Symulację, zakładającą ubytek w przychodach eksporterów sięgającą 370 mln zł, wykonaliśmy przyjmując założenie, że obecny kurs euro na poziomie ok. 4,15 zł, utrzyma się przez cały rok 2018. Gdyby jednak okazało się, że kurs byłby niższy o ok. 2 procent od obecnego, to zmniejszenie przychodów sektora mięsa drobiowego wyniosłyby 520 mln zł – tłumaczy dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz Mariusz Szymyślik.

Szymyślik zaznaczył, że względu na brak całościowych danych dotyczących eksportu za ubiegły rok, symulacja została oparta na wynikach 2016 r.

Izba (KIPDiP) przeanalizowała także inne scenariusze. Z kalkulacji tych wynika, że nawet gdyby obecna sytuacja na rynku walutowym uległa poprawie, i gdyby dominującym kursem wymiany złotego na euro był poziom około 4,24 zł, to i tak zagraniczne przychody branży przeliczone na złote, zmalałyby o ponad 220 mln zł.

Zdaniem dyrektora, umacniająca się polska waluta nie musi doprowadzić do zmniejszenia wolumenu eksportu. Większość firm nie ma wyjścia i musi eksportować, nawet ze stratą. Według niego, działa tu zasada: „lepiej sprzedać na eksport godząc się ze stratą, ale jednocześnie utrzymać dany rynek w oczekiwaniu na lepsze czasy niż zaprzepaścić latami wypracowywane kontakty i przyczółki”.

Dyrektor zwraca też uwagę na fakt, iż mimo, że teoretyczne zmniejszenie przychodów powinno być - procentowo - jednakowe dla wszystkich eksporterów - to w praktyce, to co dla jednego eksportera będzie oznaczało niższy zysk, dla innego będzie oznaczało stratę. Sytuacja ta wynika z bardzo dużej konkurencyjności niektórych rynków i niskich marż na nich uzyskiwanych oraz – odwrotnie – wysokiej zyskowności innych kierunków eksportowych.

Według Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz mocny złoty powoduje, że część firm już dzisiaj sprzedaje towar ze stratą (dotyczy to na przykład Czech i Słowacji). Z drugiej jednak strony są przedsiębiorstwa, które na wywozie zagranicznym uzyskują gigantyczne (jak na drobiarstwo) marże, czego przykładem może być eksport realizowany przez niektóre firmy do Francji.

>>> Czytaj też: Smog kopnięty prądem? Ceny energii w nocy znowu spadną