Ktoś mógłby powiedzieć, że akcja #MeToo ma się do Polski tak jak Halloween czy walentynki do naszych tradycji. Ameryka to inny świat.

Mam nadzieję, że skandal, który wybuchł wokół producenta filmowego Harveya Weinsteina, wywoła także u nas refleksję nad tym, jak kobiety są traktowane w przestrzeni publicznej, jakie zachowania mogą być dla nich krzywdzące i naruszać godność. Na całym świecie, nie tylko w USA czy Polsce, mamy problem z szacunkiem wobec kobiet i traktowaniem ich w sposób, który uwzględnia elementarne prawa człowieka.

Z szacunkiem wobec kobiet czy po prostu szacunkiem wobec ludzi? Naprawdę trzeba to rozgraniczać?

Tak, bo ofiarami przemocy seksualnej padają przede wszystkim kobiety. Nie chodzi tylko o gwałt, ale też niechciane gesty, nieakceptowalne komentarze, przemoc werbalną.

Gdy w mediach społecznościowych coraz więcej Polek napisało „ja też”, pojawiły się i takie głosy: jak ustalić granicę, który gest jest zły, który komentarz obraźliwy?

W 2004 r. trwała dyskusja nad nowelizacją kodeksu pracy i wprowadzeniem rozwiązań antydyskryminacyjnych, które przyszły do nas z umownego Zachodu. Posłowie pytali Izabelę Jarugę-Nowacką, wówczas pełnomocniczkę rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn: „To co, już nie będę mógł przepuścić w drzwiach koleżanki czy powiedzieć jej komplementu?”. Minister odpowiedziała wtedy krótko: molestowaniem seksualnym są te zachowania, na które nie chciałby pan narazić swojej matki, żony czy córki w miejscu pracy. To jest test, któremu każdy mężczyzna powinien się poddać, jeśli ma wątpliwości, co mu wolno i wypada.

>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ"

25 listopada, w Międzynarodowym Dniu Przeciw Przemocy wobec Kobiet rusza kampania 16 Dni Działań Przeciwko Przemocy wobec Kobiet. Potrwa do 10 grudnia, czyli Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka. Wybór tych dat to symboliczne podkreślenie faktu, że prawa kobiet są prawami człowieka.