Posłowie PiS wpadli na pomysł, jak można ukarać bezkarnych dotychczas czyścicieli kamienic. Procedowany właśnie w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o komisji weryfikacyjnej ma pozwolić specorganowi nakładać wysokie sankcje na tych, którzy krzywdzili lokatorów.

Problem w tym, że przepis skonstruowano dość ogólnikowo. Wynika z niego, że komisja będzie mogła nałożyć nawet milionową grzywnę na każdego, kto „w związku z wydaniem decyzji reprywatyzacyjnej swymi czynami doprowadził do skutków rażąco sprzecznych z interesem społecznym”. Można sobie zatem wyobrazić, że finansowo karani będą również urzędnicy. – Ale tylko wówczas, gdy brali udział w procederze eksmitowania lokatorów z ich mieszkań – zapewnia Sebastian Kaleta, członek komisji weryfikacyjnej.

Prawnicy podkreślają, że niezgodna z konstytucją może być nie tylko niedookreśloność regulacji, lecz także to, że działać ma ona wstecz. Grzywny nakładane mają być za czyny popełnione w chwili, gdy nie były one nielegalne, a o komisji ds. reprywatyzacji nikt jeszcze nawet nie słyszał.

– Co do czynów przyszłych – pełna zgoda. Ale powinniśmy pamiętać o zasadzie niedziałania prawa wstecz – komentuje prof. Piotr Kruszyński, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Ale wiceminister sprawiedliwości dr Marcin Warchoł argumentuje, że zakaz retroaktywności dotyczy sankcji w rozumieniu prawa karnego. A w tym wypadku mowa jest o karze administracyjnej. Jego zdaniem nie ma też mowy o żadnej rewolucji. Bo przepisy o podobnych skutkach przyjmował parlament, gdy większość stanowiła koalicja PO-PSL.

>>> Czytaj też: Andrzej Waltz: "Po sprzedaży kamienicy nie interesowałem się sprawą. Nie podwyższałem czynszu"

– Chodzi o ustawy o bestiach i hazardową. Znajdowały się tam przepisy, które w potocznym rozumieniu odbierzemy jako sankcje za czyny popełnione przed wejściem w życie ustawy. Większość jednak uważa, że są one potrzebne ze względu na cel, który ustawodawca chciał osiągnąć – wyjaśnia Warchoł. Nie wszyscy się jednak zgadzają z takim spojrzeniem na sprawę. Doktor Mariusz Bidziński, konstytucjonalista z Uniwersytetu SWPS, ripostuje, że zakaz działania wstecz nie dotyczy wyłącznie prawa karnego. – Przekona się o tym każdy, kto poświęci kwadrans na analizę polskich przepisów – mówi. Jego zdaniem tłumaczenie, że PO też kiedyś robiła źle, nie jest usprawiedliwieniem dla tego, by dziś postąpić podobnie.

Na trwającym właśnie posiedzeniu Sejmu rozpoczęły się prace nad nowelizacją ustawy o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich wydanych z naruszeniem prawa (Dz.U. z 2017 r. poz. 718), potocznie nazywaną ustawą o komisji weryfikacyjnej. Kluczowy jest projektowany art. 31a.

Członkowie komisji weryfikacyjnej mówią, że jego redakcja jest odpowiedzią na kreatywność oszustów. Eksperci uważają jednak, że jeśli Sejm uchwali nowe przepisy, to ostatecznie potwierdzi, że pewność prawa w Polsce nie istnieje.

Finezja czyścicieli

Wątpliwości budzi zwrot „w szczególności”. Jeśli bowiem jedyną intencją przepisu jest karanie czyścicieli kamienic, jest on w ocenie prawników zbędny.

– Propozycja oznacza, że komisja weryfikacyjna będzie miała pełną dowolność w nakładaniu grzywien. Będzie mogła karać nimi urzędników wydających decyzje reprywatyzacyjne, a także tych, którzy w ocenie komisji nie nadzorowali w odpowiedni sposób urzędników wydających decyzje, oraz tzw. czyścicieli kamienic – wylicza dr Mariusz Bidziński, konstytucjonalista z Uniwersytetu SWPS.

W resorcie sprawiedliwości słyszymy, że rzeczywiście można tak szeroko interpretować proponowany przepis. Ale Sebastian Kaleta, członek komisji weryfikacyjnej z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, zapewnia, że wykładany on będzie wąsko. Po co więc umieszczać w nim zwrot „w szczególności”?

– Stwierdzenie „w szczególności” określa, o jakie działania sprzeczne z interesem społecznym chodzi, jakie działania powinny być interpretowane jako te, które prowadzą do wyczyszczenia kamienicy. Jednakże z uwagi na finezję i kreatywność czyścicieli kamienic w zakresie pozbywania się lokatorów nie sposób stworzyć ścisłego kazuistycznego katalogu działań. Stąd ustawodawca w spełnieniu tej przesłanki chce pozostawić komisji możliwość interpretacji konkretnych zachowań – przekonuje Kaleta.

Zapewnia przy tym, że urzędnicy zostaną ukarani jedynie wówczas, gdy uczestniczyli w procederze rugowania lokatorów. Za samo wydanie decyzji niezgodnej z prawem grzywny nie będzie.

Doktor Bidziński nie czuje się tym wyjaśnieniem przekonany.

– Niezależnie od interpretacji trzeba powiedzieć wprost: katalog czynów, za które będzie można nałożyć grzywnę w wysokości miliona złotych, będzie otwarty – podkreśla prawnik.

Ku rozpaczy karnistów

Propozycję krytykuje również autor poczytnej strony internetowej o stanowieniu prawa Ceiling Sejm. Podkreśla, że bodaj najistotniejszy przepis nowelizacji został lakonicznie uzasadniony przez projektodawcę, przez co trudno go interpretować. Stąd wiele pytań: czy najpierw komisja musi orzec, że decyzja, z którą związany był czyn osoby fizycznej, była niezgodna z prawem? Czy może dopuszczalne jest ściganie niezależnie od tego, już za sam czyn rażąco sprzeczny z interesem społecznym? Zdaniem blogera prawnika poprawne jest to drugie rozumowanie.

„A to oznacza, że w istocie zdefiniowano tu – w dużym skrócie – nowe przestępstwo, przy którym o winie i karze będzie orzekać tzw. komisja Jakiego, a sama definicja jest tak ogólna, że pokolenia karnistów wyją z rozpaczy. Następny krok od tego przepisu to już chyba tylko »kto jest k... (red.), podlega karze grzywny«” – czytamy na Ceiling Sejm.

Mariusz Bidziński uważa, że propozycja legislacyjna bazuje na błędnej kolejności. W kodeksie karnym znajduje się przepis karny penalizujący czyszczenie kamienic. Zgodnie z art. 191 par. 1a k.k. karze do trzech lat pozbawienia wolności podlega ten, kto stosuje przemoc niefizyczną uporczywie lub w sposób istotnie utrudniający innej osobie korzystanie z zajmowanego lokalu mieszkalnego. Artykuł 191 par. 1 k.k. tożsamą karę przewiduje dla stosujących przemoc wobec osoby lub bezprawną groźbę w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania.

Mówiąc prościej: czyścicieli kamienic można ścigać na podstawie kodeksu karnego. Administracyjna kara pieniężna ma być dopełnieniem sankcji.

– Tyle że w takim razie powinna być nakładana dopiero po uznaniu danej osoby za winną przez sąd. W przeciwnym razie decydująca o grzywnie komisja weryfikacyjna zaczyna zastępować prokuraturę i sąd – spostrzega dr Mariusz Bidziński. I dodaje, że sytuacji nie zmienia fakt, iż mówimy o sankcji administracyjnej. Milionowa grzywna dla wielu osób może być bardziej dotkliwa niż kara pozbawienia wolności.

Co więcej, łatwiej będzie ukarać osobę na podstawie nowego art. 31a ustawy o komisji weryfikacyjnej niż na podstawie art. 191 k.k. W procesie karnym trzeba oskarżonemu udowodnić winę. W postępowaniu administracyjnym liczyć się będzie sam skutek w postaci zdarzenia rażąco sprzecznego z interesem społecznym. Czyn więc może być niezawiniony.

Ministerstwo Sprawiedliwości uważa jednak, że nie ma powodu, aby żałować czyścicieli kamienic. I eksperci nie powinni się skupiać na tym, jak ich bronić.

– Tyle że tu nie chodzi wcale o czyścicieli kamienic. Po prostu należy się sprzeciwiać przyjmowaniu niedookreślonych przepisów, które będą działały wstecz. Nie należy dopuszczać do sytuacji, gdy obywatelom pozostaje liczyć na stosowanie wąskiej interpretacji prawa przez urzędników – przestrzega dr Mariusz Bidziński.ⒸⓅ

>>> Czytaj też: Jaki: komisja ds. reprywatyzacji zwróciła już majątek wart 600 milionów zł