Polacy mają dość degrengolady w publicznej służbie zdrowia. Zdesperowani czekaniem na przyjęcia w państwowych placówkach, coraz częściej sięgają do kieszeni, by wykonać badania na własną rękę, czyli prywatnie. Jak wynika z sondy przeprowadzonej przez nas w największych firmach oferujących opiekę zdrowotną, liczba płatnych wizyt lekarskich w I półroczu br. wzrosła o 30 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem.
Spowolnienie gospodarcze na razie nie zmusiło firm do rezygnacji z pakietów medycznych dla swoich pracowników. Dla przykładu w Medicover, jednej z większych sieci prywatnej służby zdrowia, liczba abonamentów wzrosła o 13 proc. Jednocześnie liczba osób, które wykupiły indywidualne ubezpieczenie, zwiększyła się o 34 proc. Płacących za jednorazowe badania czy wizyty było tu o 11 proc. więcej.
W kolejnej dużej sieci, czyli EMC, przychody od klientów komercyjnych wzrosły w tym półroczu o 8 proc. do 11,6 mln zł, co, jak twierdzą, nie wynikało ze wzrostu cen, lecz większej liczby wizyt pacjentów.
Wiele firm, czując rosnący popyt na tego rodzaju usługi, zaczęło rozbudowywać placówki. Tak jest m.in. w Swissmedzie, który dzięki temu sprzedał o 25 proc. więcej abonamentów medycznych dla osób indywidualnych, dla firm o 9 proc. – A o 30 proc. zwiększyła się liczba wizyt prywatnych w przychodniach – twierdzi Beata Matulaniec-Zaręba ze Swissmedu.
Reklama
Największe oblężenie przeżywają przede wszystkim specjaliści – ortopedzi, chirurdzy i neurolodzy. Pacjenci chętnie zapisują się także na badania diagnostyczne – USG, rezonans magnetyczny czy tomograf komputerowy. – W okresie od stycznia do września 2012 r. odbyło się 48 tys. konsultacji ortopedycznych, co oznacza 18-proc. wzrost z analogicznym okresem ub.r. – mówi Anna Rosińska z Enel-Medu. Badań rezonansem magnetycznym było tu więcej nawet o 31 proc.
Te dane nie zaskakują, ponieważ zapisanie się na wizytę do publicznego specjalisty w tych dziedzinach graniczy z cudem.
Zebrane przez nas informacje potwierdza raport firmy badawczej PMR. Według analizy w 2012 r. rynek prywatnej opieki zdrowotnej w Polsce wzrośnie o mniej więcej 5 proc., osiągając wartość ponad 32 mld zł. – Polacy oszczędzają na zdrowiu w ostatniej kolejności – uważa Agnieszka Skoneczna z PMR.
Tym, co wspomaga rozwój prywatnych ubezpieczeń czy abonamentów, jest słabość i nieudolność publicznej służby zdrowia. Rosnące znaczenie ma również starzenie się społeczeństwa. Z raportu Polskiej Izby Ubezpieczeń wynika, że rocznie aż 30 mld zł idzie z kieszeni pacjentów na wydatki na służbę zdrowia, z czego 11,5 mld zł na opiekę ambulatoryjną.
Zdaniem ekspertów jak najszybciej powinna wejść ustawa wprowadzająca dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne. Jednak sam pomysł wprowadzenia współpłacenia przez pacjentów budzi wiele kontrowersji. Krytycy zarzucają, że może to prowadzić do powstania grupy uprzywilejowanej, mającej dostęp do szybszej i lepszej opieki.