Elon Musk obawia się, że różne rządy, a w szczególności rosyjski, rywalizują o palmę pierwszeństwa jeśli chodzi o badania nad sztuczną inteligencją, a to może wywołać III wojnę światową. To szokujące stwierdzenie twórcy Tesli jest tym bardziej zastanawiające, że wiele osób ma wobec Rosji raczej niskie oczekiwania. Oddają to po części słowa amerykańskiego senatora Johna McCaina, który kilka lat temu stwierdził, że Rosja to „stacja gazowa, która udaje, że jest państwem”.

Tym, co przyciągnęło uwagę Elona Muska, były niedawne wypowiedzi prezydenta Władimira Putina. Rosyjski prezydent, przemawiając 1 września do uczniów, stwierdził, że ten, kto stanie się liderem w obszarze badań nad sztuczną inteligencją, będzie rządził światem. Elon Musk w odpowiedzi na to napisał na Twitterze „Zaczyna się…”.

Właściwie to Rosja nie “rozpoczyna” niczego nowego jeśli chodzi o badania nad sztuczną inteligencją. Po prostu postępy Moskwy w tym obszarze znajdowały się jak dotąd poza uwagę opinii publicznej. Zazwyczaj bowiem rozmawiamy o postępach w badaniach nad sztuczną inteligencją w kontekście firm z Doliny Krzemowej czy najlepszy amerykańskich uniwersytetów. Rosjanie co prawda też tam pracują, ale nie znajdują się na czołowych listach nazwisk związanych z tym obszarem badań. Ostatnia lista IBM najbardziej wpływowych osób w obszarze AI zawiera tylko jedno rosyjskie nazwisko – to Roman Jampolskij z Uniwersytetu w Louisville, który podobnie jak Elon Musk, obawia się o możliwą apokalipsę związaną ze sztuczną inteligencją. Jampolskij pochodzi jednak z Łotwy, a nie z Rosji.

Rosja kiepsko radzi sobie z komercjalizacją i promocją postępów technologicznych. Prisma, zautomatyzowana aplikacja, która przekształcała zdjęcia w taki sposób, aby wyglądały jak obrazy, okazała się hitem w państwach postsowieckich, a nawet wywołała zainteresowanie w USA, ale nigdy nie stała się globalnym fenomenem. Z kolei inne startupy z Rosji, związane z badaniami nad sztuczną inteligencją, są znane tylko ekspertom, zaś te największe firmy technologiczne, takie jak Yandex czy Mail.ru, do tworzenia swoich produktów wykorzystują neuronowe sieci. Wciąż jednak efekty ich pracy są przyćmiewane przez działalność ich zachodnich konkurentów.

Co więcej, nawet rosyjscy inwestorzy szukają możliwości rozwoju technologii zw. ze sztuczną inteligencją raczej poza krajem. Mimo to wiele badań z obszaru AI jest prowadzonych w Rosji. Aleksiej Samsonowicz z moskiewskiego Instytutu Fizyki Inżynieryjnej bierze udział w badaniach nad „emocjonalnie inteligentną” sztuczną inteligencją, a rząd chce wdrożyć tę technologię do pomysłów związanych z elektronicznym rządem czy wojskiem. Rosja znajduje się na czwartym miejscu na świecie, po USA, Chinach i Indiach, a przed Wielką Brytanią, jeśli chodzi o liczbę użytkowników Kaggle – platformy crowdsourcingowej używanej w większości przez badaczy sztucznej inteligencji. Kaggle zostało w tym roku przejęte przez Google.

Pierwszy kredyt z Banku Rozwoju BRICSinstytucji finansowej założonej wspólnie przez Brazylię, Rosję, Indie, Chiny oraz RPA – został przyznany Rosji w celu finansowania projektu związanego ze sztuczną inteligencją w rosyjskich sądach, dzięki któremu automatyczne nagrania z rozpraw są spisywane za pomocą systemu rozpoznającego słowa. Finansowane przez państwo rosyjskie media informowały obszernie o potencjalnym zastosowaniu sztucznej inteligencji do celów wojskowych. Wśród przykładów znalazły się m.in. zastosowanie AI w myśliwcach, wyposażenie dronów w sztuczną inteligencję (projekt petersburskiej Grupy Kronstadt), podobny projekt w odniesieniu do rakiet (firma Tactical Missiles Corporation), czy moduł do walki w Kałasznikowach, który używa neuronowych sieci. Szczegóły tych projektów nie są jawne, ale agencje medialne mogą podkreślać ich znaczenie, zwiększając jednocześnie efekt propagandowy.

Tak czy inaczej wiadomo, że Rosja eksperymentuje ze sztuką wojenną opartą o sieci, co widać także w działaniach Rosji w Syrii. Kolejnym logicznym krokiem jest zastosowanie sztucznej inteligencji. Bardzo możliwe, że tak jak w czasach sowieckich, wojskowe wykorzystanie sztucznej inteligencji w Rosji odbywa się na większą skalę i jest bardziej zaawansowane niż w przypadku zastosowania konsumenckiego. Projekty wojskowe, które posiadają finansowanie ze strony państwa, muszą się mierzyć z mniejszą liczbą przeszkód niż rosyjskie firmy prywatne czy badacze, biorąc pod uwagę strukturę biznesową stworzoną w Dolinie Krzemowej.

Elon Musk ma zatem rację, gdy sugeruje, że nie tylko Chiny są potencjalnym rywalem dla USA w obszarze sztucznej inteligencji. A biorąc pod uwagę liczbę użytkowników na platformie Kaggle, Indie też nie zostają daleko w tyle. Apel Elona Muska oraz grupy badaczy sztucznej inteligencji z ubiegłego miesiąca o wprowadzenie zakazu robotyzacji broni pojawił się w dobrym czasie, ale prawdopodobnie nie przyniesie efektów. Wykorzystanie pozornie konwencjonalnej, ale w zasadzie autonomicznej już broni jest znacznie trudniejsze do wykrycia. Sprawia to, że jakiekolwiek zakazy będą trudne do wdrożenia, znacznie trudniejsze, niż istniejące zakazy dotyczące broni chemicznej, biologicznej, czy cybernetycznej. Poza tym państwa, takie jak Rosja, Chiny lub Indie będą ostrożne wobec wszelkich wysiłków tego typu, które pochodzą z Zachodu.

Sztuczna inteligencja w obszarze uzbrojenia jest dalece bardziej niebezpieczna niż zastosowanie jej w celach cywilnych. Państwa będą zabijały przy pomocy sztucznej inteligencji zanim technologia spowoduje masowe bezrobocie. W tym sensie alarmistyczny ton Elona Muska, a także słowa Putina o globalnej dominacji – powinny zostać potraktowane bardzo poważnie.

>>> Czytaj też: Chiny stają się potęgą w sektorze AI. Dzięki Amerykanom