Jeśli ta dynamika utrzyma się w II półroczu, sprzedaż naszej żywności na rynkach zagranicznych może przekroczyć 26 mld euro. Nigdy wcześniej nie była tak duża. Eksport rośnie mimo rosyjskiej blokady na import z Polski wielu ważnych produktów rolno-spożywczych – m.in. mięsa, wyrobów mleczarskich oraz owoców i warzyw. Nie hamują go również zakazy na import drobiu wprowadzone przez niektóre kraje pozaunijne – m.in. przez Chiny, Japonię, RPA i Tajwan w związku z pojawieniem się u nas ognisk ptasiej grypy w końcu ubiegłego roku i na początku tego roku.

Ten sukces to przede wszystkim zasługa rosnącej sprzedaży do Unii Europejskiej. Udział Wspólnoty w całym naszym eksporcie produktów rolno-spożywczych wzrósł bowiem z 72 proc. w 2004 r. do ponad 80 proc. w bieżącym. Było to możliwe dzięki zniesieniu barier celnych po uzyskaniu członkostwa naszego kraju w Unii Europejskiej. Nie bez znaczenia jest konkurencyjna cena przy dobrej jakości towarów. Eksportowi do krajów Wspólnoty sprzyja też relatywnie tania logistyka, ponieważ mamy dobre połączenia komunikacyjne z Zachodem.

W rezultacie po uwzględnieniu eksportu do Wspólnoty Niepodległych Państw na pozostałe kraje świata przypada tylko ok. 15 proc. całej sprzedaży wyrobów rolno-spożywczych na rynkach zagranicznych. Wprawdzie nasze firmy zdobywają nowych odbiorców żywności w różnych zakątkach świata, ale wciąż zawierane tam kontrakty nie są na tyle duże, by mogły zmienić zasadniczo rolę Unii Europejskiej.

W tym roku wzrost wartości polskiego eksportu związany jest również z rosnącymi cenami żywności na świecie – na przykład ceny masła są ponaddwukrotnie wyższe niż przed rokiem. W przemyśle spożywczym pracuje ok. 400 tys. osób.

>>> Czytaj też: Polska korzysta na aferze ze skażonymi jajami