Od Filipin po Indonezję, azjatyckie gospodarki wschodzące wykorzystują cyfrową rewolucję do własnego rozwoju znacznie intensywniej, niż wskazywałyby na to ich niskie dochody – wnika z raportu Deloitte LLP.

Cyfrowy postęp ma duże znaczenie dla polityków. Rządy, biznes oraz konsumenci wykorzystują technologie cyfrowe do przezwyciężania rozwojowych przeszkód. W Indiach – które mają więcej użytkowników Facebooka niż USA – liczba transakcji elektronicznych wzrosła od grudnia zeszłego roku do marca obecnego aż o 59 proc. To efekt zapowiedzianego przez rząd w zeszłym roku planu demonetyzacji kraju.

W Indonezji na jednego mieszkańca przypada już 1,3 telefona komórkowego. Mieszkańcy tego kraju preferują coraz szerszy internetowy dostęp do publicznych usług. Indonezja ma również więcej użytkowników Twittera niż Wielka Brytania – wynika z szacunków Deloitte’a.

- Azja staje się centrum globalnego wzrostu gospodarczego, a dzięki udziałowi technologii cyfrowych będzie nadawała ton rozwojowi światowej gospodarki również w nadchodzącej dekadzie – prognozuje Deloitte.

Chiny już są największym na świecie rynkiem e-commerce, podczas gdy Singapur oraz inne azjatyckie kraje zyskują konkurencyjność na globalnych rynkach w zakresie przyciągania i rozwijania biznesowych talentów, które mają być motorem wzrostu tamtejszych technologicznie zaawansowanych hubów.

Deloitte zauważa, że wiele branż w krajach rozwijających się nadal ma duży potencjał wzrostowy. W Indonezji na przykład, mniej niż jedna na 10 małych firm określa siebie jako internetowo rozwiniętą, podczas gdy 73 proc. nie korzysta z sieci albo ma do niej bardzo ograniczony dostęp.

Niektóre azjatyckie kraje (głównie Filipiny, Indie i Tajlandia) mają też bardzo niski wskaźnik penetracji rynku bankowości internetowej.

>>> Polecamy: Kolonizacja albo zagłada. Hawking: Ludzkość ma 100 lat, aby opuścić Ziemię