© 2018 INFOR BIZNES Sp. z o. o. INFOR BIZNES Sp. z o. o. Forsal.pl: surowce 2018-08-15T10:30:28+02:00 INFOR BIZNES Sp. z o. o. http://forsal.pl/atom/tagi/surowce Eksperci: zwiększony import diesla z Możejek wskazany. Polski rynek cierpi na niedobór surowca http://forsal.pl/artykuly/1216676,eksperci-zwiekszony-import-diesla-z-mozejek-wskazany-polski-rynek-cierpi-na-niedobor-surowca.html 2018-08-14T15:25:55Z Plany PKN Orlen zwiększenia importu oleju napędowego z rafinerii w Możejkach na Litwie są racjonalne - oceniają eksperci. Wskazują, ze polski rynek cierpi na niedobór krajowego diesla, więc dla Orlenu import z Możejek jest biznesowo uzasadniony.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>PKN Orlen i Koleje Litewskie podpisały we wtorek porozumienie o rozszerzeniu współpracy, m.in. na <b>transport oleju napędowego z Możejek do Polski.</b> "Obecnie sprowadzamy z Możejek do Polski 600 tysięcy ton diesla rocznie. Docelowo, dzięki umowie z kolejami litewskimi, chcemy zwiększyć dostawy o kilkaset tysięcy ton" - tłumaczył prezes PKN Orlen Daniel Obajtek. "Popyt w Polsce rośnie i spodziewamy się, że będzie nadal rósł w kolejnych latach, m.in. dzięki ograniczaniu szarej strefy" - dodał.</p> <p>Jak wskazują eksperci, polskie rafinerie nie są w stanie zaspokoić krajowego popytu na paliwa płynne, więc pewna część z nich jest importowana. Polski rynek od zawsze miał pewien strukturalny deficyt oleju napędowego, który trzeba było importować - powiedział PAP Dawid Piekarz z Instytutu Staszica. "Orlen zachowuje się bardzo racjonalnie, wypełniając lukę popytową własnym produktem. Czyli dbając o to, żeby to on sam sprzedawał wyprodukowany przez siebie olej napędowy w kraju, a niekoniecznie zostawiać miejsce innym importerom" - ocenił Piekarz.</p><p>Zwrócił jednocześnie uwagę, że konsumpcja oleju napędowego wzrosła ostatnio o 26 proc. rok do roku. "To pokazuje mocno wzrost popytu. Więc Orlen bardzo przytomnie i bardzo rynkowo zareagował, zapewniając zwiększenie ilości swojego surowca na polskim rynku" - powiedział Piekarz.</p><p>Importujemy mnóstwo oleju napędowego z różnych kierunków, więc import z własnego zakładu dla Orlenu jest najbardziej opłacalny i najbardziej efektywny pod względem ekonomicznym - ocenił Grzegorz Maziak z portalu e-petrol.pl. Przypomniał, że średni udział importu w konsumpcji trzech głównych paliw - benzyn, diesla i LPG - wynosi ok. 30 proc., a w I kw. 2018 r. udział importu w konsumpcji oleju napędowego wynosił 23 proc.</p><p>"Krajowe rafinerie produkują tyle, ile są w stanie, a jakikolwiek dodatkowy wzrost popytu na olej napędowy musimy zaspokajać importem. Czy to będzie import z czeskiego Unipetrolu, czy z Orlen Lietuva, z perspektywy Orlenu to dobra wiadomość" - powiedział Maziak.</p><p>W jego ocenie, z punktu widzenia kierowców, działania Orlenu mają znaczenie marginalne. Chociaż - jak wskazał - wydaje się, że jeżeli koncern dokonuje optymalizacji kosztowej, to nie będzie dodatkowej presji na podwyżki.</p><p>Wojciech Krzyczkowski</p><p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="http://forsal.pl/biznes/aktualnosci/artykuly/1216279,wielki-powrot-cpn-orlen-niedlugo-uruchomi-stacje-z-historycznym-logo-w-warszawie.html">Wielki powrót CPN. Orlen niedługo uruchomi stację z historycznym logo w Warszawie</a></p> Do Polski trafia coraz mniej donbaskiego antracytu http://forsal.pl/artykuly/1215005,do-polski-trafia-coraz-mniej-donbaskiego-antracytu.html 2018-08-13T07:19:24Z Po naszych tekstach i wprowadzeniu sankcji przez USA koleją do Polski trafia o połowę mniej węgla z terenów okupowanych]]> <p class="tresc"><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc"><span>H</span><span>andlarze antracytem wydobywanym na okupowanym przez Rosję terytorium Zagłębia Donieckiego otworzyli <b>nowy szlak jego tranzytu do Europy</b>. Węgiel jedzie koleją do portu Ust-Łudze, po czym przez Morze Bałtyckie płynie na Zachód.</span></p><p class="tresc"><span>Antracyt wydobywany na terenach kontrolowanych przez samozwańcze Doniecką i Ługańską Republiki Ludowe jest wywożony do Rosji i za zgodą jej władz wyposażany w sfałszowane rosyjskie certyfikaty pochodzenia. Następnie drogą morską przez port w Rostowie nad Donem trafiał do państw basenu Morza Śródziemnego albo koleją przez Rosję i Białoruś do Polski i dalej na Zachód. Teraz poznaliśmy trzeci szlak tranzytowy. – Firmy zaczęły korzystać z nowego szlaku przerzutu węgla, przez Ust-Ługę – mówi Maksym Butczenko, pochodzący spod Ługańska dziennikarz ukraińskiego tygodnika „Nowoje wriemia”.</span></p><p class="tresc"><span>Poszliśmy śladami odkrycia Butczenki. W źródłach w ukraińskiej branży węglowej ustaliliśmy szczegóły. – Historycznie do portu w Ust-Łudze trafiał węgiel z Syberii, ale od końca 2017 r. dzięki dostępowi do bazy danych kolei RŻD obserwujemy regularne dostawy węgla ze stacji Uspienskaja i Gukowo – mówi nasz informator. Obie stacje leżą po stronie rosyjskiej na niekontrolowanym przez Ukrainę odcinku jej granicy. – W ich pobliżu nie ma oficjalnych zakładów wydobywczych. To dowód, że węgiel pochodzi z terenów okupowanych – dodaje nasz rozmówca z Kijowa. Z danych RŻD, do których dotarliśmy, wynika, że w grudniu 2017 r. z Gukowa i Uspienskiej do Ust-Ługi koleje przywiozły 29,7 tys. ton antracytu. Rekordowy pod tym względem był czerwiec 2018 r., gdy dostarczono 91,6 tys. ton.</span></p><p class="tresc"><span>Otwarcie nowego szlaku oznacza, że separatystom i firmom z nimi współpracującym Rostów przestał wystarczać. – W odróżnieniu od tego portu, który może przyjmować statki o wyporności nieprzekraczającej 5 tys. ton, Ust-Ługa przyjmuje nawet kontenerowce, co pozwala wysyłać towar na cały świat – tłumaczy źródło. Z mapy umieszczonej na stronie internetowej firmy Rostierminaługol, która zarządza terminalami przeładunkowymi, wynika, że węgiel z Ust-Ługi trafia do Polski, ale też do Francji, Hiszpanii, Niemiec, Norwegii, Turcji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Brazylii.</span></p><p class="tresc"><span>Na razie nie udało nam się ustalić, do których z tych krajów trafia surowiec z Zagłębia Donieckiego, a które sprowadzają tą drogą niebudzący wątpliwości antracyt z kopalń syberyjskiego Zagłębia Kuźnieckiego. DGP będzie to badał. Wiemy za to, że koleje RŻD traktują antracyt z Donbasu jako jeden z głównych bodźców rozwoju. Jak pisał branżowy magazyn „RŻD-Partnior”, po zakazaniu przez Ukrainę handlu z DRL i ŁRL w 2017 r. „nie pozostało nic innego, jak przeorientować dostawy węgla w stronę Rosji. Dzięki temu perspektywy dla przewozów kolejowych węgla wyglądają dość optymistycznie” – czytamy.</span></p><p class="tresc"><span>DGP pisze o procederze od października 2017 r. Nasze artykuły zainteresowały też inne media. Tekst o efektach śledztwa DGP opublikowało „Nowoje wriemia”, kilka materiałów poświęciła im też stacja TVN24. Są też inne skutki. W styczniu Amerykanie obłożyli bohaterów naszych tekstów sankcjami. Możliwe, że to jeden z powodów przykręcenia kurka z antracytem, który trafia nad Wisłę. W tym roku koleją do Polski miesięcznie wjeżdża o 300–350 wagonów, czyli ok. 17–20 tys. ton antracytu mniej niż w 2017 r. Oznacza to utratę przychodów powyżej 20 mln dol. w skali roku.</span></p><p class="tresc"><span>– To efekt działań ambasady Ukrainy w Polsce, rozgłosu medialnego i amerykańskich sankcji – ocenia rozmówca z ukraińskiej branży węglowej. – Każda ukraińska delegacja, która spotyka się z Polakami, jest uczulana przez dyplomatów przygotowujących rozmowy, że powinna poruszyć tę sprawę w dyskusjach ze stroną polską – dodaje źródło dyplomatyczne. Apele przynoszą efekty, chociaż polskie MSZ w odpowiedzi na jedną z not Ukraińców, do której dotarł TVN24, tłumaczyło, że nie da się nic zrobić, bo „przywóz węgla pochodzącego z Ukrainy nie jest objęty zakazami w odróżnieniu od towarów pochodzących z Krymu”.</span></p><p class="tresc"><span>Sprawą zainteresowałą się opozycja. Nowoczesna zorganizowała konferencję w Sejmie, domagała się wprowadzania embarga na antracyt z Donbasu. To trudne, bo embargo można wprowadzić tylko na poziomie UE. A w jednym pociągu są łączone różne transporty: rosyjskiego antracytu z Zagłębia Kuźnieckiego i zrusyfikowanego, czyli tego z Donbasu na rosyjskich papierach. Zyski z handlu tym ostatnim trafiają do kieszeni separatystów i związanych z nimi oligarchów.</span></p><p class="tresc"><span>Posłowie Adam Szłapka (Nowoczesna) i Krzysztof Gadowski (PO) zapowiedzieli złożenie interpelacji w sprawie antracytu z Donbasu do ministrów energii i dyplomacji. Nowoczesna interpelowała już w październiku, ale z odpowiedzi resortów niewiele wynikało. Gadowski przypomina, że PO czeka na reakcję Komisji Europejskiej na pytania europosła Jarosława Wałęsy, która ma zostać opublikowana do końca sierpnia. Były szef MON Tomasz Siemoniak zdradza, że na początku września politycy PO porozmawiają o antracycie na posiedzeniu gabinetu cieni. – Zorganizujemy konferencję prasową na ten temat. To niedopuszczalne, by przez rok od państwa publikacji władze nic nie zrobiły – mówi Siemoniak.</span></p><p class="tresc"><span>Do sprawy odniósł się też minister energii Krzysztof Tchórzewski. – Określenie, skąd przyjeżdża, w jaki sposób jest dystrybuowany węgiel, należy do innych służb niż do ministra energii. Dokumenty, które potwierdzają pochodzenie węgla, na bazie których odbiorcy zaopatrują się w węgiel, do tej pory na to nie wskazywały (by do Polski trafiał surowiec z DRL/ŁRL – red.). Widocznie niektórzy nasi dziennikarze potrafią służyć prawie jak służby wywiadowcze – ironizował Tchórzewski. Jego resort w piątkowym oświadczeniu dla PAP powołał się na dane pokazujące znikomy import węgla z Ukrainy. To dowodzi braku zrozumienia problemu, bo antracyt z Donbasu jest ujmowany w bilansie handlu z Rosją. </span><span class="allCaps"><b>©℗</b></span></p> Nowe złoże gazu w Wielkopolsce. PKN Orlen i PGNiG informują o bardzo dobrej wydajności odwiertu http://forsal.pl/artykuly/1210365,nowe-zloze-gazu-w-wielkopolsce-pkn-orlen-i-pgnig-informuja-o-bardzo-dobrej-wydajnosci-odwiertu.html 2018-08-09T15:13:54Z PKN Orlen i PGNiG odkryły nowe złoże gazu w Wielkopolsce. Wyniki testu produkcyjnego potwierdzają bardzo dobrą wydajność odwiertu. Możliwości produkcyjne złoża oszacowano na 50 mln metrów sześc. gazu rocznie - podał w czwartek płocki koncern.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Według <b>PKN Orlen,</b> nowe złoże położone jest na terenie wspólnego obszaru projektowego Płotki w Wielkopolsce na koncesji Śrem-Jarocin.</p> <p>Jak poinformował płocki koncern, zostało ono odkryte odwiertem Chwalęcin-1K, którego głębokość końcowa osiągnęła 3050 metrów MD (Measured Depth, czyli rzeczywista długość otworu mierzona od powierzchni ziemi do dna otworu, uwzględniająca krzywiznę odwiertu). Prace prowadzono od końca kwietnia.</p> <p>"Obszar Wielkopolski należy do jednych z najbardziej perspektywicznych regionów Polski pod kątem poszukiwań złóż gazu ziemnego. Pozytywny wynik uzyskany w trakcie testu potwierdza, że założona przez nas strategia w obszarze wydobycia sprawdza się. Sukcesywnie zwiększamy bazę zasobów w kraju, co korzystnie wpływa na bezpieczeństwo energetyczne Polski" – powiedział prezes PKN Orlen Daniel Obajtek, cytowany w komunikacie spółki.</p> <p>PKN Orlen zapowiedział, że w najbliższych tygodniach PGNiG oraz Orlen Upstream, spółka z Grupy Orlen, będą realizować wspólnie wiercenie otworu Komorze-3H/S1. "Ponadto obie spółki przygotowują się do zagospodarowania złoża Miłosław, które zostało odkryte w maju 2017 r. Zakończenie inwestycji i rozpoczęcie wydobycia planowane jest na przełomie II i III kw. 2019 r." - podkreślił płocki koncern.</p> <p>PKN Orlen przypomniał, że PGNiG, który jest operatorem na obszarze projektowym Płotki, posiada 51 proc. udziałów, a Orlen Upstream, z pozostałą częścią udziałów, pełni funkcję partnera.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/biznes/energetyka/artykuly/1210161,warunkiem-powodzenia-cop24-ma-byc-dobrowolnosc-wyboru-metod-redukcji-emisji-co2.html">Warunkiem powodzenia COP24 ma być "dobrowolność wyboru metod redukcji emisji CO2"</a></p> Iran: Stany Zjednoczone nie zablokują eksportu naszej ropy http://forsal.pl/artykuly/1208700,iran-stany-zjednoczone-nie-zablokuja-eksportu-naszej-ropy.html 2018-08-08T10:28:13Z Plan Stanów Zjednoczonych, aby zredukować do zera eksport irańskiej ropy naftowej nie powiedzie się - oświadczył minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"Jeśli Amerykanie chcą trzymać się tego uproszczonego i niemożliwego do zrealizowania pomysłu (..) powinni również znać jego konsekwencje" - powiedział Zarif w wywiadzie dla jednej z irańskich gazet.</p> <p>Jak zauważa agencja Reutera w ostatnich tygodniach amerykańscy urzędnicy oświadczyli, że ich celem jest wywieranie presji na różne kraje, aby zaprzestały kupowania ropy naftowej od Iranu.</p> <p>We wtorek po godz. 6 rano (po północy w USA) weszły w życie przywrócone przez Stany Zjednoczone sankcje na Iran, które dotyczą m.in. sektora motoryzacyjnego, dostępu do amerykańskiej waluty oraz handlu metalami i węglem; 4 listopada mają zostać przywrócone sankcje dotyczące m.in. sektora energetycznego Iranu i bankowości.</p> <p>W lipcu prezydent Iranu Hasan Rowhani oświadczył, że eksport ropy naftowej w regionie może być zagrożony, jeśli USA będą wywierać naciski na swoich sojuszników, aby ci zaprzestali importu irańskiej ropy naftowej. Zaznaczył jednak, że scenariusz, w którym wszyscy producenci ropy naftowej za wyjątkiem Iranu będą mogli ją eksportować to "czysta wyobraźnia".</p> <p>Na początku maja amerykański prezydent Donald Trump wycofał USA z międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Iranem, argumentując, że nie obejmuje ono irańskiego programu pocisków balistycznych, nie odnosi się do prób wywierania wpływu przez Iran na państwa regionu ani nie wyznacza perspektyw po wygaśnięciu umowy w 2025 roku. Poinformował też o ponownym wprowadzeniu wszystkich sankcji nałożonych na ten kraj, które obowiązywały przed zawarciem umowy. </p> <p>Zawarta w lipcu 2015 roku umowa między sześcioma mocarstwami (USA, Rosja, Chiny, Francja, Wielka Brytania i Niemcy) a Iranem ma na celu ograniczenie programu nuklearnego tego kraju w zamian za stopniowe znoszenie międzynarodowych sankcji gospodarczych.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/swiat/rosja/artykuly/1208406,piec-dni-wojny-lata-konsekwencji-zobacz-co-zmienil-atak-rosji-na-gruzje.html">Pięć dni wojny, lata konsekwencji. Zobacz, co zmienił atak Rosji na Gruzję </a></p> Oczekiwanie na hossę na rynku złota to oczekiwanie na kryzys http://forsal.pl/artykuly/1207299,oczekiwanie-na-hosse-na-rynku-zlota-to-oczekiwanie-na-kryzys.html 2018-08-08T19:59:07Z Złoto nie daje zarobić, gdy rośnie gospodarka. W ciągu ostatnich 12 miesięcy największe możliwości zarobku dała ropa (futures), akcje NASDAQ i pallad. Złoto znalazło się dopiero na 9. miejscu. Zyskują na tym rządy, które chcą powiększać swoje rezerwy w kruszcu. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>W minionych dwóch latach kilka razy różne czynniki przemawiały za tym, że złoto wkrótce odzyska dawny „blask” i popyt, a co za tym idzie także i ceny, zaczną znów wzrastać. Niestety tak się nie stało. W drugiej połowie 2017 roku ceny złota ustabilizowały się na poziomie ok. 1250 dol. za uncję. Wynikało to z niewielkiego popytu na ten kruszec ze strony prywatnych inwestorów, którzy uzyskują znacznie wyższe dochody z posiadania papierów dłużnych oraz innych aktywów. Pod koniec stycznia 2018 r. cena uncji złota wzrosła wprawdzie do 1343 dol. (czyli o 2,5 proc. w porównaniu do grudnia), jednak daleko było do rekordowego poziomu sprzed kilku lat (we wrześniu 2011 roku za uncję płacono ponad 1900 dolarów).</p><p>Styczniowa zmiana nie wywołała trwałego trendu. W pierwszym kwartale globalny popyt na złoto zmalał o 7 proc., w porównaniu do analogicznego okresu z 2017 roku. Najwięksi do niedawna nabywcy kruszcu, prywatni inwestorzy z Chin, Niemiec i USA, ograniczyli w tym okresie swoje zakupy do poziomu 254,9 ton – to o 15 proc. mniej niż w pierwszym kwartale 2017 r. Jeszcze bardziej zmniejszyły zakupy fundusze inwestycyjne – do zaledwie 32,4 ton (to aż o 66 proc. mniej niż w pierwszym kwartale 2017 r.).</p><p>Sytuacja nie uległa większej zmianie w drugim kwartale – po tym, jak prywatni inwestorzy ograniczyli zakupy, ceny złota znów spadły, na szczęście nieznacznie – do 1247 dol. za uncję (28 czerwca). Niewielki wzrost popytu na złoto wystąpił w omawianym okresie także ze strony przemysłu – tylko o 4 proc.</p><p>Przyczynami spadku było zarówno umocnienie się amerykańskiego dolara, w której to walucie realizowane są transakcje, jak i podwyżki stóp procentowych w USA oraz podwyżki stawek celnych w handlu Stanów Zjednoczonych z Chinami i kilkunastoma innymi krajami.</p><h2><b>Kryptowaluty odwracają uwagę</b></h2><p>Powstrzymywanie się od większych zakupów złota przez prywatnych inwestorów wynikało jednak przede wszystkim z ich oceny sytuacji na rynku drogocennych kruszców i innych walorów i porównania stopy zwrotu od zainwestowanego w poszczególne aktywa kapitału. A porównanie to nie wypadło dobrze dla złota, którego cena wzrosła w ostatnich 12 miesiącach tylko o 2,8 proc., czyli dokładnie tyle samo, ile w tym czasie zwiększył się kurs wymienny euro w stosunku do dolara.</p><p>Kiepski zarobek dało także srebro i platyna (w tym samym okresie cena srebra wzrosła tylko o 0,2 proc. a cena platyny spadła aż o 8,2 proc.). Pewnym wyjątkiem były w omawianym okresie tylko inwestycje w zakup palladu (palladium), którego cena wzrosła o 12,6 proc. </p><p>Największe możliwości zarobku dały prywatnym inwestorom zakupy ropy w ramach kontraktów terminowych, na której można było w tym czasie zarobić aż 57,6 proc. Drugie miejsce pod względem opłacalności zajęły akcje NASDAQ (25,33 proc. zysku), trzecie palladium (pallad, 12,6 proc. zysku). Złoto było dopiero dziewiąte – 2,5 proc. od wyłożonego kapitału; zyski z dwuletnich obligacji amerykańskich wyniosły w tym roku 2,5 proc., czyli najwięcej od 2009 roku. Złoto naprawdę nie przekonuje.</p><p>Mniejsze zainteresowanie złotem ze strony inwestorów wynikało także z „reorientacji” na rynek kryptowalut. Zyski inwestorów z zakupu bitcoina i innych kryptowalut są dużo większe i na ten właśnie rynek trafia coraz więcej kapitału. Kryptowaluty są jednak dużo bardziej narażone na gwałtowne zmiany ich kursu wymiennego w stosunku do dolara i innych walut wymienialnych aniżeli ceny złota i innych kruszców.</p><p>Analitycy przewidują, że w najbliższym czasie ceny złota będą „dreptać” w miejscu. Kruszec ten jest niedowartościowany w stosunku do innych aktywów (akcji, obligacji i cen nieruchomości), ale przede wszystkim w stosunku do wzrastających kosztów jego wydobycia.</p><p>Impulsem do wzrostu cen mogłyby stać się zmiany w polityce monetarnej banków centralnych. Może zadziałać także mniejsza podaż – niektórzy czołowi producenci nie wykorzystują w pełni mocy produkcyjnych.</p><p><span class="psav_picture">psav picture</span></p><p>Nie wszystkie jednak prognozy dla rynku złota na najbliższe kwartały są niepomyślne. Wielu analityków uważa, że ścisła korelacja pomiędzy silnym dolarem a niższą (i zmniejszającą się proporcjonalnie do tempa wzrostu kursu dolara) ceną złota może się nie utrzymać do końca roku. Między 11 kwietnia i końcem czerwca DXY (indeks amerykańskiego dolara) zwiększył się z 89,4 do 94,8 zyskując 6 procent. W tym samym okresie cena jednej uncji złota zmniejszyła się także o 6 procent. W najbliższych kilku miesiącach może dojść – np. w wyniku wojny handlowej USA z Chinami i UE – do osłabienia dolara, a pogarszająca się sytuacja geopolityczna będzie sprzyjać wzrostowi ceny złota.</p><p>Efektywny popyt na złoto był, jest i nadal będzie uzależniony przede wszystkim od wysokości stóp procentowych i kursu wymiennego amerykańskiego dolara. Im wyższe stopy (przy niskim poziomie inflacji) i drożejący dolar, tym gorsze perspektywy dla wzrostu ceny złota. Im wyższe od stopy inflacji są stopy procentowe, tym bardziej osłabiają one złoto. W ostatnim czasie zarówno z USA jak i w Europie można zaobserwować ożywienie inflacji, co może sprzyjać wzrostowi ceny złota.</p><h2><b>Zakupy państwowe </b></h2><p>Wydaje się, że płynność w handlu złotem utrzymuje się głównie dzięki zakupom krajów. Największe rezerwy złota nadal posiadają Stany Zjednoczone. Pod koniec czerwca oszacowano je na 8 134 tony. Fed nie kupuje jednak na razie znaczniejszych ilości kruszcu. Utrzymuje je raczej na dotychczasowym poziomie lub okresowo zmniejsza swoje rezerwy. Podobnie postępują Niemcy, które posiadają 3 374 tony złota i Włochy, które posiadają 2 451 ton złota. W ostatniej dekadzie USA zwiększyły swoje rezerwy złota tylko o 0,5 tony, natomiast Niemcy zmniejszyły rezerwy o prawie 50 ton.</p><p>Dla porównania Chiny zwiększyły je ponad trzykrotnie, a Rosja ponad czterokrotnie. Według oficjalnych danych Chiny posiadają obecnie 1 842 tony złota, Rosja 1 858 ton. 2 451 ton złota jest w rękach MFW.</p><p>W ciągu ostatnich 12 miesięcy tylko niektóre banki centralne (m.in. z Rosji, Chin, Kazachstanu i Turcji) zwiększyły zakupy złota (do poziomu 116,5 ton – wzrost o 42 proc.).</p><p>Należy podkreślić, że około 90 proc. światowego popytu na złoto pochodzi z innych krajów niż Stany Zjednoczone. Dlatego też zwiększanie rezerw złota przez banki centralne to dobry prognostyk dla globalnego rynku złota. Według prognoz ekspertów z think-tanku Focus Economics pod koniec września uncja złota powinna kosztować ok. 1325 dol., a według analityków JP Morgan nawet ponad 1390 dol.</p><p>Złoto zyskuje, gdy światowy rynek ulega destabilizacji. Ewentualne turbulencje na światowych giełdach, spadek rentowności papierów wartościowych czy pojawienie się bańki na rynku nieruchomości może spowodować większe zakupy złota przez prywatnych inwestorów i wzrost cen.</p><p>Oczekiwanie na hossę na rynku złota, to oczekiwanie na kryzys. Czy opłaca się tego komuś życzyć?<br />Otwarta licencja </p><p>Autor: <b>Adam Gwiazda</b>, ekonomista i politolog, prof. zwyczajny i kierownik Zakładu Teorii Polityki Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy </p><p><a href="https://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/oczekiwanie-na-hosse-na-rynku-zlota-to-oczekiwanie-na-kryzys/"><img src="http://g9.gazetaprawna.pl/p/_wspolne/pliki/1979000/1979881-obserwator-finansowy-otwarta.png" /></a></p> Miedź rozpoczyna tydzień od spadków, choć na horyzoncie deficyt podaży http://forsal.pl/artykuly/1205729,miedz-rozpoczyna-tydzien-od-spadkow-choc-na-horyzoncie-deficyt-podazy.html 2018-08-06T07:33:59Z Miedź na giełdzie metali LME w Londynie kontynuuje spadki z ub. tygodnia. Miedź w dostawach 3-miesięcznych na LME taniała w poniedziałek z rana nawet o 1 proc. do 6.146 USD/t.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Spadki cen miedzi w ostatnich tygodniach (ponad 15 proc. od czerwcowej górki) mogą wkrótce zastąpić zwyżki. Rynek oswaja się z perspektywą spadku wydobycia - od Chile po Indonezję.</p> <p>BHP Billiton "jest otwarty" na podjęcie negocjacji płacowych z pracownikami największej na świecie kopalni miedzi Escondida w Chile.</p> <p>Robotnicy w kopalni są gotowi podjąć strajk, jeśli właściciel Escondida nie przedstawi im satysfakcjonującej oferty płacowej.</p> <p>Tymczasem druga największa kopalnia miedzi na globie - Grasberg w Indonezji wydobywać będzie w przyszłym roku o 300 tys. ton miedzi mniej niż obecnie, w związku z reorganizacją produkcji, która schodzi pod ziemię (obecnie Grasberg to odkrywka).</p> <p>Inwestorzy obecni na rynku surowcowym uważnie śledzą także rozwój wydarzeń w globalnej wojnie handlowej.</p> <p>Chiny zadeklarowały w piątek, że nałożą taryfy w wysokości od 5 do 25 proc. na 60 mld USD amerykańskiego importu, jeżeli Stany wcielą w życie kolejne cła na chińskie produkty.</p> <p>Barierami objęte zostałyby m.in. rudy i koncentraty miedzi (25-proc. cło), nikiel, cynk, czy LNG.</p> <p>Przedstawiciele największych światowych producentów oraz analitycy oceniają jednak, że ewentualne wdrożenie taryf przez Chiny nie miałoby większego przełożenia na bilans popytu i podaży.</p> <p>"Rynek miedzi ma zasięg ogólnoświatowy i w mniejszym stopniu uzależniony jest od regionalnych przepływów handlowych, a zatem wzrost barier w jednym regionie nie powinien mieć znaczącego wpływu na cały rynek - uważa Chris LaFemina, analityk Jefferies z Nowego Jorku.</p> <p>W ubiegłym tygodniu miedź na LME staniała o 1,4 proc. </p> Gaz-System: Większość badań koniecznych do projektowania Baltic Pipe została już wykonana http://forsal.pl/artykuly/1203225,gaz-system-wiekszosc-badan-koniecznych-do-projektowania-baltic-pipe-zostala-juz-wykonana.html 2018-08-04T07:04:01Z Wstępna analiza środowiskowa dla gazociągu Baltic Pipe jest już przygotowywana, jesteśmy praktycznie na ukończeniu badań środowiska morskiego, znakomita część z nich, potrzebnych do projektowania, jest wykonana - powiedział PAP prezes Gaz-Systemu Tomasz Stępień.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"Chcemy złożyć konieczne wnioski, by - zgodnie z harmonogramem i dając czas właściwym organom administracji publicznej na ich rozpatrzenie oraz przeprowadzenie wymaganych konsultacji społecznych - ostatnie pozwolenie otrzymać w kwietniu 2020 r.” – zadeklarował prezes operatora systemu przesyłowego gazu. Po wydaniu właściwych decyzji możliwe będzie rozpoczęcie prac budowlanych, polegających na ułożeniu gazociągu na dnie Bałtyku.</p> <p>Badania środowiskowe, geofizyczne i geotechniczne pod planowaną przyszłą inwestycję prowadzone są od października 2017 roku i koordynowane są przez duńską firmę Ramboll A/S. Na podstawie dotychczas uzyskanych informacji z programu badawczego, zarekomendowano liczącą ok. 275 km tzw. trasę - tzw. północną - gazociągu. Przebiega ona przez duńskie i polskie obszary morskie oraz szwedzką wyłączną strefę ekonomiczną. Planowane miejsce lądowania gazociągu w Danii wyznaczono w pobliżu miejscowości Faxe South, natomiast w Polsce jednym z rozważanych miejsc lądowania podmorskiego gazociągu są okolice Niechorza-Pogorzelicy.</p> <p>Stępień zaznaczył jednak, że ostateczny przebieg gazociągu, w tym wytypowanie miejsc lądowania, będzie zależał od uzyskania wszystkich niezbędnych decyzji administracyjnych i pozwoleń, uwzględniających w sposób całościowy wyniki oceny oddziaływania tego przedsięwzięcia na środowisko z części morskiej i lądowej.</p> <p>Gazociąg Baltic Pipe, wraz z terminalem LNG w Świnoujściu tworzy tzw. Bramę Północną, dzięki której do Polski ma trafić gaz ze złóż na szelfie norweskim i - w postaci LNG - z każdego dowolnego kierunku na świecie. Gazociągiem - od października 2022 r. będzie można sprowadzić rocznie 10 mld m sześć. gazu ziemnego. Łącznie z dostawami poprzez gazoport, do Polski ma trafić 16-17 mld m. sześć. gazu. W 2022 r kończy się również długoterminowy kontrakt, tzw. jamalski z dotychczasowym głównym dostawcą gazu do Polski - rosyjskim Gazpromem.</p> <p>System Baltic Pipe składa się z pięciu elementów - połączenia systemu norweskiego na Morzu Północnym z systemem duńskim, rozbudowy trasy przesyłu gazu przez Danię, budowy tłoczni gazu na duńskiej wyspie Zelandia, podmorskiego gazociągu z Danii do Polski wraz z terminalem odbiorczym, oraz z rozbudowy polskiego systemu przesyłowego. Baltic Pipe budowany jest wspólnie przez operatorów systemu przesyłowego gazu - Gaz-System i duński Energinet. Jak wynika z opublikowanego w maju tzw. zakresu inwestycji, nakłady na nowa magistralę wyniosą ok. 1,6 mld euro. Polski operator odpowiada za zadania inwestycyjne warte 800 mln euro.</p> <p>"Są to szacunki. Na tym etapie trudno jest podać dokładne koszt, który zależy od wielu czynników, m.in. technologii układania gazociągów czy robót budowalnych. Kontraktowanie rozpocznie się w 2020 r. Po przeprowadzeniu niezbędnych przetargów i podpisaniu umów z wykonawcami, będą znane ostateczne nakłady inwestycyjne, jakie będziemy musieli ponieść" - powiedział Stępień.</p> <p>Gaz-System odpowiada za budowę podmorskiego gazociągu i konieczną rozbudowę systemu gazowego w Polsce. Stępień powiedział, że do końca roku spółka planuje podpisać z Energinetem umowę regulującą wzajemne zobowiązania, tzw. Construction Agreement. "Będzie to najważniejsza umowa w projekcie Baltic Pipe. Umowa określać będzie wzajemne obowiązki obydwu firm na etapie projektowania, budowy, a także finalnego odbioru infrastruktury" - wyjaśnił.</p> <p>Stępień podkreślił też że tłocznia na Zelandii jest projektowana po to, aby realizować przesył gazu do Polski, ale będzie budowana przez stronę duńską. "Nakłady na tę tłocznię i koszty związane z jej pracą będziemy dzielić między Gaz-System a Energinet” - wyjaśnił. Podział nakładów w tym przypadku odzwierciedla proporcje korzyści dla Polski i Danii określone w Decyzjach CBCA (Cross Boarder Cost Allocation) wydanych przez regulatorów w Danii i w Polsce. Zgodnie z nimi, zadanie to w 64 proc. zostanie sfinansowane przez Gaz-System, w 36 proc. przez Energinet.</p> <p>Stępień zaznaczył, że z kolei koszty operacyjne - od 2022 r. - związane z pracą tłoczni będą "dzielone w innej proporcji" i jest to "przedmiotem naszych uzgodnień". Podkreślił, że tłocznia na Zelandii znajdzie się na końcu duńskiego systemu gazowego i powstaje "w zasadzie wyłącznie po to, by sprężyć gaz tak, by w terminalu odbiorczym w Polsce było odpowiednie ciśnienie". "Tłocznia ta nie będzie pracować na rzecz duńskiego systemu gazowego. Strona duńska część z tych kosztów będzie przenosiła w taryfie, część będzie pokrywana przez Gaz-System w ramach dodatkowego porozumienia o sprężaniu gazu, którego główne parametry obecnie są dyskutowane przez strony - powiedział.</p> <p>Stępień zauważył, że program budowy Baltic Pipe dla strony duńskiej to "potężna inwestycja". "Ona o 150 proc. zwiększy wielkość duńskiego systemu, który ma obecnie 400 tys. odbiorców. Czyli odpowiada mniej więcej wielkości rynku jednego województwa w Polsce. Dlatego uwzględniając te proporcje, program Baltic Pipe dla Danii można porównać do całego dziesięcioletniego planu rozwoju systemu przesyłowego w Polsce" - podkreślił.</p> <p>Za prowadzanie konsultacji społecznych projektu w Danii odpowiada Energinet. Stępień zwrócił uwagę, że o ile przy tego typu inwestycjach infrastrukturalnych zawsze istnieje ryzyko protestów społecznych, to Energinet bardzo profesjonalnie zarządza komunikacją w tym zakresie i jak wynika ze spotkań komitetu sterującego - zainteresowanie inwestycją po polskiej i duńskiej stronie specjalnie się nie różni. "Zarówno my po naszej stronie, jak i Duńczycy po swojej, dbamy o to, by to co dzieje się w projekcie było komunikowane z odpowiednim wyprzedzeniem. Wszelkiego rodzaju wyzwania przy realizacji inwestycji liniowych występują wtedy, gdy z ludźmi się nie rozmawia. Dlatego warto prowadzić systematyczne działania komunikacyjne i na bieżąco wyjaśniać wszelkie wątpliwości" - podkreślił prezes Gaz-Systemu.</p> <p>W rozmowie z PAP Stępień stwierdził, że podpisana w ubiegłym tygodniu przez prezydenta nowelizacja "specustawy" terminalowej powinna przyczynić się do usprawnienia procesów inwestycyjnych prowadzonych przez spółkę: rozbudowę terminalu LNG, polskiego systemu przesyłowego, jak również budowy Baltic Pipe. "Specustawa jest narzędziem, którego trzeba będzie mądrze używać. To jest przede wszystkim praca z ludźmi, z którymi trzeba rozmawiać. Jak pokazuje nasza praktyka, dialog z mieszkańcami zawsze ma sens i prowadzi do wypracowania rozwiązań akceptowalnych przez wszystkich - podkreślił.</p> <p>W nowelizacji rozszerzono listę obiektów objętych regulacjami ustawy, pierwotnie przyjętej w 2009 r. w celu uproszczenia i przyspieszenia procedur towarzyszących budowie terminala LNG i związanej z nim innej strategicznej infrastruktury, m.in. gazociągów. Do obiektów objętych regulacją stosuje się m.in. natychmiastową wykonalność decyzji administracyjnych, skrócenie terminów ich skarżenia, rozpatrywania odwołań, wydawania pozwoleń na budowę, czy brak konieczności wprowadzania gazociągów do planów zagospodarowania przestrzennego. Nowa ustawa doprecyzowuje przepisy, które w dotychczasowej praktyce wzbudzały wątpliwości interpretacyjne.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/swiat/aktualnosci/artykuly/1198396,afryka-buduje-siec-autostrad-juz-od-50-lat-pomoga-w-tym-chiny.html">Afryka buduje sieć autostrad już od 50 lat. Pomogą w tym Chiny?</a></p> Iran szykuje zaskakując manewry wojskowe. Chce pokazać, że może zablokować transport ropy http://forsal.pl/artykuly/1201232,iran-szykuje-zaskakujac-manewry-wojskowe-chce-pokazac-ze-moze-zablokowac-transport-ropy.html 2018-08-03T15:42:39Z Irańska Gwardia rewolucyjna przygotowuje się do przedterminowych manewrów marynarki wojennej w Zatoce Perskiej, by zademonstrować zdolność do zablokowania cieśniny Ormuz, która jest ważnym szlakiem transportu ropy - podał w czwartek CNN.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Powołując się na dwa źródła w administracji prezydenta Donalda Trumpa, CNN podaje, że ćwiczenia wojskowe mogą się zacząć już za dwa dni; termin jest nietypowy, zazwyczaj manewry takie nie są przeprowadzane w sierpniu.</p> <p>"Jesteśmy poinformowani o <b>wzmożonej aktywności marynarki wojennej Iranu na Morzu Arabskim, w Zatoce Perskiej, cieśninie Ormuz i Zatoce Omańskiej</b>. Monitorujemy starannie te operacje i będziemy współpracować z naszymi partnerami, aby zapewnić swobodę nawigacji i transportu dóbr handlowych na międzynarodowych szlakach wodnych" - powiedział CNN rzecznik Centralnego Dowództwa USA kapitan William Urban.</p> <p>We wtorek prezydent Iranu Hasan Rowhani zagroził zakłóceniem dostaw ropy z państw Zatoki Perskiej przez cieśninę Ormuz, jeśli USA będą próbowały ograniczać irański eksport tego surowca. Przez Ormuz, łączący Zatokę Perską z Morzem Arabskim, przepływa 20 proc. światowej ropy.</p> <p>W maju Trump ogłosił, że jego kraj wycofuje się z porozumienia w sprawie irańskiego programu atomowego. Umowa ta, podpisana w 2015 roku przez USA, Wielką Brytanię, Francję, Rosję, Chiny, Niemcy i Iran, przewidywała stopniowe znoszenie międzynarodowych sankcji gospodarczych wobec Iranu w zamian za ograniczenie programu jądrowego.</p> <p>USA nałożyły też ponownie sankcje na Iran oraz firmy z innych krajów, które prowadzą tam interesy.</p> <p>W poniedziałek Trump powiedział, że jest gotów spotkać się z Rowhanim bez warunków wstępnych, by porozmawiać z nim o sposobach poprawy stosunków między USA i Iranem.</p> <p>Dzień później wiceprzewodniczący irańskiego parlamentu Ali Motahari ocenił jednak, że nie jest to dobry czas na prowadzenie negocjacji z USA. </p> <p>&gt;&gt;&gt; Czytaj także:<a href="http://forsal.pl/swiat/ukraina/artykuly/1200913,ataki-na-spolecznych-aktywistow-na-ukrainie-ruszyl-plan-destabilizacji-kraju.html"> Ataki na społecznych aktywistów na Ukrainie. "Ruszył plan destabilizacji kraju"</a></p> Kupujemy więcej rosyjskiego gazu. Gazprom zwiększył eksport surowca do Polski o 6,6 proc. http://forsal.pl/artykuly/1200777,gazprom-zwiekszyl-eksport-gazu-do-polski-o-6-6-proc.html 2018-08-02T10:55:40Z   Gazprom zwiększył eksport gazu ziemnego do Polski o 6,6% w okresie styczeń-lipiec 2018 r., podała spółka. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"Eksport do krajów europejskich w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy wyniósł łącznie 117,1 mld m3, co oznacza wzrost o 5,8% (+6,4 mld m3) wobec takiego samego okresu w roku 2017" - czytamy w informacji na profilu spółki w serwisie Twitter. <br /> </p><p>Eksport do Niemiec wzrósł w tym okresie o 12,3%, do Austrii o 48,3%, do Holandii o 53,8%, do Francji o 11,8%, do Chorwacji o 40,1%, do Danii o 11,9%.&#160; <br /> </p><p>W okresie styczeń-lipiec łączna produkcja gazu ziemnego w Gazpromie wyniosła 288,9 mld m3, co oznacza wzrost o 8,5% r/r. <br /> </p><p>Gazprom to największy rosyjski producent gazu ziemnego z 68-proc. udziałem na rynku krajowym i 12-proc. na rynku międzynarodowym.&nbsp;</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/swiat/rosja/artykuly/1200757,interfax-rosja-rozmiesci-policje-wojskowa-na-wzgorzach-golan.html">Interfax: Rosja rozmieści policję wojskową na Wzgórzach Golan</a></p> ME: Gaz zdrożeje o 5,9 proc., ale rachunki będą wyższe średnio o 3,6 proc. http://forsal.pl/artykuly/1199559,me-gaz-zdrozeje-o-5-9-proc-ale-rachunki-beda-wyzsze-srednio-o-3-6-proc.html 2018-08-01T13:38:35Z Mimo wzrostu cen gazu o 5,9 proc., faktyczna podwyżka będzie dużo niższa; rachunki za gaz będą miesięcznie wyższe średnio o 3,6 proc. - poinformowało w środę Ministerstwo Energii. Zapewniło, że ceny prądu dla gospodarstw domowych w tym roku się nie zmienią.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>26 lipca br. prezes Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdził nową taryfę dla klientów PGNiG Obrót Detaliczny. Będzie ona obowiązywać od 10 sierpnia do końca br.</p> <p>"Mimo podwyższenia cen gazu o 5,9 proc., faktyczna podwyżka będzie dużo niższa, ponieważ nie uległa zmianie opłata abonamentowa i obniżona w marcu br. o prawie 7,5 proc. opłata dystrybucyjna za transport gazu dla odbiorców indywidualnych. Dlatego po wejściu w życie nowej taryfy, rachunki za gaz będą miesięcznie wyższe średnio tylko o 3,6 proc." - podał resort energii.</p> <p>Zaznaczono, że w ostatnich trzech latach ceny gazu dla gospodarstw domowych w Polsce spadły średnio o blisko 8 proc. To sprawia, że gaz ziemny należy do najbardziej ekonomicznych paliw.</p> <p>ME wyjaśnia, że główną przyczyną podwyżki cen gazu jest obserwowany od maja br. wzrost kosztów zakupu gazu ziemnego na Towarowej Giełdzie Energii. Na ceny paliw wpływ mają przede wszystkim podwyżki na światowym rynku ropy naftowej. A te wywołane są m.in. kryzysem w Wenezueli skutkującym spadkiem wydobycia ropy, zakłóceniem w eksporcie tego surowca z Libii, napięciami na Bliskim Wschodzie czy groźbą nałożenia sankcji na Iran. W efekcie ropa zdrożała do najwyższego poziomu od listopada 2014 r.</p> <p>W komunikacie poinformowano także, że minister energii Krzysztof Tchórzewski chce wprowadzić cały obrót energią elektryczną na giełdę. Zdecydował o pełnym urynkowieniu obrotu energią elektryczną.</p> <p>Dodano, że minister zwrócił się do przedsiębiorstw energetycznych, by od 1 sierpnia br. obrót energią prowadziły wyłącznie na najbardziej konkurencyjnych i transparentnych zasadach, czyli w oparciu o rynek giełdowy.</p> <p>Resort energii zaproponuje projekt zmian prawnych wprowadzających 100 proc. obliga giełdowego dla energii elektrycznej (z wyłączeniem kogeneracji i energii ze źródeł odnawialnych). Minister energii Krzysztof Tchórzewski zwróci się do marszałka Sejmu, aby ten projekt mógł być rozpatrzony już na najbliższym posiedzeniu Sejmu. Wyjaśniono, że zmiany te mają na celu uspokojenie rynku energii elektrycznej.</p> <p>"Ceny dla gospodarstw domowych w tym roku nie ulegną zmianie, gdyż na ich wysokość wpływ ma średnioroczna wartość z ubiegłego roku, nie zaś jej chwilowe skoki na giełdzie" - zapewnił Tchórzewski. Wyraził nadzieję, że "zwiększenie obliga giełdowego ustabilizuje ceny energii elektrycznej na rynku hurtowym oraz zapobiegnie nieuzasadnionym wzrostom w 2019 r."</p>