W ten sposób na polski rynek trafia tanie, nieopodatkowane i sprzedawane w szarej strefie paliwo z Rosji i Białorusi. Dlatego resort finansów zaproponował zmiany, które mają skłonić przedsiębiorców do tankowania na polskich stacjach benzynowych. Projekt nowelizacji prawa celnego i ustawy o podatku akcyzowym jest w tej chwili w konsultacjach.

Ministerstwo Finansów zaproponowało w nim ujednolicenie limitów, które pozwalają uniknąć VAT, cła i akcyzy od paliwa kupionego poza terytorium Unii Europejskiej (np. w Rosji, na Białorusi, Ukrainie). Obecnie wynoszą one 200 litrów (dla VAT) oraz 600 litrów (dla akcyzy). Dla cła takiego limitu w ogóle nie ma. Wprawdzie z przepisów unijnych wynika limit 200 litrów (art. 41, art. 107–110 rozporządzenia Rady (WE) nr 1186/2009 z 16 listopada 2009 r. ustanawiającego wspólnotowy system zwolnień celnych, Dz.Urz. UE L 324 z 10 grudnia 2009 r.), ale jest on fakultatywny. Polska go dotychczas nie wprowadziła.

Po zmianie, która miałaby wejść w życie już od czerwca br., limit dla każdej z tych danin byłby wspólny – wynosiłby 200 litrów. W samym tylko 2018 r. budżet ma zarobić na zmianie 220 mln zł.

Zagrożenie i niezadowolenie

Pomysł MF spotkał się ze sprzeciwem przewoźników. Polska Izba Gospodarcza Transportu Samochodowego i Spedycji przekonuje, że próba dojazdu do granicy przy mniej niż 200 litrach paliwa w baku może się skończyć zagrożeniem dla życia i zdrowia pasażerów. Problem może być szczególnie istotny w okresie zimowym, gdy zużycie paliwa jest większe – przekonuje organizacja.

Podaje też inne argumenty przeciw projektowanej nowelizacji, np. niezadowolenie pasażerów z częstych postojów w celu tankowania paliwa.

>>> Czytaj też: Obajtek: Rynek dobrze przyjął zapowiedź konsolidacji Orlenu z Lotosem

Oszukują budżet

Podstawowe parametry

Podstawowe parametry

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Fiskus uzasadnia zmianę krótko – obecne zwolnienia są nadużywane. Do Ministerstwa Finansów docierają sygnały, że część autokarów przewożących osoby w ruchu międzynarodowym z państwami trzecimi opuszcza terytorium Polski z niewielką ilością paliwa w zbiorniku pojazdu i po przejechaniu nieznacznych odległości na terytorium państwa trzeciego powraca do kraju z pełnymi zbiornikami paliwa – informuje KAS w odpowiedzi na pytanie DGP.

Podkreśla, że te same autobusy po „usunięciu” paliwa w Polsce, ponownie, z prawie pustym zbiornikiem, wyjeżdżają za granicę.

Bywa, że w rzeczywistości profesjonalny przewoźnik nie przewozi pasażerów, a faktycznym celem zagranicznego wyjazdu jest zatankowanie „pod korek” tańszego paliwa (zdarzało się, że w autobusie do Rosji jechała jedna osoba). Potem autokar wraca do Polski, a przedsiębiorca odsprzedaje nadwyżkę paliwa na rynku.

Zjawisko autokarowych rajdów na Wschód po tańsze paliwo potwierdza Leszek Wieciech, dyrektor generalny w Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

– Taki proceder kwitnie co najmniej od kilku lat i jest dużym problemem dla naszej branży – mówi ekspert.

Zdaniem KAS zaburzona została w ten sposób konkurencja, bo w uprzywilejowanej sytuacji znalazła się grupa podmiotów, których siedziba znajduje się obok granicy państwa trzeciego.

KAS jest przekonana, że nowelizacja zakończy się sukcesem, bo przełoży się na zwiększony popyt na polskie legalne paliwo. Na rynku mniej będzie benzyny i oleju napędowego z Rosji i Białorusi, a ciężarówki i autokary będą tankować w na terenie naszego kraju.

Przyjadą z Litwy

Jednak zdaniem PIGTSiS fiskus nie osiągnie celu, bo będzie można uniknąć skutków zaostrzenia przepisów. Trzeba będzie tylko naddać kilometrów. Przewoźnik zatankuje bowiem za wschodnią granicą, następnie wjedzie bez zapłaty danin na terytorium Litwy, a dopiero potem stamtąd do Polski – wskazuje izba.

Natomiast nasi przewoźnicy, którzy będą chcieli wjechać z Polski do Kaliningradu, mogą być poddani rosyjskim retorsjom – dodała organizacja. Zmiany nie podobają się też Business Centre Club, która również obawia się, że przewoźnicy ominą nowe przepisy dzięki tranzytowi przez Litwę.

Zatankują w kraju

Za uszczelnieniem rynku jest Maciej Wroński, prezes organizacji pracodawców Transport i Logistyka Polska. W artykule „Ograniczenie limitu wwozu paliwa remedium na szarą strefę” (DGP nr 31/2018) tłumaczył: „Współczesne pojazdy wykorzystywane w przewozach z Rosji wyposażone są w zbiorniki o pojemności grubo ponad 1000 litrów. Szacujemy, że w ten sposób na nasz rynek może trafiać nawet kilkaset tysięcy ton oleju napędowego bez akcyzy, opłaty paliwowej i VAT”. Podkreślał, że 200 litrów paliwa bez akcyzy, cła i VAT pozwoli na przejechanie ok. 700 km.

Za zmianami opowiedziały się też m.in. Polska Izba Paliw Płynnych, Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego oraz Ogólnopolski Związek Pracodawców Transportu Drogowego. Uważają, że będzie to duże uderzenie w paliwową szarą strefę.

Jest ryzyko

Przedstawiciele branży paliwowej są jednak zdania, że powodzenie planów uszczelnienia zależy od rozwiązania problemu „szlaku litewskiego”. Jak to zrobić?

POPiHN oraz OZPTD zaproponowały, aby rosyjscy i białoruscy przewoźnicy wjeżdżali do naszego kraju jedynie przez wyznaczone przejścia graniczne. Tam celnicy mieliby pełną kontrolę nad zawartością ich baków. Taką zasadę wobec polskich firm stosuje od dłuższego czasu Rosja – zwraca uwagę OZPTD.

Organizacja dostrzega też inne zagrożenie dla planów fiskusa. W projekcie znalazło się bowiem zastrzeżenie, że limit paliwa zwolnionego z danin może być inny niż 200 litrów, jeśli wynika tak z umów międzynarodowych.

– To potencjalnie dawałoby rosyjskim firmom prawo przywozu do Polski bez danin większej ilości paliwa niż 200 litrów – zwraca uwagę organizacja, nawiązując do nieratyfikowanej polsko-rosyjskiej umowy o międzynarodowych przewozach drogowych.

Przestrzega, że z tego nie tylko nie zostałby osiągnięty cel budżetowy, ale jeszcze w lepszej sytuacji znaleźliby się najwięksi zagraniczni rywale polskiej branży transportowej.

Jak to zrobić

Eksperci podatkowi chwalą kierunek zaproponowanych zmian. – Ujednolicenie limitów paliwa do 200 litrów jest logiczne, jeśli wziąć pod uwagę liczne deklaracje o zamiarze uszczelnienia sektora paliwowego – komentuje Krzysztof Wiński, menedżer w dziale doradztwa prawnopodatkowego w PwC.

Doradca podatkowy Jacek Arciszewski ma jednak obawy co do skutków nowelizacji. – Weryfikowanie ilości paliwa w bakach ciężarówek i autobusów to dość trudne i kosztowne zadanie, które może utrudnić ruch graniczny – obawia się ekspert.

Resort finansów deklaruje, że będzie to możliwe dzięki nowoczesnym urządzeniom. Jacek Arciszewski pokłada jednak więcej nadziei w funkcjonującym od początku 2018 r. systemie rozpoznawania tablic rejestracyjnych ANPRS. – Fiskus otrzymuje w ten sposób tak wiele informacji, że trudno pozbyć się refleksji, iż przyszłość walki z szarą strefą jest w ANPRS – podsumowuje ekspert.

>>> Czytaj też: Statoil już nie chce być „oil”. Norweski koncern zmieni nazwę na Equinor