© 2018 INFOR BIZNES Sp. z o. o. INFOR BIZNES Sp. z o. o. Forsal.pl: telekomunikacja 2018-10-16T02:22:18+02:00 INFOR BIZNES Sp. z o. o. http://forsal.pl/atom/tagi/telekomunikacja W Rosji powstanie specjalna sieć komórkowa dla urzędników i służb bezpieczeństwa? http://forsal.pl/artykuly/1266009,w-rosji-powstanie-specjalna-siec-komorkowa-dla-urzednikow-i-sluzb-bezpieczenstwa.html 2018-09-19T13:56:29Z Do 2024 roku ma powstać w Rosji specjalna sieć komórkowa dla urzędników i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa - podał w środę dziennik "Wiedomosti", powołując się na przyjęty przez rząd program "Gospodarka Cyfrowa".]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Sieć ma wykorzystywać szybkie połączenie LTE-450 - wynika z dokumentów, do których dotarły "Wiedomosti". Gazeta informuje, że jej operatorem może być Tele2. Przedstawicielka firmy potwierdziła, że przedsiębiorstwo wyraża gotowość do udziału w tym projekcie.</p> <p>Z dostarczanej przez Tele2 technologii LTE-450 rosyjscy funkcjonariusze służb bezpieczeństwa korzystali podczas tegorocznych mistrzostw świata w piłce nożnej - wskazuje rosyjska redakcja Deutsche Welle. Koszt wprowadzenia sieci jest szacowany na ponad 73 mld rubli (ok. 4 mld zł).</p> Nokia dostanie 500 mln euro pożyczki na sieć 5G http://forsal.pl/artykuly/1233895,nokia-dostanie-500-mln-euro-pozyczki-na-siec-5g.html 2018-08-27T13:30:23Z Fińska Nokia podpisała umowę z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym na pożyczkę o wartości 500 mln euro, wspieraną przez Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych na rozwój technologii 5G. Środki mają pomóc firmie w wyścigu z konkurentami m.in. z Chin.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"Zapewnienie, że Europa używa i odnosi korzyści z nowych technologii wymaga trwałych inwestycji. Kluczową rolę może w tym odgrywać plan inwestycyjny dla Europy" - oświadczył wiceszef KE ds. wzrostu gospodarczego, inwestycji i konkurencyjności Jyrki Katainen.</p> <p>5G, czyli nowy standard telekomunikacyjny będący obecnie w fazie rozwoju, ma umożliwić pięćdziesięcio- a nawet stukrotne zwiększenie prędkości transmisji w porównaniu do obecnych sieci 4G. Taka technologia ma przyspieszyć m.in. rozwój internetu rzeczy, monitoringu medycznego online, autonomicznych pojazdów, czy inteligentnych miast.</p> <p>"5G rozwija się szybko, szybciej niż większość ludzi się spodziewała. Przewiduje się, że umożliwi ono całkowicie nowe możliwości biznesowe, jednocześnie znacznie ulepszając istniejące aplikacje bezprzewodowe. Myślę, że wprowadzenie 5G na rynek zdecydowanie poprawi ludzkie życie" - zaznaczył wiceprezes EBI, były premier Finlandii Alexander Stubb.</p> <p>Nokia w ramach oferty 5G chce proponować kompleksowe rozwiązania obejmujące sieć radiową, protokół internetowy (IP), sieci światłowodowe do transmisji, platformy usługowe oraz całe oprogramowanie i usługi związane z systemem. Portfolio Nokii, kiedyś wiodącego producenta telefonów komórkowych, ma odpowiadać na wszystkie potrzeby operatorów telekomunikacyjnych, którzy chcą zapewnić w pełni zintegrowane usługi łączności stacjonarnej i mobilnej, kluczowe dla 5G.</p> <p>"To finansowanie wzmacnia nasze wysiłki badawcze w sprawie 5G i pomaga utrzymać dynamikę, jaką osiągnęliśmy w tym roku" - podkreślił cytowany w komunikacie EBI prezes Nokii Kristian Pullola. Pożyczka pozwoli wydłużyć okres spłat obecnych kredytów fińskiego koncernu. Dług z EBI ma zapadalność pięciu lat. Wypłata środków może mieć miejsce w ciągu najbliższych 18 miesięcy.</p> <p>Europejski Bank Inwestycyjny podpisał wcześniej w tym roku umowę na pożyczkę dla szwedzkiego konkurenta Nokii - Ericssona. Branża sprzętu sieciowego, w której liderem poza skandynawskimi firmami jest jeszcze chińskie Huawei, boryka się ze słabnącym wzrostem od kiedy popyt na urządzenia sieciowe obecnej generacji 4G osiągnął szczyt w 2015 roku.</p> <p>Europejskie firmy robią wszystko, by zachować dla siebie jak największy kawałek tortu w ramach nadchodzącej dla nich koniunktury związanej z rozwojem 5G. Chińczycy jednak od dłuższego czasu próbują przejmować rynek.</p> <p>"Musimy zrozumieć, że Chiny i Stany Zjednoczone szybko poszły naprzód z technologią 5G. Bardzo ważne jest, żebyśmy mieli europejskie firmy w tej rywalizacji" - podkreślił Stubb cytowany przez stronę internetową dziennika "Helsingin Sanomat".</p> <p>GSMA, organizacja zrzeszająca operatorów sieci telefonii komórkowej, przewiduje, że do 2025 roku 1,2 mld ludzi na świecie będzie miało dostęp do sieci 5G. Jedna trzecia z nich będzie mieszkać w Chinach.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/praca/aktualnosci/artykuly/1233571,dlaczego-spada-rola-dochodow-z-pracy-czyli-o-superfirmach-felieton.html">Dlaczego spada rola dochodów z pracy, czyli o superfirmach [FELIETON]</a></p> Cios w ZTE może wzmocnić chińską innowacyjność http://forsal.pl/artykuly/1197975,cios-w-zte-moze-wzmocnic-chinska-innowacyjnosc.html 2018-08-02T19:31:37Z Amerykańskie sankcje, które na skraj bankructwa doprowadziły chińską firmę ZTE, czwartego światowego producenta sprzętu telekomunikacyjnego, obnażyły braki chińskiego boomu technologicznego. Konsekwencją jednak może być silniejsze zmotywowanie ZTE do rozwoju technologii niezależnych od Zachodu.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Gdy 13 czerwca giełda w Hongkongu przywróciła handel akcjami ZTE ich kurs spadł o 42 proc. Na giełdzie w Shenzhen, gdzie też są notowane papiery ZTE, spadek wyniósł tylko 10 proc., ale – ze względu na regulacje giełdowe ograniczające maksymalne wahania kursu – o więcej spaść nie mógł. W kilku kolejnych dniach akcje ZTE taniały dalej, by w końcu drugiej dekady lipca na giełdzie w Hongkongu powrócić do poziomu z pierwszego dnia po wznowieniu notowań.</p><p>Obrót giełdowy akcjami ZTE na obu giełdach zawieszono na niemal dwa miesiące po tym, jak rząd USA nałożył na firmę sankcje za łamanie embarga na handel z Koreą Północną i Iranem. Notowania wznowiono, gdy firma porozumiała się z amerykańskim rządem w sprawie zawieszenia sankcji.<br />Celny cios</p><p>ZTE, czwarty – po chińskim Huawei, szwedzkim Ericssonie i fińskiej Nokii – producent sprzętu do budowy sieci telekomunikacyjnych oraz jeden z czołowych światowych producentów smartfonów od lat miał na pieńku z rządem USA.</p><p>W 2016 r. firmę ukarano za łamanie amerykańskiego embarga na handel technologiami telekomunikacyjnymi z Iranem, Sudanem, Syrią, Kubą i Koreą Północną. ZTE podpisało ugodę z USA, zapłaciło 1,2 mld dolarów i – jak wynika z dochodzenia Departamentu Handlu USA – nadal dostarczało sprzęt do Iranu i Korei Północnej. To zaowocowało sankcjami w postaci siedmioletniego zakazu używania przez firmę amerykańskich technologii.</p><p>Zakaz, który obejmował m.in. procesory montowane w smartfonach i urządzeniach telekomunikacyjnych, a także najpopularniejszy na świecie system operacyjny używany w smartfonach – Android – szybko doprowadził do przerwania produkcji przez ZTE. Komponenty z USA lub zawierające technologie amerykańskich firm stanowiły – w ocenie analityków – ok. 40 proc. wartości podzespołów i rozwiązań wykorzystywanych przez spółkę i były obecne w 4/5 jej produktów. W przypadku niektórych modeli smartfonów udział elektronicznych komponentów takich producentów z USA jak Qualcomm, SanDisk czy SkyWorks sięgał – według firmy badawczej ABI Reserach – nawet 60 proc.</p><p>ZTE, które przed zawieszeniem handlu akcjami warte było na giełdzie w Hongkongu 20 mld dolarów, a w 2017 r. miało ponad 17 mld dolarów przychodów, zaś na całym świecie zatrudnia ok. 75 tys. osób, znalazło się na skraju bankructwa.</p><p>Zniknięcie tej firmy z rynku miałoby zaś znaczący wpływ na obniżenie konkurencji między producentami sprzętu telekomunikacyjnego i byłoby korzystne m.in. dla Ericssona i Nokii.</p><p>Gdy ten scenariusz stał się niebezpiecznie realny niespodziewanie interweniował prezydent Donald Trump. Nie wyjaśnił dlaczego to zrobił. Pojawiły się spekulacje, że przyczyny były polityczne związane z rolą, jaką Chiny odgrywały w zakończonych szczytem w Singapurze negocjacjach między USA a Koreą Północną. Stawiano też hipotezę, że kryzys ZTE prezydent Trump chciał wykorzystać do tego, by uzyskać ustępstwa Pekinu w wojnie handlowej USA z Chinami.</p><p>Po interwencji prezydenta Departament Handlu USA rozpoczął negocjacje, które doprowadziły do kolejnej ugody. W zamian za 10-letnie zawieszenie sankcji ZTE zobowiązało się do zapłacenia miliarda dolarów kary oraz wpłacenie na specjalne zastrzeżone konto 400 mln dolarów na poczet ewentualnych dalszych grzywien, gdyby firma znów łamała embargo. Chiński producent zobowiązał się do wymiany czołowych menedżerów oraz osób nadzorujących spółkę, a także do finansowania działania sześcioosobowego komitetu nadzorczego powołanego z osób mających akceptację rządu USA. Komitet przez 10 lat będzie sprawdzał, czy ZTE nie łamie embarga.</p><p>Chińska spółka uczyniła wszystko, czego żądali Amerykanie, co pokazuje, że bez amerykańskich technologii nie byłaby w stanie próbować powrotu do gry.</p><p>Gdy w połowie lipca sankcje zostały zawieszone firma ogłosiła, że w I półroczu miała 7-9 mld juanów (1-1,3 mld dolarów) straty netto wobec 2,3 mld juanów zysku w tym samym okresie rok wcześniej.</p><p>Straty to jedno, a utrata wiarygodności i podpisanych lub negocjowanych umów to drugie. Wiadomo np., że włoski operator Wind Tre wycofał się z prestiżowego dla ZTE kontraktu na modernizację sieci komórkowej. Tę realizowaną od dwóch lat wartą miliard dolarów umowę w lipcu przejął szwedzki Ericsson. Jak szacują analitycy, kontrakt da Szwedom ok. 700 mln dolarów przychodów. Ten przykład pokazuje, że utrzymanie relacji z wieloma partnerami biznesowymi może być bardzo trudne.<br />Zaprojektowano w Chinach</p><p>Punktowe uderzenie w ZTE okazało się skuteczne. Obnażyło miękkie podbrzusze chińskiego boomu technologicznego i tamtejszych firm, których bieżąca produkcja prowadzona pod własną marką w przeważającym stopniu wciąż uzależniona jest od technologii zachodnich, w tym amerykańskich. Chiny mimo wyłożenia miliardów dolarów na przygotowanie uruchomienia produkcji procesorów i pamięci nadal importują 90 proc. wykorzystywanych półprzewodników.</p><p>Agencja Moody’s ocenia, że masową produkcję pamięci wykorzystywanych w komputerach i np. smartfonach, Chiny będą w stanie uruchomić dopiero za dwa, trzy lata, ale wtedy dzisiejsi liderzy tego segmentu półprzewodników będą dużo bardziej zaawansowani technologicznie niż chińscy konkurenci.</p><p>Co więcej, niekwestionowana innowacyjność chińskich firm w takich perspektywicznych dziedzinach, jak sztuczna inteligencja, czy telefonia komórkowa 5G oparta jest także na częściach i technologiach zachodnich.</p><p>A to oznacza, że fundamenty potęgi technologicznej Chin zbudowane są na piasku.</p><p>– Incydent ZTE pozwolił nam wyraźnie zauważyć, że bez względu na zaawansowanie technologiczne naszych mobilnych płatności, bez smartfonów, bez procesorów i systemów operacyjnych, nie możemy w pełni konkurować – mówił w maju Pony Ma, szef chińskiego giganta internetowego Tencent Holdings.</p><p>Władze w Pekinie chcą to zmienić. W 2014 r. zapowiedziały, że do 2030 r. Chiny mają być niezależne technologicznie od Zachodu. W czerwcu ub.r. chiński rząd ogłosił, że w 2030 r. Chiny będą światowym liderem technologii związanych ze sztuczną inteligencją (AI). Bank Goldman Sachs w raporcie „China’s Rise in Artificial Intelligence” ocenił, że nie są to czcze przechwałki.</p><p>Rozwój innowacyjności ma doprowadzić do zamienienia umieszczanej na produktach metki „wyprodukowano w Chinach” metką „zaprojektowano w Chinach”, co jednocześnie uodporni gospodarkę na ewentualne sankcje i embarga. Dobrze to obrazuje plany chińskiego rządu zawarte w strategii „Made in China 2025” mówiące, że do 2020 r. 40 proc. istotnych komponentów wykorzystywanych przez chiński przemysł ma być rodzimej produkcji, zaś do 2025 r. wskaźnik ten ma wzrosnąć do 70 proc.</p><p>Plan rozpisany jest na głosy. I tak w 2025 r. blisko 3/4 popytu na roboty przemysłowe na być zaspakajana przez rodzimą produkcję. W przypadku chipów używanych w smartfonach wskaźnik ustawiono dużo niżej. Ma to być nieco ponad 1/3. Wskaźniki ustalono też m.in. dla samochodów elektrycznych oraz zaawansowanego technologicznie sprzętu medycznego.</p><p>Strategia „Made in China 2025” realizowana jest dwutorowo. Z jednej strony rosną w Chinach wydatki na badania i rozwój (R&amp;D), a z drugiej chińskie firmy ruszyły na zakupy i starają się przejmować firmy posiadające unikalne technologie.</p><p>Amerykańscy eksperci widzą w tej strategii zagrożenie dla dominacji USA w sektorze technologicznym. Długoterminowo ich obawy zapewne są słuszne, ale na dwa lata przed pierwszą poważną zapowiedzianą zmianą uzależnienie Chin od technologii Zachodu ciągle jest olbrzymie.</p><p>Wśród przejętych przez Chińczyków firm z atrakcyjnymi technologiami są zarówno liczne start-upy, jak i firmy z długą historią, jak szwedzkie Volvo, niemiecki producent robotów przemysłowych Kuka, a także fiński Okmetric, producent wafli krzemowych wykorzystywanych m.in. do wytwarzania mikroprocesorów i sensorów. Chińczycy mieli apetyt na Axitron, niemieckiego producenta sprzętu do produkcji półprzewodników, ale ta transakcja ostatecznie została zablokowana. Niemieckie ministerstwo gospodarki uznało, że firma posiada technologie o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa, które mogą zostać wykorzystane także w sektorze obronnym.</p><p>Chiny od lat należą do grona liderów nakładów na badania i rozwój. Według opublikowanego jesienią 2017 r. dorocznego raportu „The 2017 Global Innovation 1000”, w ostatnim roku nakłady na R&amp;D chińskich spółek giełdowych wzrosły o 3,3 proc. Z danych OCED wynika, że całkowite chińskie wydatki na badania i rozwój w 2016 r. wynosiły niemal 412 mld dolarów (2,1 proc. PKB). Były wyższe niż łączne nakłady na R&amp;D wszystkich krajów Unii Europejskiej (350 mld dol.). Więcej niż Chiny wydawały tylko USA (464 mld dol.). Eksperci zwracają jednak uwagę, że choć Chiny wedle statystyk OECD stale zwiększają liczbę uzyskiwanych patentów, to nadal jest luka między nimi a USA, czy np. Niemcami.</p><p>Chińskie firmy prace badawczo-wdrożeniowe prowadzą nie tylko u siebie, ale także w centrach zlokalizowanych w innych krajach. Huawei takie centra ma m.in. w Indiach i Szwecji. R&amp;D w spółce zajmuje się 80 tys. osób, czyli 45 proc. ogółu zatrudnionych, a wydatki firmy na badania i rozwój w 2017 r. wyniosły 89,7 mld juanów (13,9 mld dolarów), co odpowiadało 14,9 proc. łącznych przychodów firmy. Pod koniec 2017 r. Huawei był właścicielem ponad 74 tys. patentów. Do tego należy doliczyć ponad 64 tys. wniosków patentowych zgłoszonych w Chinach i niemal 49 tys. w innych krajach.</p><p>Innym przykładem chińskiej firmy, która dzięki postawieniu na R&amp;D stała się światowym potentatem jest Contemporary Amperex Technology. Ten istniejący od siedmiu lat producent baterii litowo-jonowych w 2017 r. został największym na świecie dostawcą baterii do samochodów elektrycznych i wyprzedził dotychczasowego lidera – Panasonic. Firma w dziale R&amp;D zatrudnia ponad 3400 pracowników. Poza Chinami ma centrum badawczo-rozwojowe w Niemczech. W lipcu tego roku podpisała umowę na dostarczanie baterii do samochodów elektrycznych produkowanych przez niemieckie BMW.</p><p>Alibaba, chiński gigant e-handlu w końcu 2017 r. zapowiedział, że na R&amp;D w ciągu trzech lat wyda 15 mld dolarów. Prace badawcze w takich dziedzinach jak AI, komputery kwantowe, technologie finansowe, Internet Rzeczy, czy interreakcje między człowiekiem i komputerem mają być prowadzone w Chinach, USA, Rosji, Izraelu i Singapurze. Własne centra R&amp;D zajmujące się AI mają też dwie pozostałe wielkie chińskie firmy internetowe – Baidu i Tencent.</p><p>Już w czasie kryzysu ZTE kolejne chińskie firmy zaczęły składać deklaracje dotyczące planowanych inwestycji w rozwój i produkcję półprzewodników. Gree Electric Appliances, największy w Chinach producent klimatyzacji zawiesił wypłatę dywidendy, by móc w ciągu trzech lat wydać niemal 8 mld dolarów na rozwój, w tym m.in. sfinansować opracowanie procesorów wykorzystywanych w produkowanych urządzeniach. A wszystko po to, by w przyszłości uniknąć sytuacji, w jakiej znalazło się ZTE.</p><p>Kryzys ZTE i rozpętana przez prezydenta Trumpa wojna handlowa USA z Chinami sprawiły, że głos w sprawie nowoczesnych technologii zabrał prezydent Chin. W połowie lipca Xi Jinping wskazał, że Chiny muszą poprawić swą innowacyjność technologiczną, bo gwarantuje ona bezpieczeństwo państwa. Jak stwierdzono w cytowanym przez agencję Xinhua komunikacie, w ostatnich latach Chiny zwiększyły swój potencjał innowacyjności, ale w przypadku kluczowych technologii nadal jest wiele do zrobienia, by zrównać się ze światowymi liderami. Zapowiada to jasno dalsze zwiększenie nacisku na R&amp;D.<br />Otwarta licencja </p><p>Autor: <b>Tomasz Świderek</b>&#160; </p><p><a href="https://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/cios-w-zte-moze-wzmocnic-chinska-innowacyjnosc/"><img src="http://g9.gazetaprawna.pl/p/_wspolne/pliki/1979000/1979881-obserwator-finansowy-otwarta.png" /></a></p> Klienci celowo wprowadzani w błąd? UOKiK wszczął postępowanie przeciwko Nowej Telefonii http://forsal.pl/artykuly/1196638,klienci-celowo-wprowadzani-w-blad-uokik-wszczal-postepowanie-przeciwko-nowej-telefonii.html 2018-07-30T11:01:54Z Prezes UOKiK wszczął postępowanie przeciwko Nowej Telefonii; ze skarg, jakie wpłynęły na tę firmę wynika, że jej przedstawiciele mogą wprowadzać konsumentów w błąd, sugerując, że reprezentują ich dotychczasowego operatora - poinformował w poniedziałek UOKiK.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Wątpliwości urzędu dotyczą tego, że przedstawiciele NT mogą wprowadzać konsumentów w błąd, sugerując, że: reprezentują dotychczasowego operatora telekomunikacyjnego; dokumenty, które dają do podpisania, dotyczą zmiany warunków umowy z dotychczasowym operatorem, podczas gdy w rzeczywistości konsumenci mieli zawrzeć nową umowę z NT i zmienić dostawcę usług. </p><p>"Otrzymałem telefon z propozycją obniżki abonamentu. Kobieta, która dzwoniła, powiedziała, że dzwoni z Orange i że jest taka możliwość, żeby teraz obniżyć rachunek do 15 zł miesięcznie, czy się zgadzam. Jeżeli się zgodzę to przyjedzie kurier. Nie było mowy o zmianie operatora, tylko i wyłącznie o obniżeniu abonamentu" - to przykład jednej ze skarg jaką wskazał UOKiK.</p> <p>Wyjaśniono, że jeżeli zarzut postawiony Nowej Telefonii się potwierdzi, to prezes UOKIK może nakazać zmianę praktyki i usunięcie jej skutków, a także nałożyć karę pieniężną nawet do wysokości 10 proc. obrotu osiągniętego w poprzednim roku.</p> <p>UOKiK przypomniał, że to nie pierwsza firma z branży telekomunikacyjnej, wobec której prezes UOKiK wszczął postępowanie związane z nieprawidłowościami występującymi przy zawieraniu umowy. "W marcu 2018 r. za podszywanie się pod dotychczasowego dostawcę i wprowadzanie konsumentów w błąd UOKiK nałożył 1,5 mln zł kary na Twoją Telekomunikację, a latem 2017 r. – prawie 500 tys. zł na Telekomunikację Cyfrową. Podobne nieuczciwe praktyki stosują też sprzedawcy prądu, np. ukarany w grudniu 2016 r. Polski Prąd i Gaz, który ma zapłacić ponad 10 mln zł" - dodano. </p> <p>Michał Boroń</p> <p>&gt;&gt;&gt; Polecamy: <a href="Orange zapłaci 127,6 mln euro kary. TSUE oddalił odwołanie operatora">Orange zapłaci 127,6 mln euro kary. TSUE oddalił odwołanie operatora</a></p> Orange zapłaci 127,6 mln euro kary. TSUE oddalił odwołanie operatora http://forsal.pl/artykuly/1190120,orange-zaplaci-127-6-mln-euro-kary-tsue-oddalil-odwolanie-operatora.html 2018-07-25T11:28:35Z   Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oddalił odwołanie Orange Polska od wyroku Sądu Unii Europejskiej nakładającego 127,6 mln euro kary, podała spółka. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"Wyrok jest ostateczny, kara zostanie przez Orange Polska zapłacona i będzie powiększona o odsetki w wysokości 23,7 milionów euro na dzień 30 czerwca 2018 r." - czytamy w komunikacie. <br /> </p><p>W 2011 roku Komisja Europejska nałożyła na ówczesną <b>Telekomunikację Polską </b>127,6 mln euro kary za nadużywanie pozycji dominującej na polskim rynku szerokopasmowego dostępu do internetu. W grudniu 2015 roku Sąd Unii Europejskiej oddalił odwołanie Orange Polska od decyzji i podtrzymał karę. <br /> </p><p>Orange Polska (dawniej TPSA i PTK Centertel) to dostawca usług telekomunikacyjnych w Polsce. Orange dostarcza m.in. usługi telefonii stacjonarnej, dostępu do internetu, telewizję oraz usługi transmisji głosu przez internet (VoIP), a także świadczy usługi telefonii komórkowej, w tym usługi trzeciej generacji w standardzie UMTS oraz usługi oparte na technologii CDMA.&#160;</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/swiat/unia-europejska/artykuly/1190043,trybunal-sprawiedliwosci-ue-to-unijne-sady-w-razie-koniecznosci-ocenia-ryzyko-dla-rzetelnego-procesu-w-polsce.html">Unijne sądy będą oceniać praworządność w Polsce? Jest orzeczenie TSUE </a></p> Ruszają konsultacje zagospodarowania częstotliwości dla 5G http://forsal.pl/artykuly/1163584,uke-rozpoczyna-konsultacje-zagospodarowania-czestotliwosci-dla-5g.html 2018-07-05T14:31:05Z Urząd Komunikacji Elektronicznej rozpoczął konsultacje w sprawie zagospodarowania częstotliwości radiowych na potrzeby sieci piątej generacji (5G) - podał Urząd w komunikacie. Konsultacje potrwają do 8 sierpnia.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Sieć telekomunikacyjna piątej generacji (5G) to nowy standard przekazywania danych, który ma wyższą przepustowość niż stosowane do tej pory rozwiązania 4G. Wdrożenie 5G ma wspierać m.in. bardziej niezawodną komunikację pomiędzy urządzeniami i pomóc tym samym w popularyzacji koncepcji tzw. internetu rzeczy. Ministerstwo Cyfryzacji chce, by telekomunikacyjna sieć piątej generacji (5G) w Polsce działała od 2020 roku.</p> <p>"Analiza aktualnej sytuacji wskazuje na konieczność uprzedniego uporządkowania tych pasm (700 MHz, 3,5 GHz, 3,7 GHz i 26 GHz - PAP) w celu ich rozdysponowania i wdrożenia sieci 5G w Polsce. Dlatego też, przed podjęciem decyzji dotyczących sposobu zagospodarowania częstotliwości dla 5G, Prezes UKE prosi przedstawicieli rynku o wyrażenie swoich uwag oraz oczekiwań, również poprzez udzielenie odpowiedzi na zawarte w prezentacji pytania" - napisano w komunikacie UKE. </p> <p>W ramach konsultacji UKE zapyta przedstawicieli rynku telekomunikacyjnego m.in. o szczegóły dotyczące pilotaży sieci 5G, preferowany model budowy sieci 5G (jedna sieć, wiele sieci lub rozbudowa istniejącej infrastruktury) oraz kwestię samych częstotliwości, w tym np., jaka powinna być kolejność rozdysponowania pasm, oraz czy na potrzeby 5G powinny trafić inne pasma radiowe. </p> <p>UKE wstępnie planuje uwolnienie pasma 700 MHz do końca czerwca 2020 roku. Na rezerwacje trafić mają dwa bloki po 30 MHz, które będą rozdysponowane w ramach procedury selekcyjnej. UKE chce uwolnić zasoby radiowe poprzez zmiany obowiązujących rezerwacji - obecnie rezerwacje w paśmie 700 MHz posiadają kanały telewizyjne z multipleksów cyfrowych.</p> <p>W przypadku częstotliwości 3,4-3,6 Ghz, Urząd planuje uporządkowanie zajętego pasma i zwolnienie co najmniej 150 MHz na potrzeby sieci 5G do 2025 roku, które mają być następnie przyznane w procedurze selekcyjnej. Aktualnie w paśmie operuje 66 podmiotów, w tym 28 jednostek samorządu terytorialnego i 38 firm. UKE zamierza zmienić część pozwoleń i rezerwacji, a w innych przypadkach m.in. odmawiać rezerwacji na kolejny okres.</p> <p>W grupie częstotliwości od 3,6 GHz do 3,8 GHz, UKE zamierza przeznaczyć na rezerwację 200 MHz i rozdysponować je najpóźniej do 2023 roku, m.in. poprzez odmowy przedłużenia rezerwacji obecnym dzierżawcom, wśród których są m.in. T-Mobile (dwa ciągłe bloki po 14 MHz), P4 - właściciel sieci Play (dwa ciągłe bloki po 14 MHz) oraz Netia (dwa bloki po 7 MHz). </p> <p>Urząd Komunikacji Elektronicznej planuje ponadto "uporządkowanie" częstotliwości 26 GHz, poprzez zmiany obecnych rezerwacji i wydzielenie prawie połowy pasma na potrzeby budowy sieci 5G.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/1048364,tmobile-impact17-polska-bedzie-jednym-z-pierwszych-krajow-z-siecia-5g.html" title="Polska będzie jednym z pierwszych krajów z siecią &lt;b&gt;5G&lt;/b&gt;?">Polska będzie jednym z pierwszych krajów z siecią 5G?</a></p> Facebook przekazał dane użytkowników Huawei, choć to "potencjalne zagrożenie" dla USA http://forsal.pl/artykuly/1128901,facebook-przekazal-dane-uzytkownikow-huawei-choc-to-potencjalne-zagrozenie-dla-usa.html 2018-06-07T09:37:57Z Wśród wiadomości o tym, komu Facebook udostępniania dane użytkowników, jedna jest szczególnie warta uwagi. Mimo napięć na linii USA-Chiny z wojną handlową w tle, Facebook przekazał wrażliwe informacje firmie Huawei.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Jak pisze <a href="https://qz.com/1298251/facebook-gave-user-data-to-huawei-the-chinese-company-at-the-heart-of-us-china-tensions/">Josh Horwitz na portalu Quartz</a>, <b>Huawei </b>– największy chiński producent telefonów – już wielokrotnie był uznany przez amerykańskich prawodawców jako potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa Amerykanów. Dopiero po tym, jak „New York Times” opublikował artykuł na temat udostępniania danych z sieci społecznościowej koncernowi Huawei oraz trzem innym chińskim firmom, <b>Facebook </b>poinformował, że kończy współpracę z producentem z Shenzhen.</p><p>Choć zarząd Huawei konsekwentnie zaprzeczał, że ma powiązania z rządem, istnieje obawa, że koncern może udostępniać dane użytkowników Facebooka chińskim władzom. Huawei zapewnia, że firma nigdy nie zbierała ani nie przechowywała takich danych.</p><p>Również konkurencyjny producent – ZTE – ostatnio był często wymieniany jako ofiara napięć między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Huawei działa na wielką skalę: poza Stanami Zjednoczonymi, a szczególnie w Chinach i Europie, jest wszechobecny. Według firmy badawczej IHS Markit, w 2017 r. firma została uznana za czołowego dostawcę sprzętu sieciowego, wyprzedzając Nokię i Ericssona.</p><p>W Stanach Zjednoczonych Huawei jest raczej mało znany. Od opublikowania raportu przygotowanego przez Amerykański Komitet Wywiadu w 2012 roku, według którego działania Huawei (a także ZTE) w USA może zagrozić bezpieczeństwu narodowemu, firma ta nie miała możliwości rozwoju w tym kraju.</p><p>Od tego czasu plany firmy dotyczące USA utknęły w martwym punkcie. Amerykańscy dostawcy wycofali się z planów oferowania flagowego telefonu Huawei na początku tego roku. W lutym senator Tom Cotton opisał koncern jako „faktycznie rękę chińskiego rządu”, proponując projekt ustawy, który oficjalnie zakazałby amerykańskiemu rządowi zakupu ich sprzętu. W marcu prezydent Donald Trump zablokował próbę zakupu Qualcomm przez Broadcom, producenta mikroprocesorów z Singapuru, po tym jak regulatorzy stwierdzili, że Huawei jako konkurencyjna chińska spółka skorzystałaby na przejęciu.</p><p>Skąd obawy USA przed Huawei? W raporcie z 2012 r. prawodawcy wskazywali na niezwykłą strukturę akcjonariatu spółki jako podstawę do podejrzeń, że ma ona powiązania z chińskim rządem. Jednak raport nie zawiera żadnych konkretów – możliwe, że dowody związków Huawei z państwem znajdują się w tajnych materiałach.</p><p>Paul Triolo, który śledzi chińską politykę technologiczną w firmie badawczej Eurasia Group, twierdzi, że zarząd Huawei walczył przeciwko zakazowi w USA: „Jak udowodnić, że rząd nie sprawuje nad firmą nadmiernej kontroli ani nie ma na nią wpływu? Prawdopodobnie było to praktycznie niemożliwe, aby udowodnić, że tak nie jest”, mówi Triolo.</p><p>W Chinach wiele firm prywatnych przestrzega nakazów i dyrektyw państwowych, niezależnie od tego, czy wiąże się to z inwestowaniem w określone sektory, ekspansją na określone rynki czy cenzurą. Trzeba przyznać, że – choć w mniejszym stopniu – ten sam wzór dotyczy amerykańskich firm technologicznych.<br />To stawia zarówno rząd Stanów Zjednoczonych, jak i firmy takie jak Facebook, w niezręcznej sytuacji. Jeśli istnieje niepisana zasada, że prywatne firmy nie powinny prowadzić interesów z Huawei z powodu rzekomych powiązań rządowych, to wiele innych chińskich firm również powinno być wziętych pod uwagę.</p><p>„Jeśli zakładasz, że chiński rząd może wymóc na firmach cokolwiek, każdy chiński koncern jest równie ryzykowny jak Huawei” – mówi Triolo.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/gospodarka/polityka/artykuly/1127829,chiny-wdrazaja-strategie-anty-trump-czy-poprawi-ona-ich-relacje-z-ue.html" title="Chiny wdrażają strategię &quot;anty-Trump&quot;. Czy poprawi ona ich relacje z UE?">Chiny wdrażają strategię "anty-Trump". Czy poprawi ona ich relacje z UE?</a></p> Ile zapłacimy za SMS-y w UE? Będą wspólne ceny za telefony i SMS-y na terenie Unii http://forsal.pl/artykuly/1128654,ile-zaplacimy-za-sms-y-w-ue-beda-wspolne-ceny-za-telefony-i-sms-y-na-terenie-unii.html 2018-06-06T13:49:52Z Przedstawiciele Unii Europejskiej poinformowali w środę, że wypracowano zgodę na ustalenie wspólnych cen w określonej wysokości za połączenia telefoniczne i wiadomości SMS między państwami należącymi do Wspólnoty - podała agencja Reutera.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>Reuters ocenia, że to próba odniesienia przez UE kolejnego politycznego zwycięstwa na rzecz obywateli państw członkowskich, a zarazem zwiększenia popularności <b>integracji europejskiej</b> po ubiegłorocznym zniesieniu <b>opłat roamingowych</b>.</p> <p>Zgodę na wprowadzenie wspólnych cen w określonej wysokości za połączenia głosowe i wiadomości SMS na terenie Unii osiągnięto po 12 godzinach negocjacji, które stanowiły część szerszej debaty nad zmianami w prawie telekomunikacyjnym Unii Europejskiej. Zmiany mają zachęcić operatorów sieci telekomunikacyjnych do uwolnienia częstotliwości radiowych oraz otwarcia się na innowacje w dziedzinie łączności w technologii 5G.</p> <p>Parlament Europejski złożył propozycję wprowadzenia wspólnej, ustalonej na poziomie całej Unii Europejskiej wysokości opłat za międzynarodowe połączenia głosowe, argumentując, że różnice w cenie między poszczególnymi państwami członkowskimi są obecnie zbyt duże.</p> <p>Według proponowanych przepisów połączenia głosowe między państwami Wspólnoty będą kosztowały 19 eurocentów za minutę, a SMS-y - 6 eurocentów za wiadomość.</p> <p>Wielu operatorów telekomunikacyjnych do pomysłu wspólnych cen za połączenia i SMS-y odnosiło się sceptycznie, argumentując, że to populistyczna propozycja. Ich zdaniem klienci chcący zmniejszyć koszty połączeń międzynarodowych mają dziś do wyboru wiele alternatywnych rozwiązań komunikacyjnych, takich jak np. Skype, Viber czy WhatsApp oraz inne komunikatory pozwalające na rozmowy głosowe oraz wysyłanie sobie wiadomości tekstowych czy zdjęć za pośrednictwem internetu.</p> <p>Pomysł wprowadzenia wspólnej wysokości ceny za połączenia telefoniczne i SMS-y między państwami członkowskimi musi zostać zaakceptowany przez wszystkie kraje Wspólnoty, a także przegłosowany przez Parlament Europejski; dopiero wówczas będzie mógł przekształcić się w obowiązujące w Unii Europejskiej prawo.</p><p>&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/praca/aktualnosci/artykuly/1128559,wielkie-zwolnienia-w-hp-nawet-5000-osob-moze-stracic-prace.html">Wielkie zwolnienia w HP. Nawet 5000 osób może stracić pracę</a></p> Za darmowy roaming znowu trzeba będzie płacić. Zobacz ile http://forsal.pl/artykuly/1128139,za-darmowy-roaming-znowu-trzeba-bedzie-placic-zobacz-ile.html 2018-06-05T15:02:05Z Wszystkie duże sieci komórkowe wprowadziły już dopłaty za połączenia wykonywane w UE.]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p class="tresc">W miniony weekend T-Mobile jako ostatni z czterech największych operatorów komórkowych ogłosił wysokość dopłat do roamingu. Tym samym minione lato było pierwszym i ostatnim, gdy używając telefonów komórkowych w innych krajach Unii Europejskiej, płaciliśmy tyle samo co w Polsce. Teraz niektórzy zapłacą więcej. Wyższe rachunki czekają głównie osoby, które dopiero podpiszą umowy z operatorami, oraz te, które za granicą są częściej niż w kraju, a mimo to korzystają z usług polskiej sieci.</p><p class="tresc">Zasada roam-like-at-home (RLAH) zaczęła obowiązywać 15 czerwca 2017 r. i przez pół roku kosztowała czterech największych operatorów: Orange, Play, Plus i T-Mobile – w sumie ponad 360 mln zł. Dużo, bo sieci pobierały od klientów polskie stawki, a zagranicznym partnerom płaciły wyższe. Oraz dlatego, że uwolnieni od zmory wysokich rachunków Polacy zaczęli za granicą na potęgę używać smartfonów. Transfer danych w roamingu wzrósł kilkakrotnie.</p><p class="tresc">W porównaniu do rocznych przychodów operatorów koszty roamingu były niby niewielkie – trochę ponad 1 proc. Ale wszystkie sieci obliczały, jakie byłyby ich wyniki, gdyby nie RLAH. I postanowiły skorzystać z furtki, jaką zostawił im ustawodawca, czyli wystąpić do Urzędu Komunikacji Elektronicznej o zgodę na obciążenie klientów dodatkowymi opłatami. Podkreślali przy tym, że nie chodzi o to, żeby zarobić na usługach zagranicznych, lecz o to, żeby ograniczyć straty z powodu RLAH.</p><p class="tresc">Operatorom chodzi szczególnie o transfer danych. I tak od lipca nowi klienci T-Mobile dostaną limit 1 GB danych do przesłania z UE, po przekroczeniu którego będą musieli płacić. Stawka to 14,91 zł za 1 GB danych (opłata będzie naliczana stopniowo, za zużyty transfer). Dla osób, które podpisały umowy z operatorem wcześniej, nic się nie zmieni.</p><p class="tresc">W Orange klienci abonamentowi nie muszą się martwić w ogóle, niezależnie od terminu podpisania umowy. Natomiast użytkownicy taryf na kartę do stawek krajowych dopłacą w Orange niecały grosz za 1 MB transmisji danych.</p><p class="tresc">Plus zagwarantował sobie możliwość zastosowania dopłat od 25 maja dla nowych abonentów i osób przedłużających umowy w ofertach Plus Abonament, Plus Mix, Plus dla firm oraz Plush ABO. Więcej zapłacą jednak tylko ci, którzy w ciągu 30 dni spędzą w innych krajach Unii więcej czasu niż w Polsce albo w ciągu miesiąca będą korzystać z telefonu za granicą intensywniej niż w kraju. Dopłata za 1 GB przesłanych w roamingu danych wyniesie w Plusie 4,66 zł.</p><p class="tresc">Play też zapowiedział, że dopłaty będą obowiązywały tylko nowych klientów kontraktowych lub osoby podpisujące aneks do umowy oraz użytkowników kart przedpłaconych. Podobnie jak w Plusie, wyższe rachunki czekają w Play tylko tych, którzy częściej korzystają z telefonu w roamingu, co jest sprawdzane w okresach 30-dniowych. Tacy klienci dopłacają trochę ponad grosz za 1 MB danych, przy czym w abonamencie co miesiąc 1 GB w roamingu jest bez dopłat.</p><p class="tresc">Za dzwonienie z zagranicy i odbieranie tam połączeń nie dopłacą za to kontraktowi klienci T-Mobile i Orange (nawet ci nowi). Osoby korzystające z prepaid najmniej zapłacą za roaming w T-Mobile: 4 gr za minutę przy połączeniu wykonanym i 1 gr przy odebranym. W Orange będzie to odpowiednio: 5 gr i 2 gr. Wyższe stawki ma Play: 6 gr w przypadku rozmowy wychodzącej i 3 gr – przychodzącej. Najwięcej dopłacą zaś klienci Plusa, odpowiednio 7 gr i 5 gr.</p><p class="tresc">&gt;&gt;&gt; Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/1066865,cyfryzacja-umow-uderzy-w-abonentow.html" title="Cyfryzacja umów uderzy w abonentów">Cyfryzacja umów uderzy w abonentów</a></p><p class="tresc"></p> Katarzyna Iwuć zrezygnowała z funkcji prezesa Netii http://forsal.pl/artykuly/1124820,katarzyna-iwuc-zrezygnowala-z-funkcji-prezesa-netii.html 2018-05-18T13:28:14Z Katarzyna Iwuć złożyła rezygnację z pełnienia funkcji prezesa Netii, dyrektora generalnego, podała spółka. Rada nadzorcza oddelegowała członka RN Wojciecha Pytla do czasowego wykonywania czynności prezesa na okres nieprzekraczający 3 miesięcy do dnia 18 sierpnia 2018 roku. ]]> <p><span class="psav_bigphoto">psav zdjęcie główne</span></p><p>"Rezygnacja jest skuteczna z momentem jej złożenia. Pani Katarzyna Iwuć nie przedstawiła przyczyn złożenia rezygnacji" - czytamy w komunikacie. <br /><br /> Rezygnację z funkcji członka zarządu spółki, dyrektora ds. techniki złożył również Stefan Radzimiński. Rezygnacja jest skuteczna z momentem jej złożenia. Pan Stefan Radzimiński nie przedstawił przyczyn złożenia rezygnacji. <br /><br /> Rada nadzorcza spółki powołała Grzegorza Bartlera do pełnienia funkcji&#160;członka zarządu, podano także.&nbsp; <br /><br /> Netia S.A. to operator telekomunikacyjny, dostawca usług telewizyjnych, internetu stacjonarnego oraz mobilnego, telefonii stacjonarnej, a także telefonii komórkowej. Spółka jest notowana na GPW od 2000 r. <br /><br /> &nbsp; </p>