© 2008 INFOR PL S.A. INFOR PL S.A. Forsal.pl: karty 2012-02-11T09:48:13+01:00 INFOR PL S.A. http://forsal.pl/atom/tagi/karty Złota karta tańsza i łatwiej dostępna od zwykłej? http://forsal.pl/artykuly/591721,zlota_karta_tansza_i_latwiej_dostepna_od_zwyklej.html 2012-02-07T11:09:34Z <p> W części banków złote karty są tańsze i łatwiej dostępne niż zwykłe karty w innych bankach. Dla przykładu w Getin Banku złota kartę można otrzymać zarabiając 1 500 zł netto miesięcznie.</p><p>Złote karty kredytowe kiedyś były nieosiągalne dla osób o przeciętnych dochodach. Przyczyną nie były jedynie ostre wymagania dochodowe, ale i wysoka prowizja za korzystanie. W zamian za tą opłatę posiadacz miał możliwość uzyskania wysokiego limitu kredytowego, niższe oprocentowanie oraz pakiety ubezpieczeń i innych dodatkowych usług. Posiadając taką kartę można było poczuć się kimś wyjątkowym. </p><p>Tak było kiedyś. Z informacji zebranych przez Expandera wynika, że obecnie prawie każdy może uzyskać złotą kartę. Część banków wydaje je nawet osobom o dochodach znacznie poniżej średniej krajowej. Doszło do tego, że wymagania dotyczące wydania zwykłej karty w jednym banku mogą być ostrzejsze niż w innym do karty złotej. Dla przykładu w Getin Banku, aby uzyskać złotą kartę wystarczy dochód na poziomie 1500 zł netto miesięcznie. Tymczasem w Deutsche Bank kartę Silver (srebrną) otrzymają osoby zarabiające nie mniej niż 2000 zł netto.</p><p>Skoro złotą kartę może uzyskać osoba o przeciętnych dochodach to mitem jest także to, że złota karta zawsze ma wysoki limity kredytowy. Banki muszą bowiem uzależniać wysokość limitu od zdolności kredytowej klienta. Dlatego w tych bankach, które wydają złote karty osobom o niezbyt wysokich dochodach limity na takich kartach są dość niskie. Dla przykładu w Euro Banku limit na karcie Visa Gold może wynieść już od 2000 zł do 10 000 zł. </p><p>W tym zakresie limitu kredowego także można więc znaleźć przykłady pokazujące, że złota karta może być gorsza od zwykłej. Na karcie Word MasterCard w Alior Banku limit może bowiem wynieść nawet 100 000 zł. Jest to więc aż dziesięciokrotnie więcej niż na złotej karcie w Euro Banku.</p><p>Podobnie wygląda sytuacja w odniesieniu do poziomu oprocentowania kredytu na złotych kartach. Wcale nie musi być ono bardzo niskie co pokazuje oferta Pekao SA. Oprocentowanie karty MasterCard Credit Gold wynosi tam aż 21,90%. Tymczasem znacznie niższe oprocentowanie można znaleźć na zwykłych kartach np. w Banku Nordea (12,50%) czy BOŚ (14,50%).</p><p>Nie jest prawdą nawet to, że złota karta musi być droga. Te banki, które wydają złote karty osobom o przeciętnych dochodach naliczają za nie stosunkowo niskie prowizje. Dla przykładu za kartę Visa Gold Perfect w Euro Banku trzeba zapłacić tylko 25 zł rocznie. Dodatkowo opłata może zostać zniesiona w przypadku aktywnego korzystania. Tymczasem przeciętna opłata roczna za zwykłą kartę kredytową to ok. 60 zł. Należy jednak dodać, że w części banków nadal funkcjonują tradycyjne złote karty. Są one drogie i dostępne jedynie dla zamożnych. </p> Koszty obsługi transakcji kartami wkrótce nareszcie spadną http://forsal.pl/artykuly/590843,koszty_obslugi_transakcji_kartami_wkrotce_nareszcie_spadna.html 2012-02-04T06:00:24Z <p class="tresc">Wiele wskazuje na to, że właściciele sieci handlowych oraz stacji paliw dopięli swego. Od lat walczą o obniżenie interchange fee, czyli prowizji, jaką płacą za obsługę transakcji kartami. I od lat napotykali na opór ze strony Visy, MasterCard i banków, do których trafiają te opłaty.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też:<a href="http://forsal.pl/artykuly/590350,ceny_oleju_napedowego_stopnieja_juz_na_wiosne.html"> Na ile litrów paliwa starcza pensja w Europie?</a></p><p class="tresc">Bankowcy jednak zmiękczają stanowisko. – Pole do obniżki prowizji interchange jest. Jednak żadnej decyzji w tej sprawie jeszcze nie podjęliśmy – powiedział nam Remigiusz Kaszubski ze Związku Banków Polskich. Jutro zbiera się zespół roboczy przy NBP pracujący nad tym zagadnieniem. Bankowcy mają przedstawić wstępną analizę możliwości obniżenia interchange.</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy:<a href="http://forsal.pl/artykuly/590823,historia_informatyzacji_w_polsce_system_pesel_najwiekszym_osiagnieciem.html"> Informatyczny Dziki Wschód, czyli jak Polacy grzebali w komputerach</a></p><p class="tresc">W podobnym tonie jak ZBP wypowiadała się kilka dni temu Małgorzata O’Shaughnessy, szefowa Visy w Polsce. – Decyzje o zmianie prowizji interchange muszą być podejmowane rozważnie, żeby z jednej strony detalista był zainteresowany instalacją terminalu, ale z drugiej strony, aby banki miały zachętę do rozwoju tego rynku – powiedziała przedstawicielka Visy. Jej zdaniem powstały przy Narodowym Banku Polskim zespół roboczy do spraw ustalenia wysokości interchange powinien wypracować kompromisowe rozwiązanie do końca wiosny.</p><p class="tresc">Najbardziej nieprzejednane stanowisko ma jak na razie MasterCard, który zrezygnował z udziału w pracach zespołu roboczego. Dyrektor oddziału tej firmy w Polsce – Michał Skowronek mówił przed tygodniem w rozmowie z DGP, że MasterCard nie bierze udziału w pracach zespołu ze względów proceduralnych. Skowronek zadeklarował jednak, że jeżeli kompromis zostanie wypracowany, MasterCard zastanowi się nad zmianą swojego stanowiska wobec obniżki interchange, której na razie jest przeciwny.</p><p class="tresc">Poważnym argumentem za tym, by prowizje obniżyć, jest statystyka. Liczba transakcji bezgotówkowych kartami przerosła już bowiem liczbę wypłat gotówki z bankomatów. Jak wynika z danych NBP, w III kwartale ubiegłego roku płatności bezgotówkowe stanowiły już prawie 58 proc. wszystkich operacji wykonanych kartami w Polsce. Banki za obsługę transakcji w bankomatach płacą więc mniej ich operatorom, niż otrzymują prowizji interchange od detalistów. Koronnym argumentem za jej obniżką jest fakt, że prowizja ta jest w Polsce najwyższa spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Fundacja Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego podaje, iż w Polsce opłata wynosi średnio 1,6 proc. wartości transakcji. Dla porównania w Czechach czy Rumunii wynosi ona ok. 1 proc., a w krajach skandynawskich, takich jak Szwecja czy Finlandia – ok. 0,2 proc. Średnia dla Unii Europejskiej to 0,72 proc.</p><p class="tresc">Chociaż wydaje się, że 1,6 proc. to mało, w wielu wypadkach pożera to całą marżę, jaką detaliści uzyskują na sprzedaży niektórych produktów. Stąd pojawiające się coraz częściej rabaty dla płacących gotówką, które mają zniechęcać do używania kart. Pojawianie się ich na masową skalę mogłoby zniweczyć 20 lat rozwoju rynku kart w Polsce. Kompromis w sprawie interchange jest więc koniecznością.</p><h2>Dozwolona surcharge</h2><p class="ramka-txt">„Uprzejmie informujemy, że wszystkie ceny w naszym sklepie zawierają automatycznie naliczony rabat w wysokości 2 proc. W przypadku płatności kartą rabat nie obowiązuje”. Tego typu rozwiązanie, obok przyjmowania płatności kartą od pewnej minimalnej kwoty, to najczęściej spotykane ograniczenia stosowane wobec klientów używających plastikowego pieniądza. To sposób na ominięcie zakazów stosowania surcharge, czyli dodatkowej prowizji na pokrycie kosztów obsługi transakcji kartą. Polskie prawo jej nie zakazuje. Odpowiednie zapisy zabraniające jej stosowania mogą być jednak zawarte w umowach między Visą i MasterCardem a agentami rozliczeniowymi, czyli firmami obsługującymi terminale do płatności kartą, oraz sklepami przyjmującymi płatności plastikiem.</p> NBP: opłaty za transakcje kartami płatniczymi powinny spaść o połowę do 2016 r. http://forsal.pl/artykuly/590098,nbp_oplaty_za_transakcje_kartami_platniczymi_powinny_spasc_o_polowe_do_2016_r.html 2012-02-01T16:03:08Z <p>Opłata interchange to prowizja wypłacana na rzecz banku - wydawcy karty płatniczej - od każdej bezgotówkowej transakcji realizowanej przy użyciu karty. Obciąża ona sprzedawców, którzy akceptują karty.</p><p>"Chcemy, aby nastąpiło stopniowe obniżanie opłaty interchange w Polsce do 2016 r. do poziomu średniego w UE. Równocześnie zaproponowaliśmy, (...) aby formą kompromisu było porozumienie między stronami (m.in. bankami - wystawcami kart płatniczych a sprzedawcami, którzy akceptują płatności kartami - PAP), co jest trudną rzeczą, ale pokazałoby do czego strony się zobowiązują" - powiedział w środę dyrektor Departamentu Systemu Płatniczego Adam Tochmański podczas spotkania z dziennikarzami.</p><p>Dodał, że gdyby do porozumienia nie doszło, bank centralny zaakceptuje ewentualne jednostronne decyzje o obniżeniu opłat, a jeśli one nie zostaną podjęte, NBP poprze ewentualne regulacje w tym zakresie.</p><p>"Chcielibyśmy, (...) aby pierwsza obniżka została podjęta jeszcze w 2012 r., albo najpóźniej na początku 2013 r. i była nieco większa, obejmowała 0,5 proc. wielkości transakcji. Natomiast pozostałe obniżki zależałyby od spełniania pewnych warunków" - powiedział.</p><p>Wyjaśnił, że warunkiem kolejnych obniżek byłby wzrost: liczby punktów handlowo-usługowych akceptujących karty płatnicze, wartości transakcji bezgotówkowych oraz liczby transakcji oraz liczby rachunków bankowych. Według NBP wzrost wskaźników dotyczących transakcji bezgotówkowych wskazywałby, że "tort do podziału jest większy".</p><p>Tochmański dodał, że - zgodnie z propozycją NBP - banki po obniżeniu opłaty interchange, nie podniosłyby innych pobieranych przez siebie opłat.</p><p>Nad propozycjami dotyczącymi zmian w opłatach pracuje Zespół Roboczy ds. Opłaty Interchanage powołany przez Radę ds. Systemu Płatniczego przy NBP. W marcu zespół ma przedstawić analizę możliwości zmiany opłat interchange, a w czerwcu organizacje płatnicze powinny odnieść się do tych propozycji.</p><p>Dyrektor wskazał, że wielkość dochodów z tytułu opłaty interchange rośnie z roku na rok i nadal - z powodu wzrostu wartości transakcji - będzie rosła. W 2011 r. wyniosła ok. 1,4 mld zł, natomiast jeśli wysokość opłat się nie zmieni to w 2015 r. dochody banków z tego tytułu przekroczą 2 mld zł.</p><p>Z opublikowanego w poniedziałek przez NBP raportu pt. "Analiza funkcjonowania opłaty interchange w transakcjach bezgotówkowych na rynku polskim" wynika, że opłaty te są w Polsce ponad dwukrotnie wyższe niż średnio w UE, a ośmiokrotnie wyższe niż np. na Węgrzech czy w Finlandii.</p><p>"Na przykład w przypadku płatności debetową kartą VISA w Polsce opłata ta wynosi 1,60 proc. wartości transakcji, podczas gdy średnio w UE jest to 0,72 proc." - informuje NBP. Zdaniem banku trudno znaleźć uzasadnienie dla tak wysokich stawek opłat interchange. Według NBP polski rynek kart płatniczych jest najdroższy w UE.</p><p>Z danych NBP wynika też, że w 2010 r. Polska była przedostatnia (przed Rumunią) jeśli chodzi o liczbę kart płatniczych liczonych na osobę, szósta od końca pod względem transakcji bezgotówkowych dokonanych przy użyciu kart na osobę i przedostatnia (przed Rumunią) jeśli chodzi liczbę terminali płatniczych przypadających na osobę. </p> NBP: w Polsce opłaty interchange są dwukrotnie wyższe niż średnio w UE http://forsal.pl/artykuly/589082,nbp_w_polsce_oplaty_interchange_sa_dwukrotnie_wyzsze_niz_srednio_w_ue.html 2012-01-30T11:39:49Z <p>W poniedziałek Narodowy Bank Polski opublikował raport pt. "Analiza funkcjonowania opłaty interchange w transakcjach bezgotówkowych na rynku polskim.</p><p>&gt;&gt;&gt; czytaj też:<a href="http://forsal.pl/artykuly/588846,polska_gospodarka_czeka_nas_ostre_hamowanie_ale_recesji_nie_bedzie.html"> Mamy silną gospodarkę i konserwatywny budżet. Recesji nie będzie</a></p><p>Opłata interchange to prowizja wypłacana na rzecz banku wydawcy karty płatniczej od każdej bezgotówkowej transakcji realizowanej przy użyciu karty. Obciąża ona sprzedawców, którzy akceptują karty.</p><p>Bank podał w raporcie, że rynek kart płatniczych w Polsce rozwija się dynamicznie od kilkunastu lat, a konsumenci coraz częściej korzystają z kart do dokonywania płatności za towary i usługi. Dotyczy to także płatności niskokwotowych, w których do tej pory dominowała gotówka.</p><p>NBP wskazuje, że systematycznie wzrasta liczba sprzedawców akceptujących karty płatnicze na krajowym rynku, a rozwój tego rynku zależy od wielu czynników, w tym kosztów akceptacji kart płatniczych. Według NBP polski rynek kart płatniczych jest najdroższy w UE.</p><p>"Na przykład w przypadku płatności debetową kartą VISA w Polsce opłata ta wynosi 1,60 proc. wartości transakcji, podczas gdy średnio w UE jest to 0,72 proc." - informuje NBP. Zdaniem banku trudno znaleźć uzasadnienie dla tak wysokich stawek opłat interchange.</p><p>Zgodnie z raportem opłaty interchange stanowią obecnie średnio aż 85 proc. ogółu opłat obciążających akceptantów kart - właścicieli punktów usługowych bądź sklepów - z tytułu rozliczenia transakcji.</p><p>"Sami handlowcy i właściciele punktów handlowo-usługowych wskazują, że zbyt wysokie opłaty są ważną przeszkodą zniechęcającą ich do akceptowania kart płatniczych" - informuje bank centralny.</p><p>NBP wskazał, że wysokość opłat interchange była przedmiotem postępowania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, przeprowadzonego na wniosek Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. Urząd antymonopolowy w 2006 r. uznał, że banki zrzeszone w stowarzyszeniach skupiających wydawców kart Visa i MasterCard zawarły niedozwolone porozumienie cenowe i wspólnie ustalały wysokość opłaty interchange. Regulator zakazał stosowania tej praktyki i nałożył na 20 banków karę o łącznej wysokości 164 mln zł.</p><p>"Spór ten, po złożeniu odwołania przez banki i organizacje, do dziś nie został rozstrzygnięty, jednak problem wysokich opłat akceptanta pozostał. Niezadowolenie z tego powodu wśród akceptantów płatności zaczęło narastać, odkąd organizacje płatnicze mają obowiązek publikowania stawek opłat interchange" - pisze NBP w raporcie.</p><p>Niezadowolenie to znalazło także oddźwięk podczas prac parlamentarnych nad ustawą o usługach płatniczych. Duże zrzeszenia sprzedawców domagały się wprowadzenia do niej zmian, które - zdaniem NBP - mogłyby ograniczyć rozwój obrotu bezgotówkowego w Polsce.</p><p>Według NBP przy stopniowym obniżaniu poziomu opłat interchange do obecnego średniego poziomu w UE (0,7 - 0,8 proc., zależnie od organizacji płatniczej lub rodzaju karty) roczne przychody banków z tytułu opłat interchange wzrosłyby z 0,59 mld zł w 2006 r. do 1,02 mld zł 2016 r. i uzyskałyby poziom zbliżony do 2009 r. (byłyby jednak o ok. 20 proc. niższe w stosunku do 2010 r., kiedy wyniosły 1,26 mld zł).</p><p>Bank centralny deklaruje, że dołoży wszelkich starań, by nie dopuścić do zahamowania rozwoju obrotu bezgotówkowego w Polsce; jeśli uzna, iż ze wysoka opłata interchange zagraża dalszemu rozwojowi rynku kart płatniczych, nie będzie powstrzymywał inicjatyw o charakterze regulacyjnym w tym zakresie. NBP ocenia, że w przypadku znaczącego obniżenia opłaty interchange w Polsce rynek kart płatniczych możne rozwijać się dynamiczniej niż dotychczas.</p><p>NBP poinformował, że pracująca przy zarządzie banku Rada d.s. Systemu Płatniczego omówiła już treść raportu i podjęła decyzję o powołaniu Zespołu Roboczego ds. Opłaty Interchange. Jego celem jest rozpoznanie możliwości dokonania zmian w zakresie tych opłat w Polsce.</p> Czy płatności kartą muszą być drogie? http://forsal.pl/artykuly/586454,prezes_mastercard_najwieksza_konkurencja_jest_gotowka.html 2012-01-22T23:37:04Z <p style="font-weight: bold;">NBP powołał zespół roboczy, którego celem jest wypracowanie sposobu obniżenia opłaty interchange fee, jaką sklepy i punkty usługowe muszą ponosić z tytułu akceptacji płatności kartami. W zespole są przedstawiciele agentów rozliczeniowych, sieci handlowych i stacji paliw, jest Visa. Dlaczego nie ma w nim MasterCarda?</p><p>To prawda, że fizycznie nie bierzemy udziału w pracach tego zespołu. Po analizach naszych prawników doszliśmy bowiem do wniosku, że prace tego zespołu mogą zostać uznane przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za naruszenie prawa konkurencji. Prowadziliśmy w tej sprawie korespondencję z UOKiK-iem, ale nie otrzymaliśmy zapewnienia, że takie ryzyko nie istnieje. Jesteśmy spółką giełdową i nie możemy narażać się na konflikt prawny z urzędem antymonopolowym. Jesteśmy natomiast w kontakcie z NBP i będziemy mogli się odnieść do ewentualnego kompromisu wypracowanego przez ten zespół. Nie jest więc tak, że zupełnie dystansujemy się od jego prac czy też, że podchodzimy do jego prac krytycznie. Wszelkie rekomendacje wypracowane przez zespół roboczy dotyczące wysokości i struktury opłat interchange bądą poważnie przez MasterCard rozważone, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, w szczególności kwestie zgodności z prawem konkurencji. </p><p style="font-weight: bold;">Ale nie jest tajemnicą, że nie jesteście zwolennikiem obniżenia opłaty interchange.</p><p>MasterCard jest zwolennikiem funkcjonowania opłaty interchange na właściwym dla danego rynku poziomie, bo stymuluje ona pozytywnie rozwój sieci akceptacji kart płatniczych i obrotu bezgotówkowego. Co rozumiemy pod sformułowaniem „właściwy dla danego rynku poziom“? Powinien podlegać konkurencji i prawom wolnego rynku oraz przyczyniać się do rozwoju obrotu bezgotówkowego. Poziom opłaty interchange fee w Polsce wynika z etapu rozwoju, na jakim ten rynek się znajduje. Dzięki temu, że jest ona taka a nie inna polski rynek jest jednym z najszybciej rozwijających się na świecie rynków płatności zbliżeniowych i innych innowacji służących promocji płatności bezgotówkowych. Doświadczenia innych krajów pokazują natomiast, że odgórne regulowanie wysokości interchange nie powoduje spadku cen w sklepach, powoduje natomiast wzrost cen za usługi bankowe. Po prostu handlowcy obniżają swoje koszty, z czego konsumenci nie korzystają. W takich krajach jak na przykład Australia po znacznym obniżeniu interchange banki podniosły prowizje podstawowych usług bankowych średnio o 20 proc. Podkreślam, jesteśmy zdania, że wysokość interchange powinien regulować wolny rynek i konkurencja. </p><p style="font-weight: bold;">Jednak pozycja rynkowa MasterCarda czy Visy jest tak mocna, że trudno sobie wyobrazić, aby w przewidywalnej przyszłości powstała lokalna konkurencja, mogąca na równi z tymi firmami funkcjonować na rynku.</p><p>W naszym odczuciu największą konkurencją dla MasterCard jest gotówka. Z naszych analiz wynika, że koszt obsługi transakcji kartami oraz koszt obsługi transakcji gotówkowych jest obecnie porównywalna. </p><p style="font-weight: bold;">Nie zgodzę się z tym. Dla właściciela małego sklepu czy niewielkiej restauracji obsługa gotówki praktycznie nie kosztuje.</p><p>To prawda. Jednak dla biznesów w większej skali, takich jak sieci handlowe czy stacji paliw, koszty związane z liczeniem, konwojowaniem czy ubezpieczeniem gotówki są wysokie. Biorąc pod uwagę inne koszty obsługi gotówki w przypadku dużej sieci handlowej inne w przypadku małego sklepu, wprowadziliśmy w cenniku MasterCard inne stawki interchange, dostosowane do modelu ekonomicznego mniejszych sklepów, z mniejszą średnią wartością transakcji, jak i dla specyficznych płatności np. za rachunki, dla handlu hurtowego czy akceptacji kart płatniczych na poczcie. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a title="6 wskazówek, jak uporządkować domowe finanse i zyskać nawet kilka tysięcy złotych" href="http://forsal.pl/artykuly/581273,6_wskazowek_jak_uporzadkowac_domowe_finanse_i_zyskac_nawet_kilka_tysiecy_zlotych.html">6 wskazówek, jak uporządkować domowe finanse i zyskać nawet kilka tysięcy złotych</a></p><p style="font-weight: bold;">Niestety, właściciele sklepów do takiej oferty z reguły nie mają dostępu. Gdyby opłata interchange fee była niższa, być może znikłyby z mniejszych sklepów kartki z informacją, że płatność kartą jest akceptowana przy zakupach za minimum 10 czy 15 zł. Czy wtedy obrót bezgotówkowy by się zwiększył?</p><p>Być może, ale nie ma na to dowodów. Natomiast doświadczenia rynków, na których obniżono sztucznie interchange pokazują, że rozwój sieci akceptacji wcale się nie zwiększa, terminali przybywa, ale tempo wzrostu jest niezmienne. Poza tym udział szarej strefy w handlu jest ogromny. Korzyści jakie to daje, czyli np. możliwość uniknięcia podatku VAT są tak znaczące, że potencjalna obniżka o pół procenta czy nawet o procent kosztów obsługi kartą nie będzie konkurowała z korzyściami finansowymi wynikającymi z unikania płacenia podatków. </p><p style="font-weight: bold;">Co musiałoby się wobec tego wydarzyć, aby zdaniem MasterCard koszty obsługi płatności bezgotówkowych zmniejszyły się na zasadach wolnorynkowych?</p><p>Nie mamy gotowej listy warunków, które musiałyby zaistnieć. Ale jesteśmy przekonani, że w obecnej sytuacji obniżenie tej prowizji nie przyniesie pozytywnego skutku dla konsumenta. Chciałbym więc poznać plany sieci handlowych czy stacji paliw, w jaki sposób po potencjalnym obniżeniu interchange zamierzają np. zwiększać udział płatności kartą w płatnościach lub poprawić ofertę dla konsumenta. Być może wówczas będę mógł zmienić zdanie. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a title="Fikcja obnażona. Banki zlikwidowały prawie 4 mln kart kredytowych" href="http://forsal.pl/artykuly/576308,fikcja_obnazona_banki_zlikwidowaly_prawie_4_mln_kart_kredytowych.html">Fikcja obnażona. Banki zlikwidowały prawie 4 mln kart kredytowych</a></p><p style="font-weight: bold;">W przypadku obniżenia opłaty za wypłaty gotówki z bankomatów okazało się, że jest to korzystne dla rynku. Czy nie istnieje prawdopodobieństwo, że podobnie stanie się w przypadku transakcji bezgotówkowych?</p><p>Obniżenie opłat dla sieci bankomatów spowodowało, że banki mogły zaoferować bezpłatne wypłaty ze wszystkich bankomatów i diametralne polepszenie oferty dla konsumentów, którzy nie musieli już wypłacać po kilkaset złotych naraz z bankomatu własnego banku, by unikać płacenia prowizji za wypłaty z bankomatów obcych sieci. To znacznie zwiększyło liczbę wypłat z bankomatów. Jesteśmy zdania, że w przypadku transakcji bezgotówkowych tak się nie stanie, bo skorzystają z tego tylko właściciele firm handlowych i usługowych a nie konsumenci. Firmy nie obniżą cen. </p><p style="font-weight: bold;">Ale być może zrobią to właściciele sklepów, którzy ze względu na wysokie koszty nie zdecydowali się dotąd na płatności kartą. Na przykład w mniejszych miastach i wsiach?</p><p>Powodem, dla którego na wsi nie można płacić kartą jest poziom tzw. ubankowienia społeczeństwa w tych regionach i fakt, że tam ludzie rzeczywiście rzadko używają kart. Liczba terminali w regionach wiejskich czy małych miastach powinna pozostawać w korelacji z liczbą osób posiadającyh rachunek w banku, ważna jest też edukacja dotycząca używania kart płatniczych. W innym przypadku efekty jakichkolwiek działań mogą nie przynieść zamierzonego skutku.</p><p style="font-weight: bold;">Można przerzucić pałeczkę i argumentować, że nie używają kart bo nie ma gdzie nimi płacić? Wielu mieszkańców wsi musiało założyć konta by dostać dopłaty bezpośrednie, więc mają karty bankowe.</p><p>Gdyby było zapotrzebowanie na obsługę płatności bezgotówkowych, agenci rozliczeniowi już by ją zapewnili. A jak widać, mimo dopłat z funduszu zorganizowanego przez naszą konkurencję, sieć akceptacji nie zwiększa się w szybszym tempie, a w małych miejscowościach cały czas brakuje terminali.</p><p style="font-weight: bold;">A co MasterCard zrobi, jeżeli sieci handlowe przy poparciu NBP przeforsują możliwość stosowania surcharge, czyli dodatkowej opłaty za płacenie kartą ponoszona przez klienta?</p><p>Ta opłata już teraz może być stosowana. My w umowach z naszymi kontrahentami nie zakazujemy jej stosowania. Jesteśmy natomiast zdania, że handlowcy, którzy ją wprowadzą, stracą pozycję konkurencyjną na rzecz tych handlowców, którzy jej nie wprowadzą. Jestem przekonany, że wprowadzenie opłaty surcharge negatywnie wpłynie na rozwój obrotu bezgotówkowego.</p> W 2011 roku liczba transakcji kartami Visa wzrosła o 18,3 proc. http://forsal.pl/artykuly/585571,w_2011_roku_liczba_transakcji_kartami_visa_wzrosla_o_18_3_proc.html 2012-01-18T14:10:11Z <p>Liczba wszystkich transakcji tj. wraz z wypłatami z bankomatów przekroczyła 1,137 mld i była wyższa o 11,1% w porównaniu z 2010 r. Łączna wartość transakcji ogółem to 57,5 mld euro, poinformowali przedstawiciele Visa Europe. "Spodziewamy się znaczącego wzrostu również w 2012 r., jeśli chodzi o liczbę transakcji to nadal powinien to być solidny dwucyfrowy wzrost, nawet jeśli będzie nieco niższy niż w minionym roku" - powiedział prezes Visa Europe Peter Ayliffe podczas konferencji prasowej. Przedstawiciele Visa Europe podkreślają, że transakcji było coraz więcej, nawet pomimo mniejszej liczby kart na rynku (21,3 mln, czyli o 2,2% mniej niż rok wcześniej). "Polska pozostaje dla Visy kluczowym rynkiem.</p><p> To dla nas rynek numer trzy biorąc pod uwagę liczbę przetwarzanych transakcji. Jest też liderem pod względem rozwoju kart zbliżeniowych, zarówno jeśli chodzi o liczbę transakcji przy ich użyciu, jak i ich wartość" - powiedziała wiceprezes Małgorzata O'Shaughnessy. Zwiększenie popularności kart zbliżeniowych, a także płatności mobilnych, jest obecnie jednym z priorytetów Visy. Według O'Shaughnessy 30% terminali płatniczych uruchomionych w ostatnim kwartale umożliwia płatności zbliżeniowe. Visa Europe to stowarzyszenie ponad 4 tys. banków europejskich - stanowi ich własność i jest przez nie zarządzana.</p> Nie wierz bankowej reklamie - zamiast realnej oferty podaje dane statystyczne http://forsal.pl/artykuly/583351,nie_wierz_bankowej_reklamie_zamiast_realnej_oferty_podaje_dane_statystyczne.html 2012-01-14T08:30:22Z <p class="tresc">Ustawa o kredycie konsumenckim narzuciła na banki obowiązek używania w reklamie tzw. przykładów reprezentatywnych. Mają one być wyliczone na podstawie warunków, na których– według szacunków banku czy pośrednika – pożyczki dostaną co najmniej dwie trzecie klientów.</p><p class="tresc">– Teraz banki będą się musiały posługiwać tymi przykładami, a nie jak to było wcześniej, przykładami kierowanymi do wyselekcjonowanej i wąskiej grupy klientów, której mogły zaoferować superwarunki – mówi Jarosław Sadowski, analityk Expandera. Ponadto instytucje będą zmuszone do przechowywania dokumentów, na podstawie których wyliczono przykład reprezentatywny, co ma zapobiegać mataczeniu informacjami.</p><p class="tresc">&gt;&gt;&gt; Czytaj też:<strong> </strong><a href="http://forsal.pl/artykuly/576784,ranking_pozyczek_i_kredytow_gotowkowych_grudzien_2011.html">Ranking pożyczek i kredytów gotówkowych – grudzień 2011</a></p><p class="tresc">Jak wygląda to w praktyce? Portal Total Money na zlecenie „Dziennika Gazety Prawnej” zebrał przykłady reprezentatywne z większości dużych banków detalicznych działających w Polsce. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to ogromne różnice w wysokości kredytu, okresie spłaty zadłużenia, a co za tym idzie w wysokości rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania oraz całkowitego kosztu obsługi kredytu. Np. PKO BP podaje najniższą reprezentatywną kwotę kredytu gotówkowego, która wynosi 3 tys. zł. W Deutsche Banku PBC ta kwota to 60 tys. zł. W większości instytucji reprezentatywna kwota kredytu mieści się między 10 a 20 tysięcy zł.</p><p class="tresc">Ciekawe są też różne podejścia banków do definicji reprezentatywnej wysokości kredytu – część z nich podaje dokładną kwotę, do dwóch miejsc po przecinku, jak w przykładzie mBanku (8544,15 zł) a większość zaokrągla ją do pełnych tysięcy złotych.</p><p class="tresc">W zestawieniu przygotowanym przez Total Money widzimy także ogromne rozbieżności, jeżeli chodzi o reprezentatywny okres spłaty. Najkrótszy znaleźliśmy w przykładzie mBanku – dwa lata. Dłuższy okres spłaty wynoszący trzy lata podają BGŻ, BNP Paribas, a Eurobank – 34 miesiące. W większości przykładów okres spłaty mieści się w przedziale między 30 a 50 miesięcy. Najdłuższy znaleźliśmy w przykładzie Polbanku EFG – aż 63 miesiące. Tu też zauważalna jest różna interpretacja przepisów. Część banków podeszła bardzo skrupulatnie do wyliczenia średniego okresu spłaty i podaje go w miesiącach, jak na przykład wspomniany wcześniej Polbank EFG. Inne instytucje zaokrąglają czas obsługi zadłużenia do pełnych lat, jak wymieniany już mBank czy PKO BP, gdzie w reprezentatywnym przykładzie okres spłaty wynosi 4 lata.</p><p class="tresc">&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/579412,ile_trzeba_zarabiac_aby_otrzymac_kredyt_hipoteczny.html">Ile trzeba zarabiać, aby otrzymać kredyt hipoteczny?</a></p><p class="tresc">W tej sytuacji nie dziwi, że różnice w wysokości rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania oraz w całkowitych kosztach obsługi kredytu są ogromne. I tak na przykład w banku BPS rzeczywista stopa wynosi poniżej 10 proc., a w&#160;BZ WBK czy Eurobanku przekracza aż 35 proc. Z kolei całkowita kwota do spłaty w PKO BP to mniej niż 4,5 tys. zł, a w Deutsche Banku PBC ponad 81 tys. zł. Czy zatem informacje zawarte w przykładzie reprezentatywnym daje jakąś korzyść klientowi? – Na pewno, patrząc na przykład reprezentatywny, nie możemy być pewni, że takie warunki kredytu zostaną nam zaproponowane. Dociekliwy klient pozna je dopiero po analizie dokumentu informacyjnego. Banki muszą go nam przedstawić przed podpisaniem umowy kredytowej – mówi Halina Kochalska, analityk Open Finance.</p> Izrael: Hakerzy wykradli informacje o tysiącach kart kredytowych http://forsal.pl/artykuly/581329,izrael_hakerzy_wykradli_informacje_o_tysiacach_kart_kredytowych.html 2012-01-03T15:37:17Z <p>Izraelski portal informacyjny Ynet podał, że hakerzy nazwali swój atak "noworocznym podarkiem dla świata" i wyrazili nadzieję, iż "uderzy to syjonistów po kieszeni".</p><p>Hakerzy twierdzą, że wykradli dane o 400 tys. kart kredytowych, natomiast według izraelskiego banku centralnego chodzi o około 15 tys. aktywnych kart kredytowych.</p><p>Ynet ujawnił, że informacje o kartach kredytowych pojawiły się na jednym z izraelskich portali sportowych, ale szybko je stamtąd usunięto. Natychmiast zablokowano możliwość dokonywania przez internet płatności tymi kartami. W najbliższym czasie zostaną one wymienione.</p><br /> 6 wskazówek, jak uporządkować finanse i zyskać nawet kilka tysięcy złotych http://forsal.pl/artykuly/581273,6_wskazowek_jak_uporzadkowac_domowe_finanse_i_zyskac_nawet_kilka_tysiecy_zlotych.html 2012-01-03T12:31:32Z <p>Oszczędzanie, to prawdopodobnie drugie (po odchudzaniu) najpopularniejsze postanowienie noworoczne Polaków. I tak samo jak w przypadku zrzucania wagi, systematyczność i technika „małych kroczków” w przypadku porządkowania domowych finansów są najskuteczniejsze. Oczywiście każde gospodarstwo domowe powinno dążyć do tego, żeby nie „przejadać” w całości swoich dochodów, ale przynajmniej część odkładać z myślą o przyszłości. Nie zawsze się to jednak udaje. Dlatego warto zacząć od przeglądu wydatków, bo w nich zwykle kryją się potencjalne oszczędności. Jak je znaleźć?</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a title="Banki po cichu kasują lokaty na wysoki procent" href="http://forsal.pl/artykuly/580486,banki_po_cichu_kasuja_lokaty_na_wysoki_procent.html">Banki po cichu kasują lokaty na wysoki procent</a></p><h2>Po pierwsze – nie płać za konto</h2><p>Płacisz za konto? Przestań. Bardzo wiele rachunków bankowych zakładanych parę lat temu może kosztować miesięcznie nawet kilkanaście złotych. Prawie każdy bank działający w naszym kraju, oprócz płatnych rachunków oferuje także konta darmowe, o bardzo zbliżonej funkcjonalności, ale zakładające, że będziesz je obsługiwać przede wszystkim przez internet. Dokonując transakcji za pomocą komputera, możesz ograniczyć koszt prowadzenia rachunku do zera. W zależności od banku, czy wykupionego pakietu usług bankowych, miesięcznie oszczędzisz 15-25 zł.</p><h2>Po drugie – nie płać za kartę</h2><p>Skoro konto jest za darmo, to może założę sobie dwa? Posiadanie kilku kont i rozkładanie oszczędności czy prowadzenie rozliczeń za pośrednictwem kilku rachunków bankowych może mieć sens i wiele osób tak robi. Tyle, że warto pilnować czy dotychczas darmowe konto nie zostało obłożone dodatkowymi opłatami – chociażby za kartę debetową. Zazwyczaj opłata za kartę debetową pojawia się jeśli nie dokonujemy płatności na odpowiednią kwotę w miesiącu (np. 200 zł) lub nie zasilamy naszego konta co miesiąc odpowiednio wysokimi wpływami. Opłata za kartę, w zależności od banku, wynosi od trzech do dziewięciu złotych. Pamiętaj też, że karta debetowa nie jest obowiązkowym dodatkiem do konta, a w sytuacji gdy konto ma służyć tylko rozliczeniom, czy gromadzeniu oszczędności, lepiej jej w ogóle nie mieć.</p><h2>Po trzecie – sprawdź za co płacisz</h2><p>Masz kartę kredytową? Sprawdź czy podczas wyrabiania karty nie zdecydowałeś się na ubezpieczenie „spłaty zadłużenia”. Pamiętaj, że takie ubezpieczenie pokrywa tylko i wyłącznie ryzyko śmierci i niezdolności do pracy, a kosztuje 0,2-0,4% przyznanego limitu karty miesięcznie (ubezpieczyciel nie spłaci za Ciebie długu tylko dlatego, że Ty nie będziesz miał pieniędzy). A oznacza to, że nawet jeśli nie będziesz wykorzystywać karty, to co miesiąc zapłacisz i to wbrew pozorom całkiem sporo. Dla limitu w wysokości 5 tys. zł comiesięczna składka wynosi od 10 do 20 zł. </p><h2>Po czwarte – korzystaj z darmowego kredytu</h2><p>Dotychczasowe porady były przeznaczone dla początkujących. Mimo to, miesięcznie mogły przynieść nawet około 50 zł miesięcznych oszczędności. W skali roku to już 600 zł, czyli przeciętnie dwa tankowania samochodu do pełna. Bardziej zaawansowani (i zdyscyplinowani) mogą jeszcze poszukać oszczędności w umiejętnym wykorzystaniu karty kredytowej. Jak to zrobić? Po pierwsze trzeba zaplanować wydatki na najbliższy miesiąc. Załóżmy, że przez najbliższy miesiąc w sklepach wydamy 2 tys. zł. Jeśli będziemy płacili kartą kredytową, a odpowiednią część comiesięcznej wypłaty zamrozimy na lokacie czy koncie oszczędnościowym na 55 dni, to w zależności od oprocentowania co miesiąc zyskamy dodatkowe 10-15 zł. W skali roku to nawet 180 zł zysku. Warunkiem jest oczywiście spłata zadłużenia w terminie bezodsetkowym. </p><h2>Po piąte – zamień kredyt na tańszy</h2><p>Nieco trudniejszym, ale najbardziej opłacalnym działaniem na rzecz oszczędności w domowym budżecie może być refinansowanie kredytu mieszkaniowego. Jeśli kredyt, który spłacasz jest znacznie droższy od ofert, które obecnie obowiązują na rynku pomyśl o „przeniesieniu” go do innego banku. Dla przykładu, kredyt w złotych na sumę 200 tys. zł zaciągnięty w 2009 roku z marżą 2,9%to miesięczna rata ok. 1480 zł (oprocentowanie łączne 7,9%, pozostały okres do spłaty 28 lat). Taki sam kredyt mieszkaniowy, ale udzielony na przeciętnych warunkach rynkowych z grudnia 2011 miałby już ratę w wysokości ok.1280 zł, czyli o 200 zł niższą (w obliczeniach nie uwzględniliśmy prowizji wcześniejszą spłatę).W skali roku zyskamy dodatkowe 2400 zł. </p><p>Dodatkowe oszczędności może przynieść zamiana kilku pożyczek lub kredytów, które spłacamy na tańsze. Propozycja ta dotyczy więc tylko tych osób, które w ostatnich latach bardzo się zadłużały. Standardowe oferty kredytu konsolidacyjnego bez zabezpieczenia pozwalają na obniżenie comiesięcznej raty przez wydłużenie okresu spłaty. W domowym budżecie odczuwamy ulgę, ale nie będzie to faktyczna oszczędność, bo koszty długu nie spadną. Jeśli chcesz naprawdę zaoszczędzić, przeprowadź konsolidację hipoteczną, ale zachowaj wcześniejszy okres spłaty. Oczywiście wymaga to posiadania nieruchomości, która nie jest obciążona hipoteką. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a title="Lokaty: zysk mały, ale pewny" href="http://forsal.pl/artykuly/580270,lokaty_zysk_maly_ale_pewny.html">Lokaty: zysk mały, ale pewny</a></p><h2>Po szóste – odkładaj na przyszłość </h2><p>Jeśli zsumujemy powyższe sposoby, to roczne oszczędności sięgną 3 tys. zł, do czego niektórzy mogą dopisać roczny zysk z konta oszczędnościowego na poziomie 100-180 zł. Idealnie byłoby, tak wygospodarowanych oszczędności nie „skonsumować”, ale zainwestować je, przynajmniej w części. Jeśli dodatkowo zainwestujemy co miesiąc 100 zł w programie systematycznego oszczędzania, przy założeniu średniorocznej stopy zwrotu na poziomie 7%, przez 15 lat powinniśmy zgromadzić ponad 18 tys. zł. Jeśli jednak zainwestowalibyśmy całość oszczędności – łącznie około 4,5 tys. zł rocznie, to na koncie naszych oszczędności może się znaleźć już 65 tys. zł. Pieniądze mogą się przydać dorastającym dzieciom czy osobom, które będą właśnie przechodzić na emeryturę. </p> Banki zmieniają ofertę. Nie używasz karty - to płać http://forsal.pl/artykuly/580484,banki_zmieniaja_oferte_nie_uzywasz_karty_to_plac.html 2011-01-01T21:55:22Z <p>Na sylwestra Polbank zmodyfikował ofertę. Posiadacze Mistrzowskiego Konta Osobistego, którzy będą mieli średnie saldo w wysokości co najmniej 1 tys. zł, zwolnieni zostali z opłaty za prowadzenie rachunku. Wcześniej tym najbardziej aktywnym klientom bank zwracał pobraną opłatę. Zmiana stosunkowo niewielka, jednak pokazuje trend, który jest widoczny w całym sektorze.</p><p>Banki chcą zatrzymać aktywnych klientów, bo na nich zarabiają najwięcej. Jednocześnie będą próbować albo zwiększyć przychody z tych, którzy zysków nie przyniosą, albo się ich pozbyć. Wzrost prowizji jest najlepszym sposobem, aby osiągnąć ten cel. – Banki będą w 2012 r. wprowadzały coraz więcej opłat, które uderzą w osoby niekorzystające aktywnie z produktów, np. te, które nie przelewają na dany rachunek wynagrodzenia – mówi Andrzej Powierża z DM Banku Handlowego. Opłaty w górę Taka polityka może bankom przynieść spore przychody albo przynajmniej oszczędności. Według szacunków analityków nieaktywny w Polsce jest co czwarty rachunek.&#160;</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/579856,zobacz_jak_podniesc_swoja_zdolnosc_kredytowa_w_2012_roku.html" title="Zobacz, jak podnieść swoją zdolność kredytową w 2012 roku">Zobacz, jak podnieść swoją zdolność kredytową w 2012 roku</a></p><p>– Podnoszenie poprzeczki klientom zaczęło się już w zeszłym roku – zauważa Michał Sadrak z Open Finance. Przypomina, że kiedy w 2008 r. na rynek wchodził Alior, rozdawał swoim klientom po 50 zł za otwarcie rachunku, nie stawiając żadnych wymagań. Inaczej postąpił ostatnio Bank Millennium, kiedy kilka miesięcy temu wprowadził swoje Dobre Konto. Nie dawał klientom pieniędzy z góry, tylko zaproponował program money back, w ramach którego bank zwraca 3 proc. transakcji dokonanych kartą płatniczą (maksymalnie 50 zł miesięcznie). </p><p>Także wzrost opłat widać było już w roku ubiegłym. Pod koniec trzeciego kwartału mBank wprowadził opłatę w wysokości 5 zł miesięcznie za korzystanie z karty. Uniknąć mogą jej jedynie ci, którzy wydadzą plastikiem co najmniej 100 zł miesięcznie. Chociaż opłata obowiązywała zaledwie przez jeden miesiąc III kw., to wynik z opłat i prowizji był w tym okresie o 4 mln zł wyższy niż w II kw. 2011 r. Karty zbyt ryzykowne Eksperci uważają, że na wprowadzenie dodatkowych opłat dla nieaktywnych klientów mogą się zdecydować m.in. BZ WBK czy Handlowy.&nbsp;</p><p>&gt;&gt;&gt; Zobacz też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/580359,w_2012_r_wejda_w_zycie_wazne_przepisy_dla_klientow_bankow.html" title="W 2012 r. wejdą w życie ważne przepisy dla klientów banków">W 2012 r. wejdą w życie ważne przepisy dla klientów banków</a></p><p>Ten ostatni może też zrezygnować z części klientów, którzy mają karty kredytowe. Podobnie mogą postąpić inne instytucje. – W niepewnych czasach banki będą zmniejszać liczbę kart kredytowych. Zwłaszcza takich, z których ich klienci do tej pory jeszcze nie skorzystali – mówi Paweł Majtkowski z Expandera. To dlatego że w kryzysie takie plastiki stwarzają dla banku spore ryzyko. – Może się okazać, że przy pierwszych problemach ze spłatą innych zobowiązań, np. hipoteki, klient, który do tej pory nie używał karty, zrobi to, by zyskać środki na spłatę tamtych długów – wyjaśnia Majtkowski. </p><p>Michał Sadrak przypomina, że liczba kart kredytowych wydanych przez banki spada od końca 2008 r. W III kw. było ich o 420 tys. mniej niż trzy miesiące wcześniej. – Nic nie wskazuje na to, by w danych za IV kw. 2011 r. i I kw. 2012 r. było widać wzrosty – ocenia. Za to nadal będzie przybywać kont. Analitycy uważają, że na koniec przyszłego roku ich liczba będzie większa o 1 mln niż obecnie. Jednak w przypadku niektórych banków może ona zmniejszyć się o kilkanaście procent. Taki proces już zaczął się w pierwszej połowie 2011 r. w PKO BP, ale kampania z Szymonem Majewskim zahamowała spadki.</p>