© 2018 INFOR BIZNES Sp. z o. o. INFOR BIZNES Sp. z o. o. Forsal.pl: handel 2018-05-28T12:26:52+02:00 INFOR BIZNES Sp. z o. o. http://forsal.pl/atom/tagi/handel Ściągawka z RODO. Oto 12 najważniejszych pytań i odpowiedzi http://forsal.pl/artykuly/1126597,sciagawka-z-rodo-oto-12-najwazniejszych-pytan-i-odpowiedzi.html 2018-05-28T09:07:37Z RODO działa od 25 maja 2018 r. Od tego dnia ochrona danych osobowych nabiera nowego znaczenia. Oto graficzne ściągawki z nowych przepisów .]]> <p>Od 25 maja stosujemy wprost <b>unijne rozporządzenie RODO</b>. Tego dnie także wchodzi w życie nowa polska ustawa z 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych. Biuro Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych staje się Urzędem Ochrony Danych Osobowych. Generalny inspektor ochrony danych osobowych staje się prezesem UODO. Ale to nie wszystko. „Wdrożenie RODO to olbrzymie przedsięwzięcie legislacyjne, wymagające zmiany ok. 150 aktów prawnych" - powiedział dr Maciej Kawecki krajowy koordynator reformy ochrony danych osobowych, Dyrektor departamentu zarządzania danymi w MC. </p><p>Prawo do bycia zapomnianym i prawo do przenoszenia danych – te i inne prawa przyznaje RODO przyznaje osobom, których dane są przetwarzane. Z drugiej zaś strony RODO nakłada na administratora obowiązek zapewnienie realizację praw tych praw. Administrator danych osobowych jest zobowiązany do dokumentowania i zgłaszania naruszeń ochrony danych osobowych. Jeżeli tego nie robi – naraża się na wysoką karę. </p><p>A co jeżeli już w dojdzie do naruszenia, jak się zachować? Jakie uprawnienia ma osoba, której dane są przetwarzane? Na te i wiele innych pytań znajdziesz odpowiedź w specjalnym raporcie. </p><p id="rodosciagawka"><span class="psav_video">psav video</span></p> Wartość butelki deserowego wina z 1774 roku osiągnęła ponad 103 tysięcy euro http://forsal.pl/artykuly/1126449,wartosc-butelki-deserowego-wina-z-1774-roku-osiagnela-ponad-103-tysiecy-euro.html 2018-05-27T07:35:04Z Za 103 700 euro sprzedano w sobotę na aukcji we wschodniej Francji butelkę deserowego wina pochodzącą z roku 1774 - poinformowała agencja AFP. Na tej samej aukcji sprzedano także inne dwie butelki wina z tego samego rocznika, odpowiednio za 76 250 i 73 200 euro.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Wszystkie trzy butelki wina zostały wyprodukowane przez winiarza <b>Anatoile'a Vercela</b> w regionie <b>Jura</b>, na granicy francusko-szwajcarskiej.</p> <p>"To prawdopodobnie najstarsze butelki wina, które znajdują się na rynku" - powiedziała Brigitte Fenaux, która prowadziła licytację.</p> <p>Butelki przeleżały ponad 200 lat w piwnicy domu rodziny Vercel w Arbois.</p> <p>W 1994 roku przeprowadzono specjalną degustację wina. Eksperci stwierdzili wówczas, że trunek z 1774 roku o bursztynowej barwie smakuje orzechami, przyprawami, cynamonem, wanilią i suszonymi owocami. W skali 10-stopniowej wino otrzymało notę 9,4. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/lifestyle/zdrowie/artykuly/1126374,zanieczyszczenie-swiatlem-choroba-bogatego-swiata-ten-problem-jest-powazniejszy-niz-smog.html" title="Zanieczyszczenie światłem - choroba bogatego świata. Ten problem jest poważniejszy niż smog">Zanieczyszczenie światłem - choroba bogatego świata. Ten problem jest poważniejszy niż smog</a></p><br /> Polacy jedzą coraz mniej ryb http://forsal.pl/artykuly/1126366,polacy-jedza-coraz-mniej-ryb.html 2018-05-26T08:00:06Z Według wstępnych danych bilansowe spożycie ryb i owoców morza wyniosło w 2017 roku w przeliczeniu na mieszkańca 12,52 kg i było o 4,5 proc. mniejsze niż w roku poprzednim - wynika z analizy Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ).]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Spadek spożycia dotyczył wyłącznie<b> ryb morskich </b>(o 7,7 proc. do 9,57 kg na mieszkańca), przy wzroście konsumpcji <b>owoców morza</b> (o 14,9 proc. do 0,48 kg na mieszkańca) i ryb słodkowodnych (o 6,7 proc. do 2,47 kg na mieszkańca).</p> <p>IERiGŻ informuje, że w 2017 roku obserwowano jednocześnie duże zmiany w spożyciu poszczególnych gatunków ryb. Największy spadek konsumpcji dotyczył tuńczyków, łososi i dorszy, co wynikało przede wszystkim ze wzrostu cen surowców importowanych i w konsekwencji cen detalicznych oraz znacznego pogorszenia relacji cen tych ryb do mięsa (zwłaszcza drobiowego).</p> <p><b>Spożycie łososi </b>od 2014 r., kiedy odnotowano jego najwyższy poziom, obniżyło się o 51 proc., a dorszy o 36 proc. W 2017 r. na znaczeniu zyskiwały natomiast makrele, szproty, morszczuki i tilapie.</p> <p>Według IERiGŻ najczęściej konsumowanymi gatunkami ryb w Polsce pozostają śledzie i mintaje (odpowiednio 2,67 i 2,60 kg na mieszkańca), a popyt na nie był w 2017 r. nieznacznie mniejszy niż rok wcześniej.</p><p>Podaż rynkowa ryb i owoców morza wyniesie 475,2 tys. ton w 2018 r. i będzie o niecały 1 proc. niższa niż rok wcześniej, kiedy to wyniosła 479,8 tys. ton po spadku o 4,7 proc. w stosunku do roku 2016 - wynika z analizy Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ).</p><p>W roku 2016 podaż ryb na rynek krajowy wyniosła 503,2 tys. ton.</p><p>IERiGŻ informuje, że wpływ na ubiegłoroczny spadek podaży miała wysoka dynamika wzrostu eksportu, czego nie zdołały zrekompensować zwiększone połowy własne, przy stabilizacji importu. Jednocześnie wskaźnik samowystarczalności zwiększył się w porównaniu z rokiem 2016 o 5,1 pkt. proc. do 54,7 proc.</p><p>Według IERiGŻ w 2017 r. ceny detaliczne ryb, owoców morza oraz ich przetworów, w porównaniu z rokiem poprzednim, wzrosły przeciętnie o 3,4 proc., natomiast w relacji grudzień 2017 r. do grudnia 2016 r. tempo wzrostu było zdecydowanie niższe i wyniosło 1,4 proc.</p><p>Wzrost cen detalicznych produktów rybnych w 2017 r. był o 0,8 pkt. proc. niższy od wzrostu cen żywności i napojów bezalkoholowych i o 1,4 pkt. proc. niższy niż głównego substytutu, jakim jest mięso i jego przetwory. Ryby potaniały w tym okresie względem wydatnie drożejącego mięsa wieprzowego, a podrożały wobec mięsa drobiowego.</p><p>W 2017 r. najbardziej podrożały ryby i owoce morza suszone, wędzone lub solone (o 6,4 proc.) oraz ryby świeże i chłodzone (o 4,4 proc.). Ceny pozostałych grup produktów rybnych wzrosły o 0,8-2,4 proc.</p><p> "W pierwszym kwartale 2018 r. wzrost cen detalicznych ryb, owoców morza oraz ich przetworów był kontynuowany. W porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego ceny wzrosły o 1,0 proc., podobnie jak w relacji marzec br. do marca ub.r., a więc zdecydowanie mniej niż ceny żywności i napojów bezalkoholowych ogółem" - zaznacza IERiGŻ.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/biznes/handel/artykuly/1125694,slaby-kwiecien-w-sprzedazy-detalicznej-w-duzej-mierze-z-powodu-zakazu-handlu.html">Słaby kwiecień w sprzedaży detalicznej. W dużej mierze z powodu zakazu handlu</a></p> Wiceprezydent Chin: Wojna handlowa z USA nie będzie miała zwycięzców http://forsal.pl/artykuly/1126315,wiceprezydent-chin-wojna-handlowa-z-usa-nie-bedzie-miala-zwyciezcow.html 2018-05-25T16:25:48Z Nie będzie wygranych w wojnie handlowej między Chinami a USA, a Pekin nie może być emocjonalny, prowadząc spory ze Waszyngtonem - ocenił w piątek na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu wiceprezydent Chin Wang Qishan.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Chiński polityk stwierdził również, że jego państwo "będzie próbowało rozwiązać spór dotyczący handlu z USA, ale powinno być gotowe na każdy obrót wydarzeń". </p> <p>Pekin i Waszyngton na przemian stosują wobec siebie groźby i idą na ustępstwa handlowe. W ubiegłym tygodniu wicepremier Chin Liu He i minister finansów USA Steven Mnuchin zawarli ramowe porozumienie, które oddaliło widmo wojny celnej między dwiema największymi gospodarkami świata, ale sytuacja wciąż jest napięta.</p> <p>W ramach porozumienia Chiny zobowiązały się do zwiększenia importu amerykańskich towarów, by „znacznie zmniejszyć” deficyt USA w dwustronnym handlu, na który wielokrotnie uskarżał się prezydent Donald Trump. </p> <p>Rzecznik chińskiego ministerstwa handlu Gao Feng oświadczył jednak w czwartek, że Chiny są przeciwne "nadużywaniu klauzul bezpieczeństwa narodowego", gdyż może to "poważnie zaszkodzić wielostronnemu systemowi handlowemu i zaburzyć normalny porządek handlu międzynarodowego". Dodał, że Chiny będą stanowczo bronić swoich interesów.</p> <p>W tym tygodniu z wizytą do Chin udała się niemiecka kanclerz Angela Merkel. W czwartek mówiła w Pekinie, że Niemcy są otwarte na chińskie inwestycje. Wyraziła też zadowolenie z zapowiedzi dalszego otwierania chińskiego rynku dla zagranicznych inwestorów, w tym rozluźnienia restrykcji dotyczących limitu zagranicznych udziałów w sektorze motoryzacyjnym.</p> <p>Komentatorzy zwracają uwagę, że Chiny i Niemcy jako czołowi światowi eksporterzy, osiągający nadwyżkę w handlu z USA, mogą ucierpieć z powodu protekcjonistycznej polityki Trumpa, realizowanej pod hasłem "Ameryka przede wszystkim".</p> Dywersyfikacja po polsku. Coraz bardziej usidla nas rosyjski węgiel kamienny [OPINIA] http://forsal.pl/artykuly/1126216,baca-pogorzelska-dywersyfikacja-po-polsku-coraz-bardziej-usidla-nas-rosyjski-wegiel-kamienny-opinia.html 2018-05-26T12:05:36Z Choć teraz robimy wszystko, by uniezależnić się od rosyjskiego gazu, to coraz bardziej usidla nas rosyjski węgiel kamienny. Choć jesteśmy jednym z głównych graczy na europejskim węglowym rynku, to od 2008 r. (z małymi przerwami) jesteśmy importerem netto czarnego złota. To oznacza, że kupujemy za granicą więcej tego surowca, niż sprzedajemy za granicę.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc">Polska jest największym w&#160;<b>Unii Europejskiej </b>i&nbsp;drugim co do wielkości w&nbsp;Europie po Rosji producentem <b>węgla kamiennego</b> i&nbsp;jednym z&nbsp;głównych graczy na rynku węgla brunatnego. Tego pierwszego wydobywamy rocznie ok. 65 mln ton, tego drugiego ok.&nbsp;60 mln ton. Oba są podstawą naszej gospodarki – 85 proc. energii elektrycznej produkujemy właśnie z&nbsp;węgla. Jeszcze kilka lat temu poziom ten przekraczał 90 proc., teraz powoli maleje m.in. na rzecz <b>odnawialnych źródeł energii (OZE)</b> i&nbsp;<b>gazu</b>.</p><p><span class="psav_picture">psav picture</span></p><p class="tresc">O&nbsp;ile do OZE trzeba nabyć odpowiednie technologie, o tyle z&nbsp;gazem jest problem – jego przeważająca część, ponad 70 proc., pochodzi z&nbsp;<b>importu</b>. Przy czym główny kierunek zakupów jest jeden – <b>Rosja</b>. Co prawda dzięki wybudowaniu gazoportu w&nbsp;Świnoujściu sprowadzamy teraz statkami do Polski <b>gaz skroplony LNG</b>, jednak to na razie kropla w&nbsp;morzu potrzeb: terminal gazowy ma określoną pojemność i&nbsp;przepustowość, a&nbsp;na dodatek LNG trzeba z&nbsp;powrotem doprowadzić do postaci gazowej, a&nbsp;to generuje dodatkowe koszty.</p><p class="tresc">&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/gospodarka/inwestycje/artykuly/1126160,nowa-oplata-atomowa-pojawi-sie-w-rachunku-za-prad.html">Nowa "opłata atomowa" pojawi się w rachunku za prąd? </a></p><p class="tresc">Prawdziwym krokiem w&nbsp;kierunku dywersyfikacji dostaw gazu ma być wybudowanie rurociągu do transportu błękitnego paliwa z&nbsp;Norwegii. Ma on być gotowy w&nbsp;ciągu kilku lat. To ważne, bo w&nbsp;2022 r. kończy się nam kontrakt z&nbsp;rosyjskim Gazpromem. A&nbsp;od miesięcy słyszymy zapowiedzi ministra Piotra Naimskiego, odpowiedzialnego za infrastrukturę strategiczną, że zrobimy wszystko, by nie przedłużać tej umowy. Ale będzie to możliwe tylko wtedy, gdy Baltic Pipe zacznie tłoczyć gaz zgodnie z&nbsp;planem, bo długoletnich kontraktów nie negocjuje się na ostatnią chwilę – do pierwszych rozmów siada się 1,5–2 lata wcześniej. Zdywersyfikowanie dostaw zagranicznego gazu ma też pozwolić na zmianę naszego miksu energetycznego. Jeśli będziemy odbierać paliwo z&nbsp;Norwegii, to zniknie groźba zakręcenia kurka przez Rosję – w&nbsp;takiej sytuacji może się okazać, że budowa bloków gazowych w&nbsp;elektrowniach będzie dobrą alternatywą dla węgla.</p><p class="tresc">Przy czym warto pamiętać, że pomysł rury gazowej z&nbsp;północy był zaakceptowany przez rząd Jerzego Buzka, jednak premier Leszek Miller w&nbsp;2001 r. podpisaną już umowę unieważnił.</p><p class="tresc"><a href="https://edgp.gazetaprawna.pl/wydanie/1304,25-maja-18-nr-101.html">&gt;&gt;&gt; Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.</a></p> Jakie są skutki zakazu handlu w niedziele? Może się powtórzyć porażka z Węgier http://forsal.pl/artykuly/1125865,jakie-sa-skutki-zakazu-handlu-w-niedziele-moze-sie-powtorzyc-porazka-z-wegier.html 2018-05-24T08:09:40Z Zakaz handlu w siódmym dniu tygodnia zmniejszył wartość sprzedaży detalicznej. Trudno ocenić jak bardzo, bo wiele czynników utrudnia analizę.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc">W&#160;to, że w&nbsp;kwietniu sprzedaż detaliczna wyhamuje, nikt nie wątpił. Ekonomiści zakładali, że negatywny wpływ na jej wyniki będzie miało przesunięcie wielkanocne, bo w&nbsp;tym roku święta wypadły tak, że większość zakupów z&nbsp;nimi związanych konsumenci robili już w&nbsp;marcu; rok temu działo się to miesiąc później, stąd statystyczny spadek. Dane, które wczoraj pokazał GUS, były znacznie gorsze od oczekiwań ekspertów. W&nbsp;cenach stałych, a&nbsp;więc po uwzględnieniu inflacji, wartość sprzedaży detalicznej wzrosła jedynie o&nbsp;4 proc., choć spodziewano się 7,6 proc.</p><p class="tresc">Wśród uzasadnień, dlaczego doszło do aż tak dużej pomyłki w&nbsp;prognozach, najbardziej popularne jest twierdzenie, że na przesunięcie wielkanocne nałożył się efekt zakazu handlu w&nbsp;niedzielę – w&nbsp;poprzednim miesiącu tylko w&nbsp;jedną można było prowadzić sprzedaż. Za taką tezą przemawia fakt, że najgorzej wypadły kategorie, które zwykle korzystają na wzmożonej przedświątecznej konsumpcji i&nbsp;jednocześnie mogą najbardziej tracić z&nbsp;powodu zakazu. Pierwsza to sprzedaż żywności, która zaliczyła spektakularny, ponad 10-proc. spadek. Druga to handel w&nbsp;niewyspecjalizowanych sklepach, do których zaliczają się m.in. supermarkety i&nbsp;hipermarkety. Tam wynik był gorszy o&nbsp;1,9 proc. niż rok wcześniej. Ekonomiści założyli, że ludzie nie zaczęli mniej jeść, tylko zrobili wcześniej zakupy na zapas. A&nbsp;powodem były nie tylko święta, ale też zapowiadana handlowa posucha w&nbsp;większość kwietniowych niedziel. Na to mogłyby wskazywać prawie 14-proc. marcowy wzrost sprzedaży żywności i&nbsp;ponad 17-proc. w&nbsp;sklepach niewyspecjalizowanych.</p><p class="tresc">– Zmienność dynamiki sprzedaży żywności i&nbsp;w&nbsp;niewyspecjalizowanych sklepach w&nbsp;miesiącach okołowielkanocnych była w&nbsp;tym roku dużo wyższa niż w&nbsp;poprzednich latach. I&nbsp;to doprowadziło nas do wniosku, że w&nbsp;marcu i&nbsp;kwietniu nałożyły się na siebie efekt Wielkanocy i&nbsp;efekt zakazu handlu w&nbsp;niedziele – tłumaczą swój punkt widzenia ekonomiści banku BZ WBK w&nbsp;raporcie dotyczącym wczorajszych danych.</p><p class="tresc"><a href="http://forsal.pl/biznes/handel/artykuly/1097924,zakaz-handlu-w-niedziele-juz-od-marca-kiedy-nie-zrobisz-zakupow-kalendarz-do-pobrania.html">&gt;&gt;&gt; NIEDZIELE HANDLOWE 2018 - ŚCIĄGNIJ NASZ KALENDARZ GOOGLE</a></p><p class="tresc">Odbiło się to rykoszetem na małych sklepach, czyli tych o&nbsp;powierzchni do 300 mkw. działających w&nbsp;ramach sieci i&nbsp;na własny rachunek. Według Polskiej Izby Handlu w&nbsp;kwietniu sprzedaż detaliczna była w&nbsp;nich mniejsza w&nbsp;porównaniu do marca aż o&nbsp;4,7 proc.</p><p class="tresc">– Polacy powoli przyzwyczajają się do wolnych niedziel. I&nbsp;wiele wskazuje na to, że powtórzy się w&nbsp;naszym kraju kazus z&nbsp;Węgier, gdzie to małe sklepy straciły ostatecznie na ograniczeniach. Konsumenci wiedząc, że mają mniej czasu na zakupy, wolą robić je tam, gdzie otrzymają kompleksową ofertę, czyli w&nbsp;dużych marketach – komentuje Jarosław Frontczak, analityk handlu detalicznego w&nbsp;firmie PMR, zajmującej się analizami rynku.</p><p class="tresc">Który z&nbsp;tych czynników: brak świąt czy zakaz handlu w&nbsp;niedziele jest ważniejszy? Przeważa pogląd, że nie da się tego w&nbsp;tej chwili policzyć, bo jest za mało danych. Tak twierdzą chociażby ekonomiści banku PKO BP i&nbsp;mBanku. Ku niemu skłaniają się też ci z&nbsp;banku Credit Agricole, choć akurat oni podjęli próbę zrobienia takich szacunków. – Wskazują, że efekt rosnącej liczby niedziel niehandlowych przyczynił się do obniżenia rocznej dynamiki sprzedaży w&nbsp;kwietniu w&nbsp;porównaniu z&nbsp;marcem o&nbsp;1 pkt proc. – Uważamy, że sugerowane w&nbsp;badaniach rynku wzrost obrotów w&nbsp;sklepach w&nbsp;soboty, w&nbsp;piątki oraz w&nbsp;czwartki oraz zwiększenie sprzedaży internetowej nie skompensowały w&nbsp;pełni negatywnego wpływu rosnącej liczby niedziel niehandlowych na kwietniową sprzedaż – twierdzi Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole.</p><p class="tresc">Więcej pewności w&nbsp;ocenach mają przedstawiciele branży handlowej. – Brak konkurencji ze strony dużych sieci w&nbsp;połączeniu z&nbsp;dobrą koniunkturą przekonał zapewne część niezależnych handlowców, wyłączonych spod zakazu handlu w&nbsp;niedziele, do zastosowania się do nowych przepisów. Uznali, że im również należy się dzień wolny od pracy, szczególnie że już wcześniej wiele małych sklepów pozostawało zamkniętych w&nbsp;dni niehandlowe – dodaje Jarosław Frontczak.</p><p class="tresc">Carrefour szacuje, że około jedna czwarta właścicieli spośród 650 prowadzących sklepy franczyzowe pod tą marką zdecydowała się jak na razie na ich otwarcie w&nbsp;ostatni dzień tygodnia. Od jednego z&nbsp;franczyzobiorców Żabki usłyszeliśmy natomiast, że niedziele woli spędzać z&nbsp;rodziną. Dlatego albo w&nbsp;ogóle nie otwiera sklepu, albo robi to tylko na 6–8 godzin, informując o&nbsp;tym wcześniej swoich klientów. – Wiele zależy od ruchu w&nbsp;tym dniu – dodaje.</p><p class="tresc">Przedstawiciele sieci nie chcą jednoznacznie ocenić wpływu ograniczenia handlu w&nbsp;niedziele na wyniki. – Obserwujemy wzrost liczby klientów w&nbsp;piątki, soboty i&nbsp;poniedziałki. Może to świadczyć o&nbsp;kształtowaniu się nowych nawyków zakupowych. Jednocześnie zwiększyła się wartość koszyka zakupowego w&nbsp;te dni – informuje przedstawiciel biura prasowego Carrefour Polska.</p><p class="tresc">Ekonomiści twierdzą, że choć informacje z&nbsp;handlu wskazują, iż wprowadzenie niedzielnego zakazu miało negatywny wpływ na sprzedaż przynajmniej niektórych towarów, to wzrost całej konsumpcji prywatnej wydaje się niezagrożony. Tempo zapewne nieco osłabnie, ale nadal będzie przyzwoite – analitycy ING Banku Śląskiego szacują, że wyniesie 4,3 proc. w&nbsp;II&nbsp;kw. w&nbsp;porównaniu do 5,1 proc. w&nbsp;I. To ważne dla utrzymania wysokiego tempa wzrostu gospodarczego. Bo to właśnie konsumpcja ma być jego głównym motorem w&nbsp;kolejnych kwartałach. Nic jej nie grozi z&nbsp;co najmniej dwóch powodów. Pierwszy to ciągły wzrost dochodów gospodarstw domowych, co oznacza, że jest z&nbsp;czego finansować zakupy. GUS podał wczoraj, że w&nbsp;2017 r. miesięczny dochód rozporządzalny na osobę zwiększył się realnie (a&nbsp;więc po uwzględnieniu wzrostu cen) o&nbsp;6,3&nbsp;proc. Powód drugi to ciągle utrzymujący się wysoki popyt na dobra trwałe – czyli towary, które kupuje się rzadko, bo są drogie, a&nbsp;ich częsta wymiana świadczy o&nbsp;dobrym statusie materialnym. Należą do nich m.in. meble czy artykuły RTV AGD. Sprzedaż takich produktów w&nbsp;kwietniu wzrosła o&nbsp;6,4 proc. rok do roku.</p><p class="tresc">&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/biznes/handel/artykuly/1124806,warzywa-z-polski-sprzedawane-jako-slowackie.html" title="Warzywa z Polski sprzedawane jako słowackie">Warzywa z Polski sprzedawane jako słowackie</a></p><p class="tresc"></p> Słaby kwiecień w sprzedaży detalicznej. W dużej mierze z powodu zakazu handlu http://forsal.pl/artykuly/1125694,slaby-kwiecien-w-sprzedazy-detalicznej-w-duzej-mierze-z-powodu-zakazu-handlu.html 2018-05-23T12:44:50Z Kwietniowa niska dynamika sprzedaży detalicznej to efekt przede wszystkim przesunięcia efektu Świąt Wielkanocnych na marzec z kwietnia i wyjątkowo niekorzystnego układu weekendowych ograniczeń w handlu - ocenił środowe dane GUS ws. sprzedaży detalicznej główny ekonomista z Zespołu Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Polbank Paweł Radwański.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>GUS podał w środę, że sprzedaż detaliczna w kwietniu w skali rok do roku (rdr) wzrosła o 4,6 proc. po wzroście o 9,2 proc. w marcu, a w ujęciu miesięcznym spadła o 5,3 proc. W ujęciu realnym sprzedaż detaliczna wzrosła w kwietniu o 4,0 proc. rdr po wzroście o 8,8 proc. rdr w marcu.</p> <p>Jak zauważył główny ekonomista z Zespołu Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Polbank Paweł Radwański, wzrost sprzedaży w cenach stałych w kwietniu "z pewnością stanowi rozczarowanie". Jego zdaniem za bardzo niską dynamikę sprzedaży detalicznej w takich kategoriach: jak żywność czy pozostała sprzedaż w sklepach niewyspecjalizowanych przede wszystkim odpowiada przesunięcie efektu Świąt Wielkanocnych na marzec z kwietnia. Dodał, że wyjątkowo niekorzystny był układ weekendowych ograniczeń w handlu, co łącznie sprawiło, że wszystkie niedziele kwietnia objęte były zakazem handlu.</p> <p>"Niepokój, jaki może budzić skala spowolnienia sprzedaży, jest jednak znacznie mniejszy, jeśli spojrzeć na inne jej kategorie, szczególnie te mniej wrażliwe na efekty kalendarzowe, jak np. sprzedaż samochodów czy też mebli i RTV. Obydwie zanotowały przyspieszenie wolumenu sprzedaży odpowiednio do 11,7 proc. r/r i 6,4 proc. r/r, a więc do poziomów zbliżonych do średniej z ostatnich miesięcy" - napisał w komentarzu przesłanym PAP.</p> <p>Dodał, że wysoka była też sprzedaż paliw oraz w kategorii pozostałe, gdzie wzrost wyniósł odpowiednio 10,2 proc. oraz 14,5 proc.</p> <p>W jego ocenie pozwala to "przypuszczać, że dynamika sprzedaży realizowanej przez gospodarstwa domowe powróci na wyższe poziomy już w maju". Jak zaznaczył, przemawia za tym nie tylko korzystniejszy układ kalendarza, ale też czynniki fundamentalne, jak choćby wysoka dynamika płac. "Oceniamy jednak, że notowany wzrost sprzedaży będzie nieco niższy niż na początku br., głównie z uwagi na możliwe spowolnienie wzrostu zatrudnienia oraz coraz wolniejszy wzrost wskaźników koniunktury konsumenckiej w ujęciu rdr" - czytamy.</p> <p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/finanse/gielda/artykuly/1125598,ktore-firmy-z-polski-wyplacaja-za-granice-najwyzsze-dywidendy-sieci-handlowe-wyparly-banki.html">Które firmy z Polski wypłacają za granicę najwyższe dywidendy? Sieci handlowe wyparły banki</a></p> KE ma zielone światło na negocjacje z Australią i Nową Zelandią http://forsal.pl/artykuly/1125402,ke-ma-zielone-swiatlo-na-negocjacje-z-australia-i-nowa-zelandia.html 2018-05-22T10:46:02Z Unijni ministrowie odpowiedzialni za sprawy handlu dali we wtorek Komisji Europejskiej mandat na rozpoczęcie negocjacji handlowych z Australią i Nową Zelandią. To kolejne państwa, z którymi "28" chce wypracować porozumienie o wolnym handlu.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"Te porozumienia będą zbudowane na niedawnych umowach z <b>Kanadą</b>, <b>Japonią</b>, <b>Singapurem</b>, a także <b>Meksykiem</b>, zwiększając sojusz tych, którzy są przywiązani do otwartego i opartego na zasadach globalnego handlu" - skomentował szef KE <b>Jean-Claude Juncker</b>. Zapewnił przy tym, że negocjacje będą prowadzone w przejrzysty sposób.</p> <p>Rada UE podkreśliła, że porozumienia z <b>Australią </b>i z <b>Nową Zelandią </b>mają przede wszystkim przynieść dalsze <b>ograniczenie barier handlowych</b>, <b>zniesienie cła </b>na towary oraz ułatwienie dostępu do usług i zamówień publicznych w tych krajach. Na umowach o wolnym handlu najbardziej ma skorzystać sektor wyposażenia pojazdów silnikowych oraz sektory maszyn, chemikaliów, przetwórstwa spożywczego i usług.</p> <p>Choć te dwa odległe od Europy kraje nie są postrzegane jako kluczowe gospodarki, to perspektywa zliberalizowania wymiany handlowej wywoływała obawy w niektórych sektorach w Europie. Polska obawiała się np. napływu na unijny rynek mleka i produktów nabiałowych z Nowej Zelandii. Minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel jeszcze na początku 2017 roku zwracał na to uwagę w Brukseli. Dyskusje na temat wpływu na sektor rolny zainicjowała wówczas Francja.</p> <p>Ponad połowa importu z Nowej Zelandii nad Wisłę to produkty rolnicze. Producenci z tego liczącego nieco ponad 4 mln mieszkańców krajów są w dużej mierze nastawieni na eksport.</p> <p>Ministrowie, dając we wtorek KE zielone światło do rozmów i przyjmując do nich wytyczne, zwrócili uwagę na potencjalnie problematyczne obszary. "W mandatach negocjacyjnych zwrócono szczególną uwagę na to, by chronić wrażliwe sektory, takie jak <b>rolnictwo </b>– chodzi o zapewnienie maksymalnych korzyści z otwarcia rynku bez szkody dla lokalnych producentów" - zapewniła Rada UE.</p> <p>UE nie będzie miała w pełni zliberalizowanego handlu produktami rolnymi z tymi krajami. Produkty te mają podlegać specjalnemu traktowaniu. Jak podkreślono w komunikacie Rady UE, mandaty przewidują nowoczesne ramy oparte na najwyższych standardach w zakresie pracy, bezpieczeństwa, środowiska, klimatu i ochrony konsumentów.</p> <p>Unia ma umowy o partnerstwie dotyczące polityki gospodarczej i handlowej z Australią i Nową Zelandią zawarte odpowiednio w 2008 i 2017 roku. Są też porozumienia o wzajemnym uznawaniu niektórych certyfikatów technicznych, które ułatwiają handel produktami przemysłowymi. Zmniejszają one koszty testowania i certyfikowania eksportowanych i importowanych produktów. Choć bariery handlowe są zasadniczo ograniczone, w niektórych sektorach, takich jak rolnictwo i włókiennictwo, wciąż są dość istotne.</p> <p>UE jest trzecim co do wielkości partnerem handlowym Australii. Wartość wymiany handlowej wyniosła w 2017 roku ponad 47,7 mld euro. UE eksportuje do Australii głównie wyroby gotowe, a importuje przede wszystkim surowce mineralne i produkty rolne. W 2017 roku Australia utrzymała 13. pozycję największej gospodarki na świecie.</p> <p>Według danych GUS w 2017 roku obroty handlowe Polski z tym krajem wyniosły 1 301,9 mln dolarów i były wyższe o 29,7 proc. o w porównaniu z 2016 rokiem. Jednocześnie o ponad jedną piątą (21 proc.) spadł eksport z Polski do Australii (w 2017 roku wynosił 714,4 mln USD), a import towarów z Australii wzrósł o prawie 40 proc. do poziomu 587,4 mln USD.</p> <p>UE jest – po Australii – drugim po co do wielkości partnerem handlowym Nowej Zelandii. Wartość rocznej wymiany handlowej wyniosła w 2017 roku ponad 8,7 mld euro. Nowa Zelandia eksportuje do UE przede wszystkim produkty rolne, zaś unijny eksport do tego kraju skupia się na wyrobach gotowych i produktach przemysłowych. Polski eksport do Nowej Zelandii osiągnął w 2016 roku wartość 137,6 mln USD, import natomiast w tym samym okresie był wart 99 mln USD.</p> <p>Unijna komisarz ds. handlu <b>Cecilia Malmstroem</b> poleci do Australii i Nowej Zelandii w czerwcu, aby zainaugurować start negocjacji na poziomie politycznym. Pierwsza runda rozmów na poziomie eksperckim zaplanowana jest na lipiec. Odbędzie się ona w Brukseli.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/swiat/unia-europejska/artykuly/1125379,wylaczenie-ue-z-cel-nie-bedzie-przedluzone-oferta-handlowa-ue-moze-nie-przekonac-usa.html" title="Wyłączenie UE z ceł nie będzie przedłużone? Oferta handlowa UE może nie przekonać USA">Wyłączenie UE z ceł nie będzie przedłużone? Oferta handlowa UE może nie przekonać USA</a></p> Niemcy mają już dość Ameryki. Po odejściu Merkel Berlin będzie znacznie bardziej asertywny [OPINIA] http://forsal.pl/artykuly/1125362,niemcy-maja-juz-dosc-ameryki-po-odejsciu-merkel-berlin-bedzie-znacznie-bardziej-asertywny-opinia.html 2018-05-23T19:42:27Z W Niemczech narasta niechęć nie tylko wobec nielubianego Donalda Trumpa, ale także wobec USA w ogóle. Po odejściu od władzy nastawionej na kompromis Angeli Merkel Berlin może przyjąć bardziej asertywne stanowisko i zacząć grać wprost antyamerykańską kartą - pisze Leonid Bershidsky. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Niemcy nigdy nie lubili amerykańskiego prezydenta<b> Donalda Trumpa</b>, zaś sprzeciw wobec jego działań po wycofaniu się USA z umowy nuklearnej z Iranem jest silniejszy niż kiedykolwiek. Istnieje jednak jeszcze jeden istotny rozdźwięk – pomiędzy niemieckimi elitami, a niemieckimi wyborcami. Ci pierwsi mogą być przeciwnikami samego Trumpa, ale ci ostatni w coraz większym stopniu stają się już przeciwnikami USA w ogóle. </p><p>Niemiecka kanclerz wyraziła swoją frustrację Trumpem w czasie piątkowego przemówienia w Muenster, twierdząc, że decyzja USA ws. Iranu „<em>podważa zaufanie w porządek międzynarodowy”. „Jeśli każdy po prostu będzie robił co chce, to jest to zła wiadomość dla świata</em>” – dodała kanclerz. </p><p>Wszystko to zbiegło się w czasie z ostatnim wydaniem poczytnego i cieszącego się uznaniem tygodnika „Der Spiegel”, który zdecydował się na publikację jednej z najbardziej kontrowersyjnych <a href="https://www.amazon.de/dp/B079ZVM8GG/ref=nosim?tag=wwwspiegelde-21 ">okładek</a> w historii: wizerunkiem dłoni z wystawionym środkowym palcem, który przypomina Donalda Trumpa oraz napisem „Goodbye Europe!”. </p><p>W <a href="http://www.spiegel.de/international/world/editorial-trump-deals-painful-blow-to-trans-atlantic-ties-a-1207260.html ">tekście otwierającym </a>wydanie redakcja tygodnika wzywa Europę do oporu wobec Donalda Trumpa:</p><p><em>„Zachód, który znaliśmy, już nie istnieje. Nasze relacje z USA nie mogą być dłużej nazywane przyjaznymi i trudno je też nazwać partnerskimi. Prezydent Trump przyjął ton, który ignoruje 70 lat zaufania. Chce przyjęcia karnych ceł i domaga się posłuszeństwa. To już nie jest pytanie o to, czy Niemcy i Europa wezmą udział w interwencjach wojskowych w Afganistanie czy w Iraku. Pytanie dotyczy tego, czy współpraca transatlantycka ws. gospodarczych, polityki zagranicznej i bezpieczeństwa wciąż istnieje. Odpowiedź brzmi: nie”. </em></p><p>To mocne słowa. Ale oczywiście w przemówieniu Merkel nie było nic o rozwiązaniu sojuszu Niemiec z USA, a „Spiegel” wyzywa Europę do „<em>rozpoczęcia przygotowań do Ameryki po Donaldzie Trumpie oraz do unikania prowokowania Waszyngtonu do tego czasu</em>”. </p><p>Niemieckie elity wydają się wierzyć, że problemem jest sam Trump, a najlepsza jak dotąd strategia Europy, czyli czekanie, aż problem sam odejdzie, jest optymalnym rozwiązaniem. </p><p>Europejska zależność obronna od Ameryki jest tutaj pewnym sprawdzianem rzeczywistości. Nie ważne, ile razy Angela Merkel będzie obiecywać Trumpowi, że większy wydatki na obronność do 2 proc. PKB, tak jak wymaga tego NATO - jej rząd w obecnej propozycji budżetowej zwiększa poziom wydatków do 1,29 proc. PKB w 2019 roku z 1,24 w tym roku, a później obniża go do 1,23 proc. w 2022 roku. „Trzeba powiedzieć, że po prostu sama Europa nie jest wystarczająco silna, aby być globalnym policjantem” – powiedziała niemiecka kanclerz w Muenster. </p><p>Niemieckich wyborców to jednak nie interesuje. Pew Research Center i niemieckie Koerber Stiftung porównały ostatnio opinie Niemców i Amerykanów na temat wzajemnych stosunków. I tak dla Amerykanów najważniejszym wymiarem stosunków niemiecko-amerykańskich jest bezpieczeństwo i obronność, dla Niemców większą wagę mają gospodarka i wartości demokratyczne. </p><p>Według badania Pew Research i Koerber Stiftung, większość Niemców uważa, że stosunki niemiecko-amerykańskie są „złe”. Dla porównania tak samo uważa tylko niewielka mniejszość Amerykanów. O ile wśród Amerykanów udział osób o tym przekonanych wzrósł od czasu zwycięstwa Donalda Trumpa, o tyle wśród Niemców był wysoki jeszcze za czasów prezydentury Baracka Obamy, który był całkiem popularny w Niemczech. </p><p>Niemcy uniknęły wciągnięcia w wojnę w Iraku, ale nie mogły opierać się USA w sprawie zaangażowania w Afganistanie – wbrew woli większości obywateli. Do dziś zresztą większość Niemców chce wycofania wojsk z tego kraju. Niemcy, które zrobiły bardzo dużo, aby zerwać ze swoją brutalną przeszłością, z przerażeniem obserwowały, jak USA wykorzystywały tortury, nielegalne aresztowania i powszechną inwigilację. Praktyki, które stały się powszechne w erze George’a W. Busha i częściowo przetrwały do czasów Obamy. </p><p>Jeszcze zanim Donald Trump zasiadł w Białym Domu, Niemcy zaczęli zauważać, że USA nie traktują tak samo więzi gospodarczych i handlowych, jak Berlin. Amerykański atak na Volkswagena po aferze spalinowej rozpoczął się jeszcze w epoce Baracka Obamy i wykraczał daleko poza to, z czym niemiecka firma zetknęła się w samych Niemczech czy gdziekolwiek indziej w Europie. Narzekania Trumpa na niemiecki przemysł motoryzacyjny szły po tej samej linii. </p><p>Dziś kolejny niezrozumiały dla Niemców spektakl rozgrywa się przy okazji presji Trumpa na europejskich eksporterów stali i aluminium. Amerykański doradca ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton grozi sankcjami tym europejskim firmom, które współpracują z Iranem, a w tym samym czasie sekretarz stanu Mike Pompeo obiecuje amerykańskie inwestycje w Korei Północnej, jeśli ta zdecyduje się na denuklearyzację. Czy w końcu nie o to chodziło w umowie nuklearnej z Iranem?</p><p>„<em>Zatem amerykańskie firmy będą wkrótce mogły robić interesy w Korei Północnej, ale europejskie firmy nie będą mogły robić interesów w Iranie</em>” – napisał na Twitterze jeden z komentatorów Mark Schieritz. W tekście dla Zeit Online napisał on również, że USA nie jest już partnerem, ale konkurentem dla Europy. Schieritz uważa, że nadszedł czas, aby Europa odpowiedziała na amerykański „szantaż” i zastosowała metodę kroków odwetowych. </p><p>Ostrożne podejście niemieckiej elity, które wyraża Angela Merkel ze swoją preferencją dla kompromisu w każdej sytuacji, wstrzymywało jak dotąd antyamerykański sentyment. Sytuacja ta jednak może okazać się nie do utrzymania, gdy Niemcy uświadomią sobie, że otrzymują niewiele jako sojusznik USA. Dziś większość Niemców nie wyobraża sobie sytuacji, w której amerykańscy żołnierze musieliby bronić ich kraju przed agresją. Dodatkowo narastają różnice pomiędzy Waszyngtonem a Berlinem w zakresie wartości, a korzyści z wzajemnego handlu są coraz mniejsze. W tej sytuacji antyamerykanizm może stać się atrakcyjną kartą polityczną w Niemczech. </p><p>Niemcy wyświadczyły USA przysługę, nie szukając przywództwa od czasu zjednoczenia kraju w 1990 roku. Nie ma żadnych gwarancji, że po odejściu Merkel od władzy Berlin nie przyjmie bardziej asertywnego stanowiska i nie zacznie wykorzystywać Unii Europejskiej jako wehikułu dla swoich ambicji. Nawet jeśli Waszyngton po odejściu <b>Donalda Trumpa </b>zmniejszy skalę unilateralizmu w stosunkach z Niemcami, to zaufanie pomiędzy oboma krajami, budowane od tylu lat, tak szybko nie powróci. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/swiat/unia-europejska/artykuly/1125329,zmierzch-transatlantyzmu-polska-w-obliczu-wojny-usa-europa.html">Zmierzch transatlantyzmu. Polska w obliczu wojny USA - Europa</a></p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/gospodarka/aktualnosci/artykuly/1125315,parafianowicz-czy-usa-moga-przestac-sie-nam-oplacac-opinia.html">Parafianowicz: Czy USA mogą przestać się nam opłacać [OPINIA]</a></p> Ropa w USA po 72,5 dolarów. Może być problem z powodu sankcji na Wenezuelę http://forsal.pl/artykuly/1125325,ropa-w-usa-po-72-5-dolarow-moze-byc-problem-z-powodu-sankcji-na-wenezuele.html 2018-05-22T06:24:03Z Notowania ropy naftowej w USA rosną i są na poziomie 72,5 dolara za baryłkę. USA nakładają nowe sankcje na Wenezuelę, a to oznacza, że może być problem z dostawami wenezuelskiej ropy - podają maklerzy.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Baryłka <b>ropy </b>West Texas Intermediate w dostawach na czerwiec na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 72,55 USD - wyżej o 31 centów.</p> <p>Brent w dostawach na lipiec na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie drożeje o 26 centów, do 79,48 USD za baryłkę.</p> <p>Na giełdzie paliw w Szanghaju ropa w dostawach na wrzesień drożeje o 0,6 proc., do 485,5 juanów za baryłkę.</p> <p>W poniedziałek prezydent USA Donald Trump podpisał dekret nakładający nowe sankcje na Wenezuelę po tym, gdy w niedzielnych wyborach na stanowisko prezydenta został ponownie wybrany lider PSUV Nicolas Maduro.</p> <p>Administracja USA uznała te wybory za "farsę" i zapowiedziała dalsze wywieranie presji na Caracas, aby przywrócić tam demokrację.</p> <p>Prezydent Trump zaapelował do "reżimu Maduro, aby jak najszybciej przywrócił w kraju demokrację, przeprowadził wolne i uczciwe wybory, uwolnił natychmiast i bez stawiania jakichkolwiek warunków wszystkich więźniów politycznych i przestał przyczyniać się do całkowitej degradacji ekonomicznej wenezuelskiego społeczeństwa".</p> <p>Spełnienie tych warunków mogłoby odwrócić konsekwencje sankcji, jakie USA wprowadziły na Wenezuelę w poniedziałek.</p> <p>Analitycy Barclays oceniają, że produkcja ropy w Wenezueli może spaść poniżej 1 mln baryłek dziennie w nadchodzących miesiącach - z 1,5 mln baryłek dziennie notowanych w kwietniu.</p> <p>Tymczasem w USA spodziewany jest spadek zapasów ropy - eksperci prognozują, że zaapsy surowca zmniejszyły się w ubiegłym tygodniu o 2 mln baryłek.</p> <p>We wtorek swój niezależny raport o zapasach paliw w USA w ub. tygodniu poda Amerykański Instytut Paliw (API), a w środę zrobi to Departament Energii USA (DoE).</p> <p>Ropa na NYMEX w poniedziałek zdrożała o 96 centów, czyli 1,4 proc.</p>