Coraz większa liczba inwestorów zaczyna stawiać na euro, które ma zając pozycję „zielonych”. Na pierwszy rzut oka niewiele za tym przemawia. Stopa oprocentowania depozytów w strefie euro jest na ujemnym poziomie, a EBC prowadzi od dawna program skupu aktywów, która ma na celu wspomóc gospodarkę kontynentu i zwiększyć ceny aktywów. Jednak trzeba wziąć pod uwagę również znaczące korzystne dla euro czynniki, czyli malejące ryzyko polityczne, gospodarcze odbicie oraz prognozowane osłabienie polityki luzowania ilościowego. Wielu analityków uważa, że sytuacja waluty strefy euro przypomina tę, w jakiej znalazł się dolar w 2014 roku.

- Obserwujemy całkowitą zmianę optymistycznego nastroju, jaki zapanował po wyborach w USA, które sprawiły, że wszyscy mieli „bycze” nastawienie do dolara, polityki oraz cyklu gospodarczego – twierdzi David Bloom, główny strateg walutowy HSBC Holdings Plc.

Zresztą to nie tylko perspektywa HSBC. Inwestorzy zwracają się w tym kwartale do euro, które zyskuje do niemalże wszystkich głównych walut na świecie. To sytuacja, która nie miała miejsca od 2013 roku. Jednocześnie w innych parach walutowych osłabia się dolar.

Kurs dolara do euro

Kurs dolara do euro

źródło: Bloomberg

Analitycy ankietowani przez Bloomberga prognozują dalsze umocnienie euro w dalszej części roku. Wspólna waluta strefy euro zyskała już w porównaniu do poprzedniego roku 5,9 proc. i wyraźnie odrabia straty z ostatniego kwartału zeszłego roku, które powstały na skutek zaskakujących wyników wyborów w USA.

Kupno euro kosztem dolara wydaje się być w tej chwili najrozsądniejszym posunięciem. Jednak jeszcze większych zysków można się spodziewać grając na parach walutowych z jenem i zakładając osłabienie się japońskiej waluty. Euro zyskało wobec jedna w ciągu 2 ostatnich miesięcy aż 7,6 proc., co oznacza, że na żadnej parze dolarowej nie można było osiągnąć tak dużego profitu.

>>> Czytaj także: Świat się bogaci, Europa Wschodnia daleko w tyle. Globalny raport o fortunach krezusów