© 2008 INFOR PL S.A. INFOR PL S.A. Forsal.pl: inflacja 2012-02-11T10:01:14+01:00 INFOR PL S.A. http://forsal.pl/atom/tagi/inflacja Łukaszenka: w ciągu roku Białoruś wyjdzie z kryzysu http://forsal.pl/artykuly/592811,lukaszenka_w_ciagu_roku_dochody_ludnosci_na_bialorusi_unormuja_sie.html 2012-02-10T09:45:32Z <p>Po czwartkowym spotkaniu z premierem <strong>Michaiłem Miasnikowiczem</strong> Łukaszenka oznajmił, że w ciągu roku zdolność nabywcza Białorusinów powinna wzrosnąć do poziomu sprzed kryzysu.</p><p>"Nie ma absolutnie żadnych wątpliwości. Osiągniemy poziom dochodów ludności sprzed kryzysu" - podkreślił. Cytuje go m.in. dziennik "Komsomolskaja Prawda w Biełorussii".</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/591509,lukaszenka_poprosil_rosje_o_dodatkowe_srodki_na_sily_zbrojne.html" title="Łukaszenka poprosił Rosję o dodatkowe środki na siły zbrojne">Łukaszenka poprosił Rosję o dodatkowe środki na siły zbrojne</a></p><p>Według danych Biełstatu,<strong> średnia pensja na Białorusi wyniosła w grudniu 2011 r. 2,87 mln rubli, czyli równowartość 340 dol.</strong> To o ponad 200 dol. mniej niż rok wcześniej, kiedy to pensje były podwyższane w związku z obietnicą władz, że do końca roku średnia płaca w sektorze budżetowym sięgnie równowartości 500 dolarów. Obserwatorzy wiązali wtedy wzrost wynagrodzeń z wyborami prezydenckimi 19 grudnia 2010 r. Na wrzesień 2012 r. planowane są wybory parlamentarne.</p><p>Białoruś borykała się w 2011 roku z poważnymi problemami na rynku walutowym i deficytem handlowym. <strong>Inflacja w ubiegłym roku wyniosła 108,7 proc., a kurs dolara wzrósł o 187,33 proc.</strong></p><p>Prezydent przypomniał w czwartek, że rząd postawił przed sobą zadanie zmniejszenia inflacji do 19 proc. w roku 2012 r. Wyraził jednak przekonanie, że należałoby obniżyć ją jeszcze bardziej. "Postawiliśmy zadanie: 19-20 proc. inflacji. Ale myślimy o 13-15 proc. Tak byłoby lepiej" - oznajmił.</p><p>Tymczasem inflacja w styczniu 2012 r. wyniosła według głównego urzędu statystycznego Biełstat 1,9 proc. "Jeśli ceny nadal będą tak rosnąć, to obawiam się, że nie zdołamy dotrzymać zaplanowanego wzrostu cen o 19 proc." - powiedział Łukaszenka.</p><p>Jak wynika z najnowszego sondażu niezależnego białoruskiego ośrodka NISEPI, 81,5 proc. Białorusinów uważa, że gospodarka ich kraju jest w kryzysie. 59,8 proc. ankietowanych oceniło też, że ich sytuacja materialna w ciągu ostatnich 3 miesięcy pogorszyła się. Jednocześnie większość badanych (53,7 proc.) odpowiedzialnością za kryzys obarcza Łukaszenkę.</p> Polska kontra kryzys. Oto motory i hamulce naszej gospodarki http://forsal.pl/artykuly/592287,polska_kontra_kryzys_oto_motory_i_hamulce_naszej_gospodarki.html 2012-02-10T06:33:48Z <p>Gdy trzy lata temu największe gospodarki europejskie, takie jak Wielka Brytania czy Francja, notowały spadki PKB od 2,5 do prawie 10 proc., Polska jako jedyny kraj na Starym Kontynencie zachowała dodatnie tempo wzrostu. Ekonomiści tłumaczą ten fenomen zdrowym systemem bankowym, a także silnym popytem wewnętrznym, który pozwolił polskim firmom przetrwać mimo osłabienia eksportu w pierwszych miesiącach kryzysu. </p><p>Mieliśmy też sporo szczęścia, bo do Polski płynął wtedy strumień pieniędzy unijnych, dzięki którym stać nas było na uruchomienie wielu inwestycji infrastrukturalnych, a polskie firmy mogły finansować swój rozwój. Za dodatkowy bonus od losu można uznać również spadek cen ropy naftowej, która taniała, w miarę jak światowa gospodarka traciła rozpęd. Jak będzie teraz?&#160;</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/589080,polska_odzyskuje_status_bezpiecznej_przystani_dla_inwestorow.html" title="Polska – bezpieczna przystań podczas kryzysowej zawieruchy w Europie">Polska – bezpieczna przystań podczas kryzysowej zawieruchy w Europie</a></p><h2>Dobra kondycja </h2><p>Większość ekonomistów uważa, że nasza gospodarka jest w dobrej kondycji i znów łagodnie przejdzie przez europejskie osłabienie. Co prawda wzrost gospodarczy spowolni z 4,3 proc. do 2 – 3 proc., ale to i tak niezły wynik. Zwłaszcza biorąc pod uwagę prognozy Banku Światowego mówiące o 0,3-proc. recesji w strefie euro i zmniejszeniu tempa wzrostu światowej gospodarki z 2,7 proc. w ubiegłym roku do 2,5 proc. w 2012 roku. </p><p>Polska gospodarka będzie w tym roku rozwijać się w tempie czterokrotnie przekraczającym prognozowany wzrost dla Niemiec (0,7 proc.). I choć niespełna miesiąc temu agencja Fitch Ratings poinformowała, że podwyższenie w tym roku ratingu Polski jest mało prawdopodobne, ponieważ musi ona najpierw przedstawić plan cięć fiskalnych, to na ostatnim szczycie ekonomicznym w Davos nasz kraj został bardzo dobrze oceniony przez biznesowe światowe elity. </p><h2>Co nas ciągnie w górę </h2><p>Motorem polskiej gospodarki w dalszym ciągu jest eksport. W ubiegłym roku polskie firmy sprzedały za granicę towary za 123 mld euro, czyli o 10 proc. więcej niż w 2010 roku. Na ten rok prognozy też są optymistyczne. Resort gospodarki przewiduje wzrost eksportu o 8 proc., natomiast Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych nawet o 10,4 proc. – do 153,8 mln euro. To efekt dobrego kursu złotego do euro. Na początku roku, gdy europejska waluta kosztowała ponad 4,50 zł, polskie firmy zebrały bardzo dużo zamówień eksportowych. </p><p>To wpłynęło na poprawę nastrojów i wzrost<strong> wskaźnika PMI,</strong> który w styczniu przekroczył 50 pkt. I choć od ponad miesiąca złoty umacnia się, to analitycy przewidują, że polscy eksporterzy i tak będą na nim nieźle zarabiać. Granicą opłacalności jest bowiem 3,80 zł za euro. Poza tym zapowiadana recesja w strefie euro może naszym eksporterom bardziej pomóc, niż zaszkodzić.</p><p> Polskie towary są i jeszcze długo pozostaną atrakcyjne cenowo dla mieszkańców Unii. Przypomnijmy, że to właśnie podczas osłabienia w 2009 roku wiele polskich firm zanotowało wzrost sprzedaży, bo okazało się, że zmuszeni do zaciskania pasa Niemcy, Francuzi czy Hiszpanie chętniej kupowali tańsze polskie maszyny i urządzenia, produkty spożywcze, a także meble czy wyposażenie wnętrz. Atutem naszej gospodarki jest też w dalszym ciągu silny popyt wewnętrzny. Co prawda jest on nieco niższy niż w 2010 roku, ale w dalszym ciągu jego dynamika jest dodatnia: w ubiegłym roku wyniosła ona 3,8 proc. wobec 4,6 proc. rok wcześniej. Utrzymujące się na wysokim poziomie spożycie krajowe to ważny bufor bezpieczeństwa dla rodzimych firm, które są znacznie mniej uzależnione od eksportu niż np. przedsiębiorstwa na Słowacji, Węgrzech czy w Estonii. Dzięki temu nie będą musiały zmniejszać produkcji i zwalniać ludzi, nawet jeśli recesja na zachodzie Europy okaże się większa, niż prognozują to analitycy Banku Światowego, a euro spadnie poniżej 3,8 zł, co negatywnie wpłynie na wzrost eksportu. </p><p>Trzecim atutem naszej gospodarki jest to, że polskie firmy, które coraz lepiej potrafią sobie radzić w trudnych warunkach, nie wpadają w panikę podczas zawirowań na rynkach finansowych, a gdy spada popyt na ich produkty, potrafią znaleźć nowe rynki zbytu albo zmodyfikować produkcję. Większość z nich zredukowała też koszty i poprawiła rentowność. – Pierwsza fala kryzysu w 2009 roku zmusiła przedsiębiorców do głębokiej restrukturyzacji, dzięki temu firmy są teraz silniejsze i znacznie łatwiej im będzie przetrwać spowolnienie – potwierdza ekonomista prof. <strong>Witold Orłowski.&nbsp;</strong></p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/591520,polska_przegrala_euro_2012_kibice_nie_przyjada_nad_wisle.html" title="Przegraliśmy Euro 2012 jeszcze przed pierwszym gwizdkiem">Przegraliśmy Euro 2012 jeszcze przed pierwszym gwizdkiem</a></p><p>O dobrej kondycji gospodarki świadczy też stosunkowo niski poziom zadłużenia. Udział kredytów hipotecznych w bankowych portfelach stanowi ok. 10 proc. produktu krajowego brutto, podczas gdy średnia w Unii Europejskiej to 40 – 50 proc., a w USA 70 proc. W przeciwieństwie do krajów strefy euro mamy też zdrowszy system bankowy, a ograniczenia w polityce kredytowej, które w ciągu ostatnich trzech lat wprowadziła Komisja Nadzoru Finansowego, skutecznie zabezpieczyły banki przed nadmiernym ryzykiem. </p><h2>Co nas ciągnie w dół </h2><p>Największym niebezpieczeństwem dla polskiej gospodarki może okazać się wyhamowanie inwestycji. I to zarówno tych publicznych, finansowanych ze środków budżetowych i funduszy unijnych, jak i tych prywatnych. W pierwszej połowie roku nie powinno być jeszcze źle, bo nadal rozpędzone będą inwestycje publiczne związane z Euro 2012, ale potem zaczną wygasać. Będzie też nieco mniej pieniędzy na budowę nowych dróg. – Dynamika wzrostu inwestycji może być do połowy roku nawet dwucyfrowa, ale potem wyhamuje do 1,5 proc. – mówi prof. Orłowski. </p><p>A to oznacza pogorszenie kondycji spółek zwłaszcza z branży budowlanej. W takiej sytuacji należy się liczyć z przykręceniem kurka z kredytami dla firm. Z kolei przedsiębiorstwa, które mają dziś zgromadzone środki, nadal będą wstrzymywały się z inwestycjami. To oznacza pogorszenie sytuacji na rynku pracy. Co prawda rząd szacuje, że w grudniu tego roku stopa bezrobocia wyniesie 12,3 proc., ale gdy spełnią się czarne prognozy, może ono przekroczyć 13 – 14 proc. Wyższe bezrobocie oznacza zaś spadek popytu wewnętrznego i wyhamowanie produkcji. – W takiej sytuacji wystarczy eskalacja kryzysu w strefie euro i osłabienie eksportu, by nasze firmy, a wraz nimi cała gospodarka, wpadły w poważne turbulencje – mówi Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/591408,najbardziej_i_najmniej_zadluzone_kraje_w_europie_zobacz_ranking.html" title="Najbardziej i najmniej zadłużone kraje w Europie – zobacz ranking">Najbardziej i najmniej zadłużone kraje w Europie – zobacz ranking</a></p><p> Niestety, nikt dziś nie jest w stanie przewidzieć, jaki będzie scenariusz w strefie euro. Co prawda prezes NBP<strong> Marek Belka </strong>uważa, że najczarniejszy scenariusz, czyli rozpad strefy, jest raczej niemożliwy, to jednak nie wyklucza większego spowolnienia, niż prognozuje to BŚ. Niebezpieczne dla strefy może okazać się przede wszystkim nadmierne zwiększenie płynności pieniądza przez Europejski Bank Centralny po to, by zwiększyć podaż rezerw w bankach i zapobiec kolejnemu kryzysowi bankowemu. </p><p>Taka sytuacja może przyczynić się do załamania siły nabywczej europejskiej waluty, a nawet inflacji. Co prawda, zdaniem Belki, jest to mało prawdopodobne, ale jeśliby do tego doszło, mogłoby to mieć katastrofalne skutki dla polskiej gospodarki: spowodowałoby nadmierne umocnienie złotego i załamanie eksportu. Rada Polityki Pieniężnej, walcząc z zewnętrznymi czynnikami inflacji, musiałaby znacząco podnieść stopy procentowe, co dla słabo rozgrzanej gospodarki mogłoby oznaczać recesję. Ale, jak podkreśla Jakub Borowski, analityk z Kredyt Banku, taki scenariusz jest mało prawdopodobny. </p><p>Niestety, podwyżek stóp procentowych nie można wykluczyć, nawet jeżeli sytuacja w strefie euro będzie w miarę stabilna. Zagrożenie inflacją jest bowiem większe, niż oczekiwali eksperci. W grudniu wyniosła ona 4,5 proc. rok do roku i wiele wskazuje na to, że to nie koniec wzrostów. RPP może więc w drugim półroczu podnieść stopy procentowe, zwłaszcza gdy gospodarka będzie rozwijała się w dotychczasowym tempie. Tak czy i inaczej ten rok dla naszych portfeli nie będzie idealny: jeśli RPP nie podniesie stóp, to wysoka inflacja sprawi, że nasze dochody realne spadną. Jeśli zaś stopy pójdą w górę, to zdrożeją kredyty, co niekorzystnie wpłynie na wzrost popytu.</p> Glapiński: Wysoka inflacja skłoni mnie do wniosku o podwyżkę stóp przez RPP http://forsal.pl/artykuly/592232,glapinski_wysoka_inflacja_skloni_mnie_do_wniosku_o_podwyzke_stop_przez_rpp.html 2012-02-08T16:46:34Z <p>"Jeśli w pierwszym kwartale 2012 roku inflacja będzie nadal na poziomie 4,5 proc., a wzrost PKB utrzyma się na wysokim poziomie, ok. 4,0 proc., to złożę wniosek o podwyżkę stóp procentowych" - powiedział Glapiński dziennikarzom po środowej konferencji po posiedzeniu RPP. </p><p>Członek Rady dodał, że nie można obecnie mówić jeszcze o konkretnym miesiącu oraz skali wnioskowanej podwyżki. Wyjaśnił także, że bardzo istotnym czynnikiem wpływającym na jego decyzję będzie marcowa projekcja inflacji. RPP pozostawiła w środę stopy procentowe na niezmienionym poziomie.</p><p> Od czerwca 2011 r. główna stopa procentowa (referencyjna) wynosi 4,50 proc. </p> Belka: Obniżki stóp procentowych są mało prawdopodobne http://forsal.pl/artykuly/592210,belka_obnizki_stop_procentowych_sa_malo_prawdopodobne.html 2012-02-08T15:49:43Z <p>"Podtrzymujemy stanowisko wyrażane miesiąc temu, że obniżki stóp procentowych są mało prawdopodobne" - powiedział Belka.</p><p>Z kolei członek RPP Zyta Gilowska dodała, że obniżki stóp procentowych NBP są mniej prawdopodobne niż ich podwyżki.</p><p>"Podtrzymujemy stanowisko, że obniżki są mniej prawdopodobne niż podwyżki" - powiedziała Gilowska.&#160;</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/592124,rpp_nie_zaskoczyla_stopy_procentowe_bez_zmian.html" title="RPP nie zaskoczyła. Stopy procentowe bez zmian">RPP nie zaskoczyła. Stopy procentowe bez zmian</a></p> RPP: Stopy wzrosną, gdy pogorszą się perspektywy powrotu CPI do celu http://forsal.pl/artykuly/592208,rpp_stopy_wzrosna_gdy_pogorsza_sie_perspektywy_powrotu_cpi_do_celu.html 2012-02-08T15:48:26Z <p>"Czynnikiem niepewności dla przyszłej inflacji pozostaje wpływ sytuacji na globalnych rynkach finansowych na kształtowanie się kursu złotego, w szczególności trwałość obserwowanej w ostatnim okresie aprecjacji polskiej waluty" - napisano w komunikacie.</p><p>Dodano, że "w ocenie Rady, dokonane w I połowie 2011 r. <strong>zacieśnienie polityki pieniężnej </strong>sprzyja powrotowi inflacji do celu w średnim okresie, choć ryzyko utrzymania się podwyższonej inflacji w najbliższych miesiącach pozostaje wysokie". "Dotychczasowe kształtowanie się krajowej koniunktury wskazuje przy tym, że skala osłabienia popytu w najbliższych kwartałach może być mniejsza niż dotychczas oceniano. Przy ocenie presji inflacyjnej w średnim okresie pomocna będzie marcowa projekcja makroekonomiczna NBP" - podano.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/592124,rpp_nie_zaskoczyla_stopy_procentowe_bez_zmian.html">RPP nie zaskoczyła. Stopy procentowe bez zmian</a></p><p>Stwierdzono też, że Rada "nie wyklucza w przyszłości dalszego dostosowania polityki pieniężnej, gdyby pogorszyły się perspektywy powrotu inflacji do celu".</p><p>RPP ocenia, że w średnim okresie inflacja powinna spadać przez malejącą dynamikę popytu krajowego.</p><p>"W ocenie Rady, w średnim okresie inflacja będzie ograniczana przez stopniowo malejącą dynamikę popytu krajowego. W kierunku zmniejszenia dynamiki popytu będzie oddziaływał niższy wzrost gospodarczy za granicą, zacieśnienie polityki fiskalnej w Polsce, a także dokonane w I połowie 2011 r. podwyższenie stóp procentowych NBP" - napisano.</p><p>W ocenie RPP w najbliższych miesiącach inflacja pozostanie na podwyższonych poziomach.</p><p>"Z jednej strony w kierunku obniżenia inflacji na początku 2012 r. będzie oddziaływać wygasanie wpływu podwyżki stawek VAT oraz efektów znacznych wzrostów cen żywności i energii z I połowy 2011 r. Z drugiej strony wciąż wysokie ceny surowców na rynkach światowych oraz efekty wcześniejszego osłabienia kursu złotego będą czynnikami podtrzymującymi podwyższoną dynamikę cen. W tym samym kierunku oddziaływać będzie utrzymująca się wysoka dynamika cen administrowanych" - napisano.</p><p>W ocenie RPP pojawiają się sygnały poprawy koniunktury na świecie.</p><p>"(...)Od ostatniego posiedzenia Rady nadal rewidowano w dół prognozy PKB dla większości gospodarek. Pojawiły się jednak sygnały wskazujące na możliwość stabilizacji koniunktury w niektórych gospodarkach" - napisano.</p><p>"Inflacja na świecie pozostaje podwyższona, choć w ostatnim okresie nastąpiło jej pewne obniżenie. Jednym z głównych czynników podwyższających inflację pozostają wysokie ceny surowców, które w ostatnim okresie ponownie wzrosły. Nastąpiła poprawa nastrojów na światowych rynkach finansowych, która przyczyniła się do istotnej aprecjacji walut krajów wschodzących, w tym złotego. Utrzymuje się jednak niepewność związana z kryzysem zadłużeniowym w niektórych krajach strefy euro, a zmienność cen aktywów, w tym kursów walutowych, pozostaje podwyższona" - dodano.</p> RPP nie zaskoczyła. Stopy procentowe bez zmian http://forsal.pl/artykuly/592124,rpp_nie_zaskoczyla_stopy_procentowe_bez_zmian.html 2012-02-08T11:55:26Z <p>Żaden z dwunastu ankietowanych przez agencję ISB analityków nie oczekiwał podwyższenia stóp procentowych na lutowym posiedzeniu RPP. W ocenie ekspertów, podwyższona niepewność w kwestii kształtowania się koniunktury w najbliższych miesiącach oraz utrzymująca się podwyższona inflacji skłoniła większość Rady do podtrzymania strategii wyczekiwania i obserwacji bieżących wskaźników. Ponadto w ważnym argumentem przemawiającym za stabilizacją stóp jest również zbliżająca się projekcja inflacyjna, która jest dla członków władzy monetarnej podstawowym źródłem analiz wspierających proces decyzyjny RPP.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/592110,kiepas_zloty_czeka_na_decyzje_rpp.html" title="Kiepas: złoty czeka na decyzję RPP ">Kiepas: złoty czeka na decyzję RPP </a></p><p>Od czerwca 2011 r. główna stopa procentowa (referencyjna) wynosi 4,50%.</p> Tam gdzie w Polsce najbiedniej, przy okazji najdrożej http://forsal.pl/artykuly/590641,koszty_zycia_w_najubozszych_regionach_polski_ceny_galopuja_najbardziej.html 2012-02-02T21:26:18Z <p>W ubiegłym roku najbardziej wzrosły ceny w regionach najuboższych. W województwie podkarpackim zwiększyły się aż o 4,9 proc., a w woj. świętokrzyskim o 4,7 proc.</p><p> Do nich dołączyła też zasobna Wielkopolska z 4,7 proc. wzrostu cen – wynika z najnowszych danych GUS. Tymczasem w województwach najbogatszych – mazowieckim i śląskim – inflacja wyniosła tylko 3,7 proc. i była o 0,6 pkt proc. niższa od przeciętnej w kraju. Eksperci nie mają wątpliwości, że na regionalne zróżnicowanie podwyżek cen złożyło się wiele przyczyn.&#160;</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a title="Droga ropa i słaby złoty wywindują koszty życia Polaków" href="http://forsal.pl/artykuly/587099,droga_ropa_i_slaby_zloty_wywinduja_koszty_zycia_polakow.html">Droga ropa i słaby złoty wywindują koszty życia Polaków</a></p><p>– Ceny w regionach najuboższych rosną szybciej, bo wcześniej były znacznie niższe niż w bogatszych województwach – ocenia prof. Maria Drozdowicz z SGH. Prowadzi to do ich wyrównywania, i to nie przypadek. – Szybki wzrost cen na terenach, gdzie gospodarka jest słabo rozwinięta, wynika z rosnącego tam popytu na towary i usługi – mówi prof. Drozdowicz. </p><p>Coraz więcej osób z tych regionów dojeżdża do pracy nawet do odległych aglomeracji, gdzie zarobki są większe. Jest tez dodatkowe źródło, które zasila budżety gospodarstw domowych i pozwala im na większe zakupy, co zachęca sprzedawców do podnoszenia cen. </p><p>– Z Podkarpacia i na przykład z woj. podlaskiego tradycyjnie wyjeżdżało dużo osób do pracy za granicą. A otwarcie granic po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej jeszcze to zjawisko nasiliło – przypomina Piotr Bujak, główny ekonomista Nordea Banku. Dodaje, ze przysyłają oni do swoich rodzin cześć zarobków, które przeznaczane są w znacznym stopniu na bieżącą konsumpcje. Kondycja finansowa rodzin na tych terenach nie musi wiec być tak wątła, jak wynikałoby to z oficjalnych statystyk. </p><p>To jednak nie wszystko. – W województwie podkarpackim czy świętokrzyskim nie ma dużych centrów dystrybucyjnych towarów. Są one na ogół zlokalizowane w centralnej Polsce. Trzeba więc dowozić różne produkty do odległych miejscowości, a to rodzi koszty przy bardzo drogich paliwach i w efekcie podnosi ceny detaliczne dostarczanych towarów – twierdzi Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ.</p><p> Jednocześnie na tych terenach dominuje rozdrobniona struktura handlu, gdzie przeważają małe sklepy mające wysokie koszty, które wliczają one w cenę towarów. Robią to bez większych obaw, ponieważ mało jest tam supermarketów i sklepów wielkopowierzchniowych powiązanych bezpośrednio z producentami, które dzięki temu mogą zbijać ceny. To na pozór paradoksalne, ale okazuje się, że na terenach najbiedniejszych i równocześnie rolniczych ceny niektórych produktów żywnościowych są nawet wyższe niż gdzie indziej. Na przykład mięso wołowe i wieprzowe jest droższe w woj. podkarpackim niż na Mazowszu. Więcej tez trzeba tam płacić za kiełbasę, kurczaki lub margarynę.&nbsp;</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a title="Zarobki Polaków wzrosły, ale najmniej od 20 lat" href="http://forsal.pl/artykuly/586661,zarobki_polakow_wzrosly_ale_najmniej_od_20_lat.html">Zarobki Polaków wzrosły, ale najmniej od 20 lat</a></p><p>– To dlatego, ze w woj. podkarpackim są drobne gospodarstwa, co powoduje, ze produkcja rolnicza jest droga, a co ważniejsze, nie wystarcza ona na zaspokojenie lokalnych potrzeb. Trzeba ja więc dowozić z innych regionów, a to kosztuje. Natomiast na Mazowszu są dużo lepsze warunki do rozwoju rolnictwa – twierdzi prof. Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.</p><p> Eksperci są zgodni, ze również w przyszłości będą się wyrównywać ceny miedzy regionami. Na szczęście nie w pełni odczują to mieszkańcy najbiedniejszych regionów, bo duża część z nich jest w znacznym stopniu samowystarczalna w przypadku żywności – produkuje tyle, ile jest w stanie sama skonsumować.</p> Zobacz, czym różni się polski wzrost gospodarczy od rosyjskiego http://forsal.pl/artykuly/590035,rosja_na_rowni_z_polska_pod_wzgledem_wzrostu_gospodarczego.html 2012-02-02T06:46:56Z <p>Gospodarka Rosji wzrosła w minionym roku o 4,3 proc. Wszystko za sprawą dynamicznego wzrostu produkcji rolnej, zwiększonych wydatków rosyjskich konsumentów oraz rekordowo niskiej inflacji – pisze Financial Times.</p><p>Motorem polskiego wzrostu gospodarczego był tymczasem <a href="http://forsal.pl/artykuly/588590,wyznikiewicz_malo_kto_sie_spodziewal_tak_dobrych_wynikow_pkb.html">wyjątkowo mocny wzrost inwestycji</a> – w 2011 r. zwiększyły się o 8,7 proc. Popyt krajowy rósł o 3,8 proc., a spożycie indywidualne o 3,1 proc.</p><p>Perspektywy dla Rosji nie są jednak zbyt optymistyczne. W kraju dostrzegalne są wyraźne oznaki spowolnienia w branży przemysłowej, co sygnalizuje, że rok 2012 będzie zdecydowanie trudniejszy.&#160;</p><h2>Rolnictwo lokomotywą Rosji</h2><p>Mocny skok rosyjskiego PKB zaskoczył ekonomistów. Spodziewali się oni, że gospodarka wzrośnie tylko o 4 proc. – pisał wczoraj Reuters. </p><p>Wynik za cały 2011 rok byłby zapewne o ok. 1 pkt proc. niższy, gdyby Rosja nie doświadczyła tak dramatycznego zwrotu w sektorze rolniczym – twierdzi Vladimir Tikhonov, główny ekonomista Otkritie Capital. Rok wcześniej, rolnictwo w Rosji przeżywało gigantyczny kryzys spowodowany wielkimi suszami i pożarami lasów.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/581944,zsrr_padl_dawno_temu_rosja_wciaz_powstaje.html" title="ZSRR padł dawno temu , &lt;strong&gt;Rosja&lt;/strong&gt; wciąż powstaje">ZSRR padł dawno temu, Rosja wciąż powstaje</a></p><p>Produkcja rolna podskoczyła w 2011 roku aż o 16,1 proc. W 2010 roku, zdewastowana klęskami żywiołowymi, skurczyła się o 9,7 proc.</p><p>Dobre zbiory rosyjskich rolników pomogły także obniżyć inflację do 6,1 proc. w 2011 r. – twierdzi Centralny Bank Rosji. To najniższy poziom od ponad dwóch dekad, co pozwala konsumentom wreszcie odczuć realny wzrost płac i dochodów rozporządzalnych.</p><h2>Opóźniona reakcja na szoki</h2><p>Sprzedaż detaliczna w Rosji zwiększyła się w całym minionym roku o 7,2 proc., w porównaniu ze wzrostem o 6,3 proc. w 2010 r. Wyjątkowo dobry wynik zanotowano w grudniu – sprzedaż detaliczna poszybowała w górę o 9,5 proc. rok do roku. <br />Zdaniem Ivana Tchakarova, głównego ekonomisty Renaissance Capital, rosyjscy konsumenci potrzebują średnio dwóch lub trzech kwartałów, aby dostosować się do zewnętrznych szoków w globalnej gospodarce.</p><p>“Firmy w Rosji obserwują, co się dzieje na świecie, widzą, że nadejście łagodnej recesji w Europie jest bardzo prawdopodobne, więc ograniczają produkcję” – mówi Tchakarov. „Nie uważam jednak, że przeciętny rosyjski konsument myśli o tym, że coś się dzieje w Grecji. Mówi: moje realne zarobki wzrosły, powinienem coś kupić”.</p><p>Sprzedaż detaliczna w Rosji zacznie się kurczyć w pierwszej połowie tego roku, gdy nastawienie konsumentów zbliży się do nastawienia biznesu – prognozuje Tchakarov.</p><h2>Biznes wstrzymuje oddech przed wyborami</h2><p>Tempo wzrostu produkcji przemysłowej w Rosji wyhamowało z 8,3 proc. w 2010 roku do 6,1 proc. w 2011 roku. Najostrzejszy spadek produkcji w tej branży miał miejsce w drugiej połowie zeszłego roku. Wtedy biznes zaczął poważnie niepokoić się spowolnieniem w Europie i być może także sytuacją polityczną w kraju.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też:&nbsp;<a href="http://forsal.pl/artykuly/576338,rosja_obiecuje_pomoc_dla_strefy_euro_ue_krytykuje_wybory.html" title="&lt;strong&gt;Rosja&lt;/strong&gt; obiecuje pomoc dla strefy euro, UE krytykuje wybory">Rosja obiecuje pomoc dla strefy euro, UE krytykuje wybory</a> </p><p>Tikhonov przewiduje, że wiele rosyjskich firm wstrzymuje inwestycje do czasu marcowych wyborów prezydenckich. Wówczas okaże się, na jakie reformy zdecyduje się Putin, który zapewne wygra wybory.</p><p>“Jeśli reformy nie zostaną wprowadzone, będzie to oznaczało, że Rosja może zakończyć rok wzrostem gospodarczym sięgającym najwyżej 3 proc.” – mówi ekonomista.</p><p>Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że PKB Rosji wzrośnie w 2012 roku o 3,3 proc.</p><p><a href="http://www.ft.com/"><img src="http://g.infor.pl/p/_wspolne/pliki/55000/ft_55137.gif" /></a></p> Inflacja w strefie euro w styczniu wyniosła 2,7 proc. http://forsal.pl/artykuly/589921,inflacja_w_strefie_euro_w_styczniu_wyniosla_2_7_proc.html 2012-02-01T10:29:08Z <p>Analitycy oceniali, że inflacja wyniesie 2,7 proc. rok do roku.</p><p>W grudniu 2011 r. ceny konsumpcyjne wzrosły w ujęciu rocznym o 2,7 proc.</p><p><strong>Inflacja</strong> w 2012 r. może wynieść w strefie euro średnio 2 proc., a w 2013 r. 1,5 proc. - ocenił 8 grudnia ub. roku Europejski Bank Centralny.</p> W styczniu inflacja oczekiwana w ciągu 12 miesięcy wyniosła 5,2 proc. http://forsal.pl/artykuly/589577,w_styczniu_inflacja_oczekiwana_w_ciagu_12_miesiecy_wyniosla_5_2_proc.html 2012-01-31T13:11:55Z <p>Inflacja roczna bieżąca, czyli wskaźnik CPI rok do roku sprzed dwóch miesięcy, który był dostępny ankietowanym w momencie przeprowadzania wywiadu ankietowego, wynosiła 4,8 proc.</p>