Na finiszu prac parlamentarnych do ustawy o rynku mocy wprowadzono szereg zmian, dzięki którym ten mechanizm ma być bardziej otwarty i konkurencyjny. Poprzez likwidację koszyków podniesiono poziom rywalizacji pomiędzy uczestnikami aukcji. Pewne preferencje przyznano źródłom niskoemisyjnym, również DSR (strona popytowa) i kogeneracja mogą uczestniczyć w aukcjach.

Poprawnie zaprojektowana strona techniczna tego mechanizmu to jednak nie wszystko. Warto sięgnąć do doświadczeń państw, na rozwiązaniach których się wzorowano konstruując polski rynek mocy. Wielka Brytania, w której poziom rezerw jest zbliżony do polskiego, najpierw przyjęła zobowiązania do redukcji emisji, przeprowadziła reformę rynku bilansującego i zakreśliła strategię dla OZE. Następnie wprowadziła mechanizm mocy, aby dać impuls do budowy nowych mocy i przyśpieszyć dekarbonizację energetyki. Jednak w ostatnich latach, zamiast oczekiwanych inwestycji w nowe moce, wsparcie otrzymały głównie działające już na rynku jednostki i magazyny energii. Na ostatniej aukcji cena została ustalona na rekordowo niskim poziomie 8,4 GBP/KW. Mimo że w ramach tego mechanizmu zakontraktowano już moc za ponad 3,4 mld funtów, rewolucji w brytyjskiej energetyce nie widać.
Dlatego warto zadać pytanie, jakie będą skutki wdrożenia rynku mocy w Polsce? Z jednej strony energetyka musi reagować na uwarunkowania w kraju, ale z drugiej - podlega europejskim regulacjom i zobowiązaniom. Czy wdrażany właśnie rynek mocy to początek, a może koniec przebudowy polskiej energetyki?

Czterech graczy

Nie jest łatwo przewidzieć przebieg aukcji, ani stworzyć listę jednostek wytwórczych, które wezmą w niej udział z szansą na wygraną. Konstruowany jest obecnie regulamin aukcji. Niezależnie od tej listy, uczestników aukcji będzie de facto czwórka. Właścicielami prawie wszystkich jednostek wytwórczych w Polsce są PGE, TAURON, ENEA i Energa. Wpływ na przebieg licytacji będą więc miały „prawybory” w każdej ze spółek energetycznych.

Przyjęte warunki udziału w aukcji mogą doprowadzić do wycofania z rynku najstarszych jednostek na rzecz bardziej efektywnych jednostek nowych i modernizowanych. Możliwy jest również drugi scenariusz, w którym dużą część budżetu rynku mocy dostaną najstarsze i najtańsze jednostki. Oznacza on utrzymanie emisji CO2 na stałym poziomie. Na rynku zostałyby nowe „must runs” i starsze jednostki.

Zależność wyników aukcji od strategii poszczególnych spółek energetycznych wzmacnia dodatkowo struktura właścicielska sektora wytwarzania energii elektrycznej w Polsce. Jednak rynek mocy nie rozwiąże wszystkich problemów z finansowaniem inwestycji energetycznych.

Trudno przewidzieć, które jednostki wygrają. Można założyć, że obecnie budowane elektrownie odnajdą się w rynku mocy. Jednostki modernizowane otrzymają wsparcie. Natomiast rynek mocy nie będzie wystarczającym narzędziem do zmotywowania spółek do budowy nowych mocy węglowych. Jest wątpliwe, ze względu na brak jasnej strategii dotyczącej wykorzystania gazu, aby pojawiły się inwestycje w bloki gazowe, o ile nie otrzymają dodatkowego wsparcia za usługi systemowe.

Kogeneracja może zyskać

Stworzenie możliwości udziału kogeneracji w rynku mocy jest pozytywnym i ważnym krokiem. W polskich warunkach, z dużym udziałem systemów ciepłowniczych, kogeneracja ma perspektywy rozwoju, a zarazem może się przyczynić do ograniczenia emisji CO2.

Kogeneracja zyskuje w rynku mocy dzięki regule, że w przypadku remisu (równa cena oferty) zwycięstwo w aukcji przysługuje jednostce o niższej jednostkowej emisji. Dodatkowo, ustawa przewiduje bonus dla kogeneracji dostarczającej ciepło do systemów ciepłowniczych, w której przy produkcji kWh energii emituje się nie więcej niż 450 g CO2. W takim przypadku można przedłużyć kontrakt mocowy o dwa lata i niwelować efekt wynikający z sezonowości pracy. Jednostki kogeneracji gazowej mogą bowiem kontraktować swoją moc „letnią” na aukcjach głównych, a szczytową oferować dodatkowo w aukcjach odnoszących się do kwartałów.

Warto pamiętać, że rynek mocy to tylko dodatkowe szanse dla ciepłowników. Ważniejszy będzie stabilny system wsparcia kogeneracji, który zastąpi wygasający z końcem 2018 r. system certyfikatowy.

Co z odnawialnymi źródłami energii i celem na 2030? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl