© 2008 INFOR PL S.A.
INFOR PL S.A.
Forsal.pl: nieruchomości
2012-05-28T00:21:11+02:00
INFOR PL S.A.
http://forsal.pl/atom/tagi/nieruchomosci
Na A4 będą opóźnienia. Hydrobudowa nie skończy na czas
http://forsal.pl/artykuly/620424,na_a4_beda_opoznienia_hydrobudowa_nie_skonczy_na_czas.html
2012-05-26T08:47:46Z
<p>Odcinek autostrady A4 Tarnów-Rzeszów, od węzła Krzyż do węzła Dębica Pustynia, budowany przez firmę Hydrobudowa, nie powstanie - jak planowano - do 6 sierpnia.</p><p>"Od momentu rozpoczęcia prac zaistniały okoliczności niezależne od nas jako wykonawcy. Jesteśmy w trakcie rozmów z GDDKiA na temat wydłużenia terminu realizacji inwestycji i jesteśmy przekonani, że osiągniemy porozumienie" - mówi Krzysztof Woch, rzecznik prasowy spółki Hydrobudowa Polska SA.</p><p>Niezależne okoliczności to przede wszystkim problemy firmy DSS, która jest w likwidacji. "Pierwotny termin zakończenia kontraktu jest mało prawdopodobny ze względu na duże opóźnienia po stronie wykonawcy" - mówi Urszula Nelken, rzecznik prasowy GDDKiA.</p><p>"Faktem jest, że z powodu działań syndyka masy upadłościowej odstąpiono od umowy z Hydrobudową na dostarczenie kruszywa. Jednak również prawdą jest to, że Hydrobudowa nie wywiązywała się ze wszystkich zapisów umowy" - mówi Małgorzata Then, członek zarządu DSS.</p>
Polakom znacznie łatwiej kupić mieszkanie niż Francuzom czy Brytyjczykom
http://forsal.pl/artykuly/620361,zarobki_wlascicieli_mieszkan_i_najemcow_w_europie.html
2012-05-25T15:44:06Z
<p>W krajach europejskich właściciele mieszkań legitymują się przeciętnie o ponad 20% wyższymi zarobkami niż osoby, które własnych mieszkań nie mają i muszą się posiłkować najmem– wynika z danych Eurostatu. Należy to wiązać z faktem, że najem jest formą zaspokajania potrzeb mieszkaniowych przez osoby młode, które dopiero rozpoczynające samodzielne życie i pracę zawodową, a tym samym ich dochody są relatywnie niskie i często nie pozwalają jeszcze na zaciągnięcie kredytu hipotecznego.</p><p> Dane Eurostatu wskazują ponadto, że większe dysproporcje między dochodami właścicieli i najemców charakteryzują kraje tzw. „starej” Unii niż nowych członków wspólnoty. A to wynika po pierwsze z relatywnie wysokich kosztów zakupu nieruchomości w porównaniu do ceny wynajmu w tych pierwszych, a także tradycji. Zgodnie z szacunkami Eurostat dwuosobowe gospodarstwo domowe korzystając z najmu wydaje na ten cel około jedną piątą swojego dochodu w krajach „starej” Unii, a gdyby mieszkało na terenie nowych krajów członkowskich najem pochłaniałby prawie czwartą część dochodów. Można to łączyć z faktem, że na zachodzie rynek najmu jest przeważnie znacznie większy, a co za tym idzie bardziej konkurencyjny.</p><h2>W krajach „starej” UE własne mieszkanie to luksus </h2><p>Rekordzistą w tym zakresie jest Norwegia. W kraju tym średnie dochody rozporządzalne przypadające na osobę w gospodarstwie domowym posiadającym prawo własności do zamieszkiwanej nieruchomości wyniosły w 2010 roku 36,4 tys. euro. Dla porównania, najemcy legitymowali się zarobkami netto na średnim poziomie 23 tys. euro rocznie. Różnica to aż 36,9%. Do grona krajów, w przypadku których dochody najemców są niższe od tych osiąganych przez właścicieli, o przynajmniej 30 % można zaliczyć europejskie potęgi, czyli Wielką Brytanię i Francję, ale też: Litwę, Irlandię czy Holandię.</p><h2>…a w krajach „nowej” UE – najem </h2><p>Zupełnie inaczej sytuacja ta wygląda w dwóch najbiedniejszych krajach „nowej” UE– Rumunii i Bułgarii. W obu z nich średni dochód rozporządzalny właścicieli nieruchomości jest niższy niż najemców. W Rumunii na osobę w gospodarstwie domowym posiadającym prawo własności do nieruchomości przypadał dochód rozporządzalny na poziomie 2,4 tys. euro, natomiast w przypadku najemców było to 2,9 tysięcy. </p><p>W przypadku bułgarskich rodzin dochody właścicieli wyniosły 3,5 tys. euro rocznie, a najemców 3,6 tysięcy. W obu tych krajach można spodziewać się, że wyższe średnie wynagrodzenia najemców mogą wynikać z faktu, że ten sposób zaspokajania potrzeb mieszkaniowych może być wybierany przez kadrę zarządzającą dużych firm lub po prostu cudzoziemców, którzy postanowili osiedlić się nad ciepłym morzem w krajach, które ostatnio wstąpiły do wspólnoty. Potwierdzają to dane dotyczące wielkości rynków najmu w obu krajach, które wskazują, że tylko niewielka grupa mieszkańców zaspokaja swoje potrzeby mieszkaniowe w ten sposób. W Rumunii komercyjny rynek najmu jest jednym z najpłytszych w Europie – korzysta z niego zaledwie 1,1% mieszkańców tego kraju. W Bułgarii współczynnik ten wynosi 2,1%. Dla porównania średnia dla całej Unii to 17,8%.</p><h2>W Polsce właściciele tylko trochę bogatsi niż najemcy</h2><p>Ciekawa sytuacja maluje się także w Polsce. Co prawda tak, jak w większości krajów europejskich dochody właścicieli są wyższe niż najemców, ale różnica ta jest niewielka wynosząc zaledwie 6,9%. W Polsce średnie dochody rozporządzalne przypadające na osobę w gospodarstwie domowym posiadającym prawo własności do zamieszkiwanej nieruchomości wynosiły w 2010 roku 5,1 tys. euro (22,2 tys. zł) rocznie. Dla porównania najemcy legitymowali się zarobkami netto na średnim poziomie 4,8 tys. euro (20,7 tys. zł). </p><p>Dane te mogłyby świadczyć o tym, że w Polsce łatwiej jest kupić nieruchomość na własność, niż w wielu krajach Europy zachodniej. Nie można jednak zapomnieć o tym, że przyzwyczajenia Polaków skłaniają ich do większych wyrzeczeń w celu uzyskania prawa własności do nieruchomości niż osoby mieszkające na zachód od Odry. Zgodnie bowiem z danymi Home Broker przeciętny rodak mieszkający w dużym mieście za swoją miesięczną pensję netto może kupić zaledwie około 0,5 m kw. mieszkania. W wielu krajach zachodniej Europy wynik ten jest 2 – 4 razy wyższy.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p>
Wynajmujesz mieszkanie kibicom? Wykup polisę
http://forsal.pl/artykuly/620312,wynajmujesz_mieszkanie_kibicom_wykup_polise.html
2012-05-25T19:31:29Z
<p class="tresc">Pod warunkiem oczywiście, że rozgrzany emocjami lokator nie zrzuci na podłogę telewizora (bo jego drużyna przegrała), nie wyważy drzwi (bo zapomniał klucza) albo nie wyrwie kranu ze ściany. W skrajnym wypadku cały zysk z najmu trzeba będzie wydać na remont.</p><p class="tresc">Właściciel mieszkania może oczywiście zabezpieczyć się, spisując z kibicami specjalną umowę i pobierając od nich kaucję. Niemniej lepszym rozwiązaniem może się okazać wykupienie specjalnego ubezpieczenia. Jego stawka zależy od wartości rynkowej mieszkania, sprzętów, które chcemy ubezpieczyć, a także długości okresu ubezpieczenia.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="tresc">W Euro Hestii za polisę dla 50-metrowego mieszkania wycenionego przez właściciela na 350 tys. zł trzeba zapłacić około 90 zł. To niewiele, zważywszy na to, że ubezpieczenie będzie działało cały rok i obejmie elementy stałe, jak ściany, drzwi, kafelki czy armaturę do kwoty 15 tys. zł. Równie wysokie odszkodowanie właściciel mieszkania może dostać za zniszczone przedmioty ruchome, czyli np. telewizor, dywan czy kanapę. Podobne produkty mają w ofercie inni ubezpieczyciele – PZU, Uniqa, Link 4, Generali i Concordia.</p><p class="tresc" style="text-indent:6.0pt">Wysokość składek jest zróżnicowana. Najtaniej, bo już za 42 zł, wykupimy pakiet w PZU, jednak będzie on działał tylko miesiąc. Najdroższy jest w towarzystwie Uniqa – kosztuje ok. 320 zł, ale działa przez rok.</p><p class="tresc" style="text-indent:6.0pt">Przed zakupem polisy, trzeba dokładnie przeczytać umowę. Niektóre towarzystwa nie wypłacą bowiem pieniędzy np. w sytuacji, gdy klient przywłaszczy sobie telewizor lub gdy do zniszczeń doprowadził z premedytacją, np. rozpalając ognisko na podłodze.</p><p class="tresc">Inną, poza ubezpieczeniem i kaucją opcją, z której mogą skorzystać właściciele wynajmowanych mieszkań, jest wykup polisy OC dla kibica. Wtedy wszelkie koszty napraw zniszczonego lokalu pokrywane są z ubezpieczenia. Problem polega tylko na tym, że do wyliczenia składki potrzebne są dane personalne klienta. Tak jest np. w Liberty Direct oraz w PZU.</p><p class="tresc" style="text-indent:6.0pt">W Concordii ubezpieczenie dla kibica kosztuje 75 zł (do kwoty 50 tys. zł), natomiast w Generali stawki zaczynają się od 20 zł, ale suma ubezpieczenia to 30 tys. zł</p><p class="tresc" style="text-indent:6.0pt">Specjaliści od wynajmu, oprócz wykupu polisy czy wzięcia kaucji, radzą również zrobić zdjęcia, które będą obrazować stan lokalu w dniu przekazania kluczy najemcom. Mogą się okazać one ważnym dowodem np. w przypadku dochodzenia swoich praw na drodze sądowej.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p>
Pierwszy deweloper sam skredytuje swoich klientów
http://forsal.pl/artykuly/619971,pierwszy_deweloper_sam_skredytuje_swoich_klientow.html
2012-05-25T12:09:54Z
<p class="tresc">Na niespotykany krok zdecydował się J.W. Construction (JWC), jeden z największych krajowych deweloperów. Firma uruchomiła właśnie nowy system sprzedaży gotowych mieszkań, który omija banki.</p><p class="tresc">– Naszym założeniem było przygotowanie programu, który umożliwi zakup mieszkania osobom, które realnie udźwignęłyby kredyt hipoteczny, ale ze względu na obostrzenia nie mogą na niego liczyć – mówi DGP Tomasz Panabażys, wiceprezes JWC. Spółka liczy m.in. na osoby prowadzące własny biznes czy zatrudnione na umowy o dzieło, z nieregularnymi zarobkami. Nie chce jednak szacować, jakiej sprzedaży w ramach programu spodziewa się w tym roku.</p><p class="tresc">– Każdy sposób jest dobry na rozbudzenie sprzedaży. JWC w dużym stopniu działa w segmencie popularnym, który najbardziej dotknęło zaostrzenie zasad przyznawania kredytów – mówi członek zarządu dewelopera działającego w Warszawie i na północy Polski.</p><h2>Lokum za 30 proc. wartości</h2><p class="tresc">Jak będą działać pożyczki od dewelopera? W ramach programu Lokum klient wpłaci 30 proc. wartości wybranego lokalu. Resztę będzie spłacał spółce w równych miesięcznych ratach rozłożonych na 20 lat. Firma udzieli pożyczek w euro, a raty można spłacać zarówno w tej walucie, jak i złotym. Na oprocentowanie przekraczające obecnie 8,9 proc. składa się sześciomiesięczna stopa LIBOR i marża JWC w wysokości 8 pkt proc.</p><p class="tresc">Zainteresowanie mogą ograniczyć wysoki wkład własny, oprocentowanie i ryzyko zmienności kursu euro. – Nie dość, że otrzymują pożyczkę dużo droższą niż standardowy złotowy kredyt hipoteczny w banku, to narażają się jeszcze na ryzyko walutowe – mówi Piotr Zybała z DI BRE.</p><p class="tresc">Spółka zamierza badać wiarygodność kredytową klientów i zabezpieczać się m.in. na hipotece sprzedanego mieszkania.</p><p class="tresc">Analitycy zwracają uwagę, że JWC nie ma nadwyżek gotówki, dzięki którym byłaby w stanie samodzielnie sfinansować program, dlatego jego realizacja może wiązać się ze wzrostem zadłużenia.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="tresc">– To, jak program Lokum wpłynie na finanse spółki, zależy od jego skali. Uważam jednak, że firma powinna ostrożnie podchodzić do dalszego zwiększania zadłużenia – mówi Cezary Berantek z KBC Securities. Na koniec I kw. dług netto JWC łącznie sięgnął ok. 30 proc. aktywów ogółem. – To jeden z wyższych poziomów spośród analizowanych przez nas deweloperów mieszkaniowych – dodaje analityk KBC.</p><h2>Konkurenci na razie tylko obserwują</h2><p class="tresc">Tomasz Panabażys zapowiada, że firma przygotowała kilka alternatywnych scenariuszy finansowania, a wybór konkretnego uzależnia od tego, jak przyjmie się program. Firma odmawia jednak podania jakichkolwiek szczegółów dotyczących tego, skąd będzie brać pieniądze na pożyczki dla klientów.</p><p class="tresc">– Nie sądzę, aby ten program finansował bank, skoro i tak chodzi o osoby, które na kredyt nie mają szans – mówi DGP szef jednego z ogólnopolskich deweloperów.</p><p class="tresc">Konkurencja i analitycy przyznają, że Lokum z pewnością zwróci uwagę na JWC. Nie spodziewają się jednak, że program w najbliższym czasie znacząco pomoże spadającej sprzedaży spółki.</p><p class="tresc">Inni deweloperzy zapowiadają, że z uwagą będą śledzić działania JWC, ale na razie nie zamierzają powtarzać tego ruchu. Głównie z powodu kosztów finansowania i ryzyka, jakie wiąże się z tak odległym wpływem pieniędzy za mieszkanie.</p><p class="wyroznienie">J.W. Construction nie mówi, skąd weźmie pieniądze na finansowanie klientów</p><h2>Bankowych hipotek coraz mniej</h2><p>Według danych zebranych przez Open Finance wśród 19 banków w I kw. 2012 r. udzieliły one 46,3 tys. kredytów hipotecznych, o 12,4 proc. mniej niż przed rokiem. To efekt m.in. wycofywania kredytów walutowych z oferty banków z powodu zaostrzenia przez Komisję Nadzoru Finansowego zasad wyliczania zdolności kredytowej. Spada także wartość sprzedaży hipotek. W I kwartale wyniosła 9,6 mld zł. To o 13,3 proc. mniej niż przed rokiem. Przyczyniły się do tego spadek cen mieszkań i większe wymagania banków dotyczące wkładu własnego. Średnia kwota kredytu hipotecznego w I kw. 2012 r. wyniosła 207,2 tys. zł wobec 209,4 tys. zł rok wcześniej.</p>
Ustawa deweloperska w tym roku nie podniesie cen mieszkań. Będą dalej tanieć
http://forsal.pl/artykuly/619539,ustawa_deweloperska_w_tym_roku_nie_podniesie_cen_mieszkan_beda_dalej_taniec.html
2012-05-25T11:48:14Z
<p class="tresc">Nowe obowiązki nałożone na deweloperów, między innymi konieczność publikacji prospektów sprzedawanych inwestycji, nie są na tyle wymagające finansowo, aby przełożyły się na ceny.</p><p class="tresc">Na dodatek wejście ustawy w życie skłoniło wiele firm z branży do przyspieszenia części projektów. Jeśli wprowadziły je do oferty przed 29 kwietnia, nie muszą otwierać dla nich specjalnych rachunków powierniczych, gdzie deponowane będą pieniądze klientów. To ugruntowało sytuację, w której na największych rynkach mieszkaniowych w Polsce podaż znacznie przewyższa popyt.</p><h2>W Warszawie o 2 – 5 proc. taniej</h2><p class="tresc">Mimo tego deweloperzy nie spodziewają się, aby w tym roku ceny jeszcze znacznie spadły. Zbigniew Okoński, prezes Robyga, szacuje, że w Warszawie mieszkania mogą stanieć maksymalnie o 2 – 5 proc., ale już w Trójmieście pozostaną raczej bez zmian.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="tresc">Także Rafał Zdebski, dyrektor handlowy Inpro z Trójmiasta, spodziewa się raczej kosmetycznych korekt związanych z promocjami. – Wyjątek mogą stanowić źle przygotowane inwestycje, niedopasowane do rynku i oczekiwań klientów – twierdzi DGP Zdebski.</p><p class="tresc">Według Michała Sapoty z Murapolu wielu deweloperów oferuje obecnie mieszkania po cenach i marżach, które nie dają już miejsca na dalsze obniżki. – Dlatego na razie spodziewałbym się stabilizacji cen. Dalsze ich zmniejszanie jest zbyt ryzykowne i zagraża bezpieczeństwu deweloperów – mówi wiceprezes Murapolu. Ocenia, że bezpiecznym poziomem rentowności brutto na sprzedaży, czyli bez uwzględnienia kosztów zarządu, sprzedaży i kosztów finansowych, są okolice 30 proc. Wtedy inwestycje wysokomarżowe często pozwalają uratować i zakończyć inwestycje cieszące się mniejszym zainteresowaniem. Podobnie wyglądają opinie analityków. Według Macieja Wiewiórskiego z IDMSA bezpiecznym poziomem marży brutto na sprzedaży dla deweloperów jest przedział przynajmniej 20 – 25 proc.</p><h2>Droższe finansowanie</h2><p class="tresc">Większy wpływ na ceny mieszkań ustawa deweloperska może mieć od przyszłego roku, kiedy coraz więcej inwestycji będzie połączonych z rachunkami powierniczymi. Deweloperzy zgromadzone tam pieniądze dostaną po zakończeniu kolejnych etapów budowy zatwierdzonych przez bank lub dopiero na końcu inwestycji. Branża nie będzie mogła więc na bieżąco korzystać z wpłat klientów.</p><p class="tresc">Dlatego wielu szczególnie mniejszych deweloperów może wypaść z rynku z powodu problemów z finansowaniem budowy. Szczególnie jeśli nie mają za sobą dłuższej historii współpracy z bankami.</p><p class="tresc">– Trzeba pamiętać, że w 2011 r. 52 proc. lokali w Polsce deweloperzy budowali za pieniądze klientów. Dlatego w 2013 r. możemy już mieć do czynienia z lekką zwyżką cen ze względu na ograniczenie konkurencji i spadek podaży nowych mieszkań – mówi Zbigniew Okoński.</p><p class="tresc">Rachunki powiernicze mogą na dodatek znacznie podwyższyć koszty inwestycji, bo spółki będą musiały częściej sięgać po droższe finansowanie zewnętrzne. Pocieszeniem dla kupujących może być głos wiceprezesa Murapolu, który z dystansem podchodzi do wpływu ustawy na ceny mieszkań. – Sądzę, że branża i banki wypracują model współpracy, który pozwoli dalej prowadzić ten biznes bez nadmiernego zwiększania kosztów – mówi Michał Sapota.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="wyroznienie"></p>
Aaaa Deweloper wynajmie mieszkanie
http://forsal.pl/artykuly/618855,aaaa_deweloper_wynajmie_mieszkanie.html
2012-05-26T22:58:37Z
<p class="tresc">Nie tylko najemcy i zarządcy mieszkań komunalnych obserwują prace nad nową ustawą o ochronie praw lokatorów. Także część deweloperów z niecierpliwością czeka na wejście w życie przepisów, które mają ułatwić eksmisję lokatorów zalegających z czynszem. Część firm otwarcie mówi, że wtedy będzie chętniej wynajmowała wybudowane mieszkania. Bo z ich sprzedażą ma coraz większy problem.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="tresc">Z raportu firmy analitycznej Reas wynika, że w sześciu największych miastach Polski pod koniec marca było 11,7 tys. gotowych mieszkań, z czego ok. 4 tys. – w samej Warszawie. W najbliższych miesiącach te zapasy będą rosły, bo tylko w I kw. roku deweloperzy rozpoczęli budowę 15 tys. lokali i otrzymali pozwolenia na realizację kolejnych 18 tys. Tymczasem wejście w życie w styczniu tego roku nowelizacji rekomendacji S, która zaostrzyła zasady wyliczania zdolności kredytowej, spowodowało spadek liczby udzielonych pożyczek hipotecznych.</p><p class="tresc">– Przy obecnym tempie sprzedaży zapas wybudowanych mieszkań będzie czekał na nabywców co najmniej 2 – 3 lata – uważa Piotr Krochmal, ekspert z Instytutu Analiz Monitoring Rynku Nieruchomości. Jego zdaniem w tym czasie zbankrutuje ok. 30 proc. z działających dziś na rynku 150 firm deweloperskich.</p><p class="tresc">To właśnie widmo zastoju sprawia, że spółki coraz łaskawszym okiem patrzą na wynajem mieszkań. – Lepiej mieć stałe pieniądze z najmu, niż płacić za utrzymanie pustostanów – mówi Michał Wilczewski, prezes firmy Budrem, która buduje kamienicę przy ul. Wileńskiej w Warszawie. I choć przygotowanie lokali na wynajem wiąże się z kosztami, Wilczewski wyliczył, że nakłady poniesione na urządzenie kuchni czy zakup mebli zwrócą się po kilku miesiącach. Jako deweloper ma na zakup wyposażenia 20 – 40 proc. rabatu, a prace wykończeniowe zleci już zatrudnionym ekipom.</p><p class="tresc">Szef Budremu zaznacza jednak, że liczba przeznaczonych pod wynajem lokali będzie zależeć od popytu. – Na pewno lepszy jest szybki zysk ze sprzedaży, ale jeżeli popyt nie będzie satysfakcjonujący, to będziemy woleli zarabiać na wynajmie, niż sprzedawać ze stratą – deklaruje.</p><p class="tresc">Od potencjalnego najmu nie odżegnują się nawet duże giełdowe spółki, które mają kapitał i stać je na przeczekanie trudnych czasów. – Dzisiaj wynajem mieszkań mógłby okazać się interesującą alternatywą – mówi Tomasz Panabażys, wiceprezes JW. Construction. Ale dodaje, że żaden deweloper nie podejmie decyzji o rozpoczęciu takiej działalności, jeśli nie będzie mógł przy tym wypracować zysku i zabezpieczyć interesów akcjonariuszy.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p><p class="tresc">JW. Construction jako jedna z niewielu firm deweloperskich ma już doświadczenie w zarządzaniu mieszkaniami na wynajem. Już w 2010 r. spółka wprowadziła specjalny program najmu. – Wtedy szukaliśmy osób, które docelowo zainteresowane były wykupem zajmowanego lokalu – mówi Panabażys i dodaje, że ewentualny wynajem mieszkań przez spółkę, na pewno będzie się wiązał ze zmianą jej struktury.</p><p class="tresc">Właśnie z tego powodu część firm traktuje wynajem jako ostateczność. – Póki mieszkania się jeszcze sprzedają, nie myślimy o wynajmowaniu – mówi Wojciech Stisz ze spółki Barc Warszawa SA. Ale po chwili dodaje: – Ale kto wie, co będzie za pół roku.</p><h2><span class="autor1">prawo</span>: Najem okazjonalny też dla dewelopera</h2><p>W założeniach do ustawy o ochronie praw lokatora, nad którą pracuje resort transportu i budownictwa, jest zapis, który uprawnia podmioty prowadzące działalność gospodarczą do podpisywania umów tzw. najmu okazjonalnego. Umożliwia ona właścicielowi mieszkania eksmisję lokatora, który nie płaci czynszu, bez nakazu sądowego. Warunkiem jest podpisanie umowy notarialnej, w której wynajmujący zgadza się na eksmisję i na dodatek wskazuje miejsce, do którego będzie można przenieść jego rzeczy.</p><p>Dziś z najmu okazjonalnego mogą korzystać tylko osoby fizyczne. Jednak niewiele osób to robi, bo taka umowa wiąże się z dodatkowymi kosztami, a poza tym trzeba wynajem zgłosić do urzędu skarbowego. Po wejściu w życie nowej ustawy o ochronie praw lokatora z formuły okazjonalnego najmu będą mogły korzystać też firmy. Zapis ten ma m.in. zachęcić przedsiębiorców do inwestowania w mieszkania na wynajem. Do tej pory biznes nie był tym zainteresowany ze względu na utrudnioną eksmisję.</p><p><span class="psav_speclinkarea">psav linki wyróżnione</span></p>
Orco miało 3 mln euro zysku netto w I kw. 2012 r.
http://forsal.pl/artykuly/620245,orco_mialo_3_mln_euro_zysku_netto_w_i_kw_2012_r.html
2012-05-25T09:38:23Z
<p>Zysk operacyjny w I kw. br. wyniósł 7,27 mln euro. Przychody w ujęciu kwartalnym były stabilne i wyniosły 32,63 mln euro, podano w komunikacie. Skorygowany wynik EBITDA wyniósł w tym okresie 6,17 mln euro. Spółka nie podała w komunikacie porównywalnych danych za analogiczny okres ub.r. </p><p>"W ciągu pierwszych trzech miesięcy 2012 r. w rachunku zysków i strat rozpoznano zbycie aktywów na kwotę 17,7 mln euro: głównie w Berlinie - za 13,1 mln euro, grunt 'Przy Parku' w Polsce za 2,5 mln euro oraz w Czechach za 2,1 mln euro; te transakcje, przeprowadzone po cenach wyższych niż wcześniejsze wyceny DTZ średnio o 12% wygenerowały księgowy zysk netto w wysokości 2,2 mln euro i środki gotówkowe netto w wysokości 6,5 mln euro" - głosi komunikat. </p><p>Orco podało tez zaudytowane wyniki za 2011 rok. Według nich, strata netto przypisana akcjonariuszom jednostki dominującej wyniosła 53,26 mln euro (wobec 43,53 mln euro straty wg danych nieaudytowanych opublikowanych w marcu); Zysk operacyjny wyniósł 39,95 mln euro (wobec odpowiednio: 40,40 mln euro), zaś przychody sięgnęły 157,60 mln euro (bez zmian). </p>
ZWZ LC Corp zdecyduje 25 VI o niewypłacaniu dywidendy z zysku za 2012 r.
http://forsal.pl/artykuly/620043,zwz_lc_corp_zdecyduje_25_vi_o_niewyplacaniu_dywidendy_z_zysku_za_2012_r.html
2012-05-24T15:00:39Z
<p>"Zwyczajne Walne Zgromadzenie Spółki, uwzględniając sprawozdanie finansowe postanawia całość zysku netto za rok 2011 w wysokości 5.116 tys. zł przeznaczyć na kapitał zapasowy. (...) ponadto w związku z przejęciem spółki LC Corp Invest postanawia kwotę 10.589 tys. zł, stanowiącą zwiększenie zatwierdzonych wyników z lat ubiegłych za lata 2009 i 2010, a wynikająca z połączenia Spółki LC Corp z LC Corp Invest oraz przekształcenia danych porównywalnych, przeznaczyć na kapitał zapasowy" - czytamy w projektach uchwał. </p><p>Spółka miała 61,32 mln zł skonsolidowanego zysku netto przypisanego akcjonariuszom jednostki dominującej w 2011 roku wobec 49,56 mln zł zysku rok wcześniej. Skonsolidowane przychody wyniosły 146,74 mln zł wobec 156,20 mln zł rok wcześniej. </p><p>W ujęciu jednostkowym, w 2011 roku spółka miała 5,12 mln zł zysku netto wobec 16,78 mln zł zysku rok wcześniej. </p>
Rekordowa liczba mieszkań w ofercie deweloperów w Krakowie
http://forsal.pl/artykuly/619532,rekordowa_liczba_mieszkan_w_ofercie_deweloperow_w_krakowie.html
2012-05-23T11:38:23Z
<p>Jak zauważył w przedstawionym w środę raporcie Piotr Krochmal z Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości, liczba oferowanych inwestycji rośnie piąty kwartał z rzędu. Na koniec pierwszego kwartału 2012 r. zanotowano w granicach miasta 215 inwestycji deweloperskich budownictwa wielorodzinnego. Aż 50 z nich trafiło na rynek już po nowym roku.</p><p>"Podkreślić należy, że zdecydowana większość oferowanych lokali jest jeszcze w trakcie realizacji, jednak ilość gotowych mieszkań stale rośnie i wynosi obecnie 3,9 tys. sztuk. To powinno być hamulcem dla nowych inwestycji w najbliższych kwartałach. Dopóki nie spienięży się obecnej oferty, nie będzie środków na rozpoczynanie kolejnych" - zaznaczył analityk.</p><p>Według niego ten rekord wszech czasów wywołany został wchodzącą w życie nową ustawą regulującą rynek deweloperski. "Konieczność ogłoszenia sprzedaży przed jej wejściem w życie, by uniknąć uruchomienia rachunków powierniczych, pchnęła na rynek wszystkie inwestycje, które dotychczas leżały w szufladach spółek deweloperskich. Opłaca się ogłosić je już dziś" - zaznaczył Krochmal.</p><p>Przy tak dużej konkurencji - dodał - wydłuża się czas potrzebny do wyprzedaży oferty. "Coraz więcej firm wychodzi na rynek z ofertami promocyjnymi, a już tajemnicą poliszynela jest to, że chyba żadna z ofert nie sprzedaje się po cenie katalogowej. Można się targować, a margines negocjacji się powiększa - ocenił analityk. - Rynek należy dziś do klienta i nic nie wskazuje na to, aby ta sytuacja mogła ulec zmianie w dłuższym okresie czasu".</p><p>Z 215 inwestycji deweloperskich na obszarze miasta, najwięcej, tradycyjnie, znajduje się w dzielnicy Podgórze - 85 (ok. 39 proc. wszystkich). Druga pod względem liczby realizowanych budów jest Krowodrza - 65 (30 proc. wszystkich). W Śródmieściu jest 51 ofert z nowymi budynkami, w których można nabyć mieszkania (24 proc. wszystkich), a w Nowej Hucie 14 (niecałe 7 proc. wszystkich). Zwiększa się też liczba inwestycji wielomieszkaniowych poza granicami miasta, których jest obecnie 24.</p><p>Na wszystkich obszarach w Krakowie, poza najdroższym Śródmieściem, średnie ceny mieszkań spadły w ostatnim kwartale. Mieszkania będące aktualnie w ofercie deweloperów staniały o 400 zł za metr kwadratowy. Średnia cena wynosi obecnie 7,7 tys. zł za m. kw.</p><p>"Rozpoczął się oczekiwany spadek cen. Czy jest to skok jednorazowy, czy początek dłuższego trendu - pokażą kolejne kwartały" - zaznaczył Krochmal.</p><p>Najwyższe ceny - średnio 10,5 tys. zł za m.kw. - są w części śródmiejskiej - jest to efekt prestiżowej lokalizacji oraz kumulacji w tym obszarze mieszkań o najwyższym standardzie. Drogie cenowo - średnio 8,1 tys. zł za m.kw. - są także osiedla położone w dzielnicy Krowodrza, od lat będącej miejscem, gdzie realizuje się głównie zabudowę apartamentową oraz budynki o charakterze reprezentacyjnych willi.</p><p>Trzecią w kolejności zaszeregowania cenowego jest dzielnica Podgórze, największy obszarowo teren budowy, gdzie od lat koncentruje się blisko połowa inwestycji deweloperskich. Metr kw. mieszkania kosztuje tam średnio 6,7 tys. zł.</p><p>Pozostałe rejony, o cenach wyraźnie niższych, to rejony dzielnicy Nowa Huta (średnio 6 tys. zł za m.kw.), mającej złe konotacje historyczne, oraz tereny podmiejskie, na których realizuje się kameralne inwestycje mieszkaniowe. Koszt metra kw. wynosi tam 5,4 tys. zł.</p><p>Blisko 60 proc. cen ofertowych w inwestycjach deweloperskich w Krakowie zawiera się w przedziale od 5 tys. do 7 tys. zł/m. kw. Poniżej tego przedziału znajduje się tylko kilka inwestycji, a pozostałe są droższe.</p><p>Na klienta zamożnego czeka niespełna 15 proc. krakowskich inwestycji, w których ceny przekraczają 10 tys.zł za m.kw.</p><p>Analitycy spodziewają się, że w drugiej połowie roku trafi na krakowski rynek śladowa ilość inwestycji mieszkaniowych, o ile w ogóle ktoś się na to zdecyduje. "Konsekwencją będzie konieczność założenia rachunku powierniczego, a oferta banków jest na dziś mizerna. Na palcach jednej ręki można policzyć banki oferujące taką usługę" - zaznaczył Krochmal.</p><p>Według jego oceny, najlepiej sprzedają się tanie, stosunkowo niewielkie lokale w końcowej fazie realizacji. Nabywcy lokali mieszkalnych w wyniku zmniejszenia się zdolności kredytowej, po wprowadzeniu kolejnych rekomendacji, ograniczyli swoje preferencje odnośnie metrażu. Mimo to, oczekują co najmniej dwóch pokoi w lokalu do 40 m. kw. To wymusza na architektach, projektujących dla deweloperów, powrót do aneksów kuchennych, na które moda odeszła kilka lat temu.</p>
Gdzie po kredyt z dopłatą do energooszczędnego domu
http://forsal.pl/artykuly/619288,kredyty_z_doplatami_do_energooszczednych_domow_w_trzech_bankach.html
2012-05-22T19:32:01Z
<p>Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ma zamiar dopłacać osobom, które zbudują lub kupią nieruchomości zużywające niewiele energii cieplnej. Projekt przewiduje dopłaty w wysokości od 10 do 15 tys. zł w przypadku zakupu energooszczędnych mieszkań i odpowiednio od 20 do 40 tys. zł w przypadku domów jednorodzinnych. Dopłaty mają więc być niezależne od wielkości i wartości nieruchomości. Mechanizm ma być podobny jak w przypadku obowiązującego dziś programu dofinansowania instalacji kolektorów słonecznych – w celu uzyskania dopłaty trzeba będzie skorzystać z finansowania bankowego. NFOŚiGW przekaże dopłatę do banku w celu nadpłaty kredytu. Byłby to więc już kolejny argument skłaniający do budowania energooszczędnych domów. Dotychczas głównymi powodami były niższe koszty ich ogrzewania oraz możliwość uzyskania tańszego źródła finansowania na budowę „ekodomu”.</p><h2>Jakiej wysokości dopłaty proponuje fundusz?</h2><p>Możliwa do uzyskania dopłata ma zależeć od typu nieruchomości (mieszkanie lub dom) i jego zapotrzebowania na ciepło. Kwota będzie wyższa, gdy zużycie ciepła nie przekracza 15 kWh/m kw. rocznie (tzw. dom pasywny), a niższa gdy nie przekracza 40 kWh/m kw. rocznie (tzw. dom niskoenergochłonny). Projekt przewiduje następujące dopłaty:</p><p>1. Dla budynków jednorodzinnych:<br />a. nieskoenergochłonnych – 20 tys. zł brutto,<br />b. pasywnych – 40 tys. zł brutto,<br />2. Dla mieszkań w budynkach wielorodzinnych:<br />a. nieskoenergochłonnych – 10 tys. zł brutto,<br />b. pasywnych – 15 tys. zł brutto,</p><p>Dopłaty proponowane w planowanym programie Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej podawane są w wartości brutto. Trzeba bowiem pamiętać, że otrzymaną dopłatę trzeba uwzględnić w rocznym rozliczeniu PIT i zapłacić od niej podatek dochodowy. Dla uproszczenia w dalszych szacunkach przyjęto, że saldo kredytu zaciągniętego na budowę energooszczędnego budynku zostanie obniżone o wartość netto dopłaty.</p><h2>Kilkanaście razy mniej za ogrzewanie „ekodomu”</h2><p>Potencjalne oszczędności na kosztach ogrzewania są znaczące. Wszystko zależy oczywiście od wielkości budynku, zapotrzebowania na energię i ceny jednostki ciepła. Można jednak przyjąć, że roczny koszt ogrzania przeciętnego mieszkania o powierzchni 50 m kw. w bloku z wielkiej płyty może wynieść 2,3 tys. zł. – wynika z szacunków Home Broker. Dla porównania w przypadku przeciętnie ocieplonego stupięćdziesięciometrowego domu z lat 90 może wynieść od 2,7 tysiąca rocznie w przypadku wykorzystania węgla, do 5,2 tys. zł w przypadku ogrzewania gazem. Tymczasem przeprowadzka do nieruchomości niskoenergochłonnej, w przypadku której zapotrzebowanie na energię nie przekracza 40 kWh w przeliczeniu na m kw. rocznie, może obniżyć rachunki do 1,7 tys. zł w przypadku ogrzewania gazem i 0,9 tys. zł w przypadku wykorzystania węgla. Jeszcze niższe byłyby koszty ogrzewania w przypadku budynku pasywnego (maksymalne zapotrzebowanie 15 kWh na m kw. rocznie). Byłoby to niecałe 0,7 tys. zł rocznie w przypadku „błękitnego paliwa” i zaledwie 0,3 tys. zł dla „czarnego złota”.</p><p>Różnice w kosztach ogrzewania najprawdopodobniej będą rosły. Trzeba bowiem pamiętać, że z roku na rok rosną ceny gazu czy popularnego w ciepłownictwie węgla. Zgodnie z danymi GUS w ciągu roku (kwiecień do kwietnia) wzrosły one aż o 16,7% w przypadku gazu, 7,6% w przypadku opału i 5,8% w przypadku ciepła z sieci miejskiej.</p><h2>Niższa marża, ale większy kredyt</h2><p>Preferencyjne warunki kredytowania dla projektów energooszczędnych oferują dziś trzy banki – BOŚ, BPH i Deutsche Bank. W przypadku pierwszej instytucji kredytować można też zakup mieszkania, a nie tylko domu, jak ma to miejsce w przypadku BPH. Różnic jest jednak więcej. Bank BPH skłonny jest obniżyć prowizję za udzielenie kredytu na „zielony dom” o 0,6 p.p. (600 zł na każde pożyczone 100 tys. złotych) w stosunku do standardowej oferty, a Deutsche Bank nawet o 2 p.p. BPH zaznacza ponadto, że przy obliczaniu zdolności kredytowej uwzględni niższe koszty utrzymania nieruchomości, czyli po prostu w tej instytucji będzie można pożyczyć więcej. Wymagane jest jednak, aby metr nieruchomości pochłaniał maksymalnie 100 kWh energii rocznie. Nie są to wysokie wymagania. Zgodnie z danymi portalu infookno.pl, w Polsce budynki wzniesione po 1998 roku potrzebują przeciętnie od 90 do 130 kWh energii rocznie. </p><p>Dalej w swojej ofercie idzie bank BOŚ. Stosuje obniżoną marżę dla kredytów na zakup lub budowę domów i mieszkań, które posiadają odnawialne źródła energii, są niskoenergochłonne (bank przyjmuje tu limit zużycia ciepła na poziomie 70 kWh na m kw. rocznie) lub pasywne (15 kWh na m kw. rocznie). W efekcie chcąc pożyczyć ponad 50 tys. zł przy wkładzie własnym na poziomie 25% trzeba się liczyć z marżą na poziomie:</p><p>1) 1,6%, gdy nieruchomość ma kolektory słoneczne, pompę ciepła lub rekuperator,<br />2) 1,5%, gdy nieruchomość jest niskoenergochłonna,<br />3) 1,3%, gdy nieruchomość posiada status „pasywnej”</p><p>Pozostaje jednak odpowiedź na pytanie - czy to się na pewno opłaca? Trzeba bowiem pamiętać, że koszt budowy pasywnego domu jest wyższy niż standardowy. Opinie o dodatkowych kosztach budowy domu pasywnego względem tradycyjnego są mocno zróżnicowane. Z informacji NFOŚiGW wynika jednak, że budowa domu pasywnego może być droższa o 20%, a niskoenergochłonnego o 10%. Gdyby więc przyjąć, że budowa tradycyjnego domu pochłonęłaby 300 tys. zł, to niskoenergochłonny kosztowałby 330 tys. zł, a pasywny 360 tys. zł. Jaka byłaby rata trzydziestoletniego kredytu w rodzimej walucie. W przypadku finansowania budowy tradycyjnego domu kredytem na przeciętnych warunkach rynkowych po otrzymaniu dopłaty w funduszu(zgodnie z danymi NBP w marcu średnie oprocentowanie wynosiło aż 6,9%) trzeba się liczyć z miesięczną ratą na poziomie 1976 zł. Budując dom niskoenergochłonny lub pasywny z wykorzystaniem finansowania w banku BOŚ można liczyć na niższą marżę, ale kwota kredytu byłoby odpowiednio o 10 lub 20% wyższa. W efekcie miesięczna rata wynosiłaby odpowiednio 1983 i 2028 zł miesięcznie, czyli więcej niż w przypadku domu tradycyjnego.</p><h2>Pasywne domy nie zawsze się opłacają</h2><p>Uwzględniając te wszystkie czynniki można oszacować, że inwestycja w „ekodom” może zwrócić się już w ciągu kilku lat jego użytkowania. Byłoby tak w przypadku budowy domu niskoenergochłonnego ogrzewanego gazem. W założonym modelu koszt budowy byłby o 30 tys. zł wyższy niż w przypadku tradycyjnego budynku. Z planowanego przez NFOŚiGW programu dopłat można by jednak liczyć na środki w wysokości 20 tys. zł brutto (16,2 tys. zł netto jeśli inwestor płaci podatek liniowy). Miesięczna rata kredytu zaciągniętego na budowę domu byłaby w energooszczędnym rozwiązaniu wyższa o niecałe 10 zł, ale roczne koszty ogrzewania aż o 3480 zł niższe. W efekcie dodatkowe nakłady na budowę niskoenergochłonnego domu zwróciłyby się po niewiele ponad 4 latach. Prawie dwukrotnie dłużej trwałoby to jeśli ten dom byłby ogrzewany węglem. W założonym przykładzie znacznie dłuższy byłby też okres zwrotu nakładów na budowę domu pasywnego. Koszty budowy domu pasywnego oszacowano bowiem na 360 tys. zł, a więc aż o 60 tysięcy więcej niż w tradycyjnym rozwiązaniu. Dopłata z NFOŚiGW przewidziana w projektowanym programie mogłaby wynieść 40 tys. zł brutto (32,4 tys. zł netto jeśli inwestor płaci podatek liniowy). Roczne oszczędności na ogrzewaniu pochłaniane byłyby jednak w dużej mierze przez wyższe koszty obsługi kredytu. W efekcie oszacowany przez Home Broker okres zwrotu nakładów na budowę domu pasywnego wyniósłby 7 lat w przypadku ogrzewania gazem i prawie 16 lat w przypadku wykorzystania węgla. Planowany przez NFOŚiGW program dopłat może skutkować skróceniem okresu zwrotu dodatkowych nakładów na budowę „ekodomów” nawet kilkukrotnie.</p><p style="color: red">Przedstawione powyżej szacunki opierają się na wielu uproszczeniach i nie są uniwersalne. Każdy przypadek należy rozważać odrębnie.</p>