Dla banków miniony rok był udany pod względem tempa wzrostu akcji kredytowej. Przyrost należności zarówno od klientów indywidualnych, jak i od firm był najwyższy od 2011 r. Słabiej poszło pozyskiwanie depozytów. Mimo to sektor zachował zdolność do samofinansowania: lokat jest więcej niż kredytów, więc, żeby udzielać nowych pożyczek nie trzeba sięgać po pieniądze z zagranicy (tak robiono wcześniej, gdy szybko przybywało hipotek walutowych).

Na tle innych krajów unijnych nasze stopy są jednak stosunkowo wysokie (w strefie euro główna stopa jest zerowa). W przypadku depozytów działa to na korzyść klientów. Oprocentowanie lokat terminowych jest u nas najwyższe w całej UE, choć na drugim miejscu jest członek unii walutowej – Holandia. Trzeci pod względem stawek oferowanych w bankach jest Cypr, którego sektor bankowy kilka lat temu był na granicy upadłości. Jako raj podatkowy jest popularny wśród obcokrajowców, np. Rosjan.

Najmniej korzystne stawki oferują banki duńskie. Choć można tam spotkać oferty przekraczające 2 proc., to z danych EBC wynika, że średnio rzecz biorąc w listopadzie minionego roku (to najnowsze zbiorcze dane) klienci musieli za depozyty... dopłacać. To efekt ujemnych stóp procentowych banku centralnego.

Marże kredytowe

Marże kredytowe

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Wysokie stopy procentowe sprawiają, że pod względem stawek kredytowych również jesteśmy w czołówce. Ale to niecałe wyjaśnienie. Powyżej średniej plasujemy się także w konkurencji „marże kredytowe”. Marża ma dać bankowi zarobek, ale też pokryć ryzyko związane z udzieleniem pożyczki. Nie bez powodu w kredytach dla firm najwyższe marże mają banki w Grecji. Polska jest na początku drugiej dziesiątki. Za to w przypadku hipotek jesteśmy na piątym miejscu. ⒸⓅ