© 2008 INFOR PL S.A.
INFOR PL S.A.
Forsal.pl: wynagrodzenia
2010-09-09T06:38:26+02:00
INFOR PL S.A.
http://forsal.pl/atom/tagi/wynagrodzenia
Płaca minimalna w Polsce może zależeć od wzrostu PKB
http://forsal.pl/artykuly/450318,placa_minimalna_w_polsce_moze_zalezec_od_wzrostu_pkb.html
2010-09-08T17:53:07Z
<p>Szef resortu gospodarki poinformował, że nad projektem będzie pracował zespół Komisji Trójstronnej. "Spodziewam się, że możemy dojść do porozumienia przed następnym posiedzeniem Rady Ministrów, w przyszłym tygodniu" - podkreślił.</p><p>"Jest taka perspektywa, że jeżeli wzrost gospodarczy będzie na dobrym poziomie, to w perspektywie kilku lat (płaca minimalna - PAP) mogłaby dojść do 50 proc. płacy średniej" - powiedział. Takie rozwiązanie - w ocenie Pawlaka - dałoby mocne podstawy do tego, żeby nie było dużego rozwarstwienia dochodowego.</p><p><strong>Płaca minimalna wynosi obecnie 1317 zł brutto, czyli ponad 39 proc. średniej pensji.</strong></p><p><a href="http://forsal.pl/artykuly/448444,rzad_chce_powiazac_wzrost_placy_minimalnej_z_koniunktura.html">Podczas wtorkowego posiedzenia Komisji Trójstronnej Pawlak zaproponował, by poziom wzrostu płacy minimalnej zależał od koniunktury w gospodarce</a>. Płaca minimalna miałaby stanowić od 40 do 50 proc. średniego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Przy wysokim wzroście PKB, stosunek pensji minimalnej do średniej zwiększałby się, a przy małym wzroście PKB lub recesji - malał.</p><p>Zgodnie z tą propozycją, jeżeli PKB rósłby w tempie np. 3 proc., to stosunek płacy minimalnej do średniego wynagrodzenia wzrastałby o 1 pkt proc. W przypadku 6-proc. wzrostu PKB, płaca minimalna wzrastałaby o 2 pkt proc. względem średniego wynagrodzenia.</p><p>Mechanizm działałby też w drugą stronę; w przypadku, gdy PKB wzrósłby mniej niż 3 proc., relacja płacy minimalnej do średniej pensji spadałaby o 1 pkt proc., a gdyby wzrost PKB był ujemny - relacja ta obniżałaby się o 2 pkt proc.</p><p>Przeciwne wiązaniu wzrostu płacy minimalnej z koniunkturą w gospodarce jest OPZZ. Przewodniczący związku Jan Guz powiedział w środę, że związek nie zgadza się na złożoną "rzutem na taśmę" propozycję rządu. Według niego rząd swoją decyzją demontuje ustawę o minimalnym wynagrodzeniu, a przyjęcie propozycji Pawlaka oznaczałoby, że wzrost minimalnego wynagrodzenia byłby niższy od aktualnego.</p><p>>>>Raport: <a href="http://forsal.pl/raport/Forum+Ekonomiczne+w+Krynicy">Forum Ekonomiczne w Krynicy</a></p>
Luksemburg: Najbogatszy kraj na świecie z coraz gorzej wykształconymi obwatelami
http://forsal.pl/artykuly/448410,luksemburg_najbogatszy_kraj_na_swiecie_z_coraz_gorzej_wyksztalconymi_obwatelami.html
2010-09-08T11:21:42Z
<p><style> <!--
/* Style Definitions */
p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal
{mso-style-parent:"";
margin:0cm;
margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:12.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}
@page Section1
{size:595.3pt 841.9pt;
margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;
mso-header-margin:35.4pt;
mso-footer-margin:35.4pt;
mso-paper-source:0;}
div.Section1
{page:Section1;}
-->
</style>Tylko 7 proc. populacji w wieku szkolnym ludzi z obywatelstwem
Luksemburga ukończyło studia w 2008 r., to najgorszy wynik ze wszystkich 30
krajów OECD – wynika z najnowszego raportu organizacji .
Niechętnie kształcące się społeczeństwo ma jednocześnie najwyższy <strong>PKB na osobę prawie 84 tys tys. dolarów</strong>, wynika z danych Banku Światowego. <a href="http://forsal.pl/tagi/bezrobocie">Bezrobocie</a> wynosi <strong>6,8 proc </strong>i należy do najniższych w Unii Europejskiej, a 30 lat temu wahało się w granicach 1 proc.</p><p>Wprawdzie odsetek ludzi z wyższym wykształceniem wynosi 28 proc. to jednak jeśli negatywna tendencja się utrzyma <style>
<!--
/* Style Definitions */
p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal
{mso-style-parent:"";
margin:0cm;
margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:12.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}
@page Section1
{size:595.3pt 841.9pt;
margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;
mso-header-margin:35.4pt;
mso-footer-margin:35.4pt;
mso-paper-source:0;}
div.Section1
{page:Section1;}
-->
</style> proporcja absolwentów może radykalnie spaść. Już teraz 43 proc.
mieszkańców Luksemburga to obcokrajowcy, a gospodarka kraju też w znacznej mierze
polega na pracownikach zagranicznych, którzy dojeżdżają do pracy (crossborder
workers ) i nie są wliczani do ludności kraju. Najwięcej z nich pochodzi z Francji
(47 proc.), a także Niemcy i Belgowie (po
23 proc.)
  Zapotrzebowanie na pracowników z wyższym wykształceniem w <strong>Luksemburgu </strong>jest bardzo duże. Księstwo jest największym centrum funduszy inwestycyjnych bankowości prywatnej w strefie euro, a także siedzibą wielu instytucji Unii Europejskiej. </p><p>W Polsce, gdzie w 2008 r. procentowo najwięcej osób uzyskało tytuł magistra na świecie PKB na osobę wynosi 18 tys. dolarów. </p><p>>>>Czytaj też:<a href="http://forsal.pl/artykuly/448389,raport_oecd_w_polsce_jest_najwiecej_magistrow_na_swiecie.html"> Raport OECD: W Polsce jest najwięcej magistrów na świecie </a></p>
Rząd chce powiązać wzrost płacy minimalnej z koniunkturą
http://forsal.pl/artykuly/448444,rzad_chce_powiazac_wzrost_placy_minimalnej_z_koniunktura.html
2010-09-07T16:43:38Z
<p>Wicepremier <strong>Waldemar Pawlak</strong> (przewodniczący Komisji Trójstronnej) wyjaśnił, że zgodnie z tą propozycją, jeżeli <a href="http://forsal.pl/tagi/pkb">PKB</a> rósłby w tempie np. 3 proc., to stosunek płacy minimalnej do średniego wynagrodzenia wzrastałby o 1 pkt proc. W przypadku 6-proc. wzrostu PKB, płaca minimalna wzrastałaby o 2 pkt proc. względem średniego <a href="http://forsal.pl/tagi/wynagrodzenia">wynagrodzenia</a>. Taki mechanizm pozwoliłby - zdaniem Pawlaka - na elastyczne kształtowanie najniższego wynagrodzenia w Polsce.</p><p>"To złoty środek między oczekiwaniami pracodawców i pracowników" - powiedział wicepremier. Według niego rzeczywisty koszt po stronie pracodawców nie byłby "dramatycznie wysoki", bo z płacy minimalnej korzysta tylko kilka procent pracowników.</p><p>Wicepremier wskazał, że przyjmując proponowany przez rząd mechanizm i obecny wzrost PKB (w II kw. wzrósł o 3,5 proc., a w I kw. o 3 proc.) płaca minimalna w przyszłym roku wzrosłaby o 1 pkt proc. (względem średniej pensji) i wyniosłaby 1400 zł brutto.</p><p>Pawlak zaznaczył, że mechanizm działałby też w drugą stronę; w przypadku, gdy PKB wzrósłby mniej niż 3 proc., relacja płacy minimalnej do średniej pensji spadałaby o 1 pkt. proc., a gdyby wzrost PKB był ujemny - relacja ta obniżałaby się o 2 pkt. proc. Przewodniczący <strong>Komisji Trójstronnej</strong> zastrzegł, że relacja płacy minimalnej do średniego wynagrodzenia nie mogłaby jednak spaść do poziomu niższego niż 40 proc.</p><p>Dodał, że propozycja rządowa przewiduje odejście od powiązania z płacą minimalną 27 różnych świadczeń. "Jest spora lista różnego rodzaju świadczeń, które często mają luźny związek z samym zjawiskiem płacy minimalnej" - wyjaśnił.</p><p>Szef Solidarności<strong> Janusz Śniadek</strong> powiedział, że strona pracownicza może rozmawiać o propozycjach rządu, ale pod warunkiem, że ten zapewni, iż relacja płacy minimalnej do średniego wynagrodzenia w przyszłym roku nie spadnie (obecnie wynosi ona 1317 zł brutto, czyli ponad 39 proc. średniej pensji).</p><p>"Od szeregu lat domagamy się przestrzegania formuły, by w kolejnych latach nie obniżać proporcji płacy minimalnej do wynagrodzenia średniego. To jest dla nas punktem wyjścia" - mówił Śniadek.</p><p>Dodał, że związki (z wyjątkiem OPZZ, którego przedstawiciela nie było na posiedzeniu Komisji) oczekują przyjęcia formuły "rzeki bez powrotu", co oznacza, że przy dobrej koniunkturze płaca minimalna rosłaby, ale przy złej nie mogłaby spadać. Przewodniczący Solidarności powiedział, że to pozwoliłoby w sposób kroczący dojść do górnego pułapu relacji płacy minimalnej do przeciętnego wynagrodzenia (50 proc.).</p><p>Pracodawcy zgodzili się na rozmowy, ale bez warunków wstępnych. Ostatecznie uzgodniono, że sprawą płacy minimalnej zajmą się 13 września połączone zespoły Komisji Trójstronnej: budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych oraz polityki gospodarczej i rynku pracy.</p><p>Wtorkowe posiedzenie w sprawie płacy minimalnej było kontynuacją posiedzenia KT z 30 lipca poświęconego temu samemu problemowi. Związkowcy opuścili je, a jako przyczynę zerwania rozmów wskazali brak chęci ze strony rządu do jakichkolwiek negocjacji w sprawie ścieżki dojścia do płacy minimalnej na poziomie 50 proc. średniego wynagrodzenia.</p><p>Rząd zaproponował, by wynagrodzenie minimalne w 2011 r. wynosiło 1386 zł brutto miesięcznie, na co zgodzili się pracodawcy. Przedstawiciele związków zawodowych reprezentowanych w KT (Forum Związków Zawodowych, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych i NSZZ "Solidarność"), chcieli, by było to 1500 zł.</p><p>Zgodnie z ustawą o minimalnym <a href="http://forsal.pl/artykuly/443607,wynagrodzenia_w_polsce_rosna_ale_bardzo_wolno.html">wynagrodzeniu za pracę</a>, wynagrodzenie to jest negocjowane w KT i przyjmowane przez rząd. W przypadku, gdy strony do 15 lipca nie dojdą do porozumienia, rząd określa płacę minimalną w rozporządzeniu, które ma wydać do 15 września.</p>
Raport OECD: W Polsce jest najwięcej magistrów na świecie
http://forsal.pl/artykuly/448389,raport_oecd_w_polsce_jest_najwiecej_magistrow_na_swiecie.html
2010-09-08T10:30:08Z
<p>Najnowszy raport <strong>Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju</strong> (OECD) rysuje niezwykle pozytywny obraz polskiego szkolnictwa.<strong> Odsetek w wieku szkolnym w w Polsce, które w 2008 r. zdobyło wykształcenie wyższe wyniósł 50 proc</strong>., a nasz kraj znalazł się tylko za Finlandią, Słowacją Irlandią. Ponad 63 proc. absolwentów uczelni wyższych może pochwalić się tytułem magistra i jest to najwyższy poziom na świecie. Łączny odsetek osób z wyższym wykształceniem w Polsce wynosi 20 proc. i jest niższy od średniej OECD na poziomie 28 proc. </p><p>– To wielki sukces Polski, która zdołała w ciągu dwudziestu lat nadrobić wielką różnice dzielącą ja od rozwiniętych krajów – mówi<strong> Andreas Schleicher</strong>, szef działu analiz OECD w rozmowie z <strong>forsal.pl</strong>. Co ciekawe, raport przeczy powszechnemu przekonaniu, że w Polsce nie ma perspektyw po studiach. Bezrobocie wśród absolwentów wynosi tylko 3,1 proc.( śr. OECD 3,2 proc) ten sam wskaźnik dla ludzi z wykształceniem średnim wynosi 6,3 proc. ( w OECD 4,9). Według dokumentu, tylko 25 proc. absolwentów uczelni wyższych podejmuje nisko-płatne prace, mniej więcej tyle, ile wynosi średnia w OECD. – Polska nie różni się od innych krajów, a nawet radzi sobie lepiej od wielu krajów np. Hiszpanii czy Stanów Zjednoczonych – dodaje Schleicher. </p><p>>>> Czytaj też:<strong> </strong><a href="http://forsal.pl/artykuly/448051,w_polsce_przybywa_mlodych_bezrobotnych_najgorzej_maja_humanisci.html">W Polsce przybywa młodych bezrobotnych - najgorzej mają humaniści</a></p><p>Co ciekawe, <strong>tylko 25 proc. absolwentów w Polsce to humaniści (humanities and arts)</strong> czyli dokładnie tyle, ile wynosi średnia w 30 krajach OECD, , które zostały zbadane, a jest dużo niższy niż np. w Niemczech i Irlandii, gdzie ok. 30 proc. absolwentów stanowią humaniści. Piętą achillesową polskiej edukacji wyższej jest liczba inżynierów: tylko 8,6 proc. absolwentów ukończyło kierunki techniczne, dużo mniej od średniej OECD wynoszącej 12 proc. i zdecydowanie gorzej od  Korei czy Japonii, które przodują w tym zestawieniu (odpowiednio 23,2 i 19,3 proc.). Matematycy i informatycy (mathematics and computer sciences) to 4,2 proc. osób z dyplomami, nieco poniżej 4,8-proc. średniej dla krajów OECD. </p><p>Dane OECD i wnioski autorów raportu są dużym kontrastem dla wyników ostatniego<strong> rankingu szanghajskiego</strong>, w którym najlepsze polskie uczelnie UW I UJ zostały sklasyfikowane w czwartej setce.</p><p>>>> Czytaj więcej: <a href="Szanghajski%20ranking%20szk%C3%B3%C5%82%20wy%C5%BCszych%20obna%C5%BCa%20s%C5%82abo%C5%9Bci%20polskich%20uniwersytet%C3%B3w">Szanghajski ranking szkół wyższych obnaża słabości polskich uniwersytetów</a></p>
Sprawdź, jakie jest przeciętne wynagrodzenia członka zarządu spółki giełdowej
http://forsal.pl/artykuly/447992,sprawdz_jakie_jest_przecietne_wynagrodzenia_czlonka_zarzadu_spolki_gieldowej.html
2010-09-06T09:02:10Z
<p>Z przeanalizowanych przez "Rzeczpospolitą" raportów półrocznych spółek (firmy wchodzące w skład <strong>WIG20 i mWIG40</strong>), które podały stan zarobków zarządów, wynika, że średnia miesięczna płaca statystycznego członka zarządu w pierwszej połowie tego roku wyniosła 65 tys. zł. Było to około 2 proc. mniej niż w pierwszym półroczu 2009 roku. </p><p>Natomiast łączne zyski firm, wzrosły w pierwszym półroczu o prawie 40 proc.</p><p>Według <strong>kodeksu zasad dobrych praktyk,</strong> obowiązującego na giełdzie, <a href="Wed%C5%82ug%20kodeksu%20zasad%20dobrych%20praktyk,%20obowi%C4%85zuj%C4%85cego%20na%20gie%C5%82dzie,%20wynagrodzenie%20powinno%20odpowiada%C4%87%20wielko%C5%9Bci%20przedsi%C4%99biorstwa%20sp%C3%B3%C5%82ki,%20pozostawa%C4%87%20w%20rozs%C4%85dnym%20stosunku%20do%20wynik%C3%B3w%20ekonomicznych,">wynagrodzenie powinno odpowiadać wielkości przedsiębiorstwa </a>spółki, pozostawać w rozsądnym stosunku do wyników ekonomicznych - czytamy w poniedziałkowej "Rzeczpospolitej". </p><p>Więcej w dzisiejszej "Rzeczpospolitej". </p>
Strach przed tanim Polakiem: Niemcy chcą płacy minimalnej
http://forsal.pl/artykuly/447587,strach_przed_tanim_polakiem_niemcy_chca_placy_minimalnej.html
2010-09-03T06:06:18Z
<p class="tresc">Chadecy boją się taniej siły roboczej z krajów nowej Unii Europejskiej, która ruszy do pracy za Odrą po 1 mają 2011 roku.</p><h2><strong>Obawa przed Polakami</strong></h2><p class="tresc">Naciski na rząd <strong>Angeli Merkel </strong>płyną ze strony organizacji niemieckich pracobiorców. Obawiają się oni, że po wygaśnięciu siedmioletniego okresu przejściowego w połowie przyszłego roku na niemieckim rynku pojawi się fala gotowych do pracy za pół darmo przybyszów zza wschodniej granicy (głównie Polaków).</p><p class="tresc">Jak <a href="http://forsal.pl/artykuly/447322,niemcy_otworza_rynek_pracy_dla_polakow_srednia_pensja_3_razy_wyzsza.html">pisaliśmy we wczorajszym wydaniu „DGP”</a>, czekają na to również niemieckie firmy, z których 70 proc. deklaruje problem ze znalezieniem odpowiednich pracowników. Głównie w branżach informatycznej oraz inżynierskiej, przemyśle ciężkim i sektorze opieki nad osobami starszymi.</p><p class="tresc"><strong>Niemcy otwierają swój rynek pracy jako ostatni (obok Austrii) kraj Unii Europejskiej.</strong> Nie mogą czekać dłużej, bo nie pozwalają im na to wspólnotowe traktaty. Lobby niemieckich pracobiorców od dawna przygotowuje się na nadejście nieuchronnej daty 1 maja 2011 roku.</p><p class="tresc">– Z ich inicjatywy wyprowadzono w ostatnich latach wiele przepisów o płacach minimalnych w szczególnie narażonych na tanią konkurencję ze wschodu branżach – mówi „DGP” <strong>Thorsten Schulten </strong>z badającej rynek pracy Fundacji Hansa Boecklera. Ostatnio przepisy o płacy minimalnej objęły na przykład sektor opieki. Stawka minimalna ma tu od maja 2011 r. wynieść 8,5 euro za godzinę.</p><p class="tresc">– Dziś pracujący w tej branży Polacy i Polki zarabiają ok. 5 euro za godzinę – mówi „DGP” <strong>Artur Ragan</strong> z działającej na terenie Niemiec agencji pośrednictwa pracy World Express.</p><h2><strong>Przepis można obejść</strong></h2><p class="tresc">Jednak zdaniem wielu Niemców przepisy o branżowych stawkach minimalnych to za mało, by zabezpieczyć się przed płacowym dumpingiem. Obawiają się, że będą one masowo obchodzone. Jednym ze sposobów mogłaby na przykład stać się praca tymczasowa, którą świadczy dziś w Niemczech około 700 tysięcy osób. Mogą oni dziś liczyć na 7,60 euro za godzinę w Niemczech zachodnich i 6,40 na wschodzie kraju. Tymczasem według szacunków niemieckich mediów przybysze ze wschodu są gotowi wykonywać tę samą pracę za ok. 4 euro. Dlatego pracobiorcy będą walczyć o objęcie również tego sektora płacą minimalną.</p><p class="tresc">– <strong>Nie damy się zniszczyć ludziom z Czech i Polski</strong> – mówił niemieckim mediom Peter Weiss, reprezentujący w CDU lobby pracownicze.</p><p class="tresc">Takie postulaty mają w obozie chadeckim duży posłuch. Propozycje popiera np. bliska kanclerz Merkel minister pracy Ursula von der Leyen. Pomysł blokuje jednak jak na razie współkoalicjant z FDP. Tyle że pozycja dołujących w sondażach liberałów systematycznie słabnie.</p><p class="tresc">>>> Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/441079,niemcy_ucztuja_bo_pokonaly_recesje_polska_dostanie_okruchy_ze_stolu.html">Niemcy ucztują, bo pokonały recesję - Polska dostanie okruchy ze stołu</a></p><p class="ramka-tyt"><strong>Płace minimalne w Europie</strong></p><p class="ramka-txt">Niemiecki system płacy minimalnej jest jak na warunki UE wyjątkowy – stawki różnią się w zależności od branży, a w niektórych nie ma ich wcale. Podobne jak w Niemczech przepisy funkcjonują m.in. w Austrii i państwach skandynawskich. Na tym tle w innych krajach Europy Zachodniej prawo pracy jest bardziej przejrzyste. 20 spośród 27 krajów UE (w tym Polska) ma ustawową płacę minimalną dla wszystkich pracowników. Najwyższa jest dziś taryfa funkcjonująca w maleńkim Luksemburgu, która wynosi 1725 euro brutto miesięcznie. Najniższa to równowartość ok. 123 euro w Bułgarii.</p><p class="autor">rw</p>
Niemcy otworzą rynek pracy dla Polaków. Średnia pensja 3 razy wyższa
http://forsal.pl/artykuly/447322,niemcy_otworza_rynek_pracy_dla_polakow_srednia_pensja_3_razy_wyzsza.html
2010-09-03T05:30:30Z
<p class="tresc">Berlin przez siedem lat blokował wolny dostęp mieszkańców nowej Unii do rynku pracy. Dziś, przy niskim bezrobociu, 70 procent przedsiębiorstw
narzeka na brak rąk do pracy.</p><p class="tresc">Niemiecka gospodarka potrzebuje dziś przynajmniej 36 tys. inżynierów. Podobnie jest w branży informatycznej, która nawet w kryzysowym 2009 r. nie mogła obsadzić 20 tys. stanowisk. Według raportu Niemieckiej Izby Przemysłu i Handlu na problemy ze znalezieniem pracowników narzeka aż 70 proc. niemieckich przedsiębiorstw.</p><p class="tresc">Wczoraj niemiecki minister gospodarki <strong>Reiner Bruederle</strong> rozmawiał z wicepremierem <strong>Waldemarem Pawlakiem </strong>o planowanym na połowę przyszłego roku otwarciu rynku pracy dla mieszkańców krajów nowej Unii. Bruederle lansuje pomysł jak najszerszego otwarcia na zagranicznych pracowników. – Nasza gospodarka się rozpędza, ale stabilności wzrostu mocno zagraża odczuwalny w wielu firmach brak siły roboczej, a zwłaszcza wykwalifikowanych pracowników – mówił Bruederle na dzień przed wyjazdem do Polski podczas spotkania z niemieckimi przedsiębiorcami w Berlinie.</p><p>>>> Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/410966,niemcom_zyje_sie_gorzej_niz_20_lat_temu.html">Niemcom żyje się gorzej niż 20 lat temu</a></p><h2><strong>Pieniądze na powitanie?</strong></h2><p class="tresc">Wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom Bruederle, zaproponował nawet na początku sierpnia przywrócenie tzw. powitalnego, czyli istniejącej już w latach 1970 – 1989 specjalnej premii (finansowanej przez budżet państwa) służącej ściągnięciu pożądanego zagranicznego pracownika. Pomysł z powodu napiętej sytuacji fiskalnej nie spodobał się jednak kanclerz<strong> Angeli Merkel</strong>.</p><p class="tresc">Niezrażony Bruederle mocno angażował się następnie we wprowadzenie nowych przepisów uznawania zagranicznych dyplomów i likwidacji barier utrudniających napływ zagranicznej siły roboczej do Niemiec.</p><p class="tresc">Berliński rząd wykorzystał cały przewidziany traktatami akcesyjnymi okres przejściowy, blokując przez siedem lat wolny dostęp mieszkańców nowej UE do niemieckiego rynku pracy. Dziś sytuacja na rynku pracy wygląda jednak zupełnie inaczej niż siedem lat temu. Bezrobocie wyniosło w sierpniu 7,6 proc., czyli 3,2 mln osób. To najlepsze dane od początku lat 90. i zasadniczo lepsze niż w rekordowym roku 2005, gdy bez pracy było 5,2 mln ludzi.</p><p>>>> Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/441079,niemcy_ucztuja_bo_pokonaly_recesje_polska_dostanie_okruchy_ze_stolu.html">Niemcy ucztują, bo pokonały recesję - Polska dostanie okruchy ze stołu</a></p><p class="tresc">Zdaniem<strong> Thorstena Schultena</strong>, ekonomisty z kolońskiej Fundacji Hansa Boecklera, te pozytywne tendencje na niemieckim rynku pracy do 1 maja 2011 r. nie powinny ulec zasadniczej zmianie. – W związku z tym na zatrudnienie mogą liczyć nie tylko osoby z wysokimi kwalifikacjami, ale także gotowe do pracy w usługach, rolnictwie, metalurgii czy handlu. Zęby na tanich przybyszów z Europy Środkowej ostrzy sobie też rozrastająca się branża opieki nad dziećmi czy osobami starszymi – mówi w rozmowie z „DGP”.</p><h2><strong>400 tysięcy wyjedzie</strong></h2><p class="tresc">Pytanie tylko, czy Polacy zechcą ruszyć tłumnie za Odrę (a także do Austrii, która również 1 maja otwiera swój rynek pracy). Wiele wskazuje na to, że nie będzie to tak wielka fala, jaka w 2004 r. wyjechała na Wyspy Brytyjskie. Powodów jest kilka: sześć lat temu średnia pensja w Niemczech przekraczała polską 5,6 razy, dziś jest tylko 2,85 razy wyższa. Polacy mówią po niemiecku słabiej niż po angielsku, a na dodatek w naszym kraju spadło bezrobocie. Dlatego polscy eksperci szacują, że za Odrę wyjedzie co najwyżej 400 tys. ludzi. Niewiele w porównaniu z 2 mln, które ruszyły w 2004 r. za kanał La Manche.</p><p>>>> Polecamy: <a href="http://forsal.pl/artykuly/424347,nyt_w_dobie_europejskiego_kryzysu_niemcy_zwracaja_sie_ku_narodowym_iluzjom.html">NYT: W dobie europejskiego kryzysu Niemcy zwracają się ku narodowym iluzjom</a></p><p class="ramka-tyt"><strong>Gdzie będzie praca za Odrą</strong></p><p class="ramka-txt">Niemcy już sygnalizują, że najbardziej interesuje ich napływ pracowników wykwalifikowanych. – Przedstawiciele sektora medycznego już dziś w praktyce nie mają żadnych problemów z podejmowaniem pracy za Odrą – mówi nam Artur Ragan z agencji doradztwa personalnego World Express. Wkrótce mają dołączyć do nich inżynierowie i informatycy. Federalny Urząd Pracy ogłosił niedawno, że rośnie też zapotrzebowanie na pracowników przemysłu ciężkiego i sprzedawców. Największym hitem dla pracowników (a zwłaszcza pracowniczek) z Polski będzie bez wątpienia sektor opieki nad osobami starszymi i chorymi (których jest dziś w Niemczech blisko 1,5 mln). Specjaliści przewidują nawet, że po wprowadzeniu nowych przepisów w Polsce ubędzie bezrobotnych kobiet po 35. roku życia.</p>
Pensja początkującego pracownika jest znacznie poniżej średniej krajowej
http://forsal.pl/artykuly/446932,pensja_poczatkujacego_pracownika_jest_znacznie_ponizej_sredniej_krajowej.html
2010-09-02T05:40:41Z
<p>2100 zł brutto - tyle miesięcznie zarabiali w ub. roku mieszkańcy Mazowsza, którzy podjęli pierwszą pracę. Na drugim biegunie byli debiutanci z lubelskiego i świętokrzyskiego. Oni mogli liczyć na 1400 zł (1041,33 zł na rękę). Takie dane uzyskała firma <strong>Sedlak&Sedlak</strong> w ramach Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń.</p><p>Osoby wchodzące na rynek pracy na stosunkowo niezłe zarobki - w relacji do innych regionów - mogły liczyć także na Pomorzu (1925 zł brutto), Dolnym Śląsku (1900 zł) i Wielkopolsce (1800 zł).</p><p>Czytaj też: </p><p>>>> <a href="http://forsal.pl/artykuly/423805,zarobki_w_warszawie_stanowia_prawie_130_proc_sredniej_krajowej.html">Zarobki w Warszawie stanowią prawie 130 proc. średniej krajowej</a></p><p>>>> <a href="http://forsal.pl/artykuly/445830,pracodawcy_celowo_wprowadzaja_w_blad_kandydatow_w_ogloszeniach_o_prace.html">Pracodawcy celowo wprowadzają w błąd kandydatów w ogłoszeniach o pracę</a></p>
Polska Agencja Żeglugi Powietrznej zatrudnia rodziny kierowników
http://forsal.pl/artykuly/446261,polska_agencja_zeglugi_powietrznej_zatrudnia_rodziny_kierownikow.html
2010-08-30T06:24:50Z
<p>Powodem kontroli są podejrzenia nieprawidłowości w PAŻP, m.in. liczne przypadki zatrudniania członków rodzin osób zajmujących kierownicze stanowiska. Z ustaleń "Rz" wynika, że w PAŻP zatrudnione są całe rodziny: żona i siostra prezesa agencji Krzysztofa Banaszka, dwie córki i dwóch zięciów dyrektora Biura Zarządzania Przestrzenią Powietrzną i Przygotowania Operacyjnego, syn i żona dyrektora Biura Szkoleń i Rozwoju Personelu, mąż i córka kierowniczki Działu Organizacji i Zarządzania oraz syn głównego księgowego. Pracę w PAŻP znalazła nawet żona doradcy wiceministra infrastruktury<strong> Tadeusza Jarmuziewicza</strong>, który nadzoruje m.in. PAŻP. Średnia pensja wynosi tam 16 tys. zł.</p><p>Prezes agencji<strong> Krzysztof Banaszek</strong> nie widzi nic niestosownego w zatrudnianiu rodziny kierowników i dyrektorów i twierdzi, że w PAŻP nie panuje nepotyzm.</p><p>Jednak <strong>Julia Pitera</strong>, pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją potwierdziła gazecie, że to właśnie informacje o mogących występować w PAŻP przypadkach nepotyzmu były, oprócz innych informacji wskazujących na potencjalne nieprawidłowości, powodem podjęcia kontroli. Zapowiada, że kontrola ma się zakończyć 6 października, ale może zostać przedłużona.</p><p>>>> Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/315262,wysokie_zarobki_za_wielka_odpowiedzialnosc.html">Wysokie zarobki za wielką odpowiedzialność</a></p>
Na płace w państwowej i samorządowej administracji wydajemy 20 mld zł rocznie
http://forsal.pl/artykuly/445252,na_place_w_panstwowej_i_samorzadowej_administracji_wydajemy_20_mld_zl_rocznie.html
2010-08-25T08:24:42Z
<p>>>> Czytaj też: <a href="http://forsal.pl/artykuly/431769,outsourcing_w_administracji_czyli_jak_zaoszczedzic_na_panstwie.html">Outsourcing w administracji, czyli jak zaoszczędzić na państwie</a></p><p class="tresc">Ograniczenie wydatków na pensje dla urzędników oraz pozostałych pracowników sfery budżetowej to jeden z filarów rządowego pakietu oszczędnościowego, który ma <a href="http://forsal.pl/artykuly/445131,stiglitz_ciecia_budzetowe_w_europie_groza_drugim_dnem_recesji.html">zredukować dług publiczny</a>. Według planów resortu finansów w ciągu najbliższych 4 – 5 lat rosnąć będą jedynie pensje nauczycieli, którym podwyżki obiecał premier Tusk. Ale samo zamrożenie płac nie wystarczy, by zrealizować oszczędnościowy program rządu – wynika z analizy przygotowanej przez Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych „Lewiatan”. – Jeśli rząd poważnie myśli o obniżaniu kosztów działalności państwa, to musi także zrestrukturyzować zatrudnienie w urzędach – komentuje dr <strong>Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek</strong>, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.</p><p class="tresc">Analiza danych pozwala prześledzić, że biurokracja państwowa faktycznie się rozrasta. Jeśli w 2000 roku zatrudniała 136 tys. osób, to już w ubiegłym roku blisko 183 tys. 47 tys. urzędników to niemal połowa polskiej armii! A tylko w 2009 roku zatrudnienie w państwowych urzędach wzrosło o prawie 16 proc.</p><h2><strong>Samorządowe tycie</strong></h2><p class="tresc">Co ciekawe, problem nie dotyczy tylko państwowej biurokracji. Równie szybko rośnie armia pracowników samorządowych, a oni również są opłacani z kieszeni podatników. W ciągu ostatnich dziesięciu lat obsada tych urzędów zwiększyła się o prawie 66 tys. i przekroczyła liczbę 244 tys. osób. Łatwo policzyć, że ostatnia dekada przysporzyła nam 113 tys. nowych biurokratów.</p><p class="tresc">– Urzędników przybywa, bo systematycznie zwiększa się zakres zadań, którymi się zajmują – tłumaczy prof. <strong>Krzysztof Obłój </strong>z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zdaniem nowi urzędnicy potrzebni byli m.in. do obsługi unijnych funduszy. Jednak – jak pisał niedawno w „Dzienniku Gazecie Prawnej” Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP, szacowano, że wejście Polski do UE spowoduje wzrost liczby urzędników o 6 tys. A przybyło ich ponad 100 tys.</p><p>>>> Polecamy: <a href="http://forsal.pl/artykuly/444618,rybinski_biegunka_legislacyjna.html">Rybiński: Biegunka legislacyjna</a></p><h2><strong>Legislacyjna biegunka</strong></h2><p class="tresc">– Wejściem do Unii można uzasadnić niewielki wzrost zatrudnienia, ale nie stworzenie 39 tys. nowych miejsc pracy w administracji samorządowej oraz 18,5 tys. w państwowej, jakie powstały tylko w ciągu ostatnich trzech lat – przyznaje mu rację Starczewska-Krzysztoszek.</p><p class="tresc">Tym bardziej że do obsługi <a href="http://forsal.pl/tagi/fundusze-europejskie">unijnych funduszy</a> urzędnicy byli już zatrudniani w latach 2004 – 2006. Natomiast w ostatnich latach państwu i samorządom nie przybyło aż tylu zadań, które uzasadniałyby tak dużą rekrutację. Zdaniem ekonomistów na wzrost liczby urzędników wpływa nie większa ilość zadań, z jakimi muszą się zmierzyć, ale ich bardzo niska efektywność. – Administracją rządzi chory system. Łatwiej jest zatrudnić nowego urzędnika, niż dać premię albo podnieść pensję już zatrudnionym, którzy otrzymują nowe obowiązki – mówi <strong>Andrzej Sadowski,</strong> wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha.</p><p class="tresc">Kolejnym powodem, zdaniem Krzysztofa Rybińskiego, coraz szybszego rozrastania się biurokratycznego nowotworu jest tzw. biegunka legislacyjna: – Polska należy do krajów o największym poziomie regulacji i armia urzędnicza jest potrzebna, by stosowania tych wszystkich – często niepotrzebnych przepisów – pilnować.</p><h2><strong>Lukratywne posadki</strong></h2><p class="tresc">Zdaniem ekspertów państwo po prostu jest źle zarządzane. – Dramatyczny wzrost zatrudnienia w administracji publicznej oznacza brak szacunku dla pieniędzy obywateli – dodaje <strong>Krzysztof Rybiński</strong>. Przeciętne wynagrodzenie urzędników było w 2009 roku o ponad 25 proc. wyższe od średniej płacy w gospodarce wynoszącej 3103 zł. Fundusz płac w administracji państwowej i samorządowej łącznie pochłonął 20 mld zł i wzrósł nominalnie w stosunku do roku poprzedniego o ponad 2,5 mld zł (o 14,4 proc.) – a to równowartość prawie 2/3 wydatków państwa na badania i rozwój. Na same płace w administracji państwowej wydano w ubiegłym roku blisko 10 mld zł. W stosunku do roku poprzedniego fundusz płac wzrósł nominalnie o prawie 1 mld zł. Jeśli to tempo byłoby utrzymane, to każdego roku nowo przyjmowani urzędnicy będą przejadali dwie trzecie pieniędzy zaoszczędzonych przez rząd na zamrożeniu płac w sferze budżetowej.</p>