© 2018 INFOR BIZNES Sp. z o. o. INFOR BIZNES Sp. z o. o. Forsal.pl: surowce 2018-01-17T10:23:53+01:00 INFOR BIZNES Sp. z o. o. http://forsal.pl/atom/tagi/surowce Kosztowna przyjaźń. Europa mocno straci na rosyjsko-chińskich gazociągach http://forsal.pl/artykuly/1095391,kosztowna-przyjazn-europa-mocno-straci-na-rosyjsko-chinskich-gazociagach.html 2018-01-07T20:47:19Z Rosja przesunie część swoich dostaw ropy z Europy do Chin. Oznacza to wzrost cen za surowiec dla Starego Kontynentu.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Wraz ze wzrostem zapotrzebowania Państwa Środka na surowiec z Rosji zostaną ograniczone jego dostawy do Europy przez bałtycki port w Primorsku. Wpłynie to na <b>wzrost cen dla europejskich odbiorców</b>. Rosja już w tej chwili jest największym dostawcą surowca do Chin. W 2018 roku eksport tamtejszej ropy do Państwa Środka ma wzrosnąć o kolejne 200 tys. baryłek dziennie.</p><p>Rosja walczy o udział w chińskim rynku ropy, bo ma to być remedium na globalny kryzys panujący od lat na tym rynku surowca. Zajęła właśnie pozycję Arabii Saudyjskiej, która była dotychczas największym dostawcą do surowca Państwa Środka (największego importera ropy na świecie). To duży sukces, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że udało się go osiągnąć w okresie cięcia produkcji ropy przez oba kraje, które ma na celu ograniczenie jego globalnej nadpodaży. Wzrost eksportu ropy z Rosji do Chin odbywa się przy dużym udziale surowca z wschodniej Syberii i regionu kraju leżącego przy Oceania Spokojnym. </p><p>- Rosja zaczęła natychmiast działać w celu przesunięcia eksportu z Europy do Chin – napisała w komunikacie firma FGE. – Chociaż w 2018 roku eksport ropy (rok do roku) z Rosji pozostanie na dotychczasowym poziomie, prognozy dla cen ropy Ural są optymistyczne ze względu na jej niską dostępność na rynku, głównie jeśli chodzi o port w Primorsku – twierdzi FGE.</p><p>Eksport z Rosji do Europy przez port w Primorsku spadnie już w styczniu i lutym. Już w pierwszym miesiącu roku na Stary Kontynent trafi za jego pośrednictwem o 160 tys. baryłek dziennie mniej (w porównaniu do 2017 roku). </p><p>Ceny ropy Ural poszły w górę już pod koniec 2017 roku, gdy za jej baryłkę trzeba było zapłacić o ok. 60 centów więcej, niż za baryłkę ropy Brent.</p><p>Chiny planują także zacieśnić handlowe relacje z Rosją na poziomie koncernów. Chiński <b> CEFC China Energy </b>stał się właścicielem 14,2 proc. akcji rosyjskiego koncernu naftowego Rosnieft. CEFC znalazł się w składzie akcjonariatu Rosnieftu po wykupieniu części pakietu akcji posiadanego przez konsorcjum Glencore i katarskiego funduszu państwowego Qatar Investment Authority (QIA). </p><p><b>Rosnieft</b> to największy rosyjski producent ropy. Pakiet kontrolny ma w nim państwo (państwowe przedsiębiorstwo Rosnieftiegaz); 19,75 proc. akcji należy do koncernu BP. 19,5 proc. akcji kupiło w grudniu zeszłego roku konsorcjum katarskiego funduszu państwowego i grupy Glencore, za ponad 10 mld euro.</p><p>Wcześniej Rosnieft i CEFC podpisały porozumienie o współpracy strategicznej, zapowiadające rozwijanie partnerstwa w projektach na Syberii Wschodniej, a także kontrakt na pięć lat na dostawy ropy.</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/biznes/energetyka/artykuly/1095135,likwidacja-elektrowni-weglowej-adamow-kryzys-elektrowni-w-polsce.html">Duża elektrownia węglowa do rozbiórki. To pierwszy taki przypadek w Polsce</a></p> Reuters: Rosyjskie tankowce dostarczają ropę Korei Północnej http://forsal.pl/artykuly/1094808,reuters-rosyjskie-tankowce-dostarczaja-rope-korei-polnocnej.html 2017-12-30T09:34:57Z Rosyjskie tankowce co najmniej trzykrotnie w ostatnich miesiącach dostarczyły Korei Płn. ropę, przekazując ją na morzu - powiedziały agencji Reutera dwa źródła w europejskich siłach bezpieczeństwa.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p><b>Sprzedaż ropy lub produktów naftowych z Rosji</b>, drugiego na świecie eksportera ropy i posiadającego prawo weta członka Rady Bezpieczeństwa ONZ, jest niezgodna z oenzetowskimi sankcjami.</p> <p>Do transferów miało dojść w październiku i listopadzie 2017 roku. "Kilkukrotnie w tym roku rosyjskie jednostki dokonały transferów produktów petrochemicznych ze statku na statek do północnokoreańskich jednostek, łamiąc sankcje" - powiedziało jedno ze źródeł Reutera w siłach bezpieczeństwa.</p> <p>Drugie źródło dodało, że nie ma dowodów, jakoby w najnowsze dostawy zaangażowane było państwo rosyjskie. "Te rosyjskie jednostki podają jednak koło ratunkowe Koreańczykom z Północy" - powiedziało źródło.</p> <p>Chcący zachować anonimowość członkowie europejskich sił bezpieczeństwa powoływali się na wywiad morski i zdjęcia satelitarne jednostek, które wypłynęły z portów na Dalekim Wschodzie Rosji. Odmówili ujawnienia dalszych szczegółów, twierdząc, że są one tajne.</p> <p>Rosyjskie MSZ i służby celne nie chciały komentować sprawy. Właściciel jednego z tankowców oskarżonych o przemyt ropy do Korei Płn. zaprzeczył, jakoby miał coś wspólnego z taką działalnością.</p> <p>W piątek Chiny zaprzeczyły, że nielegalnie przekazywały produkty naftowe Korei Płn. Była to odpowiedź na krytykę ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa, który napisał na Twitterze, że jest "bardzo rozczarowany" tym, iż Chiny pozwalają, by do Korei Płn. wbrew sankcjom docierała ropa naftowa.</p> <p>Pjongjang potrzebuje importowanej ropy, by utrzymać swą osłabioną gospodarkę, a także by rozwijać program jądrowy oraz budować międzykontynentalne rakiety balistyczne.</p> <p>Reuters nie był w stanie zweryfikować w niezależnych źródłach, czy zbiornikowce przekazywały ropę północnokoreańskim jednostkom, czy państwo rosyjskie wiedziało o tej sprzedaży, ani ile rosyjskich tankowców brało w tym udział. Nie jest też jasne, ile ropy przemycono.</p> <p>Z danych satelitarnych dotyczących położenia tankowców wynika, że niektóre rosyjskie jednostki wskazane przez źródła, dokonywały nietypowych ruchów, w tym wyłączały transpondery, które podają dokładną lokalizację zbiornikowca.</p> <p>Według źródeł jednym z nich był pływający pod rosyjską banderą Witiaź. Wypłynął on z portu Sławiance pod Władywostokiem 15 października z 1,6 tys. ton ropy. Z danych dotyczących okrętu wynika, że gdy znalazł się na otwartym morzu, na kilka dni wyłączył transponder. Zdaniem europejskich źródeł w siłach bezpieczeństwa Witiaź w październiku 2017 roku przekazał ropę pływającemu pod północnokoreańską banderą tankowcowi Sam Ma 2. Właściciel rosyjskiej jednostki zaprzeczył jednak, jakoby miał kontakt ze zbiornikowcem z Korei Płn.</p> <p>Dwa inne pływające pod rosyjską banderą tankowce udały się w podobne trasy między połową października a listopadem i na otwartym morzu także wyłączały transpondery.</p> <p>We wrześniu Reuters podawał, że w tym roku co najmniej osiem północnokoreańskich jednostek, które wypłynęły z Rosji wypełnione paliwem, udało się do ojczyzny, chociaż oficjalnie twierdziło, że kierują się gdzie indziej.</p> <p>Rosyjskie źródło zaznajomione z praktykami morskimi na Dalekim Wschodzie powiedziało, że tankowce z Korei Płn. przestały ładować paliwo w rosyjskich portach na Dalekim Wschodzie i że teraz paliwo jest dostarczane na morzu przez tankowce z wykorzystanie transferu z jednej jednostki na drugą. Według tego źródła czasami ropa jest dostarczana przez statki rybackie.</p> <p>RB ONZ wydała w czwartek zakaz przyjmowania w portach całego świata czterech statków północnokoreańskich, które - jak się podejrzewa - zajmowały się transportem towarów objętych embargiem ONZ. Zgodnie z wnioskiem złożonym przez USA w RB ONZ rozważano objęcie zakazem dziesięciu statków, ale po interwencji dyplomacji Chin ograniczono ich liczbę do czterech.</p> <p>22 grudnia RB ONZ jednomyślnie przyjęła rezolucję nakładającą kolejne sankcje na Pjongjang; tym razem obejmowały one głównie przetworzone produkty petrochemiczne. Chodzi o docelowe ograniczenie o 75 proc. dostaw ropy naftowej i produktów pochodnych do Korei Płn., przy czym USA zabiegały o zablokowanie 90 proc. dostaw.</p> <p>Nowa seria sankcji była odpowiedzią na test międzykontynentalnej rakiety balistycznej (ICBM), który Korea Płn. przeprowadziła 28 listopada; była to kolejna próba ICBM w tym roku. We wrześniu Pjongjang przeprowadził szóstą już i największą z dotychczasowych próbę nuklearną.</p> <p>Znaczny wzrost aktywności komunistycznego reżimu w Pjongjangu w mijającym roku wywołał ostre reakcje wspólnoty międzynarodowej i wzrost napięcia na Półwyspie Koreańskim. </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/swiat/rosja/artykuly/1094640,kommiersant-rosja-stracila-ukraine.html" title="&quot;Kommiersant&quot;: Rosja straciła Ukrainę">"Kommiersant": Rosja straciła Ukrainę</a></p> NIK negatywnie ocenia politykę koncesyjną dla złóż miedzi i węglowodorów http://forsal.pl/artykuly/1092010,nik-negatywnie-ocenia-polityke-koncesyjna-dla-zloz-miedzi-i-weglowodorow.html 2017-12-14T08:47:00Z Polska nie określiła i nie prowadziła spójnej polityki koncesyjnej w zakresie poszukiwania i rozpoznawania złóż miedzi i węglowodorów, w tym gazu łupkowego. Kolejnych koncesji udzielano w sposób dalece nieefektywny, z opóźnieniami i nadmierną uznaniowością, wynika z raportu przygotowanego przez Najwyższą Izbę Kontroli (NIK). ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Według Izby, w efekcie nadal nie ma m.in. wiarygodnych danych dotyczących potencjału złóż gazu łupkowego, co utrudnia prowadzenie realistycznej polityki surowcowej i&#160;nie jest bez znaczenia dla perspektywy zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju. <br /><br /> "Kontrola objęła lata 2008-2016 (miedź) i 2013-2016 (węglowodory). Obecnie Ministerstwo Środowiska przygotowuje projekt ustawy o Polskiej Służbie Geologicznej oraz zmiany przepisów ustawy Prawo geologiczne i górnicze, co Izba odnotowuje jako sygnał mogący dobrze rokować na przyszłość. Jednak ocena dotychczasowej działalności w zakresie udzielania koncesji na poszukiwanie i&nbsp;rozpoznawanie zarówno złóż miedzi, jak i&nbsp;węglowodorów - w tym gazu łupkowego - wystawiona przez NIK kolejnym ministrom jest negatywna" -&nbsp;czytamy w komunikacie. <br /><br /> Według NIK, Ministerstwo Środowiska prowadziło politykę koncesyjną na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż miedzi i węglowodorów (w tym gazu łupkowego) w sposób niespójny i nieskuteczny. W efekcie Polska nadal nie ma wiarygodnych danych nt. potencjału tych złóż, pozwalających prowadzić realistyczną politykę surowcową. <br /><br /> Proces szacowania złóż i zasobów gazu łupkowego był prowadzony - jednak nieefektywnie. Do czasu zakończenia kontroli NIK dane na ten temat nie zostały ustalone w sposób wiarygodny, a&nbsp;przygotowany w 2015 roku kolejny już raport Państwowego Instytutu Geologicznego - Państwowego Instytutu Badawczego o zasobach gazu łupkowego nie został zatwierdzony przez Głównego Geologa Kraju, ponieważ - w jego ocenie - był oparty na niewystarczającej liczbie odwiertów. Brak rzetelnej informacji nt. zasobów gazu łupkowego utrudnia udostępnianie kolejnych obszarów koncesyjnych potencjalnym przedsiębiorcom, wskazano także w raporcie. <br /><br /> "Polityka koncesyjna nie została ujęta w żadnym sformalizowanym dokumencie, co może zwiększać także ryzyko inwestycyjne i działać odstraszająco. Ustalenia kontroli wskazują, że postępowania administracyjne w sprawie udzielania, zmiany bądź wygaśnięcia koncesji resort prowadził z naruszeniem m.in. Kodeksu postępowania administracyjnego oraz prawa geologicznego i górniczego. Wadliwie ustalone procedury lub ich brak, brak zasad monitorowania warunków, jakie przedsiębiorcy mieli obowiązek spełniać, oraz brak kontroli realizacji zobowiązań koncesyjnych zwiększały ryzyko wystąpienia korupcji. W ocenie Izby, należałoby opracować długoterminową strategię działań państwa w tym sektorze, by zwiększyć pewność działania podmiotów gospodarczych i zachęcać je do aktywnego inwestowania" - czytamy dalej. <br /><br /> NIK zwraca też uwagę, że o ile obszary wydobycia miedzi nie zmieniły się znacznie w kontrolowanym okresie, to radykalnemu zmniejszeniu uległ obszar objęty koncesjami na poszukiwanie gazu łupkowego. Tymczasem właśnie tendencja odwrotna - udostępnianie przedsiębiorcom kolejnych obszarów koncesyjnych - pozwoliłaby utrzymać wydobycie na odpowiednim poziomie oraz na zwiększenie zakresu prac poszukiwawczych. Gwarancją takiej pożądanej tendencji byłaby stabilna &nbsp;sytuacja prawna oraz sprawne i rzetelne postępowanie koncesyjne po stronie resortu właściwego dla spraw środowiska. Tymczasem przepisy w kontrolowanym okresie zmieniały się kilkakrotnie (m.in. prawo geologiczne i górnicze) <br /><br /> Według Izby, resort nie zabezpieczył w wystarczający sposób cywilnoprawnych interesów Skarbu Państwa w umowach o ustanowienie użytkowania górniczego w celu poszukiwania i rozpoznawania złóż ropy naftowej i&nbsp;gazu ziemnego oraz złóż miedzi. <br /><br /> Ministerstwo Środowiska nie było też przygotowane organizacyjnie na zwiększony napływ wniosków o przyznanie koncesji. Niedobory kadrowe we właściwym departamencie sięgały 30%&nbsp;stanu zatrudnienia. W badanych okresach zajmowało się tymi sprawami średnio pięć osób (węglowodory) i od czterech do sześciu (miedź). Powodowało to wydłużanie (nawet do 539 dni w wypadku miedzi i 719 dni w wypadku węglowodorów) i opóźnienia postępowań koncesyjnych. <br /><br /> Po kontroli "Poszukiwanie, wydobywanie i zagospodarowanie gazu łupkowego (2012/2013)" NIK sformułowała wnioski pokontrolne, których realizacja mogła przyśpieszyć oszacowanie w skali kraju zasobów gazu niekonwencjonalnego i wypracowanie koncepcji dalszego udostępniania obszarów koncesyjnych. Wnioski te nie zostały zrealizowane, wskazano także. <br /><br /> Efektywność, rzetelność, przejrzystość i zgodność z prawem działań związanych z&nbsp;udzielaniem koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż miedzi i&nbsp;węglowodorów, w tym gazu łupkowego, to cele, których osiągnięciu, zdaniem NIK, służyć będzie ścisła realizacja poniższych wniosków, postawionych Ministrowi Środowiska: <br /><br /> - Opracowanie polityki koncesjonowania działalności w zakresie poszukiwania, rozpoznawania oraz wydobywania złóż miedzi oraz węglowodorów. <br /><br /> - Doprowadzenie do wiarygodnego oszacowania zasobów gazu łupkowego w Polsce. <br /><br /> - Rozważenie wytypowania kolejnych obszarów do postępowań przetargowych na poszukiwanie i rozpoznawanie gazu zamkniętego. <br /><br /> - Opracowanie i wdrożenie procedur postępowania o udzielenie koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż węglowodorów oraz przeniesienia koncesji. <br /><br /> - Opracowanie i wdrożenie procedur monitorowania wypełniania przez przedsiębiorców zobowiązań koncesyjnych, ich wywiązywania się z&nbsp;obowiązków koncesyjnych oraz realizacji umów o ustanowienie użytkowania górniczego. <br /><br /> - Weryfikację procedur o udzielenie koncesji na poszukiwanie i/lub rozpoznawane złóż miedzi i ich uzupełnienie o zapisy określające jednolite, obiektywne i niedyskryminacyjne kryteria oceny wniosków oraz o zapisy określające sposób weryfikacji przyjętych kryteriów. <br /><br /> - Umorzenie postępowań w przedmiocie udzielenia lub zmiany koncesji na poszukiwanie lub rozpoznawanie złóż węglowodorów, wszczętych w&nbsp;okresie od 1 października 2014&nbsp;r. do dnia 31 grudnia 2014&nbsp;r., a&nbsp;niezakończonych decyzją ostateczną. <br /><br /> - Dokonanie analizy stanu kadrowego i podjęcie działań w celu zapewnienia rzetelnego działania organu koncesyjnego. <br /><br /> NIK przypomina, że skontrolowany obszar to jedna ze strategicznych sfer gospodarki. Zasobność złóż miedzi (w Polsce szacowane są aż na 28 mln ton) ma znaczenie dla niemal każdej gałęzi gospodarki i wielu obszarów życia codziennego. Z kolei poszukiwanie i pozyskiwanie z własnych źródeł ropy naftowej czy gazu ziemnego - w tym także gazu ze złóż niekonwencjonalnych w szczególności gazu łupkowego - ma ogromne znaczenie dla perspektywy zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego. <br /><br />&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/1091999,lupki-zostaly-zahamowane-przez-rezim-podatkowy-nie-ma-kontroli-nad-zobowiazaniami-koncesyjnymi.html">Łupki po polsku, czyli w oparach absurdu. Ryzyko korupcji i reżim podatkowy zahamował plany energetyczne</a></p> PGNiG rozpoczęło kolejny odwiert eksploatacyjny w Pakistanie http://forsal.pl/artykuly/1091538,pgnig-rozpoczelo-kolejny-odwiert-eksploatacyjny-w-pakistanie.html 2017-12-12T15:19:28Z Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) rozpoczęło piąty odwiert na złożu Rehman w Pakistanie, co pozwoli spółce zwiększyć produkcję gazu ziemnego, poinformowało PGNiG. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"Naszym celem jest stałe zwiększanie produkcji gazu w Pakistanie i umacnianie pozycji na tamtejszym rynku. Obecnie eksploatujemy dwa złoża - Rehman i Rizq, ale widzimy realne szanse wykorzystania trzech kolejnych w ramach koncesji Kirthar. Analizujemy także możliwości rozbudowy miejscowej infrastruktury kopalnianej" - powiedział prezes PGNiG Piotr Woźniak, cytowany w komunikacie. </p><p>Złoże zlokalizowane jest w prowincji Sindh w&#160;południowo-wschodniej części kraju. Zaplanowana długość odwiertu to ok. 2870 m. Odwiert eksploatacyjny Rehman-4 jest już piątym w kolejności po Hallel X1 oraz Rehman-1, Rehman-2 i Rehman-3, podano również. Obecnie PGNiG wydobywa w Pakistanie blisko 0,5 mln m3 surowca na dobę, a od połowy 2013 r. pozyskało ponad 300 mln m<sup>3</sup>. Wydobyty gaz w całości sprzedawany jest na rynku lokalnym. </p><p>Na początku listopada br. prezes PGNiG poinformował, że spółka jest zadowolona z wyników szczelinowania tight gasu w Pakistanie i liczy na docelowe przychody ze złoża w wysokości do 100 mln USD rocznie. </p><p>W styczniu br. PGNiG otrzymało koncesję wydobywczą na złoże Rehman w Pakistanie, wydaną przez pakistański Directorate General of Petroleum Concessions (DGPC). Koncesja wydobywcza została wydana na 25 lat z możliwością przedłużenia. Według szacunków PGNiG, po pełnym zagospodarowaniu złóż Rehman i Rizq produkcja gazu ziemnego w tych lokalizacjach może wynieść łącznie 2,5 mln m3 na dobę. </p><p>Koncesja została przyznana na obszar składający się z części dotychczasowej koncesji poszukiwawczej Kirthar, obejmującej złoża Rehman i Rizq, która została przyznana PGNiG w 2005 roku. Na pozostałej części tej koncesji spółka nadal prowadzi prace poszukiwawcze. Udziałowcami w obu koncesjach - poszukiwawczej i wydobywczej - są PGNiG (70 proc.) i Pakistan Petroleum Limited (30 proc.). </p><p>Oddział PGNiG w Pakistanie działa od 1997 roku. Wspólnie z Pakistan Petroleum Limited prowadzi prace poszukiwawcze na koncesji Kirthar, gdzie jak dotąd odkryto dwa złoża gazu - Rehman i Rizq. Działalność w Pakistanie to także zagospodarowanie i produkcja z odkrytych złóż oraz budowa i eksploatacja instalacji wydobywczych. PGNiG aktywnie poszukuje tam i analizuje możliwości pozyskania nowych projektów naftowych. </p><p>PGNiG jest obecne na warszawskiej giełdzie od 2005 r. Grupa zajmuje się wydobyciem gazu ziemnego i ropy naftowej w kraju, importem gazu ziemnego do Polski, magazynowaniem gazu w podziemnych magazynach gazu, dystrybucją paliw gazowych, a także zagospodarowaniem złóż gazu ziemnego i ropy naftowej w kraju i za granicą oraz świadczeniem usług geologicznych, geofizycznych i poszukiwawczych w Polsce i za granicą.</p> Bank Światowy przestanie finansować branżę naftową i gazowniczą http://forsal.pl/artykuly/1091534,bank-swiatowy-przestanie-finansowac-branze-naftowa-i-gazownicza.html 2017-12-12T15:02:51Z W ogłoszonym we wtorek na szczycie klimatycznym w Paryżu oświadczeniu Bank Światowy poinformował, że w ramach wspierania walki z globalnym ociepleniem zaprzestanie po roku 2019 finansowania eksploatacji nowych złóż ropy naftowej i gazu ziemnego.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Wyjątkiem mogą tutaj być jedynie niektóre inwestycje w branży gazowniczej w państwach najuboższych. </p> <p>"Jako globalna wielonarodowa instytucja służąca rozwojowi Bank Światowy ustawicznie przekształca swe działania w obliczu szybko zmieniającego się świata. By zapewnić wsparcie państwom w osiągnięciu ich celów określonych przez paryskie porozumienie klimatyczne, Bank Światowy nie będzie już po roku 2019 finansował rozwoju sektorów naftowego i gazowniczego" - czytamy w oświadczeniu. </p> <p>Zaznacza ono jednocześnie, że "w wyjątkowych okolicznościach rozpatrywane będzie finansowanie rozwoju gazownictwa w najuboższych państwach, gdy zapewni to wyraźne korzyści, jeśli chodzi o dostęp ubogich do energii, a projekt jest zgodny ze zobowiązaniami tego państwa z tytułu porozumienia paryskiego".</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/biznes/rolnictwo/artykuly/1090238,wielka-gra-na-rynku-rolno-spozywczym.html" title="Wielka gra na rynku rolno-spożywczym">Wielka gra na rynku rolno-spożywczym</a></p> Polska jest największym producentem węgla w UE, a brakuje go w elektrowniach. Jak to możliwe? http://forsal.pl/artykuly/1091476,polska-jest-najwiekszym-producentem-wegla-w-ue-a-brakuje-go-w-elektrowniach-jak-to-mozliwe.html 2017-12-16T15:59:56Z Sprawa braku węgla w zimie w kraju, który jest największym producentem tego paliwa w UE i drugim co do wielkości w Europie może się wydawać dziwna. Jednak jest kilka powodów, których kumulacja spowodowała taką sytuację. Być może jeszcze nie w tym roku, ale już w przyszłym może się okazać, że będziemy mieć do czynienia z brakami prądu albo ciepła. Mówimy bowiem zarówno o elektrowniach, jak i o elektrociepłowniach oraz ciepłowniach.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Po tym jak tydzień temu DGP ujawnił, że sześć elektrowni ma zapasy węgla poniżej wymaganych ustawą, ministerstwo energii zażądało wyjaśnień od spółek węglowych w sprawie dostaw. </p><p>Z naszych informacji wynika, że problemy z wielkością zapasów (albo już zgłoszone w Urzędzie Regulacji Energetyki, albo mocno na granicy wymaganego limitu) mają zakłady wytwórcze <b>Dolna Odra i Opole</b> (PGE),<b> Jaworzno </b>(Tauron), <b>Siekierki i Żerań</b> (PGNiG Termika) oraz jedna z elektrowni <b>Enei</b> (albo Kozienice, albo Połaniec – według naszych rozmówców na ostatnia). Za to <b>Ostrołęka</b> (Energa), która miała problemy wcześniej, zapasy uzupełniła. </p><h2><b>Dlaczego polskim elektrowniom brakuje węgla?</b></h2><p>Są trzy powody, które sprawiają, że elektrownie mają problemy z zapasami, przez co my za chwilę możemy mieć problem z dostawami prądu. Po pierwsze w zimie wymagane ustawą zapasy są wyższe niż w lecie, bo rośnie popyt. Energetycy twierdzą jednak, że wymogi są niewspółmiernie wyższe, a przecież ustawowe zapasy muszą być przygotowane aż na 30 dni. A to oznacza, że blok wielkości ok. 1000 MW spalający na dobę ok. 11 tys. ton węgla musi mieć w zapasie minimum 330 tys. ton surowca. To bardzo dużo. Przeliczmy to teraz na wagony, którymi paliwo jest do elektrowni przywożone. Taki miesięczny zapas oznacza 6000 wagonów. Czyli około 120 pociągów. Dużo? No pewnie, a mówimy tylko o jednym bloku klasy 1000 MW! </p><p>I tu pojawia się drugi powód obecnych problemów. <b>Wagony których brakuje.</b> Kilka tygodni temu ujawniliśmy w DGP, że powołany został specjalny zespół, który ma znaleźć złoty środek na to, by węglarki jakimś cudem się znalazły. Oczywiście w grę nie wchodził tu zakup dodatkowych na cito. - Problem rozwiązywany jest doraźnie, a wagonów brakuje na potęgę, trzeba interweniować za każdym razem u przewoźnika, by odebrał paliwo – mówią nam przedstawiciele kopalń. Ale to w sytuacji, gdy węgiel jest wydobywany zgodnie z planem. A tak dzieje się w Węglokoksie-Kraj, Bogdance czy Jastrzębskiej Spółce Węglowej (dwie pierwsze firmy produkują nawet ciut więcej niż zakładały). Mniejsza produkcja jest w Tauronie Wydobycie (ale nieznacznie od założonego planu), ale przede wszystkim w Polskiej Grupie Górniczej, która mimo przejęcia Katowickiego Holdingu Węglowego i doliczenia jego produkcji nie będzie w stanie wywiązać się z planu i jej węglowa dziura na ten rok wyniesie ok. 5 mln ton.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/biznes/energetyka/artykuly/1090326,ponad-pol-miliarda-zlotych-dla-gornikow-prezes-jsw-pracownicy-wlozyli-wielki-wysilek-w-uratowanie-firmy.html">Ponad pół miliarda złotych dla górników. Prezes JSW: Pracownicy włożyli wielki wysiłek w uratowanie firmy</a></p><p>Ktoś powie, że rośnie import – owszem, po 8 miesiącach tego roku o ponad 2 mln ton w porównaniu do analogicznego okresu 2016 r. Ale jeśli spojrzymy na punkt drugi, czyli braki wagonów, okaże się, że wcale nie rośnie tak, jakby mógł. Bo przecież ten zagraniczny węgiel też czymś trzeba wozić.</p><p>Sytuacja jest patowa i jednak poważna. Bo jeśli dzisiaj nie znajdziemy rozwiązania (resort energii już zapowiedział, że nie zamierza zmieniać progu zapasów ustawowych dla elektrowni), to w kolejnych latach naprawdę możemy mieć problem. Jeśli dołożymy do tego sytuacje pogodowe, gdy śnieg zrywa nam linie napięcia i zostajemy bez prądu, to naprawdę nikomu nie będzie do śmiechu. Należy mieć nadzieję, że kolejowi przewoźnicy wyremontują część taboru, poprawi się też sytuacja na torach, dzięki czemu pociągi towarowe pojadą szybciej, a więc i wagony będą częściej w obiegu. No i wreszcie może inwestycje sprawią, że PGG zacznie lepiej fedrować. Czemu ona jest tu kluczowa? Bo odpowiada za połowę produkcji węgla energetycznego w Polsce. I jeśli ona ma problem – problem mamy wszyscy. Bo jak na razie nadal ok. 85 proc. energii elektrycznej produkujemy z węgla. </p><h2><b>Zapłacimy więcej za ogrzewanie?</b></h2><p>- Jedynie kilka firm nie potwierdziło bezpiecznych rezerw, ale ich brak wynika z opóźnienia w dostawach leżących po stronie dostawcy. Praktycznie wszystkie przedsiębiorstwa posiadają zapasy węgla wystarczające na produkcję ciepła od kilku tygodni do kilku miesięcy. Pytaniem jest, co z dostawami węgla po tym okresie? - mówi nam Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. - Branża nadal zgłasza kłopoty ze stabilnym zaopatrywaniem się w węgiel. Głównym zagrożeniem są braki węgla o obowiązujących parametrach emisyjnych. Przede wszystkim dotyczy to siarki, gdzie wymagany poziom to maksymalnie 0,6 proc. Brak takiego węgla jest groźny, gdyż przedsiębiorstwa, które nie dotrzymają wymogów emisji, będą musiały wyłączyć instalacje, bo tak skonstruowane jest prawo unijne – tłumaczy. </p><p>Pytany o podwyżki cen ciepła w przyszłym roku przyznaje, że są możliwe. - Stale rosną ceny węgla na światowych rynkach. W niektórych przypadkach podrożał on nawet o 80 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Tak drastyczne podwyżki mogą być powodem nawet kilku procentowego wzrostu cen ciepła systemowego w 2018 roku – mówi Szymczak.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/1088979,baca-pogorzelska-barborka-na-bogato-beda-nagrody-ale-czy-radosc-nie-jest-przedwczesna-opinia.html">Baca-Pogorzelska: Barbórka na bogato. Będą nagrody. Ale czy radość nie jest przedwczesna? [OPINIA]</a></p> Gazprom chce renegocjacji ceny gazu. Jest wniosek do PGNiG http://forsal.pl/artykuly/1091032,gazprom-chce-renegocjacji-ceny-gazu-jest-wniosek-do-pgnig.html 2017-12-11T07:41:04Z PAO Gazprom i OOO Gazprom Export wystąpiły do Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) z wnioskiem o renegocjację ceny kontraktowej gazu dostarczanego przez Gazprom na podstawie kontraktu kupna-sprzedaży gazu ziemnego do Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 25 września 1996 r. (Kontrakt Jamalski), podało PGNiG. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"W ocenie spółki wniosek renegocjacyjny <b>Gazpromu</b> jest nie zasadny oraz nie spełnia wymogów formalnych opisanych w Kontrakcie Jamalskim, a w rezultacie jest bezskuteczny" - czytamy w komunikacie. <br /> </p><p><b>PGNiG </b>jest obecne na warszawskiej giełdzie od 2005 r. Grupa zajmuje się wydobyciem<b> gazu ziemnego i ropy naftowej </b>w kraju, importem gazu ziemnego do Polski, magazynowaniem gazu w podziemnych magazynach gazu, dystrybucją paliw gazowych, a także zagospodarowaniem złóż gazu ziemnego i ropy naftowej w kraju i za granicą oraz świadczeniem usług geologicznych, geofizycznych i poszukiwawczych w Polsce i za granicą.&#160; </p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/gospodarka/aktualnosci/artykuly/1090236,czy-brak-euro-moze-kosztowac-nas-wiecej-niz-wprowadzenie-waluty.html">Czy brak euro może kosztować nas więcej niż wprowadzenie waluty?</a></p> Gazprom chce renegocjować warunki umowy z PGNiG. Rosjanie obawiają się Baltic Pipe? http://forsal.pl/artykuly/1090864,gazprom-chce-renegocjowac-warunki-umowy-z-pgnig-rosjanie-obawiaja-sie-baltic-pipe.html 2017-12-09T14:40:30Z Decyzja Gazpromu o renegocjacji kontraktu jamalskiego może być ruchem wyprzedzającym, bo Rosjanie widzą perspektywę ukończenia projektu Baltic Pipe - ocenia w rozmowie z PAP ekspert rynku Wojciech Jakubik.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Spółki <b>Gazpromu</b> wystąpiły do PGNiG z wnioskiem o renegocjację ceny gazu dostarczanego przez Gazprom na podstawie kontraktu gazu ziemnego do Polski z 25 września 1996 r., czyli <b>tzw. kontraktu jamalskiego</b> - poinformował PGNiG w piątkowym komunikacie. Polska spółka gazowa oceniła, że wniosek nie jest zasadny.</p> <p>"W ocenie spółki wniosek renegocjacyjny Gazpromu jest nie zasadny oraz nie spełnia wymogów formalnych opisanych w kontrakcie jamalskim, a w rezultacie jest bezskuteczny" - napisano w komunikacie PGNiG.</p> <p>"W mojej opinii stanowisko polskiej spółki trzeba czytać tak, że uważa ona, iż w sądzie uzyska więcej niż w toku renegocjacji. To jest to możliwe, bo były takie precedensy. Trzeba też pamiętać o tym, że listopadzie br. PGNiG zwrócił się z własnym wnioskiem o renegocjacje i to oznacza, że oni chcą renegocjować według własnego wniosku, który uznają za formalnie poprawny - mówi PAP redaktor naczelny branżowego portalu biznesalert.pl Wojciech Jakubik. </p> <p>Ekspert ocenił, że decyzja Gazpromu może być też ruchem wyprzedzającym, bo Rosjanie widząc perspektywę ukończenia projektu Baltic Pipe, chcą "sprawdzić karty PGNiG, zanim gotowy będzie ten projekt i nasza pozycja negocjacyjna będzie w pełni przygotowana na zmiany warunków w relacjach z Rosją.</p> <p>Kontrakt z września 1996 r., czyli tzw. kontrakt jamalski to długoterminowa umowa między PGNiG a Gazpromem na dostawy gazu do Polski do 2022 r. Dotyczy ok. 10 mld m sześc. gazu transportowanego rocznie przez gazociąg Jamał-Europa. Polski odcinek rurociągu liczy ok. 683 km.</p> <p>Zapisy kontraktu były renegocjowane w 2010 r. Ówcześni wicepremierzy Polski i Rosji, Waldemar Pawlak oraz Igor Sieczin, podpisali jesienią 2010 roku międzyrządowe porozumienie w sprawie zwiększenia dostaw gazu do Polski, a PGNiG i Gazprom podpisały aneks do kontraktu jamalskiego. Zapisano w nim zwiększenie - o ok 2 mld m. sześc. rocznie - dostaw rosyjskiego gazu do Polski. Pod koniec października br. prokuratura rozpoczęła śledztwo, czy aneks podpisany przez rząd PO-PSL kontraktu mógł być niekorzystny dla Polski. </p> <p>Zgodnie z kontraktem jamalskim spółki mogą renegocjować ceny gazu z kontraktu w trzy lata po wejściu w życie ostatniej ich korekty. Właśnie z tej możliwości trzy lata temu z skorzystał PGNiG, lecz po odmowie Gazpromu zdecydował o oddaniu sprawy do arbitrażu w Sztokholmie. Wyrok arbitrażu miał zapaść latem br., ale do tego nie doszło z powodu choroby arbitra Gazpromu. Na początku listopada polska spółka po raz kolejny zwróciła się do Gazpromu o renegocjację ceny gazu z kontraktu jamalskiego. Rosjanie mają pół roku na podjęcie decyzji, jeśli tego nie zrobią, możliwy jest kolejny arbitraż. Jak podkreśla Jakubik, podobną sprawę wygrało m.in. RWE. </p> <p>Władze PGNiG, ale i przedstawiciele polskiego rządu, uważają, że zapisy kontraktu są dla nas wysoce niekorzystne. Chodzi przede wszystkim o zastosowaną tam tzw. formułę cenową, która zakłada powiązanie cen gazu z cenami ropy. W przypadku drożejącej ropy PGNiG na tym traci. Jak podkreślają władze polskiej spółki, takie zapisy nie mają niewiele wspólnego z zasadami rynkowymi, a klauzula cenowa nie przystaje do dzisiejszych realiów. </p> <p>PGNiG chce - po 2022 r. - czyli po wygaśnięciu kontraktu jamalskiego całkowicie zrezygnować z gazu z Rosji. Jak mówił we wrześniu br. prezes spółki Piotr Woźniak, potem "nie ma mowy ani o długo-, ani średnioterminowej współpracy. Zastąpienie - po 2022 r. dostaw gazu z Rosji dostawami z innego kierunku, jako strategiczny celem rządu wskazuje pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski czy szef resortu spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. </p> <p>Polska ma plan zbudowania system transportu gazu na osi Północ-Południe. Możliwość tę da terminal LNG w Świnoujściu (na razie o mocy regazyfikacyjnej 5 mld m sześc. rocznie, niebawem powiększonej do 7,5 mld m sześc.) oraz budowa Baltic Pipe, czyli infrastruktury, dzięki której powstanie nowy korytarz dostaw gazu na rynku europejskim. Umożliwi on transport gazu ze złóż w Norwegii na rynki duński i polski, jak również do odbiorców w sąsiednich krajach.</p> <p>Małgorzata Dragan</p> <p>&gt;&gt;&gt; Czytaj także: <a href="http://forsal.pl/biznes/energetyka/artykuly/1090277,energetyka-rachunki-za-gaz-nie-wzrosna-kontrakt-jamalski.html">Rachunki za gaz do kwietnia nie wzrosną. Ale też nie spadną</a></p> Morawiecki: W kwestii górnictwa jesteśmy między młotem a kowadłem http://forsal.pl/artykuly/1090806,morawiecki-w-kwestii-gornictwa-jestesmy-miedzy-mlotem-a-kowadlem.html 2017-12-08T20:12:03Z W kwestii górnictwa jesteśmy między młotem a kowadłem; polityka klimatyczna UE i największych państw świata powoduje, że mamy bardzo niewielkie pole manewru - uważa desygnowany na premiera Mateusz Morawiecki.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Morawiecki pytany był w piątek w Telewizji Trwam o politykę dotyczącą polskiego górnictwa. </p> <p>"Jesteśmy trochę tutaj między młotem a kowadłem. Polityka klimatyczna Unii Europejskiej, połączona z polityką największych państw świata - Chin, Stanów Zjednoczonych, Rosji, i jednocześnie w zestawieniu z naszym miksem energetycznym, czyli z czego my czerpiemy energię dzisiaj, powoduje, że mamy bardzo niewielkie pole manewru" - ocenił. </p> <p>"Idziemy wąską ścieżką, wąska Orlą Percią tatrzańską i musimy bardzo uważać, żeby nie spaść w jedną albo drugą stronę w przepaść. Bo nie możemy powiedzieć Unii Europejskiej, że nas wasza polityka klimatyczna nie obchodzi, bo jesteśmy częścią Unii Europejskiej" - powiedział. </p> <p>Dodał, że powoli odchodzimy od węgla - "w tempie takim, żeby gospodarka polska nie ucierpiała na tym za bardzo". </p> <p>"Niestety UE podkręca bardzo mocno cele emisyjne CO2 (...), zmusza nas do wykonania bardzo dużych modernizacji w naszych już istniejących elektrociepłowniach i elektrowniach, a to powoduje, że nie możemy pozwolić sobie na inne inwestycje. Tę kołderkę, która jest trochę za krótka, za każdym razem próbujemy w taki sposób ułożyć, żeby było jak najmniej szkody dla naszego górnictwa, dla energetyki, a jednocześnie jak najmniej kosztów dla całej gospodarki, w tym dla gospodarstw domowych" - dodał Morawiecki. </p> <p>Zgodnie ze stanowiskiem resortu energii, górnictwo jest i będzie w najbliższych latach podstawą bilansu energetycznego państwa. Ma to pozwolić na utrzymanie wysokiego stopnia niezależności energetycznej państwa, a także wzmocnić konkurencyjność gospodarki. Szacuje się, że około roku 2050 udział tego surowca (łącznie węgla kamiennego i brunatnego) w krajowym miksie energetycznym spadnie z obecnych ponad 80 proc. do około 50 proc., jednak nie będzie to efektem znaczącego zmniejszenia zużycia węgla. Resort zakłada, że produkcja węgla pozostanie na poziomie zbliżonym do obecnego, przy wzroście udziału energii z innych źródeł, które będą zaspokajać dynamicznie rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną w kraju.</p> <p>W opracowanym w tym roku projekcie nowego rządowego programu dla górnictwa węgla kamiennego, z horyzontem czasowym do 2030 roku, przyjęto trzy scenariusze dla węgla. Najbardziej optymistyczny zakłada, że polska gospodarka będzie potrzebowała nawet powyżej 86 mln ton tego surowca, pesymistyczny dla górnictwa mówi o 56,5 mln ton. Scenariusz bazowy zakłada stabilizację zużycia w 2030 r. na obecnym poziomie ok. 71 mln ton. Wymaga to inwestycji w udostępnianie nowych złóż węgla.</p> <p>Przed rokiem Komisja Europejska zaakceptowała polski program naprawczy dla górnictwa, zakładający wydatkowanie na jego restrukturyzację – głównie osłony socjalne dla górników i likwidację majątku – blisko 8 mld zł. Strona Polska wniosła do KE o notyfikację wartej 5 mld zł dalszej pomocy na restrukturyzację górnictwa w latach 2019-2023, aby z powodzeniem zamknąć proces przemian.</p> <p>Resort energii rozpoczął też rozmowy z Komisją o specjalnym funduszu, który miałby wspomóc rekultywację terenów poprzemysłowych na Górnym Śląsku oraz wspierać nowe inwestycje na tych obszarach, tworzące miejsca pracy. Kolejne spotkanie w sprawie funduszu ma odbyć się wiosną przyszłego roku w Katowicach. Wartość tej inicjatywy wstępnie szacowano na ok. 2 mld euro, z czego połowa pochodziłaby z funduszy unijnych, a połowa – z krajowych. Działalność funduszu miałaby zostać wpisana w rządowy Program dla Śląska, nad którym trwają obecnie prace.</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/gospodarka/finanse-publiczne/artykuly/1090542,co-morawiecki-na-czele-rzadu-oznacza-dla-polskiej-gospodarki-opinie-ekonomistow.html">Co Morawiecki na czele rządu oznacza dla polskiej gospodarki? [OPINIE EKONOMISTÓW]</a></p> Mieliśmy być łupkowym eldorado. Jednak podatki zabiły zapał inwestorów http://forsal.pl/artykuly/1089457,mielismy-byc-lupkowym-eldorado-jednak-podatki-zabily-zapal-inwestorow.html 2017-12-04T11:52:08Z Polskie łupki zatrzymały podatki - mówi w rozmowie z PAP prezes PGNiG Piotr Woźniak. Dodał, że gdyby symulowane w 2014 r. kwoty z prognozowanych przychodów fiskalnych przeznaczyć na poszukiwanie i rozpoznawanie, nie byłoby odwrotu inwestorów.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Jednocześnie Woźniak podkreśla, że na łupkach nie wolno "stawiać krzyżyka". "<b>To nie jest sprawa zamknięta</b>, żeby do niej wrócić trzeba poprawić otoczenie regulacyjne, ale przede wszystkim poluzować reżim podatkowy, bo on nas zahamował" – mówił.</p> <p>Na pytanie, czy PGNiG wróciłby do łupków, gdyby cofnąć podatek, Piotr Woźniak odpowiedział: "Nie stawiamy krzyżyka na łupkach. W PGNiG projekt łupkowy ma status +zawieszony+. Gdyby zachęty fiskalne były, chociaż trochę podobne do amerykańskich, to jesteśmy gotowi przeprowadzić analizy i rozważać powrót na Pomorze albo na Lubelszczyznę". W jego opinii PGNiG nie byłby w tym powrocie osamotniony.</p> <p>Jak podał niedawno Puls Biznesu, kilka dni temu irlandzka spółka San Leon zwróciła Ministerstwu Środowiska dwie ostatnie koncesje łupkowe z polskiego portfolio. San Leon mógł na nich pracować aż do 2020 r., ale nie znalazł partnera zainteresowanego takim projektem. "Czas łupków w Polsce się skończył" — oceniał w rozmowie z PB Paweł Chałupka, szef polskiej spółki San Leon.</p> <p>W 2010 r. opinię publiczną zelektryzowała informacja o wynikach amerykańskich badań, z których wynikało, że w skałach łupkowych w Polsce może znajdować się nawet 1,5-3 bln m sześc. gazu. Gdyby tak było, to <b>zasobów wystarczyłoby na 100-200 lat</b>. W czerwcu 2011 r. brytyjski The Economist pisał, że Polska może mieć największe złoża gazu łupkowego w Europie i największe światowe firmy chcą wykonać u nas ok. 120 odwiertów, by to sprawdzić. "Gra toczy się o biliony metrów sześciennych gazu" - pisał The Economist. Mieliśmy stać się - na wzór USA - łupkowym eldorado. Oprócz polskich potentatów branży - PGNiG i PKN Orlen do wyścigu o nasze łupki stanęły globalne potęgi: ExxonMobil, ConocoPhillips, Chevron, Marathon, Eni, Talisman Energy, Lane Energy. W efekcie w Polsce wykonano tylko 72 odwierty, a ich wyniki trudno było uznać za oszałamiające. Kolejne firmy ogłaszały odejście od poszukiwań i rezygnowały z koncesji.</p> <p>W opinii wielu publicystów, ale i Głównego Geologa kraju Mariusza Orion-Jędryska, za odwrót inwestorów odpowiada chaos i złe prawo. "To koalicja PO-PSL zniechęciła zagranicznych przedsiębiorców do prowadzenia poszukiwań gazu i ropy w polskich skałach łupkowych. Będziemy wracać do tego, nie ma żadnych powodów, by stawiać krzyżyk na polskich łupkach - mówił niedawno prof. Orion-Jędrysek.</p> <p>Na pytanie, dlaczego w Polsce padł projekt łupkowy, prezes PGNiG, w przeszłości Główny Geolog Kraju, Piotr Woźniak odpowiedział, że przede wszystkim z powodu zwiększonych podatków i opłat.</p> <p>"Gdyby przychody, które ówcześnie (w 2014 r. - PAP) prognozowano z przychodów podatkowych i opłat zostawić w rękach inwestorów, to dzisiaj nie rozmawialibyśmy o ich odwrocie" - powiedział.</p> <p>W 2014 r. Sejm uchwalił rządowy projekt ustawy o podatku węglowodorowym, czyli podatku z zysków z działalności wydobywczej węglowodorów, który ma stanowić dochód budżetu państwa. W myśl przepisów ustawy węglowodorami są: ropa naftowa, gaz ziemny oraz ich naturalne pochodne, z wyjątkiem metanu występującego w złożach węgla kamiennego oraz metanu występującego jako kopalina towarzysząca. Nowe regulacje weszły w życie 1 stycznia 2016 r., czyli rok później niż planowano. Faktycznie, do 2020 r. firmy tego podatku nie płacą, ale muszą przeprowadzać symulacje, w której daninę trzeba płacić.</p> <p>Woźniak przyznał, że są też czynniki obiektywne i rynkowe nieudanego projektu łupkowego. „Od tamtego czasu cena ropy wprawdzie wzrosła, ale niewiele. Dlatego zachęta do inwestowania w upstream jest słabsza, szczególnie w Europie, gdzie ograniczenia środowiskowe są przestrzegane przesadnie surowo” - podkreślił.</p> <p>Jego zdaniem nieporozumieniem są też próby porównywania złóż w polskich i amerykańskich łupkach. "W USA, tak jak i w Polsce, warunki geologiczno-złożowe w różnych basenach (playach), ale także w granicach wydzielonych basenów, bywają zupełnie różne. Ważna jest głębokość, oczywiście sama litologia łupków i ich cechy zbiornikowe, tj. przepuszczalność i porowatość, sposób zalegania. Praktycznie każdy tzw. play (basen) łupkowy ma swoją specyfikę, która wymaga odmiennych metod wydobywczych" - mówił.</p> <p>Jak dodał, "nasze łupki są rzeczywiście znacznie głębiej niż np. amerykańskie, co od razu podnosi koszty wierceń i zabiegów".</p> <p>"W każdym przypadku niezbędne są inwestycje na rozpoznanie i poszukiwania, tak aby metody prac i robót wypraktykować na konkretnym złożu. Czasem przeprowadza się nawet kilkaset wierceń na tzw. playach (basenach) z pełnymi zabiegami, by ustalić, jaką metodą można tam wydobywać gaz. W Polsce wykonano około 70 odwiertów w poszukiwaniu gazu ze złóż łupkowych. Ale pełnych - ze szczelinowaniem – było tylko 25, z czego większość w otworach pionowych, a nie horyzontalnych. Nie można zatem porównywać sytuacji w USA i Polsce. To zupełnie inna skala, przede wszystkim inwestycji" - zaznaczył.</p> <p>Choć PGNiG na razie zrezygnowało z poszukiwań gazu łupkowego, Piotr Woźniak podkreślił, że firma ma wiedzę, którą można wykorzystywać, gdzie indziej. "Z tą nową wiedzą uciekliśmy do skał węglonośnych, żeby robić to samo, zbliżonymi metodami" - mówił. Chodzi o pilotażowy projekt szczelinowania hydraulicznego węgla w pokładzie 510 w Gilowicach, aby uzyskać metan. Na początku listopada spółka poinformowała, że program dał dobre wyniki i udało się przez dziewięć miesięcy uzyskać ponad 790 tys. m sześc. metanu. Przepływy gazu osiągnęły stabilny poziom ok. 5 tys. m sześc. na dobę. Dodano, że planowane są kolejne odwierty.</p> <p>"Możemy powiedzieć, że opanowaliśmy wiercenia kierunkowe. Mamy niezłe rozpoznanie dotyczące zawartości metanu w węglu, wypraktykowane zabiegi stymulacyjne i - co ważne - nie musimy się martwić podatkiem, ponieważ metan z pokładów węgla jest zwolniony z dodatkowych obciążeń fiskalnych. Poza tym pokłady węgla występują w Polsce do głębokości 1000 - 1200 m (...). Na Pomorzu wiercenia łupkowe były przeprowadzane głęboko - od 3 do 5 tys. m, a to generuje znacznie wyższe koszty. W Gilowicach koszty były znacznie obniżone. Nie musieliśmy też robić pełnej oceny oddziaływania na środowisko, ponieważ dla wierceń płytkich nie ma takiego obowiązku. Dodatkowo, na przykładzie Górnego Śląska udowodniliśmy, że nasze roboty terenowe, w tym szczelinowanie hydrauliczne, są bezpieczne dla środowiska" - powiedział prezes PGNiG. (PAP)</p> <p>Małgorzata Dragan</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/biznes/energetyka/artykuly/1089377,coraz-mniej-ropy-na-rynku-producenci-surowca-z-lupkow-w-usa-zacieraja-rece.html">Coraz mniej ropy na rynku. Producenci surowca z łupków w USA zacierają ręce</a></p>