Julian Jagtenberg, współzałożyciel holenderskiego Somnoxa, ze swoim imponującym wzrostem, dziecinną buzią i okrągłymi okularkami wygląda jak przerośnięty licealista. W dodatku podczas prezentacji przyciska do siebie coś, co przypomina kadłub pluszowego misia. Gdy dodać, że Jagtenberg zapowiada łóżkową rewolucję, która ma się lada moment ziścić za sprawą owej dziwacznej, niezbyt kształtnej poduszeczki – robi się groteskowo. A nie powinno.

Somnox to jeden z najbardziej obiecujących europejskich start-upów, zaś to, co Julian trzyma w ramionach, nie jest ani poduszeczką, ani pozbawioną głowy maskotką, lecz modelem robota. Urządzenie, gdy już przestanie być workiem wypełnionym trocinami, a stanie się maszyną przytulanką (co może nastąpić nawet w ciągu roku), będzie kołysało przemęczoną ludzkość do snu. W razie potrzeby zaśpiewa, emitując relaksujący biały szum (dźwięk przypominający odgłos przepływającej krwi pępowinowej działający kojąco na ludzki układ nerwowy), ulula (dyskretnie kurcząc się i rozprężając w rytmie ludzkiego oddechu), jeśli trzeba ogrzeje, a gdy nadejdzie pora – wybudzi. Oczywiście w odpowiednio delikatny i dostosowany do fazy snu sposób.

Ale na razie Julian stoi na scenie w paryskim inkubatorze przedsiębiorczości Agoranov i snuje swoją „bajkę robota” dla grupy kilkunastu dziennikarzy z krajów UE. Został tu zaproszony jako przykład sukcesu, bo choć Somnox nie wprowadził jeszcze robota na rynek, już ma kolejkę niewyspanych kupców liczącą ponad 3 tys. osób. A gdy podczas ubiegłorocznej prezentacji prototypu w Singapurze zapowiedź mechanicznej przytulanki spodobała się tak bardzo, że zespół Juliana usłyszał od chińskich inżynierów, jakoby też mieli nad czymś takim pracować. Można to poczytywać jako komplement – wyraz zawodowej zawiści, połączony z groźbą. Bo czym innym, jeśli nie zapowiedzią przyszłych azjatyckich kopii oryginalnego produktu miałyby być tego rodzaju uwagi?

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ"