Powody są przynajmniej trzy. Pierwszy to taki, że banki posługujące się Międzynarodowymi Standardami Sprawozdawczości Finansowej będą musiały uwzględnić wpływ nowego standardu MSSF 9 zamiast MSR 39. Wprowadza on pojęcie oczekiwanej straty ECL. Nie do końca jest oczywiste, jakie będą skutki wejścia standardu i jak banki policzą oczekiwane straty.

Po drugie, w europejskich stres testach nastąpiła dwuletnia przerwa. Wprawdzie nie pierwsza, bo poprzednie odbyły się w 2016 i w 2014 roku, ale w trakcie obecnej w europejskim systemie bankowym i w działaniach europejskiego nadzoru Single Supervisory Mechanism (SSM) przy EBC wydarzyło się bardzo wiele. Przyszłoroczne ćwiczenie pokaże zatem efekty tych działań bądź też –w pewnych przypadkach – być może brak efektów.

Po trzecie, podobnie jak w poprzednich edycjach scenariusz skrajny ma ogłosić Europejska Rada Ryzyka Systemowego (ESRB), czyli organ makroostrożnościowy przy Europejskim Banku Centralnym. Nie jest wcale pewne, czy i w jaki sposób ESRB uwzględni w scenariuszach odchodzenie banków centralnych od niekonwencjonalnej polityki monetarnej. Ułożenie obu scenariuszy – bazowego i niekorzystnego – na lata 2018-2020 będzie piekielnie trudne, gdyż zmiennych będzie znacznie więcej, a ich współwystępowanie może mieć rozmaite skutki.

Najpierw ćwiczenie przejrzystości

Europejski Urząd Nadzoru Bankowego ogłosił niedawno założenie metodologiczne do przeszłorocznego ćwiczenia. Przypomnijmy, że w grudniu 2016 roku EBA ustaliła, iż europejskie banki przejdą kolejne stres testy dopiero w 2018 roku. Argumentowała to tym, że ćwiczenie z 2016 roku pokazało, iż system bankowy w Unii znacznie wzmocnił swoje kapitały i odporność na zakładaną wówczas w scenariuszu skrajnym dwuletnią recesję.

Ponadto w tym roku EBA ma przeprowadzić ćwiczenie przejrzystości (transparency exercise), którego założenia ogłosiła już w maju. Ćwiczenie to ujawnia dane dotyczące m.in. dźwigni, kwot ekspozycji na ryzyko, rachunku zysków i strat, ryzyka rynkowego, sekurytyzacji, ryzyka kredytowego, ekspozycji na dług rządowy, ekspozycji nieregularnych oraz restrukturyzowanych i wiele innych czynników ryzyka. Przedmiotem tego badania mają być zmiany w bilansach, które nastąpiły pomiędzy końcem 2016 a końcem I półrocza 2017 roku.

Wyniki tegorocznego transparency exercise mają zostać opublikowane w grudniu wraz z raportem oceny ryzyka (RAR). EBA zamierza zebrać prawie 600 tys. rekordów danych ujawniających wszystkie najważniejsze pozycje bilansowe w ponad 130 bankach Unii. Ujawnienie danych zebranych w wyniku ćwiczenia ma przed wszystkim wzmacniać dyscyplinę rynkową, ale ma też dać możliwość porównania, jak zachowywały się różne banki w tym samym okresie cyklu.

Transparnecy exercise jest o tyle dla banków łatwiejsze, że nie wymaga od nich poszukiwania danych, które są potrzebne do stres testów. Wyniki powstają na podstawie standardowych raportów do krajowych nadzorów, co „znacznie zmniejsza obciążenie” banków – stwierdza EBA. Całe ćwiczenie rozpocznie się we wrześniu.

Efekty poprzednich testów

Testy warunków skrajnych w Europie prowadzone są od 2010 roku. Pierwsze edycje wzbudziły ogromną falę krytyki, a nawet próby podważenia zasadności takich ćwiczeń. W 2010 roku dwa irlandzkie banki „zaliczyły” testy, a parę miesięcy później okazało się, że potrzebują rządowego koła ratunkowego. Belgijska Dexia osiągnęła w 2011 roku korzystne wyniki i upadła po trzech miesiącach. Tamte testy dostarczyły jednak niespotykanej nigdy dotąd wiedzy o europejskim sektorze bankowym, największych ryzykach, a przede wszystkim o ekspozycjach banków na długi rządów.

Niezwykle ważne było ćwiczenie z 2014 roku. Poprzedzało ono objęcie przez SSM nadzoru nad bankami strefy euro, co nastąpiło 4 listopada 2014 roku. Stres testy były swego rodzaju bilansem otwarcia. Były także punktem wyjścia do całościowej oceny sumy bilansowej europejskich banków. Ich wyniki miały też swoje daleko idące konsekwencje dla działań SSM. EBC ostatnio ujawnił, że upadłe w tym roku Veneto Banca oraz Banca Popolare di Vincenza już w 2014 roku znajdowały się w złej sytuacji. Od tego czasu nadzór w ramach procedury nadzorczej SREP domagał się od nich przedstawienia wiarygodnych planów naprawczych, których nie otrzymał.

Stres testy nie mają bowiem zapewnić, że bank, który je „zaliczył”, nie upadnie. Co więcej, od poprzedniej edycji zrezygnowano z wyznaczania progu kapitałowego, zejście poniżej którego we wcześniejszych testach pokazywało, że sytuacja banku może być trudna. Zamiast tego pokazywane jest, o ile punktów stopniałby kapitał banku w efekcie strat ponoszonych w warunkach przyjętych w scenariuszach.

Wyniki ostatnich testów biorących za punkt wyjścia bilanse na koniec 2015 roku pokazały, że banki od 2011 roku wzmocniły najtwardszy kapitał CET 1 o ok. 400 punktów bazowych, a od poprzedniej edycji z 2014 roku – o ponad 200 pb. Na koniec 2015 roku wyniósł on średnio 13,2 proc.

W 2016 roku rozpatrywane były dwa scenariusze: bazowy (zgodny z prognozami ekonomicznymi Komisji Europejskiej do 2018 roku) i skrajny. W przyszłorocznych stres testach scenariusz bazowy ma być oparty – co istotne – na prognozie EBC do końca 2020 roku.

W poprzednich testach scenariusz niekorzystny zakładał dwuletnią recesję w strefie euro. W tych warunkach kapitał CET 1 badanych banków miałby spaść o 380 pb, do 9,4 proc. na koniec 2018 roku. Wniosek był taki, że najbardziej zabójcze dla banków w Europie było ryzyko kredytowe. Gdyby doszło do recesji, ich straty kredytowe wyniosłyby 349 mld euro na 552 mld euro strat ogółem.

Równie ważne było wskazanie banków słabych oraz ich największych słabości – a więc tego, co w przypadku konkretnego banku stawało się centralnym punktem późniejszych działań nadzorczych SREP. Stres testy 2016 pokazały na przykład, że kapitał Banca Monte dei Paschi di Siena skurczyłby się w warunkach skrajnych o 1451 pb i osiągnął na koniec 2018 roku minus 2,44 proc. Na przełomie zeszłego i tego roku bank został objęty tzw. rekapitalizacją zapobiegawczą z funduszy publicznych. Uratowany zresztą został w ciągu ostatnich lat już po raz trzeci.

Lista wrażliwych banków

Stres testy z 2016 roku pokazały, że kapitał hiszpańskiego piątego co do wielkości w Hiszpanii Banco Popular do 2018 roku zmniejszyłby się z 13,1 proc. do 7 proc. Bank ten w czerwcu jako pierwszy w Europie został poddany uporządkowanej likwidacji przez europejski organ Single Resolution Board.

Cztery banki, które w wyniku stres testów z lat 2014 i 2016 okazały się instytucjami zagrożonymi, to nie wszystko. Oprócz nich wcześniej zlikwidowano jeszcze pięć niewielkich włoskich banków spółdzielczych. Okazało się też, że straty wynikające z warunków skrajnych mogłyby poważnie naruszyć kapitały wielu innych instytucji. W czternastu z 51 badanych banków kapitał zmniejszyłby się o ponad 500 punktów bazowych.

Kto jest na liście „wrażliwych” instytucji? Oprócz Banca Monte dei Paschi di Siena oraz tych, które już upadły, największy uszczerbek w kapitale poniosłyby Allied Irish Banks (minus 847 pb) i Royal Bank of Scotland ( minus 746 pb). Najniższy współczynnik kapitału CET 1 po dwóch latach recesji miałyby Raiffeisen (6,14 proc.), Unicredit (7,12 proc.), który ratował się sprzedażą 40 proc. polskiego Pekao oraz emisją akcji, oraz Barclays (7,30 proc.).

Duże straty kapitałowe miałyby ponieść także niemieckie banki. W landowym banku rozwoju Północnej Nadrenii-Westfalii NRW Bank byłoby to minus 742 pb, a w Bayerische Landesbank – minus 690 pb. W Commerzbanku, właścicielu mBanku kapitał, zmniejszyłby się o 636 pb, do 7,42 proc., a w olbrzymim Deutsche Banku – o 540 pb.

Najciekawsze w wynikach stres testów 2018 roku może być to, jakie ewentualne straty w warunkach skrajnych wykażą te instytucje. Równocześnie ich wyniki pozwolą też na pierwszą ocenę skuteczności działań nadzorczych SSM oraz – w przypadku banków brytyjskich – Banku Anglii. Testy mogą ujawnić też oczywiście nowe instytucje z problemami i to, czy ich sytuacja w ciągu dwóch minionych lat nie umknęła uwadze nadzorów.

Z punktu widzenia cyklu działań nadzorczych SREP dwuletni cykl stres testów ma sens, nie stwarza bowiem nadmiernej presji na działania nadzoru – by ich rezultaty były widoczne z roku na rok. Stres testy dostarczają o każdym banku ok. 12 tys. danych. Są one następnie analizowane przez SSM, potem wydawane są zalecenia dla banków, które są następnie wdrażane, a efekt sprawdzany jest w kolejnej rundzie testów. Ta z kolei przynosi kolejny zestaw danych, które pozwalają ocenić realizację zaleceń i ich skuteczność.

Metodologia EBA

Wskazówki metodologiczne EBA do najbliższych testów ogłoszone zostały z bardzo dużym wyprzedzeniem. W ćwiczeniach z 2016 roku, które opierały się na stanie bilansów na koniec grudnia 2015 roku, założenia metodologiczne banki i nadzorcy krajowi poznali dopiero w lutym 2016. Wszystko przebiegało wtedy w ekspresowy tempie. Teraz banki mają pół roku na przemyślenie struktury swoich bilansów, zanim przystąpią do ćwiczenia.

Wspólna metodologia stres testów określa, w jaki sposób banki powinny obliczać wpływ warunków skrajnych na kapitał. Dostarcza mnóstwa wskazówek i wytycznych, których mają trzymać się instytucje i pilnujący procesu krajowi nadzorcy. Znane są szablony, do których wpisywane mają być dane, potem także ujawniane publicznie. Są też zalecenia co do tego, jakie metody liczenia i oceny ekspozycji mają stosować banki.

W przyszłorocznych testach ma wziąć udział 50 banków gromadzących 70 proc. aktywów sektora Unii wraz z biorącą w nich udział Norwegią. Będą to „znaczące” instytucje o aktywach ponad 30 mld euro. Będę w nich uczestniczyć dwa największe banki z Polski – PKO BP i Pekao. Testy prowadzone są na najwyższym poziomie konsolidacji, a Pekao w poprzedniej edycji nie brał udziału, bo był jeszcze spółką zależną Unicreditu.

Stres testy mają pokazać wpływ warunków skrajnych na wszystkie wskaźniki kapitałowe, CET 1, Tier 1, całkowity kapitał oraz na wskaźnik dźwigni. Będą liczone zarówno tak, jakby zasady Bazylei III były już w pełni implementowane, jak i dla trwającego jeszcze przez najbliższe trzy lata okresu przejściowego.

Obowiązywało będzie – tak jak w poprzednich testach – założenie statycznej sumy bilansowej. Oznacza to, że efekty struktury bilansu na koniec 2017 roku są ekstrapolowane na cały trzyletni okres. Tak jakby wszystkie aktywa i pasywa miały zapadać w przewidywanym terminie, a bank zastępował je wyłącznie analogicznymi instrumentami, nie dokonywał zmian w ich strukturze, strategii, modelu biznesowym czy też kapitale.

Banki zobowiązane są w ćwiczeniu do testowania wpływu ryzyka kredytowego, w tym sekurytyzacji, ryzyka rynkowego, ryzyka kontrahenta oraz korekty wartości kredytowej, a także ryzyka operacyjnego, w tym ryzyka prowadzenia się (conduct risk). Mają też przedstawić efekty scenariuszy dla wyniku odsetkowego oraz rachunku zysków i strat.

Zagadka MSSF 9

Zręby metodologii są więc generalnie podobne jak w poprzednich latach. Ze stres testami banki zdążyły się oswoić. Nie byłoby pewnie problemów, gdyby nie wejście w życie od początku 2018 roku MSSF 9. Badane banki mają uwzględnić jego wpływ na rachunek zysków i strat oraz kapitał w danych wyjściowych – na przykład wyjściowym poziomie ryzyka kredytowego – jak również w całym horyzoncie prognozy.

Standard ten nakazuje nie tylko odnotowywać straty na niespłacanych kredytach, ale także szacować oczekiwane straty (expected credit loss, ECL) na pracujących ekspozycjach i odkładać na nie rezerwy.

EBA już raz badała prawdopodobny wpływ MSSF 9 na sytuację kapitałową banków. Z ubiegłorocznego raportu na ten temat wynikało, że wprowadzenie MSSF 9 spowoduje zwiększenie odpisów średnio o 18 proc., a oczekiwane straty kredytowe spowodują średnie zmniejszenie najtwardszego kapitału CET 1 o 59 punktów bazowych.

Ostatni, lipcowy raport EBA na ten temat odnotowuje postępy we wdrażaniu procesów, systemów, modeli i danych służących implementacji standardu, ale równocześnie to, że banki korzystają z nich w bardzo zróżnicowany sposób. W niektórych sytuacjach różnice te mogą wpływać na pomiar ECL. Wśród badanych banków znalazły się również takie, które zamierzają stosować znaczące uproszczenia. Drugie ćwiczenie EBA pokazało, że wynikiem zastosowania ECL jest przeciętne obniżenie najtwardszego kapitału CET 1 o 45 pb.

To, w jaki sposób poszczególne banki obliczą wpływ ECL na kapitały, trudno przewidzieć, a stanowi czynnik ryzyka dla wyników całych testów. Niewykluczone, że banki, które bardziej pieczołowicie podejdą do szacowania oczekiwanych strat, wypadną „gorzej” od swoich bliźniaków i to nawet o kilkadziesiąt punktów bazowych. Prawdopodobne jest również to, że po testach, w procesie SREP, okaże się, iż sytuacja niektórych instytucji jest gorsza, niż zaprezentowane to zostało w wynikach ćwiczenia. Porównywalność danych może być w ten sposób zakłócona.

Potencjalne scenariusze

Gdy zaczną się stres testy, strefa euro jako całość będzie obchodzić czwartą rocznicę od przełamania recesji. Zapewne scenariusz skrajnie niekorzystny, który nakreśli ESRB w „ścisłej współpracy” z EBC, będzie zakładał ponowną recesję. Nie to jednak będzie w scenariuszach najważniejsze.

Najważniejsze będzie zapewne, w jaki sposób ESRB „wpisze” do scenariusza makroekonomicznego proces normalizacji polityki pieniężnej w strefie euro i jego dynamikę. Prawdopodobnie właśnie dlatego scenariusz bazowy ma być oparty na prognozie EBC. Choć EBC zapewnia, że wyjście z programów łagodzenia ilościowego, a tym bardziej podwyżki stóp są jeszcze odległe, w scenariuszu na trzy lata jakaś ścieżka musi zostać przyjęta. Pytanie – jaka? Na pewno będzie odzwierciedlała aktualny stan rozważań EBC na ten temat czy nawet jego plany. Podając projekcję do scenariusza bazowego, EBC będzie musiał odsłonić nieco karty.

Scenariusz bazowy powinien zatem przewidywać możliwe reakcje rynków finansowych wraz z postępującą normalizacją polityki pieniężnej oraz przecenę różnych klas aktywów. Będzie więc w jakimś sensie scenariuszem szokowym. Będzie w nim zapewne założona dynamika stóp procentowych. Pojawia się pytanie, czy w związku z tym banki będą w stanie w wiarygodny sposób policzyć efekty zmian stóp dla jakości portfela kredytowego. A w konsekwencji – jak znaczące przy wzroście portfeli nieregularnych będą „efekty urwiska” dla kapitałów wywoływane przy zastosowaniu MSSF 9.

Napisać scenariusz niekorzystny też nie będzie łatwo. Wiele zależy od tego, czy będzie on zakładał hipotetyczne załamanie cyklu i nawrót recesji, zanim EBC zacznie zacieśniać politykę monetarną. Wtedy mielibyśmy „łagodne” dejà vu powiedzmy z 2013 roku. Ale gdyby EBC zaczął normalizować politykę pieniężną szybciej, a gospodarka w następstwie tego osunęła się w recesję? Wtedy byłby prawdziwy szok.

Autor: Jacek Ramotowski