© 2008 INFOR PL S.A.
INFOR PL S.A.
Forsal.pl: handel
2012-05-22T13:40:06+02:00
INFOR PL S.A.
http://forsal.pl/atom/tagi/handel
Najcenniejsze marki świata
http://forsal.pl/artykuly/619179,ranking_brandz_top_100_oto_najcenniejsze_marki_swiata.html
2012-05-22T11:10:35Z
<p>W okresie 2006–2012 łączna wartość marek wchodzących w skład rankingu BrandZ Top 100 wzrosła o 66 proc. do 2,4 bln dol. Aż siedem z pierwszej dziesiątki marek należy do sektora nowoczesnych technologii lub telekomunikacji.</p><p>Na czele tegorocznego zestawienia BrandZTM Top 100, podobnie jak w 2011 roku, znalazł się <strong>Apple</strong>. Wartość najcenniejszej marki na świecie wzrosła w ciągu roku o 19 proc. do 182,9 mld dol. – wynika z badania przeprowadzonego przez Millward Brown.</p><p>„Firma <strong>Apple</strong> nadal tworzy innowacje i zachowuje swój status marki „luksusowej”, jednak w przyszłości coraz szybciej będzie za nią podążał Samsung, którego wartość przekracza już 14,1 mld USD, częściowo dzięki sukcesowi telefonów linii Galaxy. Samsung z powodzeniem wyprzedza Apple’a na licznych rynkach, pozycjonując się jako fajna i korzystna cenowo marka alternatywna wobec wszechobecnego iPhone’a” – twierdzi David Roth z WPP.</p><p>Drugie miejsce na podium zajmuje <strong>IBM</strong>, który zyskał na wartości 15 proc. i obecnie jest wart 115,9 ml dol. Dzięki dobrym wynikom koncernowi udało się zepchnąć <strong>Google</strong> na trzecią pozycję. Wartość giganta z Mountain View sięga teraz 107,8 mld dol.</p><p>Marki <strong>McDonald’s </strong>(95 mld dol.) i<strong> Microsoft </strong>(76,6 mld dol.) obroniły swoje miejsca z zeszłego roku i w najnowszym rankingu figurują odpowiednio na czwartej i piątej pozycji. W pierwszej dziesiątce najcenniejszych marek znalazły się też <strong>Coca-Cola</strong>, <strong>Malboro</strong>, <strong>AT&T</strong>, <strong>Verizon</strong> oraz <strong>China Mobile</strong>.</p><p>Gwiazdą zestawienia okazał się<strong> Facebook</strong>. W okresie poprzedzającym swój debiut giełdowy ośmiolatek Facebook odnotował wzrost o 74 proc., dzięki czemu został marką najszybciej rosnącą na wartości w całym rankingu, przeskakując z miejsca 35. od razu na 19. i osiągając wartość 33,2 mld dol. – czytamy w raporcie.</p><p>„Marki są czymś w rodzaju polisy ubezpieczeniowej w biznesie” – zauważa Eileen Campbell, prezes Millward Brown. „Mimo długiego już okresu napięć gospodarczych, niestabilności politycznej i klęsk żywiołowych, co niekorzystnie oddziaływało na marki w wielu kategoriach, wartość wiodących światowych marek nieustannie rośnie, pozwalając firmom w wielu branżach nie tylko utrzymywać, ale i rozwijać działalność” - dodaje.</p><p>Ranking <strong>BrandZ Top 100</strong> zlecany
przez grupę WPP i realizowany przez Millward Brown Optimor, powstaje na
podstawie wartości pieniężnej marek. Analiza opiera się na danych
finansowych, danych rynkowych oraz konsumenckich wskaźnikach wartości
marek. </p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p>
Polski lek podbija Afrykę
http://forsal.pl/artykuly/619037,polski_lek_podbija_afryke.html
2012-05-22T06:03:57Z
<p>Pomoże jej w tym marokański koncern farmaceutyczny <strong>Sothema Laboratories</strong>, z którym polska firma podpisała właśnie list intencyjny. Do krajów Maghrebu ma trafić biopodobny lek <strong>MabionCD20</strong>, wykorzystywany w <strong>terapii nowotworów</strong>.</p><p>Dzięki nowemu partnerowi przed polską firmą otworzy się rynek w tych trzech krajach wartości 60 mln zł rocznie.</p>
Czeska sieć handlowa wycofa ze sprzedaży pakowany w Polsce ryż
http://forsal.pl/artykuly/618899,czeska_siec_handlowa_wycofa_ze_sprzedazy_pakowany_w_polsce_ryz.html
2012-05-21T13:44:42Z
<p>Według SZPI w pakowanym w Polsce ryżu normy dotyczące zawartości ołowiu przekroczone zostały 2,5-krotnie. "W pobranej próbce analizy stwierdziły 0,51 miligramów ołowiu w kilogramie ryżu, dlatego też produkt został uznany za niezdatny do spożycia" - oświadczył rzecznik inspekcji rolniczo-żywnościowej Pavel Koprziva.</p><p>Czeski Lidl już wstrzymał sprzedaż 400-gramowych opakowań ryżu firmy ROL-RYŻ z Gdyni. Zapowiedział też, że zwróci klientom pieniądze.</p><p>Wycofywanie z czeskiego rynku ryżu dostarczonego tam przez gdyńską firmę potwierdził w poniedziałek PAP dyrektor handlowy firmy ROL-RYŻ Bartosz Miller. Jak poinformował, spółka, w ramach działań prewencyjnych, wycofuje z czeskiego rynku 15-20 tysięcy opakowań ryżu.</p><p>Gdy towar wróci do Gdyni, firma chce go poddać badaniom. "Z Czech dotarły do nas wyniki dwóch różnych badań wykonanych przez tę samą instytucję: wyniki te znacznie się między sobą różnią" - podkreślił Miller dodając, że dalsze działania firmy, którą reprezentuje, będą uzależnione od wyników badań przeprowadzonych w Polsce.</p><p>To kolejny w ostatnich dniach komunikat czeskich inspektorów dotyczący żywności z Polski. Od początku miesiąca SZPI ostrzegała czeskich konsumentów przed "polską kapustą z kwasem mrówkowym", czy "polskich lodach niebezpiecznych dla alergików".</p><p>Nagonka na polską żywność rozpoczęła się tuż po tzw. aferze solnej w Polsce. Czeskie ministerstwo rolnictwa zażądało od polskich władz listy firm, które w produkcji żywności wykorzystywały sól przemysłową. Szef resortu w Pradze Petr Bendl straszy Polaków całkowitym zakazem importu żywności z Polski.</p><p>Wicepremier Waldemar Pawlak ocenił natomiast w połowie kwietnia, że wątpliwości czeskiej administracji dotyczące jakości polskiej żywności w związku z tzw. aferą solną zostały rozwiane. To nie przekonało ministra Bendla, który nadal domaga się szczegółowych informacji w tej sprawie.</p><p>Na początku maja problemem polskiej żywności w Czechach zajął się opiniotwórczy tygodnik "Respekt". Zwrócił uwagę, że czescy importerzy oraz wielkie sieci handlowe ściągają z Polski przede wszystkim produkty, które mogą na miejscowym rynku konkurować ceną, a nie jakością. Czasopismo podkreślało też, że w dużej mierze winę za taki stan rzeczy ponoszą czescy konsumenci. Zwraca ponadto uwagę, że polska żywność ma bardzo dobrą opinię w innych krajach i 28 zastrzeżonych produktów regionalnych, których Czesi nie znają.</p><p>"Czeski konsument postrzega jednak sąsiadów zupełnie inaczej. Dla niego Polska to kraj czekolady bez kakao, kawy bez kawy i innych produktów najgorszej jakości. Do Czech importuje się nie to, co smakuje, ale to, co jest najtańsze. Odpowiada temu jakość. I stało się, że gdy ktoś powie o jakimś produkcie, że jest +polski+, automatycznie to oznacza, że jest +podejrzane+" - tłumaczy "Respekt".</p><p>Polska jest największym dostawcą żywności na czeski rynek. Wartość polskiego eksportu produktów spożywczych sięga około 800 milionów euro rocznie.</p>
Rosyjskie buty i amerykańskie jogurty. Nowe marki wchodzą do Polski
http://forsal.pl/artykuly/618090,nowe_zagraniczne_marki_powalcza_o_pieniadze_polakow.html
2012-05-21T06:27:22Z
<p class="tresc">Sytuacja w liczącej ponad 1300 placówek polskiej sieci supermarketów Bomi przypomina operację na otwartym sercu. Spółka ogłosiła właśnie, że w I kw. 2012 r. miała blisko 22 mln zł straty. Spadła też sprzedaż – w porównaniu z I kw. 2011 r. aż o 24 proc. Akcje Bomi spadły wczoraj na giełdzie o 7,5 proc. Witold Jesionowski, prezes sieci, tłumaczy trudną sytuację m.in. sprzedażą niedochodowych ośmiu sklepów i słabym początkiem roku, gdy w spółce brakowało kapitału na zaopatrzenie sklepów. Firma zamierza kontynuować zamykanie delikatesów i redukcję zatrudnienia. Wystawiła na sprzedaż swoją sieć logistyczną Rabat i markę Rast. Nie wyklucza także emisji obligacji.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="tresc">Poważne problemy ma też Gino Rossi. Ten producent obuwia i galanterii skórzanej zamknął I kw. 2012 r. stratą 459 tys. zł. Akcje staniały wczoraj o 7,44 proc. Jedną z przyczyn ubiegłorocznego tąpnięcia finansowego (Gino Rossi zamknął rok stratą 8,5 mln zł) były różnice kursów walutowych. Spółka zapowiada kroki naprawcze: negocjacje z bankami, restrukturyzację zadłużenia, likwidację nierentownych salonów lub oddawanie ich we franczyzę.</p><p class="tresc">2012 r. jest pechowy także dla Wayne’s Coffee. Ta szwedzka marka znika definitywnie z Polski. AD Trading, właściciel sieci, zapowiada jednak, że w miejsce likwidowanych kawiarni wejdą wkrótce nowe, ale już pod inną marką, która ma być tańsza i bardziej dostępna cenowo dla franczyzobiorców. Niebawem właściciela ma zmienić sieć drogerii należąca do Schleckera. Z nieoficjalnych informacji wynika, że kupnem 180 sklepów w Polsce zainteresowany jest Interchem, właściciel Drogerii Natura.</p><p class="tresc">Ale są też i dobre wiadomości. W 2012 r. swój debiut w Polsce zaplanowało 25 globalnych sieci i marek handlowych. To najwięcej w całym regionie. Dla przykładu w Czechach pojawi się ich 14, a na Węgrzech – 4.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="tresc">Wczoraj swój pierwszy sklep w Polsce otworzył rosyjski potentat handlowy Igor Yakovlev. Supermarket obuwniczy marki Kari powstał w Galerii Korona w Kielcach. Do końca roku firma będzie mieć 60 sklepów. Również w środę w Galerii Krakowskiej ruszył pierwszy sklep z mrożonymi jogurtami amerykańskiej sieci Loveyo. Jeszcze w maju we wrocławskiej galerii Sky Tower wystartuje pierwszy rybny fast food sieci Nordsee. W ciągu najbliższych miesięcy swój debiut w Polsce zapowiadają też: amerykańska marka odzieżowa American Eagle, łotewska sieć kosmetyczno-drogeryjna Attirance czy sieć z przekąskami i deserami My Culture.</p><p class="tresc">– Na tle innych państw Europy Środkowo-Wschodniej Polska postrzegana jest przez inwestorów zagranicznych jako bardzo atrakcyjny rynek. Właściciele nowych marek są jednak na ogół bardzo ostrożni i wchodzą do Polski poprzez franczyzobiorów – mówi Jan Zombirt z Jones Lang LaSalle.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="wyroznienie"></p>
Indyjski kontrakt pod znakiem zapytania. Czy to koniec Bumaru-Łabędy?
http://forsal.pl/artykuly/618468,bumar_kontrakt_indyjski_pod_znakiem_zapytania.html
2012-05-18T19:47:26Z
<p>"To oznaczałoby koniec dla naszego zakładu" - powiedział Zdzisław Goliszewski, przewodniczący Solidarności w <strong>Zakładach Mechanicznych Bumar-Łabędy</strong>.</p><p>Według relacji Goliszewskiego w poniedziałek, podczas wizyty w Łabędach Krystowski powiedział, że jego zdaniem kontrakt jest nieopłacalny i jego realizacja zostaje wstrzymana, a w czerwcu władze spółki zamierzają w Indiach renegocjować umowę. "Będzie to równoznaczne <strong>z likwidacją Bumaru-Łabędy</strong>, która zresztą, jak nas poinformowano, również jest rozważana przez nowe władze" - podkreślił Goliszewski.</p><p><strong>Kontrakt na dostawę 204 wozów WZT-3</strong> ma wartość 275 mln dolarów. Głównym przeznaczeniem wozu tego typu jest obsługa techniczna czołgów uczestniczących w działaniach bojowych. Może być wykorzystany do każdego rodzaju specjalistycznych prac technicznych i ratowniczych, w tym chemicznych i przeciwpożarowych. Było to największe od wielu lat zlecenie dla polskiego przemysłu zbrojeniowego i jeden z największych polskich kontraktów eksportowych w ostatnich latach.</p><p>W kwietniu na stanowisku prezesa grupy Bumar Edwarda Nowaka zastąpił Krystowski. Rada nadzorcza zbrojeniowego giganta odwołała również dwóch członków zarządu. Według doniesień medialnych, przyczyną zmian we władzach Bumaru są właśnie zastrzeżenia rady nadzorczej do szczegółów indyjskiego kontraktu.</p><p>"Ten kontrakt był przygotowywany od kilku lat. Podpisano go z wielką pompą. Do jego opłacalności początkowo miało również zastrzeżenia Ministerstwo Skarbu Państwa, które jednak ostatecznie zaakceptowało warunki kontraktu. Rada nadzorcza zatwierdziła zarówno samą umowę, jak i jej realizację w Łabędach, podkreślając, że ten kontrakt jest priorytetem dla całej grupy. Dzisiaj przychodzi nowy prezes i wywraca wszystko do góry nogami" - powiedział Goliszewski.</p><p>Na realizację indyjskiego zamówienia gliwicki zakład ma trzy lata, co według związkowców było terminem niezwykle napiętym i miesiąc zwłoki oznacza, że jego wykonanie na czas staje się coraz mniej realne.</p><p>"Wstrzymanie prac do końca maja oznacza w zasadzie, że nie zdołamy uruchomić produkcji w tym roku" - uważa Goliszewski i dodaje, że zamówienia do poddostawców zostały wstrzymane. Stronie indyjskiej, która ma realizować część prac związanych z tym zleceniem, dostarczono już dokumentację techniczną. "W przypadku odstąpienia od umowy oznaczać to będzie, że Bumar za darmo udostępnił Hindusom swoją technologię, bo żadne pieniądze jeszcze do nas z Indii nie wpłynęły" - podkreślił Goliszewski.</p><p>Grupa Bumar to główny polski dostawca i eksporter uzbrojenia oraz sprzętu wojskowego o strukturze holdingowej. Tworzą ją 23 spółki zależne, w tym dwie handlowe, sześć spółek zagranicznych oraz 11 stowarzyszonych. Produkują one m.in. radary, systemy dowodzenia, broń i amunicję oraz specjalistyczne wyposażenie wojskowe: hełmy, celowniki optyczne, kamizelki ochronne i maski przeciwgazowe. W Grupie Bumar pracuje 9 400 pracowników.</p><p><strong>Strukturę Bumaru</strong> tworzą produktowe dywizje: Bumar Amunicja, Bumar Żołnierz, Bumar Elektronika i Bumar Ląd. W 2011 roku Bumar miał 2,36 mld zł przychodów ze sprzedaży, 34,4 mln zł zysku ze sprzedaży, 24,6 mln zł zysku brutto i 11,5 mln zł zysku.</p><p>W informacji prasowej, jaką przesłała PAP w piątek wieczorem rzeczniczka Bumaru Monika Koniecko poinformowano, że w reakcji na wątpliwości związków zawodowych z ZM Bumar-Łabędy prezes Bumaru Krzysztof Krystowski powiedział: "Jesteśmy po tej samej stronie - Zarząd Bumaru i związki zawodowe: dla nas najważniejsze jest dobro firmy Bumar-Łabędy".</p><p>Poinformowano także, że kontrakt z Indiami jest bardzo ważnym zadaniem nowego Zarządu. "Nasz hinduski partner kontraktu boryka się z poważnymi problemami wewnętrznymi, co z kolei powoduje trudności w kontaktach Bumaru ze swoim klientem. Bardzo się staramy, aby w związku z tymi niezależnymi od nas okolicznościami nie ucierpiał również wizerunek Bumaru na rynkach międzynarodowych" - czytamy w informacji prasowej.</p><p>Zaznacza się w niej, że "bez rzetelnych dowodów na opłacalność tej umowy" nie można zaciągać zobowiązań, które "generują poważne zobowiązania finansowe i mogą negatywnie odbić się na sytuacji Bumaru-Łabędy".</p><p>"W sytuacji, w której poprzedni Zarząd Bumaru został odwołany za sposób zawarcia kontraktu, Zarząd ZM Bumar-Łabędy, który go podpisywał również odwołano, konieczne jest poddanie analizie opłacalności kontraktu z Indiami i ocena możliwości jego realizacji" - poinformowano. Niektóre z zapisów kontraktu mają być przedmiotem renegocjacji z partnerem indyjskim.</p><p>Przyszłość spółki - jak czytamy w informacji - nie zależy jedynie od pojedynczego kontraktu, "jej problem tkwi gdzie indziej - w kosztach zakładu, które generuje m.in. struktura zatrudnienia, gdzie 430 osób pracuje bezpośrednio w produkcji, natomiast aż 470 to pracownicy nieprodukcyjni".</p><p>Grupa Bumar to główny polski dostawca i eksporter uzbrojenia oraz sprzętu wojskowego o strukturze holdingowej. Tworzą ją 23 spółki zależne, w tym dwie handlowe, sześć spółek zagranicznych oraz 11 stowarzyszonych. Produkują one m.in. radary, systemy dowodzenia, broń i amunicję oraz specjalistyczne wyposażenie wojskowe: hełmy, celowniki optyczne, kamizelki ochronne i maski przeciwgazowe. W Grupie Bumar pracuje 9 400 pracowników.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p>
Truskawki będą drogie. Owoców brakuje na całym świecie
http://forsal.pl/artykuly/618462,truskawki_beda_drogie_owocow_brakuje_na_calym_swiecie.html
2012-05-18T12:41:39Z
<p>"Są to duże straty, zwłaszcza w przypadku odmian wrażliwych na mróz, czyli tych zachodnich, które nie są dostosowane do naszego klimatu" - powiedział.</p><p>Zdaniem Żurawicza w tym roku może być zebranych nawet mniej niż 100 tys. ton tych owoców, podczas gdy w 2011 r. uzyskano zbiory truskawek na poziomie 166 tys. ton. W 2010 r. zbiory wyniosły 177 tys. ton.</p><p>"Wszystko wskazuje na to, że ceny truskawek będą wysokie" - stwierdził profesor. W jego ocenie <strong>w tym sezonie truskawki nie będą tańsze niż 5 zł za kg</strong>.</p><p>"Truskawek brakuje na świecie, powodem są rosnące koszty siły roboczej. Wszędzie na świecie owoce są zbierane ręcznie i to sprawia, że produkcja truskawek się nie rozwija" - zaznaczył Żurawicz.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p>W ubiegłym roku producenci za truskawki deserowe z pola otrzymywali średnio po 4 zł za kg. Tyle samo kosztowały odszypułkowane truskawki przeznaczone do mrożenia, nieco tańsze (3,3 zł/kg) były przerabiane na koncentrat.</p><p>Zazwyczaj truskawki z upraw polowych pojawiają się na rynku na początku czerwca, ale to kiedy będzie można je kupić zależy od pogody w najbliższych dwóch tygodniach - zaznaczył profesor. Wyjaśnił, że jeżeli będzie zimno, a później przyjdzie gwałtowane ocieplenie, to będzie niekorzystne dla truskawek, bo wtedy owoce nie wyrosną, będą drobne. Najbardziej optymalne warunki dojrzewania - to niezbyt gorąca pogoda z niewielkimi opadami. Dodał, że większość polskich plantacji nie jest nawadniana, a susza może pogorszyć stan upraw.</p><p>Obecnie polskie truskawki deserowe spod folii można kupić na stołecznych bazarach po 10-14 zł za kg. Na rynku hurtowym w Broniszach krajowe owoce kosztują 8-11 zł za kg, w podobnej cenie są też te importowane. </p>
Drogo na Euro, drożej po Euro
http://forsal.pl/artykuly/617433,drogo_na_euro_drozej_po_euro.html
2012-05-19T13:44:19Z
<p class="tresc">Euro 2012 sztucznie napędza wzrost cen. Przedsiębiorcy chcą odrobić straty z poprzednich miesięcy, kiedy to popyt na ich usługi był malejący i musieli ograniczać marże. To zła wiadomość dla konsumentów, zwłaszcza mieszkających w miastach gospodarzach turnieju, którzy za większość towarów i usług będą musieli zapłacić więcej.</p><p class="tresc">Co gorsza, nie ma co liczyć, że po zakończeniu turnieju ceny powrócą do poprzedniego poziomu. Szczególnie że sytuacja na rynku surowców rolnych nie rysuje się zbyt dobrze. Zapowiadane są słabe zbiory zbóż, do tego ciągle mamy do czynienia ze wzrostem kosztów pracy. Dlatego Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej już zapowiedział, że na koniec tego roku za jedzenie trzeba będzie zapłacić nawet o 4 proc. więcej niż w grudniu 2011 r., a w połowie roku wzrost może wynieść nawet 5 proc.</p><p class="tresc">– To oznacza, że ceny we wszystkich sklepach mogą zostać zrównane do tych, jakie będą obowiązywały na czas Euro 2012 w sklepach zlokalizowanych w pobliżu stadionów, dworców i stref kibica – tłumaczy Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="tresc">W drugim półroczu więcej trzeba będzie zapłacić również np. za usługi taksówkarskie. Korporacje w poszczególnych miastach starają się bowiem wywalczyć wyższe opłaty początkowe. W Warszawie już to nastąpiło. Rozpoczęcie kursu będzie kosztować 8 zł, a nie jak dotychczas 6 zł. O podwyżkę maksymalnej opłaty początkowej starają się taksówkarze z Poznania. – W czerwcu ma na ten temat dyskutować rada miasta – zaznacza przedstawiciel zarządu Poznańskiego Stowarzyszenia Taksówkarzy.</p><p class="tresc">Są propozycje, by przy okazji Euro 2012 wzrosły opłaty za sam kurs. Taka podwyżka wiąże się dodatkowo z dokonaniem zmian w urządzeniu fiskalnym i jego ponowną legalizacją.</p><p class="tresc">Droższe mogą być też ceny za noclegi w hotelach. – W tej sytuacji uważamy, że w tym roku możliwa jest jeszcze jedna podwyżka stóp procentowych o kolejne 0,25 pkt proc. do 5 proc. – mówi Wiktor Wojciechowski z Invest-Banku.</p><p class="tresc">Ekspert uważa, że może do niej dojść w lipcu po kolejnej projekcji inflacji NBP. Twierdzi też, że choć w ubiegłym tygodniu RPP dokonała wyprzedzającej podwyżki stóp – także o 0,25 pkt proc., to wszystko wskazuje na to, że może być ona niewystarczająca do sprowadzenia inflacji do celu 2,5 proc. Tym bardziej że w Polsce udział żywności i paliw w inflacji CPI, czyli konsumenckiej, wynosi aż 38 proc. i jest najwyższy wśród krajów OECD, gdzie średnio kształtuje się na poziomie 23 proc. Dlatego to na wzrosty cen w tych segmentach RPP musi być szczególnie wyczulona.</p><h2>Depozyty bankowe odpływają</h2><p>W kwietniu wartość lokat gospodarstw domowych stopniała w porównaniu z marcem niemal o 1,5 mld zł, czyli o 0,3 proc. – do 485,9 mld zł – podał NBP. – To efekt wygaśnięcia lokat pozwalających na uniknięcie płacenia podatku od zysków kapitałowych, czyli podatku Belki – tłumaczy Radosław Bodys, główny ekonomista PKO BP. Pieniądze te częściowo zostały w portfelach. Dlatego wartość pieniądza gotówkowego w obiegu pierwszy raz w tym roku przekroczyła 100 mld zł (dokładnie wyniosła 101,3 mld zł) i była wyższa w porównaniu z marcem o prawie taką sama kwotę, jaka podjęta została z lokat. Analitycy NBP tłumaczą to długim majowym weekendem, kiedy to tradycyjnie wzrasta wartość gotówki pozostającej poza kasami banków.</p><p>Zdecydowanie większy odpływ depozytów – o niemal 5,4 mld zł, czyli o 3 proc. – był z rachunków przedsiębiorstw. Firmy w coraz większym stopniu finansują się z oszczędności. Tym bardziej że w ubiegłym miesiącu przyrost kredytów przedsiębiorstw wyniósł jedynie 0,1 proc. – 158,2 mln zł. Również przyrost kredytów dla gospodarstw domowych był mikry – jedynie 0,5 proc., czyli 2,5 mld zł. Przyrost może być efektem kwietniowego osłabienia złotego, co przełożyło się na wyrażoną w naszej walucie wartość kredytów hipotecznych w euro i we franku szwajcarskim.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p>
Europa Środkowo-Wschodnia: na drodze do potęgi?
http://forsal.pl/artykuly/618419,europa_srodkowo_wschodnia_na_drodze_do_potegi.html
2012-05-22T05:53:55Z
<p>Co najmniej 16 głów państw Europy Środkowej i Wschodniej stało – dosłownie – w kolejce, żeby poznać podczas forum ekonomicznego chińskiego premiera. Kiedy Wen ogłaszał otwarcie specjalnej linii kredytowej dla łączonych projektów inwestycyjnych w infrastrukturę i technologie w Europie Wschodniej obecne były tylko dwa, małe państwa strefy euro i ani jeden z krajów Europy Zachodniej.</p><p>Niedługo po tej wizycie zastępca premiera Li Keqiang odwiedził Moskwę, gdzie podpisał z rosyjskimi firmami 27 kontraktów o łącznej wartości 15 mld USD. Na Węgrzech podpisał kolejnych siedem, w tym linię kredytową w wysokości 1 mld USD na projekty, takie jak budowane przez Chińczyków połączenie kolejowe z lotniskiem w Budapeszcie.</p><p>To nie koniec inwestycji. Cosco, chiński gigant transportowy, rozpoczął już rozmowy o zainwestowaniu kolejnego miliarda dolarów w adriatycki port Rijeka w Chorwacji. Ukraiński oligarcha rolniczy Oleg Bakhmatiuk jest ponoć w trakcie rozmów w sprawie inwestycji ze strony chińskiego producenta maszyn Sinomach.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p>Nic dziwnego, że Europa przyjmuje wszelkie inwestycje z otwartymi ramionami. Grecja chyli się ku opuszczeniu strefy euro, a zachodnioeuropejskie banki wycofują kapitał ze wschodu żeby wesprzeć swój bilans księgowy. W tym czasie Pekin zorientował się, że ma okazję zlewarować swoje rezerwy o wartości 3,2 bln w celu rozwinięcia swojej obecności w regionie, podczas gdy Europa Zachodnia, która była tu przez ostatnie dwie dekady dominującym inwestorem, jest zajęta własnymi problemami.</p><p>Dla Chińczyków region Europy Środkowej i Wschodniej jest atrakcyjny z wielu powodów – niskie podatki, dobrze wykształcona siła robocza, której zarobki są około pięć razy niższe niż w Niemczech, oraz dostęp do jednolitego rynku UE. </p><p>To sprawia, że region ten jest idealną bramą dostępu do reszty Europy i świetnym centrum dystrybucyjnym dla dużych produktów, których dostarczanie z Azji jest zbyt drogie. To właśnie, już od jakiegoś czasu, robią południowokoreańskie firmy, takie jak Samsung i LG w Polsce, czy też Kia na Słowacji. </p><p>Chiny zdają się szykować do szerszych inwestycji bezpośrednich oraz przejęć w Europie Wschodniej. I choć są one mniej kontrowersyjne politycznie niż w krajach zachodnich, niektóre sektory wciąż są na tę kwestię wrażliwe. Chiny były na przykład uważane za potencjalnego nabywcę udziałów polskich banków, które sprzedawane były przez banki zachodnie. Pekin ograniczył się jednak do starań o zgodę na otwarcie polskich oddziałów przez Bank of China i Industrial and Commercial Bank of China.</p><p>Choć Wen Jiabao zauważył podczas warszawskiego forum, że handel pomiędzy 16 państwami Europy Środkowej i Wschodniej a Chinami rósł od 2001 roku o 27,6 proc. rocznie, import chińskich towarów wciąż dziesięciokrotnie przewyższa eksport z regionu. Do 2015 roku handel ma według chińskiego premiera wzrosnąć o 100 mld euro. Europejscy liderzy będą go z pewnością trzymać za słowo.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p><a href="http://www.ft.com/"><img src="http://g.infor.pl/p/_wspolne/pliki/55000/ft_55137.gif" /></a></p>
Import słabnie szybciej niż eksport
http://forsal.pl/artykuly/618063,import_slabnie_szybciej_niz_eksport.html
2012-05-21T06:30:27Z
<p class="tresc">Znaczne zmniejszenie ujemnego salda handlowego to efekt dużego osłabienia dynamiki importu. Jego wzrost wyhamował z 6,9 proc. w lutym do 3,3 proc. w marcu. Eksport też spowolnił, ale mniej – z 6,2 proc. do 5,9 proc. – Słabnący import wynika z niższego popytu ze strony krajowego przemysłu, a także z powodu malejącego tempa wzrostu konsumpcji, co jest spowodowane złą sytuacją na rynku pracy – tłumaczy Piotr Piękoś, ekonomista Pekao SA. W jego opinii w kolejnych miesiącach choć wzrost eksportu także będzie hamował, to wolniej niż importu.</p><p class="tresc">To ograniczenie ujemnego salda handlowego pozytywnie wpłynęło na zawężenie deficytu na rachunku obrotów bieżących bilansu płatniczego. Ale jeszcze lepiej zadziałało na to ograniczenie salda transferów. W marcu saldo transferów z Unią Europejską było dodatnie i wyniosło niemal 1,2 mld euro.</p><p class="tresc">W porównaniu z analogicznym miesiącem 2011 r. oznacza to wzrost o 837 mln euro. – Przy czym w marcu tego roku osiągnęliśmy nadwyżkę w saldzie transferów w wysokości 971 mln euro, gdy np. miesiąc wcześniej 156 mln euro. W dodatku w przeciwieństwie do lutego w marcu była ona w głównej mierze efektem dużo niższej wpłaty do budżetu UE, a w mniejszym stopniu zwiększonego napływu środków z Unii – tłumaczy Piotr Piękoś.</p><p class="tresc">W efekcie deficyt rachunku bieżącego bilansu płatniczego wyniósł w marcu 228 mln euro, gdy w lutym przekroczył 1,5 mld euro. Eksperci podkreślają także, że marcowe dane pokazały rekordowo wysoki poziom polskich inwestycji bezpośrednich za granicą, co należy przypisać transakcji kupna przez KGHM kanadyjskiej spółki Quadry. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Polsce, choć powróciły do dodatnich poziomów, to są jednak wciąż niższe niż przed rokiem.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p>
Rekordowa marcowa nadwyżka w handlu zagranicznym Białorusi
http://forsal.pl/artykuly/618413,rekordowa_marcowa_nadwyzka_w_handlu_zagranicznym_bialorusi.html
2012-05-18T11:30:40Z
<p>Dodatnie <strong>saldo handlu zagranicznego</strong> wyniosło w marcu br. według Banku Narodowego 557,7 mln dol. Jest to najlepszy wynik w ciągu ostatnich 10 lat - w tym okresie miesięczne salda były z reguły ujemne.</p><p>Tak dobry rezultat osiągnięto dzięki wyraźnemu obniżeniu importu oraz znacznemu wzrostowi eksportu. W pierwszym kwartale 2012 r. eksport wzrósł w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego o 3,9 mld dol.</p><p>W 87,5 proc. wzrost ten<strong> Białoruś</strong> zawdzięcza sprzedaży ropy, rozpuszczalników i smarów. Przy tym wywóz rozpuszczalników za granicę wzrósł aż 12-krotnie w porównaniu z takim samym okresem 2011 r.</p><p>Jednocześnie znacznie spadł import. Wwóz towarów inwestycyjnych obniżył się prawie o 100 mln dol. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego, a towarów konsumpcyjnych - o 630 mln dol.</p><p>Wartość wwożonych towarów konsumpcyjnych obniżyła się - jak podkreślają "Biełorusskije Nowosti" - głównie z powodu ostrego spadku importu samochodów osobowych, wynikającego z podniesienia na nie w ubiegłym roku ceł importowych.</p><p>Zdaniem ekspert ds. handlu zagranicznego, dyrektorki naukowej Centrum Badawczego Instytutu Prywatyzacji i Zarządzania Iryny Toczyckiej, tak dobry wynik w handlu zagranicznym może być tymczasowy. Jak podkreśla, istotną rolę odegrał w jego uzyskaniu spadek importu.</p><p>"Zamierzamy podnieść pensje do 500 dolarów, co doprowadzi do tego, że ludność zacznie znowu przerzucać się na towary z importu. Wobec tego zacznie rosnąć wartość importu konsumenckiego" - podkreśliła.</p><p>Zwraca ona uwagę, że pozytywne wyniki w handlu zagranicznym nie są skutkiem reform gospodarczych. "Wzrost eksportu produktów naftowych i rozpuszczalników może poprawić sytuację w handlu zagranicznym, ale nie rozwiązuje zasadniczych problemów" - mówi.</p><p>Ujemne saldo w handlu zagranicznym było - obok spadku rezerw walutowych - jednym z największych problemów białoruskiej gospodarki w 2011 r. Kraj przeżył dwie dewaluacje, kurs dolara wzrósł w ubiegłym roku o 187,33 proc., a inflacja wyniosła 108,7 proc.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p>