– Projekt prezydencki zamraża działania, które planował PKO BP – tak o konsekwencjach zgłoszenia przez Andrzeja Dudę nowej propozycji dotyczącej frankowiczów mówił na wczorajszej konferencji prasowej Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP. Lider krajowej bankowości ma też największy portfel walutowych kredytów hipotecznych. Pod koniec czerwca miał on wartość 27,7 mld zł. Inne banki czekały na ruch PKO, choć przedstawiciele sektora podkreślają, że cały czas realizują sześciopak, czyli ułatwienia dla spłacających hipoteki walutowe wprowadzone po skoku kursu franka w styczniu 2015 r.

– W pierwszej kolejności będziemy realizowali projekt prezydencki. Ten projekt będzie podlegał konsultacjom, dyskusjom, w jaki sposób można go wdrożyć, poprawić w procesie legislacyjnym – stwierdził Jagiełło.

Kierowany przez niego bank chciał wyjść do części klientów z propozycją restrukturyzacji zadłużenia, przewidującą m.in. przewalutowanie kredytu po kursie korzystniejszym od bieżącego poziomu rynkowego. Propozycja rozwiązania sprawy na drodze ustawowej sprawia, że dziś Jagiełło nie chce nawet rozmawiać o tym, jakie propozycje planował dla kredytobiorców.

Wiadomo, że oferta PKO była szykowana w stosunku do osób, których wskaźnik DtI (Debt to Income), pokazujący stosunek wydatków na obsługę zadłużenia do dochodów, przekraczał 65 proc. Objęłoby to ok. 10 proc. kredytobiorców.

– Gdyby utrzymały się obecne trendy, to portfel kredytów frankowych powinien być spłacony w 7–10 lat. Projekt dobrowolnej restrukturyzacji powinien zawierać mechanizmy przyspieszające ten proces – uważa Zbigniew Jagiełło.

Z jego wypowiedzi wynika, że gdyby propozycja Andrzeja Dudy weszła w życie w obecnym kształcie, to mogłaby mieć negatywny wpływ na sytuację rynkową. – Postępowanie banków, które nie prowadzą bieżącej działalności, może być zupełnie inne niż tych, które działają i chcą działać za pięć czy dziesięć lat – mówił Jagiełło. Przykładem banku, który dziś nie sprzedaje nowych kredytów, jest BPH należący do amerykańskiego General Electric.

Prezydencki projekt zakłada, że w ramach istniejącego od ponad półtora roku Funduszu Wsparcia Kredytobiorców powstałby nowy fundusz. Sfinansowałyby go banki, kwartalnie przeznaczając kwoty stanowiące do 0,5 proc. wartości portfela. Później miałyby pół roku na wykorzystanie „swojej” składki na restrukturyzację własnych kredytów. Gdyby nie zdążyły, pieniądze wpadałyby do wspólnej puli. Bankom, które nie sprzedają już nowych kredytów, mogłoby zależeć na jak najszybszym wykorzystaniu pieniędzy, co mogłoby się wiązać z proponowaniem korzystniejszych niż u konkurencji warunków przewalutowania i zepsułoby rynek.

Zastrzeżeń jest więcej. Dotyczą one np. finansowania funduszu. Zdaniem szefa PKO BP wysokość składki powinna być uzależniona nie tylko od wielkości portfela frankowego, lecz także od jakości tych kredytów. Oznacza to, że banki, w których hipoteki frankowe spłacają się lepiej, chciałyby płacić mniej.

Zdaniem Zbigniewa Jagiełły projekt w obecnym kształcie może mieć negatywne konsekwencje również dla osób, które dopiero chciałyby wziąć kredyt hipoteczny (w złotych, innych banki praktycznie już nie sprzedają). Zakłada on możliwość udzielania pomocy w spłacie hipoteki dla osób, którym po spłacie miesięcznej raty zostaje mniej, niż wynosi dwukrotność minimum socjalnego na członka rodziny. Oznacza to, że część – według szefa PKO BP 25–30 proc. nowych klientów – mogłaby od razu zwracać się z prośbą o wsparcie w spłacie (później jest ona zwracana).

>>> Czytaj więcej: Nieekonomiczna sitwa z Warszawy. To oni rządzą polską gospodarką

Pod koniec 2015 r. banki wpłaciły na Fundusz Wsparcia Kredytobiorców 600 mln zł. Anna Czyż, rzeczniczka Banku Gospodarstwa Krajowego, który administruje FWK, informuje, że do 1 sierpnia podpisano umowy na wsparcie dla 664 osób na kwotę 14,8 mln zł. Łączna liczba umów kredytów hipotecznych przekracza 2 mln.

Sejm nie zaczął jeszcze prac nad projektem Andrzeja Dudy. Został on jedynie skierowany do konsultacji. To trzecia propozycja prezydenta dla frankowiczów. Pierwsza, sprzed półtora roku, zakładała przewalutowanie kredytów po tzw. kursie sprawiedliwym. Druga to projekt przepisów nakazujących bankom zwrot części spreadów walutowych pobieranych przy wypłacie i późniejszej spłacie kredytów. Ta ostatnia, razem z projektami przewalutowania Platformy Obywatelskiej i Kukiz’15, jest przedmiotem prac sejmowej podkomisji. Ostatnie posiedzenie w ich sprawie odbyło się w drugiej połowie kwietnia.