© 2008 INFOR PL S.A. INFOR PL S.A. Forsal.pl: makroekonomia 2010-09-09T06:31:30+02:00 INFOR PL S.A. http://forsal.pl/atom/tagi/makroekonomia Rozpoczęło się XX Forum Ekonomiczne w Krynicy http://forsal.pl/artykuly/450312,rozpoczelo_sie_xx_forum_ekonomiczne_w_krynicy.html 2010-09-08T16:24:00Z <p>Gośćmi specjalnymi debaty byli: prezydent <strong>Bronisław Komorowski</strong>, szef Parlamentu Europejskiego <strong>Jerzy Buzek</strong> oraz przewodniczący Komisji Europejskiej <strong>Jose Manuel Barroso</strong>.</p><p>Tegoroczne Forum poświęcone jest szansom, jakie niesie dla Europy Traktat Lizboński. Przewodniczący KE ocenił, że Traktat ten łączy wiele polityk: reformy makroekonomiczne, otwarcie rynku wewnętrznego; ma też wymiar zewnętrzny. "To oznacza, że potrzebujemy większego połączenia różnych polityk m.in. fiskalnej konsolidacji i reformy strukturalnej" - powiedział.</p><p>Szef Parlamentu Europejskiego przekonywał, że Unia będzie działała sprawniej i odpowie na oczekiwania obywateli. "Zastanawiamy się, jak w ramach Traktatu Lizbońskiego możemy najlepiej odpowiedzieć na te wyzwania" - podkreślił Buzek.</p><p>O tym, że kryzys finansowy pokazał nam jak bardzo jesteśmy od siebie zależni w Europie i na świecie mówił Barroso. "Dług jednego kraju może mieć wpływ na całą Europę. Musimy myśleć globalnie" - zaznaczył. Według niego strategia gospodarcza Unii na najbliższe 10 lat - EU 2020 - jest bardziej elastyczna i kompleksowa od poprzedniej strategii - Lizbońskiej. Łączy reformy makroekonomiczne i rozszerzanie rynku zewnętrznego. "Dzisiaj mamy znacznie większą świadomość potrzeb, aby działać w sposób europejski i globalny. Tak nie było w roku 2000, kiedy była opracowywana i rozpoczęta pierwsza strategia (Lizbońska)" - podkreślił szef KE.</p><p>O tym, że Polska - przygotowująca się do przejęcia prezydencji w UE w drugiej połowie 2011 roku - chce przyczynić się do pogłębienia integracji europejskiej w obszarze wspólnej polityki zagranicznej mówił prezydent Bronisław Komorowski.</p><p>"Polska, która szykuje się do prezydencji w nowych warunkach, już w warunkach funkcjonowania Traktatu Lizbońskiego, chciałaby, aby te stare wartości Unii - takie jak solidarność i nowe wyzwania, nowych czasów - znalazły odbicie także i w okresie naszej prezydencji" - podkreślił Komorowski.</p><p>"Dlatego chcielibyśmy bardzo przyczynić się do pogłębienia integracji europejskiej w obszarze wspólnej polityki zagranicznej, zewnętrznej, kontaktowania się ze światem spoza Unii tak, aby było widać i naszą solidarność, i naszą jednomyślność, albo przynajmniej próbę znalezienia tego, co nas łączy, wszystkie kraje Unii Europejskiej w kontakcie ze światem zewnętrznym" - zaznaczył prezydent.</p><p>Komorowski dodał, że prezydencja polska, a także inne prezydencje powinny przyczyniać się "do utrzymania przekonania, że Unia chce zachować otwarty charakter". Jego zdaniem solidarność energetyczna i liberalizacja rynku energetycznego mogą przyczynić się do obniżenia kosztów produkcji europejskiej i uczynić ją konkurencyjną.</p><p><strong>XX Forum Ekonomiczne rozpoczęło się w środę w Krynicy.</strong> Czterodniowa impreza jest poświęcona szansom, jakie niesie dla Europy Traktat Lizboński. Według szacunków organizatorów do "polskiego Davos" przyjedzie w tym czasie niemal 2 tys. gości z 60 krajów. W Forum bierze udział m.in. wicepremier, minister gospodarki <strong>Waldemar Pawlak</strong>, minister skarbu <strong>Aleksander Grad</strong> i b. prezydent<strong> Aleksander Kwaśniewski</strong>.</p><p>&gt;&gt;&gt; Raport: <a href="http://forsal.pl/raport/Forum+Ekonomiczne+w+Krynicy">Forum Ekonomiczne w Krynicy</a></p> Inwestycje zagraniczne w Polsce: nasz magnes słabnie, sąsiedzi bardziej atrakcyjni http://forsal.pl/artykuly/450311,inwestycje_zagraniczne_w_polsce_nasz_magnes_slabnie_sasiedzi_bardziej_atrakcyjni.html 2010-09-08T16:17:50Z <p class="tresc">W ubiegłorocznym rankingu <strong>PricewaterhouseCoopers EM 20 Index</strong> w kategorii najlepsze miejsce do lokowania produkcji nasz kraj zajął bardzo wysokie 5. miejsce. Wyprzedziły nas jedynie: Chile, Bułgaria, Malezja i Chiny. W kategorii usługi mieliśmy jeszcze lepszą, bo aż 3. pozycję – za Słowacją i Chile. W tegorocznym zestawieniu <strong>AT Kearne</strong>y, pokazującym, gdzie firmy z całego świata najchętniej zainwestowałyby (preferowana lokalizacja biznesu), zajęliśmy świetne 6. miejsce. Byliśmy jedynym krajem w pierwszej piętnastce z grona 10 nowych członków UE, pokonując takie potęgi, jak: Wielka Brytania, Francja, Hongkong i Australia.</p><h2><strong>Polskie atrakcje</strong></h2><p class="tresc">W sondażu jednej z agend ONZ, Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD), w którym zapytano przedsiębiorców z różnych krajów, gdzie w najbliższych latach chcieliby inwestować, <a href="http://forsal.pl/artykuly/437839,raport_unctad_polska_najlepsza_w_regionie_pod_wzgledem_naplywu_inwestycji_zagranicznych.html">Polska miała 12. miejsce i wypadła lepiej m.in. od Japonii i Hiszpanii.</a> W kryzysowym zeszłym roku spadek inwestycji zagranicznych był u nas dużo mniejszy niż średnia na świecie (37 proc.), w krajach najbogatszych (44 proc.) i w naszej części Europy. Wyniósł on u nas 22 proc., w Czechach i Rumunii było to ponad 50 proc., a w Hiszpanii aż 80 proc.</p><p class="tresc">Na Węgrzech i na Słowacji doszło do czegoś, co nazywa się dezinwestycjami – patrz wykres. Nie tylko nie płynęły do tych krajów nowe inwestycje zagraniczne, ale nawet te już tam ulokowane się skurczyły. Nastąpił odpływ kapitału.</p><p class="tresc"><strong>W 2009 r. firmy zagraniczne zainwestowały w Polsce 8,4 mld euro.</strong> Biorąc pod uwagę dane za pierwsze półrocze – 5,1 mld euro – w tym roku powinniśmy zanotować spory wzrost napływu kapitału z innych państw. Jednak wszystko wskazuje na to, że więcej inwestycji zagranicznych ściągną także inne kraje regionu, Polsce skończy się niebawem „renta kryzysowa” i stopniowo wrócimy na naszą dawną pozycję. A jaka ona jest? Najlepiej widać ją, gdy weźmie się dane z tegorocznego Światowego Raportu Inwestycyjnego UNCTAD i przeliczy na jednego mieszkańca kraju (per capita). Dopiero wtedy można sobie uświadomić, że wciąż jesteśmy tylko regionalnym średniakiem, gdy Czechy oraz Węgry zaczynają przypominać najbogatsze kraje strukturą napływu i odpływu kapitału.</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/artykuly/447744,danske_bank_polska_gospodarka_przyspieszy_a_bezrobocie_spadnie.html">Danske Bank: polska gospodarka przyspieszy, a bezrobocie spadnie</a></p><h2><strong>Bułgaria przegoniła</strong></h2><p class="tresc">Przez całe lata przegrywaliśmy rywalizację o inwestorów z Czechami, Słowacją, Węgrami, a potem daliśmy się wyprzedzić Litwie. W zeszłym roku lepsza od nas w tej kategorii stała się Bułgaria, a zrównały się z nami Rumunia i Rosja.</p><p class="tresc">Sporo mówi zsumowana wartość dotychczasowych inwestycji zagranicznych per capita w poszczególnych krajach regionu. W Polsce – według UNCTAD – to 4,8 tys. dolarów. W Czechach – 11 tys. dolarów, na Węgrzech – aż 25 tys., na Słowacji – 9,1 tys., a na Litwie – 5,7 tys. Wyprzedziła nas nawet Bułgaria (6,6 tys. dol.), a gorsze wśród naszych bliskich sąsiadów są jedynie Rumunia (3,3 tys.), Rosja (1,7 tys.) i Ukraina.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/447842,zagraniczne_spolki_ustawiaja_sie_w_kolejce_do_wejscia_na_gpw.html">Zagraniczne spółki ustawiają się w kolejce do wejścia na GPW</a></p> Joseph Stiglitz ostrzega Europę przed gospodarczą katastrofą http://forsal.pl/artykuly/450293,joseph_stiglitz_ostrzega_europe_przed_gospodarcza_katastrofa.html 2010-09-08T21:29:19Z <p>Według amerykańskiego ekonomisty <strong>Josepha Stiglitza,</strong> głębokie cięcia wydatków były katastrofą i Europę czeka jeszcze więcej problemów gospodarczych, jeśli ta polityka będzie kontynuowana. – Myślę, że spowolnienie gospodarcze będzie trwać dłużej, a ludzie ucierpią dużo bardziej, jeśli polityka <a href="http://forsal.pl/tagi/finanse-publiczne">cięć budżetowych</a> będzie trwać dalej.&#160;</p><p>Noblista twierdzi, że zwiększone wydatki rządowe zawsze pomagały wyjść krajom z problemów po wielkich kryzysach gospodarczych. Jako potwierdzenie swoich słów podał <a href="http://forsal.pl/artykuly/450266,najbogatsze_kraje_swiata_irlandia_galeria.html">Irlandię</a>, gdzie jego zdaniem cięcia doprowadziły do spadku produkcji i wzrostu bezrobocia, a nie do wznowienia inwestycji.&nbsp;</p><p>- Żal mi Irlandczyków, którzy muszą cierpieć z powodu takiej polityki, ale sytuacja w Irlandii nie ma globalnych konsekwencji. Jednak jeśli <strong>Niemcy </strong>czy <strong>Wielka Brytania </strong>będą dalej iść tą drogą, będzie to miało systemowe konsekwencje dla całego świata - powiedział Stiglitz.&nbsp;</p><p>Ekonomista uważa, że politycy w Europie za mocno martwią się o drugie dno recesji, patrząc tylko na liczby, nie zważając na realny stan gospodarki. - Dla ludzi nie ma znaczenia, czy wzrost gospodarczy jest większy czy mniejszy o 0,1 pkt proc., ale czy jest on wystarczająco duży, by zmniejszyć <a href="http://forsal.pl/tagi/bezrobocie"> bezrobocie </a>- powiedział.</p><p>&gt;&gt;&gt;Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/445131,stiglitz_ciecia_budzetowe_w_europie_groza_drugim_dnem_recesji.html">Stiglitz: Cięcia budżetowe w Europie grożą drugim dnem recesji</a></p> Sarkozy: Nie ma mowy o wycofaniu reformy emerytalnej http://forsal.pl/artykuly/450271,sarkozy_nie_ma_mowy_o_wycofaniu_reformy_emerytalnej.html 2010-09-08T13:10:22Z <p>Po cotygodniowym posiedzeniu rządu Sarkozy zareagował po raz pierwszy na <a href="http://forsal.pl/artykuly/448457,miliony_francuzow_wyszlo_na_ulice_w_protescie_przeciw_reformie_emerytur.html">wtorkowe masowe manifestacje przeciw reformie emerytur</a>. Zgromadziły one w całym kraju 2,7 mln uczestników, jak twierdzą związkowcy z CGT. Zdaniem policji w protestach wzięło udział 1,1 mln ludzi.</p><p>Media podkreślają, że był to sukces związkowców - demonstrowało więcej przeciwników tej reformy niż 24 czerwca, gdy według CGT było ich na ulicach łącznie około 2 mln.</p><p>W specjalnym komunikacie szef państwa podtrzymał główne założenia reformy, w tym podniesienie o dwa lata wieku przejścia na emeryturę z obecnych 60 lat. "Nie ma mowy o zmianie w tej kwestii" - podkreślił Sarkozy. Sprecyzował, że ten próg wzrastać będzie stopniowo, o 4 miesiące rocznie, aż osiągnie w 2018 roku 62 lata.</p><p>Jednocześnie ma wzrosnąć okres płacenia obowiązkowych <strong>składek emerytalnych</strong>: z 40,5 roku obecnie do 41 lat za dwa lata i 41,5 lat w 2020 roku. Reforma przewiduje także stopniowe ujednolicenie stóp płaconych składek emerytalnych w sektorze publicznym i prywatnym.</p><p>Prezydent podkreślił, że przesunięcie wieku przejścia na emeryturę jest koniecznością demograficzną. Wynika ona - jak zauważył - ze starzenia się społeczeństwa. "Od 1950 roku średnia długość życia w naszym kraju wzrosła o 15 lat" - dodał prezydent. Reforma ma pozwolić według rządu na częściowe pokrycie wielomiliardowego deficytu w kasach emerytalnych.</p><p>Sarkozy zaznaczył jednocześnie, że "z uwagą przygląda się niepokojom", które dzień wcześniej znalazły wyraz w manifestacjach przeciwników reformy. Jak podkreślił, władze są skłonne do negocjacji ze związkami w pewnych, bardziej szczegółowych kwestiach zmian projektu emerytur.</p><p>Według prezydenta, rządząca centroprawica będzie mogła utrzymać dotychczasowy próg emerytalny - 60 lat - w wypadku osób, które pracowały w szczególnie ciężkich warunkach i w efekcie tego doznały poważnego uszczerbku na zdrowiu. Zdaniem Sarkozy'ego, nadal będą mogły przechodzić na emeryturę w tym wieku osoby, które wcześnie - w wieku 14-15 lat - podjęły pracę.</p><p>Związkowcy uznali środowe ustępstwa prezydenta za niewystarczające i zapowiedzieli w najbliższym czasie dalsze protesty. Według jednego z największych związków - CFDT odpowiedź Sarkozy'ego na uliczne protesty nie jest przebudową projektu reformy, ale tylko "majsterkowaniem" przy niej.</p><p>Obecnie Francja należy do krajów Europy, w których najwcześniej można przejść na <a href="http://forsal.pl/tagi/emerytury">emeryturę</a> - już w wieku 60 lat. Obowiązujący obecnie wiek emerytalny został obniżony z 65 lat blisko 30 lat temu, za rządów nieżyjącego już prezydenta-socjalisty Francois Mitterranda.</p><br /> Najbogatsze kraje świata: Irlandia (GALERIA) http://forsal.pl/artykuly/450266,najbogatsze_kraje_swiata_irlandia_galeria.html 2010-09-08T18:07:47Z <p>Irlandia jest na 9. miejscu pod względem wysokości <a href="http://forsal.pl/tagi/pkb">produktu krajowego brutto </a>na mieszkańca, wg. Banku Światowego było to 41 tys. dolarów. Ostatnie 150 lat to czas wielkich emigracji, spowodowanej Wielkim Głodem w XIX w. , które doprowadziły do zmniejszenia się ludności z 8 mln do 4,2 w latach 60. (na całej wyspie). Po oddzieleniu od Wielkiej Brytanii w latach 20. XX wieku<strong> Republika Irlandii była jednym z najbiedniejszych krajów w Europie.</strong> Dzięki dynamicznemu wzrostowi gospodarczemu w latach 90. Irlandia została nazwana celtyckim tygrysem.</p><p>W stolicy kraju Dublinie mieszka co dziesiąty Irlandczyk, a co trzeci w aglomeracji Dublina. Miasto położone nad rzeką Liffey znane jest głównie z pubów i piwa Guinness. Od kilkunastu lat w prasie ekonomicznej o Irlandii najczęściej mówi się w kontekście linii lotniczych <strong>Ryanair</strong>, zarządzanych przez kontrowersyjnego <strong>Michaela O'Leary</strong>. </p><p>W Polsce wielkie emocje budzi <a href="http://forsal.pl/artykuly/445882,bz_wbk_trafi_najprawdopodobniej_w_rece_santandera.html">sprzedaż BZ WBK przez Allied Irish Bank</a>, którego kupić chcą polski PKO BP, hiszpański Santander i francuski BNP Paribas.</p><p><strong>Polacy są drugą, za Brytyjczykami, mniejszością narodowa w Republice Irlandii.</strong></p> Nowe imperium finansowe - państwo opiekuńcze http://forsal.pl/artykuly/450259,nowe_imperium_finansowe_panstwo_opiekuncze.html 2010-09-08T12:35:02Z <p>Britannica Concise Encyclopedia definiuje imperializm jako „politykę zwiększania władzy danego kraju przez zdobycze terytorialne lub przez osiąganie hegemonii politycznej i gospodarczej nad innymi krajami. Ponieważ imperializm zawsze obejmuje użycie siły, często wojskowej, jest powszechnie uważany za moralnie naganny, toteż termin ten bywa używany przez państwa do potępiania i dyskredytowania polityki zagranicznej przeciwników”.</p><p>Na przykład Wielka Brytania skolonizowała Północną Amerykę, łącznie z obecnymi Stanami Zjednoczonymi, lecz w 1783 roku Brytyjczyków wyrzucono, bo nałożyli wysokie podatki. Doskonale to ujęli autorzy Deklaracji Niepodległości: „[Król Jerzy III] utworzył całą masę nowych urzędów i nasłał tutaj szarańczę nowych urzędników, aby nękali nasz lud i zjadali jego zasoby”.</p><p>W porównaniu do dzisiejszego rządu Stanów Zjednoczonych Jerzy III wychodzi na bardzo oszczędnego. To niesamowite, że w kwestii podatków i swobód państwo amerykańskie skopiowało imperium brytyjskie, a momentami jest od niego bardziej bezwzględne. Trudno uwierzyć, w jakim stopniu <strong>wolność gospodarcza </strong>została zniszczona w Ameryce i obecnej UE. Można by pomyśleć, że rewolucji amerykańskiej i francuskiej nigdy nie było, a jeśli były, to chodziło w nich o wprowadzenie zarządzania przez państwo naszym życiem od kołyski aż po grób.</p><p>Władza amerykańska – federalna, stanowa i lokalna – stwierdza, że zabieranie obywatelom 35-40 proc. dochodów nie wystarcza. Potrzeba więcej, aby móc kontynuować marsz w stronę pełnego państwa opiekuńczego, a w przypadku rządu federalnego – w stronę dominacji militarnej nad światem. W rezultacie obciążenia podatkowe ponoszone przez przeciętnego Amerykanina są około 20 razy większe niż za Jerzego III.</p><p>W krajach UE jest jeszcze gorzej – państwo zabierała około połowy dochodu narodowego. Ludwik XVI wypada przy tym na dobrotliwego wujka. Władze USA i UE ingerują w życie finansowe obywateli na wszelkie możliwe sposoby, od podatków przez regulacje po absurdalne prawa, które kształtują i kontrolują życie obywateli.</p><h2>Imperium państwa opiekuńczego</h2><p>Głównym motorem napędowym imperializmu finansowego USA i Europy nie jest wojna z narkotykami czy przestępczością zorganizowaną, lecz doskonalenie państwa opiekuńczego. <strong>Finansowanie państw opiekuńczych</strong> – z których większość w praktyce zbankrutowała z powodu gigantycznych kosztów świadczeń socjalnych, emerytur pracowników sektora publicznego, opieki zdrowotnej i starzenia się ludności – rodzi potężne problemy, toteż USA i Europa łapczywie szukają pieniędzy za granicą.</p><p><strong>Thomas Paine</strong>, który pisał o „chciwej dłoni państwa, wciskającej się we wszystkie kąty i szczeliny gospodarki”, byłby zdumiony dzisiejszą sytuacją. Niektórzy podatnicy subsydiują innych podatników, odzyskują część własnych podatków w postaci subwencji bądź płacą za usługi, których nie chcą czy nawet są ich przeciwnikami. Miliony urzędników i tysiące stron przepisów regulują wszelkie możliwe branże.</p><p>Pełna treść artykułu: <a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/08/panstwo-opiekuncze-nowe-imperium-finansowe/">Państwo opiekuńcze: nowe imperium finansowe</a></p><p><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/08/panstwo-opiekuncze-nowe-imperium-finansowe/"><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/"><img src="http://g.infor.pl/p/_wspolne/pliki/198000/198631.png" /></a></a></p><p><em>Robert Stewart – ekonomista, doktor ekonomii. Jest prezesem kilku funduszy inwestycyjnych. Ostatnio opublikował A Guide to the Economy of Bermuda.</em><a href="http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/09/08/panstwo-opiekuncze-nowe-imperium-finansowe/"></a></p> PKB Czech wzrósł o 2,4 proc. w drugim kwartale 2010 r. http://forsal.pl/artykuly/450221,pkb_czech_wzrosl_o_2_4_proc_w_drugim_kwartale_2010_r.html 2010-09-08T11:14:08Z <p>W porównaniu z pierwszym kwartałem br. <a href="http://forsal.pl/tagi/pkb">PKB</a> wzrósł o 0,9 proc. Według CzSU, do przyspieszenia gospodarczego w drugim kwartale przyczyniły się różne gałęzie przemysłu przetwórczego, transport i sektor usług.</p><p>Ekonomiści przewidują, że wzrost gospodarczy za cały rok 2010 wyniesie od 1,3 do 1,9 proc. Obecnie wzrost gospodarczy w Czechach należy do najwyższych w Europie. Szybciej rozwijają się gospodarki Słowacji, Polski i Niemiec.</p><p>Urząd statystyczny podał też najnowsze dane na temat rynku pracy w Czechach. Według CzSU bezrobocie w sierpniu w stosunku do lipca spadło o 0,1 punktu procentowego, do 8,6 proc. Urzędy pracy miały zarejestrowane 501 494 osoby ubiegające się o pracę czyli o 3790 mniej niż w miesiąc wcześniej.</p><p>W porównaniu z sierpniem ubiegłego roku <a href="http://forsal.pl/tagi/bezrobocie">bezrobotnych</a> było o 7743 więcej.</p><br /> Ryszard Rapacki: Poziom krajów Zachodu osiągniemy za 24 lata http://forsal.pl/artykuly/450194,ryszard_rapacki_poziom_krajow_zachodu_osiagniemy_za_24_lata.html 2010-09-08T11:53:48Z <p class="tresc"><strong>DGP: Dwadzieścia lat od rozpoczęcia transformacji systemowej kraje naszego regionu zostały poddane bezprecedensowemu testowi – odporności na światowy kryzys. Jak na tle innych państw wypada gospodarka polska?</strong></p><p class="tresc"><strong>prof. Ryszard Rapacki:</strong> Jako jedyny kraj członkowski Unii Europejskiej osiągnęliśmy w ubiegłym roku wzrost gospodarczy. Dynamika polskiego PKB w 2009 r. wyniosła 1,8 proc., UE jako całość odnotowała obniżkę o 4,2 proc. Jeszcze głębszy spadek (o ponad 6 proc.) zarejestrowały państwa naszego regionu. Najgorsza sytuacja była w krajach nadbałtyckich, gdzie PKB zmniejszył się o 14 – 18 proc. Bardzo ucierpiały Rumunia i Słowenia.</p><p class="tresc">Ponieważ – jak dotąd – udało się nam przejść przez światowy <strong>kryzys gospodarczy</strong> suchą stopą, nie doświadczyliśmy negatywnych zjawisk, takich choćby jak gwałtowny wzrost bezrobocia. Według Eurostatu w krajach nadbałtyckich w 2009 r. nastąpiła drastyczna zwyżka stopy bezrobocia z 6 do 16 – 20 proc., u nas doszło do wzrostu tego wskaźnika z 8 do 9 proc. Nie jesteśmy już niechlubnym liderem w regionie, jeśli chodzi o wysokość stopy bezrobocia. Znajdujemy się pod tym względem w środku stawki nowych członków UE.</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy:<a href="http://forsal.pl/artykuly/450169,wall_street_journal_europa_chce_zostac_w_gospodarczym_tyle.html"> Wall Street Journal: Europa chce zostać w gospodarczym tyle</a></p><p class="tresc">Dużo łagodniejszą postać przybrały w Polsce również inne niekorzystne tendencje. Chodzi m.in. o skalę ograniczenia napływu zagranicznych inwestycji bezpośrednich i kapitału portfelowego, przyspieszenia inflacji. Przykładowo: w Słowacji deficyt obrotów bieżących stanowił w ub.r. 8 proc. PKB, u nas 2,2 proc.</p><p class="tresc"><strong>Pod jakim względem wyróżniamy się in minus na tle krajów Europy Środkowo-Wschodniej?</strong></p><p class="tresc">Zdecydowanie najgorzej Polska poradziła sobie z utrzymywaniem dyscypliny finansów publicznych. W 2009 r. deficyt sektora finansów publicznych – jako odsetek PKB – wzrósł ponaddwukrotnie w porównaniu z rokiem poprzednim. W efekcie pojawiło się zagrożenie, iż dług publiczny może wkrótce przekroczyć drugi już próg ostrożnościowy z ustawy o finansach publicznych, czyli 55 proc. PKB. Nawet Węgry, które niedawno jeszcze znajdowały się na krawędzi bankructwa i są bardziej obciążone długiem publicznym niż Polska, radzą sobie z przywracaniem dyscypliny fiskalnej lepiej niż my.</p><p class="tresc">&gt;&gt;&gt;Polecamy:<a href="http://forsal.pl/artykuly/443484,rybinski_polskie_finanse_publiczne_sa_w_dramatycznej_sytuacji.html"> Rybiński: Polskie finanse publiczne są w dramatycznej sytuacji</a></p><p class="tresc"><strong>Ratując finanse publiczne, trzeba ciąć wydatki czy raczej podnosić podatki?</strong></p><p class="tresc">Z analiz MFW i Banku Światowego wynika, że większość udanych prób reform finansów publicznych obejmowała przede wszystkim sferę wydatków, a nie podatków. W tym kontekście <a href="http://forsal.pl/artykuly/443199,podwyzka_podatku_vat_bedzie_kosztowac_polakow_wiecej_niz_deklarowal_premier.html">proponowana przez rząd podwyżka VAT </a>nie wydaje się właściwą drogą do naprawy polskich finansów publicznych. Posunięcie to jest zdecydowanie niewystarczające, aby w zadeklarowanym przez Polskę terminie 2 lat zbić deficyt poniżej 3 proc. PKB i spełnić kryterium fiskalne z Maastricht.</p><p class="tresc">Duży niepokój budzą też pojawiające się w łonie rządu koncepcje ograniczania deficytu budżetowego poprzez demontaż drugiego filaru systemu emerytalnego (OFE). Postulat rozpoczęcia naprawy finansów publicznych w Polsce od sfery wydatków wydaje się zasadny tym bardziej, że – zarówno w roku ubiegłym, jak i w całym okresie transformacji systemowej – w polityce wydatków budżetowych dominowały u nas cele redystrybucyjne, a nie rozwojowe, sprzyjające zwiększaniu efektywności.</p><p class="tresc">Polityka ta była i jest bardzo podatna na oddziaływanie rozmaitych grup interesów i korporacji zawodowych, co czyni państwo polskie niejako zakładnikiem tych grup.</p><p class="tresc"><strong>Powiedział pan, że nie jesteśmy już liderem w regionie jeśli chodzi o wysokość stopy bezrobocia. Czy są szanse na spadek liczby ludzi bez pracy?</strong></p><p class="tresc">Mimo poprawy sytuacji na rynku pracy możliwości dalszej znaczącej redukcji stopy bezrobocia są bardzo ograniczone. Wynika to głównie stąd, że tzw. naturalna stopa bezrobocia jest w Polsce bardzo wysoka – wynosi ok. 10 proc. Do jej trwałego obniżenia nie wystarczy przyspieszenie wzrostu gospodarczego, konieczny jest cały <strong>kompleks reform strukturalnych </strong>zmieniających instytucje związane z szeroko rozumianym rynkiem pracy. Mamy też jedne z najniższych w Europie wskaźniki aktywności zawodowej, zatrudnienia, wiek przechodzenia na emeryturę, mamy też rozbudowany system emerytur specjalnych, rent, KRUS. W innych krajach regionu nie popełniono na początku transformacji aż tylu błędów w tej dziedzinie.</p><p class="tresc"><strong>Od lat słychać narzekania na trudne warunki prowadzenia w Polsce działalności gospodarczej. Czy nasi sąsiedzi też mają z tym aż tak wielki kłopot?</strong></p><p class="tresc">Nie zaliczamy się do czołówki państw Europy Środkowo-Wschodniej pod względem zakresu wolności gospodarczej, warunków prowadzenia biznesu, skuteczności działania sądownictwa gospodarczego, walki z korupcją, poziomu konkurencyjności i innowacyjności gospodarki. Udział wyrobów najbardziej zaawansowanych technologicznie w naszym eksporcie dóbr przetwórstwa przemysłowego wynosi zaledwie 4 proc., w kilku innych krajach regionu przekracza 10 proc. Pod tym względem zajmujemy – wspólnie z Rumunią – ostatnie miejsce w grupie nowych krajów członkowskich UE. Pierwsze symptomy zwiększania innowacyjności gospodarki pojawiły się dopiero w 2009 r. Było to w dużej mierze skutkiem pozytywnego wpływu funduszy unijnych. Nadal jednak rola innowacji jako czynnika <strong>wzrostu gospodarczego</strong> i poprawy międzynarodowej konkurencyjności polskiej gospodarki jest marginalna. Źródłem naszej przewagi są głównie produkcja i eksport towarów pracochłonnych i dóbr o niskim stopniu przetworzenia i małej wartości dodanej.</p><p class="tresc"><strong>W jakim stopniu niewątpliwy polski sukces gospodarczy w ubiegłym roku był efektem polityki ekonomicznej, a w jakim szczęśliwego zbiegu okoliczności?</strong></p><p class="tresc">Był to rzeczywiście splot różnego rodzaju przyczyn, wśród których znaczącą rolę odegrał czynnik szczęścia. Szczególnie pomogła nam wcześniejsza obniżka stawek PIT i zmniejszenie klina podatkowego, które stworzyły osłonę przed skutkami kryzysu światowego. Przed głębszym załamaniem uchroniło nas również to, że nie weszliśmy jeszcze do strefy euro. Głęboka deprecjacja złotego w 2009 r. częściowo zamortyzowała wstrząs wywołany recesją u naszych głównych partnerów handlowych. Wspólna waluta przynosi wiele korzyści w warunkach prosperity, natomiast w okresie gorszej koniunktury utrudnia radzenie sobie ze skutkami szoku. Przykładem może być Słowacja, gdzie w 2009 r. nastąpił głęboki spadek eksportu.</p><p class="tresc"><strong>Jaki jest bilans ostatniego 20-lecia w gospodarce Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej?</strong></p><p class="tresc">Mimo pogorszenia warunków gospodarowania w ub.r., wynikającego głównie ze skutków światowego kryzysu, w mojej ocenie wyników gospodarczych całego okresu transformacji bilans wypada zdecydowanie pozytywnie. Sukcesem okazało się zbudowanie od podstaw gospodarki rynkowej, osiągnięcie relatywnie wysokiej dynamiki wzrostu PKB oraz zmniejszenie luki rozwojowej w stosunku do starych państw UE.</p><p class="tresc">Polska okazała się w tej dziedzinie liderem regionu. Jeśli przyjąć, że wartość naszego PKB na koniec 1989 r. wyniosła 100, to w 2009 r. jego poziom wzrósł do 181. Na drugim miejscu w tej klasyfikacji znalazła się Słowacja ze wskaźnikiem 155. Najgorzej w tym czasie poradziły sobie Litwa i Łotwa, gdzie poziom PKB obniżył się w stosunku do 1989 r. odpowiednio o 1 i 3 proc.</p><p class="tresc">W ciągu ostatnich 20 lat Polska w najszybszym tempie odrabiała dystans rozwojowy w stosunku do państw starej UE. Jeśli w 1989 r. PKB na 1 mieszkańca naszego kraju stanowił zaledwie 38 proc. średniego wskaźnika dla UE-15, to w 2009 r. wyniósł on już 55 proc. Ekstrapolując dotychczasowe tendencje rozwojowe, można szacować, że średni poziom rozwoju UE-15 osiągniemy za 24 lata. Najszybciej dokona tego Estonia (już za 11 lat), najpóźniej Bułgaria – za 37 lat i Węgry – za 33 lata.</p><p class="tresc">Niestety, znacznie mniejszy postęp osiągnął nasz kraj na tle regionu w dziedzinie reform strukturalnych i tworzenia instytucjonalnej infrastruktury rynku. Chociaż także i tu byliśmy liderem przemian w latach 90., to obecnie pod względem zaawansowania przemian zajmujemy w rankingu EBOiR 4. miejsce w grupie krajów UE-10 i – jeżeli szybko nie podejmiemy dalszych niezbędnych reform – to prawdopodobnie wkrótce tę lokatę stracimy, jako że szybko doganiają nas kolejne kraje: Litwa, Łotwa i Słowacja.</p><p class="tresc"><strong>Czy okres zamykania luki rozwojowej można skrócić?</strong></p><p class="tresc">Zapewne tak. Może się tak stać jednak pod wieloma warunkami. Trzeba do nich zaliczyć m.in. przeprowadzenie kompleksowych reform instytucjonalnych w otoczeniu gospodarki, w tym zwłaszcza gruntowne zmiany w systemie regulującym funkcjonowanie rynku pracy. Potrzebna jest głęboka reforma sektora finansów publicznych, likwidacja licznych barier biurokratycznych. Generalnie – niezbędne jest usunięcie najważniejszych źródeł i przejawów zawodności polskiego państwa.</p><p class="tresc"><strong>Łatwiej to zrobić w czasach kryzysu czy gospodarczej prosperity?</strong></p><p class="tresc">Kraje, które zostały zmuszone – głównie w wyniku zeszłorocznego kryzysu – do podjęcia trudnych, kompleksowych reform w tych dziedzinach (np. Estonia), mogą wyjść z kryzysu znacznie wzmocnione i lepiej niż Polska przygotowane do radzenia sobie w trudnym, konkurencyjnym otoczeniu międzynarodowym. Oby na nas wzrost PKB w 2009 r. nie podziałał demobilizująco. Żeby za kilka lat nie okazało się, że nie jesteśmy już liderem zmian w tej części kontynentu i że – zamiast skrócenia – okres zamykania luki rozwojowej w stosunku do Europy Zachodniej jeszcze bardziej się wydłużył.</p> IRG SGH: poprawa koniunktury w przemyśle przetwórczym w sierpniu http://forsal.pl/artykuly/450172,irg_sgh_poprawa_koniunktury_w_przemysle_przetworczym_w_sierpniu.html 2010-09-08T08:48:39Z <p><a href="http://forsal.pl/tagi/przemysl">W sierpniu 2010 roku wskaźnik koniunktury zwiększył </a>swoją wartość w stosunku do lipca 2010 o jeden punkt. W skali roku miał miejsce wzrost wartości wskaźnika, przekraczający 23 punkty. "Poprawę koniunktury odnotowano w sektorze publicznym. W sektorze prywatnym utrzymuje się jeszcze okres zmniejszonej aktywności, spowodowanej oddziaływaniem czynników sezonowych. W nadchodzących miesiącach zarówno przedsiębiorstwa prywatne, jak i publiczne oczekują wzrostu portfela zamówień i poziomu produkcji, co powinno przełożyć się na dalszą poprawę koniunktury" - napisano w komunikacie.</p><p>Autorzy raportu podkreślają, że utrzymujące się negatywne oddziaływanie czynników losowych spowodowało wzrost nastrojów pesymistycznych wśród przedsiębiorców. "Gorzej niż lipcu oceniają one ogólną <strong>kondycję gospodarki polskiej.</strong> W ostatnich trzech miesiącach odnotowano spadek eksportu. Przedsiębiorstwa oczekują jednak jego wzrostu w kolejnych miesiącach. Jednocześnie podkreślają wzrost konkurencyjności swoich towarów na rynkach zagranicznych oraz większą opłacalność eksportu w porównaniu do produkcji na rynek krajowy" - napisano w raporcie.</p><p>Zdaniem analityków utrzymuje się zróżnicowanie <a href="http://forsal.pl/tagi/przemysl">koniunktury w przekroju regionalnym i branżowym </a>oraz w zależności od wielkości przedsiębiorstwa. "Najwyższą wartość wskaźnik przyjął dla przedsiębiorstw dużych, zatrudniających od 251 do 500 pracowników" - napisano. </p> Wall Street Journal: Europa chce zostać w gospodarczym tyle http://forsal.pl/artykuly/450169,wall_street_journal_europa_chce_zostac_w_gospodarczym_tyle.html 2010-09-08T08:31:22Z <p>Dziennik przyznaje, że szefowi KE należy zapisać na plus fakt, że w ogóle podjął w swoim wystąpieniu kwestię wzrostu w Europie, czyli problem, który "niewątpliwie powinien przebić wszystkie inne w obecnym klimacie". "Europa musi dojść do siebie po skutkach kilku poważnych i wielokrotnych zatrzymań <strong>akcji serca w gospodarce</strong>. Pacjent jest słaby, byłoby więc mądrze skupić się na tym, co przyspieszy proces zdrowienia, nie zaś na tym, co go utrudni" - czytamy.</p><p>Jednakże według "WSJ" recepta Barroso to "pomieszanie z poplątaniem". Wprawdzie proponuje on rozsądnie poprawę funkcjonowania wspólnego rynku, ale "podobnie jak cała reszta brukselskiej elity jest zainteresowany głównie zbudowaniem nowego wielkiego ogólnoeuropejskiego systemu regulacji w sektorze finansowym". Jak podkreśla gazeta, unijni ministrowie finansów zatwierdzili we wtorek plan utworzenia trzech nowych ciał regulacyjnych, które będą odpowiadać za<strong> banki, firmy ubezpieczeniowe i firmy maklerskie.</strong></p><p>"(Ministrowie) Nie byli w stanie uzgodnić szczegółów podatku od transakcji finansowych, ale ma on wystarczające poparcie, by brytyjski sprzeciw nie wystarczył do jego zablokowania (...). Jeśli do tego dojdzie, zapewne nie będzie to zachętą dla inwestorów. Czy Europa jest zainteresowana konkurencyjnością? Trudno uniknąć konkluzji, że nie" - pisze "WSJ".</p><p>Dziennik zawraca uwagę na wtorkowe masowe <a href="http://forsal.pl/artykuly/431507,fala_protestow_we_francji_zwiazkowcy_nie_chca_reformy_emerytalnej.html">protesty we Francji </a>przeciwko posunięciom oszczędnościowym, podkreślając, że podobnych należy się spodziewać także w innych państwach. "Wycofywane są niektóre stare luksusy kontynentalnego modelu socjalnego i nie podoba się to tym, którzy na tym tracą. Ale jeśli nie zostaną przeprowadzone cięcia w świadczeniach, skąd wziąć pieniądze dla ludzi przechodzących na emeryturę w wieku 60 lat?" - pyta gazeta.</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/raport/Strajki+we+Francji">Raport o protestach we Francji</a></p><p>Jak podkreśla "WSJ", europejscy przywódcy rzadko przypominają jednak wyborcom o obecnej surowej rzeczywistości. "Europie grozi pozostanie w tyle, jeśli jej gospodarki nie staną się bardziej wydajne, a zatrudnieni nie będą pracować ciężej i dłużej" - ostrzega gazeta.</p><p>"Impulsem napędzającym projekt europejski, oprócz chęci uniknięcia dalszych wojen, było przekonanie, że wspólnie te państwa będą miałby <strong>większą gospodarczą siłę przebicia,</strong> niż gdyby działały osobno. Jeśli tak się nie stanie, to - przy tak władczej superstrukturze UE i mechanizmie politycznym stanowiącym barierę dla przyszłej wydajności gospodarczej - przywódcy i obywatele UE mają problem. Jeśli UE nie będzie w stanie zorganizować się tak, by poprawić perspektywy rozwoju albo przynajmniej go nie hamować, w pełni uprawnione staje się pytanie, po co w ogóle istnieje" - konkluduje "WSJ". </p>