Czas buchalterów. W których miejscach zacina się dobra zmiana PiS

autor tekstu:Anna Wittenberg  Klara Klinger  Maciej Miłosz  Grzegorz Osiecki  Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
20 listopada 2015 godz: 05:55

Program rządu Beaty Szydło pozwala na zachowanie wiarygodności finansowej kraju – przekonuje nowy minister finansów. Po złożeniu kosztownych obietnic wyborczych i przedstawieniu składu gabinetu czas na zaksięgowanie tego, co PiS nazywa dobrą zmianą.

1/9
Po okresie entuzjazmu przyszła pora na zimną kalkulację. Kandydat na ministra finansów Paweł Szałamacha przyznał, że „być może” konieczne będzie zwiększenie deficytu na 2016 r. Jego zdaniem chodzi o kwotę 1–1,5 mld zł. Dodał, że budżet na 2016 r. zachowa stabilność makroekonomiczną.
– Uważamy, że można sfinansować ten program z dodatkowych źródeł: podatków sektorowych, lekko zwiększając wpływy z dywidend, poprawiając ściągalność VAT (...) i być może także przez pewne zwiększenie budżetu – komentował.
DGP przeprowadził szacunkową analizę najważniejszych zmian, które chce wprowadzić PiS. Sprawdzaliśmy, gdzie program się nie dopina. Sprawdziliśmy również, jak kluczowi ministrowie widzą start swoich reform.
statystyki
  • akagubu(2015-11-20 09:27) Odpowiedz 00

    dobra ksiegowosc to podstawa jak to mowia whatever works

  • Zamiast Komuno Wróć !!!!(2015-11-20 15:02) Odpowiedz 00

    Mamy teraz hasło PO Wróć... A niech by sobie chodzili do lokalu Sowa i Przyjaciele i jedli te ośmiorniczki

    A niech by tam sobie kombinowali na kasie...ale byśmy My żyli spokojnie w Matrixie i Media by uspokajały serwując wyłącznie dobre informacje...

  • WD(2015-11-20 15:30) Odpowiedz 00

    A o głośnym przed wyborami przywróceniu reform Wilczka po wyborach zapomnieli. O tym cicho sza...

    Wystarczy zlikwidować przymus ubezpieczeń, zlikwidować podatek dochodowy i na początek zlikwidować 99 procent etatów w administracji państwowej - są przecież komputery. Ponadto niezależnie od pln wprowadzić obligatoryjnie lokalne waluty całkowicie wolne od lichwy! Wtedy można rzecz jasna pozowolić na funkcjonowanie w Polsce równocześnie i pln, i podstawowego koszyka innych walut fiducjarnych wraz z euro, ale pod warunkiem istnienia walut lokalnych bezlichwowych, bo dzięki nim rodowici Polacy nie zginęli by z głodu, a nawet by się - pierwszy raz po II wojnie światowej - dobrze w Polsce odkuli. Czy to naprawdę jest tak ciężko zrozumieć?! W jednej chwili z deficytu zrobi się w Polsce gigantyczna nadwyżka. Do tego od razu zrobi się ogromny rynek pracodawców z bardzo rosnącymi zarobkami. Wszystkim by się opłacało, dosłownie wszystkim, szefom PIS-u i innych partii też by się opłaciło, nawet być może nie chciałoby im się dłużej wygłupiać życiem na cudzy koszt i bardzo majętni zajęliby się uprawianiem prywatnych ogródków i życiem - dla odmiany - na całowicie własny koszt z własnych przyszłych pokaźnych zasobów.. I jeszcze w dodatku byliby powszechnie szanowani i lubiani, zatem bezpieczni w Polsce...

    Banalne. /tylko nie wiadomo na ile każdorazowa waadza w Polsce może sobie na to pozwolić wbrew iluminatom rządzącym bestią mającą wiele głów i wiele rogów/...

    Jak też kto tam w ogóle w Polsce ma do tego głowę...
    Już nie wspomniawszy o elementarnej uczciwości i sprawiedliwości...

    Dlatego jak pijany płota będą się trzymać dalszego zniewalania rodowitych Polaków, takich z dziada praprapradziada...

    PS Skutkiem metody zwiększania okradania rodowitych - takich z dziada praprapradziada - Polaków wynik jak zawsze będzie odwrotny do zamierzonego, już teraz wzrost ceny o kilka czy kilkadziesiąt groszy na jednostkowych cenach w supermarketach wpędza rodowitych Polaków w zwyczajny codzienny głód, ale jak się zdaje i obecna waadza, jak ta co nieprzerwanie była dotąd od ćwierć wieku /już nie mówiąc o wcześniejszych/, ma o tym wszystkim bardzo blade pojęcie. Stąd napierają na pomysły dalszej kradzieży, a to doić rodowitych Polaków za pomocą supermarketów, a to okradać sektorowo, a to okradać tych co ryzykują na giełdzie, a to jeszcze inaczej, np. brać kasę na kredyt od międzynarodowych lichwiarzy iluminatów, a potem niech długi spłacają nienarodzeni jeszcze rodowici Polacy, itp. księżycowe pomysły pasożytów etatystów. Wielkie szukanie trwa: kogo by tu jeszcze okraść /ostatecznie - na końcu złodziejskiego łańcuszka - rodowitych Polaków rzecz jasna, a "naszych" nie ruszamy/. Zawsze zgodnie z talmudem.

    O głośnym przed wyborami przywróceniu reform Wilczka po wyborach już przezornie zapomnieli... Żeby się przypadkiem sprytni Polacy - tacy rodowici... - nie odkuli.

  • Karol(2015-11-21 11:14) Odpowiedz 00

    Jezeli jest dochod 799 PLN na osobe, bedzie 500 PLN na dziecko, przy 801 PLN, bedzie zero.
    Trudno o wiekszy nonsens w polityce socjalnej.
    Podnoszenie progu kwoty wolnej powinno miec priorytet, a jezeli juz te 500 PLN, to na wszystkie dzieci niezaleznie od dochodu a nastepnie opodatkowac ten dodatek razem innymi dochodami i nie wyplacac go osobom niepracjucym, czyli nie placacym podatkow, jako ze one podlegaja osobnemu prawu socjalnemu.
    Tylko wtedy mialoby to sens stwarzajac bodziec do pracy.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze