© 2018 INFOR BIZNES Sp. z o. o. INFOR BIZNES Sp. z o. o. Forsal.pl: nieruchomości 2018-05-28T12:27:56+02:00 INFOR BIZNES Sp. z o. o. http://forsal.pl/atom/tagi/nieruchomosci Rząd chce rozpocząć budowę kilkadziesięciu tysięcy mieszkań w ciągu roku http://forsal.pl/artykuly/1126404,rzad-chce-rozpoczac-budowe-kilkadziesieciu-tysiecy-mieszkan-w-ciagu-roku.html 2018-05-26T13:30:30Z Mieszkanie plus będzie kompleksowym programem, w ramach którego chcemy, by w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy, co najmniej kilkadziesiąt tys. mieszkań było w budowie - mówił w sobotę premier Mateusz Morawiecki podczas spotkania z mieszkańcami Lublina.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Szef rządu przyznał, że Mieszkanie plus to "bardzo trudny, skomplikowany program, który składa się z trzech filarów". Jak mówił, pierwszym z nich to ulgi, które - jak mówił - mają sprawić, że powstawać będzie więcej mieszkań. "Drugi filar to wsparcie dla najemców, czyli dopłaty do czynszów, żeby był on jak najniższy. Co roku będzie wchodziło do tego programu kilkadziesiąt tys. osób, czyli po roku będzie to populacja, jak tutaj w Lublinie - 350 tys." - wyjaśnił Morawiecki.</p> <p>Dodał, ze trzeci filar rządowego programu Mieszkanie plus to "specjalne ustawodawstwo, łatwość w przekształceniach tak, żeby inwestorzy rzeczywiście nie musieli dwa, trzy, cztery lata czekać na zezwolenia, ale dwa, trzy, cztery, pięć miesięcy; to jest bolączka polskiego systemu budowania" - ocenił. Wskazał, że decyzja ws. przekształceń będzie należeć do samorządowców.</p> <p>"Jeżeli samorząd będzie chciał, będą tereny tak jak w Białej Podlaskiej, (...) to pomożemy zbudować i będą te dopłaty do czynszu. Będzie to kompleksowy program, do którego w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy chcemy, by co najmniej kilkadziesiąt tys. mieszkań było w budowie" - dodał.</p> <p>Morawiecki podkreślił, że w planach rządu znajduje się także program zwiększania miejsc pracy. "Bezrobocie, które jeszcze 3-4 lata temu wynosiło kilkanaście, a w niektórych powiatach przekraczało nawet dwadzieścia procent, (...) dzisiaj to bezrobocie w skali kraju porównywane przez Komisję Europejską oscyluje wokół 4,5 proc. Jesteśmy na piątym miejscu w UE, (...) na jednym z najniższych poziomów bezrobocia w Unii Europejskiej" - mówił premier.</p> Morawiecki o Mieszkaniu Plus: 3 mln tanich mieszkań to śmiały cel, ale wykonalny http://forsal.pl/artykuly/1126392,morawiecki-o-mieszkaniu-plus-3-mln-tanich-mieszkan-to-smialy-cel-ale-wykonalny.html 2018-05-26T11:19:38Z Biała Podlaska to miasto symboliczne, tutaj rozpoczynamy program budowy i oddawania "mieszkań plus", który jest wielką alternatywą dla rzeczywistości, która do tej pory panowała - mówił w sobotę premier Mateusz Morawiecki w Białej Podlaskiej.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Premier Morawiecki wziął udział w przekazaniu kluczy do lokali wybudowanych w ramach rządowego programu <b>Mieszkanie Plus w Białej Podlaskiej.</b> W trakcie uroczystości klucze do mieszkań przekazano dwóm rodzinom, pozostałe 184 wprowadzą się na przełomie maja i czerwca.</p><p>Przed wystąpieniem premiera odczytano list od prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który ocenił, że kolejne rządy po 1989 r. zaniedbały budownictwo powszechne. "W ramach programu +Mieszkanie Plus+ chcielibyśmy wybudować w najbliższych latach od 2,5 do 3 mln tanich mieszkań. To śmiały cel, ale wykonalny" - zaznaczył w liście Kaczyński.</p><p>Prezes PiS stwierdził w liście, że sobotnia uroczystość "napawa optymizmem". "Te 3 budynki nie będą elementem kamiennej pustyni, ale częścią osiedla z terenami zielonymi, placami zabaw dla dzieci oraz parkingami" - dodał Kaczyński.</p><p>Premier Morawiecki w swoim wystąpieniu powiedział, że "Prawo i Sprawiedliwość buduję tę przestrzeń wolności dla Polaków, Prawo i Sprawiedliwość tworzy i organizuje na nowo rzeczywistość gospodarczą i społeczną. To pierwszy rząd przez te ostatnie 25 lat - z krótkim interwałem na lata 2005-2007 - który patrzy wyłącznie przez pryzmat potrzeb ludzi" - mówił w sobotę w Białej Podlaskiej premier Mateusz Morawiecki.</p><p>Szef rządu, nawiązując do budowy mieszkań w ramach programu Mieszkanie plus, powiedział, że na jednym z ostatnich spotkań podeszła do niego pani Aneta z mężem - rodzice trójki dzieci, którzy - jak dodał - chcieli na stałe wyjechać z Polski. Zadeklarowali jednak, że jeśli w innych miastach Polski będą powstawały tanie mieszkania na wynajem z opcją dojścia do własności, to pozostaną w kraju.</p><p>"Mogę powiedzieć pani Anecie, jej mężowi i myślę, że milionom polskich rodzin, że to jest nasze zobowiązanie, tak właśnie chcemy działać" - zapewnił Mateusz Morawiecki.</p><p>Morawiecki w Białej Podlaskiej zwrócił uwagę na transparent z napisem "Alternatywy 4" - nawiązujący do polskiego serialu w reż. Stanisława Barei - który pojawił się na miejscu konferencji. "W tych okolicznościach potrzebujemy właśnie alternatywy. Naszym przeciwnikom politycznym przypominamy, że jesteśmy alternatywną dla całego społeczeństwa, żeby nie tylko elity miały dobrze, ale żeby całe społeczeństwo, rok po roku miało coraz lepiej" - zaznaczył szef rządu.</p><p>Premier zwracając się do przeciwników politycznych podkreślił, że rząd Prawa i Sprawiedliwości chce "zbudować alternatywę, która będzie Polską dla całego społeczeństwa, Polską dla wszystkich". "Przede wszystkim chcemy, żeby Polska była jak najbardziej demokratyczna i wolna, a to znaczy, że te cztery największe wartości, o które chodzi całemu społeczeństwu: rodzina, praca, godna płaca i mieszkanie - to wszystko jak w soczewce ma odzwierciedlenie w programie Mieszkanie Plus" - mówił Morawiecki.</p><p>"Dlatego będziemy te mieszkania w ciągu najbliższych pięciu, dziesięciu latach budować, jeżeli tylko społeczeństwo polskie nam zaufa, bo jesteśmy najbardziej prospołecznym rządem ostatnich trzydziestu lat" - podkreślił szef rządu.</p><p>Minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński zaznaczył w trakcie wystąpienia w Białej Podlaskiej, że w sobotę mieszkania oddawane są w niewielkiej Białej Podlaskiej, ale w całej Polsce potrzebujących jest dużo więcej. "Nasze specjalne działania w ramach Mieszkania Plus są nakierowane do tej części naszego społeczeństwa, której nie stać na kupno nowego mieszkania, nie stać na sięgnięcie po kredyt w banku, często również nie stać na sięgnięcie po pieniądze na najem (...). To około 40 proc. naszego społeczeństwa, to około 15 mln Polaków, którzy są w takiej sytuacji" - poinformował szef resortu inwestycji i rozwoju.</p><p>Minister mówił m.in. o wprowadzanych zmianach prawnych, zwracając uwagę, że szczególnie ważna jest tzw. specustawa mieszkaniowa. "Lada dzień skierujemy tę ustawę do naszego parlamentu" - powiedział. Przypomniał, że "pozwoli ona na znaczne przyspieszenie, znaczne zwiększenie skali programu Mieszkanie Plus".</p><p>W Białej Podlaskiej opłata za wynajem 40-metrowego mieszkania wyniesie około 650 zł, a mieszkania 51-metroweego – około 800 zł. Koszt ten uwzględnia opłaty eksploatacyjne. Każda rodzina będzie indywidualnie rozliczać się ze zużycia mediów.</p><p>Rodziny nie zapłacą czynszu do końca wakacji.</p><p>Mieszkania w Białej Podlaskiej to kolejne lokale w ramach Mieszkania Plus przekazane najemcom. Pierwsi lokatorzy wprowadzili się do mieszkań pod koniec kwietnia. Zamieszkali oni w 96 lokalach w Siedleminie koło Jarocina, przy ul. Głównej.</p><p>Celem programu Mieszkanie plus jest zwiększenie podaży mieszkań na wynajem. Trzonem tego rządowego programu są inwestycje realizowane przez BGK Nieruchomości.</p><p> BGKN ma w przygotowaniu ponad 25 tys. mieszkań, z czego ponad 2 tys. w budowie. Łączna wartość przygotowywanych inwestycji przekracza 6 mld zł. Inwestycje są realizowane m.in. w oparciu o projekty modelowego domu wielorodzinnego, nagrodzone w ogólnopolskim konkursie architektoniczno-urbanistycznym.</p><p><a href="http://forsal.pl/gospodarka/polityka/artykuly/1126367,morawiecki-mamy-bledne-wyobrazenie-ze-nasza-gospodarka-zalezy-od-srodkow-unijnych.html">Morawiecki: Mamy błędne wyobrażenie, że nasza gospodarka zależy od środków unijnych</a></p> Soboń: Efektem specustawy może być spadek cen mieszkań http://forsal.pl/artykuly/1126383,sobon-efektem-specustawy-moze-byc-spadek-cen-mieszkan.html 2018-05-26T09:43:03Z Specustawa jest kluczowa, jeżeli chcemy uruchomić pod inwestycje mieszkaniowe nowe tereny Skarbu Państwa lub przekształcić szybko tereny samorządowe - powiedział PAP wiceminister inwestycji i rozwoju Artur Soboń. Dodał, że efektem projektowanej specustawy może być spadek cen mieszkań.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Jak zaznaczył Soboń, "ten projekt z punktu widzenia deweloperów jest obojętny". "Oni swoje inwestycje planują z dużym wyprzedzeniem. Jedyne, w jaki sposób projekt może wpłynąć na deweloperów, to wysokość uwzględnianych w cenie mieszkania marż" - tłumaczył. </p> <p>Zdaniem wiceministra projekt jest "absolutnie kluczowy", jeżeli chcemy uruchomić pod inwestycje mieszkaniowe tereny Skarbu Państwa lub szybko przekształcić tereny samorządowe. "Specustawa uruchomi dodatkowe tereny, znakomicie położone, dobrze skomunikowane i często bardziej dostępne cenowo. Na większości z nich nie ma teraz możliwości realizacji budownictwa mieszkaniowego" - powiedział. </p> <p>Soboń stwierdził, że te "zablokowane" w miastach tereny są jedną z przyczyn rozlewania się miast na tereny peryferyjne. W jego ocenie jest to złe zjawisko, bo "tworzy koszty społeczne dla ich mieszkańców, a także dla gminy czy samorządu, która musi tworzyć infrastrukturę publiczną". </p> <p>Jak zaznaczył, w miastach jest ogromny potencjał terenów poprzemysłowych, rolnych, pokolejowych i innych, które można wykorzystać pod budownictwo mieszkaniowe. Dodał, że teraz takie przekształcenie jest na tyle długotrwałe, że inwestorzy wybierają mocno oddalone tereny przy granicach administracyjnych miast bądź poza nimi. "Ta ustawa pozwoli wykorzystać te grunty. Skróci ona czas przygotowania inwestycji do roku, w niektórych przypadkach nawet do pół roku" - mówił. </p> <p>Wiceszef MIiR zaznaczył, że ustawa ma obowiązywać 10 lat. "Jeżeli będziemy budowali 200 tys. mieszkań rocznie, to przez 10 lat powstanie 2 mln nowych mieszkań. Wtedy będzie trzeba dokonać rewizji i na nowo ocenić konieczność rządowych programów oraz sposób prowadzenia polityki mieszkaniowej" - podsumował. </p> <p>Projekt specustawy mieszkaniowej MIiR zakłada usprawnienie procesu przygotowania inwestycji - w zakresie pozyskiwania dostępu do terenu, a także przyspieszenie wydawania decyzji administracyjnych. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/nieruchomosci/mieszkania/artykuly/1125699,gdzie-pekna-mieszkaniowe-banki.html">Gdzie pękną „mieszkaniowe bańki”?</a></p> Gronkiewicz-Waltz była celowo odcinana od informacji o reprywatyzacji? http://forsal.pl/artykuly/1126052,gronkiewicz-waltz-byla-celowo-odcinana-od-informacji-o-reprywatyzacji.html 2018-05-24T17:20:36Z Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz była celowo odcinana od informacji o podejrzeniach ws. nieprawidłowości przy reprywatyzacji przez ludzi, którym zależało na "zamydleniu obrazu sytuacji" - ocenił w czwartek przed komisją weryfikacyjną były burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Wiceprzewodniczący komisji Sebastian Kaleta pytał Bartelskiego, jak często rozmawiał z prezydent stolicy Hanną Gronkiewicz-Waltz o reprywatyzacji i możliwych nieprawidłowościach. Świadek zeznał, że rozmawiał z nią bardzo często. "Jeżeli się zdarzyło, że miałem podejrzenia nieprawidłowości, to nie było innej możliwości tylko forma pisemna, to były zbyt poważne sprawy, żeby sobie przy herbatce rozmawiać. Było kilka takich pism" - powiedział Bartelski.</p> <p>"Jestem przekonany, że celowo Hanna Gronkiewicz-Waltz była odcinana od tego typu informacji" - dodał b. burmistrz Śródmieścia.</p> <p>Dopytywany przez kogo, odpowiedział, że "przez ludzi którym zależało na zamydleniu obrazu sytuacji". Bartelski podkreślił, że napisał "bardzo poważne pismo" do Gronkiewicz-Waltz ws. indemnizacji, ale stanowisko BGN-u nie zmieniło się.</p> <p>Dodał też, że "w pewnych sprawach różnił się" z byłym dyrektorem BGN Marcinem Bajko. I zarówno on, radni, jak i inni burmistrzowie przekazywali Gronkiewicz-Waltz uwagi wobec Bajki i innych urzędników BGN. Bartelski zaznaczył, że prezydent Warszawy miała duże zaufanie do podległych jej urzędników o czym mu mówiła. Świadek dodał, że dziś Gronkiewicz-Waltz uważa, że została wprowadzona w błąd i "bardzo tego żałuje".</p> <p>Na rozprawie zaprezentowano fragment programu telewizyjnego z 2010 r., w którym Bartelski mówił, że teren parku przy ul. Szarej zostanie zabudowany. Kaleta pytał Bartelskiego skąd już wtedy wiedział, że powstaną tam budynki.</p> <p>Bartelski odpowiedział: "Bo takie wówczas były plany miasta". Jak mówił, był procedowany plan dla obszaru ul. Szarej, został on zlecony prywatnej pracowni przez miejskie Biuro Architektury. Dodał, że wiedział, iż zaraz będzie zwrot nieruchomości i ubiega się o nią osoba, która już wystąpiła o warunki zabudowy do Biura Architektury.</p> <p>"Była jasna odpowiedź, że ten teren będzie zabudowywany. Po tym, jak wybuchła cała awantura i to było już po tym materiale (telewizyjnym) władze miasta nakazały zmianę kierunku prac" - powiedział Bartelski. Dodał, że przez rok powstawał plan dla obszaru przy ul. Szarej z zabudową.</p> <p>Następnie Kaleta pytał świadka, jak często spotykał się z biznesmenem, który odzyskał teren przy ul. Szarej, Maciejem M., Bartelski odpowiedział, że ws. ul. Szarej było parę spotkań. "To były trudne spotkania, pan Maciej M. jest osobą o dużym temperamencie, krzyczał, że urzędnicy rzucają mu kłody pod nogi, odgrażał się, że będzie występował z pozwami" - powiedział Bartelski.</p> Stołeczny ratusz wbrew interesowi publicznemu http://forsal.pl/artykuly/1125946,stoleczny-ratusz-wbrew-interesowi-publicznemu.html 2018-05-24T12:14:42Z Urzędnicy szukali sposobu, jak unicestwić decyzję SKO ograniczającą zwroty nieruchomości. W wewnętrznej notatce podkreślono, że sprawa dotyczy córki byłego prezydenta Komorowskiego.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc">4 maja 2017 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Warszawie stwierdziło, że stołeczny ratusz przy zwrocie nieruchomości przy ul. Odolańskiej 7 w sposób rażący naruszył prawo. Powinien bowiem zbadać przesłankę posiadania nieruchomości, ujętą w art. 7 dekretu Bieruta, zaś w zasadzie tego nie zrobił. Decyzja SKO w praktyce była dla władz Warszawy korzystna. Wynikało z niej co prawda, że urzędnicy przez lata niesłusznie dokonali zwrotu wielu nieruchomości. Ale jednocześnie pojawiło się jasne stanowisko, że gdy w 1945 r. właściciel nieruchomości nie był w jej posiadaniu, to dziś zwrot jego spadkobiercom się nie należy. Mówiąc jeszcze prościej: orzeczenie SKO mogłoby zahamować falę zwrotów.</p><p class="tresc">W ratuszu po jego doręczeniu jednak korki od szampana nie wystrzeliły. Damian Poznański, naczelnik wydziału spraw dekretowych, w notatce przekazanej dyrektorowi biura spraw dekretowych i wiceprezydentowi miasta Witoldowi Pahlowi, zastanawiał się, co miasto może zrobić, by wzruszyć decyzję SKO.</p><p class="tresc">– To skandal. Zamiast cieszyć się z linii orzeczniczej pozwalającej zachować nieruchomości w majątku publicznym, urzędnicy zaczęli szukać sposobu, by je dalej zwracać – oburza się Jan Śpiewak, aktywista związany z Wolnym Miastem Warszawa.</p><p class="tresc">– Zamiast przyznać się do błędu, który skutkował wyprowadzeniem z publicznego majątku wartych kilka miliardów nieruchomości, urzędnicy woleli kryć swą niekompetencję do końca – dodaje.</p><p class="tresc">Damian Poznański w notatce wskazał, że „jedynym prawnym sposobem wzruszenia decyzji SKO jest wystąpienie do Rzecznika Praw Obywatelskich”. Przypomniał też swym przełożonym, że w zreprywatyzowanej już nieruchomości jeden z lokali nabyła córka byłego prezydenta, Elżbieta Komorowska.</p><p class="tresc">Zapytaliśmy urzędników ratusza, dlaczego szukali sposobu na wzruszenie tak naprawdę korzystnej dla nich decyzji. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że z jednej notatki wewnętrznej nie można wyciągać tak daleko idących wniosków. I że najważniejsze jest to, że ostatecznie ratusz do RPO z wnioskiem o zajęcie się sprawą nie wystąpił. Postanowiliśmy to sprawdzić w Biurze RPO. Efekt?</p><p class="tresc">– W ubiegłym roku zwróciło się do Biura RPO miasto stołeczne Warszawa z prośbą o interwencję w tej sprawie, wkrótce po wydaniu decyzji przez SKO – wyjaśnia Anna Kabulska z zespołu kontaktów z mediami Biura RPO.</p><p class="tresc">W przekazanej nam kopii pisma z 24 października 2017 r. adresowanego do wiceprezydenta Witolda Pahla, podpisanego osobiście przez RPO Adama Bodnara, czytamy, że rzecznik sprawą się nie zajmie. Powód? „Za potrzebą udziału rzecznika w postępowaniu nie przemawia konieczność ochrony praw i wolności obywatelskich. W mojej ocenie orzeczenie SKO w tej konkretnej sprawie ich bowiem nie naruszyło” – pisze Adam Bodnar.</p><p class="tresc">Zapytaliśmy ratusz ponownie, tym razem, dlaczego wprowadzono nas w błąd. – Jest tyle spraw, że musieliśmy o tym wniosku do rzecznika zapomnieć – usłyszeliśmy.</p><p class="tresc">Zdaniem Jana Śpiewaka sprawą powinna pilnie zająć się prokuratura. – Jeśli miasto ma na stole nowe orzeczenie SKO, które pozwoli zachować nieruchomości, a powołuje się na nieliczne wyroki sprzed dekady niekorzystne dla Skarbu Państwa, zaś orzeczenie korzystne stara się unicestwić – jak to inaczej nazwać niż niegospodarnością? – pyta Śpiewak.</p><p class="tresc">Z naszych informacji wynika, że śledczy w ostatnich tygodniach zaczęli się interesować tą sprawą.</p><p class="tresc">Piotr Rodkiewicz, dyrektor biura spraw dekretowych w magistracie, przyznaje, że „notatka była, jaka była, ale miała ona jedynie wewnętrzny charakter”.</p><p class="tresc">– Dla mnie kluczowy był wniosek, że naczelnik Poznański uważa stanowisko SKO za błędne. Też tak sądzę – zapewnia Rodkiewicz. I dodaje, że nieuprawnione jest mówienie, że urzędnicy wybrali interes osób robiących na reprywatyzacji biznes, a nie chęć zachowania nieruchomości w miejskim zarządzie.</p><p class="tresc">– Notatkę do sprawy nieruchomości przy ul. Odolańskiej 7 należy postrzegać w kontekście ogółu spraw. Orzeczenie SKO mogło być korzystne dla miasta w tej jednej sprawie, ale niekorzystne w wielu innych – tłumaczy dyrektor.</p><p class="tresc">W aspekcie prawnym sprawa dotyczy interpretacji wciąż stosowanego art. 7 dekretu Bieruta. Zgodnie z art. 7 ust. 1 wnioskujący o zwrot gruntu (lub odszkodowanie) musiał spełnić trzy przesłanki. Jedną z nich było posiadanie nieruchomości. Tymczasem przez lata stołeczni urzędnicy weryfikowali spełnienie tylko dwóch przesłanek. Nie sprawdzali tego, czy w chwili wywłaszczenia ktoś na danym terenie rzeczywiście mieszkał lub nim zarządzał.</p><p class="tresc">Zdaniem komisji weryfikacyjnej oraz wielu autorytetów prawniczych – popełniono błąd, przez który niesłusznie zwrócono ogromny majątek. Zdaniem miejskich urzędników – w XXI w. nie sposób sprawdzić, czy ktoś był w posiadaniu nieruchomości w 1945 r., dlatego utożsamiano tę przesłankę z prawem własności.</p><p class="tresc">„To, że ktoś nie siedział na swojej kupie gruzu – bo przecież często były to tereny zniszczone przez wojnę, wcale nie znaczy, że opuścił nieruchomość. Był i właścicielem, i posiadaczem” – tłumaczył na łamach książki „Reprywatyzacja warszawska. Byli urzędnicy przerywają milczenie” wieloletni szef biura gospodarowania nieruchomościami w stołecznym ratuszu Marcin Bajko.</p><p class="tresc">Sprawą Odolańskiej 7 niebawem zajmie się komisja weryfikacyjna. Zapewne będzie chciała ustalić, czy i ewentualnie jakie znaczenie dla działań stołecznych urzędników miało to, że jeden z lokali od aresztowanej później Marzeny K. kupiła córka prezydenta Bronisława Komorowskiego.</p><p class="tresc">– Zastanawiające jest to, że w urzędowej notatce naczelnik wydziału zwraca uwagę przełożonym, że lokal kupiła pani Komorowska. Dlaczego nie wspomina o kilkudziesięciu innych osobach? W czym pani Komorowska jest od nich lepsza? Czy miała to być forma zachęty do prób wzruszenia decyzji, by córka prezydenta nie miała kłopotów związanych z zakupem mieszkania w niezgodnie z prawem przekazanej kamienicy? – zastanawia się Jan Śpiewak.</p><p class="tresc">Piotr Rodkiewicz zapewnia, że dla działań miasta fakt zamieszkiwania lokalu przez córkę Bronisława Komorowskiego nie miał żadnego znaczenia. A w notatce wzmianka o tym znalazła się najprawdopodobniej po to, by uczulić najważniejsze osoby w mieście, że sprawa budzi zainteresowanie mediów.</p><p class="pasek-win">OPINIA</p><h2><b>Przesłanka posiadania jest kluczowa w ocenie prawidłowości wywłaszczenia</b></h2><p class="tresc"><em>Sebastian Kaleta, zastępca przewodniczącego komisji ds. reprywatyzacji nieruchomości warszawskich:</em></p><p class="tresc">Urzędnicy stołecznego Biura Gospodarowania Nieruchomościami przez lata nie zwracali uwagi na kluczową z&#160;perspektywy dekretu Bieruta przesłankę posiadania. Kiedy Trybunał Konstytucyjny to wytknął, ratusz zaczął pokrętnie tłumaczyć swoje błędy tym, iż posiadanie równa się własności. Podobnie zeznawali kolejni urzędnicy przed komisją weryfikacyjną. Uzasadnienie to jest dla każdego prawnika zaznajomionego z&nbsp;podstawami prawa cywilnego dosyć kuriozalne.</p><p class="tresc">Na czym zatem powinno polegać posiadanie w&nbsp;myśl dekretu i&nbsp;dlaczego powinno być badane? Zrujnowana Warszawa potrzebowała odbudowy, setki tysięcy warszawiaków zmarło wskutek niemieckiej agresji lub wyemigrowało. Posiadanie oznacza w&nbsp;tych okolicznościach możność (corpus possesionis) i&nbsp;chęć (animus rem sibi habendi) odbudowania z&nbsp;gruzów zburzonych kamienic, a&nbsp;w&nbsp;przypadku tylko tych uszkodzonych możność i&nbsp;chęć zajmowania się nimi, usunięcia zniszczeń i&nbsp;bieżącego zarządzania. Gdyby rozumieć przesłankę posiadania, tak jak obecnie próbuje to wskazać ratusz, do dziś mielibyśmy w&nbsp;centrum Warszawy stosy gruzów. Dekret Bieruta w&nbsp;tym aspekcie należy porównywać do aktów prawnych, które stały się podstawą wielkiej przebudowy i&nbsp;modernizacji Paryża w&nbsp;XIX wieku. Z&nbsp;tych słusznych koncepcji urbanistycznych chciano skorzystać w&nbsp;zrujnowanej Warszawie. Rządy komunistów jednak tę koncepcję wykorzystały do totalnego wywłaszczenia. Nie zmienia to jednak faktu, że analizując dekret z&nbsp;perspektywy dzisiaj obowiązujących zasad demokratycznego państwa prawnego, przesłanka posiadania jest kluczowa w&nbsp;ocenie prawidłowości wywłaszczenia. W&nbsp;przypadku braku posiadania, które należy interpretować z&nbsp;pozycji możności i&nbsp;chęci gospodarowania nieruchomością na dzień stosowania dekretu, właścicielowi należeć się powinno odszkodowanie, a&nbsp;nie zwrot w&nbsp;naturze, tym bardziej że faktycznie przez kolejne dekady nieruchomości były odbudowywane i&nbsp;utrzymywane przez warszawiaków. Z&nbsp;tych powodów niewątpliwie w&nbsp;każdej sprawie dekretowej posiadanie powinno być przez urzędników badane w&nbsp;toku postępowania. Dobrze, że doktryna powoli dostrzega ten aspekt, który dotychczas był pomijany, a&nbsp;ma ogromne znaczenie dla uznania, czy poszczególne nieruchomości w&nbsp;ogóle kwalifikowały się do reprywatyzacji po 1989 r.</p> Boom na rynku nieruchomości w Londynie wreszcie się kończy. Czy nadchodzi tąpnięcie? http://forsal.pl/artykuly/1125742,boom-na-rynku-nieruchomosci-w-londynie-wreszcie-sie-konczy-czy-nadchodzi-tapniecie.html 2018-05-24T19:48:32Z Lance Paul wystawił swoją nieruchomość w zachodniej części Londynu na sprzedaż w maju zeszłego roku, żądając 1,5 miliona funtów. Po roku cenę obniżył już do 1,1 miliona i wciąż nie ma nabywcy.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Mieszkanie oglądało kilkadziesiąt osób, kilka z nich zaproponowało bardzo niskie kwoty. Właściciel, 71-letni emerytowany animator, rozważa teraz ofertę niebezpiecznie bliską najniższej cenie, poniżej której obiecał sobie pod żadnym warunkiem nie schodzić. Możliwe, że ją przyjmie.</p><p>„Ze swojego punktu widzenia boję się, że skoro sytuacja jest tak bardzo zmienna, ceny mogą spaść jeszcze bardziej”, mówi.</p><p>Podobnie myśli wielu właścicieli nieruchomości w Londynie. Zastanawiają się, czy powinni przyjmować te oferty, które się pojawiają na słabnącym rynku, czy może przeczekać spadki cen, licząc na to, że są tymczasowe. Przez większą część ostatnich czterech dekad czekanie było dobrą strategią. Nie wiadomo jednak, czy brexit i stopniowe wycofywanie polityki łatwych pieniędzy na świecie nie sprawi, że bieżący zastój nie przerodzi się w coś gorszego. </p><p>„Na londyńskim rynku nieruchomości impreza dobiegła końca i powoli zaczyna się kac”, mówi Neal Hudson, założyciel firmy badawczej Residential Analysts. „Spadek popytu związany z brexitem czy wzrost stóp procentowych mogą stanowić dla właścicieli i inwestorów dodatkowy argument za sprzedażą”.</p><p>Od roku 1973, kiedy Wielka Brytania wstąpiła do Unii Europejskiej, średnia cena nieruchomości w Londynie wzrosła 36-krotnie. Ostatnie znaczące odwrócenie tego trendu nastąpiło podczas kryzysu finansowego, kiedy to ceny spadły o około 20 procent. Od 2009 roku wzrosły jednak prawie dwukrotnie.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/swiat/brexit/artykuly/1124810,unijny-exodus-brytyjczycy-zaczynaja-tesknic-za-polskimi-pracownikami.html" title="Unijny exodus. Brytyjczycy zaczynają tęsknić za polskimi pracownikami">Unijny exodus. Brytyjczycy zaczynają tęsknić za polskimi pracownikami</a></p><p>Tym razem spadki cen są póki co niewielkie. W lutym w Londynie zanotowano pierwszy roczny spadek cen od ponad ośmiu lat i wyniósł on 0,1 proc. W marcu roczny spadek wyniósł 0,7 proc., jednak w droższych dzielnicach w centrum miasta był on większy, a na rynku pojawiają się też czynniki zapowiadające dalsze spadki, takie jak czas potrzebny na sprzedanie nieruchomości.</p><p>Pesymiści obawiają się, że niektóre z filarów, na których opierał się długoterminowy wzrost cen nieruchomości w Londynie – od rekordowo niskich stóp procentowych po hojne wsparcie ze strony rządu – są zagrożone.</p><p>Przewaga inwestycyjna nieruchomości nad obligacjami maleje, a rząd zwiększa podatki na zakup drugiej nieruchomości i wprowadza zmiany w ulgach podatkowych na kredyty na zakup nieruchomości na wynajem. Do tego nad wszystkim tym wisi widmo brexitu, którego planowana data wypada za niecały rok, a warunki pozostają niejasne.</p><p>Nie wszyscy uważają jednak, że brexit czy podwyżka stóp procentowych wywrócą rynek nieruchomości do góry nogami. Spadek wartości funta po referendum dotyczącym wyjścia z Unii Europejskiej w 2016 roku osłabił nieco jego skutki, ponieważ nieruchomości w Londynie stały się w tym momencie bardziej atrakcyjne dla inwestorów z zagranicy. Perspektywa słabej waluty wciąż jest polisą ubezpieczeniową na wypadek nieuporządkowanego brexitu, twierdzi Savvas Savouri, główny ekonomista Toscafund Basset Management LP. Patrzy on optymistycznie na rynek nieruchomości i popiera wyjście kraju z UE.</p><p>Widzi on jednak pewne ryzyko polityczne wykraczające poza brexit – jest to według niego możliwość, że lider Laburzystów Jeremy Corbyn zostanie premierem. Podczas zeszłorocznych wyborów obiecywał on wprowadzenie ograniczeń wysokości czynszów i inne, mniej korzystne dla biznesu rozwiązania. Ekonomista sądzi, że jeśli do władzy dojdzie Partia Pracy, funt się załamie, a kapitał zacznie uciekać z Wielkiej Brytanii w zatrważającym tempie.</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/nieruchomosci/aktualnosci/artykuly/1123235,dlaczego-ceny-nowych-mieszkan-rosna-tak-szybko-opinie-ekspertow.html" title="Dlaczego ceny nowych mieszkań rosną tak szybko? [OPINIE EKSPERTÓW]">Dlaczego ceny nowych mieszkań rosną tak szybko? [OPINIE EKSPERTÓW]</a></p> Gdzie pękną „mieszkaniowe bańki”? http://forsal.pl/artykuly/1125699,gdzie-pekna-mieszkaniowe-banki.html 2018-05-24T19:46:54Z Niski poziom stóp procentowych w połączeniu z globalnym ożywieniem gospodarczym, stwarza sprzyjające warunki dla szybkich wzrostów cen domów i lokali. Właśnie dlatego wiele rynków już odrobiło cenowe spadki, które miały miejsce po eskalacji globalnego kryzysu w 2008 r. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Szybko rosnące ceny nieruchomości mieszkaniowych, przyciągają uwagę ekspertów. Globalne przedsiębiorstwo finansowe UBS niedawno opublikowało ciekawą analizę dotyczącą dużych miast, które najbardziej są zagrożone pęknięciem „mieszkaniowej bańki”. Na tej liście nie znajdziemy metropolii z Polski. Zostały tam jednak wymienione stolice krajów członkowskich UE.</p><h2><b>Nieruchomościowe ryzyko koncentruje się np. w Sztokholmie </b></h2><p>Każda analiza dotycząca adekwatności cenowej nieruchomości mieszkaniowych, musi ustalać pewien punkt odniesienia. W przeciwnym razie, niemożliwe będzie wskazanie rynków, na których ceny metrażu są zbyt niskie lub wysokie względem warunków ekonomicznych. Analitycy UBS ocenili ceny domów i lokali ze światowych metropolii przy uwzględnieniu takich czynników jak: dostępność metrażu za wynagrodzenie, rentowność najmu, zmiana długu hipotecznego do PKB, zmiana udziału budownictwa w PKB oraz zmiana kosztów zakupu lokalnych nieruchomości na tle kraju. Po odpowiednim uśrednieniu i przeskalowaniu wymienionych wskaźników przez ekspertów portalu RynekPierwotny.pl, powstał swoisty indeks adekwatności cen na rynku mieszkaniowym. Wspomniany indeks przyjmuje następujące wartości: </p><ul><li>ponad (+1,5) - duże ryzyko pęknięcia „bańki cenowej” na rynku domów i mieszkań</li><li>od (+0,5) do (+1,5) - ceny nieruchomości mieszkaniowych zbyt wysokie względem warunków ekonomicznych</li><li>od (-0,5) do (+0,5) - ceny nieruchomości mieszkaniowych adekwatne względem warunków ekonomicznych</li><li>od (-1,5) do (-0,5) - ceny nieruchomości mieszkaniowych zbyt niskie względem warunków ekonomicznych</li></ul><p>Największe zainteresowanie wzbudzają oczywiście miasta z wartością indeksu ponad 1,5 wskazującą na największe ryzyko pęknięcia „bańki mieszkaniowej” oraz załamania rynku. Do tej grupy zalicza się Toronto, Sztokholm, Monachium, Vancouver, Sydney, Londyn, Hong Kong oraz Amsterdam. Przypadki Sztokholmu i Toronto są najbardziej niepokojące. W szwedzkiej stolicy realne ceny nieruchomości mieszkaniowych podwoiły się przez dwanaście ostatnich lat. Oprócz niskich stóp procentowych, przyczyną takich wzrostów była m.in. presja imigracyjna i polityka podatkowa państwa mocno wspierająca posiadaczy kredytów mieszkaniowych. Co ciekawe, jeszcze szybszy wzrost cen mieszkań i domów odnotowano w dalekim dla nas Toronto. Na terenie tego kanadyjskiego miasta, realne ceny metrażu wzrosły o 50% przez ostatnie pięć lat. </p><h2><b> Trudno znaleźć nieprzewartościowaną cenowo metropolię …</b></h2><p>Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl ciekawie przedstawiają się również wyniki analizy dotyczące innych metropolii. Obecność Londynu w grupie miast o najmniej adekwatnym poziomie cen metrażu, raczej nie stanowi niespodzianki. Co ciekawe, jeszcze gorzej od Londynu wypadło Monachium. Stolica Bawarii ze względu na zainteresowanie wielu inwestorów, staje się coraz mniej przyjaznym miejscem dla nabywców mieszkań. Wzrostu monachijskich cen wspomaganego m.in. przez niski poziom stóp procentowych EBC i napływ młodych pracowników, nie zahamowała dość konserwatywna polityka kredytowa niemieckich banków. W grupie metropolii z przewartościowanymi cenami metrażu, znalazło się inne wiodące gospodarczo miasto z Niemiec. Mowa o Frankfurcie nad Menem. </p><p>Trzeba również odnotować, że niewiele metropolii analizowanych przez UBS, obecnie cechuje się poziomem cen metrażu adekwatnym m.in. do możliwości nabywczych mieszkańców. Do tej grupy zaliczono Boston, Singapur, Nowy Jork oraz Mediolan. Swoistą ciekawostką jest Chicago, czyli jedyna metropolia ze zbyt niskim poziomem cen nieruchomości mieszkaniowych. Pozycja Chicago w powyższym zestawieniu może wynikać z faktu, że stricte ekonomiczna analiza UBS nie uwzględniła wpływu wysokiej przestępczości na ceny metrażu w tym mieście. </p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/nieruchomosci/aktualnosci/artykuly/1125335,suma-przyznanych-odszkodowan-reprywatyzacyjnych-wynosi-ponad-216-tys-zl.html">Przyznano odszkodowania reprywatyzacyjne na ponad 216 tys. zł. Jest 100 kolejnych wniosków</a></p> 10 tys. mieszkań już w 2019 roku. Soboń zapowiada budowę w Warszawie w ramach Mieszkania plus http://forsal.pl/artykuly/1125365,10-tys-mieszkan-juz-w-2019-roku-sobon-zapowiada-budowe-w-warszawie-w-ramach-mieszkania-plus.html 2018-05-22T08:59:56Z W przyszłym roku w Warszawie ma ruszyć np. budowa osiedla przy ul. Karczunkowskiej, gdzie powstanie niespełna 3 tys. mieszkań - powiedział we wtorek wiceszef MIiR Artur Soboń. Dodał, że w całej stolicy w ramach programu Mieszkanie plus w 2019 r. rozpocznie się budowa ponad 10 tys. mieszkań.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"Mamy takie lokalizacje, które są <b>gigantycznymi realizacjami</b>. Mamy pomysły na <b>minimiasta </b>w ramach dużych miast, całe osiedla" - mówił wiceszef resortu inwestycji i rozwoju na antenie Radia Plus.</p> <p>Soboń zapowiedział, że w Warszawie ma się rozpocząć w przyszłym roku budowa osiedla przy ul. Karczunkowskiej. "To są tzw. Nowe Jeziorki, gdzie jest dostęp do stacji kolejowej, gdzie teren jest atrakcyjny, bo jest komunikacja publiczna" - wskazał. </p> <p>Wiceminister zaznaczył, że kończy się właśnie konkurs na koncepcję osiedla. "Tam powstanie niespełna 3 tys. mieszkań, i te 3 tys. mieszkań to jest ok. 10 tys. ludzi" - powiedział. Dodał, że w całej Warszawie będzie to na pewno powyżej 10 tys. mieszkań rozpoczętych w 2019 roku.</p> <p>Jak zaznaczył Soboń, największy deweloper w Polsce buduje 3,5 tys. mieszkań rocznie. "Więc w Polsce buduje się mieszkań średnio ponad 150 tys. rocznie. Ostatnie lata to jest duży wzrost realizowanych inwestycji. Te miesiące np. bieżącego roku to jest okres, w którym deweloperzy budują więcej niż nawet budownictwo indywidualne, więc mamy boom w budownictwie" -ocenił. </p> <p>Zaznaczył jednak, że "dorzucenie kilkunastu czy kilkudziesięciu tys." nowych czynszowych mieszkań rocznie, dostępnych cenowo dla Polaków "istotnie zmieni ten rynek i wpłynie na ceny".</p> <p>Jak wyjaśnił, chodzi o otwarcie rynku poprzez interwencję państwa. "Wprowadzając również interwencję państwa i mieszkania, które będą powstawały na gruntach Skarbu Państwa, będą atrakcyjne cenowo dla Polaków. To wpłynie pozytywnie nie tylko na tych, którzy będą chcieli wynająć mieszkanie w ramach programu Mieszkanie plus, ale także na tych, którzy będą chcieli kupić mieszkanie, bo będą mieli bardziej zróżnicowaną i sądzę, że tańszą ofertę" - ocenił wiceszef resortu inwestycji i rozwoju. </p> <p>Według niego popyt na mieszkania dziś jest i nie trzeba go wspierać. "Mamy duże zainteresowanie, trzeba wesprzeć podaż, trzeba zwiększyć skalę, ofertę, trzeba tę ofertę bardziej zróżnicować" - podkreślił. I dodał, że "brakuje nam mieszkań czynszowych". </p> <p>"Mamy słabą mobilność na rynku pracy, więc te mieszkania, jeśli stworzymy taką siatkę w całej Polsce tych mieszkań, one oczywiście pomogą nam na większą mobilność na rynku pracy" - zaznaczył. Dodał, że wpłynie to pozytywnie na całą gospodarkę.</p> <p>"Jeśli mówimy o 100 tys. mieszkań (w 2019 r.- PAP) - mówimy o 20 mld zł zainwestowanych nie tylko w polską gospodarkę, ale w różne branże" - mówił Soboń. Zaznaczył, że państwo buduje "bez użycia pieniędzy budżetowych". "Budujemy z pieniędzy inwestycyjnych, ale tym najsłabszym (osobom) w ramach programu (Mieszkanie plus - PAP) gotowi jesteśmy dopłacać do czynszów i tak się robi w całej Europie" - powiedział Soboń. </p> <p>Celem programu Mieszkanie plus jest zwiększenie podaży mieszkań na wynajem. Trzonem rządowego programu są inwestycje realizowane przez BGK Nieruchomości.</p> <p>BGKN ma w przygotowaniu ponad 25 tys. mieszkań, z czego ponad 2 tys. w budowie. Łączna wartość przygotowywanych inwestycji przekracza 3 mld zł.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/nieruchomosci/aktualnosci/artykuly/1125335,przyznano-odszkodowania-reprywatyzacyjne-na-ponad-216-tys-zl-jest-100-kolejnych-wnioskow.html" title="Przyznano odszkodowania reprywatyzacyjne na ponad 216 tys. zł. Jest 100 kolejnych wniosków">Przyznano odszkodowania reprywatyzacyjne na ponad 216 tys. zł. Jest 100 kolejnych wniosków</a></p> Powiedz mi, jak konsolidujesz, a powiem ci, kim jesteś, czyli co się dzieje w Murapolu [FELIETON] http://forsal.pl/artykuly/1125109,sierant-powiedz-mi-jak-konsolidujesz-a-powiem-ci-kim-jestes-czyli-co-sie-dzieje-w-murapolu-felieton.html 2018-05-22T12:12:55Z Przed tygodniem zapowiadałem, że będzie felieton o Murapolu. Teraz już można zdradzić, że właściwie o jego skonsolidowanym zysku, który w 2017 r. wyniósł 120,2 mln zł. Dojdziemy do niego, trzeba tylko trochę cierpliwości - pisze w felietonie Artur Sierant. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc">Spółka Variant zadebiutowała na rynku głównym w&#160;2005 r., była wówczas dystrybutorem części samochodowych, któremu początkowo wszystko się udawało. W&nbsp;ciągu blisko dwóch lat notowania wzrosły z&nbsp;10,00 zł w&nbsp;ofercie publicznej (czerwiec 2005 r.) do 33,60 zł (kwiecień 2007 r.). Później nastąpiło załamanie. W&nbsp;styczniu 2009 r. akcje kosztowały 2,95 zł, a&nbsp;w&nbsp;sierpniu 2012 r. osiągnęły historyczne minimum wynoszące 1,16 zł. Przyczyną był gwałtowny spadek przychodów. W&nbsp;2015 r. spółka nie prowadziła działalności. Ale posiadała nieruchomości.</p><p class="tresc">W&nbsp;listopadzie 2015 r. najwięksi akcjonariusze Variantu dokupili na giełdzie taniejące akcje i&nbsp;łącznie przekroczyli próg 90 proc. głosów (83 proc. kapitału). Zawiązali porozumienie i... zapowiedzieli przymusowy wykup pozostałych walorów od akcjonariuszy mniejszościowych. W&nbsp;reakcji giełda zawiesiła handel papierami spółki. Przymusowemu wykupowi poddano 17 proc. akcji, oferując za jedną 1,67 zł. W&nbsp;tym czasie, w&nbsp;raporcie za III kwartał 2015 r., wartość aktywów netto przypadająca na jedną akcję wynosiła 6,96 zł. Głównie w&nbsp;nieruchomościach, których wartości nikt od dawna nie przeszacował.</p><p class="tresc">Akcjonariusze, gdy obejmowali akcje serii H po 10 zł, byli kochani, a&nbsp;przy serii I&nbsp;po cenie 14,50 zł to wręcz cudowni. Później ich wyciśnięto, oferując im cenę stanowiącą mniej niż jedną czwartą aktywów netto. Warto przypomnieć, kto przeprowadził opisaną operację. Wśród inwestorów, którzy ogłosili przymusowy wykup akcji, główną rolę odegrali przewodniczący i&nbsp;wiceprzewodniczący rady nadzorczej spółki... Murapol, będący jednocześnie znaczącymi jej akcjonariuszami. Po rozliczeniu przymusowego wykupu w&nbsp;kwietniu 2016 r. akcjonariusze tworzący porozumienie sprzedali wszystkie akcje – Murapolowi. Za cały Variant wzięli 37,7 mln zł, czyli 6,56 zł za jedną akcję.</p><p><span class="psav_picture">psav picture</span></p><p class="tresc">W&nbsp;maju 2016 r. nazwa została zmieniona z&nbsp;Variant na Abadon Real Estate. W&nbsp;lipcu uchwalono emisje akcji serii K i&nbsp;L. Kapitał wzrósł z&nbsp;5,7 mln zł do 12,8 mln zł. Nowe akcje wyemitowano po cenie nominalnej, która wynosiła 1,00 zł. Objął je Murapol, wnosząc aport w&nbsp;postaci udziałów w&nbsp;dwóch swoich spółkach zależnych. W&nbsp;październiku część akcji Abadon została sprzedana i&nbsp;udział Murapolu obniżył się do 79,65 proc. Nabywcami byli członkowie rady nadzorczej, ci sami, którzy wcześniej wyciskali akcjonariuszy mniejszościowych. Po tej operacji giełda wznowiła obrót akcjami spółki, ponieważ pojawiło się rozproszenie. W&nbsp;listopadzie zarejestrowano kolejne podwyższenie kapitału. Tym razem wyemitowano 15,25 mln akcji po cenie 1,00 zł. Nowe papiery pokryte zostały kolejnym aportem, tym razem w&nbsp;postaci akcji spółki budowlanej Partner. Po tej operacji udział Murapolu wzrósł do 90,71 proc. głosów.</p><p class="tresc">Dlaczego przypominam te historie i&nbsp;za każdym razem podaję lub wyliczam ceny kolejnych akcji? Bo najlepsze przed nami.</p><p class="tresc">Pierwsza sesja po odwieszeniu notowań odbyła się 1 grudnia 2016 r. Po rocznej przerwie notowania w&nbsp;ciągu pierwszego dnia wzrosły z&nbsp;1,68 zł do 3,30 zł, drugiego do 4,09 zł, a&nbsp;trzeciego do 5,01 zł. Kolejne trzy dni były bez handlu, a&nbsp;później przyszła druga fala wzrostu i&nbsp;w&nbsp;ciągu kilku sesji osiągnięto cenę 9,55 zł. Dzień później, 14 grudnia, notowania w&nbsp;ciągu dnia doszły do 12,22 zł, ale końcówka sesji przyniosła silną korektę. Spadki zostały jednak wyhamowane i&nbsp;na koniec 2016 r. akcje kosztowały 4,10 zł.</p><p class="tresc">Teraz zagadka. Co łączy znowelizowany standard MSSF 10 Skonsolidowane sprawozdania finansowe z&nbsp;notowaniami Abadon Real Estate? W&nbsp;2014 r. w&nbsp;standardzie rozszerzono definicję podmiotu kontrolowanego. Do klasycznej kontroli wynikającej z&nbsp;prawa głosów dodano „inne ustalenia umowne”. Jedną z&nbsp;ciekawszych zmian w&nbsp;standardzie MSSF 10 było uznanie, że należy konsolidować spółki, w&nbsp;których udział jest niższy niż 50 proc., a&nbsp;w&nbsp;których nie ma innych znaczących akcjonariuszy. Bo taki podmiot pozostaje pod faktyczną kontrolą największego udziałowca, mimo iż ma on np. 30 proc. akcji (jako przykład można podać kontrolę Skarbu Państwa nad PKN Orlen). W&nbsp;tym momencie odezwały się firmy inwestycyjne. Jak to – zapytały – jesteśmy inwestorem portfelowym w&nbsp;kilku start-upach i&nbsp;mamy teraz całe to zoo konsolidować? Do standardu MSSF 10 wprowadzono więc wyłączenie konsolidacyjne dla „jednostek inwestycyjnych”. Te wyceniają swoje jednostki zależne w&nbsp;wartości godziwej (prawie jak wartość rynkowa), których zmiany ujmowane są bezpośrednio w&nbsp;wyniku finansowym. Czas na rozwiązanie zagadki: gdy w&nbsp;2014 r. zaczął obowiązywać zmieniony MSSF 10, Murapol natychmiast uznał, że jest firmą inwestycyjną, a&nbsp;dwa lata później Abadon RE został inwestycją portfelową.</p><p class="tresc">Dzięki cudownemu wzrostowi notowań w&nbsp;grudniu 2016 r. można było wykazać, że pakiet 90,71 proc. akcji Abadon RE był wart... 108,2 mln zł (według moich obliczeń powinno to być 104,4 mln zł, mogłem się pomylić ja, a&nbsp;mogła spółka, co jest o&nbsp;tyle prawdopodobne, iż ta w&nbsp;swoich notach do raportów rocznych uporczywie twierdzi, że wycenia spółkę z&nbsp;ograniczoną odpowiedzialnością). W&nbsp;ciągu kilku sesji dzięki niewidzialnym rękom rynku wartość godziwa tak silnie wzrosła, że przyniosło to spółce matce 31,8 mln zł zysku. Całkiem nieźle jak na kilkanaście grudniowych sesji i&nbsp;10 tys. zł prowizji od 705&nbsp;tys.&nbsp;zł obrotów.</p><p class="tresc">Historia powtórzyła się rok później. Jeszcze 6 grudnia 2017 r. za jedną akcję płacono 5,11 zł. Ponownie nastąpił kolejny cudowny wzrost notowań, który trwał dokładnie do końca ubiegłego roku. Teraz policzmy: między ostatnimi sesjami w&nbsp;grudniu 2016 i&nbsp;2017 r. notowania wzrosły z&nbsp;4,10 zł do 7,66 zł, czyli o&nbsp;3,56 zł. Wartość pakietu 25,45 mln akcji wzrosła więc o... 90,6 mln zł. Zaglądamy do najnowszego raportu rocznego spółki i&nbsp;widzimy, że tak rzeczywiście jest (z&nbsp;dokładnością do wspomnianej pomyłki w&nbsp;obliczeniach). Napisałem już, że w&nbsp;2017 r. Murapol wypracował 120,2 mln zł zysku. „Z&nbsp;inwestycji” pochodziło nawet więcej, bo 133,8 mln zł. Jedną z&nbsp;tych inwestycji już opisałem, kolejne zyski pochodzą z... przeszacowania udziałów w&nbsp;Locomotive Management Ltd. Ta „szalona lokomotywa” na koniec 2015 r. miała wartość 54,0 mln zł, na koniec 2016 r. 76,4 mln zł, a&nbsp;teraz 94,4 mln zł.</p><p class="tresc">Zastanawiam się, czy opisane działania są, czy nie są kreatywną księgowością. Inwestycją portfelową, którą zdecydowanie można wyceniać według wartości godziwej (rynkowej), jest jedna trzecia akcji w&nbsp;spółce Skarbiec Holding. To jest bezdyskusyjne. Ale Abadon RE, w&nbsp;której Murapol posiada ponad 90 proc. udziałów, a&nbsp;w&nbsp;której skupiono „aktywa operacyjne”, nie jest inwestycją portfelową. Wystarczy zobaczyć, kto tworzy tę grupę i&nbsp;kto jest klientem poszczególnych firm: Partner SA i&nbsp;Awbud SA (firmy budowlane), Cross Bud (handel materiałami budowlanymi), Murapol Centrum Usług Wspólnych (usługi księgowe), Murapol Architects Drive (usługi projektowe). I&nbsp;tak dalej.</p><p class="tresc">Każdy analityk powinien natychmiast zacząć pytać o&nbsp;ceny transferowe, bo jeżeli nie sporządzono konsolidacji metodą pełną, to nie dokonano wyłączeń konsolidacyjnych. Komu grupa Abadon RE udzieliła w&nbsp;2016 r. pożyczek (netto) na kwotę 60,6 mln zł, a&nbsp;w&nbsp;2017 r. na kwotę 84,7 mln zł, sama zadłużając się na rynku? Odpowiedź znajdziemy w&nbsp;notach, na koniec ubiegłego roku należności od spółek z&nbsp;grupy Murapol wynosiły 196,7 mln zł.</p><p class="tresc">Jest takie stare giełdowe przysłowie: „gdy kichnie Ameryka, cały świat ma katar”. Ciekawe, co się stanie z&nbsp;wartością godziwą inwestycji portfelowej, jaką rzekomo jest Abadon RE, gdy Murapol kichnie po raz pierwszy.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/finanse/aktualnosci/artykuly/1125063,getback-knf-ma-wiecej-podejrzen-wobec-getback.html">To nie koniec problemów GetBacku. KNF ma więcej podejrzeń wobec spółki</a></p> Co jest najczęściej wymienianą barierą w budownictwie i usługach? Koszty zatrudnienia http://forsal.pl/artykuly/1125360,co-jest-najczesciej-wymieniana-bariera-w-budownictwie-i-uslugach-koszty-zatrudnienia.html 2018-05-22T08:45:06Z Koszty zatrudnienia są w maju najczęściej wymienianą barierą dla działalności przedsiębiorstw w budownictwie i usługach, zaś w handlu - zbyt duża konkurencja na rynku, podał Główny Urząd Statystyczny (GUS). ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>W ciągu roku najbardziej wzrosło znaczenie bariery niedoboru wykwalifikowanych pracowników oraz niedoboru pracowników w handlu detalicznym. <br /><br /> "W maju w budownictwie i usługach najbardziej odczuwane są trudności związane z kosztami zatrudnienia, a w jednostkach handlu detalicznego - ze zbyt dużą konkurencją na rynku (choć znaczenie tej bariery w ujęciu rocznym zmniejszyło się). Istotną barierą dla wszystkich wymienionych rodzajów działalności są wysokie obciążenia na rzecz budżetu" - czytamy w komunikacie. <br /><br /> W porównaniu z majem ub. r. najbardziej wzrosło znaczenie barier związanych z niedoborem wykwalifikowanych pracowników w budownictwie i usługach oraz niedoborem pracowników w handlu detalicznym. <br /><br /> "W budownictwie częściej niż w maju ub. r. zgłaszana jest bariera kosztów materiałów. Rzadziej niż w analogicznym miesiącu 2017 r. w budownictwie zgłaszano problemy wynikające ze zbyt dużej konkurencji na rynku, a w usługach - zbyt dużej konkurencji firm krajowych i zagranicznych. W budownictwie, usługach i handlu detalicznym mniej znaczącą niż przed rokiem barierą jest niedostateczny popyt" - czytamy dalej. <br /><br /> Mniej odczuwana niż w maju 2018 r. we wszystkich omawianych rodzajach działalności jest bariera związana z niepewnością ogólnej sytuacji gospodarczej, podsumował Urząd.&#160;</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/finanse/finanse-osobiste/artykuly/1125105,skarpeta-czy-lokata-zobacz-gdzie-polacy-trzymaja-swoje-oszczednosci-badanie.html">Skarpeta czy lokata? Zobacz, gdzie Polacy trzymają swoje oszczędności [BADANIE]</a></p>