We wtorek Główny Urząd Statystyczny poinformował w swoim wstępnym szacunku, że PKB wzrósł w 2017 r. o 4,6 proc. rdr po wzroście o 2,9 proc. w 2016 roku. Z danych GUS wynika też, że w 2017 roku popyt krajowy wzrósł o 4,7 proc., zaś inwestycje wzrosły o 5,4 proc.

Według prof. Mączyńskiej, głównym czynnikiem, który wpłynął na wzrost PKB w ubiegłym roku była przede wszystkim rosnąca konsumpcja. "Jednym z czynników popytu krajowego był program 500+. Dodatkowo nastąpiło znaczne przyśpieszenie wzrostu płac i obniżyło się bezrobocie" - powiedziała PAP szefowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Przy tym, jej zdaniem, rok 2017 był zarazem rokiem przełomu pod względem inwestowania. Ekonomistka przypomina, że w 2016 roku inwestycje były "nader niskie" i Polska "nie wykorzystywała należycie" swojego potencjału rozwojowego.

"Choć w ubiegłym roku poziom inwestycji również nie był dostatecznie satysfakcjonujący, to jednak w drugiej połowie roku, a zwłaszcza w jego końcówce wyraźne było ożywienie inwestycyjne, m.in. dzięki środkom unijnym i inwestycjom publicznym" - powiedziała Mączyńska.

Jej zdaniem wzrostowi PKB pomógł też rosnący eksport. Zastrzegła jednak, że rosnąca dynamika konsumpcji sprawiała, że równocześnie wzrastał import. "Stąd też wzrost eksportu netto był znikomy. Tym niemniej zarówno wzrost eksportu jak i importu oznacza większy dynamizm gospodarki, co generuje wartość nowoutworzoną, zwiększając zyski przedsiębiorstw i wpływy podatkowe do budżetu centralnego i budżetów samorządowych" - wskazała.

Ekonomistka uważa, że PKB w 2018 roku nie będzie niższy, a może być jeszcze wyższy, jeśli nie wystąpią jakieś nieoczekiwane niekorzystne czynniki, zjawiska określane jako syndrom „czarnego Łabędzia”. A takich było, jak podkreśliła, w ostatnich latach niemało. "Statystyka pokazuje, że kondycja gospodarcza Polski się umacnia. To niewątpliwy sukces. Ale sukces miewa to do siebie, że niekiedy oślepia. Ważne jest zatem, aby te dobre wyniki nie osłabiały czujności motywacji głównych kreatorów życia gospodarczego w naszym kraju" - powiedziała. I przestrzegła: "Nie popadajmy zanadto w euforię. Nie można zapominać, że w Polsce istnieje wciąż wiele trudnych do pokonania barier i czynników niesprzyjających wzrostowi gospodarczemu".

W opinii ekonomistki to "wielkie wyzwanie dla kreatorów polityki społeczno-gospodarczej", wyzwanie, aby te bariery eliminować lub przynajmniej łagodzić. Jak podkreśliła, dotyczy to zwłaszcza rynku pracy i niekorzystnej sytuacji demograficznej, w tym zmniejszającej się liczby ludności. "Choć cieszy relatywnie niska stopa bezrobocia, to zarazem Polskę cechuje niski (poniżej 70 proc.) poziom zatrudnienia, czyli relacja liczby osób pracujących do liczby osób w wieku produkcyjnym. Wskazuje to na skalę rezerw wzrostu gospodarczego" - zaznaczyła. Wystarczy tu wskazać, jak dodała, że w niektórych krajach, np. skandynawskich wskaźnik ten znacznie przekracza 80 proc.

Wśród barier wzrostu gospodarczego Mączyńska wymieniła ponadto duże zaległości w dziedzinie cyfryzacji i wdrażania nowoczesnych technologii, w tym robotyzacji. Wyższy poziom cyfryzacji mógłby łagodzić trudności, na jakie napotykają przedsiębiorcy w pozyskiwaniu wysokokwalifikowanych pracowników. "Można jednak oczekiwać, że zarazem trudności te oraz postępujący wzrost płac będą stymulować inwestycje pracooszczędne, w tym w nowoczesne technologie cyfrowe" - oceniła. Dodała jednak, że to proces wymagający czasu. (PAP)

autor: Jacek Buraczewski, Magdalena Jarco

edytor: Dorota Skrobisz