© 2008 INFOR PL S.A.
INFOR PL S.A.
Forsal.pl: ubezpieczenia
2012-02-12T06:32:08+01:00
INFOR PL S.A.
http://forsal.pl/atom/tagi/ubezpieczenia
Polisa ubezpieczeniowa w pakiecie z rachunkiem za wodę?
http://forsal.pl/artykuly/592708,polisa_ubezpieczeniowa_w_pakiecie_z_rachunkiem_za_wode.html
2012-02-10T06:47:56Z
<p>Być może już wkrótce rynkowym standardem stanie się ubezpieczenie mieszkania przy okazji płacenia rachunku za energię elektryczną, gaz czy wodę.</p><p>W sprzedaży ubezpieczeń za pośrednictwem firm energetycznych czy użyteczności publicznej pionierem może być Link4 - lider rynku direct w Polsce, który szuka możliwości rozwoju poza internetem i telefonem.</p><p>>>> Czytaj też: <a title="Zmieniają się przepisy o ubezpieczeniu OC właścicieli samochodów" href="http://forsal.pl/artykuly/592493,zmieniaja_sie_przepisy_o_ubezpieczeniu_oc_wlascicieli_samochodow.html">Zmieniają się przepisy o ubezpieczeniu OC właścicieli samochodów</a></p><br /><p>- Jeszcze w tym półroczu spodziewamy się podpisania pierwszych umów o sprzedaży ubezpieczeń za pośrednictwem firm z segmentu utilities, zapowiedział Igor Rusinowski, członek zarządu Link4. Wprawdzie nie chciał ujawnić w których firmach mogą pojawić się polisy Link4, ale potwierdził, że towarzystwo jest mocno zainteresowane rozwojem dystrybucji produktów w tym kanale. W grę wchodzi nie tylko branża energetyczna, ale także dostawcy ciepła, wody, a nawet firmy odbierające odpady.</p>
Zmieniają się przepisy o ubezpieczeniu OC właścicieli samochodów
http://forsal.pl/artykuly/592493,zmieniaja_sie_przepisy_o_ubezpieczeniu_oc_wlascicieli_samochodow.html
2012-02-09T12:06:58Z
<p>Nowe przepisy będą stosowane wyłącznie do umów ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej (OC) zawartych od soboty, tj. 11 lutego. Jeżeli ktoś zawarł umowę przed tym dniem, wówczas będą stosowane do niej jeszcze przepisy dotychczasowe.</p><p>Najwięcej zmian dotyczy zasad wypowiadania umów ubezpieczenia OC. Od soboty firmy ubezpieczeniowe będą musiały wysłać ubezpieczonym, nie później niż na 14 dni przed końcem okresu rocznego okresu ubezpieczenia, informację o ubezpieczeniu na kolejny okres ubezpieczenia i o jego warunkach. Muszą w niej podać m.in. propozycję wysokości składki i okoliczności, kiedy składka może się zmienić. W informacji musi też znaleźć się przypomnienie, że dotychczasową umowę można wypowiedzieć, oraz informacja, w jakiej formie, w jaki sposób oraz w jakim terminie można to zrobić.</p><p>Ten, kto z powodu automatycznego odnowienia dotychczasowej polisy, znajdzie się w sytuacji, że będzie miał "podwójne ubezpieczenie" OC, będzie mógł wypowiedzieć tę umowę, która została automatycznie przedłużona. Wypowiedziana w tym trybie umowa rozwiąże się już z dniem wypowiedzenia.</p><p>Po to, żeby uniknąć automatycznego zawarcia nowej umowy i znalezienia się w sytuacji "podwójnego ubezpieczenia", wystarczy nadać na poczcie listem poleconym oświadczenie o rezygnacji z kolejnej umowy. Od 11 lutego wystarczy to zrobić nie później niż na jeden dzień przed upływem rocznego okresu ubezpieczenia, bo wprowadzona zostaje zasada tzw. stempla pocztowego. Polega ona na tym, że jeżeli ktoś prześle listem poleconym oświadczenie o wypowiedzeniu lub odstąpieniu od umowy ubezpieczenia OC, to decydująca będzie data nadania oświadczenia na poczcie, a nie - jak dotychczas - data doręczenia do firmy ubezpieczeniowej. Warto tylko pamiętać o zachowaniu dowodu nadania listu.</p><p>Uwaga: zasada stempla pocztowego nie ma zastosowania do umów ubezpieczenia zawartych do piątku, tj. do 10 lutego. Jeżeli więc ktoś chce zrezygnować z odnowienia takiej umowy, musi pamiętać o tym, że nie wystarczy terminowe nadanie przesyłki na poczcie - wypowiedzenie umowy ubezpieczenia OC musi dotrzeć do ubezpieczyciela najpóźniej na jeden dzień przed upływem końca okresu ubezpieczenia.</p><p>Nowością jest też to, że oświadczenia o wypowiedzeniu lub odstąpieniu od umowy będzie można składać agentowi ubezpieczeniowemu. Nie dotyczy to umów ubezpieczenia zawartych do 10 lutego 2012 r.</p><p>Kolejna ważna zmiana polega na tym, że nowy właściciel auta będzie mógł wypowiedzieć otrzymaną wraz z pojazdem umowę przez cały okres jej trwania. Jeżeli tak zrobi, to umowa zostanie rozwiązana natychmiast - z dniem jej wypowiedzenia, a nie - jak dotychczas - z upływem 30 dni następujących po dniu nabycia pojazdu mechanicznego. Wystarczy więc napisać np. "oświadczam, że wypowiadam umowę ubezpieczenia z dniem...". Zmiana ta dotyczy nie tylko kupujących, ale też obdarowanych, spadkobierców, najemców.</p><p>Nowy właściciel auta, nawet jeśli przejmie umowę ubezpieczenia od sprzedającego auto i jej nie wypowie, musi pamiętać o tym, że nie będzie już ona - jak dotychczas - automatycznie odnowiona na mocy tzw. klauzuli prolongacyjnej. Ulegnie ona rozwiązaniu z upływem okresu, na który została zawarta. Jeżeli więc nowy właściciel będzie chciał korzystać z ubezpieczenia w tej samej firmie ubezpieczeniowej, w której dotychczas było ubezpieczone auto, wówczas będzie musiał wypowiedzieć umowę zawartą przez poprzednika i najpóźniej w tym samym dniu zawrzeć nową umowę ubezpieczenia OC. Tylko to zapewni mu ciągłość ochrony ubezpieczeniowej.</p><p>W razie wypowiedzenia umowy firma ubezpieczeniowa będzie musiała zwrócić składkę za niewykorzystany okres ubezpieczenia nie później niż w ciągu 14 dni od dnia np. wypowiedzenia umowy czy odstąpienia od niej. W razie sprzedaży pojazdu, poprzedni właściciel nie musi już okazywać kopii polisy ubezpieczeniowej, żeby dostać zwrot składki.</p><br />
Polska na zwolnieniu, za choroby pracowników zapłaciliśmy 7 mld zł
http://forsal.pl/artykuly/592016,polska_na_zwolnieniu_za_choroby_pracownikow_zaplacilismy_7_mld_zl.html
2012-02-08T10:43:29Z
<p class="tresc">Jak wynika z kontroli ZUS, co 10. zwolnienie było lewe. Zdaniem ekspertów powodem niedomagania Polaków jest niekorzystna sytuacja na rynku pracy.</p><h2>Ratunek u psychiatry</h2><p class="tresc">Podobny boom na zwolnienia chorobowe można było zaobserwować w 2009 roku. Wtedy Polacy, bojąc się pogarszającej się koniunktury gospodarczej, masowo zaczęli niedomagać: liczba absencji w pracy z tego powodu wzrosła o 26 mln w porównaniu z poprzednim rokiem. Wtedy też dotarł do nas kryzys gospodarczy i bezrobocie zwiększyło się z 9,5 proc do 12 proc.</p><p class="tresc">>>> Zobacz też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/561549,polacy_zdobywaja_lewe_zwolnienia_by_uniknac_zwolnienia_z_pracy.html" title="Polacy zdobywają lewe <strong>zwolnienia</strong> by uniknąć <strong>zwolnienia</strong> z pracy">Polacy zdobywają lewe zwolnienia by uniknąć utraty pracy</a></p><p class="tresc">– To niestety powszechne zjawisko, w przypadku masowych zwolnień pracownicy szukają ratunku w ucieczce na zwolnienie chorobowe – mówi Agnieszka Durlik-Khouri, ekspert rynku pracy z Krajowej Izby Gospodarczej.</p><p class="tresc">W 2011 r. można było zaobserwować podobne zjawisko. Nawet w okresie letnim, kiedy zazwyczaj spada liczba absencji, długość zachorowań przekroczyła 10 mln dni. Jak tłumaczą eksperci to efekt strachu przed utratą pracy i pozostaniem bez środków do życia.</p><p class="tresc">Do takich zachowań przyznają się sami „chorzy”. – Wolałem zawczasu skorzystać ze zwolnienia chorobowego, niż czekać, aż mnie wyrzucą z pracy. W ten sposób zachowałem przynajmniej część pensji i zyskałem czas na szukanie nowej pracy – mówi były pracownik jednej z dużych korporacji, który w zeszłym roku poszedł na zwolnienie psychiatryczne. Korzystał z niego przez 6 miesięcy.</p><p class="tresc">>>> Czytaj też: <a title="ZUS: prawie 150 mln zł oszczędności dzięki kontrolom zwolnień" href="http://forsal.pl/artykuly/591842,zus_prawie_150_mln_zl_oszczednosci_dzieki_kontrolom_zwolnien.html">ZUS: prawie 150 mln zł oszczędności dzięki kontrolom zwolnień</a></p><p class="tresc">Jednak eksperci wskazują, że takie zachowania mogą niekorzystnie odbić się na innych współpracownikach, za pierwsze 33 dni zwolnienia płaci bowiem pracodawca. Jak tłumaczy Jeremi Mordasewicz, firma jest obciążana wysokimi kosztami świadczeń, więc ci, którzy bezpodstawne korzystają ze zwolnienia lekarskiego, nie tylko oszukują system, lecz także okradają współpracowników.</p><p class="tresc">Ponadto lewe zwolnienia obciążają zarówno pracodawców, jak i gospodarkę – z ZUS na świadczenia chorobowe poszło 7 mld zł. Ile z tych wydatków było nieuzasadnionych? W efekcie kontroli wstrzymano lub zawieszono wypłatę świadczeń chorobowych na blisko 150 mln zł. Dla porównania w 2008 roku chodziło o kwotę blisko trzykrotnie niższą: o 56 mln zł. I mimo że na ubezpieczenie chorobowe płacimy 2,45 proc. pensji, jak wynika z ostatniej prognozy wypłacalności Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, w latach 2013 – 2017 fundusz chorobowy FUS zanotuje 17 mld zł deficytu.</p><p class="tresc">>>> Zobacz też: <a title="Polska jak magnes. Nasz kraj przyciąga pracowników z zagranicy" href="http://forsal.pl/artykuly/591774,polska_jak_magnes_nasz_kraj_przyciaga_pracownikow_z_zagranicy.html">Polska jak magnes. Nasz kraj przyciąga pracowników z zagranicy</a></p><p class="tresc">Zdaniem Agnieszki Durlik-Khouri należałoby uszczelnić system w taki sposób, aby nie dochodziło do aż tak wielkich nadużyć. Ale to trudne. Kontrole ZUS powodują wstrzymanie zasiłku lub ukaranie lekarza zawieszeniem. Jednak pomimo zwiększonych kontroli ukarano zaledwie kilkunastu lekarzy.</p><p class="tresc">W przypadku kontroli prawidłowości orzekania o zwolnieniu wydano 38,2 tys. decyzji wstrzymujących dalszą wypłatę zasiłku chorobowego. Z kolei po skontrolowaniu 136 tys. chorych, czy prawidłowo wykorzystują zwolnienia, pozbawiono prawa do zasiłku ponad 4 tys. osób. Było to równoznaczne z cofnięciem wypłaty świadczeń chorobowych na łączną kwotę 4,2 mln zł. Te wzmożone działania kontrolne jednak nie przekładają się na mniejszą liczbę zachorowań.</p><h2>Dzień bez ubezpieczenia</h2><p class="tresc">Dlatego eksperci dodają, że oprócz kontroli jednym z rozwiązań powinno być wprowadzenie bezpłatnego jednego dnia lub kilku dni, które nie byłyby ubezpieczone. Tak to funkcjonuje w wielu zachodnich krajach. A dzięki temu można by zmniejszyć składki na ubezpieczenie zdrowotne. Taki system w Polsce już funkcjonował – przy zwolnieniu 6-dniowym pierwsze trzy dni były bezpłatne. Jednak kiedy Polacy masowo zaczęli brać co najmniej 7-dniowe zwolnienia, wrócono do obecnego systemu. W tej chwili więc cały okres chorobowy jest pełnopłatny. Dlatego, zdaniem ekspertów, zasadę bezpłatnych dni należałoby wprowadzić niezależnie od czasu trwania choroby.</p><p class="tresc">Rzecznik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Jacek Dziekan zaznacza, że kontrole powinni przeprowadzać także sami pracodawcy. Prawo do prowadzenia kontroli prawidłowości wykorzystywania zwolnień lekarskich mają – obok ZUS – pracodawcy zatrudniający powyżej 20 ubezpieczonych.</p><p class="wyroznienie">Kontrole ZUS nie mają przełożenia na lekarzy – karę poniosło kilkunastu</p><h2>Chorując, nie pracuj i nie podróżuj</h2><p class="ramka-txt">Zgodnie z art. 53 par. pkt 1 kodeksu pracy pracodawca może rozwiązać z pracownikiem bez wypowiedzenia umowę o pracę, jeżeli jego nieobecność wskutek choroby trwa:</p><p class="ramka-txt"><span class="index">dłużej niż 3 miesiące,</span> gdy pracownik był zatrudniony krócej niż 6 miesięcy,</p><p class="ramka-txt"><span class="index">dłużej niż</span> łączny okres pobierania z tego tytułu wynagrodzenia i zasiłku oraz pobierania świadczenia rehabilitacyjnego przez pierwsze 3 miesiące (czyli 272 dni) – gdy pracownik był zatrudniony co najmniej 6 miesięcy lub niezdolność do pracy była spowodowana wypadkiem przy pracy albo chorobą zawodową.</p><p class="ramka-txt">Zarówno ZUS, jak i płatnicy składek (w tym pracodawcy) zgłaszający do ubezpieczenia chorobowego ponad 20 ubezpieczonych mają prawo do kontroli ubezpieczonych przebywających na zwolnieniach lekarskich. Mogą sprawdzić, czy ubezpieczony w okresie orzeczonej niezdolności do pracy nie wykonuje pracy zarobkowej lub nie wykorzystuje zwolnienia lekarskiego niezgodnie z jego celem. Pracownik nie może wykorzystywać go niezgodnie z przeznaczeniem, np. wyjeżdżając za granicę. Artykuł 17 ust. 1 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa.</p>
ZUS: prawie 150 mln zł oszczędności dzięki kontrolom zwolnień
http://forsal.pl/artykuly/591842,zus_prawie_150_mln_zl_oszczednosci_dzieki_kontrolom_zwolnien.html
2012-02-07T15:14:30Z
<p>Ubezpieczyciel podał w komunikacie, że kontrole zwolnień obejmują prawidłowość orzekania o czasowej niezdolności do pracy oraz prawidłowość wykorzystania zwolnień lekarskich.</p><p>"W ramach prowadzonej w całym 2011 r. kontroli prawidłowości orzekania o czasowej niezdolności do pracy lekarze orzecznicy ZUS wydali 38,2 tys. decyzji wstrzymujących dalszą wypłatę zasiłku chorobowego. Liczba ograniczonej w ten sposób absencji sięgnęła 206,7 tys. dni" - napisano w komunikacie. Wskazano, że kwota wstrzymanych zasiłków wyniosła 10,7 mln zł.</p><p>Natomiast prowadzone w ubiegłym roku kontrole wykorzystania zwolnień lekarskich objęły 136,5 tys. ubezpieczonych. W ich efekcie prawa do zasiłku pozbawiono 4,3 tys. osób. ZUS wyjaśnia, że było to równoznaczne z cofnięciem wypłaty świadczeń chorobowych na łączną kwotę 4,2 mln zł.</p><p>ZUS pisze, że zgodnie z prawem zakład ma obowiązek ograniczenia podstawy wymiaru zasiłku chorobowego i świadczenia rehabilitacyjnego, gdy choremu ustaje tytuł do ubezpieczenia (po rozwiązaniu umowy o pracę - PAP).</p><p>"Świadczenie chorobowe jest wówczas obniżane do wysokości 100 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. I tak w 2011 r. kwota ograniczonych z tego tytułu świadczeń wyniosła 124,9 mln zł" - poinformował ZUS.</p><p>Ubezpieczyciel podał, że w ub. r. musiał wielokrotnie podejmować decyzje o obniżeniu o 25 proc. wypłacanego świadczenia chorobowego z powodu niedostarczenia zwolnienia lekarskiego płatnikowi składek w ciągu siedmiu dni.</p><p>"Świadczenie w obniżonej kwocie przysługuje wówczas od ósmego dnia orzeczonej niezdolności aż do dostarczenia zwolnienia. Kwota obniżonych tym sposobem zasiłków sięgnęła w 2011 r. sumę 8,3 mln zł" - pisze ZUS.</p><p>Zakład przypomina jednocześnie, że prawo do prowadzenia kontroli prawidłowości wykorzystywania zwolnień lekarskich mają - obok ZUS-u - pracodawcy zatrudniający powyżej 20 ubezpieczonych.</p><br />
KBC Verzekeringen ma zgodę KNF na nabycie 100 proc. akcji PTE Warta
http://forsal.pl/artykuly/591768,kbc_verzekeringen_ma_zgode_knf_na_nabycie_100_proc_akcji_pte_warta.html
2012-02-07T12:18:18Z
<p><strong>KBC</strong> kupi 100 proc. udziałów <strong>PTE Warta </strong>od Towarzystwa Ubezpieczeń i Reasekuracji Warta. PTE Warta (wcześniej PTE Dom) utworzyły spółki TUiR Warta i Citibank (Poland). W roku 2000 Citibank sprzedał wszystkie posiadane przez siebie akcje PTE Dom spółce Kulczyk Holding, a następnie akcje te od Kulczyk Holding nabyło TUiR Warta, które od 7 grudnia 2004 r. stało się jedynym akcjonariuszem Towarzystwa. </p><p>Sprzedaż PTE jest następstwem zmian w grupie KBC. Na początku tego roku niemiecki ubezpieczyciel Talanx International poinformował, że przejmie 100 proc. akcji Towarzystwa Ubezpieczeń i Reasekuracji Warta (TUiR Warta) od belgijskiej grupy KBC za 770 mln euro. Transakcja ta nie objęła jednak spółki PTE Warta. PTE Warta miało 350 tys. zł straty netto w 2011 r. Aktywa spółki wynosiły 40,97 mln zł na koniec ub. roku. </p>
Hedging naturalny czy szyty na miarę?
http://forsal.pl/artykuly/591733,hedging_naturalny_czy_szyty_na_miare.html
2012-02-07T11:25:11Z
<p>W jaki sposób zarządzać ryzykiem kursowym i jak dobrać optymalną dla swojej firmy strategię? </p><p>>>> Zobacz definicję słowa "<a href="http://finansopedia.forsal.pl/wiki/Hedging">hedging</a>" w Finansopedii</p><p>Wahania kursów walut mają coraz większy wpływ na rentowność działania krajowych przedsiębiorstw. Wynika to z faktu, że rosnąca liczba firm posiada należności lub zobowiązania w walutach obcych. Wg najnowszych statystyk GUS dotyczących handlu zagranicznego , w okresie styczeń-listopad 2011, obroty liczone w euro zwiększyły się po stronie eksportu o 13,3% do 125,3 mld EUR, a po stronie importu – o 12,8% do 138,2 mld EUR, w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. Jednocześnie, na przestrzeni ostatnich kilku lat wyraźnie wzrosła zmienność na rynkach finansowych, co znajduje swoje odzwierciedlenie również w dynamice zmian kursów walut. Po kryzysie finansowym 2008 roku największa obserwowana zmienność w ujęciu miesięcznym (mierzona jako różnica pomiędzy maksimum i minimum) dla pary walutowej EUR/PLN wzrosła z 34 groszy obserwowanych przed 2008 rokiem do 61 groszy w latach 2008-2011. Wzrost zmienności jest jeszcze bardziej dynamiczny w przypadku pary USD/PLN – można tutaj mówić o wartościach odpowiednio 35 groszy przed kryzysem i 77 groszy w latach 2008 -2011.</p><p>Niepewność, związana z fluktuacjami kursów w sposób szczególny dotyka zwłaszcza przedsiębiorstwa posiadające długoterminowe kontrakty handlowe, w których płatności zaplanowane są na kilku lub nawet kilkunastomiesięcznym wyprzedzeniem . Jak zabezpieczyć finanse firmy i zawierane przez nią kontrakty przed ryzykiem związanym ze zmianami kursów walut?</p><h2>Zabezpiecz kursy wymiany</h2><p>Na mapie różnego rodzaju ryzyk, na jakie narażona jest firma (natury finansowej, prawnej, operacyjnej czy wizerunkowej), prawdopodobieństwo niekorzystnej zmiany kursów walut należy do tych zagrożeń, na które firma ma wpływ i którymi można świadomie zarządzać, znając własne przepływy walutowe. Odpowiedzią na ten problem jest hedging, czyli zabezpieczenie przedsiębiorstwa przed skutkami zmian na rynku walutowych. Na potrzebę świadomego zarządzania ryzykiem kursowym zwraca uwagę coraz szersze grono przedstawicieli krajowego biznesu, w tym właściciele firm, inwestorzy, kontrahenci i partnerzy, a także instytucje finansujące przedsiębiorstwa. Zdaniem ekspertów TMS Brokers, powodów rosnącego zainteresowania hedgingiem jest co najmniej kilka. </p><p>„Mając na względzie rosnące obroty zagraniczne polskich przedsiębiorstw, wyższą zmienność kursu złotego, a także oddalającą się perspektywę przystąpienia Polski do strefy euro – można się spodziewać, że popularność hedgingu wśród krajowych firm będzie w najbliższych latach nadal rosła” – przewiduje Marcin Ciechoński, Dyrektor Departamentu Doradztwa Korporacyjnego DM TMS Brokers S.A. </p><p>Fenomen popularności hedgingu wynika także z wymiernych korzyści finansowych dla przedsiębiorstw: „Chodzi nie tylko o wyższe zyski z kontraktów, ale także możliwość stabilizacji wyniku finansowego przedsiębiorstwa, lepszej projekcji kosztów i przychodów, a także poprawy płynności finansowej firmy”– wyjaśnia Marcin Ciechoński. </p><p>„Stosując hedging, firmy mogą skoncentrować się na swojej podstawowej działalności operacyjnej, redukują jej koszty, a pośrednio – umacniają także pozycję spółki w oczach kontrahentów, inwestorów czy instytucji finansujących przedsiębiorstwo. Właściwe zarządzanie ryzykiem walutowym wpływa na wskaźniki finansowe, od których zależy postrzeganie spółki przez jej otoczenie, w tym kluczowych interesariuszy” – dodaje Marcin Ciechoński. </p><h2>Jak optymalnie zarządzać ryzykiem walutowym? </h2><p>Możliwości zarządzania ryzykiem kursowym jest co najmniej kilka. Wybór optymalnych <br />dla danej firmy strategii zabezpieczających zależy przy tym od szeregu czynników. Kluczowym uwarunkowaniem jest w tym przypadku diagnoza indywidualnej sytuacji walutowej danego przedsiębiorstwa, w tym m.in. skala prowadzonego biznesu, specyfika przepływów walutowych, terminy płatności, wysokość marż, czy choćby polityka układania cenników.</p><p>„Nie stanowi już problemu brak dostępu do narzędzi zabezpieczających. Dla coraz większej liczby firm, które sięgają po tego typu rozwiązania najważniejszą kwestią staje się ich umiejętne dopasowanie do potrzeb konkretnego przedsiębiorstwa, czyli jego globalnej pozycji walutowej i poziomu ekspozycji na ryzyko” – komentuje Marcin Ciechoński, „W przypadku firm, których obroty miesięczne nie przekraczają 10-20 tys. wartości głównych walut (np. euro, dolar, funt, frank szwajcarski), z reguły nie ma sensu podejmowania tego typu aktywności. Straty w tym przypadku nie powinny być bowiem zbyt duże i można wpisać je w biznesplan przedsiębiorstwa. W przypadku wyższych obrotów, warto jednak poważnie zastanowić się nad wprowadzeniem instrumentów zabezpieczających” – dodaje Marcin Ciechoński. </p><h2>Hedging naturalny, czyli równowaga strumieni</h2><p>Idealnym dla firmy rozwiązaniem byłoby dopasowanie strumienia należności i zobowiązań <br />w danej walucie tak, aby środki uzyskane od klientów kupujących usługę lub produkt mogły być wykorzystane do spłaty wierzycieli firmy, wystawiających swoje faktury w tej samej walucie obcej. W praktyce, ponieważ niezwykle trudno idealnie dopasować zarówno kwoty, jak i terminy płatności, próba synchronizacji przepływów bez wykorzystania instrumentów finansowych wiąże się z koniecznością kosztownego utrzymywania przez firmy gotówki na rachunkach walutowych. Hedging naturalny nie sprawdza się również w przypadku firm, które nie posiadają wzajemnie równoważących się w danej walucie strumieni zobowiązań i należności (głównie eksportują lub głównie importują). Jednym z rozwiązań w hedgingu naturalnym może być zamiana przez eksportera swojego kredytu z PLN na walutę, w której otrzymuje należności.</p><h2>Hedging szyty na miarę </h2><p>Wśród instrumentów finansowych, które umożliwiają zarządzanie ryzykiem kursowym, często bardzo dobrze sprawdzają się najprostsze rozwiązania. Niejednokrotnie sprowadzają się one do zastosowania prostych transakcji terminowych typu forward, kupowania opcji waniliowych (czyli zajmowaniu w nich długich pozycji), czy stosowaniu tzw. korytarzy symetrycznych będących złożeniem prostych opcji. </p><p>„Małe i średnie firmy najczęściej zabezpieczają ryzyko kursowe przy pomocy uniwersalnych forwardów walutowych i opcji, bądź za pomocą elektronicznych platform transakcyjnych takich jak np. TMS Direct” – komentuje Katarzyna Bańka, Kierownik ds. Kluczowych Klientów w Departamencie Doradztwa Korporacyjnego DM TMS Brokers S.A. </p><p>Najprostszym i najbardziej pasywnym zabezpieczeniem jest wykorzystanie transakcji terminowej forward. Jej niewątpliwą zaletą jest fakt, iż jest to zabezpieczenie zero kosztowe, które zupełnie eliminuje ryzyko. Jego wadą jest natomiast to, iż właśnie poprzez sztywne zamrożenie kursu terminowego, nie mamy możliwości skorzystania z pozytywnych dla nas zmian na rynku.</p><p>Więcej możliwości dają transakcje opcyjne, w tym najprostsze tzw. długie pozycje w opcjach waniliowych (put czy call). Kupujący opcję nabywa prawo do wykonania transakcji po określonym kursie w określonym czasie. Jeżeli jednak wówczas (w tzw. terminie wygaśnięcia opcji) kurs na rynku (tzw. kurs spot) będzie dla nas korzystniejszy niż kurs wykonania opcji, to transakcji dokonamy po rynku, a opcja wygaśnie niezrealizowana. </p>
Ubezpieczenie czworonoga? To może się opłacać
http://forsal.pl/artykuly/588670,ubezpieczenie_czworonoga_od_kosztow_leczenia_to_moze_sie_oplacac.html
2012-01-29T21:49:05Z
<p>Choć dla wielu Polaków ubezpieczenie zwierzęcia domowego może wydawać się fanaberią to jest duża grupa osób, dla których domowy pupil jest pełnoprawnym członkiem rodziny i w razie choroby czy wypadku wiozą go do weterynarza. Niestety leczenie i hospitalizacja to taki sam koszt, a czasem nawet większy, niż w przypadku człowieka. Często są to kwoty, które potrafią poważnie zachwiać domowym budżetem. Jeśli nasz pupil jest dla nas ważny to warto rozważyć ubezpieczenie go. </p><p>Co więcej, możemy zabezpieczy się w ten sposób nie tylko przed nagłą chorobą czy wypadkiem, ale także przed potencjalną szkodą wyrządzoną przez czworonożnego przyjaciela.</p><h2>Jakie zwierzę możemy ubezpieczyć?</h2><p>W Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii możemy ubezpieczyć praktycznie wszystko co da się trzymać w domu: psy, koty, konie, ptaki, gryzonie gady czy płazy. W przypadku zwierząt rzadkich czy egzotycznych koszty są większe niż w przypadku psów i kotów, jednak bardzo często jest to inwestycja, która zwraca się dla właściciela z nawiązką. W Wielkiej Brytanii najpopularniejsze zwierzęta domowe – czyli psa i kota, można ubezpieczyć już od 3 funtów miesięcznie (standardem są jednak kwoty rzędu 10-15 funtów). Wszystkie jest zależne od wieku, pochodzenia czy „wartości rynkowej” zwierzęcia jaką podamy. </p><p><a href="http://totalmoney.forsal.pl/ubezpieczenia">Sprawdź czy nie przepłacasz za ubezpieczenie!</a></p><p>Jakkolwiek to bardzo się opłaca ponieważ usługi świadczone przez brytyjskich weterynarzy są bardzo drogie nawet dla rodzimych mieszańców wysp (założenie kilku szwów to wydatek ponad 100 funtów, a leczenie psa po wypadku idzie w tysiące). Samego zakupu ubezpieczenia możemy dokonać nawet w TESCO – sieć ta jest jednym ze znaczących graczy na tym błyskawicznie rozwijającym się rynku.</p><p>Natomiast w Polsce oferta ubezpieczenia zwierząt trzymanych dla przyjemności jest o wiele uboższa skierowana tylko do właścicieli psów, kotów oraz… koni. Niestety jak na razie ubezpieczenie zwierzęcia nieco bardziej egzotycznego, takiego jak szynszyla czy wąż nie wchodzi w grę.</p><h2>Jakie ubezpieczenie przed czym chroni?</h2><p>Możemy kupić dwa rodzaje ubezpieczenia (czasem w jednym pakiecie) – obydwa chronią nas przed potencjalnie wysokimi kosztami w przypadku kosztów leczenia zwierzęcia bądź w wyniku odpowiedzialności cywilnoprawnej jaką ponosimy za wszystkie szkody jakie wyrządzi np. nasz pies. </p><p>Jeśli chodzi o drugi wspomniany typ polisy – od odpowiedzialności cywilnoprawnej w razie wyrządzenia szkody przez zwierzę – to bardzo często są one oferowane w ramach ubezpieczenia na życie, domu czy mieszkania. Jeśli podstawowa forma takiego ubezpieczenia nie będzie nas chronić w tym aspekcie warto zadbać o rozszerzenie gdy posiadamy psa stróżującego czy należącego do ras tzw. agresywnych. PZU oferuje w tym zakresie ubezpieczenie nawet do 20 tysięcy złotych.</p><p>Trzeba jednak pamiętać o dwóch istotnych minusach takiej polisy. Po pierwsze, często są one ważne tylko na określonym terytorium, pół biedy kiedy jest to cały kraj, wtedy trzeba rozszerzyć umowę na czas urlopu, gorzej jeśli ubezpieczenie ograniczone jest do konkretnego miasta. Po drugie, nawet jeśli mamy wykupione ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnoprawnej, to nie zwalnia nas ono od odpowiedzialności karnej!</p><p>Drugą grupą są ubezpieczenia kosztów leczenia zwierząt – które powinny zainteresować większość posiadaczy psów i kotów. Oferowane są także ubezpieczenia zwierząt hodowlanych, jednak nie są one na polskim rynku, ani nawet w świadomości rolników, żadną nowością. </p><p>W przypadku tego rodzaju polis również występują pewne czynniki, które decydują zarówno o wysokości składki jak i o fakcie przyznania ubezpieczenia. Po pierwsze istnieją ograniczenia wieku ubezpieczanego zwierzęcia – od 6 miesięcy do 10 lat. Najczęściej chcąc wykupić polisę musimy przedstawić zaświadczenie(wystawiane przez weterynarza), że zwierzę jest zdrowe. Należy też pamiętać o ewentualnym co rocznym odnawianiu umowy ponieważ standardowym okresem jest jeden rok.</p><p>Podobnie jak w przypadku klasycznych ubezpieczeń dla ludzi tutaj także istnieją często spotykane wyjątki/odstępstwa, w przypadku zaistnienia których odszkodowania nie dostaniemy. Do najczęstszych należą:<br />• leczenie chorób, które rozwinęły się na skutek braku obowiązkowych szczepień<br />• leczenie schorzeń, które są wynikiem celowego, świadomego postępowania właściciela<br />• leczenie chorób, które istniały w momencie podpisywania umowy</p><p>Tak więc jeśli ubezpieczymy naszego czworonoga od kosztów leczenia po wypadku, to w razie takiego nieszczęścia zostaną nam zwrócone wszystkie koszty do wysokości wykupionego ubezpieczenia. Jedyne o czym musimy w tej sytuacji pamiętać to wymóg zachowania wystawionych rachunków bowiem to na ich podstawie będziemy się rozliczać z firmą ubezpieczeniową. <br />Takie ubezpieczenia obejmują najczęściej koszty: niezbędnych zabiegów medycznych, leków, pobytu w klinice (hospitalizacja), uśpienia zwierzęcia z konieczności, pochówku a także pokrycie strat spowodowanych padnięciem zwierzęcia, lub jego uśpieniem z konieczności. To ostatnie jest bardzo znaczące z punktu widzenia hodowców psów rasowych. </p><p>Podobnie jak w przypadku innych ubezpieczeń tutaj także istnieją pojęcia „zniżek” oraz „ zwyżek” mających wpływ na wysokość składki. Możemy mieć z nimi do czynienia w przypadku gdy ubezpieczamy psa konkretnej rasy. Np. PZU SA zwiększa składkę automatycznie przy ubezpieczaniu przedstawiciela, którejś z poniższych ras: bull terrier, wilczarz, basset, setter angielski, bokser, wyżeł, bernardyn, dog, nowofundland, airdale terrier, pudel, jamnik.</p><h2>Ubezpiecz przyjaciela</h2><p>Biorąc pod uwagę potencjalne wysokie koszty leczenia, to ubezpieczenie czworonoga leży nie tylko w interesie naszego psa czy kota, ale przede wszystkim w naszym. Konkretniej, w interesie naszego portfela. Bo jeśli traktujemy zwierzęta poważnie i bierzemy za nie pełną odpowiedzialność to lepiej płacić niską comiesięczną składkę niż zaciągać potem kredyt na jego leczenie i oddać bankowi znacznie więcej...</p><p><a href="http://www.totalmoney.pl/"><img src="http://g.infor.pl/p/_wspolne/pliki/107000/107012.jpg" /></a></p>
Ustawa o składkach rolników podpisana. 65 proc. gospodarstw wciąż sfinansuje państwo
http://forsal.pl/artykuly/588255,skladki_zdrowotne_rolnikow_w_2012_prezydent_podpisal_ustawe.html
2012-01-26T16:40:09Z
<p>Za osoby w gospodarstwach do 6 ha składkę zdrowotną - tak jak dotychczas - zapłaci budżet. Takich gospodarstw jest w Polsce ok. 65 proc.</p><p>Uchwalona przez Sejm 13 stycznia ustawa jest wynikiem orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Zakwestionował on przepisy dotyczące opłacania składek zdrowotnych przez budżet za wszystkich rolników, niezależnie od ich dochodów. TK dał rządowi czas do 4 lutego 2012 r. (15 miesięcy) na zmianę przepisów.</p><p>Składka ma być płacona przez rolników kwartalnie razem ze składkami emerytalno-rentowymi. KRUS zaś będzie przekazywał pieniądze na ubezpieczenie zdrowotne do NFZ co miesiąc. Ustawa ma obowiązywać od 1 lutego.</p><p>>>> Polecamy: <a href="http://forsal.pl/artykuly/584678,krir_oburzona_trybem_prac_nad_ustawa_o_skladkach_zdrowotnych_rolnikow.html" title="KRIR oburzona trybem prac nad ustawą o <strong>składkach</strong> zdrowotnych <strong>rolników</strong>">KRIR oburzona trybem prac nad ustawą o składkach zdrowotnych rolników</a></p>
Solska: Ustanowiono hojne prawo dla obywateli? Nie ma się z czego cieszyć
http://forsal.pl/artykuly/587915,solska_ustanowiono_hojne_prawo_dla_obywateli_nie_ma_sie_z_czego_cieszyc.html
2012-01-25T21:02:55Z
<p>Sąd Najwyższy orzekł, że jeśli nasze auto zostanie uszkodzone w wypadku, ubezpieczyciel będzie musiał pokryć nam koszty wynajmu auta zastępczego. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że kierowcy powinni skakać ze szczęścia. Do tej pory towarzystwa ubezpieczeniowe nie były tak hojne i niechętnie ułatwiały życie swoim klientom. Nareszcie będzie inaczej. Samochód zastępczy należy się poszkodowanym jak psu zupa. Ubezpieczyciel nie ma prawa, jak wynika z wyroku, zmuszać nas do jazdy komunikacją miejską, co było praktyką nagminną. Powody do radości jednak znikają, gdy w wyrok wczytać się głębiej. Żeby bowiem z prawa do samochodu zastępczego skorzystać, poszkodowany musi uprawdopodobnić, że jest mu on niezbędny. Zaczynają się schody. </p><p>To, że mieliśmy wypadek, w którym nasze auto zostało zniszczone, jeszcze nie daje nam gwarancji uzyskania samochodu zastępczego. Nie należy się, gdy z własnego auta korzystaliśmy rzadko. Co to znaczy „rzadko” ? Raz na dwa tygodnie czy może cztery razy w tygodniu? Jeździliśmy nim do pracy, czy też załatwialiśmy inne sprawy, z których niekoniecznie mamy ochotę się tłumaczyć? Według jakich kryteriów będzie rozstrzygane, które są ważniejsze ? Nie będziemy też mogli liczyć na auto zastępcze, jeśli mamy drugie. Co to znaczy – drugie? Jeśli zarejestrowane jest na współmałżonka, to liczy się, jakbyśmy je mieli, czy raczej nie ? A jeśli małżeństwo zdążyło się rozwieść, ale nadal mieszka pod jednym dachem? Czy na samochód zastępczy może liczyć osoba, która swoim codziennie dojeżdżała do pracy, a nie może pracująca na umowę śmieciową, czyli zlecenie? Mimo że każda z nich zapłaciła tyle samo za polisę? </p><p>Ubezpieczyciel nie da nam też auta zastępczego, jeśli leżymy po wypadku w szpitalu. Wtedy jednak należy nam się zwrot kosztów za taksówkę. I znów nasuwa się ciąg pytań. Czy ta taksówka może nas wozić do pracy, czy tylko do lekarza? A do sklepu? Jeśli należy nam się zwolnienie lekarskie, ale nie chcemy z niego korzystać, to na auto od ubezpieczyciela liczyć możemy, czy już nie? Jaki stopień niesprawności upoważnia nas do jeżdżenia na koszt towarzystwa ubezpieczeniowego? Noga w gipsie zapewne tak, a ręka? Czy emeryt też może jeździć taksówką, czy tylko osoba pracująca na pełnym etacie? Znów – a taka na zlecenie czy umowę o dzieło? </p><p>Wyrok, który miał rozstrzygnąć sprawę, w praktyce tylko ją zamącił. W ciemno można założyć, że ubezpieczyciele będą się uciekać do interpretacji bardziej korzystnej dla siebie, a klienci wręcz odwrotnie. Kto rozstrzygnie sprawę? Sądy? Kolejka do nich zrobi się jeszcze dłuższa. Pewne jest, że otwiera się rynek sporego zarobku dla różnej maści kancelarii, które będą oferować poszkodowanym pomoc w dochodzeniu racji. Czyim kosztem zarobią? Ubezpieczycieli? Niekoniecznie. Im bardziej korzystne będą wyroki sądów dla posiadaczy polis, tym szybciej rosnąć będą koszty ubezpieczeń. Zarówno dla tych, którzy z prawa do samochodu zastępczego skorzystają, jak i dla tych, którym się on należeć nie będzie. I woleliby za ubezpieczenie zapłacić mniej, bo na taką luksusową polisę ich nie stać. </p><p>Podobny problem przed laty mieli Niemcy. Ich sądy także orzekły, że prawo do auta zastępczego lub taksówki należy się każdemu ubezpieczonemu. Stworzyły ogromny popyt na wypożyczalnie, które wyrastały jedna po drugiej. Zacierali ręce taksówkarze, którym też nagle przybyło klientów. Euforia opadła, gdy tamtejszy urząd ochrony konkurencji zaczął liczyć, ile to naprawdę kosztuje i kto za to płaci. Wcale nie bogate towarzystwa ubezpieczeniowe, ale klienci. U nas też tak będzie. Powodów do radości nie ma. Tak jak nie ma się z czego cieszyć, że od stycznia możemy już łatwiej dochodzić roszczeń od szpitali za błędy lekarskie. Im bowiem szpitale więcej zapłacą za polisy, żeby ryzyko odszkodowań przerzucić na ubezpieczyciela, tym mniej im zostanie na leczenie. </p><p>Od samego tworzenia przepisów mających zrobić konsumentom dobrze nasza sytuacja się nie poprawia. To my bowiem za to hojne prawo płacimy.</p>
Rostowski ma nowe pomysły na zmiany systemie OFE
http://forsal.pl/artykuly/587780,rostowski_ma_nowe_pomysly_na_zmiany_systemie_ofe.html
2012-01-25T13:52:17Z
<p>Rostowski mówił w środę podczas debaty budżetowej, iż jest świadom tego, że OFE "straciły pieniądze w ostatnich latach".</p><p>Według ministra, przy okazji powrotu do sprawy podczas przeglądu systemu funkcjonowania OFE za dwa lata "ważne będzie" wprowadzenie mechanizmu sprawiającego, że składka - która będzie dalej szła do OFE - była "raczej od młodszych pokoleń, a potem było jej trochę więcej od młodszych pokoleń, a już żeby nie było składki idącej do OFE od osób starszych".</p><p>>>> Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/587520,30_proc_ostatniej_pensji_czekaja_nas_glodowe_emerytury.html" title="30 proc. ostatniej pensji - czekają nas głodowe emerytury">30 proc. ostatniej pensji - czekają nas głodowe emerytury</a></p><p>Jak tłumaczył, chodzi o to, by "nie było tego problemu przejścia nagłego (...) czy urealnienia tych inwestycji w momencie jakiegoś spadku ostrego na giełdzie".</p><p>Podkreślił, że przejście z okresu młodego wieku do starszego - w którym nie byłoby już składki na OFE - "musi być rozłożone w czasie". Byłoby to - jak mówił - "rozłożone odejście od płacenia składki do OFE jakiś czas przed przejściem na emeryturę".</p><p>"Ale oczywiście ogólna kwota przekazywana do OFE byłaby ta sama, którą przekazujemy dziś" - zaznaczył.</p><p>Zastrzegł, że mówi o pewnych istniejących pomysłach dotyczących OFE, a nie o żadnym istniejącym projekcie. Jak jednak dodał, sądzi, iż "jest możliwość pójść w kierunku takiego rozwiązania przy tym przeglądzie".</p><p>>>> Zobacz też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/499146,ekonomisci_kloca_sie_o_ofe_oto_ich_najwazniejsze_argumenty.html" title="Ekonomiści kłócą się o <strong>OFE</strong>. Oto ich najważniejsze argumenty">Ekonomiści kłócą się o OFE. Oto ich najważniejsze argumenty</a></p><p>Zgodnie z nowelizacją ustawy o OFE, która zaczęła obowiązywać w maju ubiegłego roku składki emerytalne, które trafiają do OFE zostały obniżone z 7,3 proc. do 2,3 proc. Pozostałe 5 proc. jest przekazywane na specjalne konta w ZUS. Rząd tłumaczył zmianę koniecznością ograniczenia przyrostu długu publicznego i deficytu.</p>