Jak to w Polsce, do obrony podstawowych, z zasady śmiertelnie zagrożonych Podstawowych Wartości, zawsze znajdzie się Legion.

Czytam wyjaśnienia komentujących, że „NSZ powstały z przekonania, że warto walczyć o urzeczywistnienie Polski Wielkiej, Katolickiej i Narodowej”. No, właśnie – już choćby to wystarcza, aby zaliczyć NSZ do ugrupowań kontrowersyjnych, czyli budzących rozmaite oceny. Jak bardzo nie byłyby nam bliskie ideały Polski bez mniejszości narodowych, podążającej w kierunku państwa jednego wyznania i usilnie polonizujących ludność województw wschodnich II RP, nie powinniśmy wahać się przed taką ich oceną.

Zarówno w dzisiejszej Polsce, jak i w Polsce przedwojennej oraz w czasach okupacji ideały, które w Hiszpanii urzeczywistnił gen. Franco, nie były u nas ideałami dominującymi. Przed wojną mieliśmy Polaków – protestantów, ateuszy (niewielu) i socjalistów oraz, bagatela, jedną trzecią obywateli z mniejszości narodowych. Powiedzieć, że hasło „Katolickiej Polski Narodu Polskiego” było wówczas kontrowersyjne, to po prostu (łagodnie!) określić, jak bardzo jątrzący i wzbudzający spory był to plan.

W czasie wojny zróżnicowanie narodowościowe Rzeczypospolitej ulegało drastycznym zmianom wskutek zbrodniczych decyzji Hitlera i Stalina – i lepiej nie zaprzęgać polskich koni do tego rydwanu. Dzisiaj mamy wielu liberałów, demokratów, niewierzących oraz katolików – bez żadnej ujmy dla honoru – otwartych czy po prostu letnich. Zagrać im melodię Wielką, Katolicką i Narodową to wywołać, jak mawia się w tabloidach: Szok i Niedowierzanie.

Nie atakuję poglądów „wielkich”, proszę natomiast o to, by pamiętać, że nie jest niczym dziwnym uważać je za kontrowersyjny... idiotyzm.

>>> Czytaj też: Windykacja reparacji. Nawet Francja nie otrzymała od Niemiec odszkodowań