© 2018 INFOR BIZNES Sp. z o. o. INFOR BIZNES Sp. z o. o. Forsal.pl: motoryzacja 2018-01-17T10:19:58+01:00 INFOR BIZNES Sp. z o. o. http://forsal.pl/atom/tagi/motoryzacja Tyska fabryka wyprodukuje dwumilionowy egzemplarz Fiata 500 http://forsal.pl/artykuly/1098156,fiat-500-tyska-fabryka-wyprodukuje-dwumilionowy-egzemplarz-fiata-500.html 2018-01-16T12:09:06Z Na przełomie kwietnia i maja tego roku z linii produkcyjnej fabryki FCA Poland w Tychach zjedzie dwumilionowy egzemplarz wyprodukowanego w tym zakładzie Fiata 500 - wynika z informacji spółki. W minionym roku produkcja tego modelu oraz spokrewnionego z nim Abartha 500 wzrosła o ok. 4 proc.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>W lipcu ubiegłego roku koncern FCA poinformował, że Fiat 500, produkowany w obecnej formie od ponad 10 lat, znalazł dwumilionowego nabywcę. Jednak, obok fabryki w Tychach, ten model wytwarzany jest także w fabryce w Meksyku, głównie na rynek amerykański. Stąd tyska fabryka będzie świętować wyprodukowanie dwumilionowego egzemplarza wiosną tego roku.</p> <p>Jak wynika z danych FCA, zakład w Tychach uplasował się w pierwszej trójce europejskich zakładów FCA pod względem liczby wyprodukowanych w 2017 roku samochodów. 99 proc. produkcji trafiło na rynki zagraniczne.</p> <p>W ubiegłym roku w Tychach wyprodukowano ok. 3 tys. Fiatów 500 i ok. 4,5 tys. Abarthów 500 więcej niż rok wcześniej. Wśród stworzonych w minionym roku nowych wersji "pięćsetki" znalazł się przede wszystkim Fiat 500 Anniversario, stworzony z okazji 60. rocznicy urodzin kultowego we Włoszech Fiata 500. Wyprodukowane zostały także Fiat 500 Mirror i 500 Mirror Special – wersje, wykorzystujące osiągnięcia technologiczne, m.in. łączące smartfon z systemem multimedialnym Uconnect.</p> <p>Wśród nowych wersji Abartha jest m.in. Abarth 695 Rivale – model zaprojektowany we współpracy z produkującą łodzie marką Riva. Zastosowano w nim rozwiązania stylistyczne nawiązujące do żeglugi. W 2017 r. powstał także wyróżniający się wzornictwem Abarth 595 Pista oraz "dynamiczny" Abarth 695 XSR Yamaha.</p> <p>Zatrudniająca ponad 2,8 tys. osób tyska fabryka FCA, w której produkcji dominuje Fiat 500, w ub. roku wyprodukowała w sumie 263 tys. 424 samochody, wobec 273 tys. 768 rok wcześniej. Ubiegłoroczne wyniki produkcyjne nie są jednak do końca porównywalne z tymi z roku 2016, ponieważ w minionym roku zakład nie wytwarzał już Forda Ka, który przez osiem lat powstawał w Tychach na zlecenie koncernu Forda; w 2016 r. wyprodukowano go ponad 12,6 tys. egzemplarzy.</p> <p>Ubytek związany z zaprzestaniem produkcji Forda częściowo udało się zrekompensować wzrostem produkcji „pięćsetki” i Abartha 500 - łącznie w ubiegłym roku z linii produkcyjnych tyskiej fabryki zjechało ponad 7,6 tys. aut tych modeli więcej niż rok wcześniej. O ponad 5,3 tys. zmniejszyła się natomiast produkcja innego wytwarzanego w Tychach modelu - Lancii Ypsilon. W efekcie łączna produkcja fabryki w 2017 r. była o ponad 10,3 tys. egzemplarzy mniejsza niż rok wcześniej.</p> <p>Na 2018 r. firma prognozuje produkcję na poziomie porównywalnym z ubiegłorocznym, zastrzegając, że zależy to przede wszystkim od sytuacji rynkowej.</p> <p>Najważniejszym i najlepiej sprzedającym się modelem pozostaje Fiat 500, którego w ubiegłym roku wyprodukowano 178 tys. 989 egzemplarzy, wobec 175 tys. 886 rok wcześniej. Ubiegłoroczna produkcja Abartha 500 osiągnęła 22 tys. 350 aut, wobec 17 tys. 847 w roku 2016. Ogółem "pięćsetki" i abartha wytworzono 201 tys. 339 egzemplarzy, co oznacza wzrost w odniesieniu do roku 2016 o ponad 3,9 proc. (wobec 193 tys. 733 egzemplarzy).</p> <p>99 proc. wyprodukowanych w zeszłym roku w Tychach samochodów trafiło na eksport - do 57 krajów. Najwięcej - blisko 121 tys. - wysłano do Włoch, blisko 28 tys. do Wielkiej Brytanii, ponad 25,6 tys. do Francji, ponad 21,6 tys. do Niemiec, a blisko 18 tys. do Hiszpanii.</p> <p>We wtorek FCA podsumował także ubiegłoroczną sprzedaż samochodów na rynku polskim. Marka Fiat zanotowała - wobec 2016 roku - 51-procentowy wzrostem sprzedaży (wobec 16,1 proc. wzrostu całego rynku), a jej hitem sprzedażowym był w minionym roku Fiat Tipo. Rekordowa była też sprzedaż samochodów marki Jeep - sprzedaż tego modelu rośnie w Polsce od siedmiu lat. Pozycję lidera w segmencie samochodów dostawczych utrzymał Fiat Ducato.</p> <p>Spółka FCA Poland w 2017 roku sprzedała na polskim rynku 29 tys. 767 nowych samochodów, w tym 13 tys. 978 aut marki Fiat, 11 tys. 322 aut Fiat Professional, 3 tys. 166 samochodów marki Jeep, 1 tys. 185 aut Alfa Romeo, 104 egzemplarze Abartha i 12 innych aut.</p> <p>Grupa FCA w Polsce ma 10 zakładów produkcyjnych i generuje ok. 22 mld zł przychodów rocznie (w tym FCA Poland ponad 14 mld zł). FCA jest największym eksporterem w branży motoryzacyjnej, z eksportem o wartości ok. 15,7 mld zł rocznie. Polskie spółki FCA są częścią światowego koncernu Fiat Chrysler Automobiles, siódmego na świecie producenta samochodów. Grupa ma 162 zakłady produkcyjne i 87 ośrodków badawczo-rozwojowych w ponad 40 krajach. Działa na ponad 140 rynkach, zatrudnia 231 tys. pracowników. W 2016 r. fabryki FCA dostarczyły na rynek 4,7 mln samochodów, a przychody netto wyniosły ok. 110 mld euro. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też:<a href="http://forsal.pl/transport/lotnictwo/artykuly/1098054,dlaczego-drugim-lotniskiem-stolicy-ma-byc-odlegly-o-100-km-radom-a-nie-modlin.html"> Dlaczego drugim lotniskiem stolicy ma być odległy o 100 km Radom, a nie Modlin?</a></p> Bąk: Soniczna szczoteczka do zębów jest do... [FELIETON] http://forsal.pl/artykuly/1095970,bak-soniczna-szczoteczka-do-zebow-jest-do-motofelieton-honda-civic-4d.html 2018-01-06T13:32:52Z Producenci różnych przedmiotów robią, co w ich mocy, abyśmy stali się jeszcze bardziej leniwi, niż jesteśmy i wydawali jeszcze więcej pieniędzy na rzeczy, których nie potrzebujemy. Wczoraj dostałem e-maila z ofertą zakupu szczoteczki do zębów. Sonicznej. Wow! „Soniczna szczoteczka do zębów” – to brzmi naprawdę super. Jakby używali jej kosmonauci, Transformersi albo jakby została wynaleziona przez obcą cywilizację. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc">I&#160;w&nbsp;dodatku można ją obsługiwać z&nbsp;poziomu smartfona. Serio. Szorujecie plomby i&nbsp;gapicie się w&nbsp;ekran telefonu, który podpowiada wam, czy w&nbsp;danej sekundzie powinniście skupić swoją uwagę na dolnej prawej trójce czy może górnej lewej siódemce. Przed popełnieniem błędów chronią was czujniki lokalizacji, nacisku i&nbsp;ścierania. Przypominam w&nbsp;tym miejscu nieśmiało, że nie mówimy o&nbsp;najnowszym myśliwcu szturmowym Lockheeda Martina tylko o&nbsp;przyrządzie do dbania o&nbsp;higienę jamy ustnej. Aha... właśnie doczytałem, że główka szczoteczki wykonuje 62 tys. ruchów sonicznych na minutę. Nie do końca rozumiem, czym są te „ruchy soniczne”, ale od razu wyobraziłem sobie króliki...</p><p class="tresc">Gdy to czytałem, autentycznie zaczęła boleć mnie szczęka. A&nbsp;gdy doszedłem do ceny, to opadła na ziemię. 1300 zł! Szczoteczka w&nbsp;cenie laptopa. Za trzy czwarte pensji minimalnej i&nbsp;mniej więcej jedną trzecią średniej krajowej. Chciałbym poznać choć jednego człowieka, który zdecydował się ją kupić i&nbsp;zapytać, co go do tego pchnęło. Brak instynktu samozachowawczego? Chęć bycia orżniętym? Potrzeba wrzucania postępów z&nbsp;mycia zębów na Facebooka? A&nbsp;może liczy, że po śmierci jego szczęka zostanie wystawiona w&nbsp;Muzeum Historii Naturalnej w&nbsp;Nowym Jorku?</p><p><span class="psav_picture">psav picture</span></p><p class="tresc">Teraz z&nbsp;niecierpliwością czekam na szczotkę do włosów sugerującą, jak należy się czesać, rozpoznającą, kiedy pojawia się łupież i&nbsp;kiedy przydałoby się mycie albo wizyta u&nbsp;fryzjera. Bo przecież gołym okiem nie da się tego rozpoznać. Przydałaby się też gąbka do mycia garów z&nbsp;czujnikiem ruchu i&nbsp;lokalizacji podpowiadająca, jakie ruchy i&nbsp;w&nbsp;którą stronę należy wykonywać, żeby talerz po sadzonym się domył. No i&nbsp;szczotka do zamiatania przypominająca, że z&nbsp;tamtego kąta jeszcze nie uprzątnęliśmy kurzu. Dopóki tego nie zrobimy, powinna po prostu okładać nas po głowie swoją drewnianą – a&nbsp;nie, przepraszam – kevlarową rączką.</p><p class="tresc">Nie da się ukryć, że dzięki postępowi technologicznemu nasze życie w&nbsp;wielu aspektach stało się znacznie prostsze. Problem w&nbsp;tym, że nasza technozachłanność doprowadziła do tego, że procesory i&nbsp;GPS wsadzamy, do czego się da. Nawet jeżeli nie ma to najmniejszego sensu. Niedługo będą nawet w&nbsp;słoikach z&nbsp;ogórkami konserwowymi. A&nbsp;sądząc po cenie masła, to w&nbsp;nim już są. Najbardziej jednak drażni mnie to, że wielu producentów zaczęło przykładać znacznie większą uwagę do technologii kosztem jakości. Ta już zupełnie ich nie interesuje. Doskonale widać to w&nbsp;branży motoryzacyjnej. Na przykład w&nbsp;najnowszej hondzie civic.</p><p class="tresc">Już sam jej wygląd sugeruje, że przyjechała z&nbsp;odległej przyszłości. Zdania na temat jej urody są podzielone. Jedni uważają ją za ciekawą i&nbsp;intrygującą, innym, gdy na nią patrzą, zbiera się na wymioty. Od nikogo jednak nie usłyszałem, że jest po prostu ładna. Jeśli chodzi o&nbsp;mnie, to wersja sedan nawet mi się podoba. Jest inna. Wyróżnia się z&nbsp;tłumu. Jednego możecie być pewni – widząc was w&nbsp;nowym civicu, ludzie na pewno nie uznają was za nudziarzy. Większość pomyśli raczej: „Masz jaja, chłopie, żeby jeździć czymś takim”.</p><p class="tresc">Odwaga przyda się wam również, gdy wsiądziecie do środka. „Tak, dam radę patrzeć codziennie na tę feerię barw ciekłokrystalicznych zegarów! I&nbsp;na grafikę z&nbsp;Nokii 3310”. Naprawdę, gdy zerkniecie na sprzęt multimedialny, który Honda zdecydowała się zainstalować w&nbsp;najnowszym civicu, zaczniecie poważnie zastanawiać się, dlaczego do auta z&nbsp;2017 r. włożono monitor z&nbsp;1983. Wygląda okropnie. Jak doklejony. Podobnie jak elektroniczne zegary. Tak, wiem, że to znak rozpoznawczy wszystkich civiców od czasów słynnego „ufo”, ale na litość boską – do ich zaprojektowania w&nbsp;najnowszej wersji trzeba było zatrudnić jakiegoś wykształconego technoartystę, a&nbsp;nie pięciolatka z&nbsp;zezem! Z&nbsp;kolei do wykonania wnętrza trzeba było wziąć Niemców – oni wiedzą, jakich materiałów używać, by było przyjemnie, i&nbsp;czym je ze sobą skręcać, by wszystko trzymało się kupy. Japończycy mają z&nbsp;tym problem. Boczki drzwi w&nbsp;civicu zrobione są z&nbsp;dykty, a&nbsp;konsola środkowa jest tak twarda i&nbsp;w&nbsp;dodatku źle wyprofilowana, że po tygodniu walenia w&nbsp;nią prawym kolanem zacząłem kuleć. Do tego dochodzą irytujące rzeczy, jak to, że bagażnik można otworzyć tylko z&nbsp;wnętrza pojazdu albo z&nbsp;kluczyka. Na samej klapie nie ma żadnego przycisku do tego celu.</p><p class="tresc">Na szczęście sam bagażnik w&nbsp;sedanie imponuje pojemnością (ma prawie 520 l), a&nbsp;wnętrze jest przestronne. Rodziny 2+2 będą więcej niż zadowolone. Uczciwie muszę też przyznać, że fotele są bardzo wygodne, a&nbsp;samochód świetnie wyciszony – podczas jazdy ze stałą autostradową prędkością słychać wyłącznie lekki szum wiatru. Żaden z&nbsp;tych plusów nie zmienia jednak tego, że wnętrze nowego civica kompletnie mi nie odpowiada. Sprawia wrażenie, jakby Japończycy nie mieli pomysłu, jak je zaprojektować, i&nbsp;pieniędzy, żeby je porządnie wykonać. I&nbsp;nawet wiem, czemu tak jest – bo cały swój czas, środki i&nbsp;siły Honda poświęciła na zrobienie zawieszenia, silnika, układu kierowniczego i&nbsp;skrzyni biegów do nowego civica.</p><p class="tresc">Wsiadając do niego i&nbsp;mając w&nbsp;pamięci doświadczenia z&nbsp;jazdy benzynowymi hondami z&nbsp;przeszłości, nie spodziewałem się absolutnie niczego dobrego. Szczerze mówiąc, to byłem przygotowany na żenujące osiągi połączone z&nbsp;odgłosami wiertarki udarowej dobywające się spod maski. Latami zastanawiałem się, kto kupuje te okropne silniki wolnossące, które dają oznaki życia dopiero wtedy, gdy rozkręci się je w&nbsp;okolice 6 tys. obrotów. Ja rozumiem, że były żywotne i&nbsp;bezawaryjne. Ale to tak, jakby dożyć 100 lat w&nbsp;zdrowiu, nie ruszając się z&nbsp;fotela. To po prostu nudne.</p><p class="tresc">Zdaję sobie sprawę, że ludzie, dla których logo z&nbsp;literą „H” jest odpowiednikiem obrazu Matki Boskiej Jasnogórskiej, zasugerują po tym, co zaraz napiszę, że mój dom ulegnie spaleniu, ale... nowy turbodoładowany silnik 1.5 w&nbsp;civicu jest rewelacyjny (tak, dla fanów Hondy to wada). Pod każdym względem. Bardzo elastyczny, bardzo dynamiczny, cichy i&nbsp;ekonomiczny. Przepisowa jazda autostradą daje wynik na poziomie 6 litrów, w&nbsp;mieście można zmieścić się w&nbsp;8. Świetnie jak na 182 konie i&nbsp;przyspieszenie do setki w&nbsp;około 8 sekund! Tylko czasami, np. podczas dynamicznego ruszania na mokrej nawierzchni, pojawiają się problemy z&nbsp;trakcją na przedniej osi.</p><p class="tresc">Skrzynia biegów też jest bardzo dobra. Ta sześciobiegowa manualna. Bo opcjonalny automat bezstopniowy jest – sam nie wierzę, że to piszę – jeszcze lepszy! To pierwsza tego typu skrzynia, która nie sprawia, że silnik brzmi, jakby ktoś zamontował go bezpośrednio w&nbsp;waszym uchu środkowym. Działa gładko, płynnie i&nbsp;ze względu na charakterystykę silnika (wysoki moment obrotowy od niskich obrotów) sprawdza się z&nbsp;tym motorem lepiej niż manual – po prostu wygodniej i&nbsp;łatwiej się rusza. A&nbsp;dopłata wynosi bardzo rozsądne 5 tys. zł.</p><p class="tresc">Wszystko to w&nbsp;połączeniu z&nbsp;mięsistym zawieszeniem i&nbsp;bezpośrednim układem kierowniczym sprawia, że jazda civikiem daje sporo przyjemności. Siedząc za jego kierownicą, człowiek ma poczucie, że nie prowadzi zwykłego, nudnego kompaktu z&nbsp;dorobionym plecakiem, tylko coś innego, lepszego, szybszego. O&nbsp;ile pod względem wnętrza ten samochód kompletnie mi nie odpowiada, to bardzo, bardzo, bardzo podoba mi się to, jak jeździ. I&nbsp;ma bardzo dobrą cenę. Duży sedan, 182 konie, porządne wyposażenie (automatyczna klimatyzacja, asystenci bezpieczeństwa łącznie z&nbsp;awaryjnym hamowaniem i&nbsp;asystentem pasa ruchu, podgrzewane fotele, światła LED etc.) za 90 tys. zł. To po prostu bardzo dobrze wydane pieniądze. W&nbsp;przeciwieństwie do zaawansowanej sonicznej szczoteczki do zębów, która w&nbsp;rzeczywistości jest do sami wiecie czego. </p><p class="tresc"><a href="http://forsal.pl/motoforsal/motofelieton">Więcej motofelietonów Łukasza Bąka przeczytasz TUTAJ</a></p> Są paliwożerne i mało zrywne. Dlaczego więc wszyscy chcą jeździć SUV-ami? http://forsal.pl/artykuly/1095933,sa-paliwozerne-i-malo-zrywne-dlaczego-wiec-suv-y-sa-tak-popularne.html 2018-01-09T10:02:04Z Od dobrych kilku lat w najszybszym tempie wzrasta sprzedaż SUV-ów (Sport Utility Vehicles), czyli sportowych i użytecznych samochodów, które w ogromnej większości nie są ani sportowe, ani użyteczne. Samochody te sprzedają się na całym świecie, jak świeże bułki i nawet wyższe niż w innych typach aut zużycie benzyny i oleju napędowego nie potrafi zniechęcić do kupowania SUV-ów.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Według szacunków brytyjsko-japońskiej firmy JATO w bieżącym roku po raz pierwszy w historii ponad 51 proc. wyprodukowanych samochodów osobowych stanowić będą SUV-y różnych wielkości i ich „kuzyni” (mniejsze SUV-y, czyli crossovery). W ubiegłym roku ich udział w globalnej sprzedaży samochodów osobowych wyniósł 47 proc., w 2016 r. 44 proc, a w 2015 roku - 40 proc. Na całym świecie sprzedano w ubiegłym roku (od 1 stycznia do 30 listopada) aż 11,8 mln różnych SUV-ów czyli o 12,3 proc. więcej w porównaniu do analogicznego okresu w 2016 roku. </p><p>Ogromny wzrost sprzedaży SUV-ów rozpoczął się ponad 20 lat temu w Stanach Zjednoczonych, gdzie ich udział w ogólnej sprzedaży samochodów osobowych przekracza 40 proc. i stale rośnie. Największe koncerny samochodowe, takie jak Fiat Chrysler Automobiles i Ford, zamierzają produkować w fabrykach zlokalizowanych w tym kraju prawie wyłącznie SUV-y, a tylko niewielki procent ich całkowitej produkcji będą stanowić „klasyczne” auta osobowe.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/motoforsal/aktualnosci/artykuly/1094423,panstwa-bez-obowiazkowego-oc-tu-nie-trzeba-ubezpieczac-samochodu.html"><span>Oto państwa, w których nie trzeba ubezpieczać samochodu</span></a></p><p>Trudno dopatrzyć się mniej lub bardziej racjonalnych przesłanek przemawiających za przesiadką z „klasycznych” aut osobowych do SUV-ów. Znaczącą rolę przy wyborze SUV-a odgrywa raczej dążenie do zapewnienia większego bezpieczeństwa i względy prestiżowe. SUV-y bowiem spalają więcej paliwa i tym samym bardziej zanieczyszczają środowisko naturalne. A to z kolei kłóci się z dążeniem do życia w zdrowym, pozbawionym smogu środowisku. Ponadto utrzymanie tych modnych aut kosztuje ich posiadaczy znacznie więcej (stałe wydatki na benzynę, ubezpieczenie, naprawy, etc.) niż użytkowników mniejszych aut osobowych.</p><p>Co więc posiadacz SUV-a zyskuje? Frajdę z jazdy sportowym autem? Z pewnością nie, bo moc silników ogromnej większości SUV-ów nie ma nic wspólnego z silnikami o mocy kilkuset koni mechanicznych, montowanych w prawdziwych autach sportowych. SUV-y nie są także wyjątkowo użytkowymi autami (wbrew swojej nazwie), ani też nie są w ogromnej większości autami terenowymi, którymi można jeździć nie tylko po „ubitych” drogach, lecz także po bezdrożach. Większość z nich nie ma napędu na cztery koła, a jedyne właściwości terenowe to wyższy prześwit i obszerniejsza kabina pasażerska, a także większa masa własna takiego auta. Tę ostatnią cechę większość posiadaczy SUV-ów ceni chyba najbardziej i utożsamia ją z większym bezpieczeństwem podróżowania takim „solidnym” autem. Jest to trochę iluzoryczna wygoda, gdyż w wielu typach innych aut osobowych wyższe parametry bezpieczeństwa uzyskuje się nie tylko poprzez większą masę auta. Wprawdzie kierowca SUV-a siedzi wyżej i tym samym lepiej widzi co się dzieje na drodze, ale jego masywne auto ma gorsze od lżejszych aut osobowych właściwości jezdne i przede wszystkim zużywa więcej benzyny lub oleju napędowego.</p><p>Od dawna przewagę w tym segmencie samochodów mają producenci japońscy, którym usiłują dorównać francuskie, południowokoreańskie i niemieckie koncerny samochodowe. Niemiecki Volkswagen przespał swoją szansę, gdyż dopiero kilka lat temu zaczął produkować w większych ilościach swoje SUV-y (Tuarega i Tiguana), a całkiem niedawno wielkiego crossovera Atlas, przeznaczonego na chłonny rynek amerykański. W bieżącym roku Volkswagen wprowadzi na rynek pięć nowych SUV-ów, w tym trzy w Chinach, a do 2020 roku chce produkować aż 20 różnych modeli SUV-ów i crossoverów. </p><p>Auta te produkują w mniejszych ilościach także producenci luksusowych samochodów, tacy jak Rolls-Royce czy Maserati. Przykładowo Lamborghini oferuje swojego SUV-a o wymownej nazwie „Urus” o mocy aż 650 KM, osiągającego „setkę” w ciągu zaledwie 3,6 sekund. Będzie to więc rzeczywiście bardzo sportowy i pewnie też użyteczny SUV. Będzie to jednak bardzo drogie auto, za które w wersji podstawowej trzeba będzie zapłacić aż 201 tys. dolarów (170 tys. euro). W 2018 roku także Ferrari wprowadzi do sprzedaży swój luksusowy SUV (FUV) dla bardzo zamożnych klientów. Wszyscy producenci SUV-ów cieszą się z rosnącego popytu na te paliwożerne auta. Dzięki większym wpływom z ich sprzedaży mają obecnie więcej środków na rozwój produkcji aut elektrycznych. A te ostatnie to przyszłość motoryzacji i ich sprzedaż będzie w najbliższych kilkunastu latach wzrastać w podobnych tempie, jak obecnie wzrasta sprzedaż SUV-ów. Potwierdzają to dotychczasowe wyniki największego producenta tych samochodów, koncernu Tesla, który w bieżącym roku wyprodukuje aż 500 000 elektrycznych aut czyli o dziesięć razy więcej niż kilka lat temu.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/motoforsal/motobiznes/artykuly/1091092,auta-elektryczne-wcale-nie-takie-ekologiczne-wychodza-na-jaw-ukryte-koszty.html" title="Auta elektryczne wcale nie takie ekologiczne. Wychodzą na jaw ukryte koszty">Auta elektryczne wcale nie takie ekologiczne. Wychodzą na jaw ukryte koszty</a></p> Fabryka Fiata w Tychach zwiększyła produkcję swojego głównego modelu http://forsal.pl/artykuly/1095696,fiat-500-fabryka-fiata-w-tychach-zwiekszyla-produkcje-swojego-glownego-modelu.html 2018-01-04T13:46:45Z Prawie o 4 proc. wzrosła w ub. roku produkcja Fiata 500 i spokrewnionego z nim modelu Abarth 500 w tyskim zakładzie Fiat Chrysler Automobiles (FCA) - wynika z danych firmy. To główny model wytwarzany w Tychach od ponad 10 lat. Ogółem zakład zamknął rok spadkiem produkcji o blisko 3,8 proc.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Tyska fabryka FCA, w której produkcji dominuje Fiat 500, w ubiegłym roku wyprodukowała w sumie 263 tys. 424 samochody, wobec 273 tys. 768 rok wcześniej. Ubiegłoroczne wyniki produkcyjne nie są jednak do końca porównywalne z tymi z roku 2016, ponieważ w minionym roku zakład nie wytwarzał już Forda Ka, który przez osiem lat powstawał w Tychach na zlecenie koncernu Forda; w 2016 r. wyprodukowano go ponad 12,6 tys. egzemplarzy.</p> <p>Ubytek związany z zaprzestaniem produkcji Forda jedynie częściowo udało się zrekompensować wzrostem produkcji „pięćsetki” i Abartha 500 - łącznie w ubiegłym roku z linii produkcyjnych tyskiej fabryki zjechało ponad 7,6 tys. aut tych modeli więcej niż rok wcześniej. O ponad 5,3 tys. zmniejszyła się natomiast produkcja innego wytwarzanego w Tychach modelu - Lancii Ypsilon. W efekcie łączna produkcja fabryki w 2017 r. była o ponad 10,3 tys. egzemplarzy mniejsza niż rok wcześniej.</p> <p>Na 2018 r. firma prognozuje produkcję na poziomie porównywalnym z ubiegłorocznym, zastrzegając, że zależy to przede wszystkim od sytuacji rynkowej.</p> <p>Najważniejszym i najlepiej sprzedającym się modelem pozostaje Fiat 500, którego w ubiegłym roku wyprodukowano 178 tys. 989 egzemplarzy, wobec 175 tys. 886 rok wcześniej. Ubiegłoroczna produkcja Abartha 500 osiągnęła 22 tys. 350 aut, wobec 17 tys. 847 w roku 2016. Ogółem "pięćsetki" i abartha wytworzono 201 tys. 339 egzemplarzy, co oznacza wzrost w odniesieniu do roku 2016 o ponad 3,9 proc. (wobec 193 tys. 733 egzemplarzy).</p> <p>W tym roku w tyskiej fabryce spodziewany jest dwumilionowy egzemplarz wyprodukowanego tu Fiata 500, będącego następcą popularnej we Włoszech "pięćsetki", której produkcja ruszyła w 1957 r. Latem ubiegłego roku Włosi świętowali 60. urodziny kultowego „małego, wielkiego samochodu", który w swojej długiej historii zgromadził liczne nagrody i pobił rozmaite rekordy - w sumie wyprodukowano wówczas 4 mln aut tego modelu. Wraz z ponad 2 mln egzemplarzy obecnego Fiata 500 (oprócz Tychów model wytwarza też fabryka w Meksyku), daje to przeszło 6 mln aut sprzedanych na przestrzeni 60 lat. Fiat 500 z Tychów trafia do około stu krajów, należy do wiodących marek wśród samochodów miejskich.</p> <p>Inny wytwarzany w Tychach model – Lancia Ypsilon – zanotował w ubiegłym roku spadek produkcji o ponad 5,3 tys. egzemplarzy. Z linii produkcyjnej zjechało 62 tys. 85 aut tego modelu, wobec 67 tys. 417 w roku 2016, co oznacza spadek produkcji o 7,9 proc.</p> <p>Perspektywa wzrostu ilości aut wytwarzanych w tyskim zakładzie wiąże się z możliwością ulokowania tu produkcji kolejnego modelu samochodu - takie decyzje należą do kierownictwa globalnej grupy FCA. W ubiegłym roku w prasie pojawiały się informacje dotyczące potencjalnego nowego modelu dla fabryki w Tychach, jednak dotąd nie znalazły one oficjalnego potwierdzenia. Również obecnie przedstawiciele FCA nie komentują tych planów.</p> <p>"Zakład w Tychach należy do najbardziej nowoczesnych fabryk w Grupie FCA - został nagrodzony złotym medalem WCM (World Class Manufacturing), co oznacza, iż jest on doskonale dostosowany do najwyższych jakościowo standardów Grupy; niemniej jednak na obecną chwilę nie mamy do przekazania żadnych nowych informacji na temat strategii jego rozwoju" - powiedziała w czwartek PAP rzeczniczka FCA Poland Beata Dziekanowska.</p> <p>W 2015 r. w Tychach wyprodukowano ponad 302,6 tys. samochodów, a rok wcześniej ponad 313,9 tys. aut. Roczny rekord produkcyjny w tym zakładzie to ponad 600 tys. egzemplarzy.</p> <p>FCA Poland w Tychach w końcu ubiegłego roku zatrudniał ponad 2,8 tys. pracowników - nieco mniej niż rok wcześniej, kiedy zatrudnienie przekraczało 3 tys. osób. "Zmniejszenie zatrudnienia wynika przede wszystkim z przemieszczenia grupy pracowników z zakładu Tychy do bielskiej spółki FCA Powertrain (gdzie wytwarzane są silniki - PAP), a także zwiększonej ilości odejść pracowników na emerytury w związku z obniżeniem wieku emerytalnego. Pozostałe odejścia pracowników, jakie miały miejsce w roku 2017, utrzymują się na niskim, niezmienionym od lat poziomie" - wyjaśniła rzeczniczka.</p> <p>Bielska fabryka FCA Powertrain, do której przeszła część pracowników, wytwarza silniki wysokoprężne Multijet 1,3 oraz dwucylindrowe silniki benzynowe 0.9 TwinAir – w sumie ponad 400 tys. sztuk rocznie. Według wcześniejszych informacji, w 2018 r. koncern zamierza uruchomić w Bielsku-Białej produkcję dwóch nowych silników benzynowych: trzycylindrowego silnika o pojemności 1 litra oraz czterocylindrowego silnika o pojemności 1,3 litra. Jednostki te należą do rodziny małych silników FCA o nazwie FireFly.</p> <p>Jak informowali we wrześniu ub. roku przedstawiciele FCA Poland, tyska fabryka, podobnie jak inne zakłady koncernu na świecie, wdraża obecnie korporacyjny program oszczędnościowy, polegający na szukaniu najbardziej optymalnych rozwiązań we wszystkich segmentach działalności. Wyliczono, że m.in. w sferze logistyki, zaopatrzenia w energię i inne media oraz w sferze organizacji pracy udało się zaoszczędzić w sumie ok. 7 mln euro, natomiast w sferze materiałowej potencjalne oszczędności oszacowano - dzięki licznym projektom - na ok. 26 mln euro.</p> <p>Grupa FCA w Polsce ma 10 zakładów produkcyjnych i generuje ok. 22 mld zł przychodów rocznie (w tym FCA Poland ponad 14 mld zł). FCA jest największym eksporterem w branży motoryzacyjnej, z eksportem o wartości ok. 15,7 mld zł rocznie. Polskie spółki FCA są częścią światowego koncernu Fiat Chrysler Automobiles, siódmego na świecie producenta samochodów. Grupa ma 162 zakłady produkcyjne i 87 ośrodków badawczo-rozwojowych w ponad 40 krajach. Działa na ponad 140 rynkach, zatrudnia 231 tys. pracowników. W 2016 r. fabryki FCA dostarczyły na rynek 4,7 mln samochodów, a przychody netto wyniosły ok. 110 mld euro.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/gospodarka/pkb/artykuly/1095686,jak-szybko-bedzie-rosla-polska-gospodarka-do-2022-roku-agencja-fitch-podala-prognozy.html">Jak szybko będzie rosła polska gospodarka do 2022 roku? Agencja Fitch podała prognozy</a></p> Samochody bez kierowcy. Hyundai zacznie je sprzedawać do 2021 roku http://forsal.pl/artykuly/1095691,autonomiczne-samochody-bez-kierowcy-hyundai-zacznie-je-sprzedawac-do-2021-roku.html 2018-01-04T13:34:17Z Koreański koncern motoryzacyjny Hyundai Motor we współpracy z amerykańskim start-upem Aurora Innovation do 2021 r. zacznie sprzedawać pierwsze auta poruszające się bez kierowcy - poinformowała w czwartek agencja Kyodo.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Jak wskazano, w ciągu trzech lat <b>Hyundai i Aurora </b>wprowadzą na rynek samochody, które będą mogły "jeździć bez kierowcy w większości warunków drogowych".</p> <p>Eksperci branży motoryzacyjnej określają ten poziom mianem autonomiczności czwartej generacji. Oznacza to, że zastąpią one kierowcę podczas prowadzenia pojazdu, ale nie zastąpią go w pełni. Wraz z nadejściem samochodów autonomicznych piątej generacji z pojazdów znikną kierownica oraz pedały. Obecnie dostępne auta z tzw. pierwszym i drugim poziomem automatyzacji potrafią same zaparkować, utrzymywać stałą prędkość w ruchu drogowym, a bardziej zaawansowane nawet wspomagać kierowcę w wyprzedzaniu innych pojazdów.</p> <p>Jak podkreślono, partnerzy nie określili jeszcze przeznaczenia "pierwszej partii" swych "inteligentnych samochodów". Według analityków, na których powołuje się Kyodo, będą one raczej wykorzystywane przez użytkowników biznesowych niż prywatnych kierowców - a zatem jako pierwsze pojawią się na ulicach autonomiczne taksówki czy pojazdy służb drogowych.</p> <p>W listopadzie ubiegłego roku amerykański koncern General Motors zapowiedział, że do 2019 roku po na ulicach dużych miast zaczną jeździć produkowane przez niego pojazdy bez kierowcy do przewozu osób oraz towarów.</p> <p>Według Kyodo Hyundai zdecydował się na rozwijanie partnerstwa ze start-upem specjalizującym się w rozwiązaniach wykorzystywanych w samochodach autonomicznych, by dotrzymać kroku branży samochodowej, która w coraz większym stopniu opiera się na sztucznej inteligencji oraz innych tego typu najnowszych technologiach. W ramach realizacji nowej strategii koreański koncern nawiązał też współpracę z Cisco Systems i Baidu, by rozwijać samochody połączone z internetem (tzw. connected cars).</p> <p>Hundai planuje zaprezentować niektóre auta autonomiczne podczas rozpoczynających się w lutym Zimowych Igrzysk Olimpijskich w południowokoreańskim Pjongczangu. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/motoforsal/aktualnosci/artykuly/1095354,chinskie-shenzhen-ma-wiecej-elektrycznych-autobusow-niz-wszystkie-najwieksze-miasta-usa.html">Chińskie Shenzhen ma więcej elektrycznych autobusów niż wszystkie największe miasta USA</a></p> Honda i Alibaba stworzą samochód, który będzie stale połączony z internetem http://forsal.pl/artykuly/1095422,honda-i-alibaba-stworza-samochod-ktory-bedzie-stale-polaczony-z-internetem.html 2018-01-03T17:59:49Z Koncern Honda Motor i grupa specjalizująca się w e-handlu Alibaba będą wspólnie rozwijać technologię tzw. connected cars, czyli aut na stałe połączonych z siecią, by oferować kierowcom usługi internetowe - podała we wtorek agencja Kyodo.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Jak wskazano, trzeci pod względem wielkości sprzedaży producent samochodowy w Japonii oraz chiński potentat w dziedzinie handlu internetowego Alibaba Group Holding przygotowują się do uruchomienia w Chinach m.in. serwisów internetowych płatności za paliwo czy opłat parkingowych. Będzie to możliwe, jak wyjaśniono, dzięki wspólnie rozwijanej technologii inteligentnych samochodów połączonych z siecią. </p> <p>Honda ma nadzieję, że dzięki temu przedsięwzięciu zyska nowych klientów w Chinach, które są największym rynkiem motoryzacyjnym na świecie. </p> <p>Jak podkreśliła agencja, plany Hondy wpisują się w ogólnoświatowy trend związany ze zmianami strategii działania koncernów motoryzacyjnych. Najwięksi rynkowi gracze przygotowują się do nowych wyzwań. Chodzi m.in. wspólne korzystanie z samochodów (tzw. car-sharing), pojazdy niskoemisyjne czy właśnie auta połączone z internetem (tzw. connected cars).</p> <p>W ramach podobnej inicjatywy Honda zapowiedziała w listopadzie, że wspólnie z japońską firmą SoftBank Group będzie pracować nad technologią aut połączonych z internetem w 5G. Dzięki niej kierowcy zyskają szybki dostęp do informacji o najbliższych korkach czy warunkach drogowych.</p> <p>Celem projektu ma być "wzmocnienie technologii samochodów połączonych poprzez wsparcie jej technologią jutra - 5G", która zapewnia "szybszą niż dotychczas komunikację mobilną w najwyższej jakości".</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/motoforsal/aktualnosci/artykuly/1094427,auto-na-prad-w-cenie-spalinowego-juz-za-trzy-lata.html">Auto na prąd w cenie spalinowego już za trzy lata</a></p> Oto państwa, w których nie trzeba ubezpieczać samochodu http://forsal.pl/artykuly/1094423,panstwa-bez-obowiazkowego-oc-tu-nie-trzeba-ubezpieczac-samochodu.html 2017-12-29T20:54:01Z Istnieją kraje i terytoria, w których dozwolona jest jazda bez obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Wraz z początkiem 2018 roku, w Polsce znów wzrosną opłaty karne za brak obowiązkowego ubezpieczenia pojazdów mechanicznych. Podstawowa stawka karna dotycząca samochodu osobowego (4200 zł), będzie o 200 zł wyższa niż poprzednio. W wielu innych krajach, kierowcy nieposiadający ubezpieczenia OC, muszą się liczyć z jeszcze poważniejszymi karami (nawet zatrzymaniem prawa jazdy lub więzieniem). Warto jednak wiedzieć, że istnieją również kraje i terytoria, w których dozwolona jest jazda bez obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. </p><h2><b>Nowa Zelandia i część USA to wyjątki od polisowego przymusu</b></h2><p>Wielu osobom może się wydawać, że brak obowiązkowego OC dla kierowców jest wyłącznie domeną słabo rozwiniętych krajów (m.in. państw z Afryki Środkowej). W wielu takich krajach nie obowiązują również regulacje dotyczące np. obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa. </p><p>Oprócz niektórych państw trzeciego świata, brakiem obowiązkowego ubezpieczenia OC dla kierowców, wyróżnia się też Nowa Zelandia. Co ciekawe, wspomniany kraj był jednym z pierwszych, które wprowadziły przymusowe ubezpieczenia OC dla posiadaczy samochodów oraz innych pojazdów mechanicznych. Obecnie polityka Nowej Zelandii w zakresie ubezpieczeń komunikacyjnych jest zupełnie inna. </p><p>Po ponad 80 latach utrzymywania systemu przymusowych polis dla kierowców, nowozelandzki rząd zrezygnował z egzekwowania obowiązku ubezpieczeniowego. Pomimo tej radykalnej zmiany, odsetek nieubezpieczonych samochodów i kierowców pozostał względnie niski (poniżej 10%). Ten wynik jest porównywalny z wieloma krajami, w których występuje obowiązek ubezpieczeniowy. Z uwagi na brak obowiązkowych ubezpieczeń dla nowozelandzkich kierowców, specjalny państwowy fundusz (ACC), przejął wszystkie koszty leczenia i rehabilitacji ofiar wypadków drogowych. Wspomniany fundusz uzyskuje potrzebne środki między innymi dzięki podatkowi od sprzedaży paliwa. „Całkowite przejęcie wypłaty świadczeń za szkody osobowe przez ACC, oznacza że nowozelandzcy kierowcy mogą dobrowolnie kupić tylko autocasco, NNW i ubezpieczenie OC od szkód dotyczących majątku (np. zniszczonego auta drugiej osoby)” - wyjaśnia Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeń Ubea.pl. </p><p>Ciekawą politykę dotyczącą ubezpieczeń komunikacyjnych, prowadzą również dwa stany USA. W New Hampshire oraz Wirginii, polisa OC dla kierowców nie jest obowiązkowa. Drugi z wymienionych stanów, wymaga jednak zapłacenia 500 USD rocznie przez osoby niewykupujące odpowiedniej polisy. Jest to swoista całoroczna zapłata za możliwość jeżdżenia bez OC, która nie zapewnia żadnej pomocy finansowej władz po spowodowaniu wypadku. W New Hampshire kierowcy niepłacący za skutki spowodowanych wcześniej wypadków, muszą się pogodzić z czasową utratą prawa jazdy oraz dowodu rejestracyjnego. „Co ciekawe, obydwa wspomniane stany (New Hampshire oraz Wirginia), cechują się nieco niższym odsetkiem nieubezpieczonych kierowców niż całe Stany Zjednoczone” - mówi Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeń Ubea.pl. </p><h2><b>W Europie Zachodniej kary za brak OC bywają bardzo surowe </b></h2><p>Rozwiązania stosowane w Nowej Zelandii i dwóch stanach USA (New Hampshire oraz Wirginia), wydają się wyjątkiem od ogólnego trendu dotyczącego obszarów rozwiniętych gospodarczo. Przykładowo we wszystkich krajach Unii Europejskiej jest egzekwowany obowiązek wykupienia polisy OC dla kierowców. Unijne prawo przewiduje również wysokie i jednolite limity ochrony dla wszystkich państw członkowskich (1,22 mln euro/6,07 mln euro). </p><p>Warto dodać, że wiele krajów UE ustanowiło kary dla nieubezpieczonych kierowców, które są bardziej dotkliwe niż sankcje stosowane w Polsce. Uwagę zwracają m.in. restrykcje wprowadzone w Belgii, Irlandii, Luksemburgu oraz Niemczech. Wymienione kraje przewidują nawet karę więzienia za brak obowiązkowej polisy komunikacyjnej. Popularne są też kary polegające na czasowym zawieszeniu prawa jazdy lub konfiskacie pojazdu. „Na tle wielu innych państw UE, Polska jawi się jako kraj dość liberalny dla nieubezpieczonych kierowców” - podsumowuje Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeń Ubea.pl. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/finanse/aktualnosci/artykuly/1094211,krotkoterminowe-oc-dla-komisow-zamiast-rocznego-knf-poluje-na-ubezpieczeniowych-oszustow.html">Krótkoterminowe OC dla komisów zamiast rocznego? KNF poluje na ubezpieczeniowych oszustów</a></p><p><b>Źródło: <a href="https://ubea.pl/">ubea.pl</a></b></p> Bąk: Nie ma "najlepszych aut". Są tylko takie, o których nie da się napisać nic złego [MOTOFELIETON] http://forsal.pl/artykuly/1093897,bak-nie-ma-najlepszych-aut-sa-tylko-takie-o-ktorych-nie-da-sie-napisac-nic-zlego-motofelieton.html 2017-12-24T10:12:53Z Nie da się wybrać auta roku, bo nie ma czegoś takiego jak najlepszy samochód. Polecamy więc te, o których nie da się napisać nic złego]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc">Mniej więcej miesiąc temu dostałem e-maila. „Tegoroczny numer świąteczny będzie miał hasło przewodnie »Zatracenie«. Wiodący temat: nasze uwikłanie w świat politycznych podziałów i emocji, technologicznych nowinek, konsumpcyjnych uciech i bezpardonowej walki o zysk” – napisali szefowie Magazynu. I jak ja niby miałbym wpasować się z samochodami w tak głęboko filozoficzne, egzystencjalne zagadnienie? Owszem, zazwyczaj auta zajmują jedną czwartą objętości każdego z moich felietonów, resztę poświęcam na rozważania o zwierzętach, ekologach, dzieciach, bieliźnie, alkoholu, seksie, wstydliwych chorobach i innych bzdurach. Ale „bezpardonowa walka o zysk”? „Uciechy konsumpcyjne”? „Świat politycznych podziałów”?</p><p class="tresc">W DGP są nazwiska, które z pewnością podołają takiemu zadaniu. Zgarnęły w tym roku tyle prestiżowych nagród (zarówno za konkretne materiały, jak i całokształt pracy), że do kompletu brakuje im już tylko Pulitzera, Nobla, Pucharu UEFA i złotego medalu w Konkursie Chopinowskim. Znają się na rynkach kapitałowych lepiej niż Warren Buffett (Tomasz Jóźwik), rozgryzły reprywatyzację, na długo zanim jej definicja pojawiła się w słowniku języka polskiego (Patryk Słowik) albo potrafią rozmawiać z ludźmi w taki sposób, że ci przyznają się na łamach DGP do tego, że w przeszłości posypywali faworki kokainą (Magda Rigamonti... znaczy się ona rozmawiała, a nie posypywała). Klara Klinger zna się na ochronie zdrowia lepiej niż obecny minister zdrowia, a Zbyszek Parafianowicz ma niebywały talent do pisania prosto i interesująco o skomplikowanej i nudnej dyplomacji. Michał Potocki podobno odrzucił propozycję posady doradcy ds. Europy Wschodniej Donalda Trumpa tylko dlatego, że uważa go za kulsona. Z kolei Sebastian Stodolak wyrasta na polskiego Adama Smitha, a Łukasz Guza na prezesa Państwowej Inspekcji Pracy.</p><p class="tresc">Wielu znakomitych dziennikarzy i publicystów pominąłem, bo po prostu już nie pamiętam, co, od kogo i za co w tym roku dostali. Tyle tego było. Pamiętam natomiast, że ja osobiście odbierałem nagrodę dla redakcji od Urzędu Patentowego, ale wyłącznie dlatego, że nikt inny prócz mnie nie mógł fizycznie tego zrobić. Tego dnia tylko ja byłem zdrowy, tylko ja nie miałem żadnego ważnego spotkania (prawdę mówiąc, nie mam ich nigdy), nie zasiadałem w żadnym jury oraz nie wręczano mi czeku za osobiste osiągnięcia zawodowe. Z prostego powodu: nie mam ich. Znam się po trochu na wszystkim, co oznacza, że tak naprawdę nie znam się na niczym. Zamiast pogłębionych, przemyślanych, dobrze udokumentowanych materiałów mogę zaproponować wam jedynie tanią, przaśną i prostą rozrywkę, której bohaterami są samochody (i to drugoplanowymi). Dla numeru świątecznego nie robię wyjątku. Od paru lat w tym miejscu wyróżniam kilka najlepszych aut, którymi jeździłem w ciągu minionych 12 miesięcy. Choć „najlepszych” nie jest właściwym słowem. Bo w gruncie rzeczy nie ma czegoś takiego jak najlepszy samochód. Za to wszystkie są tak dobre, że trudno napisać o nich coś złego.</p><p class="tresc">&gt;&gt;&gt; <a href="https://edgp.gazetaprawna.pl/">CAŁY TEKST W ŚWIĄTECZNYM WYDANIU DGP</a></p> Bąk: Koreańczycy zrobią ci tanio i dobrze [MOTOFELIETON] http://forsal.pl/artykuly/1092362,kia-niro-bak-koreanczycy-zrobia-ci-tanio-i-dobrze-motofelieton.html 2017-12-16T08:43:55Z W ubiegły weekend Wielka Brytania została przykryta 15-centymetrową kołderką utkaną przez Matkę Naturę ze śnieżnego puchu. Nic nadzwyczajnego, prawda? Nieprawda. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc">Dla Angoli 1 cm śniegu to wystarczający powód do tego, żeby zamknąć szkoły i&#160;urzędy, 5 cm to stan klęski żywiołowej, przy 10 cm na ulice wychodzi wojsko, a&nbsp;15 cm to tak, jakby w&nbsp;Bydgoszczy jednocześnie doszło do wybuchu wulkanu i&nbsp;trzęsienia ziemi o&nbsp;sile 10 stopni w&nbsp;skali Richtera, a&nbsp;na dodatek uderzył jeszcze w&nbsp;nią meteor.</p><p class="tresc">Moglibyście obsypać całe londyńskie City kokainą, a&nbsp;maklerzy, bankierzy i&nbsp;analitycy uznaliby to za zupełnie normalne zjawisko przyrodnicze, ale choćby odrobina śniegu sprawia, że zamykają się w&nbsp;penthausach, owijają kocami i&nbsp;czekają, aż rząd przyśle po nich helikopter w&nbsp;ramach misji ratunkowej. Na Wyspach zima ma zazwyczaj tak łagodny przebieg, że na 65 mln mieszkańców i&nbsp;prawie 245 tys. km kwadratowych powierzchni przypada pięć odśnieżarek. I&nbsp;wszystkie obsługują lotnisko Heathrow. Na Luton, Stansted i&nbsp;Gatwick w&nbsp;razie potrzeby do odgarniania śniegu używa się pilotów i&nbsp;stewardes – zamiast roznosić kanapki i&nbsp;trzymać w&nbsp;rękach stery samolotów, chwytają za łopaty i&nbsp;oczyszczają pasy startowe. I&nbsp;właśnie dlatego w&nbsp;ubiegły weekend z&nbsp;tych portów nie wystartował prawie żaden samolot. Dziesiątki boeingów i&nbsp;airbusów, a&nbsp;wraz z&nbsp;nimi tysiące pasażerów zostało uziemionych.</p><p class="tresc">No i&nbsp;się zaczęło. „Polacy nie mogą wydostać się z&nbsp;Londynu” (tak jakby Królowa Ela błagała ich na kolanach, żeby zostali), „Polacy traktowani jak świnie”, „Polaków nikt o&nbsp;niczym nie informuje”, „Nie chcą oddać Polakom pieniędzy za bilety”, „Polacy nie dostali nawet kanapki z&nbsp;pasztetową”, „Polacy proszą o&nbsp;interwencję polski rząd”. Panika, pogwałcenie praw człowieka, dramat setek rodzin. Jak czytałem te tytuły, nagłówki i&nbsp;cytaty to zastanawiałem się, kiedy Brytyjczycy wysadzą cały terminal z&nbsp;Polakami w&nbsp;powietrze. Ale jeszcze bardziej zastanawiało mnie to, ile nasi rodacy zapłacili za bilety, że mają takie pretensje i&nbsp;roszczenia. Roczną pensję? Miesięczną?? Tygodniową? Wątpię. Myślę, że Ryanair, Wizzair czy EasyJet skasowały ich po maksymalnie 50 funciaków za podróż w&nbsp;jedną stronę.</p><p class="tresc">Gdy lecę gdzieś tanimi liniami z&nbsp;rodziną, nie spodziewam się absolutnie niczego. Po prostu chcę tanio dolecieć na drugi, zazwyczaj ten znacznie cieplejszy koniec Europy (choć biorę też pod uwagę, że z&nbsp;przyczyn niezależnych od nikogo może do tego nie dojść). Znam jednak mnóstwo osób, które płacąc równowartość niecałych 250 zł za dwugodzinny lot samolotem wartym kilkadziesiąt milionów dolarów, spodziewają się wygody i&nbsp;obsługi rodem z&nbsp;Air Force One. Zawsze znajdą powód, żeby pojęczeć – bo za bagaż kazali dopłacić, bo nawet wody nie dali, bo się spóźnił pięć minut, bo miejsca na nogi za mało, bo stewardesa po polsku nie mówiła, bo pilot miał wąsy, bo była kolejka do kibla, bo schody do drzwi za strome, bo okna otworzyć nie można, bo palić nie pozwolili. A&nbsp;po wylądowaniu i&nbsp;tak klaszczą, jakby właśnie obejrzeli „Jezioro łabędzie” w&nbsp;Teatrze Bolszoj.</p><p class="tresc">Polak pojedzie na „ola” do Egiptu za 1 tys. zł od łebka i&nbsp;będzie marudził, że jedzenie monotonne, że za gorąco, że woda w&nbsp;basenie za mokra, że za dużo Arabów i&nbsp;że piach na plaży za mało piaszczysty. Kupi spodnie z&nbsp;wyprzedaży za 30 zł i&nbsp;ponarzeka na krzywe szwy i&nbsp;drapiącą metkę. Wybierze w&nbsp;Biedronce szynkę po 9,90 zł za kilogram, a&nbsp;następnie będzie pałał świętym oburzeniem, że ma tyle różnych E w&nbsp;składzie. A&nbsp;kupując 15-letniego passata, uwierzy w&nbsp;to, że za niemieckiej części swojego życia samochód przejechał zaledwie 120 tys., poruszając się wyłącznie na odcinku między domem 80-letniego Hansa a&nbsp;kościołem i&nbsp;Lidlem.</p><p class="tresc">Dążę do tego, że ciągle nie zrozumieliśmy, że dobre rzeczy mają swoją cenę. Myślimy, że polecimy biznes klasą do Londynu, płacąc za nią jak za bilet na PKS z&nbsp;Mławy do Grójca. Wolimy dać się orżnąć handlarzowi, tkwiąc w&nbsp;świętym przekonaniu, że ubiliśmy interes życia, niż kupić auto z&nbsp;prawdziwym przebiegiem, prawdziwą historią, od uczciwego człowieka. A&nbsp;potem mamy pretensje do całego świata i&nbsp;narzekamy, że nikt nie traktuje nas poważnie. Wszyscy chcą nas oszukać.</p><p class="tresc">Jako że ludzie myślą, iż znam się na samochodach (staram się skrzętnie ukrywać przed nimi, że wcale tak nie jest), kilka razy w&nbsp;życiu usłyszałem pytanie: „Jakie auto warto kupić, żeby nie poczuć się orżniętym i&nbsp;dostać jak najwięcej za jak najmniej”. Zawsze odpowiadałem im tak samo: „Nie mam bladego pojęcia”. Od jakiegoś czasu jednak mogę szczerze, z&nbsp;ręką na sercu, bez ściemniania doradzać im jakąś kię.</p><p class="tresc">Rio, stonic, cee’d, optima, sportage –&nbsp;wszystkie te modele są tańsze niż ich konkurenci z&nbsp;Europy czy Japonii, przy czym oferują praktycznie to samo. Cee’d kosztuje o&nbsp;jakieś 25–30 tys. mniej niż golf w&nbsp;podobnej wersji wyposażeniowej i&nbsp;silnikowej. Owszem, Niemiec ciut lepiej jeździ, ma ciut bardziej zaawansowaną technologię i&nbsp;jest ciut lepiej wykończony – ale czy naprawdę uważacie, że warto za to niezauważalne w&nbsp;większości przypadków „ciut” dopłacać aż 30 tys. zł? To trochę tak, jakbyście musieli dorzucić 30 proc. do ceny pokoju hotelowego, tylko dlatego, że szufladę w&nbsp;stoliku przy łóżku wyłożono miękkim materiałem, a&nbsp;w&nbsp;kibelku powieszono nie dwu- ale trzywarstwowy papier toaletowy. To po prostu bez sensu.</p><p class="tresc">Nie dalej jak przedwczoraj wysiadłem z&nbsp;innego auta kii – hybrydowego niro. Szczerze mówiąc, spodziewałem się powolnego crossovera, z&nbsp;dynamiką na poziomie taczek wyładowanych gruzem. I&nbsp;wiecie co? Nie pomyliłem się ani trochę. Niro ma w&nbsp;sobie tyle energii, co zwłoki żółwia. Przyspieszenie do setki zajmuje mu 11,5 sekundy, a&nbsp;prędkość maksymalna to raptem 162 km/h – w&nbsp;dzisiejszych czasach to wartości, którymi zajmuje się nauka zwana archeologią. Tyle że w&nbsp;przypadku niro zupełnie mi to nie przeszkadzało. Bo – choć wydaje się to nieprawdopodobne – Koreańczykom udało się zrobić jedno z&nbsp;najlepszych normalnych aut hybrydowych, jakie jest obecnie dostępne na rynku. „Normalnych” jest tu słowem kluczowym.</p><p class="tresc">Zacznijmy od tego, że niro nie ma bezstopniowej skrzyni biegów, tylko klasyczny automat – dzięki temu wasze uszy nie będą krwawić od hałasu, gdy wbijecie pedał gazu w&nbsp;podłogę. Nie ma tu też miliona trudnych do zidentyfikowania przycisków ani stylistyki sugerującej, że oto właśnie poruszacie się Sokołem Millennium. Wszystko jest jak w&nbsp;zwyczajnym, porządnym samochodzie: czytelne zegary, intuicyjna obsługa, bardzo dobre wykonanie, przyjemne w&nbsp;dotyku materiały, klimatyzacja sterowana klasycznymi przyciskami, schowek w&nbsp;podłokietniku, dobre wyciszenie itd. itp. O&nbsp;tym, czy jedziecie akurat na silniku elektrycznym czy spalinowym, informuje tylko zielona kontrolka „EV”, a&nbsp;to, jak jednostki przełączają się między sobą, jest praktycznie niewyczuwalne. Jednym słowem, niro jeździ się jak zupełnie normalnym wygodnym crossoverem, co w&nbsp;przypadku hybryd nie jest wcale czymś oczywistym.</p><p class="tresc">Owszem, żeby spalanie było imponujące, musicie trochę popracować nad stylem jazdy – mnie w&nbsp;miejskich warunkach udało się zejść do 4,5 l i&nbsp;nikt na mnie nie trąbił. Raz zszedłem nawet do 3,5 l, ale wtedy jeden człowiek za mną na światłach wysiadł ze swojej octavii, wyjął z&nbsp;bagażnika klucz do kół i&nbsp;zaczął biec w&nbsp;moją stronę... Na autostradzie musicie spodziewać się 6–6,5 l, ale to i&nbsp;tak niezły wynik. Zresztą nie ukrywajmy – i&nbsp;osiągi, i&nbsp;napęd hybrydowy, i&nbsp;gabaryty sugerują że niro 90 proc. czasu powinno spędzać w&nbsp;mieście. Jest stworzone do kursowania między domem, pracą, szkołą, warzywniakiem, zajęciami z&nbsp;crossfitu i&nbsp;sklepem. Wygodnie się do niego wsiada, ma kompaktowe rozmiary, dużo miejsca w&nbsp;środku i&nbsp;wystarczający bagażnik. Jest po prostu bardzo dobrym, normalnym samochodem, który w&nbsp;mieście pali tyle, co skuter. A&nbsp;co z&nbsp;ceną? Powiecie, że niecałe 90 tys. zł to dużo. Ale zerknijcie do cenników konkurencji oferującej podobne auta i&nbsp;porównajcie wyposażenie. Szybko zrozumiecie, dlaczego obecnie uważam kię za najuczciwszą markę na rynku. Choć znam też takich, którzy wsiądą do niro i&nbsp;znajdą milion powodów do narzekania, z&nbsp;„ale to przecież tylko kia” na czele. Nie macie racji. Teraz to już jest „aż kia”.</p><p class="tresc">&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/1071351,bak-polprodukt.html" title="&lt;b&gt;Bąk&lt;/b&gt;: Półprodukt">Bąk: Półprodukt</a></p> Skoda nie poradzi sobie z zamówieniami? Część samochodów może zostać wyprodukowana przez Rosję http://forsal.pl/artykuly/1092196,skoda-nie-poradzi-sobie-z-zamowieniami-czesc-samochodow-moze-zostac-wyprodukowana-przez-rosje.html 2017-12-14T18:01:36Z W listopadzie Skoda Auto wyprodukowała rekordowych 114 600 samochodów i może nie poradzić sobie z zamówieniami - napisał w czwartek czeski dziennik "Hospodarske Noviny". Konieczność częściowego przeniesienia produkcji na wschód potwierdziły związki zawodowe.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Skoda Auto z Mladej Boleslav wykorzystywała już rosyjskie fabryki do produkcji samochodów. Dotyczyło to modelu Yeti, który produkowano w zakładach w Niżnim Nowogrodzie.</p> <p>"W związku ze zwiększonym popytem na nasze samochody zdecydowaliśmy, że podobnie postąpimy z Octavią. Realizacja projektu ma rozpocząć się na początku roku" - cytują "HN" rzeczniczkę Skody Auto Kamilę Biddle.</p> <p>Gazeta wyjaśnia, że samochody wyprodukowane w Niżnim Nowogrodzie muszą odpowiadać normom europejskim. Dostawa samochodów Octavia ma być zorganizowana tak jak poprzednio modelu Yeti. Najpierw samochody z Rosji trafią do Czech i dopiero stąd do klientów w Europie.</p> <p>Zakłady w Niżnim Nowogrodzie produkują przede wszystkim modele Skody na rynek rosyjski. Chociaż sprzedaż tam wciąż rośnie - w samym listopadzie o 19,4 proc. - to rosyjska fabryka wciąż ma wolne moce produkcyjne i może wykonywać samochody na rynek europejski.</p> <p>Doświadczenia z Yeti pokazały, że w wyjątkowych sytuacjach Skoda może decydować się na takie rozwiązanie, chociaż nie obyło się bez biurokratycznych problemów. "HN" piszą, że konsekwencją były kłopoty z wprowadzeniem wyprodukowanych samochodów na czeski rynek.</p> <p>Skoda Auto ma tak dużo zamówień, że musi szukać rozwiązań i pomocy nie tylko na wschodzie. Kierownictwo koncernu naciska na związki zawodowe, by zgodziły się na wprowadzenie dodatkowych zmian dla pracowników w weekendy. Związkowcy nie zgadzają się, ale mogą skapitulować, bo w grze są znaczne podwyżki wynagrodzeń.</p> <p>"HN" przypominają, że wzrastający popyt na samochody Skoda przy jednoczesnych ograniczeniach możliwości produkcyjnych w Czechach najprawdopodobniej zaowocuje przeniesieniem produkcji modelu Superb do Niemiec. Masowa produkcja w zakładach w Emden mogłaby się rozpocząć w 2020 roku. Kierownictwo koncernu Volkswagen, do którego należy Skoda Auto, nie potwierdziło jeszcze tych planów, ale czescy związkowcy są zdania, że decyzja już zapadła.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/gospodarka/aktualnosci/artykuly/1092102,morawiecki-dzis-nie-dyskutujemy-o-przystapieniu-polski-do-strefy-euro-ale-o-stabilnosci-samej-strefy-euro.html">Morawiecki: Dziś nie dyskutujemy o przystąpieniu Polski do strefy euro, ale o stabilności samej strefy euro</a></p>