W przypadku cen amerykańskiej ropy gatunku WTI mamy do czynienia z poziomem 52 USD za baryłkę, natomiast notowania europejskiej ropy typu Brent oscylują w okolicach 58 USD za baryłkę. W przypadku obu tych rodzajów ropy naftowej wyzwaniem będzie przebicie tych technicznych poziomów oporu.

Na razie fundamenty rynkowe sprzyjają stronie popytowej. We wtorek i środę kupujących wspierały raporty dotyczące zapasów ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych. Pokazały one większy od oczekiwań ich spadek. We wtorek Amerykański Instytut Paliw podał, że w poprzednim tygodniu zapasy ropy naftowej w USA spadły o ponad 7 mln baryłek, co było zaskoczeniem na tle oczekiwań rynkowych, zakładających spadek o zaledwie 4 mln baryłek.  Dane instytutu zostały dzień później potwierdzone przez raport Departamentu Energii USA, w którym z kolei podano, że w minionym tygodniu zapasy ropy naftowej spadły o 5,7 mln baryłek do poziomu 456,49 mln baryłek. Środowy brak entuzjazmu inwestorów na rynku amerykańskiej ropy można także tłumaczyć faktem, że pozostałe dane zawarte w publikacji dot. zapasów nie były już tak dobre: zapasy benzyny w minionym tygodniu wzrosły bardziej niż oczekiwano, natomiast zapasy destylatów zwyżkowały mimo oczekiwań ich znaczącego spadku.

Oprócz kwestii amerykańskich zapasów paliw, istotnym czynnikiem wpływającym na ceny ropy są oczekiwania dotyczące dalszych działań krajów OPEC i non-OPEC w zakresie limitów produkcji „czarnego złota". Na rynku pojawia się wiele sugestii, że porozumienie państw produkujących ropę naftową może zostać przedłużone aż do końca 2018 roku, czyli o 9 miesięcy.

>>> Czytaj też: Polska opinia prawna zagraża Nord Stream 2. Sprawa "rozstrzygnie się w sądzie"