© 2018 INFOR BIZNES Sp. z o. o. INFOR BIZNES Sp. z o. o. Forsal.pl: przemysł 2018-10-16T01:05:24+02:00 INFOR BIZNES Sp. z o. o. http://forsal.pl/atom/tagi/przemysl Podpisano umowę o sprzedaży radomskiego lotniska przedsiębiorstwu Porty Lotnicze http://forsal.pl/artykuly/1300419,podpisano-umowe-o-sprzedazy-radomskiego-lotniska-przedsiebiorstwu-porty-lotnicze.html 2018-10-13T13:15:03Z Umowa w sprawie sprzedaży radomskiego lotniska Przedsiębiorstwu Państwowemu Porty Lotnicze została podpisana w sobotę rano - poinformował na briefingu w Radomiu prezes PPL Mariusz Szpikowski.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Jak poinformował na konferencji prasowej w Radomiu prezes PPL Mariusz Szpikowski umowa o sprzedaży radomskiego lotniska została podpisana w obecności notariusza w sobotę rano w siedzibie PPL. "Kwota jest publicznie znana - to 12,7 mln zł" - powiedział Szpikowski.</p><p>Jak zaznaczył, "dzięki zawarciu umowy o sprzedaży możliwe było wyznaczenie PPL - przez wiceministra obrony Wojciecha Skurkiewicza oraz ministra Mikołaja Wilda (pełnomocnika rządu do spraw Centralnego Portu Komunikacyjnego - PAP) - jako zarządzającego portem w Radomiu. Uzgodnienia w tej sprawie podpisano w sobotę w Radomiu".</p><p>W uroczystości wziął udział premier Mateusz Morawiecki. "To jest wielka przyszłość dla Radomia. Zwiększenie przepustowości portu, czy zbudowanie tego portu do wielkości zdolnej do przyjęcia 10 mln pasażerów; portu, który będzie spójny z rozwojem, koncepcją infrastruktury lotniczej, komunikacyjnej Rzeczpospolitej Polskiej - jest dla Radomia wielką sprawą" - mówił szef rządu.</p><p>"To, co udało się tutaj zrobić, podpisanie tej pierwszej umowy i wielka, potężna inwestycja, którą minister Wojciech Skurkiewicz tutaj dla Radomia przyprowadził, wielkości ponad 1 mld zł, jest bardzo ważna z punktu widzenia tworzenia realnych miejsc pracy" - dodał Morawiecki.</p><p>W opinii szefa rządu Radom stoi przed wielką szansą, żeby swój rozwój przełożyć na życie mieszkańców. Dodał, że "bardzo ważnym elementem infrastruktury dla całego Radomia" są także nowe linie kolejowe, które "teraz remontujemy i przyspieszamy z nimi". Chodzi o modernizację linii kolejowej z Warszawy do Radomia, która ma zakończyć się w najbliższych latach.</p><p>Wild zaznaczył z kolei, że port w Radomiu będzie w stanie odciążyć lotnisko Chopina. Dodał, że rozbudowa sieci drogowej i kolejowej może zapewnić dojazd na lotnisko w Radomiu w ciągu godziny. "To staje się bardzo atrakcyjną alternatywą dla innych form podróżowania" - ocenił.</p><p>Wild przekonywał, że to bardzo dobra "decyzja inwestycyjna", na której zyskają mieszkańcy Radomia i Mazowsza. Powiedział, że w koncepcji przygotowania Centralnego Portu Komunikacyjnego przewidziane zostało połączenie kolejowe pomiędzy CPK a Radomiem, które umożliwi dojazd w 35 minut. "Również ta inwestycja sprawi gigantyczny impuls rozwojowy dla całego regionu" - zaznaczył.</p><p>W opinii Skurkiewicza to historyczny moment dla Radomia. "Od dziś rozpoczynamy dynamiczny rozwój nie tylko Radomia, ale całego regionu radomskiego" - wskazał.</p><p>Inwestycja, która - jak mówił - "pochłonie miliard złotych i podniesie rangę, podniesie Radom, region na zupełnie inny poziom - poziom rozwoju infrastrukturalnego, poziom, który przysługuje tym największym miastom”. "Spełniają się marzenia wielu radomian, wręcz pokoleń naszych rodaków” - powiedział.</p><p>Wiceszef MON pytany o przyszłość wojska, które jest współużytkownikiem radomskiego lotniska, odpowiedział, że: "wojsko było, jest i będzie związane z Radomiem". "Oczywiście w momencie tych intensywnych prac inwestycyjnych strona wojskowa liczy się z możliwością przebazowania wojska w inne miejsce" - stwierdził Skurkiewicz.</p><p>Szpikowski poinformował, że ze wstępnych szacunków wynika, iż w pierwszej fazie inwestycja na radomskim lotnisku pochłonie ok. 425 mln zł. "Spowoduje to powstanie terminala o powierzchni ok. 30 tys. m kw., 11 stanowisk postojowych, 9 bramek i miejsc parkingowych na ok. 3,5 tys. pasażerów" - stwierdził prezes PPL. Dodał, że lotnisko w Radomiu będzie przystosowane do ruchu czarterowego i niskokosztowego.</p><p>Obecny na uroczystości wicemarszałek Senatu Adam Bielan odniósł się do piątkowej wypowiedzi prezydenta Radomia. Radosław Witkowski powiedział na briefingu prasowym, że "dotrzymał słowa i udało mu się pozyskać inwestora dla portu lotniczego".</p><p>Zdaniem wicemarszałka Witkowski "przypisał sobie w sposób nieuprawniony zasługę ściągnięcia inwestora". "Tak nie było. Owszem, wspólnie z PPL, rozmawialiśmy i pracowaliśmy z panem prezydentem Witkowskim przez wiele miesięcy. Natomiast to nie pan prezydent Witkowski znalazł tego inwestora" - zaznaczył Bielan. Według niego zrobili to posłowie PiS, na czele z Markiem Suskim i Wojciechem Skurkiewiczem.</p><p>W lipcu br. Port Lotniczy Radom złożył do sądu wniosek "o wymuszoną sprzedaż ze wskazaniem przyszłego nabywcy lotniska", czyli Przedsiębiorstwa Państwowego "Porty Lotnicze" (PPL). Przedsiębiorstwo zarządza m.in. Lotniskiem Chopina w Warszawie. W połowie września sąd ogłosił upadłość spółki i zatwierdził tzw. procedurę pre-pack, wskazując jako nabywcę PPL. Sąd zatwierdził warunki sprzedaży przedsiębiorstwa za cenę nie niższą niż 12,7 mln zł.</p><p>&gt;&gt;&gt; <a href="http://forsal.pl/transport/lotnictwo/artykuly/1299319,ppl-przejmuje-lotnisko-w-radomiu-ale-czy-linie-lotnicze-beda-chcialy-tam-latac.html">PPL przejmuje lotnisko w Radomiu. Ale czy linie lotnicze będą chciały tam latać?</a></p> PERN rozbuduje do 2020 r. Terminal Naftowy w Gdańsku. Rusza przetarg http://forsal.pl/artykuly/1299258,pern-rozbuduje-do-2020-r-terminal-naftowy-w-gdansku-rusza-przetarg.html 2018-10-12T14:22:37Z PERN ogłosił przetarg na rozbudowę Terminalu Naftowego (TN) w Gdańsku. Spółka podała, iż chce zwiększyć tam do 2020 r. zdolności magazynowania ropy naftowej o prawie 400 tys. metrów sześc., co pozwoli jej na sprawniejszą obsługę tankowców, dostarczających surowiec do Naftoportu.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Jak poinformował PERN, plan dla gdańskiego TN zakłada budowę trzech zbiorników o pojemności 100 tys. metrów sześc. każdy oraz dwóch zbiorników o pojemności 45 tys. metrów każdy wraz z niezbędną infrastrukturą.</p> <p>„Spółka chce wybudować pięć zbiorników, dzięki którym jeszcze sprawniej będzie mogła obsługiwać<b> tankowce, które wpływają do Naftoportu</b>” – oświadczył w komunikacie PERN. Przypomniał zarazem, iż w gdańskim TN, który został wybudowany w latach 2013-16 za 412 mln zł, funkcjonuje obecnie sześć zbiorników na różne gatunki ropy naftowej o łącznej pojemności 375 tys. metrów sześc.</p> <p>„Polski rynek coraz bardziej otwiera się na dostawy z różnych kierunków. Nasze rafinerie realizują globalne inwestycje, które pozwalają im na pogłębienie przerobu z użyciem innych gatunków niż ropa rosyjska. Dlatego też coraz częściej kupują surowiec w różnych regionach świata” – podkreślił prezes PERN Igor Wasilewski, cytowany w komunikacie spółki.</p> <p><b>PERN</b> zwrócił uwagę, iż obecnie <b>ropa naftowa</b> trafia do Polski nie tylko z Rosji, ale także z Morza Północnego, Arabii Saudyjskiej czy z USA. „W zależności od tego, jakiego rodzaju ropa trafia do Polski, PERN jest przygotowany by zapewnić jej elastyczny transport do rafinerii i zachować pełną jakość transportowanego surowca” – zapewniła spółka.</p> <p>PERN zaznaczył, iż zbiorniki w gdańskim TN zostaną wybudowane zgodnie z obowiązującymi przepisami ochrony środowiska, a wybrany wykonawca inwestycji zajmie się także rozbudową instalacji technologicznych ropy naftowej, sieci elektrycznej, sieci wodnych i pianowych, sieci sanitarnych, dróg oraz systemów automatyki.</p> <p>„Planowany termin wykonania inwestycji to 21 miesięcy od dnia podpisania umowy, czyli na przełomie sierpnia i września 2020 r.” – poinformował PERN. Spółka podała w ogłoszeniu przetargowym, że oferty na rozbudowę TN w Gdańsku można składać do 16 listopada.</p> <p>PERN, będący państwową spółką, strategiczną dla bezpieczeństwa energetycznego Polski, zarządza na terenie kraju naziemnymi bazami magazynowymi ropy naftowej o łącznej pojemności ok. 3,5 mln metrów sześc. oraz siecią ponad 2,6 tys. km rurociągów naftowych i paliwowych. Jednocześnie tłoczy ropę naftową rurociągiem „Przyjaźń” z Rosji do rafinerii krajowych: PKN Orlen w Płocku i Grupy Lotos w Gdańsku, a także do dwóch rafinerii w Niemczech. Transportuje też surowiec dostarczany drogą morską do gdańskiego Naftoportu.</p> <p>Z początkiem tego roku, w wyniku integracji z OLPP, który był największym w Polsce podmiotem magazynowania i przeładunku paliw płynnych, PERN przejął 19. baz magazynowych o łącznej pojemności 1,8 mln metrów sześc. W obiektach tych, z których część jest obecnie rozbudowywana lub przygotowywana do rozbudowy, składowana jest benzyna, olej napędowy, lekki olej opałowy, a także biokomponenty oraz paliwo lotnicze – produkty, jak podkreśla spółka, przeznaczone do bieżącego zaopatrywania rynku, jak również utrzymywania zapasów interwencyjnych paliw.</p> <p>Jak zapowiadał wcześniej PERN, po połączeniu z OLPP, planowane tam w ciągu najbliższych 4 lat nakłady inwestycyjne mają wynieść do 2 mld zł. Planowane przez spółkę przedsięwzięcia związane są m.in. przyjętym w listopadzie 2017 r. przez Radę Ministrów dokumentem „Polityka Rządu RP dla infrastruktury logistycznej w sektorze naftowym”, którego priorytetem jest zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego Polski.</p><p><a href="http://forsal.pl/biznes/energetyka/artykuly/1295889,oko-na-gospodarke-energia-coraz-bardziej-zielona.html">Oko na gospodarkę: Energia coraz bardziej zielona</a></p> Produkcja przemysłowa w Polsce w sierpniu wzrosła o 5 procent http://forsal.pl/artykuly/1298944,produkcja-przemyslowa-w-polsce-w-sierpniu-wzrosla-o-5-procent.html 2018-10-12T09:50:52Z Produkcja przemysłowa w Polsce, wyrównana dniami roboczymi, wzrosła w sierpniu o 5,0 proc. rdr, po wzroście o 7,8 proc. rdr w lipcu - podał Eurostat. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Produkcja przemysłowa w strefie euro w sierpniu wzrosła z kolei o 1,0 proc. mdm, podczas gdy poprzednio spadła o 0,7 proc., po korekcie z -0,8 proc. - poinformował Eurostat.</p><p>Analitycy spodziewali się, że produkcja mdm wzrośnie o 0,5 proc.</p><p>Rdr produkcja przemysłowa wzrosła o 0,9 proc. wobec spodziewanego przez analityków spadku o 0,2 proc.</p><p> W VII wzrost produkcji rdr wyniósł 0,3 proc., po korekcie z -0,1 proc. - wynika z danych Eurostatu.</p> Komu najbardziej zagrozi twardy brexit? Oto najbardziej narażone branże w Polsce http://forsal.pl/artykuly/1298942,komu-najbardziej-zagrozi-twardy-brexit-oto-najbardziej-narazone-branze-w-polsce.html 2018-10-12T09:47:12Z Największe konsekwencje twardego brexitu w Polsce odczułyby branża automotive, rolno-spożywcza oraz eksporterzy i producenci dóbr konsumpcyjnych, uważają analitycy Santander Bank Polska. Pozostają oni jednak umiarkowanymi optymistami - uważają, że najbardziej prawdopodobnym obecnie scenariuszem jest tzw. łagodny (miękki) brexit. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Bez porozumienia i okresu przejściowego, czyli w przypadku tzw. twardego brexitu, Polska może być krajem, który sporo straci, wskazuje Santander Bank Polska.&#160; </p><p>"Zakładamy, że warunki handlu z Wyspami czy prowadzenia tam biznesu nie zmienią się drastycznie w marcu 2019 r. Twardy brexit byłby niewyobrażalną szkodą dla biznesu w Europie. Ale jednocześnie jako bank, który specjalizuje się w obsłudze handlu zagranicznego, uważamy, że firmy powinny mieć na względzie taką ewentualność" - powiedział dyrektor w Pionie Bankowości Biznesowej i Korporacyjnej banku Tomasz Bieliński, cytowany w komunikacie. </p><p>Analizy Santander Bank Polska wskazują, że największe konsekwencje twardego brexitu w Polsce odczułyby branża automotive, rolno-spożywcza oraz eksporterzy i producenci dóbr konsumpcyjnych. W szczególności czujne powinny być branże, w których udział kierunku brytyjskiego w eksporcie jest wyjątkowo duży, jak w przypadku m.in. okien, czekolady, pralek, przewodów, elektroniki (komputerów, TV, monitorów), warzyw, mięsa oraz perfum i kosmetyków, podano w materiale. </p><p>"Bez porozumienia i okresu przejściowego nastąpi powrót do taryf WTO, kontroli i procedur celnych, dla wielu branż także do kontroli fitosanitarnych i certyfikacji. Będzie to również spore zagrożenie dla ciągłości usług finansowych, np. ubezpieczeń i kontraktów pochodnych czy transgranicznego przekazywania danych osobowych. Utrudniona zostałaby też działalność izb rozliczeniowych oraz stosowanie stawek LIBOR" - wskazał dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych Santander Bank Polska Piotr Bielski. </p><p>Szczególnie ważnym aspektem dla firm eksportujących na brytyjski rynek będzie także kurs funta szterlinga. Tutaj, jak wskazują analitycy Santander Bank Polska, rynek ma już największy szok za sobą. Nastąpił on po ogłoszeniu wyników referendum i wg prognoz banku w przypadku ponownej złej wiadomości o bezkompromisowym opuszczeniu UE, brytyjska waluta znów zareaguje spadkiem do tego poziomu. </p><p>"Konsekwencje brexitu są już od dawna odczuwalne na rynku walutowym. Jeszcze około rok przed referendum funt bił rekordy wartości, płaciliśmy za niego ponad 6 zł. Obecnie, utrzymuje się poniżej granicy 5 zł. Od momentu swojej szczytowej wartości w 2015 r. do notowań z drugiej połowy 2018 r. funt stracił na wartości wobec złotego aż 23%" - dodał Bielski. </p><p>Ekonomiści banku pozostają umiarkowanymi, ale jednak optymistami - uważają, że najbardziej prawdopodobnym obecnie scenariuszem jest tzw. łagodny (miękki) brexit. </p><p>"Zrealizuje się on w przypadku osiągnięcia pełnego porozumienia w kwestii ustalenia wzajemnych stosunków UE i Zjednoczonego Królestwa oraz ratyfikacji ich założeń przez brytyjski parlament. Scenariusz ten zakłada dwuletni okres przejściowy, w którym firmy będą mogły jeszcze funkcjonować na starych zasadach, a definitywne rozstanie brytyjskiego rynku z UE nastąpi wraz z początkiem 2021 r." - czytamy w komunikacie. </p><p>Bielski zwraca uwagę, że po obu stronach stołu negocjacyjnego jest dążenie do najlepszego rozwiązania, bo opuszczenie Unii przez Zjednoczone Królestwo bez żadnego okresu przejściowego, z dniem 29 marca 2019 r. oznaczałoby ogromne trudności w wymianie handlowej i działalności biznesowej wielu firm - po jednej i po drugiej stronie. </p><p>"Premier May i brytyjski rząd stanowczo odrzucają możliwość ponownego referendum. Jednak sam brexit jest precedensem i tak naprawdę niczego nie można wykluczyć. W przypadku, gdyby np. wynegocjowane przez rząd porozumienie nie zostało ratyfikowane przez brytyjski parlament, być może ponowne przeprowadzenie referendum zostałoby rozważone. To jednak bardzo mało prawdopodobny scenariusz i potencjalnie bardzo trudny do zrealizowania. Do brexitu pozostało tylko kilka miesięcy, a organizacja poprzedniego referendum trwała kilkanaście miesięcy" - stwierdził dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych. </p><p>"Brytyjczycy z dnia na dzień nie przestaną być zainteresowani polskimi produktami. Kwestią kluczową jest jednak, żeby nasze firmy były przygotowane na tyle, aby bez względu na ostateczną formę brexitu, zapewnić sobie ciągłość prowadzenia biznesu. Pomagamy naszym klientom w tej kwestii" - podsumował Bielski. </p><p>Tematyce bieżących i ew. przyszłych wyzwań na rynku brytyjskim poświęcone będą warsztaty Programu Rozwoju Eksportu, które odbędą 19 października w Gdańsku, poinformował też bank. Rozmowa będzie dotyczyć m.in. implikacji brexitu dla biznesu, zasad inwestowania i zakładania biznesu w UK, otoczenia makroekonomicznego, finansowego i biznesowego na Wyspach. </p><p>Santander Bank Polska (d. Bank Zachodni WBK) należy do czołówki banków uniwersalnych w Polsce. Jego akcje są notowane na warszawskiej GPW. Głównym akcjonariuszem BZ WBK jest hiszpański Santander, pierwszy bank w strefie euro i 11. na świecie pod względem kapitalizacji.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/swiat/brexit/artykuly/1298066,rzad-wielkiej-brytanii-rozszerzy-pilotazowa-rejestracje-obywateli-ue.html" title="Rząd Wielkiej Brytanii rozszerzy pilotażową rejestrację obywateli UE">Rząd Wielkiej Brytanii rozszerzy pilotażową rejestrację obywateli UE</a></p> Grupa PGO chce zainwestować ok. 115 mln zł na automatyzację i technologie http://forsal.pl/artykuly/1297656,grupa-pgo-chce-zainwestowac-ok-115-mln-zl-na-automatyzacje-i-technologie.html 2018-10-11T12:59:43Z PGO SA - największa w Polsce grupa przemysłowa wyspecjalizowana w produkcji odlewów i odkuwek - która od 2014 r. wydała ok. 115 mln zł na modernizację i rozwój, w najbliższych 3-4 latach chce zainwestować podobną kwotę m.in. na automatyzację i innowacyjne technologie.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Zamierzenia notowanej na giełdzie spółki, będącej częścią - obok m.in. Famuru - grupy inwestycyjnej TDJ, jej zarząd przedstawił podczas czwartkowej konferencji prasowej w Katowicach. Prezes PGO Łukasz Petrus przypomniał, że strategia grupy zakłada osiągnięcie w 2020 r. przychodów rzędu 500 mln zł oraz rocznej sprzedaży produktów na poziomie 70-75 tys. ton - będzie to oznaczać wykorzystanie zdolności produkcyjnych na poziomie 70 proc. W tym roku grupa dostarczy na rynek ponad 50 tys. ton wyrobów, a jej przychody po pierwszym półroczu to blisko 219 mln zł.</p> <p>Odbiorcami produktów odlewniczych są m.in. firmy z branż energetycznej, kolejowej, motoryzacyjnej, a także podmioty zajmujące się podmorskim wydobyciem ropy i gazu czy budową infrastruktury morskiej. Wszędzie tam potrzebne są wytrzymałe produkty o najlepszych możliwych parametrach użytkowych. Aby podnieść jakość i wytrzymałość produktów oraz rozszerzyć gamę ich stosowania, spółki z grupy PGO w Śremie i Piotrkowie Trybunalskim realizują warte w sumie ok. 85 mln zł projekty, wspierane środkami unijnymi z Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.</p> <p>Piotrkowski projekt dotyczy technologii wytwarzania innowacyjnych odlewów staliwnych przeznaczonych do zastosowania w ekstremalnych warunkach eksploatacji, a w Śremie prace dotyczą technologii wytwarzania wysokojakościowego żeliwa do produkcji odlewów nowej generacji o podwyższonych parametrach jakościowych. W kuźni w Gorlicach kończy się natomiast inwestycja w zrobotyzowane gniazdo obróbcze - dzięki niemu do odbiorców trafi przetworzony wyrób końcowy, o wyższej wartości. Zmodernizowano też m.in. odlewnię w Stalowej Woli.</p> <p>W swojej strategii PGO stawia na dywersyfikację działalności i pozyskiwanie nowych odbiorców w różnych sektorach. Przykładem jest kolejnictwo, które w ubiegłym roku w portfelu odbiorców produktów Grupy stanowiło poniżej 1 proc. - w tym roku jest to już kilka procent, a przyszły rok - jak prognozuje wiceprezes PGO Andrzej Bulanowski - ma być dla grupy "prawdziwym rokiem kolejnictwa".</p> <p>Obecnie największym odbiorcom produktów PGO (ok. 20-30 proc.) jest górnictwo; znaczący udział ma też energetyka, przemysł automotive (produkty są stosowane m.in. w ciężarówkach, naczepach i autobusach), producenci techniki napędowej (przekładnie), przemysł stoczniowy, budowlany, rolnictwo oraz branża ropy i gazu. Grupa szuka innych rynków, na których mogłaby lokować swoje wyroby. "Szukamy branż w początkowej fazie wzrostu lub np. po okresie stagnacji. Chcemy łapać tę falę wzrostową i razem z tymi branżami rosnąć" - wyjaśnił wiceprezes Bulanowski, jako przykład podając rosnące zaangażowanie spółki w sektorze ropy i gazu, który na świecie wszedł w fazę dużego ożywienia.</p> <p>Przedstawiciele PGO przypomnieli, że w ciągu minionych dwóch lat grupa odnotowała ok. 20-procentowy wzrost sprzedaży i produkcji, co było dla ogromnym wyzwaniem dla jej spółek, także pod względem kadrowym, wobec trudności z pozyskiwaniem nowych pracowników. Grupa zwiększyła zatrudnienie z ok. 1,2 tys. osób w roku 2016 do ponad 1,4 tys. obecnie. Niespełna 200 zatrudnionych to pracownicy z Ukrainy, dla których przygotowano specjalne programy mające związać ich z grupą na wiele lat - m.in. szkolenia, pomoc w sprowadzeniu rodzin, wsparcie mieszkaniowe. Aby zapewnić sobie kadry, PGO rozpoczęła też współpracę z wieloma szkołami, w tym jedną na Ukrainie.</p> <p>Grupę PGO tworzą m.in. spółki Pioma-Odlewnia (w Piotrkowie Trybunalskim i Stalowej Woli), Odlewnia Żeliwa Śrem oraz Kuźnia Glinik. To największa w Polsce grupa przemysłowa, specjalizująca się w produkcji odlewów i odkuwek. PGO jest częścią Grupy TDJ, prywatnej polskiej firmy inwestycyjnej, działającej w różnych sektorach gospodarki. W pierwszym półroczu br. PGO osiągnęła ponad 18 mln zł zysku netto - ponad 300 proc. więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej.</p> Powstanie nowa kopalnia siarki za 200 mln zł. Siarkopol szykuje się do zakupu koncesji http://forsal.pl/artykuly/1296553,powstanie-nowa-kopalnia-siarki-za-200-mln-zl-siarkopol-szykuje-sie-do-zakupu-koncesji.html 2018-10-10T19:30:22Z Grupa Azoty Siarkopol (GA Siarkopol) planuje pozyskanie koncesji i uruchomienie kolejnej kopalni siarki na złożu Rudniki, gdzie pracę znajdzie ok. 100 mieszkańców gminy Połaniec, poinformował prezes Trajan Szuladziński.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Prezes zapowiedział, że jeszcze w październiku rozpocznie się II faza konsultacji społecznych obejmujących m.in. problemy zakupu lub dzierżawy 300 ha gruntów oraz kwestie środowiskowe. W zależności od sposobu rozwiązania kwestii pozyskiwania terenu, koszt inwestycji może sięgnąć nawet 200 mln zł.&#160; </p><p>"GA Siarkopol wydobywa obecnie na złożu w Osieku ok. 600 tys. ton siarki rocznie i chcemy utrzymać ten poziom przez kolejne 20-30 lat. Dlatego już teraz rozważamy zakup koncesji i budowę kolejnej kopalni na terenie gminy Połaniec, która oprócz ciągłości produkcji, zapewni okolicznym mieszkańcom ok. 100 nowych miejsc pracy" - powiedział Szuladziński podczas konferencji prasowej.&nbsp; </p><p>Według niego, nowy obiekt zajmie obszar ok. 300 ha, ale teren będzie podzielony na 3 części i kupowany oraz eksploatowany sukcesywnie. Natomiast konsultacje społecznie już trwają i dotyczą m.in. zatrudnienia dla okolicznych mieszkańców, kwestii pozyskiwania gruntów czy późniejszej rekultywacji i zagospodarowania terenów poeksploatacyjnych.&nbsp; </p><p>"Złoża są zidentyfikowane i od lat 50. wiadomo, że prędzej czy później ktoś zechce je eksploatować. Dlatego też, myśląc o nowej inwestycji, rozpoczęliśmy już konsultacje społeczne, choć prawdopodobny początek wydobycia nastąpi za ok. 5-6 lat. Wynika to głównie z długiego i skomplikowanego procesu zgód środowiskowych" - podkreślił Szuladziński. </p><p>Prezes zaznaczył także, że pomimo zaawansowanych prac ostateczna decyzja o uruchomieniu wydobycia ze złoża Rudniki zapadnie po potwierdzeniu szacunków dotyczących jego zasobności oraz rozsądnych warunków pozyskania terenu, co będzie możliwe za około rok. Na pewno jednak nie nastąpią żadne wywłaszczenia czy proces przymusowej sprzedaży gruntów należących do gminy, Lasów Państwowych oraz okolicznych mieszkańców.&nbsp; </p><p>"W okolicy mamy bardzo duży atut, czyli bliski dostęp do torów, także szerokiego, co w przyszłości może być naszą dużą przewagą konkurencyjną w kontekście importu i eksportu z kierunku wschodniego. Dlatego w planach jest również proces rozbudowy bazy logistycznej i możliwości przeładunkowych dla podmiotów z Grupy Azoty oraz kontrahentów zewnętrznych. Liczymy, że wystartujemy wiosną 2019 r." - wskazał prezes.&nbsp; </p><p>Spółka na dziś nie jest w stanie dokładnie wyliczyć kosztów całej inwestycji, ponieważ nie są znane ostateczne stawki za zakup czy dzierżawę gruntów, dodał. Według "najbardziej wygórowanych szacunków" mogą one wynieść nawet 200 mln zł.&nbsp; </p><p>Natomiast w rozmowie z ISBnews Szuladziński zapewnił, że GA Siarkopol stać na sfinansowanie inwestycji tej skali.&nbsp; </p><p>"Mamy obecnie własne zasoby gotówkowe, ale w zależności od sytuacji rynkowej, na pewno skorzystamy również z finansowania zewnętrznego. Trafiają również do nas propozycje od naszych kontrahentów, którzy chcą partycypować w kosztach w zamian za zagwarantowanie sobie dostaw z nowej kopalni w przyszłych latach" - wyliczył Szuladziński w rozmowie z ISBnews.&nbsp; </p><p>Grupa Azoty Kopalnie i&nbsp;Zakłady Chemiczne Siarki Siarkopol S.A. (dawniej KiZCHS Siarkopol S.A. w&nbsp;Grzybowie) rozpoczęły działalność w&nbsp;1966 roku i&nbsp;są obecnie jedynym przedsiębiorstwem w&nbsp;kraju i&nbsp;na świecie prowadzącym kopalniane wydobycie siarki.&nbsp; </p><p>Grupa Azoty zajmuje drugą pozycję w UE w produkcji nawozów azotowych i wieloskładnikowych, a takie produkty jak melamina, kaprolaktam, poliamid, alkohole OXO czy biel tytanowa mają również silną pozycję w sektorze chemicznym znajdując swoje zastosowanie w wielu gałęziach przemysłu.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/biznes/przemysl/artykuly/1287715,rozporzadzenie-o-jakosci-paliw-z-mialow-weglowych-mozna-korzystac-jeszcze-przez-dwa-lata.html" title="Rozporządzenie o jakości paliw: Z miałów węglowych można korzystać jeszcze przez dwa lata">Rozporządzenie o jakości paliw: Z miałów węglowych można korzystać jeszcze przez dwa lata</a></p> Grant o wysokości 125 mln euro na słowacką fabrykę Jaguara Land Rovera nie łamie prawa UE http://forsal.pl/artykuly/1287790,grant-o-wysokosci-125-mln-euro-na-slowacka-fabryke-jaguara-land-rovera-nie-lamie-prawa-ue.html 2018-10-04T10:50:22Z Zwycięstwo władz w Bratysławie. Komisja Europejska poinformowała w czwartek, że opiewająca na 125 mln euro pomoc inwestycyjna na otwarcie w tym kraju fabryki Jaguara Land Rovera nie łamie unijnych zasad pomocy publicznej.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p><b>Słowacja</b>, z którą Polska przegrała rywalizację o fabrykę <b>Jaguara Land Rovera</b>, mogła mieć problemy w związku z potencjalnym przelicytowaniem w zachętach dla inwestora. KE w ubiegłym roku wszczęła dochodzenie, by sprawdzić m.in., czy grant w wysokości 125 mln euro jest zgodny z prawem UE.</p> <p>"Nasze dochodzenie potwierdziło, że wynoszące 125 mln euro wsparcie dla Jaguara Land Rovera na projekt budowy nowej fabryki samochodów w regionie nitrzańskim na Słowacji jest zgodne z naszymi zasadami pomocy publicznej" - oświadczyła w czwartek unijna komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager.</p> <p>Informacja o planach uruchomienia nowej fabryki w Europie Wschodniej przez firmę Jaguar Land Rover (JLR), której właścicielem jest indyjski koncern motoryzacyjny Tata, wywołała przed trzema laty sensację w Polsce.</p> <p>Zawrotny koszt inwestycji, który wynosił 1,4 mld euro i perspektywa stworzenia wielu miejsc pracy działały na wyobraźnię wielu, nie tylko w naszym kraju. Oprócz Słowacji i Polski o przyciągnięcie inwestycji starały się również rządy Węgier, Meksyku i Stanów Zjednoczonych. Ostatecznie w wakacje 2015 r. nasz kraj przegrał z południowym sąsiadem walkę o projekt.</p> <p>Teraz Komisja tłumaczy, że wsparcie, jakie zaoferowali Słowacy pomogło utrzymać inwestycje w Europie. "Nasze dochodzenie pokazało, że pomoc była niezbędna, żeby Jaguar Land Rover zainwestował w Europie, a nie w Meksyku" - podkreśliła Vestager.</p> <p>Swoją decyzję argumentuje też tym, że pieniądze słowackich podatników przyczynią się tez do tworzenia miejsc pracy i rozwoju gospodarczego będącego w niekorzystnej sytuacji regionu, bez "nadmiernego zakłócania konkurencji".</p> <p>Budowana przez Jaguara Land Rovera fabryka ma mieć możliwość wytwarzania 150 tys. samochodów rocznie. Projekt ma przynieść 3 tys. bezpośrednich miejsc pracy. Unijne zasady pomocy państwa, zwłaszcza wytyczne dotyczące regionalnej pomocy z 2014 r. umożliwiają państwom członkowskim wspieranie rozwoju gospodarczego i zatrudnienia w najsłabiej rozwiniętych obszarach UE, a także promowanie spójności w ramach jednolitego rynku.</p> <p>Aby jednak uzyskać zgodę na takie dofinansowanie, przewidziane działania muszą spełniać warunki, m.in. gwarantować, że przyniosą pozytywny efekt. W szczególności wsparcie musi intensyfikować inwestycje prywatne, ale zarazem nie może być wabikiem do przyciągania inwestycji z regionów w innych krajach członkowskich, które są tak samo albo mniej rozwinięte. Urzędnicy w Brukseli początkowo podejrzewali, że w tym przypadku tak się stało.</p> <p>"Dochodzenie Komisji wykazało, że pomoc była ograniczona do niezbędnego minimum, aby skłonić Jaguara Land Rovera do realizacji inwestycji na Słowacji, ponieważ rekompensowała firmie finansowe niedogodności związane z realizacją projektu w Nitrze, zamiast w Meksyku" - podkreśliła KE.</p> <p>Bruksela nie dopatrzyła się też nieprawidłowości w finansowaniu przez Słowację infrastruktury dla fabryki, bo - jak tłumaczą urzędnicy - skorzystać z niej mogą też inne firmy i cały region. KE oceniła ponadto, że przekazanie przez południowych sąsiadów Polski 185 hektarów ziemi dla Jaguara Land Rovera, na której budowana jest fabryka odbyło się na zasadach rynkowych.</p> <p>Unijne przepisy przewidują, że nieprawidłowo przyznana pomoc publiczna musi być zwrócona. Słowacki budżet mógłby wprawdzie zyskać na podważeniu pomocy przez KE, ale wiarygodność państwa w oczach potencjalnych inwestorów byłaby podkopana.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/motoforsal/motobiznes/galerie/1287647/zdjecie,1,nowosci-z-paris-motor-show-2018-oto-najciekawsze-modele-aut-zdjecia.html">Nowości z Paris Motor Show 2018. Oto najciekawsze modele aut [ZDJĘCIA]</a></p> Fabryki – jak powstały, co nam dały? http://forsal.pl/artykuly/1287771,fabryki-jak-powstaly-co-nam-daly.html 2018-10-05T20:26:48Z Są wszędzie i długo jeszcze będą. Dzięki nim powstał i trwa kapitalizm. Historia fabryk jest krótka, ale tak frapująca, że nic tylko ją zgłębiać. Rozpocząć można od „Monstrum”. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Książkę napisał amerykański historyk Joshua B. Freeman. W oryginale tytuł brzmi: „Behemoth: A History of the Factory and the Making of the Modern World”. Praca należy do tych dzieł, które chce się czytać.</p><p>Profesor Freeman rozpoczął opowieść w Zjednoczonym Królestwie w okresie tuż przedindustrialnym. Dodajmy więc dla ścisłości, że pierwszy fabryczny potwór, zwany Arsenałem, powstał stulecia wcześniej, w średniowiecznej Wenecji.</p><p>Arsenał dziś oznacza zbrojownię, ale słowo pochodzi od arabskiego Dar Sina’a, tłumaczonego na „Dom budowy”. Z racji położenia i handlowo-wojennej specjalizacji, Republika Wenecka potrzebowała mnóstwa statków i okrętów. Była pod tym względem samowystarczalna. Wielki kompleks stoczniowo-fabryczny powstawać tam zaczął w początkach XII wieku. Na pochylniach, w odlewniach, warsztatach powroźniczych oraz wszelkich innych wytwórniach wszystkiego czego trzeba do budowy statku trudzili się robotnicy opisani przez Dantego w „Piekle”.</p><p>W szczycie koniunktury w Arsenale pracowało naraz nawet 16 tys. robotników. Z czasem ujednolicono projekty weneckich jednostek, systematycznie doskonalono technologie i organizację. Prywatne wytwórnie zostały znacjonalizowane, tworząc jedną, centralnie zarządzaną firmę. Wydajność molocha była oszałamiająca. Co kilka godzin gotowy do wodowania był kolejny okręt. Arsenał to z pewnością protoplasta nowożytnych fabryk zaczynających powstawać w osiemnastowiecznej Anglii.</p><p>Nie ma wielkiego pożytku z książek historycznych koncentrujących się na datach z kalendarza i sekwencji pojedynczych zdarzeń koniecznych rzekomo do odnotowania. Profesor Freeman nie powielił tego schematu, koncentrując się zgrabnie na tym, co konieczne dla zrozumienia mechanizmu i podłoża dziejowego zakrętu prowadzącego Anglię, a potem resztę świata w kierunku kapitalizmu. Równie zajmujące strony poświęcił rozwojowi fabrycznej metody produkcji, bez której ustrój ten by nie powstał, a następnie nie umocnił.</p><h2><b>Zaczęło się od fabrykacji przędzy</b></h2><p>Derwent to niedługa, ale bystra, zwłaszcza w górnym biegu, rzeka w hrabstwie Derby, w środkowej Anglii. To nad jej wodą przyrodni bracia John i Thomas Lombe ukończyli w 1722 r. budowę wielkiej przędzalni jedwabiu. Miała pięć pięter i choć nie dorównywała wielkością ogromnym katedrom, fortecom i zamkom, to wyróżniała się rozmachem, choć przede wszystkim przeznaczeniem.</p><p>Koło wodne napędzane prądem Derwent obracało się trzy razy na minutę. Energii było z tego sporo. Daniel Defoe (autor opowieści o Robinsonie Crusoe) pisał o niej, że ta fabryka to „Dziwadło zdumiewającego gatunku”. Wyliczył, że pracujące w niej maszyny mają 26 586 kół, kółek i kółeczek oraz 97 746 ruchomych części, a wytwarzają w ciągu doby 318 504 960 jardów jedwabnej nici na osnowę.</p><p>U braci Lombe kluczem do podjęcia ryzyka był deficyt jedwabnej osnowy, co było skutkiem braku w Anglii maszyn służących – tak jak na kontynencie – do splatania ze sobą zbyt cienkich, pojedynczych nitek jedwabiu. John Lombe udał się zatem do Włoch, poznał tajemnice tamtejszych rzemieślników, zabrał ze sobą do Anglii kilku mistrzów z zadaniem skonstruowania odpowiedników włoskich maszyn i urządzeń, które umieszczono właśnie w fabryce na wyspie rzeki Derwent. Legenda głosi, że dowiedziawszy się o sukcesie braci królowa Sardynii wysłała do Anglii zabójczynię z zadaniem zgładzenia przeniewierców przemysłowych, ale obaj zmarli jednak śmiercią naturalną.</p><p>Od jedwabiu się zaczęło, lecz dopiero bawełna dodała fabrykom skrzydeł. Do późnych lat wieku XVII Europejczycy ubierali się w odzież z wełny, lnu, juty, a najbogatsi także w fatałaszki z jedwabiu. Bawełna była oczywiście znana, ale sprowadzano ją za ciężkie pieniądze z Indii w postaci drukowanego we wzory perkalu. Popyt na wyroby z bawełny rósł bardzo szybko, ale angielski rynek włókienniczy był chroniony przez rząd. Siła pragnień konsumenckich była jednak mocniejsza i w 1774 r. zniesiono restrykcje bawełniane ustanowione w imię interesów sektora wełnianego i jedwabniczego. Ówczesny „trumpizm” przegrał, jednak za mało było bawełny do przerobu.</p><h2><b>Energia z maszyn</b></h2><p>Z problemem luki podażowej rozprawiła się siła rynku. Uprawa bawełny opuściła Azję i rozgościła się najpierw na wyspach Indii Zachodnich i w Ameryce Południowej, a od końca XVIII wieku w południowych stanach USA. Bawełna wymaga starannej kultywacji, a więc mnóstwa rąk do pracy. W czasach przedindustrialnych odpowiedni efekt produkcyjny i finansowy zapewniała bawełnianym latyfundystom praca niewolnicza.</p><p>Frederic Douglass był mulatem, uciekł z plantacji, po latach został wpływowym abolicjonistą i kandydatem Partii Równych Praw na urząd wiceprezydenta USA, u boku sufrażystki Victorii Woodhull. To on nazwał czarnych niewolników „nawozem pól bawełnianych”.</p><p>Bawełnę importowano zza oceanu do Anglii i tam wyrabiano z niej tkaniny, najpierw takiej sobie jakości, lecz z czasem – dzięki postępowi technicznemu – coraz doskonalsze, w olbrzymiejących ilościach, a więc tańsze. Od strony produkcyjno-finansowej fabryki stawały się rozwiązaniem na piątkę. Kwestię rosnącego gwałtownie zapotrzebowania na energię rozwiązały maszyny parowe opalane węglem.</p><p>Pierwsze fabryki nie powstawały w miastach, bowiem kluczem do decyzji lokalizacyjnych był dostęp do wody jako siły napędowej maszyn i wiejskiego zagłębia siły roboczej. Wprawdzie mężczyźni zajęci byli na roli, ale były jeszcze kobiety i dzieci. Wraz z pochodem maszyn parowych rozwijało się górnictwo węgla. Co bystrzejsi manufakturzyści zauważyli, że górnik pracuje dla korony angielskiej kilofem i łopatą, natomiast jego żona i potomstwo spędzają dni bezczynnie, więc fabryki zaczęto lokować również wokół kopalń.</p><h2><b>Za mało na wypłaty</b></h2><p>Z czasem okazało się, że ludzi do pracy trzeba coraz więcej i droga z wiosek do fabryki wydłużyła się do średnio kilku mil, a to czysta strata czasu. Poza tym, mężczyźni też przecież byli potrzebni, więc na przyfabrycznych kwaterach mądrze byłoby mieć całe rodziny robotnicze. To był pierwszy krok w kierunku późniejszej gwałtownej urbanizacji kraju.</p><p>W warunkach obfitej podaży i małego początkowo zapotrzebowania na kwalifikacje, praca ludzka nie była w cenie. Robotnicy, robotnice i dzieci zarabiali dosłownie grosze, ale ponieważ były ich setki, a niekiedy tysiące w fabryce, bardzo często brakowało pieniędzy na wypłaty. Właściciele fabryk ratowali się tokenami, które rozliczali potem z miejscowymi sklepikarzami. Niekiedy opatrywali swoim stemplem jakieś bezwartościowe banknoty zagraniczne, unikając w ten sposób kosztów związanych z tokenami. Jednak najbardziej racjonalnym (z ich punktu widzenia) był tzw. truck system, czyli wypłata w towarze (żywność, alkohol, odzież, opał) ze sklepu przyfabrycznego.</p><h2><b>Koszary w zagłębiach przemysłowych</b></h2><p>Minęło ponad sto lat i fabryk było w Anglii jak grzybów po deszczu, lecz rozmiarami nie dorównywały z reguły tej znad rzeki Derwent. Dokument z 1841 r. podaje, że w Lancashire było wtedy 1105 tkalni, ale tylko 85 z nich zatrudniało ponad 500 osób. Przemysł tekstylny był wciąż rozdrobniony. Duże budowle na setki lub ponad tysiąc robotników wymagały kapitału. Ten był wprawdzie w kraju, ale lwią częścią dysponowała w formie ziemi arystokracja nieskora do przyzwoleń na zmiany porządków. Inne wielkie pieniądze zaangażowane były w handlu zamorskim i spekulacjach finansowych, głównie obligacjami rządowymi. Fabryk było coraz więcej, ale m.in. w konsekwencji trudnego, bo chronionego przez prekursorów dostępu do nowych technologii, małe wytwórnie i warsztaty zarabiały za mało i za wolno, żeby zgromadzić środki na przekształcenie w fabryki.</p><p>Proces jednak postępował, w wielkim stopniu dzięki sukcesom Brytyjczyków w budowie coraz wydajniejszych maszyn. Rozwój przemysłu budził często sprzeciw. Powodem protestów, buntów i strajków nie był jednak postęp, a koszmarne warunki życia i pracy. Opisy można sobie darować, bo wystarczy sięgnąć po Charlesa Dickensa. Warto jednak dowiedzieć się, że wobec doświadczeń rewolucji francuskiej i w obawie przed zorganizowanymi robotnikami, w latach 1792-1815 rząd brytyjski wybudował w rejonach przemysłowych 155 nowych koszar dla wojska.</p><h2><b>Czynniki sprzyjające mnożeniu się</b></h2><p>W połowie XIX wieku, kiedy napęd wodny przechodził ostatecznie do historii, królem stawał się węgiel, a królową – para, było już wiadomo, że przyszłość należy do industrializacji, której istotą były fabryki. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, warunki życia i pracy w kolebce współczesnego przemysłu nadal były okropne, ale jednak coraz lepsze. W 1831 r. uchwalony został Truck Act wprowadzający wypłaty wyłącznie w gotówce. W 1833 r. wprowadzono przepisy regulujące pracę dzieci, a w 1847 r. ustawę ograniczającą czas pracy kobiet i dzieci do 10 godzin dziennie. Po siedmiu latach od pierwszej podróży do Manchesteru Fryderyk Engels napisał z pewnym rozżaleniem, że „Angielski proletariat staje się właściwie coraz bardziej i bardziej bourgeois”.</p><p>Joshua Freeman zgadza się z wcześniejszymi badaczami, że najistotniejszym bodźcem do budowy fabryk i systematycznego rozwoju tej formy organizacji produkcji były korzyści wynikające z efektu skali, a więc z obniżki kosztów przypadających na jednostkę gotowego produktu. Przed rewolucją przemysłową surowce, półprodukty i gotowe towary trzeba było dostarczać i odbierać z tysięcy warsztatów i warsztacików, ważne było zatem także bardzo wydatne zmniejszenie kosztów transportu. Kolejna korzyść to wielka poprawa jakości, dzięki skutecznemu nadzorowi. Najbardziej ekstrawagancką emanacją wiary w pożytki z nieustannej kontroli była „Okrągła fabryka” (Round Mill) w Belper (Derbyshire) zbudowana ok. 200 lat temu na planie koła przez jednego z członków klanu przemysłowego Strutt’ów. Miała trzy piętra, podzielona była na 8 segmentów w kształcie trójkątów sera. Na środku, tuż pod dachem znajdowała się „sterownia” nadzorcy, który widział z tego miejsca każdy metr fabryki. Sterownia to dobre słowo, bo nadzorca dysponował systemem przeciwpożarowym w formie mechanicznego odcinania źródeł ognia za pomocą żelaznych przegród. Korzystnie na rachunek zysków wpływało też wydatne zmniejszenie kradzieży i marnotrawstwa.</p><h2><b>Katalizatory spółek akcyjnych</b></h2><p>Fabryki zaczęły się mnożyć także w innych państwach. Charles Dickens udał się w 1842 r. za ocean. Po pobycie w idyllicznym wówczas w odbiorze mieście Lowell w Massachusetts, słynnym jako centrum przemysłu bawełnianym kraju, porównał tamtejsze fabryki z angielskimi. Napisał: „Kontrast jest mocny, taki, jaki byłby między Dobrem a Złem, jak między żywym światłem a najgłębszym cieniem.”</p><p>Lowell to jednak przede wszystkim miejsce związane z późniejszym rozkwitem korporacji w formie spółek akcyjnych. W początkach XIX wieku joint stock companies były w USA bardzo rzadkie. Forma ta zarezerwowana była praktycznie dla tzw. spółek publicznych, przy czym słowo „publiczna” odnosiło się do celu ogólnego (publicznego) oraz masowego klienta. Spółkami akcyjnymi były przede wszystkim przedsięwzięcia budowy i zarządzania kanałami, a później firmy kolejowe.</p><p>Nazwę miastu dał Frances Cabot Lowell, który po podróży po Anglii uruchomił w 1814 r. fabrykę, która – w przeciwieństwie do ówczesnych angielskich – zaczynała pod jednym dachem od produkcji przędzy, a kończyła na gotowych tkaninach. Lowell pokonał trudności formalne, przyciągnął akcjonariuszy i zarejestrował prawnego właściciela fabryki, którym była spółka akcyjna Boston Manufacturing Company. Jej kapitał wynosił 600 tys. dolarów, czyli wg dzisiejszej miary prawie 10 mln dol. Do 1822 r. skumulowana dywidenda wypłacona akcjonariuszom wyniosła 104,5 proc. wartości włożonego kapitału.</p><p>Joshua Freeman doprowadził fascynującą opowieść o fabrykach do współczesnych Chin i Wietnamu. Znalazł miejsce dla Nowej Huty, „Poematu dla dorosłych” Adama Ważyka, „Człowieka z marmuru” Andrzeja Wajdy, dla strajków sierpniowych, Lecha Wałęsy, Solidarności, stanu wojennego i w końcu – Okrągłego Stołu.</p><p>Autor zasługuje na dobre słowo, ponieważ w tłumie otaczających nas wieszczów-czarnowidzów, pozostał optymistą. </p><p>Autor:<b> Jan Cipiur</b>, dziennikarz ekonomiczny, publicysta Studia Opinii.</p><p><a href="https://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/fabryki-jak-powstaly-co-nam-daly/"><img src="https://g9.gazetaprawna.pl/p/_wspolne/pliki/1979000/1979881-obserwator-finansowy-otwarta.png" /></a></p> Rozporządzenie o jakości paliw: Z miałów węglowych można korzystać jeszcze przez dwa lata http://forsal.pl/artykuly/1287715,rozporzadzenie-o-jakosci-paliw-z-mialow-weglowych-mozna-korzystac-jeszcze-przez-dwa-lata.html 2018-10-04T09:50:02Z Kształt rozporządzeń dotyczących jakości paliw jest akceptowalny dla branży wydobywczej - oceniają przedstawiciele górniczej Solidarności. Podkreślają, że osiągnięto kompromis dający możliwość korzystania z miałów węglowych o określonych parametrach jeszcze przez dwa lata.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>W ubiegłym tygodniu pakiet <b>rozporządzeń dotyczących jakości paliw</b>, dzięki którym z rynku mają zniknąć nieprzystosowane do spalania w domach paliwa stałe, został podpisany przez <b>ministra energii</b>. W ocenie górniczej <b>Solidarności</b>, w ostatecznej wersji rozporządzeń nie znalazły się projektowane wcześniej zapisy, zagrażające - zdaniem związkowców - funkcjonowaniu polskiego górnictwa.</p> <p>W toku prac nad kluczowym rozporządzeniem - w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych - górnicza Solidarność alarmowała, że w kolejnych wersjach tego dokumentu pojawiały się zapisy eliminujące polski węgiel z sektora komunalno-bytowego, co - według związkowców - doprowadziłoby do konieczności likwidacji części kopalń, a nawet upadłości spółek węglowych.</p> <p>"W wyniku działań Solidarności to zagrożenie zostało zażegnane i rozporządzenie zostało podpisane w kształcie akceptowalnym dla branży wydobywczej" – ocenił w czwartek szef górniczej Solidarności Bogusław Hutek.</p> <p>W myśl rozporządzenia z rynku detalicznego znikną paliwa nieprzystosowanie do spalania w gospodarstwach domowych, czyli muły węglowe i flotokoncentraty, a od lipca 2020 r. taki los spotka też gorszej jakości miały węglowe. Miałami węglowymi będzie można palić do końca czerwca 2020 roku.</p> <p>Właśnie sprawa dalszego korzystania z miałów węglowych budziła niepokój związkowców - chodziło o parametr dotyczący dopuszczalnej ziarnistości miałów energetycznych wykorzystywanych w instalacjach o mocy od 50 do 100 MW. Dotyczy to przede wszystkim pieców używanych przez piekarnie czy np. przedsiębiorców z branży ogrodniczej.</p> <p>"W tej kwestii osiągnęliśmy kompromis. Jeszcze przez dwa sezony grzewcze, czyli do połowy 2020 roku, będzie obowiązywał okres przejściowy, w którym najniższej jakości miał będzie mógł być spalany w tego typu instalacjach. W ten sposób przedsiębiorcy zyskają czas na wymianę pieców, a spółki węglowe będą mogły wdrożyć inwestycje pozwalające zagospodarować ten węgiel w inny sposób" – wyjaśnił Hutek.</p> <p>Górnicza Solidarność zabiega obecnie o spotkanie z przedstawicielami rządu dotyczące korekt w programie „Czyste Powietrze”, który zakłada m.in. dofinansowanie do termomodernizacji domów oraz wymiany przestarzałych pieców. Chodzi np. o uwzględnienie w programie elektrofiltrów kominowych, jako - co podkreślają związkowcy - kilkakrotnie tańszej alternatywy dla wymiany całej instalacji grzewczej. Elektrofiltry są przystosowane do montażu przy starych piecach, a ich koszt to ok. 2-3 tys. zł.</p> <p>Kolejnym postulatem związku jest wsparcie w ramach programu „Czyste Powietrze” rozwoju nowoczesnych technologii węglowych, w tym przede wszystkim tzw. błękitnego węgla. Rozpoczęcie produkcji na szeroką skalę tego bezdymnego paliwa pozwoliłoby - w ocenie Solidarności - osiągnąć cele ekologiczne w postaci ograniczenia niskiej emisji, a jednocześnie przyczyniłoby się do rozwoju branży wydobywczej.</p> <p>„+Błękitny węgiel+ mógłby zostać wciągnięty do rządowych działań antysmogowych np. poprzez ulgi podatkowe dla osób, które zdecydują się na ogrzewanie tym paliwem swoich domów" – powiedział szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz. Jego zdaniem uzupełnienie rządowego programu "Czyste powietrze" mogłoby nastąpić w efekcie uzgodnień poświęconego tej tematyce „okrągłego stołu”, z udziałem wszystkich zainteresowanych środowisk.</p> <p>W miniony piątek wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski ocenił, że kształt podpisanych przez ministra energii rozporządzeń dotyczących jakości paliw oznacza konsensus, służący poprawie jakości powietrza, przy zachowaniu korzystania z węgla dobrej jakości.</p> <p>Chodzi o pakiet czterech rozporządzeń: w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych, w sprawie sposobu pobierania próbek paliw stałych, w sprawie metod badania jakości paliw stałych oraz w sprawie wzoru świadectwa jakości paliw stałych. Kluczowe jest pierwsze rozporządzenie, ustanawiające wymagania jakościowe dla paliw stałych. Dokument, który ma być wkrótce opublikowany, określa m.in. parametry dopuszczonego do obrotu węgla.</p> <p>Znowelizowana 5 lipca br. ustawa o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw, wprowadzająca m.in. normy jakościowe dla węgla i zakaz sprzedaży najgorszej jakości paliwa, weszła w życie 12 września. Szczegóły dotyczące norm dla węgla oraz procedury związane z kontrolowaniem ich przestrzegania znajdą się w rozporządzeniach.</p> Czesi przepraszają się z węglem. Kopalnie się odradzają, Węglokoks obserwuje http://forsal.pl/artykuly/1287373,czesi-przepraszaja-sie-z-weglem-kopalnie-sie-odradzaja-weglokoks-obserwuje.html 2018-10-04T05:20:55Z Skazane przed laty na zamknięcie czeskie kopalnie odradzają się dzięki rosnącym cenom węgla. Węglokoks, polski eksporter, bacznie to obserwuje.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Jedynym czeskim producentem węgla kamiennego jest firma OKD, znana kiedyś jako Ostravsko-karvinske doly. Dotychczas 60 proc. wydobycia stanowił węgiel energetyczny, a koksowy to pozostałe 40 proc. Zgodnie z przyjętym kilka lat temu planem, należące do niej kopalnie miały być stopniowo wygaszone, by w 2024 r. zostać tylko wspomnieniem. Tak się jednak nie stanie - informuje w czwartek "Puls Biznesu".</p> <p>W tym tygodniu z władzami OKD spotkał się szef czeskiego rządu Andrej Babis, który twierdzi "że przy obecnych cenach węgla sytuacja jest na tyle dobra, że można przedłużyć okres wydobycia w kopalniach OKD do 2030r." Zmianę tę potwierdza spółka (jedynym akcjonariuszem OKD jest obecnie państwowe przedsiębiorstwo PRISKO) - pisze dziennik.</p> <p>"PB" podaje też, że menadżerowie Węglokoksu, którzy specjalizują się w handlu polskim węglem energetycznym, przewidują, że decyzja OKD zmieni sytuację na rynku. Tomasz Heryszek, wiceprezes ds. handlowych zauważa, że "Szybsze wycofanie części wolumenu z rynku przez OKD spowodowałby zwiększenie wolumenu z Polski i z importu. Pozostawienie przez OKD części kopalni i zaspokojenie krajowego popytu nie pozostanie bez wpływu na warunki handlowe dla innych producentów i importerów węgla na rynek czeski". Jedynym producentem węgla koksowego w Polsce jest Jastrzębska Spółka Węglowa. Rzecznik spółki Katarzyna Jabłońska-Bajer mówi, że "zapotrzebowanie na nasz węgiel jest na tyle duże, że jesteśmy spokojni o rynek" - czytamy w artykule. </p>