Podpisy pod wnioskiem o odwołanie rzecznika praw obywatelskich zaczął zbierać poseł Robert Winnicki. Jego inicjatywa została poparta już przez kilkadziesiąt tysięcy obywateli. Od posłów Prawa i Sprawiedliwości słyszymy, że decyzja o tym, czy wniosek Winnickiego zostanie poparty także w Sejmie, zostanie podjęta w ciągu miesiąca.

Jaka jest procedura odwołania rzecznika praw obywatelskich?

Przepisy dotyczące ombudsmana zawarte są w ustawie o rzeczniku praw obywatelskich z 1987 r. Zgodnie z ogólną zasadą jego kadencja trwa pięć lat. Adam Bodnar został powołany na to stanowisko w 2015 r.

Ustawa w art. 7 ust. 1 przewiduje sytuacje, w których rzecznik może zostać odwołany. Dzieje się tak, gdy zrzeknie się wykonywania obowiązków, stanie się trwale niezdolny do ich pełnienia (co powinno być stwierdzone orzeczeniem lekarskim) lub złożył niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Trudno sobie wyobrazić, by którakolwiek z tych sytuacji mogła dotyczyć Adama Bodnara.

Artykuł 7 ust. 2 określa, że Sejm odwołuje rzecznika przed końcem kadencji, jeśli sprzeniewierzył się on złożonemu ślubowaniu („Ślubuję uroczyście, że przy wykonywaniu powierzonych mi obowiązków Rzecznika Praw Obywatelskich dochowam wierności Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, będę strzec wolności i praw człowieka i obywatela, kierując się przepisami prawa oraz zasadami współżycia społecznego i sprawiedliwości. Ślubuję, że powierzone mi obowiązki wypełniać będę bezstronnie, z najwyższą sumiennością i starannością, że będę strzec godności powierzonego mi stanowiska oraz dochowam tajemnicy prawnie chronionej”).

Tak ogólna regulacja pozwala większości sejmowej odwołać ombudsmana, kiedy tylko pojawi się ku temu wola polityczna. Problematyczne w obecnej kadencji jest zebranie głosów. Większość potrzebna do odwołania wynosi bowiem trzy piąte w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. W praktyce oznacza to, że za odwołaniem RPO musieliby zagłosować nie tylko posłowie Prawa i Sprawiedliwości i niezrzeszeni, lecz także parlamentarzyści Kukiz’15.

Co Prawo i Sprawiedliwość zarzuca Adamowi Bodnarowi?

Głównie to, że stał się rzecznikiem mniejszości, a w niewystarczającym stopniu szanuje poglądy większości. Zdaniem posłów opcji rządzącej jest też bardziej politykiem niż urzędnikiem. Dowodem na to ma być to, że stanowczo reagował w sprawie śmierci Igora Stachowiaka na policyjnym komisariacie we Wrocławiu, za to zupełnie nie przejął się podobną sprawą z Legionowa, która miała miejsce jeszcze za rządów Platformy (czego powodem zapewne jest to, że wówczas rzecznikiem praw obywatelskich była prof. Irena Lipowicz, a nie dr Adam Bodnar).

Głośnym echem odbiła się medialna wypowiedź rzecznika, w której uznał, że Polacy są współodpowiedzialni za holokaust. Po kilku dniach za swe słowa przeprosił oraz wyraził ubolewanie, choć podtrzymał jednocześnie, że także wśród Polaków były osoby popełniające zbrodnie na Żydach.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości uważają również, że ombudsman broni byłych ubeków (protestował przeciwko ustawie obniżającej emerytury osobom związanym z aparatem bezpieki, uważając, że przyjęte kryteria mogą pokrzywdzić osoby, które tak naprawdę nie robiły w przeszłości niczego złego). Nie podoba im się także obrona uchodźców.

Wreszcie politycy podnoszą, że zabrakło zainteresowania Adama Bodnara sprawami patologii związanych z warszawską reprywatyzacją.

Kto mógłby zastąpić aktualnego rzecznika?

Do niedawna murowanym faworytem byłaby Zofia Romaszewska, legenda opozycji. Jej notowania jednak spadły po tym, gdy poparła prezydenta Andrzeja Dudę w kwestii weta ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

– Pani Zofia zasługuje na ogromny szacunek, ale musimy też mieć na uwadze jej wiek. A rzetelne wywiązywanie się z obowiązków rzecznika praw obywatelskich to zajęcie nie tylko czasochłonne, lecz także wymagające fizycznie – słyszymy od jednego z posłów PiS. Zofia Romaszewska ma 77 lat.

Dwóch parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości oraz jedna osoba związana z partią wymieniają nazwisko Antoniego Bojańczyka. To profesor Uniwersytetu Warszawskiego, adwokat, wybitny specjalista w dziedzinie prawa karnego procesowego. Został zgłoszony przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych jako sędzia ad hoc Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Nie jest przy tym wiązany z żadną z partii politycznych. Zapytaliśmy profesora o to, czy wie o tym, że jest wymieniany jako potencjalny kandydat na stanowisko rzecznika, i czy byłby nim zainteresowany.

– Bez komentarza – ucina prof. Antoni Bojańczyk.

Jaki jest dotychczasowy dorobek Adama Bodnara jako rzecznika praw obywatelskich?

Prezentując w ostatnich dniach w Sejmie informację ze swej działalności, podkreślił, że najważniejsze dla niego są historie zwykłych ludzi. Wskazał, że do rzecznika zwróciło się z prośbą o pomoc ponad 50 tys. osób, które uznały, że państwo i instytucje publiczne naruszają ich prawa.

Podstawowe aktywności dr. Bodnara można podzielić na kilka kategorii: przeciwdziałanie torturom na policji, bezdomność, problemy osób niepełnosprawnych, nieprawidłowości w domach opieki, prawo obywateli do sądu, kwestie własnościowe, dostępność służby zdrowia.

– To, co wyróżnia jego działalność w roli RPO, to praca zespołowa doskonale uzupełniających się specjalistów. Co oczywiste, skupiamy się głównie na jego działalności merytorycznej, ale umyka nam to, że Bodnar pokazał, że można – mimo małego budżetu i niechęci niektórych polityków – z powodzeniem kierować dużą publiczną instytucją i być jednocześnie blisko ludzi – komentuje Krzysztof Izdebski, dyrektor programowy Fundacji ePaństwo. ⒸⓅ

>>> Polecamy: Rząd ma kolejny pomysł na walkę z oszustami podatkowymi. Zatrudni armię hakerów