> Oszczędności na ok. 42 000 zł </span></p><p><a href="http://forsal.pl/nieruchomosci/mieszkania/artykuly/1287989,83-proc-mieszkan-w-polsce-jest-kupowanych-na-wlasnosc-w-niemczech-tylko-51-proc.html">83 proc. mieszkań w Polsce jest kupowanych na własność. W Niemczech tylko 51 proc.</a></p><p class="tresc"></p> Odprawy emerytalne dla byłych wojskowych. Sądy stają po stronie żołnierzy http://forsal.pl/artykuly/1296049,odprawy-emerytalne-dla-bylych-wojskowych-sady-staja-po-stronie-zolnierzy.html 2018-10-10T19:38:13Z Armia nie chce płacić byłym żołnierzom, którzy po przejściu na emeryturę pracowali w niej dalej jako cywile. A sądy uznają, że ci mają prawo do tych pieniędzy.]]> <p class="tresc"><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc"><span>Interpelację (nr 23061) w sprawie problemów byłych wojskowych złożyła posłanka Joanna Schmidt po liście emerytowanego żołnierza. „Zgodnie z art. 91</span><span class="superscript">1</span><span> par. 1–2 kodeksu pracy pracownikowi z chwilą ustania stosunku pracy i przejścia na emeryturę przysługuje odprawa emerytalna. Jej wielkość jest uzależniona od ilości przepracowanych lat. Niestety organy wojskowe nie wykonują tego przepisu i odmawiają wypłaty odpraw emerytalnych pracownikom – emerytom wojskowym” – czytamy w liście. Żołnierz nadmienia dalej, że wyroki sądowe są korzystne dla skarżących, i pyta, dlaczego Ministerstwo Obrony Narodowej przyjęło taką strategię, narażając tym samym Skarb Państwa na straty w postaci konieczności uiszczenia odsetek oraz ponoszenia kosztów sądowych.</span></p><p class="tresc"><span class="psav_picture">psav picture</span></p><p class="tresc"><span>Mężczyzna ma 69 lat, jest emerytem wojskowym, ale nadal pracuje. I obawia się, że zostanie zmuszony przez swojego pracodawcę, czyli wojsko, do przebycia upokarzającej ścieżki sądowej, aby otrzymać to, co mu się należy. – Wielu kolegów będących w podobnej sytuacji rezygnuje ze składania pozwów, gdyż nie pozwala im na to honor. Jeszcze więcej osób nie ma pojęcia, że taka ścieżka jest w ogóle możliwa i ich szanse na wygraną są niemal stuprocentowe – mówi DGP. I dodaje, że kwoty, o które powinni się upominać byli wojskowi, są spore – to kilkanaście, czasem kilkadziesiąt tysięcy złotych. Nie wypłacając ich beneficjentom, armia oszczędza. </span></p><p class="tresc"><span>Biorąc pod uwagę, że – jak podaje biuro prasowe MON − w jednostkach organizacyjnych resortu obrony narodowej według stanu na 31 grudnia 2017 r. 16 proc. ogółu zatrudnionych stanowią emeryci i renciści wojskowi, oszczędności mogą być znaczne. </span></p><p><a href="http://forsal.pl/gospodarka/finanse-publiczne/artykuly/1292356,waloryzacja-na-nowych-zasadach-emeryci-zyskaja-nie-mniej-niz-70-zl.html">Waloryzacja na nowych zasadach? Emeryci zyskają nie mniej niż 70 zł</a></p><h2><b><span>Co na to sądy </span></b></h2><p class="tresc"><span>Sprawą odpraw emerytalnych dla byłych wojskowych, którzy po zakończeniu służby przeszli na etaty cywilne (najczęściej w swoich macierzystych jednostkach), zajmował się już Sąd Najwyższy. W wyroku z 9 grudnia 2015 r. (sygn. akt I PK 1/15) przyznał skarżącemu żołnierzowi rację. Jednak, jak podkreśla Aleksandra Karnicka, radca prawny prowadząca kancelarię specjalizującą się w sprawach mundurowych, wyrok został wydany tylko w konkretnej, indywidualnej sprawie. </span></p><p class="tresc"><span>Podobnie argumentuje MON zapytany, dlaczego ciągle odsyła „podwójnych emerytów” do sądów, wiedząc, że tam i tak wygrają. – Wyroki wydawane w indywidualnych sprawach dotyczących odpraw emerytalnych dotyczą konkretnego stanu faktycznego i odnoszą skutek wyłącznie pomiędzy stronami postępowania. Brak jest podstaw, aby uznać, że rozstrzygnięcie sądu w indywidualnej sprawie automatycznie wywołuje skutek we wszystkich podobnych – pisze w odpowiedzi biuro prasowe MON, dodając, że problem jest skomplikowany z prawnego punktu widzenia.</span></p><p class="tresc"><span>Sądy, rozpatrując sprawy emerytowanych żołnierzy, którzy po zakończeniu służby zdecydowali się na dalszą aktywność zawodową, podkreślają, że odprawa emerytalna przysługuje „nie abstrakcyjnie”, tylko od pracodawcy, u którego pracownik był zatrudniony w chwili przejścia na takie świadczenia. Co więcej, jest ona świadczeniem powszechnym, ustawowo zagwarantowanym przez Kodeks pracy. Co prawda przysługuje raz w życiu za pracę niezależnie od posiadanego stażu zatrudnienia, ale żołnierz to nie pracownik. I odprawa przewidziana z racji odejścia z wojska nie jest świadczeniem ze stosunku pracy. Co ważne, wypłata takiej odprawy nie ma nic wspólnego z przejściem na emeryturę, bowiem, jak podkreślił Sąd Rejonowy w Szczytnie w wyroku z 25 października 2017 r. (sygn. akt IV P 185/17), żołnierzowi odprawa przysługuje już po roku służby. Może się co prawda tak zdarzyć, że żołnierz, odchodząc ze służby z uwagi na staż, jednocześnie nabywa uprawnienia emerytalne, ale między takimi zdarzeniami nie ma rzeczywistego związku, a jedynie pozorny. A to oznacza, że – zdaniem sądów – nie ma przeszkód, aby emerytowany wojskowy ubiegał się o odprawę, kończąc aktywność zawodową jako cywil. </span></p><h2><b><span>Jak rozwiązać problem</span></b></h2><p class="tresc"><span>Zdaniem prawników należałoby ten problem uregulować niejako z góry. – Najlepszym rozwiązaniem zarówno dla emerytowanych żołnierzy, jak i dla samego wojska byłaby taka nowelizacja ustawy zaopatrzeniowej, dzięki której bez długotrwałego procesu sądowego zakład emerytalny od razu wypłacałby odprawę. Obecnie wojsko próbuje przeciągnąć sprawy, nie licząc się z tym, że po przegranym procesie dodatkowo należy zapłacić odsetki – mówi Damian Sucholewski, adwokat z Warszawy specjalizujący się w sprawach służb mundurowych. Podobnego zdania jest komandor Wiesław Banaszewski, przewodniczący Konwentu Dziekanów Korpusu Oficerów Zawodowych. – Prawo do drugiej odprawy dla byłych żołnierzy pracujących później w cywilu, osiągających powszechny wiek emerytalny, powinno być zagwarantowane ustawowo – podkreśla. A gen. Bogusław Pacek kwituje to słowami, że byli żołnierze, dziś emeryci, nie mogą być traktowani gorzej niż ci, którzy nabywają określone prawa wcześniej, służąc w innych formacjach, a teraz pracują w innym resorcie.</span></p><p class="tresc"><span>Aleksandra Karnicka uważa, że Sąd Najwyższy powinien podjąć uchwałę w tej sprawie. Wtedy ta miałaby moc zasady prawnej i byłaby wiążąca dla innych sądów i organów. Podobnie wydaje się myśleć resort obrony, który ma świadomość tego, że spraw o drugie odprawy przed sądami będzie przybywać. „Wobec powyższego informuję, że Minister Obrony Narodowej wystąpił do Prezesa Prokuratorii Generalnej RP o zwrócenie się w tej sprawie do Prezesa Sądu Najwyższego, aby – w celu zapewnienia jednolitości w orzecznictwie – przedstawił wniosek o rozstrzygnięcie przedmiotowego zagadnienia prawnego przez Sąd Najwyższy” – czytamy w odpowiedzi MON na interpelację posłanki Schmidt. </span><span class="allCaps"></span></p><p><a href="http://forsal.pl/finanse/finanse-osobiste/artykuly/1293199,wysokie-skladki-dla-firm-lub-potezne-dotacje-z-budzetu-takie-moga-byc-skutki-reformy-pomostowek.html">Wysokie składki dla firm lub potężne dotacje z budżetu. Takie mogą być skutki reformy pomostówek</a></p><p class="tresc"><br /><span class="allCaps"></span></p> Wysokie składki dla firm lub potężne dotacje z budżetu. Takie mogą być skutki reformy pomostówek http://forsal.pl/artykuly/1293199,reforma-pomostowek-wysokie-skladki-dla-firm-lub-potezne-dotacje-z-budzetu.html 2018-10-08T16:13:43Z ZUS na zlecenie rządu przygotował raport dotyczący nie tylko prognozy finansowej Funduszu Emerytur Pomostowych w latach 2019–2040, ale także wprowadzenia samofinansowania wypłat świadczeń z tego funduszu.]]> <p class="tresc"><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc"><span>– Dokument jest odpowiedzią na propozycje organizacji pracodawców, żeby takie emerytury obliczać na podstawie wpłaconych składek – wyjaśnia Marcin Zieleniecki, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej. </span></p><p class="tresc"><span>– Czekałem z dużą niecierpliwością na te wyliczenia. I muszę przyznać, że jestem zaskoczony drakońską podwyżką wysokości składek na FEP – komentuje Tadeusz Zając, były główny inspektor pracy, doradca prezydenta Pracodawców RP.</span></p><p><a href="http://forsal.pl/gospodarka/finanse-publiczne/artykuly/1292356,waloryzacja-na-nowych-zasadach-zobacz-o-ile-wzrosna-renty-i-emerytury.html">Waloryzacja na nowych zasadach? Zobacz, o ile wzrosną renty i emerytury</a></p><h2><b><span>Wielkie liczenie</span></b></h2><p class="tresc"><span>ZUS policzył kilka wariantów. W pierwszym ustalił wpływy i wydatki na podstawie obowiązujących przepisów (pomostówki nadal pozostają świadczeniami wygasającymi). Z danych wynika, że z każdym rokiem będzie się powiększał deficyt tego funduszu. Najgorzej będzie w 2022 r., kiedy do wypłaty emerytur pomostowych z pieniędzy podatników będzie trzeba dołożyć prawie miliard złotych. A to dlatego, że właśnie w tym roku liczba wypłacanych świadczeń wzrośnie prawie dwukrotnie, do 37,3 tys. Dopiero w kolejnych latach sytuacja się poprawi, bo ich liczba będzie spadać. Najmniej będzie w 2040 r., kiedy wypłat będzie zaledwie 10,1 tys. Zmiana to efekt tego, że z każdym rokiem będzie się zmniejszać populacja uprawnionych do emerytur pomostowych (czyli tych, które zaczęły pracę przed 1 stycznia 1999 r.). To przekłada się na pieniądze. O ile wydolność FEP w 2021 r. wyniesie zaledwie 22,4 proc., to w 2039 r. wzrośnie do 137,1 proc., czyli wpływy ze składek będą większe niż wydatki.</span></p><p class="tresc"><span class="psav_picture">psav picture</span></p><p class="tresc"><span>Kolejny wariant policzony przez ZUS uwzględnia propozycję samofinansowania wypłat emerytur pomostowych. Wynika z niego, że składka na FEP pokryje wydatki dopiero, gdy w 2022 r. wzrośnie do 8 proc. W przyszłym roku już powinna wynieść 6,27 proc. Obecnie pracodawca ma obowiązek zapłacenia za każdego pracownika 1,5 proc. podstawy wymiaru składek (czyli pensji). Co więcej, nawet po wygaszeniu emerytur pomostowych w 2040 r. (kiedy będzie już najmniej świadczeniobiorców), firmy i tak będą musiały płacić blisko 5 proc. składki na FEP na pobierających świadczenie. </span></p><p class="tresc"><span>Jeszcze gorzej wychodzą szacunki w trzecim wariancie. ZUS (na podstawie propozycji pracodawców) przyjął, że kapitał zgromadzony w FEP ma pokrywać wydatki na emerytury pomostowe w okresie pięciu lat jej pobierania. I wyszło, że w przypadku 15 lat pracy w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze składka powinna wynosić od 10,7 do 12,2 proc. zarobków. Dopiero jeśli pracownik będzie pracować 25 lat, to składka wynosząca od 6,7 do 7,1 proc. w całości pokryje wypłatę emerytury pomostowej przez okres 5 lat. – Firmy korzystające z pracy osób w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze powinny płacić wyższe składki, bo na tym zarabiają. I dlatego uważam, że trzeba wprowadzić samofinansowanie wypłat emerytur pomostowych – wyjaśnia autor tej koncepcji Jeremi Mordasewicz, ekspert ubezpieczeniowy z Konfederacji Lewiatan.</span></p><p class="tresc"><span>– Nie zgodzimy się pod żadnym pozorem na takie zmiany. System emerytur pomostowych musi być dotowany przez państwo, bo jest to system solidarnościowy – odpowiada Bogdan Grzybowski, dyrektor wydziału polityki społecznej OPZZ i członek Rady Nadzorczej ZUS. – W czasie prac nad emeryturami pomostowymi nikt nigdy nie zakładał, że ten system ma być samofinansujący – dodaje. </span></p><p class="tresc"><span>Podobnie uważa Henryk Nakonieczny, członek prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. – Nie ma takiej możliwości, żebyśmy się zgodzili na system samofinansujący. Dlatego będziemy przekonywać rząd, żeby ten przygotował projekt ustawy o zniesieniu wygaszenia emerytur pomostowych, pozostawiając dofinansowanie z budżetu do ich wypłaty – podkreśla Henryk Nakonieczny. </span></p><h2><b><span>Podział pracodawców </span></b></h2><p class="tresc"><span>Okazuje się też, że propozycja Konfederacji Lewiatan dotycząca samofinansowania pomostówek nie podoba się innym organizacjom pracodawców. – Zwiększanie stopy składek płaconych na Fundusz Emerytur Pomostowych jest niczym innym, jak tylko podniesieniem kosztów pracy. Za takie pomysły zapłacimy wszyscy wcześniej czy później, bo spadnie konkurencyjność polskich firm – nie tylko u nas, ale także w Europie – ostrzega prof. Jan Klimek ze Szkoły Głównej Handlowej, wiceprezes Związku Rzemiosła Polskiego oraz przewodniczący zespołu ds. ubezpieczeń społecznych RDS. </span></p><p class="tresc"><span>Pracodawcy RP także nie poprą zmian w takiej formie. </span></p><p class="tresc"><span>– Firmy zatrudniające pracowników w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze mogą nie wytrzymać finansowo – zauważa Tadeusz Zając. – Tym bardziej że eksperci ostrzegają przed nadciągającym spowolnieniem gospodarczym. I nie wolno pochopnie podejmować decyzji, żeby nie doprowadzić do katastrofy – dodaje. </span></p><p class="tresc"><span>Specjaliści podkreślają też, że wprowadzenie samofinansowania emerytur pomostowych może doprowadzić do sytuacji, w których firmy będą szukać sposobów obejścia nowych wydatków. </span></p><p class="tresc"><span>– Może to spowodować, że przedsiębiorcy będą likwidować stanowiska, na których jest wykonywana praca, za którą powinna być odprowadzana wysoka składka na FEP. I zamiast pracowników, takie prace będą wykonywać samozatrudnieni – zauważa Łukasz Kozłowski, główny ekonomista z Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Firmy też mogą przenosić produkcję do innych krajów, gdzie koszty pracy będą niższe – dodaje. </span></p><p class="tresc"><span>I właśnie z powodu tak wielu wątpliwości strona rządowa oczekuje, że związkowcy i pracodawcy wypracują wspólne stanowisko. Przy jednym zastrzeżeniu. </span></p><p class="tresc"><span>– <b>Debata o emeryturach pomostowych</b> musi być prowadzona w ramach systemu emerytalnego – zastrzega Marcin Zieleniecki.</span></p><p><a href="http://forsal.pl/gospodarka/aktualnosci/artykuly/1289212,obecny-system-emerytalny-jest-prawie-jak-miedzywojenny.html">Obecny system emerytalny jest prawie jak międzywojenny</a></p><p class="tresc"><br /><span class="allCaps"></span></p> Dyrektor PIE: Na wprowadzeniu PPK skorzystają osoby w wieku powyżej 55 lat http://forsal.pl/artykuly/1290355,na-wprowadzeniu-ppk-skorzystaja-osoby-w-wieku-powyzej-55-lat.html 2018-10-06T07:28:54Z Wprowadzenie Pracowniczych Planów Kapitałowych może spowodować, że pracodawcy, chcąc zmniejszyć koszty pracy, częściej będą sięgali po osoby w wieku powyżej 55 lat - ocenił dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego Piotr Arak.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Sejm uchwalił w czwartek ustawę o Pracowniczych Planach Kapitałowych, zakładającą utworzenie powszechnego, dobrowolnego i prywatnego systemu oszczędzania, współtworzonego przez pracowników, pracodawców i państwo. Program ma dotyczyć, według szacunków rządu, około 11,5 mln pracowników i zapewnić dodatkowe oszczędności dla przyszłych emerytów po ukończeniu przez nich 60. roku życia. Do PPK zostaną zapisani pracujący Polacy w wieku do 55 lat.</p> <p>Natomiast osoby powyżej 55. roku życia po wejściu w życie ustawy o PPK będą mogły się zapisywać do programów, "jednak w odróżnieniu od reszty ci pracownicy w wieku 55-70 lat będą musieli złożyć wniosek. Inni będą zapisywani automatycznie" - wyjaśnił Arak.</p> <p>Według niego osoby w wieku ponad 55 lat mogą skorzystać na wprowadzeniu PPK. Dzisiaj są - jego zdaniem - często dyskryminowane na rynku pracy ze względu na wiek. "Po wprowadzeniu PPK pracodawcy mogą podejmować racjonalne decyzje ekonomiczne i częściej zatrudniać starsze osoby, które nie będą członkami Pracowniczych Planów Kapitałowych. Od nich pracodawcy nie będą musieli odprowadzać dodatkowych składek" - uważa ekspert.</p> <p>Jego zdaniem niewielu pracowników powyżej 55 lat będzie się decydowało na oszczędzanie w ramach PPK. "Takie osoby będą mieć mało czasu na oszczędzanie, nie skumulują odpowiedniego, satysfakcjonującego kapitału. Ponadto część pracowników po skończeniu 55 lat myśli, jak zabezpieczyć swoją przyszłość na własną rękę, decydując się m.in. na inwestycje w nieruchomości czy aktywa giełdowe".</p> <p>W opinii Araka wprowadzenie PPK nie wpłynie znacząco na rynek pracy. "Pracownicy i tak dostaną podwyżki, ale mogą być one odrobinę niższe, niż wynikałoby to z samej dynamiki płac. Należy jednak podkreślić, że w zamian pracownicy otrzymają oszczędności emerytalne. Spodziewam się ciężkich negocjacji między pracodawcami i pracownikami" - powiedział.</p> <p>Według eksperta wejście w życie PPK nie wpłynie również na wzrost liczby umów cywilnoprawnych. "One głównie dotykają dwóch grup pracowników: tych, którzy wchodzą na rynek pracy, oraz tych, którzy kończą swoją aktywność zawodową - osób powyżej 60. roku życia. Wątpię, żeby pracodawców było stać na naruszanie prawa, jak zamiana umów o pracę na cywilnoprawne. Dziś firmy myślą o swoich pracownikach, dając im dodatkowe świadczenia, a nie gorsze umowy" - stwierdził.</p> <p>Zwrócił uwagę, że liczba umów cywilnoprawnych spada. "Utrzymuje się ona na poziomie około 1 miliona. Mając na uwadze, że mamy ponad 16 mln aktywnych ekonomicznie Polaków, to zjawisko zatrudniania na umowy cywilnoprawne nie jest powszechne" - zaznaczył Arak.</p> <p>Według danych GUS bezrobocie w sierpniu wyniosło 5,8 proc. Na 958,6 tys. bezrobotnych 255,1 tys. to osoby powyżej 50. roku życia.</p> <p>W PPK ma być zaangażowane państwo, pracodawcy i pracownicy. Dotyczy osób, które są zatrudnione na podstawie umowy o pracę. Wpłata podstawowa finansowana przez uczestnika PPK może wynosić od 2 do 4 proc. wynagrodzenia. Pracodawca dopłacałby składkę od 1,5 proc. do 4 proc. wynagrodzenia. W efekcie maksymalna wpłata na PPK dla pracownika mogłaby wynosić 8 proc.</p> <p>Wpłata podstawowa finansowana przez uczestnika PPK będzie mogła wynosić mniej niż 2 proc. wynagrodzenia (ale nie mniej niż 0,5 proc.), jeżeli jego wynagrodzenie z różnych źródeł nie przekroczy w miesiącu 1,2-krotności minimalnego wynagrodzenia. Poza tym ma obowiązywać coroczna dopłata z budżetu w wysokości 240 zł i państwo dawałoby także dodatkową "opłatę powitalną" - 200 zł.</p> <p>Ustawa ma wejść w życie 1 stycznia 2019 r. z półrocznym vacatio legis. Największe firmy, zatrudniające powyżej 250 osób, zaczną stosować jej przepisy od 1 lipca 2019 r. Zatrudniające co najmniej 50 osób - od 1 stycznia 2020 r., a zatrudniające co najmniej 20 osób - od 1 lipca 2020 r. Pozostałe podmioty będą musiały stosować ustawę od 1 stycznia 2021 r. Ten ostatni termin obowiązuje też podmioty należące do sektora finansów publicznych.</p> <p>Program PPK będzie prowadzony przez Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, zakłady ubezpieczeń i Powszechne Towarzystwa Emerytalne. Gdy ktoś osiągnie 60. rok życia, będzie mógł wypłacić zgromadzone pieniądze jednorazowo, ale wtedy z 75 proc. z obciążeniem podatkowym. Jeżeli będzie wypłacał zebrane pieniądze w miesięcznych ratach przez 10 lat, nie będzie to opodatkowane.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/praca/aktualnosci/artykuly/1290331,bezrobocie-w-usa-jest-najnizsze-od-49-lat.html">Bezrobocie w USA jest najniższe od 49 lat</a></p> Koniec procesu grupowego "frankowiczów" przeciwko mBankowi http://forsal.pl/artykuly/1289492,koniec-procesu-grupowego-frankowiczow-przeciwko-mbankowi-kiedy-wyrok.html 2018-10-05T15:28:22Z Przed łódzkim sądem okręgowym zakończyło się w piątek postępowanie grupowe przeciwko mBankowi. Powodem złożenia pozwu jest zawarty w umowach mechanizm waloryzacji. Klienci banku domagają się unieważnienia całych umów kredytów "waloryzowanych" lub unieważnienie części ich zapisów.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Ogłoszenie wyroku w tej sprawie odroczono do 19 października.</p> <p>Sprawa toczy się od 2016 roku. Początkowo pozew dotyczący umów kredytów hipotecznych waloryzowanych kursem franka szwajcarskiego zawieranych przez bank złożyło ponad 500 osób. Obecnie grupa liczy ponad 1700 osób. Ich reprezentantem jest Miejski Rzecznik Konsumentów w Warszawie.</p> <p>Powodem złożenia pozwu jest zawarty w umowach mechanizm waloryzacji kredytu udzielonego we <b>frankach szwajcarskich.</b> Jego celem jest m.in. unieważnienie całych umów kredytów "waloryzowanych" zawartych z mBankiem, a ewentualnie - unieważnienie części ich zapisów uważanych za nieuczciwe. W pozwie wymieniono kilka klauzul w tych umowach i zawarto związane z nimi konkretne wnioski.</p> <p>Jak przypomniał pełnomocnik "frankowiczów" mec. Iwo Gabrysiak jego klienci kwestionują sposób waloryzacji kredytu. Podkreślił, że miernikiem waloryzacji jest kurs franka szwajcarskiego, a tak naprawdę dwa kursy - przy wypłacie kurs kupna, a przy spłacie każdej raty kurs sprzedaży. Zwrócił uwagę, że kwestia ustalania wartości długu, który ma spłacić konsument poprzez kurs waluty była powszechną praktyką, a to jak mówił - powołując się na raport NIK - jest to "systemowa wada, za którą winę ponoszą banki, ewentualnie państwo, które nie zareagowało odpowiednio wcześnie".</p> <p>Pełnomocnik podkreślił, że istotą sprawy jest interes prawny i ryzyko, jakie ponieśli klienci banku, wynikające z naruszenia prawa bankowego. Zwrócił uwagę, że bank przeniósł w całości na kredytobiorcę ryzyko kursowe, tzn., kiedy ten kurs wzrośnie, to nie jest problem banku, tylko klienta. Według pełnomocnika tak być nie powinno. Ryzyko kursowe powinno być podzielone na obie strony. Dlatego - jego zdaniem - doszło do nadużycia zaufania publicznego do banków.</p> <p>Tymczasem zdaniem mBanku, ryzyko jest zjawiskiem typowym w gospodarce i dotyczy także umowy bankowej. Osoby, które zdecydowały się wziąć kredyt miały wybór między kredytem złotówkowym a "walutowym". W mowie końcowej pełnomocnik banku wniósł o oddalenie pozwu. </p> <p>W piątek sąd oddalił wnioski o przesłuchanie świadków, którymi byli m.in. pracownicy mBanku. Strony wygłosiły mowy końcowe. Ogłoszenie wyroku odroczono do 19 października. </p><p><a href="http://forsal.pl/finanse/finanse-osobiste/artykuly/1273302,kredyt-o-stalej-stopie-oprocentowania-jakie-sa-plusy-i-minusy-takiego-rozwiazania.html">Kredyt o stałej stopie oprocentowania. Jakie są plusy i minusy takiego rozwiązania?</a></p> Susza wywindowała ceny warzyw http://forsal.pl/artykuly/1289337,ceny-warzyw-w-polsce-ida-w-gore-wszystko-przez-susze.html 2018-10-05T13:12:20Z Niekorzystne warunki pogodowe wpłynęły na uprawę warzyw. Te spod osłon ucierpiały z powodu upałów, natomiast uprawy polowe, szczególnie warzywa kapustne, odczuły niedobór wody. Ma to odzwierciedlenie w wyższych cenach niż w latach ubiegłych.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Na przełomie września i października zaobserwowaliśmy znaczący wzrost cen warzyw krajowych spod osłon. Pomidory malinowe były oferowane po 6-8 zł/kg; czerwone - 4,5-5,5 zł/kg, a gruntowe 2-3 zł/kg - poinformował Maciej Kmera z rynku hurtowego w Broniszach. </p> <p>Za cukinia kosztowała 3,5-5,5 zł/kg; ogórki szklarniowe - 4-5 zł/kg, gruntowe - 4,75-5,5 zł/kg; bakłażany - 4,5-6 zł/kg; fasolka szparagowa - 3,5-5,5 zł/kg; papryka czerwona - 3,5-4,5 zł/kg. </p> <p>Droższe niż przed rokiem są warzywa korzeniowe i kapustne. Za kalafior trzeba zapłacić - 3,5-5 zł/szt.; kapustę białą - 3-4 zł/szt.; marchew - 1,3-1,7 zł/kg, a za cebulę białą 1,4-1,75 zł/kg. </p> <p>Rosnące ceny krajowych warzyw spod osłon uruchomiły import z Hiszpanii. Na razie sprzedawane są cukinie w cenie 4,5-5,5 zł/kg; bakłażany - 5-6 zł/kg i papryka żółta i pomarańczowa w cenie 5-7 zł/kg.</p> <p>Tegoroczna susza w znacznie mniejszym stopniu zaszkodziła owocom. Jabłek i śliwek jest nadmiar, co przekłada się na ich niskie ceny - zaznaczył Kmera.</p> <p>Jabłka tanieją w szybkim tempie od 1,5 zł/kg na początku września do 0,7-1 zł/kg obecnie. Tylko niektóre odmiany (np. empire) jeszcze trzymają poziom ok. 20 zł za skrzynkę 15 kg.</p> <p>Szybko skończyły się w tym roku borówki amerykańskie (upały i susza) co ma odbicie w cenach oscylujących wokół 40 zł/kg dla porównania w 2017 roku nie przekraczały 20 zł/kg.</p> <p>Jako pierwsze w tym roku cytrusy z basenu Morza Śródziemnego, pojawiły się cytryny z Turcji w cenie 4,5 zł/kg. </p><p><a href="http://forsal.pl/artykuly/1283059,aura-daje-sie-we-znaki-a-z-ubezpieczeniami-klopot.html">Aura daje się we znaki, a z ubezpieczeniami kłopot</a></p> Zawyżony podatek będzie można odzyskać. Fiskus łagodnieje wobec bezpodstawnie wzbogaconych http://forsal.pl/artykuly/1287495,zawyzony-podatek-bedzie-mozna-odzyskac-fiskus-lagodnieje-wobec-bezpodstawnie-wzbogaconych.html 2018-10-04T17:23:12Z Kto nadpłaci nie więcej niż 100 tys. zł VAT lub akcyzy, będzie mógł odzyskać zawyżony podatek, nawet gdyby jego ciężar przerzucił już na klientów.]]> <p class="tresc"><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc"><span>Tak wynika z najnowszej wersji projektu nowelizacji ustawy o VAT i innych ustaw (m.in. ordynacji podatkowej). Zmiany mają wejść w życie już od początku 2019 r.</span></p><p class="tresc"><span>Powyżej 100 tys. zł zwrotu nie będzie, bo fiskus wychodzi z założenia, że w takiej sytuacji przedsiębiorca faktycznie niezasadnie by się wzbogacił. Ciężar ekonomiczny zawyżonej daniny ponieśli bowiem klienci, a nie sprzedający. A jak wiadomo, odszukanie każdego z kupujących i zwrot pieniędzy mogą być w praktyce niemożliwe.</span></p><h2><b><span>Miał być VAT</span></b></h2><p class="tresc"><span>Pierwotna koncepcja resortu finansów była inna. Nie było w niej w ogóle mowy o progu 100 tys. zł, a projektowany przepis miał pozbawiać przedsiębiorców odzyskania zbyt wysokiego VAT. Nie miał się odnosić do innych podatków (np. akcyzy), co jednak nie oznaczałoby, że w tym zakresie sprzedający mogliby liczyć na zwrot nadpłaconego podatku, gdy jego ciężar przerzucili na konsumenta. </span></p><p class="tresc"><span class="psav_picture">psav picture</span></p><p class="tresc"><span>Argumentem fiskusa za odmową zwrotu nadpłaty są tu od lat uchwała Naczelnego Sądu Administracyjnego z 22 czerwca 2011 r. (sygn. akt I GPS 1/11) i wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 6 marca 2002 r. (sygn. akt P 7/00). Z obu wprost wynikało, że podatnik nie może odzyskać akcyzy, jeśli jej ciężar poniósł w cenie inny podmiot. </span></p><p class="tresc"><span>Ministerstwo Finansów zamierzało się więc skoncentrować teraz na odmowie zwrotu nadpłaconego VAT. Projekt spotkał się jednak z dużą krytyką, o czym informowaliśmy w artykule „Fiskus koryguje pomysły, ale obstaje przy najważniejszych” (DGP nr 182/2018). To zmusiło resort finansów do zmiany koncepcji. </span></p><h2><b><span>Będą wszystkie </span></b></h2><p class="tresc"><span>Według najnowszej wersji projektu regulacja o braku prawa do zwrotu nadpłaconej daniny miałaby zostać zapisana nie w ustawie o VAT, lecz w ordynacji podatkowej. Słowem – fiskus nie zwróci nadpłaconego lub nienależnie zapłaconego podatku, jeżeli udowodni, że ciężar został przerzucony na nabywcę towaru lub usługi lub na osobę trzecią, a zwrot skutkowałby nieuzasadnionym wzbogaceniem podatnika.</span></p><p class="tresc"><span>Przepis ten dotyczyłby zatem nie tylko VAT, akcyzy, ale i jakichkolwiek innych danin. </span></p><p class="tresc"><span>Zarazem jednak klauzula nieuzasadnionego wzbogacenia ma być stosowana tylko wtedy, gdy przewyższy ono:</span></p><ul class="tresc"><li><span>w okresie rozliczeniowym limit 100 tys. zł (dla podatków rozliczanych okresowo) lub </span></li><li>100 tys. zł z tytułu jednej czynności (dla pozostałych danin). </li></ul><p class="tresc"><span>Tak zakłada (projektowany art. 72 par. 4 ordynacji).</span></p><h2><b><span>Pierwsze pytania</span></b></h2><p class="tresc"><span>Tu rodzą się jednak wątpliwości: które podatki są rozliczane okresowo i jaki okres rozliczeniowy byłby brany pod uwagę? Projekt nie daje odpowiedzi na te pytania. </span></p><p class="tresc"><span>Jarosław Ziółkowski, doradca podatkowy w Independent Tax Advisers, wyjaśnia, że w przypadku VAT okresem rozliczeniowym będzie zasadniczo miesiąc, a dla niektórych małych firm – kwartał.</span></p><p class="tresc"><span>Czy podatkiem rozliczanym okresowo jest także akcyza? Z odpowiedzi Ministerstwa Finansów na pytanie DGP wynika, że jak najbardziej. Resort przypomina, że zgodnie z generalną zasadą podatnicy akcyzy rozliczają się w okresach miesięcznych „w terminie do 25. dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym powstał obowiązek podatkowy”. </span></p><p class="tresc"><span>Zatem w stosunku do akcyzy nieuzasadnione wzbogacenie będzie badane w danym okresie rozliczeniowym, a nie w odniesieniu do pojedynczej czynności – wyjaśniło MF. </span></p><p class="tresc"><span>Zdaniem Jarosława Ziółkowskiego więcej wątpliwości powstanie przy podatkach lokalnych.</span></p><p class="tresc"><span>– Podatek od nieruchomości dotyczy jednego roku, ale jest wpłacany przez podatników w kilku ratach (12 dla osób prawnych). Czy nieuzasadnione wzbogacenie powinno być zatem badane w odniesieniu do miesiąca, czy do roku? – pyta ekspert. </span></p><p class="tresc"><span>Spodziewa się, że właściciele dużych powierzchni użytkowych bądź przemysłowych, uiszczający duże kwoty podatku, przerzucane na najemców, mogą toczyć o to spory z fiskusem.</span></p><h2><b><span>Lepiej dla akcyzowców…</span></b></h2><p class="tresc"><span>Nowa wersja projektu powinna ucieszyć podatników rozliczających akcyzę, którym od lat sądy odmawiały zwrotu jakichkolwiek, nawet najmniejszych, nadpłat ze względu na bezpodstawne wzbogacenie. </span></p><p class="tresc"><span>Teraz, gdyby znalazły się w podobnej sytuacji, mogłyby się starać o zwrot przynajmniej części pieniędzy. – W praktyce nie skorzysta z tego wielu podatników, bo próg 100 tys. zł jest zbyt niski – uważa doradca podatkowy Jacek Arciszewski. </span></p><p class="tresc"><span>Zwraca uwagę, że jest to równowartość daniny należnej od ok. 17,5 hektolitra czystego alkoholu etylowego albo 85 msześc. oleju napędowego, czyli trzech autocystern z dieslem. </span></p><p class="tresc"><span>– Żeby jeszcze lepiej uzmysłowić sobie, o jak niskim progu mówimy, warto wskazać, że przekroczy go nawet większość małych browarów – dodaje ekspert. Wyjaśnia, że przykładowo produkcja 1,1 tys. hektolitrów piwa o ekstrakcie 12 stopni Plato w skali miesiąca wykluczy możliwość odzyskania nienależnie zapłaconego podatku. </span></p><h2><b><span>…i VAT-owców</span></b></h2><p class="tresc"><span>– Próg 100 tys. zł miesięcznie pozwoli się starać o zwrot nadpłaty VAT wielu małym i średnim firmom spożywczym oraz z branży fitness – uważa Roman Namysłowski, partner i doradca podatkowy w Crido Taxand.</span></p><p class="tresc"><span>W pierwszym przypadku może chodzić np. o firmy, które przez lata w dobrej wierze płaciły przy sprzedaży ciastek 23 proc. VAT, a potem zapadło prawomocne rozstrzygnięcie sądowe, z którego wynikało, że powinny były rozliczać 8 proc. </span></p><p class="tresc"><span>Jeśli chodzi o branżę fitness, to przez wiele lat toczyły się spory o to, czy wstęp na basen bądź siłownię powinien być opodatkowany stawką podstawową VAT, czy też preferencyjną. Fiskus przegrał ostatecznie spór w 2014 r., skutkiem czego wiele firm z branży fitness, które przez lata doliczały do cen biletów zawyżony VAT, zaczęło się starać o odzyskanie pieniędzy. </span></p><h2><b><span>Byle nie przekroczyć 100 tys. zł</span></b></h2><p class="tresc"><span>Zdaniem Romana Namysłowskiego na nowych zasadach mogą też skorzystać większe podmioty, jeżeli zrezygnują ze składania wniosków o zwrot nadpłaty, przekraczających w skali miesiąca próg 100 tys. zł. </span></p><p class="tresc"><span>– Poniżej 100 tys. zł fiskus nie będzie badał, czy doszło do niezasadnego wzbogacenia, a więc prawdopodobieństwo zwrotu pieniędzy znacząco się zwiększy. W skali roku można odzyskać w ten sposób nawet 1,2 mln zł – zauważa Roman Namysłowski.</span></p><h2><b><span>Lokalne i dochodowe </span></b></h2><p class="tresc"><span>Nowe zasady zwrotu będą dotyczyć wszystkich podatków, a więc nie tylko danin pośrednich, takich jak VAT i akcyza. W praktyce jednak – jak wyjaśnia Jarosław Ziółkowski, doradca podatkowy w Independent Tax Advisers – klauzula nieuzasadnionego wzbogacenia nie powinna być stosowana przy nadpłacie podatków dochodowych (PIT i CIT) oraz podatków lokalnych (np. od nieruchomości). – Nie są to co do zasady daniny, których ciężar bezpośrednio obciąża nabywcę towarów lub usług – wskazuje ekspert. </span></p><p class="tresc"><span>Dodaje jednak, że mogą zdarzyć się wyjątki. </span></p><p class="tresc"><span>– Przykładem jest sytuacja, w której zawyżony podatek od nieruchomości zostanie doliczony do czynszu. Jeśli dojdzie do prawomocnego rozstrzygnięcia, które potwierdzi, że podatek został zawyżony, nie widzę technicznych przeszkód, aby czynsz został obniżony o nadpłaconą daninę, co powinno eliminować stosowanie nowej klauzuli – uważa Jarosław Ziółkowski. </span></p><p class="tresc"><span>Apeluje do Ministerstwa Finansów, aby w kolejnej wersji projektu rozważyło zarówno podwyższenie progu 100 tys. zł, jak i doprecyzowanie spornych definicji. – Przydałoby się zapisanie wprost w przepisach, które podatki obejmie klauzula i o jakich okresach rozliczeniowych myśli projektodawca – mówi ekspert.</span><span> </span><span class="allCaps"><b>©℗</b></span></p><p class="ramka-tyt"><em><span>Żadnego progu w nowej ordynacji</span></em></p><p class="ramka-txt"><em><span>Trudniej będzie odzyskać nadpłaconą daninę po 2020 r., gdy obowiązywać będzie konsultowana obecnie nowa ordynacja podatkowa. Jej projekt zakłada, że fiskus nie zwróci nadpłaty podatku, jeśli w wyniku zwrotu pieniędzy doszłoby do bezpodstawnego wzbogacenia. Projekt – w odróżnieniu od planowanej nowelizacji obecnej ordynacji – nie zakłada żadnego progu (100 tys. zł).</span><span> </span><span class="allCaps"><b>©℗</b></span></em></p><p class="podstawa-tyt"><em><span><b>Etap legislacyjny </b></span></em></p><em> </em><p class="podstawa-txt"><em><span>Projekt nowelizacji ustawy o podatku od towarów i usług i niektórych ustaw – po konsultacjach publicznych.</span></em></p><p class="podstawa-txt"><span>&gt;&gt;&gt; Czytaj też:</span> <a href="http://forsal.pl/biznes/aktualnosci/artykuly/1287479,koniec-zatorow-platniczych-firmy-sprawiajace-problemy-beda-namierzane.html">Koniec zatorów płatniczych? Firmy sprawiające problemy będą namierzane</a></p>